 |
Związek z osobą wierzącą? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-08-2014 00:12 | Svitra (30 punktów) | Związek z osobą wierzącą?
1 na 1 | Wiążecie się z wierzącymi partnerami? A może takie związki są skazane na porażkę, przez fundamentalne różnice światopoglądowe? Czy w ogóle warto zaczynać takie relacje, czy lepiej pozostawić wierzących w sferze przyjaźni, by nie zmierzyć się później z problemami w kwestiach tak istotnych, jak ślub czy wychowanie dzieci? Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii? Chętnie przeczytam każdą opinię.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | Nie da się na to odpowiedzieć w abstrakcyjnym przypadku. Zależy od zdolności do ugody obu stron.
|
|
4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | Pewnie można to jakoś pogodzić, mój dziadek-ateista jest w związku z moją babcią-katoliczką już pięćdziesiąt cztery lata, więc da się. Nigdy nie słyszałem, żeby się o to kłócili, obydwoje tylko wyrażają głośno swoje opinie pozostawiając je bez komentarza. Możliwe, że to strategia wypracowana po latach praktyki, muszę ich o to zapytać  Ja raczej wystrzegałbym się takiego związku. Za dużo możliwych problemów, zwyczajnie szkoda zachodu i nerwów, no chyba że spotka się dwóch bardzo ugodowych ludzi. To moja bardzo subiektywna opinia :>
|
|
6 na 8 | Frank Holman (5897 punktów) | > Wiążecie się z wierzącymi partnerami? A może takie związki są skazane na porażkę, przez> fundamentalne różnice światopoglądowe? Czy w ogóle warto zaczynać takie relacje, czy lepiej> pozostawić wierzących w sferze przyjaźni, by nie zmierzyć się później z problemami w kwestiach tak> istotnych, jak ślub czy wychowanie dzieci? Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?> Chętnie przeczytam każdą opinię.  Jeśli pisząc "wierzący" masz na myśli po prostu typową osobę "chodzącą do kościoła" to nie ma właściwie problemu ze związkiem - liczyć się będzie tylko jej charakter, tzn. czy jest to osoba zdolna do tworzenia z kimś związku (tolerancja, ugodowość, itd.). Natomiast jeśli pisząc "wierzący" masz na myśli ściśle osobę wierzącą w dogmaty religii i stosującą w realnym życiu to co nakazuje religia (jakieś posty, abstynencje, zasady seksu, pielgrzymki, ewangelizacje, antysemityzm, itd.), to innej osobie, niż co najmniej "chodzącą do kościoła", absolutnie (z doświadczenia też) odradzam wszelki kontakt - uciekać jak od ognia i jak najdalej (nawet przyjaźń to czasami okazuje się niemożliwa, bo ci ludzie nie są normalni). Prawdziwe wejście w religię to pranie mózgu i ten związek się nie uda, chyba, że któraś ze stron chce całkowicie odmienić swoje życie.
|
|
 | -2 na 2 belvedere (82 punktów) (zablokowany) | >odradzam wszelki kontakt - uciekać jak od ognia i jak najdalej >ci ludzie nie są normalni
Panie Agnosiewicz, czy aby na Pańskim forum niejaki Frank Holman nie dopuścił się dyskryminacji ludzi o innym niż ateistycznym światopoglądzie? Pan jako prawnik pewnie będzie w stanie ocenić właściwie treść postu Franka Holmana. Chyba dodawać nie muszę, że natychmiastowej reakcji z pewnych środowisk lub organizacji można by oczekiwać, gdyby w poście zamiast o wierzących mowa była o Żydach/Afroamerykanach itd.
A w temacie: z treści postu Franka Holmana wynika, że związek z wierzącym trudnym jest, bo opiera się na niejako wymuszeniu przez wierzącego na partnerze akceptacji jego praktyk religijnych. Pomijam już, że wyżej wymieniony nie wspomniał o wierzącym, który wierzy, ale nie przynależy do żadnej religii i niczego nie praktykuje. I ani słowa o tym, że wierzący partner akceptuje niepraktykowanie niewierzącego! Dlaczego zwraca się uwagę na ustępstwa jednej, tu niewierzącej strony?? Prawda jest taka, że uczucie, które łączy dwoje ludzi znosi podziały ponad wiarą, rasą, różnicami kulturowymi, itd. Jeśli nie potrafią się porozumieć w kwestii chrztu, sakramentów w ogóle, nie jest przeszkodą różnica światopoglądów. Na początku się przecież rozumieli, dogadywali. Po prostu stało się coś , co wyklucza porozumienie w ogóle.
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | >Pan jako prawnik pewnie będzie w stanie ocenić właściwie treść postu Franka Holmana. >Panie Agnosiewicz, czy aby na Pańskim forum niejaki Frank Holman nie dopuścił się dyskryminacji ludzi o innym niż ateistycznym światopoglądzie? Kurde, Lolas w ilu osobach tu jesteś aktywna i nawet nie wiesz, że Frank sam też jest prawnikiem.
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>czy aby [...] niejaki Frank Holman nie dopuścił się dyskryminacji Nie mógł, bo dyskryminowanie to sposób stosowania wobec kogoś prawa. .
|
|
| |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>czy aby [...] niejaki Frank Holman nie dopuścił się dyskryminacji >Nie mógł, bo dyskryminowanie to sposób stosowania wobec kogoś prawa. Arcymądre... kurde, znowu. Szkoda, że nie do rytmu, nie do taktu...
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Arcymądre... kurde, znowu.Taka karma.  ...  .
|
|
| | | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > >Arcymądre... kurde, znowu.> Taka karma. ...  Zmień na bardziej kaloryczną i bogatszą w minerały.
|
|
4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Wiążecie się z wierzącymi partnerami?
hej, NIE ! Ze względów religijnych zostałem potępiony jako syn szatana przez osobę z którą mieliśmy sporo wspólnego . Szok ! Ta osoba była szczerze wstrząśnięta i przerażona moim ateizmem Długoletnie przyjaźnie rozpadły się dlatego , że poglądy na istnienie sił nadnaturalnych nam się coraz bardziej rozjeżdżały . Nie jest łatwo . Ja jako wegetarianin miałbym problem gdybym miał być z kimś kto na co dzień delektuje się zjadaniem zwierząt . Taki jestem nie - tolerancyjny makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
 | | Svitra (30 punktów) | > Ja jako wegetarianin miałbym problem gdybym miał być z kimś kto na co dzień delektuje się zjadaniem zwierząt . Taki jestem nie - tolerancyjny> makuś> szczególne pozdrowienia dla wegetarianHah, właśnie się zastanawiałam, jak to jest z wegetarianami, a tu taka wypowiedź...
|
|
|  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Hah, właśnie się zastanawiałam, jak to jest z wegetarianami, a tu taka wypowiedź... hej, Mordowanie milionów zwierząt - dzień w dzień ... to nie jest zabawne - a jeżeli ktoś jest tak bardzo niewrażliwy na niepotrzebne cierpienia istot zdolnych do odczuwania bólu i radości i potrafi zajadać ze smakiem schabowego ... to nie jest zabawne ... przykro mi pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| |  | | Svitra (30 punktów) | > >Hah, właśnie się zastanawiałam, jak to jest z wegetarianami, a tu taka wypowiedź... > hej,> Mordowanie milionów zwierząt - dzień w dzień ... to nie jest zabawne - a jeżeli ktoś jest tak bardzo niewrażliwy na niepotrzebne cierpienia istot zdolnych do odczuwania bólu i radości i potrafi zajadać ze smakiem schabowego ... to nie jest zabawne ... przykro mi> pozdrawiam> makuś> szczególne pozdrowienia dla wegetarianAleż ja nie twierdzę, że to zabawne. Jeżeli cokolwiek mnie rozbawiło, to co najwyżej zbieg okoliczności - moja refleksja i kilka minut później dodana wypowiedź poruszająca tę kwestię.
|
|
| |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Hah, właśnie się zastanawiałam, jak to jest z wegetarianami, a tu taka wypowiedź... > hej,> Mordowanie milionów zwierząt - dzień w dzień ... to nie jest zabawne - a jeżeli ktoś jest tak bardzo niewrażliwy na niepotrzebne cierpienia istot zdolnych do odczuwania bólu i radości i potrafi zajadać ze smakiem schabowego ... to nie jest zabawne ... przykro mi> pozdrawiam> makuśZ mojego punktu widzenia dobre odżywienie milionów ludzi to bardzo potrzebna sprawa, uzasadniająca zabijanie zwierząt.
|
|
| | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Z mojego punktu widzenia dobre odżywienie milionów ludzi to bardzo potrzebna sprawa, uzasadniająca zabijanie zwierząt.
hej, Hodowla zwierząt pogarsza sytuacje żywieniową milionów ludzi . Rolnicy w biednych krajach zmuszani są do wypasania bydła , które na konsumpcje transportowane jest do krajów bogatych . Jak ze wszystkim - bogaci dostają pyszne mięsko a biedni muszą uporać się z zanieczyszczeniami powietrza , wody i gleby . Głód na świecie jest często pochodną zmuszania trzeciego świata do hodowli i upraw wyłącznie na potrzeby bogatych odbiorców - warto się nad tym głęboko zastanowić . Wartość odżywcza mięsa jest słabiutka i może być bez najmniejszych trudności zastępowana czystą żywnością . Na jeden kilogram mięsa wypada od 5 do 7 kilogramów zbóż Podczas mordowania wydzielane są toksyny , które zanieczyszczają mięso dlatego bardzo wielu pediatrów odradza zbyt wczesne i zbyt obfite karmienie dzieci mięsem . Wreszcie mordowanie zwierząt jest gŁęboko nie etyczne i na pewno nie jest uzasadnione koniecznością czy potrzebą . Albowiem ani konieczność ani potrzeba nie występują a mięso konsumowane jako główny składnik pokarmu a nie skromny dodatek prowadzi jedynie do występującego coraz częściej raka jelit . Są interesy wielkich producentów , tradycja , przyzwyczajenie wbrew coraz szerzej znanym faktom Zjadanie trupów nie jest dobrym odżywianiem pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | Za wyjątkiem może niewielkiej potrzeby reformy np. sposobów hodowli na bardziej proekologiczną, w pozostałym zakresie - argumenty te znane mi są od lat - nie przekonuje mnie ta ideologia. Człowiek jest z natury drapieżnikiem i mięsożercą. Ja widziałem na własne oczy kilka przypadków, co z pełnoletnich ludzi zrobić może fanatyczna dieta wegańska (a co dopiero myśleć o dzieciach) i naciągane są wg mnie opowieści o teoretycznych możliwościach zastąpienia (stwierdzeń o niskiej wartości odżywczej mięsa nie komentuję nawet, gdyż dobrze wiem czym się mogę najeść, a czym tylko zapchać). Na szczęście znane mi osoby, które w coś takiego poszły (w młodości), po latach zrezygnowały z fanatyzmu. Argumenty o problemach słuszne na pewną ewolucję, ale nie na rewolucję, tj. nie aż tak, aby całkowicie zrezygnować na całej planecie z jedzenia mięsa. PS. Ze zjadaniem trupów to posuwasz się za daleko: w całej przyrodzie zwierzęta się wzajem od zawsze zjadają i jest to naturalny świetnie funkcjonujący cykl pokarmowy.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > PS. Ze zjadaniem trupów to posuwasz się za daleko: w całej przyrodzie zwierzęta się wzajem od zawsze zjadają i jest to naturalny świetnie funkcjonujący cykl pokarmowy.
hej, Nie - nazywam to po imieniu Jak chcesz nazwać zabijanie i zjadanie zabitych zwierząt ? Nie zabijaniem i nie zjadaniem ? Trupy zabitych zwierząt przetwarza się na pyszne szynki które ty zjadasz Są to zwierzęta , które zdolne są do nawiązania z człowiekiem relacji , nawet bliskiej relacji Ponieważ hodowla zwierząt ( ssaków ) na masową skale jest nieekonomiczna i szkodliwa dla środowiska a także dla warunków bytowych ludzi ( nie mówiąc o ranach zadanych wrażliwości i empatii ) są propozycje hodowli szarańczy czy krewetek - to według mnie lepsze rozwiązanie niż niewiarygodne cierpienia zadawane milionom zwierząt , które tak są do nas podobne . Twój argument , że zawsze tak było i , że zwierzęta też się zjadają zupełnie do mnie nie przemawia Zauważ , że podobnych argumentów używają fanatycy religijni aby wytłumaczyć nieusuwalną konieczność niezmienności czegokolwiek co dotyczy ich dogmatów . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >> PS. Ze zjadaniem trupów to posuwasz się za daleko: w całej przyrodzie zwierzęta się wzajem od zawsze zjadają i jest to naturalny świetnie funkcjonujący cykl pokarmowy.hej, >Nie - nazywam to po imieniu >Jak chcesz nazwać zabijanie i zjadanie zabitych zwierząt ? >Nie zabijaniem i nie zjadaniem ? >Trupy zabitych zwierząt przetwarza się na pyszne szynki które ty zjadasz >Są to zwierzęta , które zdolne są do nawiązania z człowiekiem relacji , nawet bliskiej relacji >Ponieważ hodowla zwierząt ( ssaków ) na masową skale jest nieekonomiczna i szkodliwa dla środowiska a także dla warunków bytowych ludzi ( nie mówiąc o ranach zadanych wrażliwości i empatii ) są propozycje hodowli szarańczy czy krewetek - to według mnie lepsze rozwiązanie niż niewiarygodne cierpienia zadawane milionom zwierząt , które tak są do nas podobne . >Twój argument , że zawsze tak było i , że zwierzęta też się zjadają zupełnie do mnie nie przemawia >Zauważ , że podobnych argumentów używają fanatycy religijni aby wytłumaczyć nieusuwalną konieczność niezmienności czegokolwiek co dotyczy ich dogmatów . >makuś
Miałem tylko na myśli, że zjadanie trupów owszem jest dobrym odżywianiem, świetnie funkcjonującym w naturze. W świecie ludzi fragmenty zabitych zwierząt przetwarza się na pyszne szynki, ale nie tylko. Mi to wystarcza. Nie mam przerostu uczuć do zwierząt hodowanych na pożywienie. Zwłaszcza mam na myśli kury i świnie. Jedyny argument zaś który do mnie przemawia, jeśli chodzi o niewłasciwy sposób hodowli to ekologia oraz to, że mięso może zostać skażone toksynami. Myślę, że najlepszy były czasami tzw. wolny chów i polowania, ale tego nie da się w praktyce stosować na szerszą skalę. Mnie interesuje tylko to, że ty nie zabraniasz mi jeść mięsa, a ja ci go nie wciskam na siłę. Jedyne co bym ci szczerze proponował, dla zachowania resztek racjonalizmu, w tej idei fix, aby nie wkręcac się za bardzo w pomysły może właściwe dla jakiś ciepłych krajów, ale nie adekwatne zupełnie do warunków klimatycznych w jakich mieszkamy. W skutej lodem wiosce pod Warszawą, a co dopiero pod takim np. Oslo, nie wykarmisz mieszkańców ani hodowlanymi szarańczami lub krewetkami, ani kilogramami zboża. Więc oderwij się z wygodnego ogrzewanego mieszkanka w dużym mieście i wróć na ziemię, bo gdyby jakiś nieodpowiedzialny oszołom to podchwycił, bysmy mieli w Europie powszechny głód, jak na Ukrainie w początkach poprzedniego wieku.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Głód to nie jest brak mięsa lecz brak mąki , ryżu czy kukurydzy . To jest głód . Zaspokojenie pragnienia nie polega na piciu wódki lecz wody . Głód najskuteczniej likwiduje się przez uprawy a nie hodowle .
Są rozsądne propozycje dotyczące hodowli szarańczy czy krewetek , które mogą zastąpić mięso krów , owiec i świń
Mordowanie zwierząt jest niepotrzebne , jest czymś w rodzaju niewolnictwa . Walka z niewolnictwem trwała długo ponieważ wielu ludzi uważało , że niewolnicy nie są ludźmi Rozwój etyczny polega na rozszerzaniu kwestii praw i tak mieliśmy inne narody , niewolników , kobiety , dzieci , homoseksualistów a od jakiegoś czasu mamy zwierzęta . Można oczywiście konserwatywnie , prawicowo i zgodnie z wielowiekową tradycją uznawać swoją osobistą przyjemność z konsumowania szyneczki zabitej świni za najwyższe możliwe dobro a można też poddawać takie stanowisko w wątpliwość co niniejszym z entuzjazmem czynię makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Frank Holman (5897 punktów) |
>Walka z niewolnictwem trwała długo ponieważ wielu ludzi uważało , że niewolnicy nie są ludźmi No to jak będzie taka wojna za mojego życia, to ja będę po stronie tych co będą walczyć o prawo hodowania i zjadania drobiu i cielęciny, bo dla mnie kury i świnie szczerze nie są ludźmi a ich mięso smakuje i odżywia świetnie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >>Walka z niewolnictwem trwała długo ponieważ wielu ludzi uważało , że niewolnicy nie są ludźmi >No to jak będzie taka wojna za mojego życia, to ja będę po stronie tych co będą walczyć o prawo hodowania i zjadania drobiu i cielęciny, bo dla mnie kury i świnie szczerze nie są ludźmi a ich mięso smakuje i odżywia świetnie. > hej, Bardzo przykro mi tego słuchać W twoich wypowiedziach czuję jakąś dziwną zapalczywość i przekore ... może się mylę Nie odnosisz się też zupełnie do moich jakże trafnych i słusznych argumentów a tylko próbujesz je dyskredytować i wyszydzać a to przypomina mi strategie elaspa ... Jak sądzisz czy kurą lub świnią można się bawić ? Można oblać ją benzyną i radować się jej jakże prześmiesznymi podskokami ? Dlaczego nie ? Nie jest człowiekiem ! A smak nie jest dobrym doradcą w wyborach etycznych przynajmniej ten który czujemy na języku , Ten smak w umyśle jest ważniejszy . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | >hej, >Bardzo przykro mi tego słuchać Tak to czasami bywa gdy masz do czynienia z kimś, kto absolutnie nie podziela twoich poglądów. Trzeba z tym żyć. A najlepiej jeszcze mieć umiejętność rozmawiać dalej. >W twoich wypowiedziach czuję jakąś dziwną zapalczywość i przekore ... może się mylę Nie po prostu mam swoje zdanie w tej kwestii i nie widzę na razie powodów, aby go zmieniać. Wyraziłem je w pierwszym poście. >Nie odnosisz się też zupełnie do moich jakże trafnych i słusznych argumentów a tylko próbujesz je dyskredytować i wyszydzać a to przypomina mi strategie elaspa ... Bynajmniej. Po prostu próbuję ci ukazać, że moim zdaniem, bez względu na wszystko, póki nie wynajdziemy replikatora jak w Star Treku nie ma opcji wyżywienia ludzkości bez mięsa. Nie przeszkadzają mi w tej sprawie indywidualne fanaberie, ale politykę wprowadzania weganizmu na szeroką skalę, zwłaszcza w krajach bliżej bieguna niż równika, uważam za niebezpieczne szaleństwo. >Jak sądzisz czy kurą lub świnią można się bawić ? >Można oblać ją benzyną i radować się jej jakże prześmiesznymi podskokami ? >Dlaczego nie ? Nie jest człowiekiem ! Albowiem pragnienie ludzkiej zabawy nie jest wg mojej hierarchii wartości uzasadnieniem dla cierpienia zwierząt, ale konieczność wykarmienia ludzi pożywnym jedzeniem już tak. >A smak nie jest dobrym doradcą w wyborach etycznych przynajmniej ten który czujemy na języku , Ten smak w umyśle jest ważniejszy . Nie chodzi mi przede wszystkim o smak. Moim zdaniem nie ma żadnych dowodów na możliwość bezproblemowego przejścia całej ludzkości na dietę bezmięsną, a wręcz są poważne przeciwdowody. W rzeczywistości jaka istnieje nie jest to moim zdaniem pole do eksperymentowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | , ale politykę wprowadzania weganizmu na szeroką skalę,
hej, To rozmawiamy o weganizmie ? Ja cały czas mówie o wegetarianizmie .
Dobrze - pozostaniemy przy swoich zdaniach Można wykarmić więcej i lepiej mniej zabijając .
Jakoś dziwnym trafem opisywany przeze fakt zabijania przede wszystkim zwierząt bardzo do nas podobnych i potrafiących nawiązać z nami bliskie relacje jest nie komentowany . Ale co tam ...
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >To rozmawiamy o weganizmie ? >Ja cały czas mówie o wegetarianizmie . Dla mnie to praktycznie bez różnicy, jedna ideologia wynika z drugiej, jest tylko bardziej hardcore'owa. >Dobrze - pozostaniemy przy swoich zdaniach >Można wykarmić więcej i lepiej mniej zabijając . >Jakoś dziwnym trafem opisywany przeze fakt zabijania przede wszystkim zwierząt bardzo do nas podobnych i potrafiących nawiązać z nami bliskie relacje jest nie komentowany . Ale co tam ... No oczywiście, bo chodzi o zwierzęta, które najpierw człowiek udomowił. To oczywiście, że będzie się wydawać nawiązywanie bliskich relacji. Prawdziwie bliskie relacje jednak człowiek nawiązuje z takimi zwierzętami jak psy, koty, czasami konie. I tych zwierząt zwykle się nie je. Różnie to jest oczywiście w różnych kulturach na całym świecie. Trudno tu o jakieś ogólnoświatowe porozumienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Dla mnie to praktycznie bez różnicy,
hej, Takie podejście świadczy o tym , że temat cię nie porusza , nie zgłębiłeś go i tyle . Mam nadzieje , że się to zmieni jak dasz sobie czas na zastanowienie
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Kiełczewski (439 punktów) | >hej, >Głód to nie jest brak mięsa lecz brak mąki , ryżu czy kukurydzy . To jest głód . >Zaspokojenie pragnienia nie polega na piciu wódki lecz wody . >Głód najskuteczniej likwiduje się przez uprawy a nie hodowle . >Są rozsądne propozycje dotyczące hodowli szarańczy czy krewetek , które mogą zastąpić mięso krów , owiec i świń >Mordowanie zwierząt jest niepotrzebne , > szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Popełniasz niestety błąd logiczny usiłując do swoich teorii dopasować resztę świata.Zadam Ci kilka pytań: 1. Czy wyobrażasz sobie Nenców,lapończyków,Eskimosów, itd.jedzących ryż który by uprawiali? 2.Czy indianie z puszczy amazońskie obyli by się bez potraw zwierzęcych? 3.Dlaczego na wyspach polinezyjskich z ssaków ocalały szczury,a drzewiej pływano na sąsiednie po żony i mięsko(ludzkie). 4.Czemu gdy zabrakło bizonów indianie Ameryki Północnej skończyli w rezerwatach? Traktujesz Swój wegetarianizm jak posłanie i to globalne.Znaj proporcje mocium Panie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Podałeś kilka mało istotnych , marginalnych przykładów , które nic ważnego do dyskusji nie wnoszą . Mówią wyłącznie o tym , że plemiona łowców nie zajmowały się uprawą ziemi - też mi rewelacja . A to , że w totalnie niesprzyjających warunkach aby przeżyć trzeba zabić - smutna konieczność . To nie dotyczy naszej sytuacji . Sytuacji w której mordowanie na przemysłową skale jest znakomicie zaplanowane i przynosi krociowe zyski ( wąskiej grupie )
Nie odniosłeś się słowem do merytorycznych argumentów które podaje w kilku wpisach
Proporcji nie zna ludzkośś , która morduje miliony wrażliwych istot dzień w dzień , które zdolne są do nawiązania z nami bliskich relacji . Ludzkość robi to bez umiaru , w bestialski sposób
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >Hodowla zwierząt pogarsza sytuacje żywieniową milionów ludzi. Należałoby zatem znacząco ograniczyć hodowlę (i których gatunków - czy zwłaszcza niejadanych?)?
> Na jeden kilogram mięsa wypada od 5 do 7 kilogramów zbóż Ale są też zwierzęta trawożerne (krowy, konie) w tym zjadające chwasty (kozy) - ich hodowla byłaby dopuszczalna?
> mordowanie zwierząt jest gŁęboko nieetyczne i na pewno nie jest uzasadnione koniecznością czy potrzebą. A gdybyśmy żywili się tylko padliną i nawet nie dobijali koni, to byłoby bardziej etyczne?
>Zjadanie trupów nie jest dobrym odżywianiem Powiedzmy, że w nadmiarze wszystko szkodzi. Podobno jednak mięso ryb jest zdrowe - czy jego też mamy się wystrzegać?
pozdrawiam (szczególnie rozsądnych)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Fakt , że dzień w dzień mordujemy miliony zwierząt budzi moje poważne zastrzeżenia a nawet sprzeciw .To mordowanie nie ma uzasadnienia prócz interesów wielkich koncernów , tradycji , przyzwyczajenia i braku informacji , współczucia . Jeżeli tobie cierpienie tych zwierząt jest obojętne nic na to nie poradzę . Ubolewam nad tym , że rozsądni to dla ciebie tacy , którzy bez opamiętania i wbrew potrzebom i faktom w sadystyczny sposób mordują tak bardzo do nas podobne ssaki Masz prawo do żartów , cynizmu , sarkazmu , ironii ale na mnie nie robi to najmniejszego wrażenia . Raczej wydaje mi się , że brak ci racjonalnych i rozsądnych argumentów . Jem bo mi smakuje jest argumentem tak płytkim i prymitywnym , że wywołuje we mnie tylko niechęć i wstręt Miałem kiedyś przyjaciela , który często witał mnie zapraszając do konsumpcji przeróżnych mięs : A szyneczki byś dzisiaj nie zjadł , a tatara a befsztyczka ? Bardzo śmieszne a właściwie żałosne Dziękuje za rozmowę w tym temacie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Frank Holman (5897 punktów) | >hej, >Fakt , że dzień w dzień mordujemy miliony zwierząt budzi moje poważne zastrzeżenia a nawet sprzeciw .To mordowanie nie ma uzasadnienia prócz interesów wielkich koncernów , tradycji , przyzwyczajenia i braku informacji , współczucia . Jeżeli tobie cierpienie tych zwierząt jest obojętne nic na to nie poradzę . >Ubolewam nad tym , że rozsądni to dla ciebie tacy , którzy bez opamiętania i wbrew potrzebom i faktom w sadystyczny sposób mordują tak bardzo do nas podobne ssaki >Masz prawo do żartów , cynizmu , sarkazmu , ironii ale na mnie nie robi to najmniejszego wrażenia . Raczej wydaje mi się , że brak ci racjonalnych i rozsądnych argumentów . Jem bo mi smakuje jest argumentem tak płytkim i prymitywnym , że wywołuje we mnie tylko niechęć i wstręt >Miałem kiedyś przyjaciela , który często witał mnie zapraszając do konsumpcji przeróżnych mięs : A szyneczki byś dzisiaj nie zjadł , a tatara a befsztyczka ? >Bardzo śmieszne a właściwie żałosne >Dziękuje za rozmowę w tym temacie >makuś Wybacz, ale nikt nie ma obowiązku szacunku do tak skrajnych poglądów. Moim skromnym zdaniem żadna skrajność z natury rzeczy nie może być również racjonalna. Ja to czytam na spokojnie i próbuję dopatrzeć się logiki w wywodzie i wciąż mi czegoś brakuje. Widzę potężną niezasypaną przepaść między argumentem - zło komercyjnej hodowli i rzezi i osiąganiem potężnych zysków przez koncerny, a wnioskiem - nie powinno się jeść mięsa w ogóle (nawet jak ktoś sobie własne kurki i świnki w świetnych warunkach trzyma i raz na jakiś czas siekierą w jak najmniej bolesny sposób trzaśnie; albo rybkę w stawie czy jeziorze ułowi). PS. Samochodem i autobusem chyba musisz przestać jeździć i w ogóle z energii przestać korzystać: gdybyś zobaczył co ze środowiskiem robią szyby naftowe i kopalnie..... To jest dopiero katastrofa.
|
|
| | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Wybacz, ale nikt nie ma obowiązku szacunku do tak skrajnych poglądów.
hej, Pokaż mi proszę w którym miejscu moje poglądy są skrajne .
Moim skromnym zdaniem żadna skrajność z natury rzeczy nie może być również racjonalna.
hej, Niesłychaną wręcz skrajnością jest mordowanie dzień w dzień istot odczuwających ból , strach i radość i potrafiących nawiązać z nami bliskie a nawet bardzo bliskie relacje .To jest skrajna skrajność . Nie ma żadnej konieczności mordowania ich . Jest dużo argumentów aby wreszcie porzucić ten nędzny proceder i zwyczaj . Nic nie stoi na przeszkodzie oprócz braku współczucia , życzliwości , wiadomości i chęci aby to nie podniebienie decydowało o tym colub kogo jemy a uczucia wyższe czyli umysł , czyli etyka . Smak jaki czujesz na języku nie jest więcej wart niż świnia którą się zabija dla ciebie i twej przyjemności
Przykro mi ale nic z tego co napisałem nie jest ani obraćliwe ani kłamliwe Moją intencją nie jest nikogo obrazić ( o cholera czyżby można było obrazić uczucia mięsożerców ? )
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Kiełczewski (439 punktów) | ) >pozdrawiam >makuś > szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Proszę odpowiedz na moje pytania kilka postów wstecz.Twoje opinie są słuszne w kilku aspektach ale nie mogą dotyczyć całokształtu hodowli zwierząt rzeźnych i ich uboju(zabijania jak wolisz).To,że na 1kg białka zwierzęcego zużywa się 5-7kg roślinnego nie jest argumentem,pomijając to,że to są całkiem inne aminokwasy i to takie nie występujące w roślinach.I mam pytanie czemu nie weganizm?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | czemu nie weganizm? hej, A czemu nie kanibalizm ?  Weganizm jest cholernie trudny w realizacji . Weganizm to rewolucja kulturowa . Proszę próbować jeśli ochota . Wegetarianizm jest możliwy , realny , etyczny . W Niemczech już 6 000 000 ludzi jest wegetarianami . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | | klawik (759 punktów) |
>Wybacz, ale nikt nie ma obowiązku szacunku do tak skrajnych poglądów. Moim skromnym zdaniem żadna skrajność z natury rzeczy nie może być również racjonalna. Ja to czytam na spokojnie i próbuję dopatrzeć się logiki w wywodzie i wciąż mi czegoś brakuje. Widzę potężną niezasypaną przepaść między argumentem - zło komercyjnej hodowli i rzezi i osiąganiem potężnych zysków przez koncerny, a wnioskiem - nie powinno się jeść mięsa w ogóle (nawet jak ktoś sobie własne kurki i świnki w świetnych warunkach trzyma i raz na jakiś czas siekierą w jak najmniej bolesny sposób trzaśnie; albo rybkę w stawie czy jeziorze ułowi). >PS. Samochodem i autobusem chyba musisz przestać jeździć i w ogóle z energii przestać korzystać: gdybyś zobaczył co ze środowiskiem robią szyby naftowe i kopalnie..... To jest dopiero katastrofa.
Uważam, że sytuację poprawiłoby jedzenie mięsa choćby tylko dwa razy w tygodniu(żaden wyczyn) i częste korzystanie z własnych nóg by pokonać 3km(samochodem zwykle trwa dłużej w obecnym czasie braku miejsc parkingowych)
|
|
| |  | 2 na 4 | vifix (2315 punktów) | >Mordowanie milionów zwierząt - dzień w dzień ... to nie jest zabawne - a jeżeli ktoś jest tak bardzo niewrażliwy na niepotrzebne cierpienia istot zdolnych do odczuwania bólu i radości i potrafi zajadać ze smakiem schabowego ... to nie jest zabawne ... przykro mi
A komara w swoim życiu zabiłeś? A muchę?
|
|
| | |  | 3 na 3 | hamp (3461 punktów) | >A komara w swoim życiu zabiłeś? A muchę?
Tutaj wchodzimy w kwestie momentu pojawienia się świadomości, co jest tematem dość grząskim... Ja przyjmuję, że owady nie są w stanie świadomie odczuwać, działają bardziej na zasadzie małych automacików zaprogramowanych ewolucyjnie do takich a nie innych zachowań.
Komary zabijam, bo nie chcą przejść na wegetarianizm.
Żart. Zabijam komary, bo mi szkodzą. Psa też bym zabił, gdyby mnie zaatakował. Muchy zabijam bo roznoszą zarazki i są bardziej uciążliwe niż komary. Krówka na polu czy rybka w stawie mi nie przeszkadza. Wszelkie ćmy, pająki, i inne owady wynoszę na dwór.
Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż Luxtorpeda
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > Komary zabijam, bo nie chcą przejść na wegetarianizm.Oprócz tego jesteś nazistą-szowinistą, bo krwią (zwierzęcą, w tym ludzką) żywią się tylko komarzyce.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kiełczewski (439 punktów) | . > Oprócz tego jesteś nazistą-szowinistą, bo krwią (zwierzęcą, w tym ludzką) żywią się tylko komarzyce.  Zapomniałeś drogi Panie dodać ,że i Seksistą odwróć Boże takich heretyków.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Tutaj wchodzimy w kwestie momentu pojawienia się świadomości, co jest tematem dość grząskim... Ja przyjmuję, że owady nie są w stanie świadomie odczuwać, działają bardziej na zasadzie małych automacików zaprogramowanych ewolucyjnie do takich a nie innych zachowań.
Załóżmy na moment, że to prawda? I co? To czyni je gorszymi od innych? Wartymi zabijania?
>Komary zabijam, bo nie chcą przejść na wegetarianizm. >Żart. Zabijam komary, bo mi szkodzą. Psa też bym zabił, gdyby mnie zaatakował.
Czyli komara siedzącego spokojnie na ścianie (nie atakującego Cię) chętnie zabijesz, a psa tylko wtedy gdy Cię zaatakuję?
>Muchy zabijam bo roznoszą zarazki i są bardziej uciążliwe niż komary. Krówka na polu czy rybka w stawie mi nie przeszkadza.
Jesteś baaardzo wybiórczy.
>Wszelkie ćmy, pająki, i inne owady wynoszę na dwór.
Wszystkie? Żadnego nie zabiłeś bo Ci się w danym momencie nie chciało wynieść. Z lenistwa?
Innymi słowy Twoja filozofia to, co mi przeszkadza to może zginąć a co nie, nie może. Super. I to pod pretekstem troski o zwierzęta.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > Załóżmy na moment, że to prawda? I co? To czyni je gorszymi od innych? Wartymi zabijania?Wytłumaczyłem niżej czemu zabijam komary i muchy. > Czyli komara siedzącego spokojnie na ścianie (nie atakującego Cię) chętnie zabijesz, a psa tylko wtedy gdy Cię zaatakuję?Tak, bo wiem, że komar prędzej czy później będzie chciał mnie użreć. > Jesteś baaardzo wybiórczy.Ty jesteś wybiórczy nie jedząc kotów. > Wszystkie? Żadnego nie zabiłeś bo Ci się w danym momencie nie chciało wynieść. Z lenistwa?Tak  > Innymi słowy Twoja filozofia to, co mi przeszkadza to może zginąć a co nie, nie może. Super. I to pod pretekstem troski o zwierzęta.Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych. To samo stosuję wobec zwierząt. Komary mnie gryzą więc muszę je zabijać. Dobrze, że ty się nie kryjesz ze swoim brakiem troski o zwierzęta, a nawet próbujesz usprawiedliwiać zabijanie dużych i świadomych zwierząt zabijaniem owadów, które ledwo mają mózgi. Jeszcze krok i stwierdzisz, że rośliny też mają uczucia. Tak zazwyczaj bronią się mięsożercy 
Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż Luxtorpeda
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | > Tak, bo wiem, że komar prędzej czy później będzie chciał mnie użreć.Wiesz, rozumiem Twój punkt widzenia, ale to jest, w mojej ocenie, niesprawiedliwe. Gdybyś zabijał tylko to co Ci przeszkadza, ale Ty nie zabijasz jednych bo Ci ich szkoda, a inne tak bo Cię denerwują. > Ty jesteś wybiórczy nie jedząc kotów.Skąd wiesz?  Tak, ale nie jem ich nie dlatego, że mi ich szkoda, tylko dlatego, że raczej nie będą smaczne no i, chyba, jest to nielegalne. > Tak  Oj, nie chcę mi się wierzyć, chyba kłamiesz  > Dobrze, że ty się nie kryjesz ze swoim brakiem troski o zwierzęta, a nawet próbujesz usprawiedliwiać zabijanie dużych i świadomych zwierząt zabijaniem owadów, które ledwo mają mózgi.Ja uważam, że każdy ma prawo do życia i nie należy traktować nikogo w sposób selektywny. Niemniej wiem, że jestem zwierzęciem i życie na ziemi (pomiędzy gatunkami) to wieczna walka o przetrwanie. Lew jak będzie chciał mnie zabić to nie będzie się przejmował, czy mnie boli czy nie. > Jeszcze krok i stwierdzisz, że rośliny też mają uczucia. Tak zazwyczaj bronią się mięsożercy  Żeby wyhodować rośliny to na ogól też kilka zwierząt musi zginąć  Ale Ty jesteś ok, najbardziej wkurzają mnie obrońcy futer.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Oj, nie chcę mi się wierzyć, chyba kłamiesz  Niewierny Tomasz z ciebie! > Ja uważam, że każdy ma prawo do życia i nie należy traktować nikogo w sposób selektywny.Oczywiście, dlatego zabijam tylko to, co mnie atakuje. Albo bardzo denerwuje. Ale nie próbujesz chyba przyrównać krowy do muchy? To by było niepoważne  > Niemniej wiem, że jestem zwierzęciem i życie na ziemi (pomiędzy gatunkami) to wieczna walka o przetrwanie. Lew jak będzie chciał mnie zabić to nie będzie się przejmował, czy mnie boli czy nie.Lew nie posiada świadomości ani moralności takiej, jaką my dysponujemy. I dobrze mu, przynajmniej nie ma dylematów. Niestety jesteśmy trochę mądrzejsi i powinniśmy się zastanowić. Mamy (w krajach pierwszego świata) możliwość, by nie zabijać zwierząt. Ja z tego skorzystałem i jest mi tak lepiej. > Żeby wyhodować rośliny to na ogól też kilka zwierząt musi zginąć  Albo my zjemy sałatę, albo zrobią to za nas ślimaki. Po raz kolejny ta sama sytuacja - szkodniki szkodzą, więc trzeba je usuwać z obszarów upraw. > Ale Ty jesteś ok, najbardziej wkurzają mnie obrońcy futer.  Pudło, futer i przedmiotów wykonanych ze skóry również nie kupuję.
Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż Luxtorpeda
|
|
| | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Niewierny Tomasz z ciebie!Faktycznie, mam na imię Tomasz  > Oczywiście, dlatego zabijam tylko to, co mnie atakuje. Albo bardzo denerwuje.OK, ale kłóci mi się to z deklarowaną wrażliwością dla zwierząt. To trochę tak jakby powiedzieć: Tych wspaniałych zwierzaków nie będę zabijał i zjadał bo one też chcą żyć, no chyba, że mnie wku.... > Ale nie próbujesz chyba przyrównać krowy do muchy? To by było niepoważne A dlaczego nie, Mucha też chcę żyć. > Lew nie posiada świadomości ani moralności takiej, jaką my dysponujemy.Kocham te teksty o humanitaryzmie  Zwierzaczki trzeba chronić, no chyba, że są smaczne. > Niestety jesteśmy trochę mądrzejsi i powinniśmy się zastanowić. Mamy (w krajach pierwszego świata) możliwość, by nie zabijać zwierząt. Ja z tego skorzystałem i jest mi tak lepiej.Więc powinniśmy wiedzieć, że nie należy traktować istot żywych wybiórczo. Świnie zjemy bo smaczna i pożywna, ale kotek niestety taki nie jest więc go oszczędzimy. Ważymy ważność życia, ludzie nie chcą tego wiedzieć, bo im tak wygodniej, bo ważne, że smakuje. > Albo my zjemy sałatę, albo zrobią to za nas ślimaki. Po raz kolejny ta sama sytuacja - szkodniki szkodzą, więc trzeba je usuwać z obszarów upraw.Dokładnie. Z obszarów upraw. Mają ginąć bo przeszkadzają. Inne szkodniki mają o tyle lepiej, że natura wyposażyła je w inne przymioty i tylko dlatego człowiek je oszczędza. > >Ale Ty jesteś ok, najbardziej wkurzają mnie obrońcy futer.  > Pudło, futer i przedmiotów wykonanych ze skóry również nie kupuję.Chodziło mi o tych co krzyczą: Nie dla zabijania dla futer! Tak jakby zwierzakowi robiło różnicę czy jest zabijany bo ma fajne futerko, czy smaczne wnętrzności.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > OK, ale kłóci mi się to z deklarowaną wrażliwością dla zwierząt. To trochę tak jakby powiedzieć: Tych wspaniałych zwierzaków nie będę zabijał i zjadał bo one też chcą żyć, no chyba, że mnie wku....Pewnie są tacy, co i much nie zabijają... Jedni stawiają granicę między kurą a kotem, inni między pożytecznym pająkiem a szkodliwą muchą Bajdełej: Wikipedia:Owad ten stwarza olbrzymie zagrożenie epidemiologiczne: badania dowiodły, że na powierzchni swego drobnego ciała mucha może przenieść do 6 milionów, a w jelicie czterokrotnie więcej - prawie 30 milionów mikroorganizmów - w tym powodujących tak groźne choroby jak dur brzuszny, paratyfus, dyzenteria, cholera, gruźlica, polio, salmonelloza - oraz stadia przetrwalnikowe pasożytów. > A dlaczego nie, Mucha też chcę żyć.Anna Mucha? Pewnie chce  > Kocham te teksty o humanitaryzmie Zwierzaczki trzeba chronić, no chyba, że są smaczne.To nie był tekst o humanitaryzmie (ten odnosi się jedynie do człowieka). > Więc powinniśmy wiedzieć, że nie należy traktować istot żywych wybiórczo.O tym właśnie mówię  > Świnie zjemy bo smaczna i pożywna, ale kotek niestety taki nie jest więc go oszczędzimy. Ważymy ważność życia, ludzie nie chcą tego wiedzieć, bo im tak wygodniej, bo ważne, że smakuje.Nie wiem czy koty i psy są niesmaczne, gdzie nie gdzie i je się je, kwestia kulturowa. Faktycznie, ludzie nie chcą wiedzieć w jakich warunkach hodowane są zwierzęta - ma być tanio i smacznie. To, że stoi za tym jakość tych produktów i warunki życia zwierząt, interesuje niewielu. Dobrze, że wprowadzili chociaż oznaczenia na jajkach... > Dokładnie. Z obszarów upraw. Mają ginąć bo przeszkadzają. Inne szkodniki mają o tyle lepiej, że natura wyposażyła je w inne przymioty i tylko dlatego człowiek je oszczędza.No niestety, trochę szczęścia potrzeba. Na podobnej zasadzie statystycznie lepiej urodzić się w Polsce niż w Kambodży. Na świecie nie ma sprawiedliwości, ale w naszych rękach jest to, by było jej trochę więcej. > Chodziło mi o tych co krzyczą: Nie dla zabijania dla futer! Tak jakby zwierzakowi robiło różnicę czy jest zabijany bo ma fajne futerko, czy smaczne wnętrzności.Niektórzy twierdzą, że zwierzęta powinny być nam wdzięczne za to, że je hodujemy i jemy, nawet jeżeli żyją w okropnych warunkach, bo gdybyśmy ich nie jedli, to by ich w ogóle nie było (gatunki hodowlane nie przetrwałyby na wolności). Ten argument sugeruje, jakoby zwierzęta miały zbiorową świadomość i były tym szczęśliwsze, im jest ich więcej. Tak nie jest, każde zwierze odczuwa osobno, i faktycznie jest mu obojętne, czy umiera na mięso czy na futro, ale nie jest mu obojętne czy żyje czy umiera.
Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż Luxtorpeda
|
|
1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?> Chętnie przeczytam każdą opinię.  -Odgrzebałem taki stary wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,479210-Prawie wszystko co myślę w tym temacie zawiera się już w pierwszej wypowiedzi pod wątkiem i widzę po punktacji, że wiele osób myśli podobnie.
|
|
 | | Svitra (30 punktów) | > >Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?> >Chętnie przeczytam każdą opinię.  > -Odgrzebałem taki stary wątek:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,479210> -Prawie wszystko co myślę w tym temacie zawiera się już w pierwszej wypowiedzi pod wątkiem i widzę po punktacji, że wiele osób myśli podobnie.> Dziękuję bardzo za ten odnośnik. Sama nie znalazłam wcześniej tego wątku, ale przyznam szczerze, że poprawił mi się humor, gdy przeczytałam, że nie jestem taka odosobniona w swoich przekonaniach.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > -Odgrzebałem taki stary wątek:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,479210> -Prawie wszystko co myślę w tym temacie zawiera się już w pierwszej wypowiedzi pod wątkiem i widzę po punktacji, że wiele osób myśli podobnie.Ja także podzielam zdanie które wyraził KORIUS, ale myślę także, że wszystko zależy od tego jaka ta wiara jest i jaki ten ateizm. W sumie także jacy to ludzie i jakie uczucie ich łączy. Znam pary, po złotych godach, które doskonale sobie radzą z wiarą/ateizmem partnera. Wybór partnera według ścisłych kryteriów także nie daje pewności, że nie będzie zawodu. Ludzie się zmieniają.
|
|
3 na 3 | brodaty heretyk (67 punktów) | >Wiążecie się z wierzącymi partnerami?...
Jestem w związku "mieszanym" od 7 lat. Do tej pory udawało nam się żyć bez większych konfliktów na tle religijnym. Żona, mimo iż wierzy w boga, dość twardo stąpa po ziemi (wierzy w boga a nie w kościół, nie modli się przed każdym posiłkiem, krytykuje księży a na mszę chodzi gdy ma taką potrzebę). Trzeba przyznać, że do tej pory spokój gwarantowały liczne ustępstwa z mojej strony, np. zgoda na chrzest córki, udział (bierny) w świętach katolickich, ignorowanie docinek teścia (np złamałem nogę w święto trzech króli bo byłem w pracy - taka kara boska) itp. Ale przyszło to czego się obawiałem. Córka poszła do zerówki a tam - religia. Gdy dowiedziałem się że 5-latki mają robione pranie mózgu coś we mnie pękło. W tym momencie zastanawiam się czy dobrze zrobiłem świadomie wiążąc się z katoliczką i jaka czeka nas przyszłość. Pochylania głowy mam już dosyć. Czas pokaże...
|
|
 | 4 na 4 | masterg (79 punktów) | > >Wiążecie się z wierzącymi partnerami?...> Jestem w związku "mieszanym" od 7 lat. Do tej pory udawało nam się żyć bez większych konfliktów na tle religijnym. Żona, mimo iż wierzy w boga, dość twardo stąpa po ziemi (wierzy w boga a nie w kościół, nie modli się przed każdym posiłkiem, krytykuje księży a na mszę chodzi gdy ma taką potrzebę). Trzeba przyznać, że do tej pory spokój gwarantowały liczne ustępstwa z mojej strony, np. zgoda na chrzest córki, udział (bierny) w świętach katolickich, ignorowanie docinek teścia (np złamałem nogę w święto trzech króli bo byłem w pracy - taka kara boska) itp. Ale przyszło to czego się obawiałem. Córka poszła do zerówki a tam - religia. Gdy dowiedziałem się że 5-latki mają robione pranie mózgu coś we mnie pękło. W tym momencie zastanawiam się czy dobrze zrobiłem świadomie wiążąc się z katoliczką i jaka czeka nas przyszłość. Pochylania głowy mam już dosyć. Czas pokaże...U mnie zupełnie odwrotnie  Ja jestem osobą głęboko wierzącą, a moja żona nie. Córka nie jest ochrzczona i nie chodzi na religię. Ustaliliśmy z żoną, że jak będzie dorosła to sama wybierze. Wbrew pozorom, osoba głęboko wierząca (nie mylić z osobą religijną czy też obnoszącą się na każdym kroku ze swoją wiarą) ufa, że wszystko będzie ok. Dlatego o ile to możliwe, to radzę Ci abyś trzymał dzieciaka na pewien dystans od wszelkiej wiary - przy czym dystans nie oznacza próby wychowania za wszelką cenę małego ateisty. Daj dzieciakowi wolną wolę i nie udawaj, że Boże Narodzenie to takie normalne, zwykłe dni - bo nawet dla dzieciaka będziesz śmieszny. Jako rodzic masz prawo do budowania światopoglądu dzieciaka ale nie poprzez łamanie go tylko poprzez merytoryczną, dostosowaną do możliwości dziecka dyskusję. Zmuś go do myślenia! Podaj w sposób zjadliwy dla dzieciaka, Twoje argument przeciwko istnieniu Boga ale nie w formie kazania tylko w formie pytań. Niech dzieciak podedukuje a przy okazji nie narazisz się zbytnio małżonce. Jeśli wszystkie dzieci z grupy Twojego dzieciaka wysyłają swoje pociechy na religię to BYĆ MOŻE lepiej zrobisz jak również poślesz dzieciaka a potem w domu będziesz go prostował. Prawdę powiedziawszy to moim zdaniem lekcje religii to najlepsza forma osłabiania prawdziwej wiary bo sprowadza się do bezrozumnego wklepywania regułek i kojarzy się dzieciakowi z czymś nieprzyjemnym i nudnym. Poza tym to czego uczy się na lekcja religii pozostaje w tak dużej sprzeczności z otaczającym światem i prędzej czy później dzieciak będzie musiał wybierać. W moim przypadku takie bezrozumne podejście do spraw wiary i zderzenie z faktami naukowymi poskutkowało totalnym kryzysem w wieku dojrzewania - można powiedzieć, że przez kilka lat byłem 100% ateistą. Potem w sposób rozumny, będąc otwarty na wszelkie merytoryczne bodźce dopływające z otaczającego mnie świata stwierdziłem że wiara w Boga ma sens ale zbudowałem tę wiarę według siebie i na swoich zasadach. Przyjąłem zasadę zero dogmatów a jedynie fakty. Dlatego dziś jestem wolny od jakiegokolwiek kościoła. Poza tym, tak zbudowana wiara daje nieskończone poczucie bezpieczeństwa i zwyczajnie żyje mi się lepiej. Życzę każdemu takiego szczęścia i mam nadzieję, że z moją córką uda mi się powtórzyć ten manewr. Poprzez dyskusję ucz dzieciaka, że nie ma nic gorszego niż dogmatyczne myślenie. Niestety sam również będziesz musiał uczciwie stosować się do tej zasady, bo dzieciak prędzej czy później wyczuje fałsz. Nie możesz tak po prostu, bez jasnych i wyraźnych argumentów negować proreligijnych wyobrażeń dzieciaka. Kwitowanie, że coś jest głupie i niedorzeczne bez podania argumentów jest jeszcze głupsze.. Serdecznie pozdrawiam i głowa do góry - skoro masz dosyć pochylania się
|
|
|  | | brodaty heretyk (67 punktów) |
>Daj dzieciakowi wolną wolę i nie udawaj, że Boże Narodzenie to takie normalne, zwykłe dni - bo nawet dla dzieciaka będziesz śmieszny. Jako rodzic masz prawo do budowania światopoglądu dzieciaka ale nie poprzez łamanie go tylko poprzez merytoryczną, dostosowaną do możliwości dziecka dyskusję. Zmuś go do myślenia!
Córka jest bardzo dociekliwym dzieckiem i potrafi logicznie myśleć, więc mam nadzieję że sama "przejrzy na oczy". Nie zamierzam wpychać jej do głowy swoich przekonań na siłę. Boję się o tylko o to, że zajęcia z religii w tak wczesnym wieku mogą na zawsze wypaczyć zdolność do samodzielnego i logicznego myślenia i jej spojrzenie na świat. Natomiast co do małżonki to trudniejsza sprawa. Akceptuje moją niewiarę ale dziecko ma być katolikiem i koniec dyskusji. I tu jest pies pogrzebany.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | >Córka jest bardzo dociekliwym dzieckiem i potrafi logicznie myśleć, więc mam nadzieję że sama "przejrzy na oczy". No właśnie, większość znanych mi przypadków to dzieci "wierzące" mnie więcej do bierzmowania. Potem wyrasta się z okresu bajek, a czy mama chce czy nie nie ma znaczenia.
>Nie zamierzam wpychać jej do głowy swoich przekonań na siłę. Boję się o tylko o to, że zajęcia z religii w tak wczesnym wieku mogą na zawsze wypaczyć zdolność do samodzielnego i logicznego myślenia i jej spojrzenie na świat. Zdarza się, ale jeśli będzie z tym szczęśliwa ?
|
|
| |  | | masterg (79 punktów) | > Córka jest bardzo dociekliwym dzieckiem i potrafi logicznie myśleć, więc mam nadzieję że sama "przejrzy na oczy". Nie zamierzam wpychać jej do głowy swoich przekonań na siłę. Boję się o tylko o to, że zajęcia z religii w tak wczesnym wieku mogą na zawsze wypaczyć zdolność do samodzielnego i logicznego myślenia i jej spojrzenie na świat.> Natomiast co do małżonki to trudniejsza sprawa. Akceptuje moją niewiarę ale dziecko ma być katolikiem i koniec dyskusji. I tu jest pies pogrzebany.W takim razie zupełnie nie masz się o co bać - co najwyżej o to, że ją wyrzucą z religii za poglądy  Jeszcze raz powtarzam - lekcje religii to kuźnia ateistów. Więc jako przykłady ojciec powinieneś dopilnować aby dziecko dobrze uczyło się na religii - gwarantuje, że pierwsza rzecz jaką córka zrobi w liceum to wypisze się z lekcji religii (u mojego "dzieciaka" w liceum 3/4 odpuściło sobie lekcje religii)
|
|
| Rafaela (2059 punktów) | Wg mnie różnice światopoglądowe nigdy nie ułatwiają budowania związku, ale też związek tworzony przez ludzi rozsądnych o różnych światopoglądach nie musi być skazany na niepowodzenie. Wg mnie sedno leży w umiejętności stosowania kompromisu przez każdą ze stron i bycie obojętnym na presje ze strony rodzin. Mimo to, gdybym miała komuś radzić, zwłaszcza komuś, kto dopiero poszukuje partnerki/partnera - zawsze doradziłabym szukać drugiej połowy wśród ludzi o podobnym światopoglądzie.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | szarley (54911 punktów) | >Mimo to, gdybym miała komuś radzić, zwłaszcza komuś, kto dopiero poszukuje partnerki/partnera - zawsze doradziłabym szukać drugiej połowy wśród ludzi o podobnym światopoglądzie.
... i tej samej narodowości, języka, pochodzenia społecznego, zainteresowań, wykształcenia, no może jedyna akceptowalna jest różnica płci.
"Niech bije, byle nie ateista" "Niech będzie pijak, byle nie Cygan"
Ile małżeństw rozpada sie wskutek różnic światopoglądu i ale przez zdradę, alkohol czy "miłość" teściów? Ile nie potrafi w zgodzie nawet domu umeblować czy wybrać miejsca na wakacje?
|
|
|  | 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | >... i tej samej narodowości, języka, pochodzenia społecznego, zainteresowań, wykształcenia, no może jedyna akceptowalna jest różnica płci. >"Niech bije, byle nie ateista" >"Niech będzie pijak, byle nie Cygan" >Ile małżeństw rozpada sie wskutek różnic światopoglądu i ale przez zdradę, alkohol czy "miłość" teściów? >Ile nie potrafi w zgodzie nawet domu umeblować czy wybrać miejsca na wakacje? >
Z Twoich słów płynie jakaś statystyczna mądrość, ale odnoszę wrażenie, że poprzednia wypowiedź mówi o trochę mniej ścisłym związku (np. są to młodzi ludzie w wieku studenckim, na tyle wolni, by być poza rodzicami, a jednak na tyle niedojrzali, żeby patrzeć dziecinnie na drugą osobę). Wtedy takie zachowanie jest zwyczajnie sensowniejsze. A kto wie, może dwie osoby dorosną i dojdą do podobnych jak Twoje (sensownych) wniosków.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|