 |
Burmistrzowie wszystkich miast - łączcie się! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-10-2014 18:52 | Arminius (25555 punktów) | Burmistrzowie wszystkich miast - łączcie się! | W miastach żyje obecnie ok. 55 % światowej populacji, wytwarza się w nich ok. 80 % światowego PKB. Procesy urbanizacyjne nadal trwają w najlepsze w związku z czym globalna populacja miejska będzie ulegała dalszemu powiększeniu. Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko i wyłącznie niepoprawną utopią? A może jest to rodzaj konspiracji, spiskowej koncepcji, której celem jest jęszcze większe zglobalizowanie rzeczywistości w której żyjemy. Jakkolwiek jest warto jest się nad problemem zastanowić, gdyż wiele wskazuje na to, iż burmistrzowie rządzą lepiej i skuteczniej (są rzecz jasna wyjątki od tej ogólnej reguły) niż ministrowie i premierzy. Lepiej bo są pragmatyczni, praktyczni, technokratyczni. Rozwiązują konkretne problemy w przeciwieństwie do ich kolegów z administarcji państwowej, którzy są często oderwani od rzeczywistości oraz uprawiają abstrakcyjną politykę często opartą na ideologii i historycznych wizjach. A więc samorząd contra państwo? W kontekscie nadchodzących wyborów samorządowych temat staje się szczególnie ważki. Zwłaszcza że są w historii precedensy, które zdają się wskazywać na to, iż nie jest to postulat az tak bardzo fantazyjny. Bo greckie maista - państwa (polis) czy też zwłaszcza okołobałtycka Hanza (do której wiele miast na terenie obecnej Polski należało) - to przecież przykłady udanych i alternatywnych wzgledem państw eksperymentów miejsko - samorządowych. Nie można wykluczyć - chociaż jest to proces trudny do uchwycenia - iż przesuwanie środka cężkości władzy na obszar samorządu już ma miejsce w naszym kraju. Podaję link do tekstu autorstwa Benjamina Barbera - amerykańskiego filozofa, czołowego orędownika w/w koncepcji. m.onet.pl/biznes,s7b80 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >W miastach żyje obecnie ok. 55 % światowej populacji, wytwarza się w nich ok. 80 % światowego PKB. >Procesy urbanizacyjne nadal trwają w najlepsze w związku z czym globalna populacja miejska będzie >ulegała dalszemu powiększeniu. Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko >i wyłącznie niepoprawną utopią?
Mieszkam na wsi
|
|
2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | Nie chciał bym Ci burzyć tego domku z kart, ale... ... na początek kilka uszczypliwych uwag-wskazówek, bo chyba trochę entuzjazm przesłonił Ci osąd sytuacji: > gdyż wiele wskazuje na to, iż burmistrzowie rządzą lepiej i skuteczniej> (są rzecz jasna wyjątki od tej ogólnej reguły) niż ministrowie i premierzy.Na przykład? Jak się to porównuje? (Podchwytliwe: jak porównać dwie zupełnie różne kategorie, przeważnie subiektywnej oceny?) > Lepiej bo są pragmatyczni, praktyczni, technokratyczni.Ostoje moralności, wzory cnót obywatelskich, mityczni niemal herosi... podczas gdy premierów i ministrów to z co do zasady bierze się z łapanki! > Rozwiązują konkretne problemy w przeciwieństwie do ich kolegów z administarcji państwowej, którzy są często oderwani od rzeczywistości oraz uprawiają abstrakcyjną politykę często opartą na ideologii i historycznych wizjach.Taaa... napisał bym coś złośliwego, ale nie mam siły. Przeczytaj to na głos - tyle mogę poradzić. > A więc samorząd contra państwo?Nie, bo samorząd jest częścią państwa! Mam wrażenie, że to chyba problem definicji, najwyraźniej ja to inaczej rozumiem. Np. dla mnie polis to było państwo, to że ma -miasto w tytule to tylko wskazówka geopolitycznej sytuacji regionu. Poza tym, chyba mało wiesz o historii tychże polis. Odniosę się do artykułu: Kryzys gospodarczy - ujawnił wiele... ale raczej o obecnych regulacjach rynkowych w USA (czy ich braku), ale niech będzie jak autor chce. Jak sobie z tym porodaził by Płock wespół z Portland, Pragą i Paryżem? Autor nie zdradza! Zdradza natomiast iż między greckimi polis a XV i XVI jest dziura... Cytat:Ale kilkanaście wieków temu, przy rosnącej liczbie ludzkości i rozrastającym się terytorium świata antycznego, polis przestały być wystarczalne. Dlatego na przełomie XV i XVI w. cytując klasyka: niema nic! Generalnie rozumiem: dla dynamiki tekstu i dla głoszonych tez lepiej przemilczeć te półtora tysiąclecia... niektóre wnioski mogą być niefajne. Szczególnie te dotyczące tworzenia się latyfundiów, tworzenia się monarchii z terenów luźno powiązanych miast i osad: tworzenia oligarchii, tyranii w tychże miastach... itd... Po pierwsze: Jak ktoś zaczyna od "kryzysu demokracji" rzadko dalej coś sensownego mówi. Demokracja jest w kryzysie od swojego powstania, permanentnym! Nihil novil. Jeśli natomiast ktoś po "kryzysie demokracji" oferuje lek na wszelkie zło... > uchronić się przed wojnami> terroryzmem> korporacjami i bankami centralnymiSzkoda że raka nie leczy! > To nie jest utopiaTo zdanie często towarzyszu opisom utopii. > Gdyby burmistrzowie rządzili dziś światem, to 3,5 mld ludzi (ponad połowa globalnej populacji), którzy żyją w miastach, oraz blisko drugie tyle mieszkających w ich pobliżu mogłoby współrządzić światem poprzez udział w polityce lokalnej.Dziś nie mogą? Dziwne, wydawało mi się że mogą i lokalnie i na poziomie krajowym czy międzynarodowym... Po drugie: dzielić się pomysłamiAnegdota, jako koronny dowód na prawdziwość tez głoszonych! Przepraszam, ale bądźmy poważni, to się dyfuzja kulturowa nazywa. Cytat: Żadne państwo nie stworzyło dotąd narodowego systemu tanich wypożyczalni rowerów.
Może dlatego, że podróż tanim rowerem z Zakopanego do Warszawy, o ile znajdzie fanów, o tyle można z powodzeniem zostawić w rękach poszczególnych obywateli? Cytat:A żadne miasto nie zrobiło tego z powodu narzuconych odgórnie przepisów czy zaleceń Ktoś takie przepisy narzucił? Czyżby herosi lokalnych władz spartaczyli? Może załatwianie lokalnych spraw to obowiązek służbowy lokalnych władz? Po trzecie: szukać wspólnych problemówO kolejna anegdotka, tym razem o 1 mędrcu i 12 sprawiedliwych... Zaraz czy aby nie ma tam całego wydziału czy dwóch? Coś tak kojarzę w związku z jakimiś skandalami... Idea oficera łącznikowego też nie specjalnie świeża. Ech nie ważne, szczegóły mogą nam zepsuć ten sielankowy obrazek. Po czwarte: walczyć lokalnie z globalnymi problemamiTaa.. podstawowy problem z AGW, nie jest nieefektywność rządów, a ich pragmatyzm (ups ta cecha dostępna tylko na poziomie lokalnym). Rozwiązania naruszają interesy zbyt wielu osób. Miasta mogą się organizować, bo nikt sobie nimi d.py nie zawraca. Dlatego, że groźne dla interesów są rozwiązania na poziomie krajowym i międzynarodowym. Spójrz jak to wygląda u nas: Czysty węgiel! Osobiście nigdy nie widziałem czystego węgla, nawet w TV czy internetach nie chcą pokazać, ale praktycznie sponsorował szczyt w warszawie. Już nie mówiąc o tej zbrodni jaką źli ludzie chcą dokonać na narodzie polskim poprzez ograniczenie emisji syfu do atmosfery... a wyobraź sobie te hece w warunkach miejskich... Tak ogólnie to podane przez autora przykłady są z d.upy wzięte. Jak proponuje rozwiązać problem bezrobocia, a edukacja, służba zdrowia, rozwój technologiczny? Zresztą jak dwieście państw się nie może dogadać to jak myślisz to będzie wyglądało w wykonaniu miast? To już drugi wątek w ciągu miesiąca który mi przypomina "caves of steel" Asimova. ("Pozytonowy detektyw" - jest równie zgrabnym tłumaczeniem co elektroniczny morderca ) Disclaimer: Jestem zwolennikiem sporej autonomii władz lokalnych, ale nie w jakichś autarkicznych wersjach. Historycznie wiemy, że to się dobrze nie kończy. Nie mam też nic przeciw ich współpracy, na dowolnym poziomie. Tylko staram się nie zapominać że rządzą nie państwa a ludzie, to samo dotyczy miast. Burmistrzowie dokładnie tacy sami jak premierzy, tylko piaskownica większa. Wiem też że "pragmatyzm" na poziomie lokalnym często oznacza robienie dobrze i biznesowi i kościołowi, bo to się przekłada na wyniki wyborcze- dokładnie tak samo jak na poziomie krajowym, czy międzynarodowym! To, że masz takie rozbieżności opinii, o polityce lokalnej i krajowej, wynika z braku wiedzy o pierwszej i nadmiernej ekspozycji na informacje i propagandę, on tej drugiej. Widzisz zdradzę Ci sekret: ludzie są ludźmi 
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
 | 1 na 1 | lirekq91 (2 punktów) | @up Ty mieszkasz na wsi dlatego jest napisane 55% więc po co twoje kąśliwe uwagi?
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > @up> Ty mieszkasz na wsi dlatego jest napisane 55% więc po co twoje kąśliwe uwagi?Kąśliwa uwaga: Patrz pod czyim wpisem piszesz. Cytat:W miastach żyje obecnie ok. 55 % światowej populacji, wytwarza się w nich ok. 80 % światowego PKB Cytat:Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko i wyłącznie niepoprawną utopią? A może jest to rodzaj konspiracji, spiskowej koncepcji, której celem jest jęszcze większe zglobalizowanie rzeczywistości w której żyjemy. Drugi cytat można sobie przetłumaczyć: skoro burmistrzom, to także wójtom, a raczej wszytskim jednostkom samorządu, jednak w tle jest ten pierwszy cytat, co świadczy o intencji autora, aby władzę powierzyć jedynie rządzącym jednostkami miejskimi, bo one generują 80% PKB. To jest absurd: 1. Nie wolno prawa do głosu uzależniać od miejsca zamieszkania. Historycznie co prawda "prawa miejskie" oznaczały prawo do samorządu a wieś miała zadu... pańszczyznę, ale dziś żadna demokracja się na to nie zgodzi. Ja na pewno nie zrezygnuję z praw wyborczych w moim kraju, tylko dlatego, że mieszkam na wsi 2. Samorząd wiąże się żywotnie z obywatelskim społeczeństwem, także organizacjami społecznym, chcącymi działać na rzecz lokalnej spoleczności, patrząc na przykład Polski, znajdź organizację społeczną, która w miejskim środowisku miałaby znaczenie porównywalne z wiejskimi strażami pożarnymi. Patrząc poza Polskę znajdź miasta, w których tak aktywne jak na wsi są różne formy spółdzelczości. 3. 80% PKB powstaje w miastach (przyjmuję to założenie), nie oznacza, że 80% PKB jest wytwarzane przez mieszkańców miast. Wielu pracownikow dojeżdża do miast do pracy, mieszkając na wsi, wiele firm ma siedziby zarządów w innym miejscu niż to, w którym naprawdę tworzy się owo PKB 4. Mieszkam i prowadzę działalność na wsi, mój udział w tworzeniu PKB (sądząc po kwocie płaconych podatków) jest sporo większy niż większości mieszkańców miast. Oczywiście zupełnie czym innym jest dyskusja na temat roli samorządu począwszy od rady sołeckiej a skończywszy na sejmiku wojewódzkim. Jestem wielkim zwolennikiem samorządności, jak i samorządnej spółdzielczości, ale w zagajeniu wątku jest mowa o proporcjach PKB, co ma sugerować oddanie władzy przedstawicielom miast.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | miasta i wsie | W rzeczonej koncepcji nie chodzi przecież o przeciwstawianie samorządu miejskiego samorządowi wiejskiemu. Fakty jednakże są jednoznaczne. Zdecydowana większość Polaków mieszka w miastach (lub pracuje, uczy się i bawi w miastach traktując wieś jako sui generis noclegownię), w miastach także generuje się większość polskiego PKB. Faktem notoryjnym także jest to, iż burmistrz wielkiego miasta ( i rada miasta) może znacznie więcej niż wójt gminy wiejskiej czy sołtys. Może więcej w zakresie forsowania określonych rozwiązań komunikacyjnych, ochrony przyrody, polityki społecznej, edukacyjnej itd. W praktyce może wyprzedzać lub inicjować działania, których jeszcze państwo nie zaakceptowało lub nie wdrożyło.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: miasta i wsie | >W rzeczonej koncepcji nie chodzi przecież o przeciwstawianie samorządu miejskiego samorządowi wiejskiemu.
To po jaki dzwon podajesz informację o tym że 80% PKB powstaje w miastach? Napisz ile procent PKB powstaje w obszarach będących obszarami samorządowymi.
>Fakty jednakże są jednoznaczne. Zdecydowana większość Polaków mieszka w miastach Bzdura. 55 % to nie jest zdecydowana większość. Gdyby do tego jeszcze doliczyć obszary ewidentnie wiejskie, rolnicze będące tylko w granicach administracyjnych miast.... Nawet w granicach Warszawy hoduje się krowy.
>(lub pracuje, uczy się i bawi w miastach traktując wieś jako sui generis noclegownię), Niemniej w tych właśnie wsiach są przypisani do spisów wyborców
>Faktem notoryjnym także jest to, iż burmistrz wielkiego miasta ( i rada miasta) może znacznie więcej niż wójt gminy wiejskiej czy sołtys. Może więcej w zakresie forsowania określonych rozwiązań komunikacyjnych, ochrony przyrody, polityki społecznej, edukacyjnej itd. Proponuję najpierw przyjrzyj sie co i kto naprawdę może.
>W praktyce może wyprzedzać lub inicjować działania, których jeszcze państwo nie zaakceptowało lub nie wdrożyło. Samorządy powinny mieć zdecydowanie więcej do powiedzenia niż mają obecnie i to kosztem władz centralnych. Nie widzę sensu patrolowania ulic przez państwową policję, skoro poradziłaby sobie z tym policja gminna, miejska lub powiatowa, a obywatele wybierając starostę rozliczaliby go z ilości patroli na ulicach. Komenda głowna straży pożarnych tylko kosztuje, a jest zupełnie zbędna, skoro do koordynacji służb powiatowych wystarczy komenda wojewódzka. Samorząd może równie dobrze zajmować się gospodarką lasami co państwo, wystarczy dobra ustawa. Samorządy powinny w większym niż dotąd stopniu organizować komunikację zbiorową, przykład Warszawy, gdzie państwo ma jedynie PKP - IC i PKS jest przykładem, że jest to możliwe. Tylko trzeba to zrobić niedogmatycznie. Warszawa jest jednym miastem, w miastach śląskich, jedno miasto skutecznej komunikacji nie zrobi.
Państwo w tej chwili nie prowadzi szkół podstawowych, gimnazjów i większości szkół średnich, nie prowadzi ksiąg stanu cywilnego, ma zaledwie kilka procent dróg, państwo zaniechało ewidencji poborowych jeszcze kiedy była powszechna służba wojskowa. Gminy prowadzą zaopatrzenie w wodę, odbiór ścieków, gospodarkę śmieciową i przeważnie radzą sobie z tym świetnie. Starostowie prowadzą nadzór budowlany i też sobie radzą, więc dlaczego nie mogliby przejąć służb sanitarnych i weterynaryjnych? Dlaczego województwa nie mogłyby prowadzić uniwersytetów i dbać o to, aby młódź nie wyjeżdżała na studia do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia i już nie wracała?
Trzeba jednak powiedzieć sobie otwarcie, że trzeba spełnić kilka warunków: np to, że granice jednostek samorządowych w każdym stopniu, powinny pokrywać się w regionalnymi tożsamościami lokalnych społeczności. Także i taki warunek, że państwo musi czasem sprawdzić działanie loklanej policji, bo inaczej będzie sie z burmistrzem dzielić łapówkami zamiast ścigać piratów drogowych
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | filipika | "To po jaki dzwon podajesz informację o tym że 80% PKB powstaje w miastach"? - Bo tak podają statystyki. Chodzi o globalne PKB - nie polskie - co wyraźnie wynika z mojego pierwszego wpisu. Podanie takiej statystyki oddaje realne znaczenie miast - czy to się komuś podoba czy nie - nie jest wywoływaniem wojny między miastem a wsią.
"Napisz ile procent PKB powstaje w obszarach będących obszarami samorządowymi" - 100 % bo całe terytorium polski jest objęte samorządem, z czego zdecydowana większość na obszarze samorządu miejskiego.
"Zdecydowana większość Polaków mieszka w miastach. Bzdura. 55 % to nie jest zdecydowana większość. Gdyby do tego jeszcze doliczyć obszary ewidentnie wiejskie, rolnicze będące tylko w granicach administracyjnych miast.... Nawet w granicach Warszawy hoduje się krowy" - 55 % odnosiło się do całego świata - co jest wyraźnie napisane. W Polsce ok. 60 % ludzi mieszka w miastach, co jest zdecydowaną wększością. To że w granicach Warszawy hoduje się krowy jest takim samym argumentem jak to, iż w zdecydowanej większości polskich wsi już się nie hoduje krów i wogóle żadnych innych zwierząt. Nie sięgajmy po tego typu argumenty - bo są śmieszne. , "Niemniej w tych właśnie wsiach są przypisani do spisów wyborców" - I co z tego. Nie chodzi o to gdzie są formalnie przypisani. Rzecz w tym czy realnie przynależą do świata miejskiego czy wiejskiego.
Poniższy bardzo długi cytat jest wielką filipiką na rzecz samorządu (głównie miejskiego) a przeciwko państwu: "Samorządy powinny mieć zdecydowanie więcej do powiedzenia niż mają obecnie i to kosztem władz centralnych. Nie widzę sensu patrolowania ulic przez państwową policję, skoro poradziłaby sobie z tym policja gminna, miejska lub powiatowa, a obywatele wybierając starostę rozliczaliby go z ilości patroli na ulicach. Komenda głowna straży pożarnych tylko kosztuje, a jest zupełnie zbędna, skoro do koordynacji służb powiatowych wystarczy komenda wojewódzka. Samorząd może równie dobrze zajmować się gospodarką lasami co państwo, wystarczy dobra ustawa. >Samorządy powinny w większym niż dotąd stopniu organizować komunikację zbiorową, przykład Warszawy, gdzie państwo ma jedynie PKP - IC i PKS jest przykładem, że jest to możliwe. Tylko trzeba to zrobić niedogmatycznie. Warszawa jest jednym miastem, w miastach śląskich, jedno miasto skutecznej komunikacji nie zrobi. >Państwo w tej chwili nie prowadzi szkół podstawowych, gimnazjów i większości szkół średnich, nie prowadzi ksiąg stanu cywilnego, ma zaledwie kilka procent dróg, państwo zaniechało ewidencji poborowych jeszcze kiedy była powszechna służba wojskowa. Gminy prowadzą zaopatrzenie w wodę, odbiór ścieków, gospodarkę śmieciową i przeważnie radzą sobie z tym świetnie. Starostowie prowadzą nadzór budowlany i też sobie radzą, więc dlaczego nie mogliby przejąć służb sanitarnych i weterynaryjnych? Dlaczego województwa nie mogłyby prowadzić uniwersytetów i dbać o to, aby młódź nie wyjeżdżała na studia do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia i już nie wracała? Trzeba jednak powiedzieć sobie otwarcie, że trzeba spełnić kilka warunków: np to, że granice jednostek samorządowych w każdym stopniu, powinny pokrywać się w regionalnymi tożsamościami lokalnych społeczności. Także i taki warunek, że państwo musi czasem sprawdzić działanie loklanej policji, bo inaczej będzie sie z burmistrzem dzielić łapówkami zamiast ścigać piratów drogowych"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: filipika | Kasuj zbędne cytowania, oznaczaj cytowania na zielono
>"To po jaki dzwon podajesz informację o tym że 80% PKB powstaje w miastach"? - Bo tak podają statystyki. Chodzi >o globalne PKB - nie polskie - co wyraźnie wynika z mojego pierwszego wpisu. Podanie takiej statystyki oddaje >realne znaczenie miast - czy to się komuś podoba czy nie - nie jest wywoływaniem wojny między miastem a wsią.
To po co ją wywołujesz, po co chcesz przyznawać prawa polityczne tylko mieszkańcom miast? Wg Twojej koncepcji rolnik na 1000 ha na wsi miałby mniejsze prawa niż rolnik na 5 ha w granicach miasta.
>W Polsce ok. 60 % ludzi mieszka w miastach, co jest zdecydowaną wększością. Nie jest.
>"Niemniej w tych właśnie wsiach są przypisani do spisów wyborców" - I co z tego. Nie chodzi o to gdzie są formalnie przypisani. Rzecz w tym czy realnie przynależą do świata miejskiego czy wiejskiego. Należą do obydwu światów. W mieście idą do kina ale na piwo na wsi (bo na piwo trzeba iść pieszo) Podatek płacą na wsi, na wsi głosują na wójta, zakupy robią w mieście.
>Poniższy bardzo długi cytat jest wielką filipiką na rzecz samorządu (głównie miejskiego) a przeciwko państwu: >"Samorządy powinny mieć zdecydowanie więcej do powiedzenia niż mają obecnie i to kosztem władz centralnych. 1 Nie przeciwko państwu. Państwo samorządami stojące nie musi być ani słabsze ani biedniejsze 2 Nie pisałem o wyższości samorządu miejskiego, wręcz przeciwnie podawałem przykład OSP jako najliczniejszej i najskuteczniej działającej organizacji społecznej. Głównie na wsiach.
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | bez demagogii | "To po co ją wywołujesz, po co chcesz przyznawać prawa polityczne tylko mieszkańcom miast? Wg Twojej koncepcji rolnik na 1000 ha na wsi miałby mniejsze prawa niż rolnik na 5 ha w granicach miasta".
A gdzież napisałem o przyznawaniu praw politycznych "tylko mieszkańcom miast"? Taki zarzut tchnie demagogią. Z "mojej" koncepcji wogóle nie wynika, iż rolnik z 1000 h. na wsi ma mieć mniejsze prawa niż ten z 5 h. na wsi. Argument jest tym bardziej nietrafny, ponieważ rolników na wsiach coraz mniej, a w miastach to ich ze świeczką szukać. Oczywiście można się oszukiwać i stwierdzać, że jak ktoś mieszka na wsi, trzyma nieuprawiane pole (dotacje z unii) zwierząt nie chowa ( po co, jeszcze nasra...), pracuje w mieście i jest z nim silnie związany - to jest dadal rolnikiem. Z kolei odwrotna sytuacja ma miejsce na coraz większą skalę. Wsie przylegające do większych miast są zamieniane w noclegownie tychże, z całkowitą redukcją jakiejkolwike działalności rolniczej (powszechne odralnianie działek z zamianą ich na budowlane). W takim zakresie owe noclegownie stają się częścią miast. Ludzie w nich mieszkający - formalnie mieszkańcy tychże wsi - pracują, uczą się i bawią w miastach. Tam też piją piwo. Co więcej zazwyczaj nie znajdują wspólnego języka z dotychczasowymi mieszkańcami wsi skutkiem czego owe spoleczności żyją w odizolowanych quasigettach. Jest to dosyć patologiczna sytuacja, tym niemniej jendak trudno jest się obrażać na rzeczywistość. Nazywanie tychże ludzi mieszkańcami wsi jest nadużyciem bo sugeruje calkiem inny profil ich postawy i działalności. Tym bardziej nie są żadnymi rolnikami. Jeżeli mamy proporcję 60 do 40 ( nie uwzględniając tych śpiących w noclegowniach wiejskich) - to uprawnionym jest postawienie tezy, iż zdecydowana większość to ci co stanowią ów 60 procentowy odsetek. To nie jest 53 do 47 na przykład - kiedy to pańska teza o tym, iż nie jest to zdecydowana większość miałaby ręce i nogi. To świetnie że OSP tak się dobrze mają. Zyczę im jak najlepiej. Na ich bazie można tworzyć - na przykład - oddziały obrony narodowej. Jednakże nie rozumiem jak ta okoliczność przeczy tezie postawionej - nota bene nie przeze mnie - tylko przez Benjamina Barbera.
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | Odp: bez demagogii | > "To po co ją wywołujesz, po co chcesz przyznawać prawa polityczne tylko mieszkańcom miast? Cytat:W miastach żyje obecnie ok. 55 % światowej populacji, wytwarza się w nich ok. 80 % światowego PKB. Procesy urbanizacyjne nadal trwają w najlepsze w związku z czym globalna populacja miejska będzie ulegała dalszemu powiększeniu. Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko Jakie znaczenie ma odsetek ludności miejskiej? jakie znaczenie ma odsetek wytwarzanego w miastach PKB? Skoro jesteś zwolennikiem jednakich praw poltyczncyh, to powtórzę pytanie: Po jaki dzwon podajesz te liczby? Prawie 100% PKB powstaje na obszarach podległych samorządom. (ale 100 % na obszarrze państwa) to po prostu nie ma żadnego znaczenia > A gdzież napisałem o przyznawaniu praw politycznych "tylko mieszkańcom miast"?patrz wyżej > Taki zarzut tchnie demagogią.Nie, pisz precyzyjniej Jakie znaczenie ma miejsca zamieszkania do udziału w samorządach!?!?!? > Z "mojej" koncepcji wogóle nie wynika, iż rolnik z 1000 h. na wsi ma mieć mniejsze prawa niż ten z 5 h.Wynika, bo ten mieszkający w mieście wybiera burmistrza, a burmistrzom chcesz oddać władzę > Jeżeli mamy proporcję 60 do 40 ( nie uwzględniając tych śpiących w noclegowniach wiejskich) - to uprawnionym jest postawienie tezy, iż zdecydowana większość to ci co stanowią ow 60 procentowy odsetek.> To nie jest 53 do 47 na przykład - kiedy to pańska teza o tym, iż nie jest to zdecydowana większość miałaby ręce i nogi.Czasem liczby nie potrzebują komentarza > To świetnie że OSP tak się dobrze mają. Zyczę im jak najlepiej. Na ich bazie można tworzyć - na przykład - oddziały obrony narodowej. Jednakże nie rozumiem jak ta okoliczność przeczy tezie postawionej - nota bene nie przeze mnie - tylko przez Benjamina Barbera.Mam propozycję: przeredaguj swój pierwszy wpis tak, żeby nie sugerował, że chesz innych praw dla mieszkańców miast a inych dla mieszkańców wsi. Jestem wielkim zwolennikiem samorządności, nie chcę żeby ktoś do niej zniechęcał głupimi argumentami
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | skala zadań | "Mam propozycję: przeredaguj swój pierwszy wpis tak, żeby nie sugerował, że chesz innych praw dla mieszkańców miast a inych dla mieszkańców wsi".
Przejrzałem mój pierwszy wpis i znalazłem fragment, który - być może - skłania niektóre osoby do składania takich propozycji jak powyżej A oto on: "Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko i wyłącznie niepoprawną utopią". Rzecz jasna jest to skrót myślowy. To "oddanie władzy burmistrzom" w żadnym wypadku nie oznacza postulatu wprowadzenia jakiegoś stalinowskiewgo porządku, w którym są miastowi Morlokowie i wiejscy Ejolowie. Zakładałem, iż debata niniejsza toczy się na określonym poziomie i pewnych oczywistości nie trzeba wyjaśniać. Jednakże jeżeli tak nie jest i koniecznym jest infantylne tłumaczenie co miałem na myśli, to niniejszym wyjaśniam, iż przez zwrot "oddanie władzy w ręce burmistrzów" rozumiałem jeszcze lepsze wykorzystanie tych instrumentów które mają do dyspozycji jak również - być może - wyposażenie ich w dodatkowe instrumenty, które jeszcze bardziej usprawnią ich działania. Okoliczność, w której burmistrz milionowego, paromilionowego miasta ma więcej (albo powinien mieć) instrumentów do dyspozycji niż wójt kilkusetysięcznej gminy czy sołtys 100 - osobowej wioski, jest notoryjną oczywistością determinowaną przez życie i skalę zadań jakie ma do wypełnienia taki burmistrz z jednej strony i taki wójt czy sołtys z drugiej.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: skala zadań | > "Mam propozycję: przeredaguj swój pierwszy wpis tak, żeby nie sugerował, że chesz innych praw dla mieszkańców miast a inych dla mieszkańców wsi".> Przejrzałem mój pierwszy wpis i znalazłem fragment, który - być może - skłania niektóre osoby do składania takich propozycji jak powyżej A oto on: "Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko i wyłącznie niepoprawną utopią".> Rzecz jasna jest to skrót myślowy. To "oddanie władzy burmistrzom" w żadnym wypadku nie oznacza postulatu wprowadzenia jakiegoś stalinowskiewgo porządku, w którym są miastowi Morlokowie i wiejscy Ejolowie. Zakładałem, iż debata niniejsza toczy się na określonym poziomie i pewnych oczywistości nie trzeba wyjaśniać.> Jednakże jeżeli tak nie jest i koniecznym jest infantylne tłumaczenie co miałem na myśli, to niniejszym wyjaśniam, iż przez zwrot "oddanie władzy w ręce burmistrzów" rozumiałem jeszcze lepsze wykorzystanie tych instrumentów które mają do dyspozycji jak również - być może - wyposażenie ich w dodatkowe instrumenty, które jeszcze bardziej usprawnią ich działania. Okoliczność, w której burmistrz milionowego, paromilionowego miasta ma więcej (albo powinien mieć) instrumentów do dyspozycji niż wójt kilkusetysięcznej gminy czy sołtys 100 - osobowej wioski, jest notoryjną oczywistością determinowaną przez życie i skalę zadań jakie ma do wypełnienia taki burmistrz z jednej strony i taki wójt czy sołtys z drugiej.W takim razie odpowiedz na po raz trzecui zadane pytanie, co to ma wspólnego z faktem wytwarzania 80% PKB w miatsach? Od tego zacząłeś i to jest przyczyną nieporozumienia. Do tego uporczywie używasz określenia "burmistrz" choć w polskim prawie jest to wyraźnie sprecyzowana osoba. Gdybyś używał terminu samorząd nieporozumień by nie było. Tym bardzoiej, że w Polsce nie ma burmistrza milionowego miasta, nie ma miast paromilionowych, nie ma ani jednego wójta kilusettysięcznej gminy, a funkcja sołtysa jest raczej honorowa. Radziłbym także zapoznać się z tematem w którym sie wypowiadasz: WÓJT I BURMISTRZ MAJĄ W POLSCE TAKI SAM ZAKRES KOMPETENCJI Mam nieodparte wrażenie, że nie rozumiesz podstawowych pojęć z zakresu samorządności Mam równie nieodparte wrażenie, że chcesz powierzyć władzę jedynie "burmistrzom" czyli jednak władzom miast , władzom wybieranych przez mieszkańców miast, ergo pominąć ludność niemiejską w prawach politycznych. Wybacz, ale nie znajdziesz we mnie sojusznika. Na pytanie Cytat: Czy postulat zakładający oddanie władzy w ręce burmistrzów jest tylko i wyłącznie niepoprawną utopią odpowiem: jest cofnięciem kraju do czasów kiedy chłopi du..ili pańszczyznę, mieszczanie mieli społeczeństwa kastowe, a prawa polityczne jedynie wybrani z wybranych. Na tym kończę dyskusję, gdyż jako wielki zwolennik samorządności, powierzania społecznościom lokalnym jak największej ilości pieniędzy i kompetencji w gestii gmin, powiatow, województw, aż do autonomii tych ostatnich nie mogę spokojnie znieść bełkotu kogoś, kto idee samorządu po prostu ośmiesza zamienijąc tę podstawę współczesnej demokracji w jej zaprzeczenie
|
|
| | | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | również finalnie | W miastach - globalnie rzecz ujmując - wytwarza się 80 % PKB. W Polsce też jego większość jest wytwarzana w miastach. Prezydent lub burmistrz (operowałem pojeciem burmistrz skrótowo, rzecz jasna chodzi tez o prezydentów, bo to oni stoją na czele największych maist) miast na którego obszarze generuje się duży dochód ma wiekszą władzę niż wójt kilkutysiecznej gminy którego dochody są skromne. Jest faktem notoryjnym, starym jak ten świat, że pieniądz jest nerwem rzeczy. Kto ma go więcej może więcej, mimo tego że jego formalne kompetencje są takie same jak na przykład wójta zapadłej gminy. Dlatego przywołano na wstępie owe 80 % które tak Pana irytują. Jest także prawdą starą jak świat pogląd, według którego w danej epoce, okresie historycznym pojawia się dominująca siła, będąca - na przykład - motorem zmian. Raz może to być szlachta, innym razem kościół, innym razem armia, taką formacją - być może - mogą także być samorządowcy szcególnie miejscy - bo w miastach mieszka większość ludzi na świecie, w miastach produkuje się najwięcej na świecie, miasta są tymi ośrodkami w których tak w przeszłości jak i obcnie powstawały twórcze idee a później były wdrażane one w życie. Rewolucje i głębokie zmiany - to domena miast nie sielskich i anielskich wsi. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji ( rosnące znaczenie i wpływy samorządowców) to przecież nie dzięki działalności wójtów z małych wiejskich gmin. Przecież tak naiwny chyba Pan nie jest? Na końcu raz jeszcze zaznaczę, iż cała koncepcja jest tylko pewnym postulatem pod dyskusję i zastanowieniem się na rolą samorządu (zwłaszcza miejskiego) w kontekscie jego rosnącego znaczenia, powolnego ale systematycznego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: również finalnie | >W miastach - globalnie rzecz ujmując - wytwarza się 80 % PKB. W Polsce też jego większość jest wytwarzana w miastach. I CO Z TEGO WYNIKA ??????? na pewno nie to, że należy odebrać prawa polityczne mieszkańcom wsi, którzy bardzo często ten dochód miastach wytwarzają!
Burmistrza/prezydenta wybierają mieszkańcy i mają wg Ciebie mieć wpływ na rządy Wójta też wybierają mieszkańcy , ale ci mają nie mieć wplywu?
> Prezydent lub burmistrz (operowałem pojeciem burmistrz skrótowo, rzecz jasna chodzi tez o prezydentów, bo to oni stoją na czele największych maist) miast na którego obszarze generuje się duży dochód ma wiekszą władzę niż wójt kilkutysiecznej gminy którego dochody są skromne.
I co z tego?? Czy należy mu powierzyć jeszcze większą władzę?
>Jest faktem notoryjnym, polska język, trudna język, nie rozumeim co znaczy słowo "no to ryjny" - wybacz, jestem cudzoziemcem
>starym jak ten świat, że pieniądz jest nerwem rzeczy. Kto ma go więcej może więcej, mimo tego że jego formalne kompetencje są takie same jak na przykład wójta zapadłej gminy. Dlatego przywołano na wstępie owe 80 % które tak Pana irytują. Irytuje mnie uzależnianie praw politycznych od tych 80%. Z faktem poradzę się pogodzić, z Twoimi wnioskami już nie.
Sprawdziłem. Najwięcej pieniędzy na głowę ma wójt Kleszczowa. Jak Kleszczów zostanie miastem, to mieszkańcy będą mieli prawo udziału w rządzeniu a dopóki miestem nie jest to nie ? Toż to czyste kretyństwo
>Jest także prawdą starą jak świat pogląd, według którego w danej epoce, okresie historycznym pojawia się dominująca siła, będąca - na przykład - motorem zmian. Raz może to być szlachta, innym razem kościół, innym razem armia, taką formacją - być może - mogą także być samorządowcy szcególnie miejscy - bo w miastach mieszka większość ludzi na świecie, w miastach produkuje się najwięcej na świecie, miasta są tymi ośrodkami w których tak ... i, wybacz, że ucieknę w truizm, w miastach bez wiejskiej produkcji będzie najwięcej zmarłych z głodu
>w przeszłości jak i obcnie powstawały twórcze idee a później były wdrażane one w życie. Oby Twojej nikt w żyto nie wdrożył
>Rewolucje i głębokie zmiany - to domena miast nie sielskich i anielskich wsi. Jakiś dowód?
>Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji ( rosnące znaczenie i wpływy samorządowców) to przecież nie dzięki działalności wójtów z małych wiejskich gmin. Jakiś dowód?
>Przecież tak naiwny chyba Pan nie jest? Na końcu raz jeszcze zaznaczę, iż cała koncepcja jest tylko pewnym postulatem pod dyskusję Więc disktuję. Przemyślałem i dyskutuję. Ale dopiero po kilku moich wpisach przyznałeś , że chcesz wprowadzić społeczno-prawne nierówności, podzielić społeczeństwo na tych którzy mają prawa polityczne poprzez wybór prezydenta/burmistrza i na tych, którzy mogą wybierać tylko wójta , więc praw poltycznych nie mają. Przyklad z dwoma rolnikami jest bardzo wymowny. Ja praw politycznych w Polsce nie mam, ale gdyby Twój ustrój był prowadzony, to wypieprzam stąd na milę od granicy
>i zastanowieniem się na rolą samorządu (zwłaszcza miejskiego) w kontekscie jego rosnącego znaczenia, powolnego ale systematycznego. Jestem zwolennikiem wzrostu wpływów samorządów, ale OBYWATELSKICH a nie miejskich , to co Ty proponujesz jest tworzeniem jakiejś oligarchii
|
|
| PKowalski (1042 punktów) | Odp: Burmistrzowie wszystkich miast - łączcie się! | Barber tak sądzi, problem polega na tym, że z ostatnich przejazdów mam odwrotne wrażenia -- wszystko jest dobrze urządzone, póki odpowiada za to państwo. Bylejakość zaczyna się w miastach, gdzie odpowiadają burmistrzowie. Być może wrażenie wynika z faktu takiego, a nie innego podziału odpowiedzialności między samorządami, a państwami. Ale może pozytywne strony burmistrzów, na które powołuje się Barber, mają dokładnie takie same źródła? Na obronę tezy Barbera można podać parę argumentów, parę jednak i w drugą stronę. Jak widzisz, nie jestem przekonany
|
|
| klaio (1068 punktów) | Prezydenci/burmistrzowie/wójci różnych miejscowości już się połączyli ponad podziałami partyjnymi by dać odpór projektowi ustawy liberalizującemu przepisy o referendach, nie tylko odwoławcze, ale i merytoryczne.
Przeciw zwiększeniu udziałów obywateli we władzy jest PO, PSL i PiS (dwóch najważniejszych samorządowców PiS - prezydent Radomia i Elbląga napisali razem z kolegami z PO do Kopacz by blokowała liberalizację referendów).
To właśnie samorządowcy ponad partyjnymi podziałami są dziś jedną z głównych barier awansu obywatelskiego mieszkańców. Domagając się od rządu dalszej decentralizcji, większych dla siebie uprawnień i ograniczenia "uciążliwego" nadzoru, mimo uzasadniania tych żądań budową społeczeństwa obywatelskiego samorządowcy sami są jak najdalsi, by otrzymywane kompetencje dalej decentralizować.
O alienacji władz lokalnych od obywateli świadczy stosowana retoryka wielu z nich przy próbach odwoływania w trakcie kadencji, która wręcz w karykaturalnym rozmiarze wystąpiła rok temu u Hanny Gronkiewicz-Waltz uporczywie komunikującej, że zawarła z wyborcami kontrakt na 4 lata i nie należy go przerywać. "Ja a społeczeństwo" - to jest właśnie przykład megalomanii wielu lokalnych włodarzy postrzegających siebie jako gminnych monarchów.
Nie był to przypadek odosobniony. W imieniu Unii Metropolii Polskich prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z PO w opinii dla kancelarii Prezydenta wydanej na temat liberalizacji przepisów o referendach stwierdził, iż wyborcy po to głosują na samorządowców, aby nie musieć się zajmować przez 4 lata polityką lokalną. W tym samym piśmie skierowanym do prezydenta Komorowskiego uznał, że ustępstwa wobec obywateli to zwiększenie wpływu na władzę "zawodowych społeczników", "pieniaczy" lub "osób z zaburzoną psychiką". Oto rzadki przypadek ujawnienia prawdziwych poglądów wielu polityków na temat społeczeństwa, którym rządzą.
Niech nas ręka boska broni przed nimi, są gorsi niż politycy centralni, bo media lokalne są jeszcze słabsze, niż centralne.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|