Problemem też są niejasne przepisy, które można dowolnie interpretować. Przecież nie tylko w psychiatrykach, ale i w więzieniach siedzą ludzie za pomówienia. Ciężko udowodnić, że się czegoś nie powiedziało, skoro świadkowie i sam pokrzywdzony twierdzą inaczej. Przepis mówiący o tym, że można kogoś oskarżyć za mówienie czegoś jest sam w sobie absurdalny i mogący prowadzić do nadużyć. A z drugiej strony ile to razy sprawy bandytów zastraszających swoje ofiary były umarzane, bo przecież tylko tak sobie gadał a nie miał na myśli, że komuś coś zrobi. I też zgodnie z prawem, bo przecież ludzie w nerwach różne rzeczy mówią i sąd też bierze to pod uwagę.
|