Przytaczam tu pewien przykład racjonalnego i konkretnego podejścia do siebie samego,z uwagi na fakt że wiele osób na forum ma z tym problemy,wielu naukowców badających umysł skłania się do pewnych daleko niemoralnie idących wniosków ,mianowicie "Jak żyć ",co jest dobre a co złe ,skąd oni to biorą ?
Do mnie dociera jednak tylko coś takiego jak tu: Jeśli terapeuta funkcjonuje jako kolejna osoba w życiu klienta mająca rację, i ucząca innych jak żyć, wtedy klient, już będąc w stanie dyskomfortu, i nie wiedząc, właściwie, że może być inaczej w relacji, straci raczej niż zyska wiarę w siebie. Wiara w siebie jest rozumiana jako zaufanie do własnych doświadczeń, własnego bezpośredniego odbierania świata. Z tego płynie odpowiedzialność za siebie, i poczucie wolnego wyboru (albo przynajmniej wyboru sposobu własnego reagowania) w każdej sytuacji. To jest cel terapii. Naturalnie człowiek, które ma zapewnione wspomniane warunki, wybiera wtedy drogę własnego rozwoju, która obejmuje współdziałanie i współżycie z innymi ludźmi, oraz chęć zapewniania innym podobnych warunków. Możemy zaufać własnemu organizmowi, reakcjom, odbierania świata, i potem świadomie zdecydować, co z tym zrobić. Nie będziemy też niewolnikami własnych emocji i nie będziemy działać wyłącznie impulsywnie, tłumacząc się, że to „moje prawdziwe ja!” Jeśli szanujemy własne doświadczenia, automatycznie szanujemy innych – oni nie są odbierani jako zagrożenie dla nas, więc możemy akceptować ich prawo do bycia takimi, jakimi one są. |