Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bezprzykładny atak ONZ na Kościół Polski.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-11-2014 13:08astrotaurus (12445 punktów)Bezprzykładny atak ONZ na Kościół Polski.
Ocena 8 na 8
   Niedawno Watykan zebrał od ONZ opr za krętactwa koło pedofilii, a że nikt ich do porządku nie przywołał rozbestwili się i sięgają do podwalin Kraju Przedmurza...
O tempora, o mores!

   Mam nadzieję, że pobożny Prezydent, z pobożną Premierką, z pobożnym Sejmem, z pobożnym Senatem etc., etc. pod światłym przywództwem Episkopatu da słuszny odpór tym niecnym zakusom.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
>   Mam nadzieję, że pobożny Prezydent, z pobożną Premierką, z pobożnym Sejmem, z pobożnym Senatem etc., etc. pod światłym przywództwem Episkopatu da słuszny odpór tym niecnym zakusom.
Ile razy się nawiązuje do tego tematu to ja się zastanawiam, dlaczego mimo iż ciągle się słyszy, jak to KK "degraduje równość płci", to podporą tego kościoła są nadal właśnie kobiety. Że tak zmanipulowane, czy zastraszone, więc lgną w większości do religii jak muchy do lepu?
ONZ niech się lepiej zajmie równością kobiet na Bliskim Wschodzie albo w Afryce.
Piszą: "Koalicja domaga się (...) powszechnej dostępności antykoncepcji", czyżby antykoncepcja była niedostępna już w tym kraju?
Albo: "ONZ zarzuca Polsce, że wciąż nie ratyfikowała konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet" - a co z przemocą wobec mężczyzn? Przemoc to przemoc, faworyzowanie którejś z płci w prawodawstwie, to przecież zaprzeczenie idei równości.
09-11-2014 14:12 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Ile razy się nawiązuje do tego tematu to ja się zastanawiam, dlaczego mimo iż ciągle się słyszy, jak to KK "degraduje równość płci", to podporą tego kościoła są nadal właśnie kobiety.
   A uwzględniłeś pranie mózgu dokonywane w ramach właśnie poniżania kobiet? Uczonych znosić w pokorze męską dominację?

>Że tak zmanipulowane, czy zastraszone, więc lgną w większości do religii jak muchy do lepu?
   Bingo.

>ONZ niech się lepiej zajmie równością kobiet na Bliskim Wschodzie albo w Afryce.
   Czemu "lepiej"? A nie można naraz? Tam gdzie można, a przyznasz chyba, że możliwości komunikacji z Polską jednak są nieporównywalne z możliwościami komunikacji z Arabią Saudyjską. Chyba nie myślisz poważnie by nie tykać tego problemu w Polsce dopóki najciemniejszy prymityw w najdalszych zakątkach świata (przynajmniej w granicach ONZ) nie dorówna do tego poziomu?

>Piszą: "Koalicja domaga się (...) powszechnej dostępności antykoncepcji", czyżby antykoncepcja była niedostępna już w tym kraju?
   Czy Ty widzisz tylko czarno-biało? Dwie ściany i nic pomiędzy? Antykoncepcja jest dostępna, ale w stylu daleko odbiegającym od rozumu. Jak choćby legalny seks od 15. roku życia, a antykoncepcja...?
   A presja kleru?

>Albo: "ONZ zarzuca Polsce, że wciąż nie ratyfikowała konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet" - a co z przemocą wobec mężczyzn? Przemoc to przemoc, faworyzowanie którejś z płci w prawodawstwie, to przecież zaprzeczenie idei równości.
   Naprawdę chciałbyś by położono nacisk na problem przemocy wobec mężczyzn?
   Może jednak lepiej oprzeć się na statystykach i nie mówić błędnie o faworyzowaniu, a właśnie doprowadzić najpierw do równości?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-11-2014 14:32 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>   A uwzględniłeś pranie mózgu dokonywane w ramach właśnie poniżania kobiet? Uczonych znosić pokorze męską dominację?
Heh, gdzie są te kobiety znoszące w pokorze męską dominację? Daj mi ich namiary, bo jakoś ich nie spotkałem choć już trochę żyję w tym kraju, no może mam pecha poznawać same wyemancypowane

>   Czemu "lepiej"? A nie można naraz? Tam gdzie można, a przyznasz chyba, że możliwości komunikacji z Polską jednak są nieporównywalne z możliwościami komunikacji z Arabią Saudyjską.
No jasne, w Polsce nie ma za dużo ropy.

>   Czy Ty widzisz tylko czarno-biało? Dwie ściany i nic pomiędzy? Antykoncepcja jest dostępna, ale w stylu daleko odbiegającym od rozumu. Jak choćby legalny seks od 15. roku życia, a antykoncepcja...?
O ile mi wiadomo nie ma ograniczeń wiekowych co do sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Jaki styl udostępniania antykoncepcji nie odbiega wg ciebie od rozumu? Rozdawanie prezerwatyw w szkołach czy coś?

>   Naprawdę chciałbyś by położono nacisk na problem przemocy wobec mężczyzn?
Nie, jestem za równością, uważam, że obie płci powinny być równo traktowane w świetle prawa.

>   Może jednak lepiej oprzeć się na statystykach i nie mówić błędnie o faworyzowaniu, a właśnie doprowadzić najpierw do równości?
Prawo powinno być prawem chroniącym osoby niezależnie od płci ewentualnej ofiary opresji. Należy zapewnić równość wobec prawa dla wszystkich, obojętnie czy to kobiety, czy mężczyźni.
09-11-2014 17:47 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>O ile mi wiadomo nie ma ograniczeń wiekowych co do sprzedaży środków antykoncepcyjnych. ...
Zapoznaj się z faktami zanim się wypowiesz.
09-11-2014 18:10 
 Ocena-2 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Zapoznaj się z faktami zanim się wypowiesz.

Jakiś odnośnik do przepisu czy pierdzenie w stołek?
09-11-2014 21:33 
 Ocena 8 na 8
Anna Salman (16360 punktów)
Recepta na środki antykoncepcyjne dla niepełnoletnich dziewcząt - za zgodą rodziców (a dopuszczalność współżycia od 15 lat).
Formę komentarza pozostawiam bez komentarza.
09-11-2014 23:37 
 0 na 2
finerbijk (17282 punktów)
To nie jest odpowiedź. Proszę o artykuł, przepis, rozporządzenie, które tak stanowi.
10-11-2014 10:06 
 Ocena 5 na 5
Appenzeller (3118 punktów)
>To nie jest odpowiedź. Proszę o artykuł, przepis, rozporządzenie, które tak stanowi.
Hmmm...

Cytat:
Art. 32. 1. Lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, po wyrażeniu zgody przez pacjenta.
2. Jeżeli pacjent jest małoletni lub niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, wymagana jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego, a gdy pacjent nie ma przedstawiciela ustawowego lub porozumienie się z nim jest niemożliwe - zezwolenie sądu opiekuńczego.
3. Jeżeli zachodzi potrzeba przeprowadzenia badania osoby, o której mowa w ust. 2, zgodę na przeprowadzenie badania może wyrazić także opiekun faktyczny.
4. W przypadku osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej zgodę wyraża przedstawiciel ustawowy tej osoby. Jeżeli osoba taka jest w stanie z rozeznaniem wypowiedzieć opinię w sprawie badania, konieczne jest ponadto uzyskanie zgody tej osoby.
5. Jeżeli pacjent ukończył 16 lat, wymagana jest także jego zgoda.

Cytat:
Art. 200. § 1. Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Bezpiecznie jest prawo znać; dobrze znać je przed wypowiedzią

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
finerbijk (17282 punktów)
>Bezpiecznie jest prawo znać; dobrze znać je przed wypowiedzią
A gdzie tu jest cokolwiek o tym, że antykoncepcja dla nieletnich tylko za zgodą rodziców?
Pierwszy kontakt ze środkami anty miałem w wieku 12-13 lat, kiedy na osiedlu zapanowała moda, że kupowało się prezerwatywy, napełniało wodą i bum z okna w kolesi mających pecha przechodzić akurat poniżej. Trudno było trafić pacjenta z 2, czy 3 piętra centralnie w główkę (na szczęście), ale i tak było sporo radości, dla bombardujących.
Dużo później znałem dziewczę lat 16 i brała pigułki legalnie zapisywane w przychodni, i w życiu nie słyszałem, żeby musiała przynosić kartkę ze zgodą od rodziców. Takie żądanie byłoby cokolwiek komiczne.
10-11-2014 10:43 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>Dużo później znałem dziewczę lat 16 i brała pigułki legalnie zapisywane w przychodni, i w życiu nie słyszałem, żeby musiała przynosić kartkę ze zgodą od rodziców. Takie żądanie byłoby cokolwiek komiczne.
Przepis wyraźnie nakazuje zgodę pacjenta, a przez pełnoletnością zgodę opiekuna, na zabieg lub inne świadczenie. Oczywiście, jak i przerywanie ciąży, wszystko jest dostępne przy rozsądku lekarza, lub właściwym porozumieniu lekarza i pacjentki, bez związku ze zgodnością z prawem. Oraz, oczywiście, w przypadku antykoncepcji konieczność zgody rodziców jest kontrowersyjna; i tak przecież nieliczni rodzice są na tyle rozsądni, żeby nie zakazywać. I naturalnie, prezerwatywa jest raczej dostępna z łatwością. Ale to dygresja, a ty chyba pytałeś o przepisy?

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
finerbijk (17282 punktów)
>Ale to dygresja, a ty chyba pytałeś o przepisy?
Pytałem o konkretny przepis obligatoryjnie wymagający zgody rodziców ma antykoncepcję dla nieletnich. Że zabezpieczecza się dzieci przed procedurami medycznymi poprzez wymóg zgody opiekunów, to normalne w każdym cywilizowanym kraju, co by uniemożliwić chodźby eksperymenty na dzieciach pozyskanych z łapanki. Nie ma tu ścisłego związku z tematem.
Jeśli starsza nastolatka wg prawa nie potrzebuje zgody rodziców na seks, to absurdem byłoby wymagać takiej zgody na antykoncepcję.
10-11-2014 18:55 
 Ocena 2 na 2
Appenzeller (3118 punktów)
>Jeśli starsza nastolatka wg prawa nie potrzebuje zgody rodziców na seks, to absurdem byłoby wymagać takiej zgody na antykoncepcję.
Ależ całkowicie się z Tobą zgadzam. Głupota. A powyżej podałem Ci właściwy przepis, który zabrania lekarzowi ginekologicznej (i innej też) obsługi nieletniej. Zobowiązuje do obecności opiekuna. Co prawda wymaga też i jej zgody, więc te łapanki to chyba u nas przesada. Jaśniej, wybacz, już nie umiem. To nie pierwsza i nie ostatnia głupota naszego prawa, która daje medykom w rodzaju pana Ch. (jakiż ładny skrót) np. prawo kontroli życia seksualnego młodych kobiet.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
10-11-2014 19:10 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>A powyżej podałem Ci właściwy przepis, który zabrania lekarzowi ginekologicznej (i innej też) obsługi nieletniej.
Ale przecież nie o tym była mowa. Była mowa o tym, czy jest przepis, który zabrania lekarzowi przepisanie antykoncepcji dla nieletniej bez zgody opiekunów czy rodziców (do tego nie trzeba nawet badania). No ile można to w kółko pisać?

>To nie pierwsza i nie ostatnia głupota naszego prawa, która daje medykom w rodzaju pana Ch. (jakiż ładny skrót) np. prawo kontroli życia seksualnego młodych kobiet.
Jakby tak było do końca, to by nie wyleciał.
szarley (54911 punktów)
>>A powyżej podałem Ci właściwy przepis, który zabrania lekarzowi ginekologicznej (i innej też) obsługi nieletniej.
>Ale przecież nie o tym była mowa. Była mowa o tym, czy jest przepis, który zabrania lekarzowi przepisanie antykoncepcji dla nieletniej bez zgody opiekunów czy rodziców (do tego nie trzeba nawet badania). No ile można to w kółko pisać?

Jeśli nie trzeba badania, to po co lekarz do wypisania recepty?
Jeśli lek/środek antykoncepcyjny wymaga recepty, to nie chciałbym żeby lekarz wystawił receptę bez badania.

Zgadzam się z pomysłem, aby obniżyć wiek, w którym z usług lekarza wolno korzystać samodzielnie, ale nie czyniłbym wyjątku dla ginekologów.
10-11-2014 19:30 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Jeśli nie trzeba badania, to po co lekarz do wypisania recepty?
>Jeśli lek/środek antykoncepcyjny wymaga recepty, to nie chciałbym żeby lekarz wystawił receptę bez badania.
Jak wypisuje pierszy raz, to może się obejść bez badania. W szklanej kuli i tak nie obejrzy, aby wiedzieć, jak organizm zareaguje. Wystarczy wywiad.

>Zgadzam się z pomysłem, aby obniżyć wiek, w którym z usług lekarza wolno korzystać samodzielnie, ale nie czyniłbym wyjątku dla ginekologów.
Jakieś granice muszą być, lekarze też nie zawsze są etycznymi gigantami. Gdyby dać całkiem wolną rękę, to niejeden by pewnie szpilkował hormonami 11-letnie dzieciaki, co by zaliczyć więcej recept dla farmy, która mu płaci. Druga skrajność to jak ten Chazan.
szarley (54911 punktów)
>>Jeśli lek/środek antykoncepcyjny wymaga recepty, to nie chciałbym żeby lekarz wystawił receptę bez badania.
>Jak wypisuje pierszy raz, to może się obejść bez badania. W szklanej kuli i tak nie obejrzy, aby wiedzieć, jak organizm zareaguje. Wystarczy wywiad.
Wywiad nie jest badaniem?
Nie jestem lekarzem, nie wiem

>>Zgadzam się z pomysłem, aby obniżyć wiek, w którym z usług lekarza wolno korzystać samodzielnie, ale nie czyniłbym wyjątku dla ginekologów.
>Jakieś granice muszą być, lekarze też nie zawsze są etycznymi gigantami. Gdyby dać całkiem wolną rękę, to niejeden by pewnie szpilkował hormonami 11-letnie dzieciaki, co by zaliczyć więcej recept dla farmy, która mu płaci.
Tak, jakieś granice muszą być. I to te same dla ginekologów jak i dla proktologów (chyba, że ktoś, ma życzenie ideologizować niektóre lekarskie specjalności)
Sądzę że 18 to jest za późno, ale ciekaw jestem wypowiedzi lekarzy

>Druga skrajność to jak ten Chazan.
Lekarz?
10-11-2014 11:01 
 Ocena 10 na 10
astrotaurus (12445 punktów)

>Pierwszy kontakt ze środkami anty miałem w wieku 12-13 lat, kiedy na osiedlu zapanowała moda, że kupowało się prezerwatywy,
   Papierosy i alkohol też można było kupować będąc mocno nieletnim - prezerwatywa w kiosku to nie to sam co badanie ginekologiczne i recepta. Tu też można obejść prawo, zapewne ginekolog na lewo jest przystępniejszy, nie na darmo ilość skrobanek lewych szacowana jest kilka rzędów wielkości wyżej od oficjalnych.

>Takie żądanie byłoby cokolwiek komiczne.
   Nie byłoby komiczne, ale jest idiotyczne i przerażające.

   Przekraczasz chyba granice śmieszności stawiając za wystarczający argument, że w kraju gdzie nawet wbrew wyraźnym zapisom katolicki warchoł może reglamentować cudze prawa (vide Chazan) Ty nie słyszałeś aby znajome dziewczę musiało przynosić kartkę od rodziców.
   Dostałeś źródło prawne, internet jest pełen potwierdzeń stanu faktycznego, środowiska feministyczne głoszą to na okrągło ( z moją idolką Moniką Płatek na czele), a tu imć finerbijk ogłasza: w ogóle nie ma sprawy!
Gratuluję samopoczucia!

>Jeśli starsza nastolatka wg prawa nie potrzebuje zgody rodziców na seks, to absurdem byłoby wymagać takiej zgody na antykoncepcję.
   Nie byłoby, ale jest. I dlatego jest walka.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-11-2014 11:13 
 0 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>   Nie byłoby, ale jest. I dlatego jest walka.
Może są tu jakieś nastoletnie panie, i niech same się wypowiedzą, czy ciężko im o te pigułki, czy też nie, zamiast sięgać po wypowiedzi różnych walczących, znudzonych podstarzałych feministek. Albo facetów, którzy gabinet ginekologiczny znają tylko z filmów porno.
10-11-2014 08:33 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>>Ile razy się nawiązuje do tego tematu to ja się zastanawiam, dlaczego mimo iż ciągle się słyszy, jak to KK "degraduje równość płci", to podporą tego kościoła są nadal właśnie kobiety.
>   A uwzględniłeś pranie mózgu dokonywane w ramach właśnie poniżania kobiet? Uczonych znosić w pokorze męską dominację?
-A to ciekawe. Męską przemoc to jeszcze rozumiem jak wygląda i że istnieje, ale indoktrynacja religijna spotyka obie płcie już w dzieciństwie. Każda osoba, w tym dziewczynki są jej poddawane od nowa... tzn. nie słyszałem o dziedziczeniu "dominacji" i "poniżania" z poprzednich pokoleń, która miałaby decydować o łatwiejszym poddawaniu się wierze religijnej akurat w linii żeńskiej. Tą indoktrynacją w znacznej mierze zajmują się kobiety. W domach w rodzinach to one najmocniej pielęgnują religię i tradycje z nią związane. To babcie, mamy i ciocie ze szczególnym naciskiem dbają o "duchowość" w rodzinie. Czyli małe dziewczynki są ofiarami wciskania ciemnoty przez te starsze, a potem one przejmują pałeczkę, tylko gdzie tu męska dominacja ma w tym swój udział? To z facetem w rodzinie można jeszcze pogadać o religii nieco luźniej, nawet tym wierzącym. Dewotki lepiej nie ruszać bo aż syczy. Żadne argumenty im przedstawiane, o tym jak podle są traktowane przez wszelkie religie, jak ohydne treści wobec nich niesie biblia i inne święte księgi, zupełnie do nich nie przemawiają. W ewangelii spełniają tylko fizjologiczne role, jak np. Matka Boska, urodzenia Mesjasza i tyle. W Kościele nie maja dostępu do żadnych urzędów, a mimo to, to one w zdecydowanej większości wypełniają co tydzień kościoły.
10-11-2014 10:36 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>indoktrynacja religijna spotyka obie płcie już w dzieciństwie.
W środowisku gdzie wyłącznie chłopcy mogą być ministrantami, a potem kapłanami. Ja tu nie widzę równości, cały system kościelny jest dyskryminacyjny.

>Czyli małe dziewczynki są ofiarami wciskania ciemnoty przez te starsze, a potem one przejmują pałeczkę, tylko gdzie tu męska dominacja ma w tym swój udział?
Systemowy. Z którym pogodzenia kobiety uczone są od najmłodszych lat.

>W Kościele nie maja dostępu do żadnych urzędów, a mimo to, to one w zdecydowanej większości wypełniają co tydzień kościoły.
Syndrom sztokholmski?
Moim zdaniem to argument za uświadomieniem w kwestii równości i argument o szkodliwości w tym względzie katolickiej indoktrynacji.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-11-2014 11:43 
 Ocena 2 na 2
Rupson (1793 punktów)
>>indoktrynacja religijna spotyka obie płcie już w dzieciństwie.
>W środowisku gdzie wyłącznie chłopcy mogą być ministrantami, a potem kapłanami. Ja tu nie widzę równości, cały system kościelny jest dyskryminacyjny.
-Tym bardziej niezrozumiałe dlaczego kobiety tak aktywnie ten system podtrzymują. Tylko co nas hmmm... racjonalistów obchodzi jak działa system kościelny, religijny. Ja go krytykuję, jestem jego przeciwnikiem, więc tłumaczył się za niego nie będę. Ważne jest to co w prawie cywilnym. Do kościoła nikt za łeb nie wciąga.

>>Czyli małe dziewczynki są ofiarami wciskania ciemnoty przez te starsze, a potem one przejmują pałeczkę, tylko gdzie tu męska dominacja ma w tym swój udział?
>Systemowy. Z którym pogodzenia kobiety uczone są od najmłodszych lat.
-Jak to pogodzone, kto im każe się godzić? Kto tego uczy? Chyba inne kobiety w rodzinie, bo nie państwo, ani żaden wyimaginowany patriarchat. Tak samo żaden system nie odpowiada za to, że to kobiety zdecydowanie częściej odwiedzają wróżki, jasnowidzów, homeopatów, czytają horoskopy. Nawet wegetarianie w większości są płci żeńskiej. To kwestia płci mózgu, biologii, hormonów, a co za tym idzie podatności na pewne memy. Tak samo jak u mężczyzn większy popęd i brak umiejętności panowania nad nim prowadzi do wielu seksualnych wynaturzeń, patologii, gwałtów, molestowania itp. Nie zwalajmy ludzkich ułomności, niecnych uczynków, a także zwykłej głupoty na żaden system, bo to my ludzie, te systemy stanowimy.

>>W Kościele nie maja dostępu do żadnych urzędów, a mimo to, to one w zdecydowanej większości wypełniają co tydzień kościoły.
>Syndrom sztokholmski?
>Moim zdaniem to argument za uświadomieniem w kwestii równości i argument o szkodliwości w tym względzie katolickiej indoktrynacji.
-To argument, aby się stuknęły w czoła i nie były takimi zwolenniczkami wiary i religii katolickiej i nie upatrywały w niej w ciemno i na siłę wartości moralnych i duchowych. Ale to jest chyba nie do przeskoczenia.
10-11-2014 12:51 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>-Tym bardziej niezrozumiałe dlaczego kobiety tak aktywnie ten system podtrzymują.
   A dlaczego w ogóle podtrzymywane są religie?
   A dlaczego powszechnie występuje dziedziczenie patologii (o biedzie nie wspominając)?

>Tylko co nas hmmm... racjonalistów obchodzi jak działa system kościelny, religijny. Ja go krytykuję, jestem jego przeciwnikiem, więc tłumaczył się za niego nie będę. Ważne jest to co w prawie cywilnym. Do kościoła nikt za łeb nie wciąga.
    Hmmmmm....., hmmmmm...

>Nie zwalajmy ludzkich ułomności, niecnych uczynków, a także zwykłej głupoty na żaden system, bo to my ludzie, te systemy stanowimy.
   No i właśnie o to chodzi by próbować ustanowić system z mniejszą ilością ułomności etc.

>-To argument, aby się stuknęły w czoła i nie były takimi zwolenniczkami wiary i religii katolickiej i nie upatrywały w niej w ciemno i na siłę wartości moralnych i duchowych.
   Jestem za próbą stuknięcia ich w czoła, bo ksiądz czy mąż-macho ich nie stukną. Poza tym to właśnie ci dwaj potrzebują mocniejszego stuknięcia.

>Ale to jest chyba nie do przeskoczenia.
Nie desperuj Waść! Jest lepiej, niż drzewiej bywało choć jeszcze nie czas spoczywać na laurach.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
10-11-2014 13:53 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
Hmmmmm....., hmmmmm...

-Uległość władz państwowych wobec religijnych zwierzchników jest faktem, ale takie są wady demokracji. Władzę wybiera wierzący lud. Niech ktoś z kandydatów ogłosi, że jest ateistą, a będzie bez szans. Głównym problemem jest tu ogłupiająca ludzi religia.

>   Jestem za próbą stuknięcia ich w czoła, bo ksiądz czy mąż-macho ich nie stukną. Poza tym to właśnie ci dwaj potrzebują mocniejszego stuknięcia.
-Ale to kolejny problem stworzony przez ewolucję. Co poradzić gdy one wolą macho, silnych, przebojowych itd, przynajmniej na początku?

>Nie desperuj Waść! Jest lepiej, niż drzewiej bywało choć jeszcze nie czas spoczywać na laurach.
-Konstytucja wyraźnie mówi o równości wszystkich wobec prawa, nawet niepotrzebnie wymieniając płcie. Sformułowanie "każdy obywatel RP" powinno wystarczać. W sumie każdy jakkolwiek pokrzywdzony, może i powinien się do tego odwoływać. Problemem jest religijna ciemnota, stanowiąca większość narodu. Nie widzę szans na żadne zmiany poprzez próby reformowania Kościoła, ani w żadnych negocjacjach i naciskach na hierarchów. Wolę by ludzie stamtąd zwyczajnie odchodzili, mądrzeli odrzucając zabobony i przez to dokonując lepszych wyborów. Ale do tego potrzeba bezkompromisowych ludzi obojga płci mających odwagę publicznie krytykować i ośmieszać religijne absurdy i naprawdę "nie klękających" przed biskupami.
10-11-2014 14:21 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>-Uległość władz państwowych wobec religijnych zwierzchników jest faktem, ale takie są wady demokracji.
   No nie! To nie jest wada demokracji, ale jej niedostatek! Niedostatek wynikający z upośledzenia zdolności społecznych spowodowanego religią i ogólnej ciemnoty.

>Głównym problemem jest tu ogłupiająca ludzi religia.
   Pełna zgoda, dlatego edukacja społeczna w każdej dziedzinie jest potrzebna.

>-Ale to kolejny problem stworzony przez ewolucję. Co poradzić gdy one wolą macho, silnych, przebojowych itd, przynajmniej na początku?
   Nie chciałbym chyba nic radzić gdyby wybory były dokonywane na podstawie lepszej edukacji.

>Sformułowanie "każdy obywatel RP" powinno wystarczać.
   Tak, tylko trzeba by tu dodać "abrakadabra", albo robić coś w kierunku większej świadomości. Jestem za tą drugą opcją.

>W sumie każdy jakkolwiek pokrzywdzony, może i powinien się do tego odwoływać. Problemem jest religijna ciemnota, stanowiąca większość narodu.
   I dlatego trzeba tę ciemnotę rozjaśniać by świadomość, że można się odwołać, że może być inaczej docierała jakoś do tych najbardziej pokrzywdzonych.

>Nie widzę szans na żadne zmiany poprzez próby reformowania Kościoła, ani w żadnych negocjacjach i naciskach na hierarchów. Wolę by ludzie stamtąd zwyczajnie odchodzili, mądrzeli odrzucając zabobony i przez to dokonując lepszych wyborów.
   Tu działa sprzężenie zwrotne i takie ruchy jak w temacie wątku są potrzebne by fermentacja ruszyła. I tak jak naukowcy od linkowanego apelu i Ty uważam, że Kościoła nie należy ruszać w próbach reform, ale tłuc po czarnych łapach by się odczepiły od spraw cesarskich zajmując wyłącznie boskimi.
   Taki Mitterand potrafił powiedzieć Wojtyle: "Jestem katolikiem, ale jako prezydent państwa muszę myśleć o sprawach państwa". Swego czasu bodaj król Belgii abdykował na chwilę by parlament mógł wprowadzić jakąś niekościelną ustawę.... w Polsce daleko do takiej świadomości, mariaż ołtarza i tronu jest niebywały jak na ten czas i okoliczności. Tym bardziej jednak każdy ruch jest pożądany by watykańskie kołtuństwo rugować z życia społecznego.

>Ale do tego potrzeba bezkompromisowych ludzi obojga płci mających odwagę publicznie krytykować i ośmieszać religijne absurdy i naprawdę "nie klękających" przed biskupami.
   A presja ze strony ONZ na pewno temu dziełu nie zaszkodzi!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-11-2014 11:45 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>-Konstytucja wyraźnie mówi o równości wszystkich wobec prawa, nawet niepotrzebnie wymieniając płcie. Sformułowanie "każdy obywatel RP" powinno wystarczać.>

Czy rzeczywiście niepotrzebnie? Jak byś się czuł w takim razie, gdyby w Konstytucji pisało tylko: "każda obywatelka RP", a Ty byś dla niej nie istniał, bo byłbyś mniej wart i szkoda by było wysiłku nazwania Cię.
Jak nie ma słowa to dana rzecz nie istnieje.
11-11-2014 16:48 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>>-Konstytucja wyraźnie mówi o równości wszystkich wobec prawa, nawet niepotrzebnie wymieniając płcie. Sformułowanie "każdy obywatel RP" powinno wystarczać.>Czy rzeczywiście niepotrzebnie? Jak byś się czuł w takim razie, gdyby w Konstytucji pisało tylko: "każda obywatelka RP", a Ty byś dla niej nie istniał, bo byłbyś mniej wart i szkoda by było wysiłku nazwania Cię.
>Jak nie ma słowa to dana rzecz nie istnieje.
>
-Obywatel w tym znaczeniu nie ma płci, mimo iż to rodzaj męski. Podobnie jak człowiek. Nie uważasz się za człowieka? Jesteś człowieczką? Są też określenia "każdy, wszyscy, nikt" też dotyczące obojga płci. Czepiasz się nomenklatury to masz, art. 32, pkt 1. Wszyscy są wobec prawa równi (niema podziału na płcie i wystarczy). Ale jest w razie czego art. 33, pkt 1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Pkt 2 jest już zabawny, bo co oznacza mieć "w szczególności równe prawo"? .. do kształcenia, zatrudnienia i awansów, wynagradzania. Może poczytaj zanim postawisz inne żałosne zarzuty.
12-11-2014 11:08 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>-Obywatel w tym znaczeniu nie ma płci, mimo iż to rodzaj męski.>

Prawo zawsze wymaga precyzyjnego języka.
Obywatel MA płeć. Są obywatele i obywatelki. W przeciwieństwie do słowa "człowiek".
Pomijanie zwrócenia się do kobiet, pod pozorem wygody,jest pomniejszaniem ich znaczenia.
12-11-2014 11:56 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>>-Obywatel w tym znaczeniu nie ma płci, mimo iż to rodzaj męski.>Prawo zawsze wymaga precyzyjnego języka.
>Obywatel MA płeć. Są obywatele i obywatelki. W przeciwieństwie do słowa "człowiek".
>Pomijanie zwrócenia się do kobiet, pod pozorem wygody,jest pomniejszaniem ich znaczenia.
-Tak jak pomijanie całej innej treści zawartej w konkretnych artykułach?. Skoro ważniejsza jest forma od treści, to domagajcie się wydania oddzielnej Konstytucji w wersji dla kobiet lub dopisków "/ka" jak na niektórych dokumentach. Ja to rozumiem tak:
pl.wikipedia.org/wiki/Obywatel
-Czyli gdy ktoś mówi o obywatelach to nie ma na myśli, przynajmniej zdecydowana większość, w tym ustawodawcy, jedynie facetów posiadających obywatelstwo danego kraju. Tak czy owak, nie można bezpodstawnie nikogo oskarżać, w tym całego państwa, o nierówne traktowanie obywateli i obywatelek, bo kto tak robi, łamie oficjalne zapisy prawne, które są wyraźne i jednoznaczne w tej kwestii. A to, że tak od wieków czyni Kościół to i lepiej, niech stamtąd wieje każdy kto ma odrobinę godności i oleju we łbie. I niech nie głosuje na tych, którzy państwo Kościołowi poddają.
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
> -Tym bardziej niezrozumiałe dlaczego kobiety tak aktywnie ten system podtrzymują.

Zmusić ofiarę do uległości - to jest trudne.
Zmusić ofiare do uległości, ale tak, żeby to jeszcze się ofiarze podobało - to jest już sztuka, majstersztyk psychomanipulacji! I KK w czasie 2000 lat swojej działalności tego właśnie dokonał!

A ty chciałbyś, żeby teraz ot, tak, na pstryknięcie palcami kobiety od dziecka uczone posługiwania klerowi zmieniły zasady wyniesione z domów, gdzie "pan i władca" życzył sobie obsługi a kobiecie wskazywał "dzieci, dom i kościół"...

Zmiany postępują, ale jeszcze długo stosunki "kobiety - KK" będą opisywane syndromem sztokholmskim (ofiara kocha swojego kata).
10-11-2014 19:56 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>>-Tym bardziej niezrozumiałe dlaczego kobiety tak aktywnie ten system podtrzymują.
>Zmusić ofiare do uległości, ale tak, żeby to jeszcze się ofiarze podobało - to jest już sztuka, majstersztyk psychomanipulacji! I KK w czasie 2000 lat swojej działalności tego właśnie dokonał!
-Litości. Nikt nie dziedziczy żadnej uległości po przodkach. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku i wychowania, tu i teraz. I nie ma w tym żadnego majstersztyku. Trzeba być po prostu tępy, aby łykać te bzdury w XXI wieku.
>A ty chciałbyś, żeby teraz ot, tak, na pstryknięcie palcami kobiety od dziecka uczone posługiwania klerowi zmieniły zasady wyniesione z domów, gdzie "pan i władca" życzył sobie obsługi a kobiecie wskazywał "dzieci, dom i kościół"...
-Uczone posługiwania klerowi? Pan i władca? To jakieś średniowieczne bzdury. A może piszesz przemówienie na zebranie "Ligi Kobiet" do drugiej części "Seksmisji"? To częściej kobieta robi awanturę gdy domownicy lekceważą religijne "obowiązki".

>Zmiany postępują, ale jeszcze długo stosunki "kobiety - KK" będą opisywane syndromem sztokholmskim (ofiara kocha swojego kata).
-To kto odpowiada za ich głupotę, ja? Nie jestem psychiatrą, a chcącemu nie dzieje się krzywda. Po cholerę im w ogóle te stosunki z Kościołem? I po co zrzucać winę na państwo, prawo, jakiś "patriarchat" jak się nie chce korzystać z tego co jest możliwe już teraz i woli tkwić w religijnym obłędzie?
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>   Mam nadzieję, że pobożny Prezydent, z pobożną Premierką, z pobożnym Sejmem, z pobożnym Senatem
>etc., etc. pod światłym przywództwem Episkopatu da słuszny odpór tym niecnym zakusom.
Tego to akurat jestem pewien, nie będzie ONZ pluł nam w twarz (mordę czy ryj raczej jeśli o szajkę u władzy chodzi). Ciekawe tylko co będzie odpowiedzią: zbiorowe modły, wyklęcie szatańskich ONZ-owców czy zapewnienie, że polskim kobietą wiedzie się tak, iż lepiej nie może?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
12-11-2014 10:32 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> polskim kobietą

Wybacz czepialstwo, ale na to jest naprawdę logiczna i łatwa do zapamiętania zasada:
Komu? Polskim kobietom. Z kim? Z polską kobietą. Odrobina uwagi i nie da się pomylić.
Jacholek (5699 punktów)
Ciężkie czasy nastały dla polskiego kościoła: z jednej strony "miękki" szef w Watykanie a z drugiej strony presja organizacji międzynarodowych. Nadzieja w tym iż konserwa zewrze szeregi i przy cichym poparciu polskich władz przebrnie przez te niespokojne wody wymuszanego postępu społecznego i cywilizacyjnego. Co jak co ale cokolwiek czynić Wbrew Kościołowi ?
Hodża (11172 punktów)
>   Mam nadzieję, że pobożny Prezydent,

Nadzieja jest matką wszystkich ludzi.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
diogenes (42753 punktów)
>ONZ do Polski: Musicie zadbać o równość płci.

Równość zawsze pachniała klechom siarką, nawet gilotyną. Najpierw równość poniżej pasa, potem powyżej, a w końcu na parafii, może nawet przy ołtarzu...Sprzeciw jest i będzie, profilaktycznie, zdecydowany.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
oportunista (1711 punktów)
No i pięknie, a ten ONZ to czymś konkretnym się wsławił? Trochę już naczytałem ich-szych rezolucji, najbardziej to się wykazują w braniu kasy za nic. Nie słychać specjalnie aby się nimi ktoś przejmował.
Burnham (1149 punktów)
Czyli jak zwykle - człowiek to czyta, ale nic się z tego zrozumieć nie da. Ja już pomijam kwestię ingerowania ONZ w życie seksualne Polaków. Podobno ONZ promuje wolność to nie rozumiem dlaczego publikuje komunikaty, że my jako Polacy w kwestii seksualności to jednak coś musimy robić tak by "ekspertom" z ONZ się to podobało. A wara tym komuchom od tego co Polacy w łóżku robią. To po pierwsze ... Mnie interesuje inna kwestia bo zasadniczo niedobrze się robi jak raz po raz człowiek mimowolnie gdzieś usłyszy wiadomość rykoszetem idącą od ciotek postępu, że prawo to trzeba płciowo równać. Niech no mnie ktoś poda jakieś przykłady dyskryminowania w polskim prawie kobiet względem mężczyzn bo ja nic takiego w życiu na oczy nie widziałem. Wręcz przeciwnie - mogę przytoczyć kilka przykładów wskazujących na to, że to kobiety są w literze prawa w niektórych obszarach życia priorytetowo traktowane względem mężczyzn. Ja bardzo chętnie poczytam o jakiś przykładach wziętych z ustaw podtrzymujących tę "dominującą" pozycję tego męskiego tyrana nad maltretowaną kobietą. Tyle te ciotki postępu się nakrzyczą, ale żeby coś konkretniej to nic ...

Bo wiecie o co w tym na prawdę chodzi ? O to żeby skłócać ze sobą ludzi bo im bardziej ludzie sobie nie ufają to tym chętniej zwracają się do instytucji państwowej o wyjaśnienie lub zakończenie sporu. A im więcej państwo ingeruje w relacje międzyludzkie to tym mniej miejsca na jakąkolwiek działalność obywatelską jak i zwykłe oparte na zaufaniu relacje międzyludzkie. No a tak już stworzona baza, wedle starej komunistycznej dialektyki, wykształci słuszną nadbudowę wedle, której tym łatwiej będzie równać ludzi za pomocą różnych dekretów skoro ci ludzie tak ochoczo o pomoc do państwa się zwracają w tak wielu sprawach. No bo jeżeli wdrożymy ideologię bo wdrożeniu której dla większości obywateli (bo to nawet nie muszą być wszyscy) głównym punktem odniesienia będzie państwo to tym łatwiej będzie tych ludzi kontrolować za pomocą dekretów. Tyle jeżeli chodzi o prostacki mechanizm myślowy tych środowisk, cały czas oparty na mocno przestarzałej dialektyce marksistowskiej (choć nie dialektyce Marksowskiej bo to dwie całkiem różne sprawy). Divide et impera jak radził klasyk. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.

Płcie były, są i będą różne. Nigdy równe nie będą. Równościowy to można napisać dekret, który nijak do życia się ma. No, ale zawsze znajdzie się człowiek słaby, który w taki dekret uwierzy. Co później taki człowiek robi z tym dekretem ? No jak to co - leci do sądu z pretensjami, że życie mu się nie udało i chce by państwo coś z tym fantem zrobiło. Strach się bać ...
11-11-2014 18:01 
 Ocena 4 na 4
Appenzeller (3118 punktów)
Wtykasz tych komunistów wszędzie jak Żydów ten facet w dowcipie: Słyszałeś, że Golfsztrom zamarzł? A dobrze mu tak, Żydowi; jakby system ekonomiczny "każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości" działający zresztą od zawsze w każdej rodzinie, miał z omawianym tematem cokolwiek wspólnego. Możliwe, że masz na myśli państwa totalitarne (monarchie absolutne, tyranie typu stalinizmu czy nazizmu).
Jeśli ktoś krzyczy, że jest jakoś upośledzony, to: po pierwsze, może ma rację, po drugie, ma prawo tak głosić, jeśli jest o tym przekonany, i po trzecie, może walczyć (demokratycznie) o zmianę tego stanu. A co mu się uda, to już inna sprawa.
>Bo wiecie o co w tym na prawdę chodzi ? O to żeby skłócać ze sobą ludzi...
Demonizowanie państwa jako ciemnej siły mającej swoje własne czarne cele (np. zrobić na złość obywatelowi) jest dość infantylne. Zwykle chodzi przyziemnie o pieniądze i władzę, ale takie są już bolączki państw współczesnych, a Polska obecna jest w tej sprawie w czołówce. Rozwiązanie państw nic nie da.
>Niech no mnie ktoś poda jakieś przykłady dyskryminowania w polskim prawie kobiet względem mężczyzn
Nie wiem, jak mógłbym Ciebie podać; może jednak Ci? Ale żarty na bok. Życzysz sobie przykładu - całe prawo odmawiające lub utrudniające kobietom dysponowanie swoim ciałem (prawami rozrodczymi).
Natomiast kwestia przemocy, o którą także chodzi, to kwestia braku pewnych praw, które regulowałyby niemiłe praktyki.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
11-11-2014 19:08 
 Ocena 2 na 4
Burnham (1149 punktów)
>>Niech no mnie ktoś poda jakieś przykłady dyskryminowania w polskim prawie kobiet względem mężczyzn
>Życzysz sobie przykładu - całe prawo odmawiające lub utrudniające kobietom dysponowanie swoim ciałem (prawami rozrodczymi).

Ale jak się to ma do mężczyzn ? Pytałem o przykłady "tyranii męskiej" nad "zdeptaną kobietą" w polskim prawie, a o tym krzyczą ciotki postępu i to głosi polecenie jakiegoś tam organu ONZ. Znasz takie przykłady czy będziesz raczej przytaczał denne dowcipy o Żydach ?
12-11-2014 10:09 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>Znasz takie przykłady czy będziesz raczej przytaczał denne dowcipy o Żydach ?
Nie bardziej denne niż twoje problemy z komuną .
Przykład przepisu dyskryminującego już podałem, nie zauważyłeś? Ale w większości nie chodzi o istnienie przepisów zmuszających kobiety do usługiwania mężczyznom, tylko o nieistnienie przepisów zapobiegających skutkom tradycyjnie przypisywanych ról w społeczeństwie. Objawiają się one akceptacją przemocy rodzinnej, głównie w wykonaniu mężczyzn, niższymi średnio zarobkami kobiet, etc.
Podziwiam Twoją pogardę dla instytucji międzynarodowych, ale jej nie podzielam. Raczej żałuję, że to nacjonalizmy mają więcej do powiedzenia, niż współpraca międzynarodowa. Polska była jednym z członków założycieli ONZ, a porozumienia międzynarodowe mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. Oczywiście, można się z ONZ, jak i z UE, wypisać i spokojnie skrobać skórę własnoręcznie upolowanego szakala przed własną jaskinią, własnym krzemieniem. Wtedy nikt nam nic nie powie. I zostaniemy na poziomie krzemienia.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
12-11-2014 13:38 
 Ocena 3 na 7
Burnham (1149 punktów)
>>Znasz takie przykłady czy będziesz raczej przytaczał denne dowcipy o Żydach ?
>Nie bardziej denne niż twoje problemy z komuną .

Pytanie jest banalnie proste i tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie potrafisz na nie odpowiedzieć. Jakie są konkretne przykłady tego co w komunikacie ONZ było zawarte jakoby w polskim prawie istniała jakaś tyrania mężczyzn nad kobietami ? Znasz takie przykłady czy nie ? To już od Ciebie i ciotek postępu słyszałem, że samiec twój wróg i gnębi tę biedną samicę, ale pytanie brzmi jakie są tego przykłady - tej męskiej tyranii - w polskim prawie. Jesteś w stanie je podać czy wolisz się przyznać, że jesteś tylko elementem tuby ideologicznej i takie zjawisko w polskim prawie nie występuje ?
kika (1657 punktów)
>>>Znasz takie przykłady>
Przykładów jest mnóstwo. Chociażby to, jakie są gigantyczne luki w prawie, by był możliwy przypadek Alicji Tysiąc, lub odmówienie zgodnej z prawem aborcji młodej dziewczynie i jeżdżenie za nią po Polsce, by ją prześladować, lub niedawny przypadek kobiety, której odmówiono wydania recepty na pigułkę "dzień po" i odsyłano od szpitala do szpitala.
Dlaczego prawo pozwala na to by było tak mało kobiet na wysokich stanowiskach. Przecież to oznacza, że pozwala je wychowywać w ciemnocie. No, ale to nic dziwnego, skoro pisali je mężczyźni, w których interesie było, by kobiety siedziały w domu i ich obsługiwały.
Prawo dyskryminuje poprzez zaniechanie.
12-11-2014 18:13 
 Ocena 3 na 7
Burnham (1149 punktów)
>Dlaczego prawo pozwala na to by było tak mało kobiet na wysokich stanowiskach. No, ale to nic dziwnego, skoro pisali je mężczyźni, w których interesie było, by kobiety siedziały w domu i ich obsługiwały.

Czy ja piszę po chińsku ??? Prosiłem o przykłady TYRANII MĘSKIEJ NAD SAMICAMI W ŚWIETLE POLSKIEGO PRAWA, A KTÓRE TO RZEKOMO WYSTĘPUJĄ W POLSKIM PRAWIE WEDLE ONZ JAKO ZANIEDBANIA PO STRONIE PAŃSTWA POLSKIEGO. PRAWO POLSKIE NIC NIE MÓWI O TYM CZY NA FOTELU PREZESA POWINIEN ZASIADAĆ CHŁOP CZY BABA A JEŻELI JEST TAK NAPISANE TO POKAŻ W KTÓRYM MIEJSCU. Co ma prawo do tego kto zasiada na fotelu prezesa i niby dlaczego miałoby coś mieć ?! Moje pytanie jest banalnie proste. Dlaczego zatem odpowiedzi są wybitnie wymijające ?
13-11-2014 15:23 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
>Przykładów jest mnóstwo. Chociażby to, jakie są gigantyczne luki w prawie, by był możliwy przypadek Alicji Tysiąc, lub odmówienie zgodnej z prawem aborcji młodej dziewczynie
-Sama piszesz że "zgodnej z prawem aborcji", więc prawo i ten kto je pisał winy tu nie ponoszą. W prawie jest też zapisane, że nie wolno kraść, a złodziei nie brak, ale to nie wina prawa tylko ułomności ludzkiej natury. Stąd tez konieczność istnienia organów ścigania i sądów.

>Dlaczego prawo pozwala na to by było tak mało kobiet na wysokich stanowiskach.
-W jaki sposób pozwala? Albo komu tego zabrania? Równouprawnienie oznacza, że każda osoba (rodzaj żeński jak widzisz, który odnosi się do obydwu płci) ma takie samo prawo być na danym stanowisku, a nie że musowo je rozmieszczać na wszelkich stanowiskach według kryterium płci w stosunku 50/50. Akurat mamy teraz nawet panią premier (czy premierkę, premierę?).
>Przecież to oznacza, że pozwala je wychowywać w ciemnocie.
-Stanowisko świadczy o poziomie intelektualnym? Znam i pewnie Ty też, masę ciemniaków na najwyższych szczeblach władzy, jak i wielu ludzi zdecydowanie bardziej oświeconych żyjących całkiem skromnie i stroniących od sławy, choć nikt im tego nie broni. Poza tym czy dostęp do edukacji nie jest równy osób obu płci? To nie Indie ani Pakistan. Czy tego utrzymywania się w ciemnocie nie powinnaś wytykać raczej innym kobietom?
>No, ale to nic dziwnego, skoro pisali je mężczyźni, w których interesie było, by kobiety siedziały w domu i ich obsługiwały.
-Prawo piszą mężczyźni? A nie jest ono stanowione przez Sejm, przez posłów i posłanki, wybieranych przez wyborców (o wyborczyniach nie słyszałem jeszcze) także obu płci? Bardzo mało znam ludzi, których kobiety bezwarunkowo obsługują siedząc ciągle w domu. Zazwyczaj jest to wymiana usług, a poza tym ich osobista sprawa.
>Prawo dyskryminuje poprzez zaniechanie.
-Zaniechanie czego?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365