 |
Kredytowy Rejestr Sprzeciwów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-07-2014 10:15 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Kredytowy Rejestr Sprzeciwów
1 na 1 | Okazuje się, że w "tym kraju" niemal każdy może wziąć kredyt, pożyczkę lub zaciągnąć inne zobowiązanie, nawet bez swojej wiedzy i zgody. Wystarczy, że ktoś bezprawnie posłuży się naszymi danymi osobowymi, zdobytymi w jakikolwiek sposób, które nawet nie muszą być do końca prawdziwe (wystarczy imię, nazwisko, numer identyfikacyjny; adresem sobie nikt już głowy nie zawraca), i machina rusza. Potem, ścigani przez komorników i windykatorów, przekonujemy się, jak trudnym zadaniem może być przekonanie SYSTEMU, że nie jest się wielbłądem, tym bardziej że SYSTEMOWI bardzo zależy, by takiego wielbłąda sobie znaleźć i maksymalnie go objuczyć. Dlaczego dotąd nie powstało żadne rozwiązanie, które zapobiegałby tego rodzaju patologiom, na przykład Kredytowy Rejestr Sprzeciwów, w którym można by odnotować, że dana osoba pod żądnym pozorem nie wyraża zgody na branie pożyczki, kredytu czy zaciąganie podobnych zobowiązań finansowych na jej nazwisko? Czy dla SYSTEMU byłoby to rozwiązanie zbyt trudne do przełknięcia? Czy naprawdę jesteśmy skazani na wieczną grę w ciuciubabkę z banksterami? Co Państwo na to? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Pan Cogito (182 punktów) | >Co Państwo na to?
A czy nie wystarczy zastrzec sobie dokumentów w jakimś banku, żeby uniknąć właśnie takich sytuacji?
Sapere Aude
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>A czy nie wystarczy zastrzec sobie dokumentów w jakimś banku, żeby uniknąć właśnie takich sytuacji?
A jest Pan pewien, że to wystarczy? Chodziłoby raczej o stworzenie całego systemu, utrudniającego branie tzw. pożyczek "na dowód". Skoro obecnie możliwe jest wyłudzenie pożyczki na fałszywe dokumenty, to chyba coś jest na rzeczy. Zresztą, tak naprawdę nie są to żadne wyłudzenia, ale przestępstwa, w które są zaangażowani sami pracownicy instytucji i firm finansowych. Przypominam również, że oficjalnie nie ma czegoś takiego, jak kredyt/pożyczka na dowód. Kredytu/pożyczki udziela się osobie, a nie dokumentowi potwierdzającemu tożsamość. Mimo to, z doniesień prasowych wynika, że wystarczy posługiwanie się czyimiś danymi, by taką pożyczkę skutecznie wyłudzić. Gdy pojawiają się problemy z odzyskaniem należności, to oczywiście nikt nie obciąża "dowodu", ale osobę, której dane się na nim znajdują. To jest właśnie majstersztyk. W tym SYSTEMIE każdy może zostać wielbłądem.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | | Pan Cogito (182 punktów) | >>A czy nie wystarczy zastrzec sobie dokumentów w jakimś banku, żeby uniknąć właśnie takich sytuacji? >A jest Pan pewien, że to wystarczy? Chodziłoby raczej o stworzenie całego systemu, utrudniającego branie tzw. pożyczek "na dowód". Skoro obecnie możliwe jest wyłudzenie pożyczki na fałszywe dokumenty, to chyba coś jest na rzeczy. Zresztą, tak naprawdę nie są to żadne wyłudzenia, ale przestępstwa, w które są zaangażowani sami pracownicy instytucji i firm finansowych.
Nie mam pewności ale z tego co poczytałem to wydaje mi się, że te zastrzeganie zostało właśnie stworzone po to by chronić przed braniem kredytów na skradziony dowód itd. Nie wiem czy to działa idealnie ale nie słyszałem, żeby były przypadki gdy ktoś po zastrzeżeniu sobie dokumentów został "wrobiony" w coś.
Sapere Aude
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>W żadnym z tych przypadków osoby poszkodowane nie miały zastrzeżonych dokumentów.
Pytanie brzmi, czy w ich przypadku takie rozwiązanie w ogóle wchodziło w grę?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Pan Cogito (182 punktów) | >>W żadnym z tych przypadków osoby poszkodowane nie miały zastrzeżonych dokumentów. >Pytanie brzmi, czy w ich przypadku takie rozwiązanie w ogóle wchodziło w grę?
Racja, pomyliłem się w pewnych przypadkach takie rozwiązanie nie wchodzi w gre.
Sapere Aude
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | rafalek111 (93 punktów) | >>>W żadnym z tych przypadków osoby poszkodowane nie miały zastrzeżonych dokumentów. >>Pytanie brzmi, czy w ich przypadku takie rozwiązanie w ogóle wchodziło w grę? >Racja, pomyliłem się w pewnych przypadkach takie rozwiązanie nie wchodzi w gre. e-sąd daje radę z każdym przypadkiem.
|
|
 | 2 na 2 | i. o. (1269 punktów) | >A czy nie wystarczy zastrzec sobie dokumentów w jakimś banku, żeby uniknąć właśnie takich sytuacji?
Co to da? Dowód osobisty z wszelkimi danymi niezbędnymi do wzięcia kredytu, łącznie ze wzorem podpisu, jest obecnie dokumentem ogólnodostępnym. Niemal każdy ma prawo człowieka wylegitymować. I kurier dostarczający przesyłkę i portier w blokowisku, gdzie takowego mają. Do tego jeszcze gdziekolwiek się idzie i kupuje usługę imienną, też daje się dowód, np u dentysty. Albo jak się popisuje jakąś petycję czy listę poparcia dla kandydata do parlamentu. Podczas podpisywania umów wszelakich, np o dzieło jak się pracy nie ma stałej.
Co więcej, osoby, które bezpośrednio odpowiadają za pozyskiwanie tych danych, najczęściej są pracownikami najniższego szczebla, najgorzej opłacanymi, zatrudnionymi na śmieciówkach, albo wolontariuszami w przypadku zbierania podpisów. Czyli pierwsze lepsze osoby z łapanki, których nikt nie sprawdza pod kątem uczciwości, wcześniejszych konfliktów z prawem, ani niczego innego. W czym problem zeskanować taki dowód, sfotografować gdzieś z ukrycia czy spisać dane. Jak ma dobrą pamięć, to nie musi tego przy właścicielu dowodu spisywać, może po jego odejściu.
|
|
1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego dotąd nie powstało żadne rozwiązanie, które zapobiegałby tego rodzaju patologiom, na >przykład Kredytowy Rejestr Sprzeciwów, w którym można by odnotować, że dana osoba pod żądnym pozorem >nie wyraża zgody na branie pożyczki, kredytu czy zaciąganie podobnych zobowiązań finansowych na jej >nazwisko?
A co jeżeli ja owszem, chcę wziąć czasem kredyt, kupić coś na raty.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> A co jeżeli ja owszem, chcę wziąć czasem kredyt, kupić coś na raty.Jak chce Pani wziąć kredyt na siebie, to nie wiem, ale jak na podrobiony dowód, to się okazuję, że to w "tym kraju" wcale nie takie trudne. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >A co jeżeli ja owszem, chcę wziąć czasem kredyt, kupić coś na raty.> Jak chce Pani wziąć kredyt na siebie, to nie wiem, ale jak na podrobiony dowód, to się okazuję, że to w "tym kraju" wcale nie takie trudne.  Napiszę może jaśniej, bo od jakiegoś czasu przestałam odróżniać czy ktoś po prostu głupio żartuje czy naprawdę do niego nie dociera. Przeceniam inteligencję rozmówców, produkuję się a potem się okazuje, że to daremny trud. Jest sobie taki rejestr zastrzeżeń. Taki jak go wymyśliłeś, wiec Ty wiesz najlepiej jak ma działać. Chcę się zabezpieczyć przed nieuprawnionym użyciem moich danych, ale chcę mieć możliwość brania kredytów. Ot, np. skorzystania z oferty kredytowej na Allegro. Jak to ma działać, żebym mogła podejmować decyzje kredytowe ale jednocześnie żeby uniemożliwić podejmowanie ich za mnie osobom niepowołanym? Nie każdy chce się odciąć całkowicie od rynku finansowego. No chyba że to ma być taka zabawka dla finansowych neoluddystów. Powtórzę - wiem jak jest teraz, chce wiedzieć, jakie jest to Twoje lekarstwo.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Powtórzę - wiem jak jest teraz, chce wiedzieć, jakie jest to Twoje lekarstwo.
Skoro używa Pani metafory lekarstwa, to ja z kolei wspomnę, że nie ma PANACEUM. Kredytowy Rejestr Sprzeciwów nie musiałby być dla wszystkich, ale dla niektórych mógłby być dobrym zabezpieczeniem przed kłopotami. Nie widzę też przeszkód, by w takim rejestrze zastrzec sobie, w jakich instytucjach potencjalny pożyczkodawca dopuszczałby wystąpienie o udzielenie kredytu. Na przykład można by sobie zastrzec, że biorę pożyczki tylko w konkretnym banku, albo ogólnie - w bankach, a nie firmach pożyczkowych, itp.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
4 na 4 bass (4786 punktów) (zablokowany) | Coś podobnego z pewnością można by zrobić. Podobnie, jak dziesiątki już stworzonych "zabezpieczeń", które stają się koszmarem współczesności.
Np. "zabezpieczenia antyterrorystyczne": - podróż lotnicza staje się mordęgą. - byle gimbus telefonem do szkoły może uruchomić akcję służb, - to samo w szpitalach, - torba zapomniana w markecie może być przyczyna akcji, a właściciel tej torby może być oskarżony o złe zamiary. - prośba o przypilnowanie bagażu jest wysoce podejrzana, - i.t.d.
Dalej, "zabezpieczenia" w nieuprawnionym dostępie do służby zdrowia, "zabezpieczenia", jakim podlega lekarz wypisujący środki przeciwbólowe, "zabezpieczenia" nad wodą, "zabezpieczenia" w szkołach... i.t.d, i.t.p. ...
Mało ci jeszcze zabezpieczeń?
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Jak Pan zauważył, tego rodzaju zabezpieczenia skutecznie funkcjonują w wielu branżach - od medycyny po transport lotniczy. Nie rozumiem, dlaczego branża finansowa tak się przed tym broni? W świecie finansów obowiązują inne zasady niż w innych sferach działalności gospodarczej?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Jak Pan zauważył, tego rodzaju zabezpieczenia skutecznie funkcjonują w wielu branżach - od medycyny po transport lotniczy. Nie rozumiem, dlaczego branża finansowa tak się przed tym broni? W świecie finansów obowiązują inne zasady niż w innych sferach działalności gospodarczej?
A wiec to jednaka nie błyskotliwy sarkazm tylko opcja druga.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> A wiec to jednaka nie błyskotliwy sarkazm tylko opcja druga.Jednaka, jednaka. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Coś podobnego z pewnością można by zrobić. >Podobnie, jak dziesiątki już stworzonych "zabezpieczeń", które stają się koszmarem współczesności.
Poczekaj, może on ma pomysł, jak spowodować żeby to ułatwiało ludziom życie a nie utrudniało.
Mnie się też wydaje ze coś takiego powodowałoby dla większości ludzi nie tyle utrudnienia co paraliż. Już dziś jak zrobie karta transakcję na większa kwotę (chyba ponad 200 euro, nie pamiętam) to dzwonią z banku zapytać, czy to ja czy może nieuprawnione użycie. I jakbym nie odebrała chyba trzech kolejnych połączeń to mi bank może kartę zablokować. Tak na wszelki wypadek i dla mojego dobra.
Zatem czekam na jakiś przebłysk geniuszu, jak sobie zapewnić bezpieczeństwo nie oddając w zamian wolności osobistej i finansowej.
Może chłopak głębiej to przemyślał?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Może chłopak głębiej to przemyślał?
Jak Pani zauważyła, niektóre banki proponują odpowiednie mechanizmy zabezpieczające klientów przed kłopotami. Jednak - jak można wnioskować na podstawie licznych doniesień - w przypadku niektórych banków i firm pożyczkowych, sprawa nie wygląda już tak dobrze, skoro takie wyłudzenia są możliwe. Poza tym nadal nie każdy w "tym kraju" ma konto w banku czy osobistego doradcę finansowego, więc Pani przykład jest dość specyficzny. Gdy sprawa trafi już do komornika albo do windykacji, może okazać się sporym kłopotem. W takiej sytuacji cała odpowiedzialność spada na osobę, której dane wykorzystano. Musi one podjąć niemały wysiłek, żeby się wyplątać z kłopotów. Zdarza się, że są to osoby słabo wykształcone, nieobyte w kontaktach z instytucjami, osoby w wieku podeszłym, niedołężne. Dla nich takie rozwiązanie, jak Kredytowy Rejestr Sprzeciwów, mogłoby być jednak pewnym zabezpieczeniem. Mogłoby to działać w ten sposób, że pożyczkodawca miałby obowiązek sprawdzenia, czy w rejestrze zastrzeżeń figuruje nazwisko pożyczkobiorcy. Jeśli mimo to pożyczka zostałaby udzielona, zapis w rejestrze automatycznie zdejmowałby wszelką odpowiedzialność z osoby, której dane wykorzystano do zaciągnięcia pożyczki.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | >Kredytowy Rejestr Sprzeciwów, w którym można by odnotować, że dana osoba pod żądnym pozorem nie wyraża zgody na branie pożyczki, kredytu czy zaciąganie podobnych zobowiązań finansowych na jej >nazwisko? A jak osoba zmieni zdanie to co? Powrót na białą listę po badaniach DNA?
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>A jak osoba zmieni zdanie to co? Powrót na białą listę po badaniach DNA?
Wycofuje deklarację, i już.
PS. Nie twierdzę, że mój pomysł ma jakikolwiek sens. Skoro jednak SYSTEM tak fetyszyzuje dokumenty tożsamości, a jednocześnie nie wymaga od oszusta nic więcej poza podaniem dowolnego numeru PESEL, to jak inaczej się przed tym bronić?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
4 na 4 | masterg (79 punktów) | Na rynku jest rozwiązanie, które umożliwia szybkie wykrycie wyłudzenia kredytu. W BIKu można sobie założyć alert kredytowy - wtedy będziemy informowani i próbach zawarcia kredytu. Owszem nie chroni to przed tymi najmniej uczciwym firmami, ale zawsze zwiększa prawdopodobieństwo zareagowania w porę.
Natomiast ja jestem orędownikiem takiego rozwiązania w którym każdy obywatel RP miałby elektroniczne konto (coś na wzór hipoteki) w którym widniałby wszelkiego rodzaju jego zobowiązania (podpisane umowy, pożyczki, alimenty, inne zobowiązania finansowe) oraz cała korespondencja z państwowymi organami.
Obecnie przeraża mnie to, że mogę zostać skazany przez sąd nawet o tym nie wiedząc. Co więcej ani sądowi ani tym bardziej stronie mnie oskarżającej nie zależy na moim udziale w sprawie. A to woda na młyn dla wszelkiego rodzaju oszustów, którzy w świetle prawa mogą legalizować swoje poczynania.
Takie elektroniczne konto dawałoby mi możliwość szybkiego reagowania na próby oszustw w moim imieniu. Dla osób starszych/nie umiejących korzystać dobrodziejstw współczesnej techniki powinna zostać opcja papierowa - urząd gminy zwykłą pocztą powinien informować o wszelkich zmianach oraz udostępniać do wglądu zawarte na czyimś koncie wpisy.
Na żądanie urzędy powinny wydawać papierowe wersje ze stosowną pieczątką i podpisami. Wtedy miałbym dowód, że na moment dd.mm.rrrr nie miałem żadnej pożyczki ani jakichś lewych umów. Miałbym też dowód, że dotarła do mnie tylko taka korespondencja jaka jest na papierze. Wtedy mógłby mi naskoczyć każdy kto twierdziłby że zawarłem z nim jakąś fikcyjną umowę lub też nie zareagowałem na rzekomą przesyłkę.
Byłaby to kopalnia wiedzy dla wszelkiego rodzaju służb(dobrze) i hakerów(źle).
Dzięki takiemu rejestrowi zyskali by wszyscy uczciwi a stracili by nieuczciwi (np. unikający alimentów, oszuści kredytowi, itp.).
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Według mnie świetny pomysł. Skandale związane z funkcjonowaniem E-Sądu w Lublinie to chyba materiał na oddzielny wątek. Co do Alertu Strażnika Kredytu BIK to zastanawiam się, dlaczego ta usługa jest płatna?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 5 na 5 bass (4786 punktów) (zablokowany) | Więc jeszcze jedna instytucja do której obywatel ma się zgłosić, żeby się "zabezpieczyć"? Jeszcze jedna baza danych opisujaca człowieka?
Co komu po takiej "zastrzegalni", jeśli nadal sądy będą pracować zaocznie, w oparciu o zasadę "dokument wysłany uważa się za doręczony"?
A dlaczego po prostu nie domagać się takiej zmiany prawa, że wystarczył by fakt zgłoszenia utraty dokumentów na Policji?
Dlaczego nie domagać się takiej zmiany prawa, dzięki której to banki byłyby stratne w razie przestępstwa, a nie ich klienci?
Dlaczego, zamiast ulepszania i upraszczania przepisów, wprowadzać coraz więcej nowych narzędzi prawnych, w których nawet specjaliści się gubią, nie wspominając o zwykłych ludziach...
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Cytat: Przy okazji publikacji raportu "Polityka kredytowa w Polsce i Unii Europejskiej" Związek Banków polskich poinformował, w jaki sposób pół miliarda złotych nie trafiło do złodziei. Jak? Dzięki międzybankowemu systemowi Dokumenty Zastrzeżone. Jak wynika z danych ZBP, w ciągu ostatnich 12 miesięcy przestępcy próbowali wyłudzić 7,9 tys. kredytów w bankach na kwotę 488 mln zł za pomocą skradzionych dokumentów. W samym tylko drugim kwartale dzięki systemowi zablokowano 2182 próby wyłudzeń na 108,5 mln zł. I choć Polacy są coraz bardziej świadomi, jakie zagrożenie niesie ze sobą utrata dokumentów i coraz częściej po ich zgubieniu lub kradzieży je zastrzegają, to liczba prób wyłudzeń rośnie w ciągu ostatnich dwóch lat. Pamiętajmy zatem, by każdy utracony dokument, nie tylko dowód osobisty, ale też paszport lub prawo jazdy, powinniśmy natychmiast zastrzec w banku, nawet, jeżeli nie mamy własnego konta i nigdy nie korzystaliśmy z usług bankowych. Skradziony lub zagubiony dokument, zastrzeżony w jednym banku, poprzez system Dokumenty Zastrzeżone natychmiast trafi do wszystkich innych banków oraz do innych firm i instytucji uczestniczących w tym systemie. W efekcie nikt, kto wejdzie w posiadanie naszego dokumentu tożsamości, nie będzie mógł na jego podstawie wyłudzić kredytu w banku. (źródło)
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Poza tym czy to nie schizofrenia, że każą nam zastrzegać dokumenty potwierdzające tożsamość, skoro nie mają prawa udzielić kredytu na dowód? Żaden bank nie udzieli kredytu bez okazania dowodu tożsamości, więc nie wiem o czym piszesz, tym bardziej, że przytaczasz przykład udzielenia kredytu przy wykorzystaniu skradzionego dowodu osobistego.
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Pytanie brzmi, czy mogą udzielić kredytu tylko na podstawie dowodu tożsamości lub tylko na podstawie danych?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Rozumiem, że nie masz pojęcia o temacie, w którym się wypowiadasz, więc idź do dowolnego banku i zapytaj co i jak. Oczywiście nie musisz tego robić, i nadal trollować.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Oczywiście nie musisz tego robić, i nadal trollować.
Uparcie sprowadzasz wszystko do pożyczek bankowych i sytuacji, w których pracownicy banków postępują uczciwie. To zdecydowanie nadmierne upraszczanie i idealizowanie sytuacji.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Czyli wybrałeś trollowanie.
|
|
 | 9 na 9 bass (4786 punktów) (zablokowany) |
>Pamiętajmy zatem, by każdy utracony dokument, nie tylko dowód osobisty, ale też paszport lub prawo jazdy, powinniśmy natychmiast zastrzec w banku, nawet, jeżeli nie mamy własnego konta i nigdy nie korzystaliśmy z usług bankowych. Skradziony lub zagubiony dokument, zastrzeżony w jednym banku, poprzez system Dokumenty Zastrzeżone natychmiast trafi do wszystkich innych banków oraz do innych firm i instytucji uczestniczących w tym systemie.
To jest pewna wartość, ale co - (jak napisał i.o.) - gdy nasze dane zostaną pozyskane w inny sposób?
Powinno być jasno stwierdzone: Wszelkie straty, jakie ponosi bank, są ryzykiem biznesowym tegoż banku, a nie jego klientów! To problem banku, że da się wykiwać oszustom, złodziejom i crackerom, że jego procedury są nieprzemyślane a zabezpieczenia informatyczne do dupy.
Kiedyś się mówiło: "Pewne jak w banku!" chociaż bank to był tylko sejf i honor Prezesa. Jak jest teraz, każdy widzi, ale mało kto się sprzeciwia, "prawodawcy i ustawodawcy" w Sejmie uprawiają politykierstwo, nie prawostanowienie.
|
|
4 na 4 | hyperion (1422 punktów) | >Okazuje się, że w "tym kraju" niemal każdy może wziąć kredyt, pożyczkę lub zaciągnąć inne >zobowiązanie, nawet bez swojej wiedzy i zgody. Wystarczy, że ktoś bezprawnie posłuży się naszymi >danymi osobowymi, zdobytymi w jakikolwiek sposób, które nawet nie muszą być do końca prawdziwe >(wystarczy imię, nazwisko, numer identyfikacyjny; adresem sobie nikt już głowy nie zawraca),
Jeśli bank chce wprowadzić uproszczoną procedurę przyznawania swoich usług (pożyczek, lokat itd.) to ryzyko biznesowe powinno spadać na bank. Nie może być tak, że bank sobie ustali głupie procedury, że wystarczy imię nazwisko do przyznania kredytu a jak coś pójdzie nie tak to niech klient dowodzi, że nie jest wielbłądem a bank w tym czasie tytułem egzekucji bankowej zablokuje niewinnej osobie środki do życia.
Ustawowo należałoby określić minimalne wymagania identyfikacyjne takie minimalne świadectwo woli (czyli np. po kredyt- osobiście do banku, żeby na miejscu sprawdzić że osoba jest prawdziwą osobą). W każdym innym przypadku prawo powinno działać i chronić klienta.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Ja tutaj nie widzę problemu - jeżeli bank udziela pożyczki tylko i wyłącznie na podstawie danych z dowodu osobistego, to niech bank się martwi jak coś jest nie tak. Niestety, tak to nie wygląda.
Jak to jest, że jak ja coś chcę załatwić to muszę nosić ze sobą stertę dokumentów, potwierdzeń, tysiąc pięćset sto dziewięćset zdjęć, książeczkę wojskową, paszport, akt urodzenia itd., ale jak mnie chcą załatwić, to wystarczą jakimś "im" dane z "mojego" dowodu osobistego?
|
|
 | 1 na 1 | rafalek111 (93 punktów) | >Ja tutaj nie widzę problemu - jeżeli bank udziela pożyczki tylko i wyłącznie na podstawie danych z dowodu osobistego, to niech bank się martwi jak coś jest nie tak. Niestety, tak to nie wygląda. >Jak to jest, że jak ja coś chcę załatwić to muszę nosić ze sobą stertę dokumentów, potwierdzeń, tysiąc pięćset sto dziewięćset zdjęć, książeczkę wojskową, paszport, akt urodzenia itd., ale jak mnie chcą załatwić, to wystarczą jakimś "im" dane z "mojego" dowodu osobistego? Właśnie tak to jest. Banki w Polsce są na wygranej pozycji niestety, bo nie ma nad nimi de facto nadzoru.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|