 |
WHO wyklucza Polskę ze statystyk Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2014 11:20 | Hodża (11172 punktów) | WHO wyklucza Polskę ze statystyk
6 na 6 | Cytat:Z powodu fatalnej jakości informacji o przyczynach zgonów Światowa Organizacja Zdrowia wykluczyła Polskę z analiz porównawczych nad umieralnością, stawiając nas w jednym szeregu z Azerbejdżanem, Gwatemalą i Katarem. wiadomosci(*)nas_umiera_bez.html#BoxWiadTxtNie mogę się nadziwić. Z jednej strony ponoć wciąż się "rozwijamy", ale coraz bardziej utwierdzam się w przeświadczeniu, że jest to rozwój w dużej mierze wirtualny, podobnie, jak wirtualny jest nasz rząd, parlament czy gładkie i wyzute z wszelkiej sprawczej treści wypowiedzi polityków wszystkich opcji. Również i państwo samo staje się takim wirtualnym bytem, co niefortunnym zbiegiem okoliczności wypsnęło się ministrowi Sienkiewiczowi podczas konsumpcji kotleta. Całe szczęście jest jeszcze trochę rolnictwa, handlu i budowlanki. Niestety, z własnych obserwacji wiem, że w tej ostatniej dziedzinie regułą jest, że jeśli nie obserwuje się uważnie tego, co te fachury robią, można być pewnym, że coś schrzanią. Mamy chyba do czynienia ze znanym w historii zjawiskiem szybkiej degeneracji standardów. Zwykle poprzedza okres przesilenia i szybkich, strukturalnych zmian. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Wenancjusz (16441 punktów) | Z moich obserwacji wynika to samo. Propaganda sukcesu jest gorsza jak za socjalizmu realnego. Przecież służba zdrowia rozwalona jest dokładnie (żeby do lekarza "rodzinnego" się zarejestrować trzeba trzy dni naprzód, który ciebie kieruje do specjalisty z perspektywą obsługi 3-4 miecięcy). Po co utworzono NFOZ? Kupa urzędników rozsiadła się w swoich fotelach i szukają oszczędności. Na czym? Na zdrowiu pacjentów? Na profilaktyce? Na prewencji? Totalny obłęd. Czyż o to chodzi? Mamy wtedy przypadki, że na operację kolana u osoby 67-letniej trzeba czekać 17 lat!. Nie dziwię się, że tak zorganizowana polska służba zdrowia wyleciała z analiz porównawczych i dobrze. Bo po ujawnieniu tych rewelacji byłby wstyd i przed światem żenada. Takie właśnie analizy winien robić NFOZ. Ten cały NFOZ jest skompromitowany przez zupełnie inne działanie jak się tego by oczekiwało, czyli od początku jego utworzenia. Jak można "z urzędu" określać limit wydatków na lecznictwo? Wielkość nakładów na lecznictwo jest nieprzewidywalne. Jak można ekonomizować służebną rolę szpitali? Wg zasad NFOZ-u w wypadku epidemii nie wolno wykonywać zabiegów więcej jak trzeba wg rachunku ekonomicznego! Szpitale zamykają bramy i reszta której się nie udało dostać pod skrzydła służby zdrowia musi dogorywać na ulicy. A jeśli szpital przyjmie tych dodatkowych chorych, natychmiast popada w długi bo przekroczył limit kwot na leczenie, a dyrektor szpitala jest wtedy okazuje się nieudacznikiem-do zwolnienia. Taka filozofia to jawny skandal! A co z przydziałami i finansowaniem leków? Kopaczka, była min. zdrowia dopuszcza leki homeopatyczne (czyli nie leki)! Ludzie! pokażcie mi państwo obywatelskie, gdzie tak się robi! Co się okazuje w polskiej polityce? Awansuje na stanowisko premiera! (SIC!!) Czy Polska jest krajem normalnym? Chyba nie. Gdyby była, to tylu młodych i wykształconych ludzi by nie uciekało z kraju w poszukiwaniu zwyczajnej normalności.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Wg zasad NFOZ-u w wypadku epidemii nie wolno wykonywać zabiegów więcej jak trzeba wg rachunku ekonomicznego!
Tak? To ciekawe. Nie chce mi się w to wierzyć. Jest to gdzieś wyraźnie napisane? Z tego, co wiem, w przypadkach sytuacji wyjątkowych (wojna, epidemia, katastrofy naturalne) obowiązują odrębne przepisy regulujące funkcjonowanie całej służby zdrowia (nie tylko sektora publicznego).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Wg zasad NFOZ-u w wypadku epidemii nie wolno wykonywać zabiegów więcej jak trzeba wg rachunku ekonomicznego!Tak? To ciekawe. Nie chce mi się w to wierzyć. Jest to gdzieś wyraźnie napisane? Z tego, co wiem, w przypadkach sytuacji wyjątkowych (wojna, epidemia, katastrofy naturalne) obowiązują odrębne przepisy regulujące funkcjonowanie całej służby zdrowia (nie tylko sektora publicznego). > Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Człowieku! Ciągle piszę o tym, że rachunek ekonomiczny ma brać górę nad racjonalizmem istnienia służby zdrowia. Przecież na wypadek wojny itd. nie ma żadnej ekonomii! Czy Ty to rozumiesz? Mówię o sytuacji wręcz pokojowej! Trzeba Tobie to napisać? Sam nie widzisz?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Człowieku! Ciągle piszę o tym, że rachunek ekonomiczny ma brać górę nad racjonalizmem istnienia służby zdrowia. Przecież na wypadek wojny itd. nie ma żadnej ekonomii! Czy Ty to rozumiesz? Mówię o sytuacji wręcz pokojowej! Trzeba Tobie to napisać? Sam nie widzisz?
Pisałeś o wypadku epidemii. Kuriozalne rozwiązania, z czym mamy do czynienia w NFZ, to jedno, w przypadku wystąpienia epidemii rachunek ekonomiczny również idzie na bok. Jeśli Cię ten temat interesuje, odsyłam do tekstu Ustawy z dn. 5.12.2008 o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Wszystkie koszty działań służby zdrowia, o których tam mowa, są finansowane z budżetu państwa. Jest to logiczne i nie do pomyślenia są jakieś inne rozwiązania, które sugerujesz.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Może nie kłóćmy się o sytuacje ekstremalne (bo i tak nie wiadomo, jak to będzie - mimo zapisów w ustawie  ), a porozmawiajmy o codzienności. Bo to wiadomo, jak jest (i w ustawie i w życiu). Pewnie tu nie wymyślimy nic nowego, ale może np. osoby spoza Polski podpowiedzą, jak coś jest rozwiązane w innych krajach (zamiast odkrywać Amerykę w Polsce....)
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | Przede wszystkim zawarta w artykule informacja, że lekarze fałszują statystyki, stanowi moim zdaniem policzek dla całego środowiska lekarskiego. Ciekaw jestem, czy będzie tu jakaś reakcja - boć to przecież informacja, która podrywa wiarygodność tego zawodu w stopniu najwyższym. Kiedy czytałem tę wzmiankę, miałem wrażenie, że jest to raczej fragment "Ubu króla" Jarry'ego a nie poważny artykuł prasowy. Ale okazuje się, że nie.
Zastanawiają przyczyny zjawiska - aż 28% zgonów w Polsce nie ma jasno określonej przyczyny. Najbardziej prawdopodobną, poza zwykłym niedbalstwem jest to, że ukryta tu zostaje duża liczba zakażeń szpitalnych. Tak czy owak - jakoś wciąż trudno nam wejść w XXI wiek, ciągle snuje się za nami wiek XIX.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Zastanawiają przyczyny zjawiska - aż 28% zgonów w Polsce nie ma jasno określonej przyczyny. Najbardziej prawdopodobną, poza zwykłym niedbalstwem jest to, że ukryta tu zostaje duża liczba zakażeń szpitalnych.
Niekoniecznie. Starszy pan umiera w domu w sobotę popołudniu, sąsiedzi wzywają rodzinę, rodzina pogotowie, pogotowie orzeka zgon (BEZ DOMNIEMANIA PRZYCZYNY) przedsiębiorca pogrzebowy zabiera ciało... Dopiero w poniedziałek rodzina zmarłego może pójść do przychodni, do lekarza dokomowego , żeby wystawił dokument do Stanu cywilnego, ale ciało jest już w chłodni, przed lekarzem kolejka pacjentów i drugi etat w szpitalu. Sądzisz, że pojedzie do chłodni? (Zwłaszcza, że nie jest specjalistą od sekcji zwłok) Wpisze... cokolwiek
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Wpisze... cokolwiek
Masz rację, też wiem mniej więcej jak to się odbywa. Ale bulwersuje mnie co innego - to mówienie o nagminnej skali tego zjawiska i o "fałszowaniu". Myślę, że tu w grę wchodzi inna kwestia - o którym pisze autor wzmianki na końcu - że w innych krajach zostało to załatwione poprzez instytucję koronera. On też pewnie nie pruje denata, tylko wypisuje na podstawie oględzin i zeznań świadków czy rodziny, i fertig, ale formalnie wszystko jest poprawnie.
Samorządy lekarskie i władze powinny się tym zająć, żeby takie instytucje jak WHO nie robiły nam "gęby", bo to, niestety, posiada również swoje polityczne konsekwencje na tzw. arenie międzynarodowej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Zastanawiają przyczyny zjawiska - aż 28% zgonów w Polsce nie ma jasno określonej przyczyny.W bałaganie łatwo ukryć np. otrucie delikwenta  Czy istnieją w tym temacie statystyki ?
|
|
5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Cytat:Z powodu fatalnej jakości informacji o przyczynach zgonów Światowa Organizacja Zdrowia wykluczyła Polskę z analiz porównawczych nad umieralnością... Ale za to jesteśmy potęgą w innych dziedzinach, jak piłka nożna, czy eksport jabłek. A tak poważnie to domyślałam się już dość dawno, że w dużym stopniu zaniża się statystyki samobójstw, właściwie od czasu, gdy okazało się, że ich liczba przekracza liczbę ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Można dużo wyjaśniać mentalnością Polaków - katolików, którzy boją się przyznać księdzu i znajomym, że członek rodziny sam się zabił, ale w moim odczuciu chodzi o PR naszego kraju. Podejrzewam, że prześcignęliśmy Węgry, a może nawet Japonię. > ... Z jednej strony ponoć wciąż się "rozwijamy"...I jesteśmy "zieloną wyspą" ... już prawie. Bo wciąż mamy jednak mniej afer pedofilskich z udziałem księży, niż Irlandia. > Mamy chyba do czynienia ze znanym w historii zjawiskiem szybkiej degeneracji standardów. Zwykle poprzedza okres przesilenia i szybkich, strukturalnych zmian.Ale te zmiany mogą być tego rodzaju, co te w XV i XVI wieku, o czym kiedyś wspominałam - stopniowe odbieranie praw obywatelom, a potem powrót inwentarza na folwarki pańszczyźniane. Przecież oni do tego dążą.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Ale za to jesteśmy potęgą w innych dziedzinach, jak piłka nożnaO! A ostatnio coś było, że FIFA nas sklasyfikowała za Libią...  > A tak poważnie to domyślałam się już dość dawno, że w dużym stopniu zaniża się statystyki samobójstwJestem przekonany, że te statystyki, o których chyba słyszałaś, że ogólnie w państwach katolickich jest wyraźnie niższy wskaźnik samobójstw to jeden wielki kit. Nie są wiarygodne z tego względu, że nic się nie mówi o tym, jaki jest przyjęty wskaźnik zafałszowania wyników z przyczyn społecznych - ukrywania tego hańbiącego faktu przed księdzem i otoczeniem. Wprawdzie teraz Kościół zezwala już na katolicki pochówek tych nieszczęśników, ale utrwalone od wieków szablony w tych społeczeństwach z pewnością mają na to wpływ. No i jeszcze nie od rzeczy jest sprawa odszkodowań, nie wiem, jak to wygląda w prawie, ale pewnie nie raz jest tak, że rodzinie samobójcy nie należy się z tego tytułu takie odszkodowanie, jak wtedy, kiedy zdarzenie zostaje zaklasyfikowane jako nieszczęśliwy wypadek. Wprawdzie w przypadku najczęstszej postaci zamachu samobójczego - powieszenia - pewnie nie tak łatwo sprawę zatuszować... Swoją drogą, to gdyby ci nieszczęśnicy zdawali sobie sprawę z tego, że większość z nich po odwiązaniu ma ślady zadrapań na szyi może by pomyśleli o jakiejś mniej męczącej metodzie opuszczania tego padołu. > Ale te zmiany mogą być tego rodzaju, co te w XV i XVI wieku, o czym kiedyś wspominałam - stopniowe odbieranie praw obywatelom, a potem powrót inwentarza na folwarki pańszczyźniane. Przecież oni do tego dążą.Jacy "oni"? To zwykła logika kapitału - akumulacja i podporządkowywanie praw i ludzi. Jeśli ktoś ma wielką kasę, to będą mu się kłaniać nie dlatego, że chodzi w sobolach, ma piękną czapę z lisiego futra i każe przećwiczyć chama, który nie zdjął czapki.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > O! A ostatnio coś było, że FIFA nas sklasyfikowała za Libią...  Ale jeszcze przed Samoa ... chyba że mam nieaktualne dane. > Jestem przekonany, że te statystyki, o których chyba słyszałaś, że ogólnie w państwach katolickich jest wyraźnie niższy wskaźnik samobójstw to jeden wielki kit. ...Węgry są państwem katolickim, a zawsze miały bardzo wysoki wskaźnik samobójstw (najwyższy w Europie i najwyższy w RWPG, czyli też duża część Azji), przez lata konkurowali ze Skandynawami, potem ich zdetronizowali na wiele lat. Teraz jest lepiej, bo zdaje się, że wdrażają jakieś programy profilaktyczne, chyba z zakresu psychiatrii, niewykluczone, że od Skandynawów. > ... gdyby ci nieszczęśnicy zdawali sobie sprawę z tego, że większość z nich po odwiązaniu ma ślady zadrapań na szyi ...A co kogo obchodzą zadrapania po śmierci? Gorszy obciach, że się sika, ale to problem tych, co znajdą ciało. > Jacy "oni"? To zwykła logika kapitału - akumulacja i podporządkowywanie praw i ludzi. ...Analogicznie - jaki kapitał? Żadne martwe przedmioty nie mają logiki. Za tym stoją konkretni ludzie, mają imiona, nazwiska, adresy, rodziny ... Często są to politycy - "wybrańcy" narodu.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | >A co kogo obchodzą zadrapania po śmierci? Gorszy obciach, że się sika, ale to problem tych, co znajdą ciało.
Ładnie to zostało opisane w jednym z opowiadań Hemingwaya. Nb. Kieślowski, jak podejrzewam, wziął od niego pomysł na jeden z odcinków "Dekalogu".
>Analogicznie - jaki kapitał? Żadne martwe przedmioty nie mają logiki. Za tym stoją konkretni ludzie, mają imiona, nazwiska, adresy, rodziny ... Często są to politycy - "wybrańcy" narodu.
No właśnie, nie jacyś "oni", ale w tej liczbie mogę być ja, ty, mój znajomy. Granica rozdzielająca światy różnego statusu nie jest dziś równie wyraźna, przynajmniej na zewnątrz, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie mówiąc o dawniejszych epokach, to wszystko jest bardziej rozmyte, teoretycznie też i Ty masz szansę, odrzuciwszy jakieś swoje śmieszne opory, pójść naprzód jak burza.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Granica rozdzielająca światy różnego statusu nie jest dziś równie wyraźna, przynajmniej na zewnątrz, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie mówiąc o dawniejszych epokach, to wszystko jest bardziej rozmyte, teoretycznie też i Ty masz szansę, odrzuciwszy jakieś swoje śmieszne opory, pójść naprzód jak burza. Mity demokracji? Amerykański sen o sukcesie? W takich feudalnych państwach, jak Polska pod przykrywką egalitaryzmu kariery polityczne robią ludzie z określonych kręgów. Do tego wymagany jest bardzo niski poziom etyki, co wyklucza większość.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Mity demokracji? Amerykański sen o sukcesie? American dream - sen o sukcesie - inspirował kolejne pokolenia Amerykanów> W takich feudalnych państwach, jak Polska pod przykrywką egalitaryzmu kariery polityczne robią ludzie z określonych kręgów. Do tego wymagany jest bardzo niski poziom etyki, co wyklucza większość.Czas to zmienić! Jak nie my - to kto? Jak nie teraz - to kiedy? Czas dojrzał. Wracając do tematu wątku - chyba trzeba jednak apelować o to, by standardy w strategicznie ważnych dziedzinach, jak ochrona zdrowia, były przestrzegane. Ale aby tak było, powinny w ogóle być jakieś standardy a tu, jak przypuszczam, mamy po prostu sytuację, w której prawo nie precyzuje dostatecznie procedur i zasad, którymi powinien kierować się lekarz przy wypisywaniu karty zgonu. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Jeśli jest tak, że może sobie pisać "z powietrza", to dzięki wielkie, rzeczywiście jesteśmy sto lat świetlnych za Obamacare.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > Czas to zmienić! Jak nie my - to kto?A niech się martwią młodsi (ode mnie). > Jak nie teraz - to kiedy? Czas dojrzał.Masz pomysł? To się podziel. Każda inicjatywa cenna. > ... powinny w ogóle być jakieś standardy a tu, jak przypuszczam, mamy po prostu sytuację, w której prawo nie precyzuje dostatecznie procedur i zasad, którymi powinien kierować się lekarz przy wypisywaniu karty zgonu. ...A mnie się wydaje, że nadprodukcja prawa - procedur i zasad nic nie zmieni. Tam, gdzie człowiek jest nierzetelny w pracy, postara się przestrzegać owych procedur tak, aby go nie złapano, czyli będzie się starał uprawdopodobnić coś. Tak jak ze statystyką - w niej wszystko jest zazwyczaj OK. A że się nie przekłada na jakość? Jakość to to wytrzymamy.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Masz pomysł? To się podziel. Każda inicjatywa cenna.To już się dzieje, proces postępuje. Władza powoli, powoli przechodzi do spontanicznych struktur obywatelskich. Fora społecznościowe są zalążkiem nowego społeczeństwa, w którym opiniowanie zmian prawa oraz inicjatywa ustawodawcza wyborców nie będzie tylko pustym sloganem. Howgh. > A mnie się wydaje, że nadprodukcja prawa - procedur i zasad nic nie zmieni.Ja, natürlich. Zuviel Recht ist Unrecht  > Tam, gdzie człowiek jest nierzetelny w pracy, postara się przestrzegać owych procedur tak, aby go nie złapano, czyli będzie się starał uprawdopodobnić coś.A więc wracamy do etyki i niemodnego "etosu pracy". Kierunek mi odpowiada 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Władza powoli, powoli przechodzi do spontanicznych struktur obywatelskich. Fora społecznościowe są zalążkiem nowego społeczeństwa, w którym opiniowanie zmian prawa oraz inicjatywa ustawodawcza wyborców nie będzie tylko pustym sloganem. Howgh. A nie jest to tak, że internet jest wentylem bezpieczeństwa dla negatywnych emocji w społeczeństwie? W takim razie nie zagraża władzy i nie jest zalążkiem przejęcia władzy. Po prostu - jeszcze jeden obszar szumu informacyjnego.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >A nie jest to tak, że internet jest wentylem bezpieczeństwa dla negatywnych emocji w społeczeństwie? W takim razie nie zagraża władzy i nie jest zalążkiem przejęcia władzy. Po prostu - jeszcze jeden obszar szumu informacyjnego.
Nie zawodzisz mnie Anno. Nie sposób spławić Cię intelektualną tandetą...
Internet oddziałuje różnorako. Dla jednych jest narkotykiem i ogłupiaczem, dla większości źródłem rozrywki, dla nielicznych świetnym narzędziem do zdobywania wiedzy czy pieniędzy (jedno z drugim coraz częściej się łączy). Zauważ, że w tym procesie migracji do świata wirtualnego dokonuje się głęboka zmiana świadomości: cały świat ludzkich spraw zostaje zatopiony w tych elektronicznych strumieniach informacji.
Czy to oznacza, że ludźmi jest dzięki temu łatwiej rządzić? Nie sądzę. Myślę sobie, że samo pojecie "władzy" ulega dziś przedefiniowaniu. Również ten proces upadku autorytetów a nawet samego pojęcia autorytetu, który się obserwuje, ten blaknący nimb władzy kiedyś otaczający ludzi zajmujących prominentne stanowiska, a którzy dziś nie są w stanie zaistnieć na tle tego rozmigotanego i dynamicznego świata nieskończonych uciech, coraz częściej wyglądając na zagubionych nędzarzy, choćby i byli bardzo mądrzy i bogaci, zmienia w istotny sposób pionową składową społecznej struktury.
To nie jest rewolucja w tym sensie, jaki socjologia zwykle temu słowu nadaje, tylko w sensie ewolucji techno-społecznej (już teraz śmiało można powiedzieć, że Internet jest pierwszym urządzeniem zasymilowanym strukturalnie ze społeczeństwem), która zamienia w próchno to, co jeszcze niedawno wydawało się niewzruszonym fundamentem. Jeśli nie nastąpi jakaś totalna katastrofa, urządzenia telekomunikacyjne muszą stać się również narzędziem współdecydowania obywateli w procesie rządzenia i stanowienia prawa; muszą dlatego, że alternatywą dla tego jest totalna i niewyobrażalna inwigilacja, przy której Orwell to bajeczka dla niegrzecznych dzieci.
Tak to widzę. BTW wróciłem na forum, żeby się trochę rozejrzeć i już wiem, dlaczego pouciekało stąd kilka ciekawych postaci. Forum przechodzi okres "nawożenia", że się posłużę takim eufemizmem.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Internet oddziałuje różnorako. ... To, jak oddziałuje zależy pewnie od tego, z jakim przygotowaniem ktoś do niego podchodzi. Analogicznie jak w przypadku innych mediów - według mnie nie istnieją media opiniotwórcze, to ludzie dobierają tematykę wg wcześniej ukształtowanego światopoglądu. >... Myślę sobie, że samo pojecie "władzy" ulega dziś przedefiniowaniu. ... Też nie do końca - władza zawsze oznaczała przywileje oraz możliwość narzucania własnych rozwiązań innym. W tym zakresie nic się nie zmieniło. >Również ten proces upadku autorytetów a nawet samego pojęcia autorytetu, który się obserwuje... Chyba większy wpływ miały media poprzedniej generacji, głównie TV, które zaczęły zastępować autorytety celebrytami. Przy tym to, o czym napisałeś - nimb władzy, nie jest autorytetem, lecz prestiżem. Stosowanie tych dwóch pojęć wymiennie doprowadziło m.in. do upadku jednego i drugiego w odbiorze wielu osób, ale jest to mniej powszechne, niż głoszą socjologowie. Miałam nawet coś popełnić na ten temat, ale jestem za "cienka" na ten portal. >... Jeśli nie nastąpi jakaś totalna katastrofa, urządzenia telekomunikacyjne muszą stać się również narzędziem współdecydowania obywateli w procesie rządzenia i stanowienia prawa; ... No właśnie - to tylko narzędzia, nie nadawajmy im znaczeń, których nie mają. W starożytnej Grecji była agora, czy ów placyk też był postrzegany, jako coś, co ma wpływ na rozwój demokracji? Czy też miejsce jest umowne i drugorzędne wobec woli ludzi? >... Forum przechodzi okres "nawożenia", że się posłużę takim eufemizmem. Taki eufemizm, że aż nie zrozumiałam. Jako prosta kobieta zapytam prostacko - coś się "posrało"?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > To, jak oddziałuje zależy pewnie od tego, z jakim przygotowaniem ktoś do niego podchodzi.Ktoś to ładnie ujął, że Internet jest taki, jaki jest internauta - każdy sobie dobiera te treści, które najbardziej mu pasują. Ale mimo tego filtra, który może mieć bardzo pożyteczną funkcję, bo przynajmniej osobie inteligentnej pozwala odciąć się od całego tego śmiecia, którego jest aż nadto, zachęca też do poszerzania wiedzy i wychodzenia poza szablony poznawcze, z którymi się w ten świat wchodzi. Pod tym względem jest to absolutnie wyjątkowe medium, niebezpieczne, zwodnicze ale i dające nadzieję na nowe odkrycia; takie wirtualne Eldorado. Dla kogoś z wyobraźnią i jakimś pozytywnym nastawieniem do wiedzy tak to wygląda. Mam cichą nadzieję, że ten Nowy Świat zostanie lepiej zagospodarowany niż obie Ameryki. > Też nie do końca - władza zawsze oznaczała przywileje oraz możliwość narzucania własnych rozwiązań innym. W tym zakresie nic się nie zmieniło.A właśnie - jak sobie w praktyce wyobrażasz możliwość narzucania czegoś internautom? Przecież nawet imbecyle, dla których net to głównie pornosy i głupawe filmiki zbuntowałyby się, gdyby im z dnia na dzień zabronić wślepiania się w różne bzdety. Problem dla władzy dziś nie jest tego rodzaju, że rosną zastępy ideowych bojowników o nowe jutro, tylko że rosną zastępy głupków, którzy nie boją się władzy nawet o tyle, o ile każdy przyzwoity obywatel powinien się jej bać. Bo władza bez strachu nie istnieje, chyba że mówimy o gronach akademickich, ale i tam pewnie niejeden feudalny relikt dobrze zakamuflowany środowiskowym obyczajem się utrzymuje. > Chyba większy wpływ miały media poprzedniej generacji, głównie TV, które zaczęły zastępować autorytety celebrytami. Przy tym to, o czym napisałeś - nimb władzy, nie jest autorytetem, lecz prestiżem. Stosowanie tych dwóch pojęć wymiennie doprowadziło m.in. do upadku jednego i drugiego w odbiorze wielu osób, ale jest to mniej powszechne, niż głoszą socjologowie.Mnie z kolei wydaje się, że autorytet upada nieco inaczej - poprzez jego tymczasowość, wywołaną obecnym stylem wymiany informacji w kulturze. Autorytet traci nie tyle przez, że się tak wyrażę, smak i zapach, ale ciężar gatunkowy i trwałość. Dziś są to często osoby prowadzące blogi, wybijające się jakimś śmiesznym czy bulwersującym pomysłem, epatujące seksem czy czym tam jeszcze, przez co może dotrzeć do "szerokich rzesz". Autorytety w tradycyjnym znaczeniu zeszły do rezerwatów branżowych - dla mnie autorytetem jest Oscar Peterson, co rzecz jasna utrudnia mi znalezienie wspólnej płaszczyzny do dyskusji z kimś, kto na piedestał wynosi Dorotę Rabczewską, Heideggera czy jakiegoś politycznego trupa sprzed stu lat. > No właśnie - to tylko narzędzia, nie nadawajmy im znaczeń, których nie mają.Jesteś w 100% pewna, że ewolucja ogranicza się wyłącznie do związków organicznych?  > W starożytnej Grecji była agora, czy ów placyk też był postrzegany, jako coś, co ma wpływ na rozwój demokracji? Czy też miejsce jest umowne i drugorzędne wobec woli ludzi?Tego się nie dowiemy. Wiemy natomiast co nieco na temat jak prości ludzie postrzegali wtedy filozofów i można mniemać, że ich stosunek był dokładnie taki, jaki jest dziś. > >... Forum przechodzi okres "nawożenia", że się posłużę takim eufemizmem.> Taki eufemizm, że aż nie zrozumiałam. Jako prosta kobieta zapytam prostacko - coś się "posrało"?Tak jakby hm było sporo treści nieciekawych w formie i mocno przetrawionych. Ach! Brak autorytetów, które by porwały młodzież do nauki, do wiary w lepsze jutro, zachęciły do rzetelnej, cierpliwej pracy u podstaw dla dobra wspólnego, zanim zacznie trzepać paluchami po klawiaturze.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Problem dla władzy dziś nie jest tego rodzaju, że rosną zastępy ideowych bojowników o nowe jutro, tylko że rosną zastępy głupków...To nie jest dla władzy problem, wierz mi - władza woli głupków, bo nimi się łatwiej manipuluje. Nie trzeba ich straszyć, wystarczy przekonać. I właśnie w ten sposób narzuca się spojrzenie na świat w internecie - segregując treści. > Mnie z kolei wydaje się, że autorytet upada nieco inaczej - poprzez jego tymczasowość... Dziś są to często osoby prowadzące blogi, wybijające się jakimś śmiesznym czy bulwersującym pomysłem, epatujące seksem czy czym tam jeszcze, przez co może dotrzeć do "szerokich rzesz". ...Czyli celebryci, a autorytety są faktycznie branżowe, czyli dla tłumu - nudne. I dlatego można je sobie w ogóle darować w przestrzeni publicznej, bo skończy się jak z Władysławem Bartoszewskim. > Jesteś w 100% pewna, że ewolucja ogranicza się wyłącznie do związków organicznych?  Nie, ale ewolucja narzędzi, symboli i treści zależy od człowieka, nie na odwrót. > Tak jakby hm było sporo treści nieciekawych w formie i mocno przetrawionych. ...Bo za długo się tu udzielasz, wszystko czytałeś. > Brak autorytetów ...W internecie? Na portalu?  Sam pisałeś, że to passe w odniesieniu do współczesnych form komunikacji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > władza woli głupków, bo nimi się łatwiej manipuluje.Tak. > Nie trzeba ich straszyć, wystarczy przekonać.Ale z tym trudniej, gdyż dziś jedynym argumentem coraz częściej może być tylko pieniądz. Żadna władza nigdy w historii nie była dość zasobna, by móc przekupić całe społeczeństwo. A dokonując wyboru bardzo często się myli. > I właśnie w ten sposób narzuca się spojrzenie na świat w internecie - segregując treści.Wydaje mi się, że internet jest medium "gorącym" i wszelka selekcja leży po stronie użytkownika. Kiedyś np. zupełnie przypadkowo natrafiłem na stronę opisującą detalicznie produkcje kilku b. silnych trucizn ze wskaźnikami LD50 dla osobników męskich o wadze ~70 kg. > >Jesteś w 100% pewna, że ewolucja ogranicza się wyłącznie do związków organicznych?  > Nie, ale ewolucja narzędzi, symboli i treści zależy od człowieka, nie na odwrót.To znaczy że mój komputer nie myśli?  > Bo za długo się tu udzielasz, wszystko czytałeś.Muszę coś z tym zrobić. Kiedyś jednak było więcej wysmakowanych postów, ambitniejszych. Teraz to zrobiło się takie sms-owe. Mam na uwadze nawet niektóre wypowiedzi teistów - teraz chcą nas zniszczyć nudą, jak się domyślam, nawet nie potrafią już być śmieszni. Żałosne.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >... dziś jedynym argumentem coraz częściej może być tylko pieniądz. ... Nie, głupich łatwo zmanipulować, a bezmyślność kształtuje się w drodze tzw. edukacji. >Wydaje mi się, że internet jest medium "gorącym" i wszelka selekcja leży po stronie użytkownika. ... Dlatego muszą być wcześniej ukształtowani - jw. >... Mam na uwadze nawet niektóre wypowiedzi teistów - teraz chcą nas zniszczyć nudą, jak się domyślam, nawet nie potrafią już być śmieszni. Żałosne. Ty ich czytujesz? Ja już od dawna omijam, jak i wszystkie dywagacje na temat boga i wiary.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Nie, głupich łatwo zmanipulować, a bezmyślność kształtuje się w drodze tzw. edukacji.
Ale edukacja dzisiaj też się zmieniła w stosunku do tego, co było w erze przedelektronicznej. Można jeszcze co nieco wbić w łeb zanim nauczy się jako tako czytać i pisać a potem hulaj dusza - zaczyna się od sms-ów a potem edukacja wymyka się spod kontroli. Słyszałaś chyba o tych utyskiwaniach katechetów.
>>Wydaje mi się, że internet jest medium "gorącym" i wszelka selekcja leży po stronie użytkownika. ... >Dlatego muszą być wcześniej ukształtowani - jw.
Głupota głupocie nierówna, Anno! Wydaje mi się, że piszemy o różnych odmianach tego zjawiska. Przecież dziś widać, że papierek ze studiów nie daje żadnej gwarancji, że mamy do czynienia z osobą mądrą a choćby przynajmniej niegłupią. Kiedyś tak było, jak piszesz - ciemnemu ludowi wystarczyło przepowiedzieć zaćmienie Słońca i padał na pysk przed kapłanem. Dziś wciąż jeszcze żyją ludzie z tego gatunku, ale jest ich naprawdę coraz mniej i to nie ignorancja połączona z czołobitnością jest znakiem rozpoznawczym dzisiejszych troglodytów, a często b. wąska specjalizacja i pogarda dla wszelkich absolutnie autorytetów, zwłaszcza w kontekście władzy, relatywizm no i arogancja połączona z wielką pewnością siebie. Jeszcze w czasach rewolucji bolszewickiej łatwo było kupić masy obietnicami nowego porządku, dziś nawet menela trudno złapać na lep jakiejś propagandy. Ci, którzy tę propagandę jeszcze "łykają" należą do kategorii kompletnych oszołomów, których aż tak wielu nie jest.
>Ty ich czytujesz?
Wiesz, kiedyś byli ambitniejsi - słynny worek nie raz ostro sobie pogrywał, dawniej był niejaki rigoletto czy jakoś tak, naprawdę przyjemnie się czytało te posty. Konfesja to sprawa drugorzędna, jeśli ktoś jest wierzący a potrafi mnie zainteresować swoim poglądem na dowolną sprawę (łącznie z kwestiami wiary) nie mam absolutnie żadnych uprzedzeń i mogę prowadzić dyskusję bez obaw, że mi przemebluje umysł. Ważna jest jakość dysputy i uczciwość - świadomość, że ktoś mówi od siebie a nie jest urządzeniem peryferyjnym jakiegoś księżula czy przeora.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Ale edukacja dzisiaj też się zmieniła ... Słyszałaś chyba o tych utyskiwaniach katechetów. Ale na co? Na dyscyplinę, przecież nie na intelekt. A w krk chodzi o bezmyślne powtarzanie rytu i bezmyślne akceptowanie narzuconych autorytetów. Do tego nie jest potrzebna wiedza, a posłuszeństwa i tak się jakimś sensie nauczą. >Głupota głupocie nierówna, Anno! Wydaje mi się, że piszemy o różnych odmianach tego zjawiska. ... To jest taka sama głupota, tylko lepiej ubrana, lepiej odżywiona i obłożona elektronicznymi gadżetami. >... to nie ignorancja połączona z czołobitnością jest znakiem rozpoznawczym dzisiejszych troglodytów, a często b. wąska specjalizacja i pogarda dla wszelkich absolutnie autorytetów, zwłaszcza w kontekście władzy, relatywizm no i arogancja połączona z wielką pewnością siebie. ... Strasznie jesteś widzę przywiązany do autorytetów. Zresztą mylisz się zarówno co do owej pogardy, jak i ignorancji. Ignorantami są, jak najbardziej, a pogarda dla "autorytetów" jeśli nawet jest, to i tak połączona z czołobitnością wobec hierarchii, a to z punktu widzenia jakości społeczeństwa jeszcze gorzej. >... Konfesja to sprawa drugorzędna, jeśli ktoś jest wierzący a potrafi mnie zainteresować swoim poglądem ... Tu trafiłeś w sedno - oni są nudni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Ale na co? Na dyscyplinę, przecież nie na intelekt. A w krk chodzi o bezmyślne powtarzanie rytu i bezmyślne akceptowanie narzuconych autorytetów. Do tego nie jest potrzebna wiedza, a posłuszeństwa i tak się jakimś sensie nauczą.
Nie sądzę. Posłuszeństwo zakłada dyscyplinę a z tą jest, jak sama zauważyłaś, bardzo kiepsko. Zresztą obserwuję to również na innych obszarach - w innym wątku narzekałem na budowlańców i wierz mi, że bałagan, niechlujstwo i ogólna olewka to problem dużo bardziej powszechny, niż się wydaje komuś, kto obserwuje sprawy z bezpiecznej oddali, dotyczy też wielu urzędów publicznych. Posłuszeństwo w rozumieniu KK oznacza tresurę od małego; "starego psa nie nauczysz nowych sztuczek", jak głosi amerykańskie powiedzenie.
>>Głupota głupocie nierówna, Anno! Wydaje mi się, że piszemy o różnych odmianach tego zjawiska. ... >To jest taka sama głupota, tylko lepiej ubrana, lepiej odżywiona i obłożona elektronicznymi gadżetami.
No i jeśli taka jest, to nie "kupi" różnych dawniej sprawdzonych "patentów" w rodzaju: postów, pielgrzymek, peregrynacji obrazów, nabożeństw majowych, październikowych, adoracji itp. itd., co kiedyś składało się na treść religijności każdego katolika. Może z tego zostać co najwyżej cienka skorupka coniedzielnej mszy, ale i w to wątpię, gdyż jest to cenna godzina, którą zwykle wolą przeznaczyć na lepszą zabawę. To samo dotyczy podporządkowania się władzy.
Dziś najprostszym i najpowszechniej stosowanym sposobem praktycznego sabotowania władzy jest unikanie płacenia podatków. Polacy ogólnie rzecz biorąc są mistrzami świata w dziedzinie obchodzenia prawa (ex aequo z Grekami) i nawet jeśli ich kreatywność w innych dziedzinach ulegnie uwiądowi możesz być pewna, że w tej kwestii nie raz jeszcze pokażą, co potrafią. To ma oczywiście bardzo negatywny aspekt - weźmy chociażby sprawę fotoradarów i tych pełnych oburzenia głosów wtedy, kiedy tylko pojawiają się jakieś nowe tego rodzaju urządzenia, kiedy usiłuje się narzucić rygorystyczne rozwiązania prawne dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego, które w innych krajach, w których obywatele wykazują się większym posłuszeństwem wobec władzy znakomicie od lat funkcjonują.
Tu akurat owo posłuszeństwo bardzo by się przydało. Nieee, posłuszeństwo i Polacy? To chyba jakaś Nowa Polska, o której jeszcze zbyt mało wiem.
>Strasznie jesteś widzę przywiązany do autorytetów.
Brak autorytetów, trudno więc, bym był przywiązany. Zresztą - chyba nigdy w moim życiu żaden autorytet, poza kilkoma nauczycielami i rodzicami, nie odegrał większej roli. Samo to pojęcie trąci mi dziewiętnastowieczną stęchlizną.
>Ignorantami są, jak najbardziej, a pogarda dla "autorytetów" jeśli nawet jest, to i tak połączona z czołobitnością wobec hierarchii, a to z punktu widzenia jakości społeczeństwa jeszcze gorzej.
Widzisz gdzieś tę "czołobitność"? Gdzie?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Posłuszeństwo zakłada dyscyplinę a z tą jest, jak sama zauważyłaś, bardzo kiepsko. Zresztą obserwuję to również na innych obszarach ... Czym innym jest owo niechlujstwo, warcholstwo i olewka w innych obszarach, bo ono oznacza pogardę wobec państwa, a czym innym podporządkowywanie się kościołowi. Przecież to są dwie całkiem rozdzielne organizacje. Wobec krk Polacy zachowują się jak tchórze, natomiast z państwem się nie identyfikują i przyjmują postawę roszczeniową. Wielka w tym właśnie zasługa kościoła. >Dziś najprostszym i najpowszechniej stosowanym sposobem praktycznego sabotowania władzy jest unikanie płacenia podatków. Polacy ogólnie rzecz biorąc są mistrzami świata w dziedzinie obchodzenia prawa (ex aequo z Grekami) i nawet jeśli ich kreatywność w innych dziedzinach ulegnie uwiądowi możesz być pewna, że w tej kwestii nie raz jeszcze pokażą, co potrafią. ... Tyle, że to jest to, o czym piszę - pogarda dla państwa, jako wspólnoty. Przedstawiciele innych narodów, o których pisałeś, jako "posłusznych", są po prostu lojalni wobec własnego państwa. Zważ, że są to przeważnie protestanci, czyli obywatele państw, gdzie religia była narodowa - tożsama z obywatelstwem, a głową kościoła był monarcha. Polacy w większości to poddani Watykanu i w te struktury są wdrażani od dziecka, w mniejszym stopniu obywatele (bo po co?) i tego nie są uczeni (szkoła? rodzina?), więc jeśli nawet odchodzą od kościoła, to nadal pełnią rolę pożytecznych idiotów. Natomiast Grecy, wbrew temu co piszesz, potrafią się zorganizować we wspólnej sprawie i chyba zbliża się chwila, gdy wykorzenią u siebie feudalizm, mimo że jest to jego narodowa odmiana. Natomiast Polacy - buntownicy? Czytałeś, jak francuscy rolnicy zareagowali na niemożność eksportu do Rosji? A polscy siedzą i jęczą, jak chłopi pańszczyźniani. >Widzisz gdzieś tę "czołobitność"? Gdzie? Przyjrzyj się dokładniej liturgii rzymskokatolickiej, czyjejś rozmowie rozmowie z plebanem albo nawet komentarzom nt krk w mediach głównego nurtu - ta służalczość poraża, jest żenująca, wręcz obciachowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Polacy w większości to poddani Watykanu
To jedno zdanie wystarczy za cały komentarz.
Zgoda we wszystkim - już od dłuższego czasu przebywam mentalnie daleko od kościelnych klimatów, ale masz rację, ostatnio miałem okazję uczestnictwa w jakimś odpuście i zamiłowanie do celebry na wsi jak najbardziej trzyma się mocno.
Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć, jak ogół może być tak mało inteligentny, żeby gładko łykać propagandę - a jest to czystej wody propaganda - w stylu "Bóg - Honor - Ojczyzna" głoszoną przez funkcjonariuszy obcego państwa. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ludzie, którzy uważają się przecież za patriotów nie potrafią zrozumieć podstaw funkcjonowania państwa i tego, że Kościół jest - poza wszystkimi innymi funkcjami, które spełnia - potężną strukturą wywiadowczą. Tak właśnie - każdy ksiądz, dziekan, przeor ma obowiązek relacjonowania wszystkiego, co dzieje się w jego parafii czy obszarze działalności zwierzchnikom a ważne informacje docierają do Watykanu. Taki jest sens tej hierarchii i jeśli teraz nagle bp Hoser zawiesił jakiegoś księdza podejrzanego o wiadomo co, to nie dlatego, że nastąpił cud i świnia zamieniła się w orła tylko dostał sygnał z centrali, co ma robić.
Jeśli więc "patrioci" są na tyle głupi, by uważać za stosowne oddanie w gruncie rzeczy nadzoru nad znaczną częścią krajowych spraw jakiemuś Niemcowi czy Argentyńczykowi, to nie ma co się dziwić, że inne nacje mają o ich władzach umysłowych marne zdanie. Ale to leży chyba w mentalności nadwiślańskiego ludu, który wolał sobie wybierać królów zza morza, bo panowie szlachta za bardzo się nawzajem nienawidzili, żeby oddać władzę jakiemuś krajanowi.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | Tyle, że obrzędy ludowe, to po prostu okazja do zabawy, nic więcej. Chodzi raczej o stosunek do osób postawionych wyżej w hierarchii, niezależnie jakiej. Ktoś ukształtowany w "poddaństwie", zostanie poddanym do końca dni swoich. Nie ma to nic wspólnego z poczuciem lojalności wobec państwa, a jedynie służalczości wobec przełożonych, czy ogólnie osób wpływowych (znaczących innych). I są to również duchowni, więc nawet gdy ktoś odchodzi z krk, ma nadal wobec nich stosunek wiernopoddańczy. Nawet krytyka pewnych postaw / zachowań opakowana jest w takie asekuranctwo, że natychmiast dla równowagi należy wskazać pozytywne cechy owej organizacji, czy ideologii. Błogosławieństwem dla wielu pożytecznych idiotów jest Franciszek ze swoją "lewacką" retoryką. Bo można mówić, że to nasi biskupi odstają. A przecież to jego podwładni i wie, jak żyją. Biskupa niemieckiego żyjącego ponad stan odwołał po protestach wiernych, a Wesołowski został aresztowany z uwagi na śledztwo ONZ oraz pod naciskiem opinii publicznej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Ktoś ukształtowany w "poddaństwie", zostanie poddanym do końca dni swoich. Nie ma to nic wspólnego z poczuciem lojalności wobec państwa, a jedynie służalczości wobec przełożonych, czy ogólnie osób wpływowych (znaczących innych). I są to również duchowni, więc nawet gdy ktoś odchodzi z krk, ma nadal wobec nich stosunek wiernopoddańczy.
Tu pojawia się ciekawy trop - ciekawy o tyle, że wskazuje chyba na istnienie specyficznej bariery kulturowej między Słowianami a nacjami Europy zachodniej, której ślad znajdziemy w słownikach. Ciekawy również w kontekście tego, co konkretnie napisałaś - na ile owa mentalna "podległość" jest jakąś zauważalną cechą Słowian (chociaż problem jest trochę szerszy i innej natury, niż szczegóły, o których rozmawiamy).
Otóż we wszystkich zachodnich językach wywodzących się z łaciny słowa "Słowianin" oraz "niewolnik" brzmią na tyle podobnie, że pierwsze z nich nieuchronnie przywodzi skojarzenie z tą upokarzającą rolą społeczną.
Przykłady brzmienia odp. słów "słowianin" i "niewolnik" w kilku językach:
angielski: Slav; slave niemiecki: Slaw; Sklave hiszpański: eslavo; esclavo francuski: Slave, esclave włoski: Slavo; schiavo
- więc przynajmniej w niektórych językach "Słowianin" wywołuje zapewne skojarzenia podobne, jak "Murzyn" w języku polskim.
To oczywiście wynika z łacińskiego źródłosłowu (o ile sobie przypominam) ale faktem jest, że przynajmniej w polskim społeczeństwie daje się zauważyć pewien bezkrytyczny stosunek do wszystkiego, co dociera do nas z Zachodu przy jednocześnie nieznośnej pogardzie i lekceważeniu dla rodzimej myśli, usiłowań czy osiągnięć. A więc chyba rzeczywiście owa "niewolnicza" mentalność jest do pewnego stopnia jakimś składnikiem kulturowego kodu genetycznego rodaków.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >... istnienie specyficznej bariery kulturowej między Słowianami a nacjami Europy zachodniej ... To nie jest bariera kulturowa pomiędzy Słowianami, a resztą świata, tylko obywatelami państw, w których zachował się feudalizm, a tymi, gdzie wkroczyła Reformacja. Przy czym jest różnica pomiędzy feudalizmem prawosławnym (narodowym), a katolicyzmem. Pewnie nie miałeś kontaktu z Portugalczykami, bo dla nas to dość daleko, ale zapewniam cię, że u nich owe feudalne stosunki zarówno w pracy, jak i w rodzinie są jeszcze bardziej widoczne. Cóż, my mieliśmy przynajmniej przerywnik w postaci komuny, która była, jaka była, ale udawała egalitaryzm. Niewiele wiem o Irlandczykach, ale z opowieści wyłania się jeszcze gorszy obraz, zwłaszcza jeśli chodzi o pozycję kobiet. Włosi są nieco inni, bo sami zniszczyli państwo kościelne, zresztą tam i tak sytuacja była zróżnicowana w poszczególnych regionach. Jeśli odwołujesz się do słownikowego znaczenia Słowianin - niewolnik, taka jest geneza, faktycznie. Ale dlaczego? Bo Słowianie wbrew naszej mitologii nie byli barankami i często walczyli, a jeńcy stawali się niewolnikami (Słowianie mieli również niewolników), dwa - Rzymianie chętnie brali Słowian na gladiatorów z powodu postury i siły. I chodziło głównie o Słowian południowych, tu rzadko docierali. Zresztą, o ile pamiętam, w okresie słusznie minionym Jugosłowianie uchodzili za najprzystojniejszych mężczyzn w obozie, głównie Serbowie i Słoweńcy (Słowenki są jednymi z najpiękniejszych kobiet na świecie). Więc nie ma się co podniecać, że zachowujemy się jak niewolnicy bo taką mamy naturę. Raczej stulecia upodlenia spowodowały takie zmiany w naszych postawach. Serbowie nadal są od cholery, a podejrzewam, że i Rosjanie wkrótce znowu podniosą głowy.
|
|
2 na 2 | Negev (358 punktów) | Chodzi mi o to, aby język giętki... | Powiedział wszystko, co pomyśli głowa > wiadomosci(*)nas_umiera_bez.html#BoxWiadTxtW kwestii merytorycznej wypowiadać się nie będę, bowiem od lat w Polsce nie mieszkam, dla wielu mieszkańców nadwiślańskiego kraju Polakiem nie jestem więc problem mnie nie dotyczy. Mam jednak słabość do języka polskiego i wręcz uwielbiam logikę wypowiedzi. Nie! Nie jestem jakimś purystą językowym, ale proszę przyjrzeć się zdaniu z zalinkowanego (lubię ten neologizm) artykułu "Według danych GUS na choroby układu krążenia umiera dziś 47,5 proc. Polaków, na nowotwory 26 proc., natomiast z niejasnych przyczyn aż 28 proc. i ten odsetek stale rośnie" Nie przeglądnąłem dokładnie całego wątku, ale wydaje mi się, że nikt nie zwrócił uwagi na ewidentny błąd w tym zdaniu. Kto jak kto, ale my racjonaliści, my zawzięci dyskutanci forumowi, my, którzy posługujemy się logiką zręcznie jak Słowacki słowem i rymem, powinniśmy! Nie chodzi o język. Lubię gdy się o niego dba, ale jestem wyrozumiały (bardziej dla siebie niż dla innych  ). Tu chodzi o logikę! Co by to było gdyby naprawdę 47.5% Polaków umarło na choroby układu krążenia?! A jeszcze 26% na raka i z niejasnych przyczyn aż 28%! Już nawet nie chodzi o to, że razem to 101.5%, nie przyczepiam się do jakichś tam pojedynczych procentów, ale na boga! Toż to cała populacja! Wszyscy Polacy dziś umierają?! A co na to Wieszcz? W grobie się przewraca! No dobrze, już dobrze, wiadomo przecież, że autorowi chodziło o to, że w dzisiejszej Polsce 47.5& ZGONÓW spowodowanych jest chorobami układu krążenia a nie, że 47.5% Polaków na nie umiera, jak to napisał. Trzeba uważać, bowiem czasem nawet brak przecinka lub umieszczenie go w niewłaściwym miejscu całkiem zmienia sens wypowiedzi. Nie zawsze błąd jest tak ewidentny. A przy okazji: życzę Wszystkim szczęśliwego nowego, pięć tysięcy siedemset siedemdziesiątego piątego roku! Oby nikt z Was nie znalazł się w tych 101.5% Polaków, żeby siatkarze dobrze grali a kolarze jeździli, żeby kobiety Wami dobrze rządziły i żeby IS trzymało się od Was z daleka.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|