Spotkałem osobę głuchoniewidomą ,kobieta około trzydziestki lubiącą ,słuchać ''muzyki. Dotykała pudła gitary i krtani śpiewającego.Potrafiła wybierać piosenki,które podobały się jej(jest kontakt,taki język polegający na dotykaniu dłoni,nie znam nazwy).Lubiła flamenco i rocka,ale też ballady celtyckie i szanty.Pierwszy raz spotkałem się z taką niepełnosprawnością i zastanawiam się jak daleko możemy kompensować brak któregoś ze zmysłów.Mam osobiste doświadczenie ,przy pracy z kwasem octowym lodowatym straciłem węch tak na tydzień,to była tortura.Proszę o konstruktywne wypowiedzi! |