 |
Każdy Bóg jest niesprawiedliwy, zły i egoistyczny Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-11-2014 14:43 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Każdy Bóg jest niesprawiedliwy, zły i egoistyczny | Podczas sporu na temat istnienia stwórcy tego świata przeważnie padają argumenty ze strony wierzących, że nie da się udowodnić istnienia Boga ani jego nieistnienia. Faktycznie tak jest ale można udowodnić nieistnienie dobrego i sprawiedliwego Boga, który nas kocha. Taki nie istnieje ze 100% pewnością i do tego prowadzi obserwacja świata w połączeniu z argumentami moralnymi. Nie tylko Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Obserwując świat można zobaczyć same niesprawiedliwości, zostaliśmy stworzeni bez pytania i bez możliwości nieistnienia po śmierci jeśli istnieje tam inna forma życia lub reinkarnacja dalej na Ziemi. Każdy Bóg jakiego postawilibyśmy w miejsce pierwotnej przyczyny ma masę negatywnych skutków, których jest w przyrodzie dużo więcej niż tych dobrych. To człowiek tworzy dobro kiedy ma warunki do rozwinięcia się sumienia i uczuć. Wszystko co złe wynika nie z naszej natury a z natury całego świata, którego stwórcą miałby być bóg. Wiara w coś takiego musi spowodować, że człowiek moralny nie uznaje takiego Boga tylko odwraca się od niego. Ale wtedy jesteśmy skazani na piekło lub złą karmę. Jeśli wybieramy egoizm i ze strachu lub z powodu uniknięcia dysonansu poznawczego decydujemy się wierzyć w boga i być po jego stronie to mamy u tego bytu zapewnione niebo lub dobrą karmę. Robimy wtedy dobre rzeczy nie dlatego, że chcemy tylko ze strachu i egoizmu. Za to ten niby dobry Bóg wynagradza. Jeśli ktoś używa argumentu, że i tak jest dobrym człowiekiem i właśnie dlatego wierzy a nie odwrotnie to można zadać mu pytanie: do czego służy mu w takim razie wiara?
W pewnym sensie jesteśmy jaźnią zamkniętą w ludzkim ciele czyli wszyscy jako odrębne świadomości jesteśmy niewolnikami biorobotów, którymi są nasze ciała. Na to jacy jesteśmy wpływ mają geny i środowisko. Ludzie wierzący chcą uniknąć dysonansu poznawczego i wymyślają religie, w których zawsze jest dogmat o wolnej woli ale też o przymusie postępowania w określony sposób, który podoba się bogu lub tworzy dobrą karmę. To zamiast pomóc tworzy dodatkowe podziały między ludźmi. Różne grupy są dyskryminowane i obrażane lub czują się gorsze od innych przez co sprawiają problemy sobie lub społeczeństwu (jeśli sobie to i społeczeństwu). Religia powoduje też takie społeczne przekonania jak to, że być bogatym to wstyd a bieda jest szlachetna. Zupełnie jak przekonania powstałe przez komunizm. Bo religia to taki komunizm tylko, że duchowy. Zamiast partii jest bóg. Też są srogie zakazy i nakazy a za ich złamanie czeka kara (bóg/MO tylko czeka na twój zły uczynek i nie przeoczy żadnego). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Podczas sporu na temat istnienia stwórcy tego świata przeważnie padają argumenty ze strony> wierzących, że nie da się udowodnić istnienia Boga ani jego nieistnienia. Faktycznie tak jest ale> można udowodnić nieistnienie dobrego i sprawiedliwego Boga, który nas kocha.Jasne że można. Nawet znajdzie się jakiś "spec" który to zrobi. Ja to widzę tak. Praca i efekt.  Pozdrowienia dla "udowodniaczy" bogów
|
|
1 na 1 | Heremis (587 punktów) | Zawsze można powiedzieć, że nie nam oceniać Bóstwo, wszak kim wobec niego jesteśmy  Z reguły dyskusja zawsze toczy się wokół koncepcji Bóstwa osobowego. Jeśli jednak wyznaje się koncepcję Bóstwa nieosobowego albo "ponadosobowego", nie wiem czy ma sens moralna ocena takiego tworu. Równie dobrze można mówić, że cała natura jest okrutna, egoistyczna i bazuje na wzajemnym pożeraniu, a razem zachwycać się jej pięknem, doskonałością. Świat ma wiele odcieni od blasków po cienie. Nasze poznanie jest tylko cząstkowe i wybiórcze. Może cały ten świat to jedna wielka szkoła, swoją drogą pogląd znany już w starożytności.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
 | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Z reguły dyskusja zawsze toczy się wokół koncepcji Bóstwa osobowego. Jeśli jednak wyznaje się koncepcję Bóstwa nieosobowego albo "ponadosobowego", nie wiem czy ma sens moralna ocena takiego tworu. Zależy, ale generalnie na tym portalu dyskutuje się raczej (hipotetyczne) bóstwo mniej lub bardziej ingerujące w świat. Taki zaś twór jak najbardziej podlega moralnej ocenie i nie jest to ocena pozytywna. >Nasze poznanie jest tylko cząstkowe i wybiórcze. Ale czy jest jakieś inne? >Może cały ten świat to jedna wielka szkoła, swoją drogą pogląd znany już w starożytności. Wątpię. Zaś co do bóstw to już Epikur wiedział co w trawie piszczy mówiąc "Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?"
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | -2 na 4 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Z reguły dyskusja zawsze toczy się wokół koncepcji Bóstwa osobowego. Jeśli jednak wyznaje się koncepcję Bóstwa nieosobowego albo "ponadosobowego", nie wiem czy ma sens moralna ocena takiego tworu. >Zależy, ale generalnie na tym portalu dyskutuje się raczej (hipotetyczne) bóstwo mniej lub bardziej ingerujące w świat. Taki zaś twór jak najbardziej podlega moralnej ocenie i nie jest to ocena pozytywna. >>Nasze poznanie jest tylko cząstkowe i wybiórcze. >Ale czy jest jakieś inne? >>Może cały ten świat to jedna wielka szkoła, swoją drogą pogląd znany już w starożytności. >Wątpię. Zaś co do bóstw to już Epikur wiedział co w trawie piszczy mówiąc... "Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny.
Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek. Brak chęci do zapobiegania złu, nie oznacza braku miłosierdzia. Z resztą sam miał poglądy, zbliżone do elementu istoty religii chrześcijańskiej w pewnym kontekście, i sam nie mógł pojąć właśnie takiego boga? Gdyby poznał Jezusa, to by pojął.
Epikur bowiem uważał, że (za wiki):
"Dobre jest to co przyjemne, złe jest to co bolesne. Dla Epikura przyjemność i ból były ostateczną podstawą moralnego rozróżnienia między dobrem a złem. Jeśli ból zostaje świadomie wybrany zamiast przyjemności, to tylko dlatego, że w niektórych przypadkach prowadzi do większej przyjemności."
A czym że jest, jak nie bólem owym (złem) to radzenie sobie człowieka z losem na Ziemi? Poradzisz sobie? Pocierpisz? I niebo czeka (przyjemność)!
Gdyby Epikur żył póżniej byłby pewnie chrześcijaninem...
A tak został inspiracją Marksa...
|
|
| |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek... I na tym można dyskusję zakończyć, bo nijak mnie nie przekonujesz, a mnie kolei nie chce się nawet próbować przekonać ciebie (szczególnie w świetle twoich wynurzeń w poście poniższym do olsona skierowanym), bo to całkowicie bezcelowe. Bozia dobra a niepojęta, ludzie grzeszne i niepojmujące, świat dobry a cierpienie konieczne do osiągnięcia rajskich rozkoszy.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek... >I na tym można dyskusję zakończyć, bo nijak mnie nie przekonujesz, a mnie kolei nie chce się nawet próbować przekonać ciebie (szczególnie w świetle twoich wynurzeń w poście poniższym do olsona skierowanym), bo to całkowicie bezcelowe. Uważam podobnie, w wielu przypadkach dysusja z ateistami nie ma sensu, bo nie trzymają się zasad logiki.
A Epikur wnioskował nieuprawnienie. Z tego samego powodu z jakiego często robią to ateiści. Jesli bowiem bóg istnieje, może mieć inną logikę, inaczej rozumieć miłosierdzie, a Epikur zrobił to z pozycji człowieka, uznając przy tym z góry, że logika boska MUSI być zgodna z jego logiką.
>Bozia dobra a niepojęta, ludzie grzeszne i niepojmujące, świat dobry a cierpienie konieczne do osiągnięcia rajskich rozkoszy.
Gdybyś nawet jeszzce i 1000 razy próbował osmieszyć ten arguemnt, to on jednak pozostaje cały czas niewzruszony.
Śmieszą mnie te próby udowadniania nieistnienia boga z powodu brak jego definicji, sprzeczności nieskończoności, istnienia zła itd... Tego się nie da zrobić.
Jedyne co można powiedzieć o Bogu wszechwiedzącym (o ile istnieje), że jest dla nas niezrozumiały, to jedyna pewna rzecz. Są to rzeczy proste i logiczne, jak budowa cepa.
|
|
| | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Uważam podobnie, w wielu przypadkach dysusja z ateistami nie ma sensu, bo nie trzymają się zasad logiki. Z twoich Brzostowski ust takie oskarżenie to jak pochwała. >A Epikur wnioskował nieuprawnienie. Z tego samego powodu z jakiego często robią to ateiści. Jesli bowiem bóg istnieje, może mieć inną logikę, inaczej rozumieć miłosierdzie, a Epikur zrobił to z pozycji człowieka, uznając przy tym z góry, że logika boska MUSI być zgodna z jego logiką. Pewnie wszystko może mieć inne i gdzie tak maluczkim do zrozumienia boskiego planu, itp., itd. Bóg nie jest zły tylko ludzie (stworzeni na jego obraz i podobieństwo podobno) go nie rozumieją, jednocześnie jednak część owych ludzi wie co się bogu podoba a są i tacy co wiedzą, że (postulowany) bóg jest niezrozumiały. >Gdybyś nawet jeszzce i 1000 razy próbował osmieszyć ten arguemnt, to on jednak pozostaje cały czas niewzruszony. Dla ciebie z pewnością. Ale czy ty potrzebujesz choćby tak marnych argumentów żeby wierzyć? Nie wydaje mi się. >Śmieszą mnie te próby udowadniania nieistnienia boga z powodu brak jego definicji, sprzeczności nieskończoności, istnienia zła itd... Tego się nie da zrobić. Udowodnić nieistnienia? Pewnie nie. Żeby jednak pokazać, że istnienie boga jest tak nieprawdopodobne, że ktoś niezindoktrynowany nie ma problemu z przyjęciem takiego rozumowania wspomniane próby w zupełności wystarczają. >Jedyne co można powiedzieć o Bogu wszechwiedzącym (o ile istnieje), że jest dla nas niezrozumiały, to jedyna pewna rzecz. Są to rzeczy proste i logiczne, jak budowa cepa. A można tak powiedzieć bo Brzostowski wie, że tak jest.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | >Śmieszą mnie te próby udowadniania nieistnienia boga z powodu brak jego definicji, Podstawą jest określenie o czym się dyskutuje. Nie da się udowodnić istnienia boga, fakt. Jednak nie tego Twojego definicja ---> " stale wkurzonego, starego dziadka marudy", a takiego boga który nie mówi do ludzi, nie wysyła posłańców, nie usłucha modlitw. Wy teiści nader często balansujecie pomiędzy tymi koncepcjami wdzięcznie jak baletnica.
|
|
| |  | 5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | >Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek. Brak chęci do zapobiegania złu, nie oznacza braku miłosierdzia.
Tak, ale z braku chęci do zapobiegania zła, wszechmocy i wszechwiedzy rodzi się już sadyzm, a ten jednoznacznie wyklucza miłosierdzie, niezależnie od jego definicji.
|
|
| |  | 5 na 5 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek. Brak chęci do zapobiegania złu, nie oznacza braku miłosierdzia.Móc, a nie chcieć. To się nazywa nieudzielenie pomocy koniecznej. U nas, na Ziemi jest to karalne. > Gdyby Epikur żył póżniej byłby pewnie chrześcijaninem...Nieładnie, facet już nie żyje, nie może się bronić  > A czym że jest, jak nie bólem owym (złem) to radzenie sobie człowieka z losem na Ziemi? Poradzisz sobie? Pocierpisz? I niebo czeka (przyjemność)!A czym że jest, jak nie bólem owym (złem) wydatek (strata) dwóch tysięcy złotych na komplet ściereczek? Wydatek zrobisz? Pocierpisz? I nagroda pieniężna czeka (przyjemność)! Co jest z tym złym losem na ziemi? Tę religię chyba wymyślili ludzie okrutnie nieszczęśliwi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Nerwy? Odpowiem, nie bój żaby.
|
|
| |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Epikur wyprowadził nieuprawniony wniosek. Brak chęci do zapobiegania złu, nie oznacza braku miłosierdzia. Z resztą sam miał poglądy, zbliżone do elementu istoty religii chrześcijańskiej w pewnym kontekście, i sam nie mógł pojąć właśnie takiego boga? Gdyby poznał Jezusa, to by pojął. >Epikur bowiem uważał, że (za wiki): >"Dobre jest to co przyjemne, złe jest to co bolesne. Dla Epikura przyjemność i ból były ostateczną podstawą moralnego rozróżnienia między dobrem a złem. Jeśli ból zostaje świadomie wybrany zamiast przyjemności, to tylko dlatego, że w niektórych przypadkach prowadzi do większej przyjemności." >A czym że jest, jak nie bólem owym (złem) to radzenie sobie człowieka z losem na Ziemi? Poradzisz sobie? Pocierpisz? I niebo czeka (przyjemność)! >Gdyby Epikur żył póżniej byłby pewnie chrześcijaninem... >A tak został inspiracją Marksa... >
Ciekawe, że nieuprawnionym wnioskiem jest dla Ciebie to, że Bóg, który ma możliwość a nie pomaga nie jest miłosierny a tak łatwo wysnuwasz wniosek, że Epikur byłby dzisiaj chrześcijaninem. Dla Boga chrześcijańskiego dobre nie jest to co przyjemne a wręcz przeciwnie - to ascetyzm i wiara prowadzi do raju. Myślę, że Epikur dzisiaj byłby wrogiem chrześcijaństwa, które jest wrogie dla subiektywnego odczuwania przyjemności.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >A czym że jest, jak nie bólem owym (złem) to radzenie sobie człowieka z losem na Ziemi? Poradzisz sobie? Pocierpisz? I niebo czeka (przyjemność)!
Za propagowanie masochizmu - minus.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
> Zależy, ale generalnie na tym portalu dyskutuje się raczej (hipotetyczne) bóstwo mniej lub bardziej ingerujące w świat. Taki zaś twór jak najbardziej podlega moralnej ocenie i nie jest to ocena pozytywna.Mam tego świadomość, teistyczne bóstwo ingeruje w świat, dla mnie taka ingerencja przejawia się w całym stworzeniu, wszystko jest ciągle w ruchu, z drugiej strony wierzę, że bóstwa nie interesuje specjalnie czy będziemy je czcić ani to jak będziemy się zachowywać. Przy czym nie wyklucza to w moim przypadku bycia moralnym. > Ale czy jest jakieś inne?Na tym padole nie może być inne, czy jest możliwe jakieś inne gdzie indziej tego nie wiem(nie mam pewności czy jest to "gdzie indziej"), a daruję sobie swoje wywody, ponieważ nie będą one ani trochę racjonalistyczne. > Wątpię. Zaś co do bóstw to już Epikur wiedział co w trawie piszczy mówiąc "Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?"Epikur miał pewną koncepcję Bóstwa i z tego wynikały jego wnioski. Dlaczego Bóstwo musi być wszechmocne i miłosierne według naszych standardów? Osobiście zamiast słowa Bóg, które budzi dość jednoznaczne skojarzenia z chrześcijaństwem wolę używać pojęć takich jak Jednia, Pełnia bądź Bóstwo. Epikur miał na myśli bóstwo teistyczne, a te deistyczne pewnie nie byłoby w takim razie dla niego bóstwem. Ach te słowa 
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego Bóstwo musi być wszechmocne i miłosierne według naszych standardów? Oczywiście takie hipotetyczne bóstwo wcale nie musi być wszechmocne ani miłosierne. Brak wszechmocy można wszelako wybaczyć, brak miłosierdzia to jednak inna sprawa i tu wracamy do Epikura. >Osobiście zamiast słowa Bóg, które budzi dość jednoznaczne skojarzenia z chrześcijaństwem wolę używać pojęć takich jak Jednia, Pełnia bądź Bóstwo. Choć uważam, że słowa mają siłę to jednak te zdają mi się bez znaczenia. Epikur trafił w samo sedno - jeśli bóg nie jest miłosierny i nie powstrzymuje zła to dlaczego zwać go bogiem i czcić, to samo jeśli jest bezsilny. Jeśli zaś jest tyranem to również nie warto. Można też oczywiście założyć boga-stwórcę, który dał początek wszystkiemu a potem niczym się już nie interesuje, ale takie założenie nie ma żadnych podstaw, podobnie jak nie ma sensu czczenie takiego boga.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> .....Można też oczywiście założyć boga-stwórcę, który dał początek wszystkiemu a potem niczym się już nie interesuje
"Ten" się interesuje
Sdz 3:1-4 bw (1) A to są narody, które Pan pozostawił w spokoju, aby przez nie doświadczyć Izraela, tych wszystkich, którzy już nie wiedzieli o wszystkich wojnach o Kanaan, (2) a to jedynie w tym celu, aby późniejsze pokolenia synów izraelskich nauczyły się prowadzenia wojny, więc tylko ci, którzy przedtem tego nie umieli.
Brzostowski pisze bardzo pewnie o niebie a Bóg biblijny to kawalarz jakich mało.
Projekt NIEBO może zostać skasowany bo...tak. A ludziki mogą zostać odprawieni z kwitkiem.
Albo jak jesteś Polakiem to masz cierpieć całe życie i po śmierci też. A co.. Taka koncepcja.
Ale gdzież tam, fantazje wierzących są wyłącznie pozytywne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
>Oczywiście takie hipotetyczne bóstwo wcale nie musi być wszechmocne ani miłosierne. Brak wszechmocy można wszelako wybaczyć, brak miłosierdzia to jednak inna sprawa i tu wracamy do Epikura. Mnie Epikur zupełnie nie przekonuje.
>Choć uważam, że słowa mają siłę to jednak te zdają mi się bez znaczenia. Epikur trafił w samo sedno - jeśli bóg nie jest miłosierny i nie powstrzymuje zła to dlaczego zwać go bogiem i czcić, to samo jeśli jest bezsilny. Jeśli zaś jest tyranem to również nie warto. Można też oczywiście założyć boga-stwórcę, który dał początek wszystkiemu a potem niczym się już nie interesuje, ale takie założenie nie ma żadnych podstaw, podobnie jak nie ma sensu czczenie takiego boga. Czcić możemy jeśli chcemy, może to być pomocne dla niektórych, jeśli oczywiście nie trują tym życia innym. Jest też pogląd, że bóstwo przejawia się w nas, w ogóle w całym stworzeniu i ma swoją negatywną stronę tak jak chyba wszystko na tym świecie. Dla mnie miłosierdziem są same możliwości jakie mamy. Co by nie było mamy życie (na pewien czas) i szansę by je przeżyć.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mnie Epikur zupełnie nie przekonuje. Co kto lubi. Mnie przekonuje, nie tylko zresztą w kwestii boga. >Czcić możemy jeśli chcemy, może to być pomocne dla niektórych, jeśli oczywiście nie trują tym życia innym. Żeby to tak pięknie wyglądało to nie miałbym nic przeciwko wierzącym. >Jest też pogląd, że bóstwo przejawia się w nas, w ogóle w całym stworzeniu i ma swoją negatywną stronę tak jak chyba wszystko na tym świecie. Jakkolwiek wciąż bezpodstawny to i tak sensowniejszy od wszechmiłosiernego boga pozwalającego na zło. >Dla mnie miłosierdziem są same możliwości jakie mamy. Co by nie było mamy życie (na pewien czas) i szansę by je przeżyć. To za mało. Choć w zasadzie mi wszystko jedno - w boga nie wierzę, więc co rozumie się samo przez się w boskie miłosierdzie również. Są tylko ludzie i ich chęć krzywdzenia i dominowania nad innymi, o czym (abstrahując od czegokolwiek innego) świadczy to jakich ludzkość wyznaje bogów i co było/jest uznawane za podobające się rozmaitym bożkom.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Heremis (587 punktów) |
> Co kto lubi. Mnie przekonuje, nie tylko zresztą w kwestii boga.Rozumiem i szanuję. > Żeby to tak pięknie wyglądało to nie miałbym nic przeciwko wierzącym.Szczęśliwie nie wszyscy wierzący mają takie totalistyczne zapędy, zorganizowane religie ze swoimi strukturami najbardziej lubią mieszać w życiu innym, tzw. własnowierstwo jest wolne od misjonarstwa, może z czasem procent ludzi z takimi poglądami wzrośnie. > Są tylko ludzie i ich chęć krzywdzenia i dominowania nad innymi, o czym (abstrahując od czegokolwiek innego) świadczy to jakich ludzkość wyznaje bogów i co było/jest uznawane za podobające się rozmaitym bożkom.Generalnie zgadzam się, poziom świadomości jednostki ma wpływ na jej wyobrażenie o Bóstwie. Pozdrawiam 
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Szczęśliwie nie wszyscy wierzący mają takie totalistyczne zapędy, zorganizowane religie ze swoimi strukturami najbardziej lubią mieszać w życiu innym, tzw. własnowierstwo jest wolne od misjonarstwa, może z czasem procent ludzi z takimi poglądami wzrośnie.Jak już pisałem w innym wątku wątpię aby coś zmieniło się na lepsze, kołtuństwo i chęć narzucania swoich tabu dalej będą szły ręka w rękę z wiarą i kościołem. Co do własnowierstwa to jeśli pod tym pojęciem rozumiemy to samo to duża część Polaków już ma swoją wiarę niezgodną z kościelnymi dogmatami. Nie widać jednak w związku z tym zmian na lepsze. > Generalnie zgadzam się, poziom świadomości jednostki ma wpływ na jej wyobrażenie o Bóstwie.Patrząc na bożki katolicyzmu i islamu to raczej za dobrze z tą świadomością nie jest. No ale przecież to człowiek stworzył boga na swój obraz i podobieństwo czemu więc się dziwić. > Pozdrawiam  Wzajemnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Patrząc na bożki katolicyzmu i islamu to raczej za dobrze z tą świadomością nie jest. No ale przecież to człowiek stworzył boga na swój obraz i podobieństwo czemu więc się dziwić.I obraz ten wozi nie byle jak. To z mojego miasta wczoraj....myślałem że pali się co....a nie czekaj to tylko eskorta OSP dla obrazu i relikwii. www.youtube.com/watch?v=_WGk4tkqzXE
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
>Jak już pisałem w innym wątku wątpię aby coś zmieniło się na lepsze, kołtuństwo i chęć narzucania swoich tabu dalej będą szły ręka w rękę z wiarą i kościołem. Co do własnowierstwa to jeśli pod tym pojęciem rozumiemy to samo to duża część Polaków już ma swoją wiarę niezgodną z kościelnymi dogmatami. Nie widać jednak w związku z tym zmian na lepsze. Pod tym względem i tak będę niepoprawnym optymistą, w końcu będzie lepiej.
>Patrząc na bożki katolicyzmu i islamu to raczej za dobrze z tą świadomością nie jest. Ale są też bożki New Age, buddyzmu, gnostycyzmu, z nimi da się żyć i nawet miłe oraz dobre w obyciu (w moim odczuciu).
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Pod tym względem i tak będę niepoprawnym optymistą, w końcu będzie lepiej. Wątpię, ale każdy ma prawo do własnego zdania. >Ale są też bożki New Age, buddyzmu, gnostycyzmu, z nimi da się żyć i nawet miłe oraz dobre w obyciu (w moim odczuciu). Niezbyt albo raczej wcale się nie interesuje wymienionymi bożkami, uważam jednak, że lepiej żyć podług własnego sumienia niż według religijnych wytycznych. Nie sądzę aby religia była konieczna do utrzymywania odpowiedniego poziomu moralnego o czym zdaje się być przekonanych wielu Polaków - tymczasem aby zobaczyć jak bardzo fałszywe jest to twierdzenie starczy rozejrzeć się po Polsce. Powiedziałbym raczej, że religia wykrzywia, uczy posłuszeństwa pod groźbą kary i umożliwia łatwe pozbycie się poczucia winy przez spowiedź. Kontynuując powiedziałbym też, że pojęcie grzechu dewaluuje krzywdę, skoro grzechem jest i niepójście do kościoła i realna krzywda wyrządzona innym.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście takie hipotetyczne bóstwo wcale nie musi być wszechmocne ani miłosierne. Brak wszechmocy można wszelako wybaczyć, brak miłosierdzia to jednak inna sprawa i tu wracamy do Epikura.
Można wybaczyć dokładnie tak jak komuś kto nieumyślnie spowodował czyjeś cierpienie i śmierć. Stwórca powinien być odpowiedzialny za swoje dzieło biorąc pod uwagę to, że to nie jakiś obraz czy piosenka a żywe istoty odczuwające strach i cierpienie.
|
|
| | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Można wybaczyć dokładnie tak jak komuś kto nieumyślnie spowodował czyjeś cierpienie i śmierć. Stwórca powinien być odpowiedzialny za swoje dzieło biorąc pod uwagę to, że to nie jakiś obraz czy piosenka a żywe istoty odczuwające strach i cierpienie. Gdyby istniał to może i byłby odpowiedzialny. Tak w zasadzie to jałowa dyskusja - Epikur powiedział wszystko w temacie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Heremis (587 punktów) | >Można wybaczyć dokładnie tak jak komuś kto nieumyślnie spowodował czyjeś cierpienie i śmierć. Stwórca powinien być odpowiedzialny za swoje dzieło biorąc pod uwagę to, że to nie jakiś obraz czy piosenka a żywe istoty odczuwające strach i cierpienie. Już gnostycy w Jahwe widzieli złego, niedoskonałego, ograniczonego albo wręcz głupiego boga. Jednak sami postulowali istnienie innego, które odbiegało od teistycznych wyobrażeń.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
>Już gnostycy w Jahwe widzieli złego, niedoskonałego, ograniczonego albo wręcz głupiego boga. Jednak sami postulowali istnienie innego, które odbiegało od teistycznych wyobrażeń.
Innego czyli jakiego? Jak tłumaczyli cierpienie na świecie? Każdy bóg jeśli istnieje to jest zły z ludzkiego punktu widzenia.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
>Innego czyli jakiego? Jak tłumaczyli cierpienie na świecie? Każdy bóg jeśli istnieje to jest zły z ludzkiego punktu widzenia. Poglądy mieli zróżnicowane, ale ogólnie ten Bóg był Bogiem nie z tego świata, nie stworzył nawet tego wszystkiego, cały świat i człowiek są dziełami niższego boga, Demiurga, z reguły utożsamiany z Jahwe. Stąd świat i człowiek są tacy jacy są, powstali na miarę swoje stwórcy. Generalnie cały ten świat to jedna wielka pomyłka. Jednak w człowieku jest iskra Boża, cząstka wyższego Boga, dotarcie do niej przez gnozę, intuicyjną wiedzę duchową umożliwia wyzwolenie z tego świata, jednak ostatecznie jest to możliwe w pełni po śmierci. Gnoza to religia samozbawienia, Jezus w tekstach gnostyckich nieraz mówi: "zbaw się sam", on tylko wskazuje drogę, można mu dorównać bądź go przewyższyć. Wyższe Bóstwo funkcjonowało pod pojęciem Pełnia, dość nieosobowo brzmi, paradoksalnie dla gnostyków najwyższym poziomem poznania tego Bóstwa jest uznanie, że w ludzkiej kondycji nie jest ono poznawalne, dopiero śmierć i zjednoczenie z Bóstwem dawały temu możliwość. Bóstwo można porównać do oceanu, zaś ludzki duch jest kroplą wody. Takie Bóstwo wydaje się dość statyczne, nie ingeruje w ten świat, najwyżej jego coraz niższe emanacje. Temat bardzo złożony, polecam książkę K. Rudolpha, "Gnoza", ewentualnie jak znajdę jakieś teksty u siebie, mogę podesłać w postaci elektronicznej, oczywiście o ile taka tematyka wzbudza zainteresowanie.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Przypomina mi to filozofię wschodu i oświecenie. Dzisiaj na podobnych wierzeniach opiera się new age tylko jest to mocno wypaczone. Trylogia Matrix w zasadzie opowiada metaforycznie o tym samym. Tylko, że ta ideologia wzięta na serio może być jeszcze bardziej przerażająca niż katolicyzm.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) | >Przypomina mi to filozofię wschodu i oświecenie. Dzisiaj na podobnych wierzeniach opiera się new age tylko jest to mocno wypaczone. Trylogia Matrix w zasadzie opowiada metaforycznie o tym samym. Tylko, że ta ideologia wzięta na serio może być jeszcze bardziej przerażająca niż katolicyzm. Dokładnie, gnostycyzm ma sporo z myśli Wschodu, New Age to wielka, różnorodna mieszanina, osobiście bliskie jest mi takie myślenie, tyle że konieczne jest oddzielenie ziarna od plew. Co w tej ideologii jest przerażającego?
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wg mnie wszystko. Sam pomysł że jesteśmy uwięzieni w świecie z którego można się wydostać pozbywając się ziemskich pragnień prowadzi w dalszej perspektywie do depersonalizacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) | >Wg mnie wszystko. Sam pomysł że jesteśmy uwięzieni w świecie z którego można się wydostać pozbywając się ziemskich pragnień prowadzi w dalszej perspektywie do depersonalizacji. Myślę, że za bardzo generalizujesz, w tym temacie wypowiadają się różni, nie wszyscy są ascetyczni Mam na myśli współczesnych (jeśli mowa o szerokim nurcie New Age) takich jak: Osho, Ken Wilber, Anthony de Mello, Tolle, Willigis Jager, zaś w tekstach chrześcijańskiej gnozy również nie jest to tak jednoznaczne, walentynianie nie potępiali małżeństwa, w Ewangelii Filipa mamy wiele słów o zaślubinach oraz zmartwychwstaniu w tym ciele, były też ugrupowania wręcz libertyńskie jeśli ufać Ojcom Kościoła (akurat im niespecjalnie ufam), K.Rudolph zwraca uwagę, że były też ugrupowania umiarkowane. Obecnie pojawia się ujecie holistyczne, ciało jest doceniane. Nie chodzi o wyzbycie się pragnień jak jakiś automat, chodzi o to aby nie utożsamiać się z tym wszystkim i nie przywiązywać, bowiem wszystko co cielesne przemija.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >> Nie chodzi o wyzbycie się pragnień jak jakiś automat, chodzi o to aby nie utożsamiać się z tym wszystkim i nie przywiązywać, bowiem wszystko co cielesne przemija.
No i to jest właśnie depersonalizacja. Z niektórych rzeczy można dużo wyciągnąć ale jeśli potraktuje się to jako pojedyncze idee i wybieramy sobie te rzeczy, które nam pasują po to żeby tu lepiej żyć. Ale jeśli mówimy o czymś takim jak mówi Tolle żeby wyzbyć się pragnień i szczęściem jest siedzenie w jednym miejscu bo jest mu dobrze samemu ze sobą to wg mnie to jest coś strasznego (strasznie trudno coś takiego osiągnąć, może to być niemożliwe dla większości ludzi nawet gdyby chcieli i co oni teraz mają myśleć?) a w dodatku to egoizm, odłączenie się od społeczeństwa, brak ciekawego życia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Heremis (587 punktów) |
>No i to jest właśnie depersonalizacja. Z niektórych rzeczy można dużo wyciągnąć ale jeśli potraktuje się to jako pojedyncze idee i wybieramy sobie te rzeczy, które nam pasują po to żeby tu lepiej żyć. Ale jeśli mówimy o czymś takim jak mówi Tolle żeby wyzbyć się pragnień i szczęściem jest siedzenie w jednym miejscu bo jest mu dobrze samemu ze sobą to wg mnie to jest coś strasznego (strasznie trudno coś takiego osiągnąć, może to być niemożliwe dla większości ludzi nawet gdyby chcieli i co oni teraz mają myśleć?) a w dodatku to egoizm, odłączenie się od społeczeństwa, brak ciekawego życia. Nie mówię, żeby ich wszystkich uważać za wyrocznie (są ludźmi tak jak my), wszytko czego uczą można sprawdzić w praktyce,tutaj cenna jest rada Buddy, aby sprawdzać w oparciu o własne doświadczenie nauki mistrza. Mam jedną książkę Tolle, Potęga teraźniejszości i nie natknąłem się na słowa o wyzbyciu pragnień, może coś pominąłem. Między wyzbyciem się pragnień/stłumieniem a przyjrzeniu się im na spokojnie i obserwacji jest spora różnica,tak rodzi się samopoznanie i na tym skupiała się gnoza. Głębsza medytacja przynajmniej dla mnie jest czymś cudownym, ale to moje odczucie, bardzo cenię ten stan. Aby go osiągnąć trzeba jednak praktyki i wiele cierpliwości do samego siebie. Błogi spokój jest dla mnie czymś nieocenionym. Nie oznacza to ucieczki od ludzi, nie popadajmy w skrajności. Egoizm jest wszechobecny, choćby chrześcijaństwo w teorii bardzo altruistyczne, w praktyce egoistyczne. Przy czym egoizm ma różne stopnie, utarło się, że to coś negatywnego, tymczasem wcale tak być nie musi, świetnie przedstawia to Anthony de Mello. Cała ludzkość jest bardzo egoistyczna, także cały postęp wynika z niego, mamy dobre i złe strony. "Brak ciekawego życia" to już osobiste odczucie, dla mnie droga medytacji i mistycyzmu jest niezwykle ciekawa, co kto lubi. Pozdrawiam
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znam takich, którzy interpretują to całkiem dosłownie i wierzą w oświecenie jako wyzwolenie ludzkości, działanie niezgodne z ideą oświecenia za złe (przez co w zasadzie wszystko co ziemskie jest złe) a przyczyną zła tego świata musi być wtedy ciemna siła (szatan, byty astralne, demony, obca zła cywilizacja, Illuminati). Ja traktuję to jako idee, które ktoś wymyślił i jeśli coś mi się podoba i się z tym zgadzam to przyjmuję jakieś ich elementy i dopasowuję do wcześniej mi znanych sposobów myślenia tak żeby zmodyfikować te, które uważam za złe i nauczyć się czegoś nowego. Wieczna błogość jako stan umysłu niezależny od sytuacji to dokładnie to samo co obietnica raju tylko, że to ludzie mogą zacząć praktykować tu i teraz co przynosi więcej pożytku i mniej szkód społeczeństwu. A za swoje przekonanie powiedzmy nadrzędne uważam swoją decyzyjność, spełnianie pragnień, które ode mnie nie zależą tylko mam je "wgrane" z natury, poznawanie nowych poglądów ale uznawanie tylko tych, które są pewne lub przydatne. Za jakiś czas myślę, że wraz z rozwojem religię wyprze coaching, NLP i racjonalizm, chociaż nadal tworzy się archetypowy podział na ludzi wybierających postęp i tych, którzy potrzebują strefy komfortu w postaci wierzeń w nadprzyrodzone byty i wytłumaczenie sobie w głowie wszystkich spraw na świecie wg jednej wspólnej dla wszystkich dogmatycznej idei (kult słońca -> politeizm -> monoteizm -> new age). Myślę, ze w ewolucji idea Boga miała służyć zbudowaniu ludziom strefy komfortu psychicznego i myślowego - w zamian stworzyło się zniewolenie bo ludzie jeszcze nie wiedzą, że to oni tworzą idee po to żeby im służyły a teraz myślą, że idee są ponad ludźmi i trzeba się do nich dostosować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Heremis (587 punktów) | > Znam takich, którzy interpretują to całkiem dosłownie i wierzą w oświecenie jako wyzwolenie ludzkości, działanie niezgodne z ideą oświecenia za złe (przez co w zasadzie wszystko co ziemskie jest złe) a przyczyną zła tego świata musi być wtedy ciemna siła (szatan, byty astralne, demony, obca zła cywilizacja, Illuminati).Przy każdym światopoglądzie, idei znajdą się tacy zapaleni gorliwcy. Wspominani gnostycy nie mieli zapędów, aby zbawić cały świat, uważali, tylko dojrzali do gnozy mogli podążać jej ścieżką, różnie można to oceniać, podobnie tacy jak Osho, Jager czy de Mello. Co do wieczności, wspomniani zwracają uwagę, że jej sekret tkwi w "tu i teraz", nie w nieskończonym czasie. Żaden z nich też nie jest zwolennikiem nieśmiertelności duszy, ego, cały konstrukt psychiczny przemija jeśli nie w chwili śmierci to w innych wymiarach bądź w zjednoczeniu z Bóstwem kimkolwiek ono jest. Również opowiadam się za takim poglądem, nie łaknę nieśmiertelności jaką oferują liczne religie. Ogólnie masz wiele racji, zwłaszcza co do idei, a tak podsumowując niech każdy idzie własną drogą z pożytkiem dla siebie i bez szkodzenia innym. Pozdrawiam 
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się z tym co napisałeś. Tylko nadal nie wiem po co tutaj wiara w bóstwo i zjednoczenie się z nim - to samo można zrobić bez tego a przynajmniej mamy wtedy pewność, że mówimy o faktach. Boga, o którym mówi de Mello traktuję raczej jako metaforę niż realnego stwórcę. Pozdrawiam również
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) | >Zgadzam się z tym co napisałeś. Tylko nadal nie wiem po co tutaj wiara w bóstwo i zjednoczenie się z nim - to samo można zrobić bez tego a przynajmniej mamy wtedy pewność, że mówimy o faktach. Mi to rozjaśnia i porządkuje sprawy, Bóstwo jest dla mnie ostatecznym celem, to transcendencja, zawsze mnie to pociągało.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
 | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Zawsze można powiedzieć, że nie nam oceniać Bóstwo, wszak kim wobec niego jesteśmy  > Z reguły dyskusja zawsze toczy się wokół koncepcji Bóstwa osobowego. Jeśli jednak wyznaje się koncepcję Bóstwa nieosobowego albo "ponadosobowego", nie wiem czy ma sens moralna ocena takiego tworu. Równie dobrze można mówić, że cała natura jest okrutna, egoistyczna i bazuje na wzajemnym pożeraniu, a razem zachwycać się jej pięknem, doskonałością. Świat ma wiele odcieni od blasków po cienie.Zgadza się. Można tak podchodzić do natury, do życia i wielu innych rzeczy. Ale co to jest Bóstwo nieosobowe? I jakie atrybuty mu przypisujesz?
|
|
|  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
>Ale co to jest Bóstwo nieosobowe? Postrzegam jako pewną Moc, Siłę, która napędza ciągle ten świat, jest w nim i poza nim zarazem (panenteizm). >I jakie atrybuty mu przypisujesz? Napiszę ogólnikowo ponieważ to tylko kwestie wiary. Dobrze oddaje to słowa "Kreacja". Bóstwo takie nas nie osądza, nie wymaga czci, inicjuje i uczestniczy w mechanizmach tego świata, ale zarazem wykracza poza niego. Jesteśmy tylko jednym z nieskończenie wielu przejawów Bóstwa, po nas będą kolejne, a płaczu za nami nie będzie.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Napiszę ogólnikowo ponieważ to tylko kwestie wiary. Spokojnie, pytam o Twoją koncepcję Bóstwa, a nie jakie ono naprawdę jest. Z resztą to i tak tylko kwestia interpretacji. Coś istnieje i dobrze, że nie personifikujesz tego. Ale dlaczego nazywasz to Bóstwem?
>Dobrze oddaje to słowa "Kreacja". Jeśli nie jest osobą, to chyba nie ma świadomości i woli, więc kreuje automatycznie lub przypadkowo. Albo lepiej powiedzieć, kreacja zachodzi. Dobrze myślę?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
> Spokojnie, pytam o Twoją koncepcję Bóstwa, a nie jakie ono naprawdę jest.> Z resztą to i tak tylko kwestia interpretacji. Coś istnieje i dobrze, że nie personifikujesz tego. Ale dlaczego nazywasz to Bóstwem?Uważam, że po prostu jest coś więcej, inne światy, wymiary, dlatego nie sprowadzam Bóstwa do panteizmu. Wierzę w transcendencję. > Jeśli nie jest osobą, to chyba nie ma świadomości i woli, więc kreuje automatycznie lub przypadkowo. Albo lepiej powiedzieć, kreacja zachodzi.> Dobrze myślę?Może mieć świadomość, ale odbiegającą od naszej, tej codziennej. Stąd my na poziomie naszej świadomości formułujemy różne sądy. Myślę, że kreuje automatycznie, jest pewnym potencjałem, który rozwija się w różnych postaciach. Bardzo wiele religii ma bardzo pretensjonalne podejście do Bóstwa, ma ono pomagać, robić coś za nas, sam oddaliłem się bardzo od takiego podejścia, wszystko leży w nas. Tutaj pojawia się mistycyzm z tzw. filozofią wieczystą. Daruję sobie już to 
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | OK. rozumiem. > Bardzo wiele religii ma bardzo pretensjonalne podejście do Bóstwa, ma ono pomagać, robić coś za nas, sam oddaliłem się bardzo od takiego podejścia, wszystko leży w nas.Popieram. Jakie są korzyści z takiego Bóstwa? > Tutaj pojawia się mistycyzm z tzw. filozofią wieczystą. Daruję sobie już to  Sprawdziłem, co to. Znam tę filozofię, tylko nie wiedziałem, że to się tak nazywa. A właśnie. Znalazłem mini wykład. A tam - jaka muzyka! Ze względu na muzykę warto włączyć. www.youtube.com/watch?v=TROBL8_ltTwPozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Heremis (587 punktów) |
> Jakie są korzyści z takiego Bóstwa?A czy muszą być jakieś korzyści? Chyba jedyna korzyść to życie, szansa rozwoju. > A właśnie. Znalazłem mini wykład.> A tam - jaka muzyka! Ze względu na muzykę warto włączyć.> www.youtube.com/watch?v=TROBL8_ltTwAkurat ten filmik z muzyką osobiście zmontowałem Ken Wilber + Virgin Black  Muzyka nie każdemu przypadnie do gustu, ja zaś kocham ten zespół.  Zespół porusza też wątki religijne, 2 czołowe postaci zespołu są chrześcijanami, ale dystansują się do Kościoła.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > >Jakie są korzyści z takiego Bóstwa?> A czy muszą być jakieś korzyści?Nie muszą. Wiem, że to trochę materialistycznie zabrzmiało, ale pytałem z czystej ciekawości. Ale już nie pytam, bo Twoją rozmowa z olsonem wyjaśniła mi to. > Akurat ten filmik z muzyką osobiście zmontowałem Ken Wilber + Virgin Black Muzyka nie każdemu przypadnie do gustu, ja zaś kocham ten zespół.  I tym trochę dziwnym sposobem poznałem fajny zespół  Lubię taką muzykę.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Heremis (587 punktów) |
> Wiem, że to trochę materialistycznie zabrzmiało, ale pytałem z czystej ciekawości.W porządku, rozumiem ciekawość. > Ale już nie pytam, bo Twoją rozmowa z olsonem wyjaśniła mi to.> I tym trochę dziwnym sposobem poznałem fajny zespół  > Lubię taką muzykę.Przypadkiem można odkryć/poznać wiele rzeczy i to jest piękne  Wręcz kocham taką muzykę, ma duszę, wielu wydaje się smutna i posępna, ale dla mnie ma swój czar. Pozdrawiam i miłego słuchania Virgin Black 
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
| | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Przypadkiem można odkryć/poznać wiele rzeczy i to jest piękneZgadza się. To bardzo piękne, że czasem zdarzają się niespodzianki, które odrywają nas od codziennej rutyny. > Wręcz kocham taką muzykę, ma duszę, wielu wydaje się smutna i posępna, ale dla mnie ma swój czar.Słuchałem już bardziej posępnej, wręcz mrocznej muzyki. > Pozdrawiam i miłego słuchania Virgin Black  Dziękuję.  Na razie skupiam się na tym jednym utworze, ale potem sięgnę po następne. Pozdrawiam również.
|
|
-3 na 5 | Brzostowski (7067 punktów) | >Podczas sporu na temat istnienia stwórcy tego świata przeważnie padają argumenty ze strony wierzących, że nie da się udowodnić istnienia Boga ani jego nieistnienia. Faktycznie tak jest ale można udowodnić nieistnienie dobrego i sprawiedliwego Boga, który nas kocha. Taki nie istnieje ze 100% pewnością i do tego prowadzi obserwacja świata w połączeniu z argumentami moralnymi. Nie tylko Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Obserwując świat można zobaczyć same niesprawiedliwości...
Coraz rzadziej już tu zaglądam na to forum, ale... czasem po prostu muszę coś napisać... taka alergia na brak logiki.
Jak zwykle, przeciwnik boga popełnia ten sam błąd, jak setki innych przeciwników, błąd logiczny, z którym nie da się już walczyć... to tak jak głęboka wiara w boga... jest i już!
Otóż kochany olsonie...
1. Jeśli istnieje Bóg (np Jahwe), to można z dużym pawdopodobieństwem przyjąc iż jest dla Ciebie niepojęty (no wiesz, jest w końcu wszech, naj i ach...). Dlatego też ów Bóg posługuje się prawdopodobnie logiką niedostępną dla Ciebie, ani dla mnie. Stąd nie możesz twierdzić, iż jest on niesprawiedliwy, bo coś tam widzisz. Bardziej prawdopodobne jest iż nie rozumiesz.
2. Jeśli nie istnieje, nie ma o czym pisać.
3. Ale właśnie obserwacja swiata prowadzi do wniosku kompletnie przeciwnego niż Ty wysnuwasz. Zło na świecie jest, są choroby, wojny itd... Ale większość ludzi żyje i chce żyć, prawda? Co więcej miliony są szczęśliwe, mają żony, mężów, dzieci, ciekawą pracę itd... A zatem świat nie jest zły, ale raczej dobry. Ludzkość rozwija się i ogólne warunki życia stają się coraz lepsze prawda?
Hawkins powiedział: raczej istnieje coś niż nic. A ja powiem obserwując świat: raczej jest dobry niż zły.
4. No i oczywiście muszę jeszcze odnieść się do religii i Boga katolickiego (bo do niego pijesz) oraz jego "zła". Nie rozumiesz w ogóle przesłania tego Boga, nic a nic. Wyjaśnię Ci zatem istotę tej religii:
Bóg Cię stworzył (umożliwił istnienie) i kocha Ciebie (tak jak ojciec/matka daje życie i kocha), dał Ci też wskazówki jak postępować - dekalog + przykazanie miłości (jak ojciec/matka dają dzieciom wskazówki) i wolną wolę (jak kochający rodzice niekrępujący nakazami swych dzieci).
Bóg chce abyś Ty był podobny do niego, wyznawał podobne wartości, gdy tak będziesz czynił czeka Cię nagroda (niebo), ale nie musisz, sam wybierasz, sam ponosisz konsekwencje, to od Ciebie zależy.
Poniżej używam słowa Ty w znaczeniu człowiek.
A Ty się buntujesz, chcesz aby bóg kochał ciebei mimo, że nie będziesz się go słuchał? Sorry, bóg tutaj ustala reguły, ale do niczego Cię nie zmusza. Na dodatek cały czas, do końca życia masz szanse na zbawienie, nawet gdybyś był najgorsza łajzą przez całe życie, możesz na koniec "przejrzeć" na oczy. Bóg kocha cię zatem mocniej niż Twoja matka lub ojciec. Gdybyś bowiem był przez całe życie zbójem, mordercą to trudno byłoby u "normalnych" rodziców szukać dalej miłości do Ciebie. A u Boga można.
To jest istota tej religii. Reszta to dodatki.
|
|
 | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Jak zwykle, przeciwnik boga popełnia ten sam błąd, jak setki innych przeciwników, błąd logiczny, z którym nie da się już walczyć... to tak jak głęboka wiara w boga... jest i już!
Zostawże już tę "logikę" w spokoju. Najbardziej logiczny fragment tej wypowiedzi to "jest i już!" Nie da się być przeciwnikiem boga będąc niewierzącym.
> 1. Jeśli istnieje Bóg (np Jahwe), to można z dużym pawdopodobieństwem przyjąc iż jest dla Ciebie niepojęty
Dlaczego tym "niepojęciem" najbardziej szastają osobnicy nie będący w stanie pojąć prostych, przyziemnych spraw?
|
|
 | 9 na 9 tom36 (229 punktów) (zablokowany) | >Nie tylko Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Obserwując świat można zobaczyć >same niesprawiedliwości...
No nie mow? Niemoralny tyran stworzyl swiat pelen niesprawiedliwosci? Powaznie?
>Coraz rzadziej już tu zaglądam na to forum, ale... czasem po prostu muszę coś napisać... taka alergia na brak logiki. >Jak zwykle, przeciwnik boga popełnia ten sam błąd, jak setki innych przeciwników, błąd logiczny, z którym nie da się już walczyć... to tak jak głęboka wiara w boga... jest i już!
O! i nic nie poradzisz.. bo gdzie 'niewolnik' chwlali 'pana' tam miejsca na logike brak. Nic tobie do jego motywow - a 'myslozbrodnia' watpliwosci skutkuje wykresleniem z listy zaproszonych na 'wieczna balange'.... takie ryzyko dla jakiejs tam logiki? No bez przesady.....
>Otóż kochany olsonie... >1. Jeśli istnieje Bóg (np Jahwe), to można z dużym pawdopodobieństwem przyjąc iż jest dla Ciebie niepojęty (no wiesz, jest w końcu wszech, naj i ach...). Dlatego też ów Bóg posługuje się prawdopodobnie logiką niedostępną dla Ciebie, ani dla mnie. Stąd nie możesz twierdzić, iż jest on niesprawiedliwy, bo coś tam widzisz. Bardziej prawdopodobne jest iż nie rozumiesz.
Bog Brzostowskiego posluguje sie logika niedostepna dla ludzi wiec NIE MOZNA twierdzic ze jest NIESPRAWIEDLIWY. To jednak zupelnie nie przeszkadza Brzostowskiemu twierdzic iz jego 'bog' JEST SPRAWIEDLIWY
Bezcenne Logika a'la Brzostowski 'level expert'
>A zatem świat nie jest zły, ale raczej dobry. Ludzkość rozwija się i ogólne warunki >życia stają się coraz lepsze prawda?
No 'pacz' taki wszechmogacy i wszechwiedzacy i trzeba poprawiac... I powiedz ludziom zamordowanym tylko dzisiaj na swiecie w imie jakiego urojonego (nie wiadomo czy sprawiedliwego - ale 'raczej' tak) ze przeciez nie jest zle, ludzkosc sie rozwija, a bedzie jeszcze lepiej... A los niewolnikow to wogole wolal zostawic 'heretykom'... (a przeciez mogl nie dopuscic do wyzwolenia... - prawie tak dobry jak dieduszka W.I.L.)
>Bóg Cię stworzył (umożliwił istnienie) i kocha Ciebie
Jaki laskawca... szok!
PS Ojciec do syna: - Jasiu, to nieważne, że masz garba i nosisz okulary 25 dioptrii. Pamiętaj - Bóg cię kocha. - No, aż strach pomyśleć, co by było, jak by mnie nie kochał
|
|
 | 8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Jak zwykle, przeciwnik boga popełnia ten sam błąd, jak setki innych przeciwników, błąd logiczny, z którym nie da się już walczyć... to tak jak głęboka wiara w boga... jest i już! Jak zwykle upośledzony wiarą bełkotliwy kaznodzieja swoją głupotę i zacięcie w chachmęceniu bierze za logikę.
>1. Jeśli istnieje Bóg (np Jahwe), to można z dużym pawdopodobieństwem przyjąc iż jest dla Ciebie niepojęty (no wiesz, jest w końcu wszech, naj i ach...). Jeśli istnieje akurat Jahwe to rzeczywiście można przyjąć, że jest niepojęty, ale nie wedle uwidzeń i uzurpacji Brzostowskiego, a wedle rozumu i przyzwoitości: niepojęte jak ktoś o takich mocach może być tak prymitywnym kretynem.
>Dlatego też ów Bóg posługuje się prawdopodobnie logiką niedostępną dla Ciebie, ani dla mnie. Oklepana sztuczka (kiedy boski czubek robi głupotę to to w sposób oczywiście oczywisty musi być mądre) żeby Brzostowski z uśpioną czujnością plótł swoje pierdoły.
>Stąd nie możesz twierdzić, iż jest on niesprawiedliwy, bo coś tam widzisz. Ależ może! Ty jako upośledzony wiarą będziesz odwracał kota ogonem, nazywał szambo perfumerią byle ochronić wiarę, byle ochronić wizerunek Wszech-Ach-I-Och. Normalny człowiek nazywa rzeczy po imieniu wedle ustalonego systemu pojęć i wartości.
Ech, jak mi się nie chce więcej kopać z koniem....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 12 na 12 | Fizyk (17637 punktów) | > Dlatego też ów Bóg posługuje się prawdopodobnie logiką niedostępną dla Ciebie, ani dla mnie.
A Brzostowski posługuje się logiką niedostępną nawet dla Boga.
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Brzostowski... > Nie tylko Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Obserwując świat można zobaczyć same niesprawiedliwości...Dokładnie, dlatego właśnie każdy logicznie myślący człowiek wyciąga wniosek, że jeśli Bóg istnieje to jest niewrażliwy, słaby lub wręcz okrutny. Można się oczywiście pocieszać historyjkami o wiecznym raju za wiarę (skąd w ogóle wziął się aż tak głupi pomysł?) albo wywoływać w ludziach poczucie winy mówiąc im, że kiedyś tam nie posłuchali Boga, czego oczywiście nikt nie pamięta ale są ludzie, którzy dawno temu, w czasach kiedy nie było rozwiniętej nauki tak napisali i powtarzali te mity w różnych kulturach. Można znaleźć wiele wytłumaczeń tego dlaczego świat wygląda tak a nie inaczej. Wtedy właśnie powstają sekty, a z niektórych robią się po czasie religie. To tak jakby jakiś buszmen zobaczył samochód i powiedział, że jedzie bo koła się kręcą  Silnik? Benzyna? Nie, koła się kręcą i dlatego samochód jedzie!  A te bzdury o silniku, podwoziu, karoserii to wymyślił szatan żeby zachwiać naszą wiarę w to, że Bóg stworzył ten samochód i dał mu magiczne kręcące się koła. Czyli najpierw jest bezpodstawna teza a potem znajdowanie jej rzekomego potwierdzenia. Tak działa religia i psychomanipulacja bo to jedno i to samo. > Coraz rzadziej już tu zaglądam na to forum, ale... czasem po prostu muszę coś napisać... taka alergia na brak logiki.No to musisz mieć mocne zaostrzenie tej alergii bo jak tylko napisałeś ten post to musiała Cię zaatakować jeszcze mocniej  Dawno nie czytałem takich nielogiczności jak w Twoim poście. ad 1 Logiką niedostępną dla ludzi powiadasz? To najgłupszy ale naprawdę najgłupszy "argument" jaki podają ludzie broniący możliwości istnienia Boga. W zasadzie powinienem zostawić to bez komentarza ale postaram się wyprowadzić Cię z błędu (wiem, nie da się bo alergia zaatakowała tak mocno ale chociaż spróbuję). Zakładając, że Bóg istnieje zakładamy też, że logikę to on ma opanowaną i posługuje się nią dużo lepiej niż my. Dużo lepiej czyli ta logika nie może być dla nas logicznie sprzeczna. Niepojęta jest np fizyka kwantowa ale wiemy, że jest logiczna. Istnienie Boga jest nielogiczne. Podobnie z jego moralnością, gdyby istniał to jest niemoralny a powinien być bardziej moralny. Twój "argument" można zastosować do każdej manipulacji. Np można powiedzieć, że jeśli psychopata morduje ludzi to wg jego moralności i logiki robi dobrze a my tego nie pojmujemy. Jak wtedy udowodnisz, że psychopata źle postępuje? Musisz odwołać się wtedy do moralności i logiki. Skąd ją bierzesz? Sorry, głupie pytanie, my ludzie myślący bierzemy ją z myślenia i empatii natomiast ludzie wierzący są przeważnie pozbawieni w dużej mierze tych cech kiedy rozmawia się o religii i światopoglądzie. Możliwe, że Bóg Jahwe ma niepojętą dla mnie logikę i moralność psychopaty, wtedy masz rację. ad 2 Jest o czym ponieważ jako idea istnieje w umysłach wielu ludzi. ad 3 Może jakieś badania na szczęśliwość ludzi? Ograniczasz swoje myślenie do obecnych czasów, Polski, Stanów i zachodniej Europy i to wyłącznie do ludzi zdrowych, którym się powodzi. A ta cała reszta może sobie cierpieć a świat jest dobry, tak? Powiedz to córce Fritzla, głodnym dzieciom w Afryce i ludziom umierającym w szpitalach. A Ty pewnie jesteś jakiś wybrany przez Boga skoro jesteś szczęśliwy, co nie? > Bóg Cię stworzył (umożliwił istnienie) i kocha Ciebie (tak jak ojciec/matka daje życie i kocha), dał Ci też wskazówki jak postępować - dekalog + przykazanie miłości (jak ojciec/matka dają dzieciom wskazówki) i wolną wolę (jak kochający rodzice niekrępujący nakazami swych dzieci).Haha i jak nie przestrzegam jego zasad to za karę wieczne piekło, suuper  Umożliwił istnienie, a co jak uważam, że to największe przekleństwo jakie mi się przytrafiło? Wiesz, nie każdy jest zdrowy i szczęśliwy i nie każdemu podoba się na tym świecie. Dał dekalog? I żeby mnie zmylić wstawił do Biblii wiele nielogiczności, do katolicyzmu sprzeczne dogmaty (patrz powyższa dyskusja na temat poglądu Epikura), wiele niemoralnych rzeczy. Może specjalnie dał mi taki umysł, dla którego to niemoralne ale wiara ma wygrać z tymi wątpliwościami? > Bóg chce abyś Ty był podobny do niego, wyznawał podobne wartości, gdy tak będziesz czynił czeka Cię nagroda (niebo), ale nie musisz, sam wybierasz, sam ponosisz konsekwencje, to od Ciebie zależy.No a jak będę czynił inaczej to idę do wiecznego piekła. A to jak postępujemy jest uwarunkowane genami, hormonami i wpływem środowiska. Serio za to ma się iść do raju albo piekła? No tak ale inna logika...  > Poniżej używam słowa Ty w znaczeniu człowiek.> A Ty się buntujesz, chcesz aby bóg kochał ciebei mimo, że nie będziesz się go słuchał? Sorry, bóg tutaj ustala reguły, ale do niczego Cię nie zmusza.Jak to nie zmusza? Przecież Bóg w jakiego wierzą katolicy zmusza ludzi do istnienia i posłuszeństwa. Szkoda tylko, że dał wielu ludziom pragnienia, których nie mogą zrealizować, cierpienie, choroby. Nie życzę Ci niczego takiego ale po rozmowie z Tobą widzę, że niewiele w życiu przeżyłeś. > Na dodatek cały czas, do końca życia masz szanse na zbawienie, nawet gdybyś był najgorsza łajzą przez całe życie, możesz na koniec "przejrzeć" na oczy. Bóg kocha cię zatem mocniej niż Twoja matka lub ojciec. Gdybyś bowiem był przez całe życie zbójem, mordercą to trudno byłoby u "normalnych" rodziców szukać dalej miłości do Ciebie. A u Boga można.> To jest istota tej religii. Reszta to dodatki.Hahahahahaha  Uśmiałem się, serio
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >A ja powiem obserwując świat: raczej jest dobry niż zły.
No, no, ciekawe. Jeśli pisze to Pan "z pozycji" katolika czy innego chrześcijanina, to chciałbym przypomnieć, że ten "raczej dobry" świat jest na liście do rozwałki, co stoi czarno na białym w Objawieniu.
Przykro mi, jeśli zaniepokoiłem.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Nie tylko Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Nie tylko!> Obserwując świat można zobaczyć same niesprawiedliwości...A co ma piernik do wiatraka. Tak, sprawiedliwość jest tylko ideą, która nigdy nigdzie i przez nikogo nie została zrealizowaną. Zaś przyrody antropomorfizować nie należy. > Coraz rzadziej już tu zaglądam na to forum, ale... czasem po prostu muszę coś napisać... taka alergia na brak logiki.Są podręczniki do logiki. Może Pan uzupełnić swoje braki - choć są one ogromne. > Ale właśnie obserwacja swiata prowadzi do wniosku kompletnie przeciwnego niż Ty wysnuwasz. Zło na świecie jest, są choroby, wojny itd... Ale większość ludzi żyje i chce żyć, prawda? Co więcej miliony są szczęśliwe, mają żony, mężów, dzieci, ciekawą pracę itd... A zatem świat nie jest zły, ale raczej dobry. Ludzkość rozwija się i ogólne warunki życia stają się coraz lepsze prawda?A co tego mają wymyślone przez ludzi twory - chyba że przez głęboką wiarę w różne wymyślone bzdury jedni ludzie czynią krzywdę innym. > Hawkins powiedział: raczej istnieje coś niż nic.Tak powiedział? Naprawdę tak powiedział? A może podać Pan źródło? > No i oczywiście muszę jeszcze odnieść się do religii i Boga katolickiego (bo do niego pijesz) oraz jego "zła". Nie rozumiesz w ogóle przesłania tego Boga, nic a nic. Wyjaśnię Ci zatem istotę tej religii:Bóg Cię stworzył (umożliwił istnienie) i kocha Ciebie (tak jak ojciec/matka daje życie i kocha), dał Ci też wskazówki jak postępować - dekalog + przykazanie miłości (jak ojciec/matka dają dzieciom wskazówki) i wolną wolę (jak kochający rodzice niekrępujący nakazami swych dzieci).
Bóg chce abyś Ty był podobny do niego, wyznawał podobne wartości, gdy tak będziesz czynił czeka Cię nagroda (niebo), ale nie musisz, sam wybierasz, sam ponosisz konsekwencje, to od Ciebie zależy.
A Ty się buntujesz, chcesz aby bóg kochał ciebei mimo, że nie będziesz się go słuchał? Sorry, bóg tutaj ustala reguły, ale do niczego Cię nie zmusza. Na dodatek cały czas, do końca życia masz szanse na zbawienie, nawet gdybyś był najgorsza łajzą przez całe życie, możesz na koniec "przejrzeć" na oczy. Bóg kocha cię zatem mocniej niż Twoja matka lub ojciec. Gdybyś bowiem był przez całe życie zbójem, mordercą to trudno byłoby u "normalnych" rodziców szukać dalej miłości do Ciebie. A u Boga można.> To jest istota tej religii. Reszta to dodatki.A może trochę poczytać warto? Tylu filozofów chrześcijańskich, tylu teologów, a nawet papieże ciekawe rzeczy na ten temat pisali, a Pan tu wciska katechezę z podstawówki. Według Rabi Akiwa głównym ogólnym prawem Tory jest: "Pokochaj bliźniego swego jak siebie samego." Reszta 612 przykazań Tory, ze wszystkimi składowymi, to tylko komentarze. Ale to judaizm, a nie chrześcijaństwo. @@@ .
|
|
-2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >można udowodnić nieistnienie dobrego i sprawiedliwego Boga, który nas kocha. Taki nie istnieje ze >100% pewnością i do tego prowadzi obserwacja świata w połączeniu z argumentami moralnymi. Nie tylko Mnie obserwacja świata i istniejąca w nim moralność doprowadziły do Wiary, więc 100% pewność jest pychą. >Bóg katolicki jest niemoralnym tyranem. Obserwując świat można zobaczyć same niesprawiedliwości, Wymyśleni bogowie nie istnieją, a obserwując świat nie tylko widać w nim same niesprawiedliwości, sprawiedliwość też czasem można zobaczyć. >zostaliśmy stworzeni bez pytania i bez możliwości nieistnienia po śmierci jeśli istnieje tam inna Nie zostaliśmy stworzeni, jesteśmy nieustannie stwarzani, to jest proces rozłożony w czasie życia jednostki i w łańcuchu pokoleń. >forma życia lub reinkarnacja dalej na Ziemi. Każdy Bóg jakiego postawilibyśmy w miejsce pierwotnej >przyczyny ma masę negatywnych skutków, których jest w przyrodzie dużo więcej niż tych dobrych. To Gdyby w przyrodzie było więcej negatywnych skutków niż dobrych już dawno by się unicestwiła, a jednak prawa natury działają, równowagę niszczy człowiek, ale niech nie będzie taki pewny siebie, całej przyrody nie zabije, prędzej sam wyginie, a przyroda odrodzi się. >człowiek tworzy dobro kiedy ma warunki do rozwinięcia się sumienia i uczuć. Wszystko co złe wynika >nie z naszej natury a z natury całego świata, którego stwórcą miałby być bóg. Wiara w coś takiego Zło czyni człowiek, który stawia siebie ponad naturę, w naturze są prawa natury. >musi spowodować, że człowiek moralny nie uznaje takiego Boga tylko odwraca się od niego. Ale wtedy >jesteśmy skazani na piekło lub złą karmę. Jeśli wybieramy egoizm i ze strachu lub z powodu >uniknięcia dysonansu poznawczego decydujemy się wierzyć w boga i być po jego stronie to mamy u tego >bytu zapewnione niebo lub dobrą karmę. Robimy wtedy dobre rzeczy nie dlatego, że chcemy tylko ze >strachu i egoizmu. Za to ten niby dobry Bóg wynagradza. Jeśli ktoś używa argumentu, że i tak jest >dobrym człowiekiem i właśnie dlatego wierzy a nie odwrotnie to można zadać mu pytanie: do czego >służy mu w takim razie wiara? Wiara służy do rozsiewania Miłości, nie mylić z fałszywą wiarą, która służy egoizmowi. >W pewnym sensie jesteśmy jaźnią zamkniętą w ludzkim ciele czyli wszyscy jako odrębne świadomości >jesteśmy niewolnikami biorobotów, którymi są nasze ciała. Na to jacy jesteśmy wpływ mają geny i >środowisko. Ludzie wierzący chcą uniknąć dysonansu poznawczego i wymyślają religie, w których zawsze >jest dogmat o wolnej woli ale też o przymusie postępowania w określony sposób, który podoba się bogu >lub tworzy dobrą karmę. To zamiast pomóc tworzy dodatkowe podziały między ludźmi. Różne grupy są >dyskryminowane i obrażane lub czują się gorsze od innych przez co sprawiają problemy sobie lub Fałszywe religie tworzą podziały między ludźmi, Religia Prawdy nie dzieli lecz łączy. >społeczeństwu (jeśli sobie to i społeczeństwu). Religia powoduje też takie społeczne przekonania jak >to, że być bogatym to wstyd a bieda jest szlachetna. Zupełnie jak przekonania powstałe przez >komunizm. Bo religia to taki komunizm tylko, że duchowy. Zamiast partii jest bóg. Też są srogie To zależy co się rozumie przez bogactwo, nie jest wstydem być bogatym duchowo, natomiast materialnie mieć 100 razy więcej, podczas, gdy inni umierają z głodu to wstyd i hańba. >zakazy i nakazy a za ich złamanie czeka kara (bóg/MO tylko czeka na twój zły uczynek i nie przeoczy >żadnego). Jeśli dla Ciebie zakaz zabijania i nakaz Miłości są zbyt srogie to nie jesteś Człowiekiem, tylko egoistycznym zwierzęciem w ludzkiej skórze (przepraszam zwierzęta, bo nie jadły z drzewa poznania dobra i zła).
|
|
 | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Fałszywe religie tworzą podziały między ludźmi, Religia Prawdy nie dzieli lecz łączy. A co wtedy, gdy ktoś uznaje inne prawdy niż "Prawdę Religii" - czy może wówczas zachować niezależność, czy w ramach "Miłości" zostanie przyłączony bez pytania o zgodę? >
|
|
|  | -2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>Fałszywe religie tworzą podziały między ludźmi, Religia Prawdy nie dzieli lecz łączy. >A co wtedy, gdy ktoś uznaje inne prawdy niż "Prawdę Religii" - czy może wówczas zachować niezależność, czy w ramach "Miłości" zostanie przyłączony bez pytania o zgodę? >> > Prawda jest jedna, nie ma innych prawd.
|
|
| |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Prawda jest jedna, nie ma innych prawd.Czyżby? A czy wg tej Prawdy np. brukselka jest smaczna czy niesmaczna (jeśli wziąć pod uwagę fakt różnej percepcji smaku fenylotiomocznika), albo czy właściwa jest organizacja ruchu drogowego lewo- czy prawostronna? >
|
|
| | |  | -2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > > Prawda jest jedna, nie ma innych prawd.> Czyżby? A czy wg tej Prawdy np. brukselka jest smaczna czy niesmaczna (jeśli wziąć pod uwagę fakt różnej percepcji smaku fenylotiomocznika), albo czy właściwa jest organizacja ruchu drogowego lewo- czy prawostronna?> >Mylisz wiedzę z prawdą.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Mylisz wiedzę z prawdą. Mógłbyś to rozwinąć (kiedy wiedza z prawdą są rozłączne)? >
|
|
| | | | |  | -2 na 4 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> Mylisz wiedzę z prawdą. >Mógłbyś to rozwinąć (kiedy wiedza z prawdą są rozłączne)? >> Wiedza jest zmienna, a Prawda Absolutna, bo o takiej Prawdzie mówimy, niezmienna. Prawda nie może być raz taka, a raz inna, ale żeby zrozumieć rozłączność Prawdy Absolutnej od wiedzy musimy najpierw zdefiniować Prawdę, żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Wiedza dotyczy świata materii=energii, który znamy, badamy i wyciągamy wnioski, że to co wiemy na podstawie zbadania jest naszą wiedzą prawdziwą - "prawdą", np. Słońce wschodzi i zachodzi, więc się porusza, a Ziemia jest nieruchomym centrum świata, jesteśmy pewni przez tysiące lat, że to jest "prawda", do czasu kolejnego zbadania, że to jednak Ziemia się porusza wokół Słońca, a ono jest nieruchome i uważamy przez kolejne lata, że to jest "prawda", do czasu następnego zbadania, że Słońce też się porusza wokół centrum Galaktyki, więc Ziemia związana z nim grawitacyjnie nie porusza się po okręgu, lecz po spirali..., ale Galaktyka też jest w ruchu, więc ta spirala ma inny kształt, niż by miała, gdyby Galaktyka była nieruchoma... Reasumując, wiedzę, którą w danych czasach posiadamy uważamy za prawdziwą i skrótowo nazywamy "prawdą", ale prawidłowo powinniśmy mówić, że uważamy ją za wiedzę prawdziwą, a nie za prawdę, bo kiedyś kolejne badania mogą wykazać, że jest inaczej... Tak więc wszystko co uważamy za prawdę jest po prostu naszą wiedzą o świecie, którą uważamy za prawdziwą, ale Prawdą jej nazwać nie wolno bo może kiedyś ktoś udowodni, że wiedza, którą przez tysiące lat uważaliśmy za prawdziwą była fałszywa i teraz mamy nową "prawdę"..., nie, nie mamy żadnej prawdy, tylko wiedzę, którą uważamy za prawdziwą. Natomiast Prawda jest czym innym niż wiedza prawdziwa (prawdziwa w danych czasach na podstawie zbadania), bo Prawda nie podlega zmianom, że teraz wiemy więcej, badamy głębiej, więc Prawda się nam zmieniła... Prawda jest niezmienna, Absolutna, Jedna, nie ma wielu prawd, ale zanim napiszę co jest Prawdą jestem ciekaw Twojej definicji.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >>> Mylisz wiedzę z prawdą. >>Mógłbyś to rozwinąć (kiedy wiedza z prawdą są rozłączne)? > najpierw zdefiniować Prawdę, żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Dobrze. Spróbujmy określić "Prawdę" w ramach wiedzy (jeśli mamy wiedzieć co zacz).
> Ziemia jest nieruchomym centrum świata, jesteśmy pewni przez tysiące lat, że to jest "prawda" Trafny cudzysłów - pewniacy byli pewni, że to prawda, a niepewnym zamykali usta lub kasowali gwoli "Prawdy".
> to jednak Ziemia się porusza wokół Słońca, a ono jest nieruchome (..) Słońce też się porusza wokół centrum Galaktyki (..) ale Galaktyka też jest w ruchu.. .. i co dalej? Jaki prawdziwy (nieruchomy?) układ odniesienia proponujesz?
> prawidłowo powinniśmy mówić, że uważamy ją za wiedzę prawdziwą, a nie za prawdę, bo kiedyś kolejne badania mogą wykazać, że jest inaczej... Tak więc wszystko co uważamy za prawdę jest po prostu naszą wiedzą o świecie, którą uważamy za prawdziwą, ale Prawdą jej nazwać nie wolno Bardzo dobrze - słowo "prawda" powinno być pisane małą literą, a nie wielką.
> Prawda jest niezmienna, Absolutna, Jedna, nie ma wielu prawd Skąd przypuszczenie, że jest, zanim się ją uzgodni? Jak twierdzić, że jedna, zanim obliczy się ile?
> jestem ciekaw Twojej definicji. Ogólnie: to, co da się sprawdzić (lub choć uprawdopodobnić).
[Co nie sprawdzone, trąci blefem - co niesprawdzalne, mija się z prawdą.] >
|
|
| | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> Prawda jest niezmienna, Absolutna, Jedna, nie ma wielu prawd >Skąd przypuszczenie, że jest, zanim się ją uzgodni? To nie przypuszczenie, zdefiniowałem Prawdę. >> jestem ciekaw Twojej definicji. >Ogólnie: to, co da się sprawdzić (lub choć uprawdopodobnić). >[Co nie sprawdzone, trąci blefem - co niesprawdzalne, mija się z prawdą.] ogólnie to definiujesz wiedzę, a ona jest zmienna, więc jest "prawdą" tylko tak długo dopóki ktoś jej nie obali i wtedy przez jakiś czas mamy nową "prawdę", aż ktoś następny nie udowodni, że jest ona kłamstwem... a Prawda nie może zostać podważona i zastąpiona inną "prawdą", więc wciąż czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | grzmot (741 punktów) | >a Prawda nie może zostać podważona i zastąpiona inną "prawdą", więc wciąż czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej Prawda absolutna to oksymoron. Prawda zakłada obserwatora, który może się na temat czegoś wypowiedzieć. Obserwator może wypowiadać sądy tylko subiektywne, a więc nie absolutne.
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>a Prawda nie może zostać podważona i zastąpiona inną "prawdą", więc wciąż czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej >Prawda absolutna to oksymoron. Prawda zakłada obserwatora, który może się na temat czegoś wypowiedzieć. Obserwator może wypowiadać sądy tylko subiektywne, a więc nie absolutne. Oksymoron to epitet sprzeczny, a między Prawdą a Absolutem nie ma sprzeczności. Ale nie o tym rzecz, lecz o definicji Prawdy...?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | grzmot (741 punktów) | > Oksymoron to epitet sprzeczny, a między Prawdą a Absolutem nie ma sprzeczności.Prawda zakłada wiedzę o czymś: bo jeśli nie wiemy, to nawet jak trafimy, to będzie przypadek, a nie prawda. Natomiast absolut jest nieobserwowalny, niepoznany - nie mamy o nim wiedzy. W związku z tym nie może być połączenia między prawdą i absolutem  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >Oksymoron to epitet sprzeczny, a między Prawdą a Absolutem nie ma sprzeczności.> Prawda zakłada wiedzę o czymś: bo jeśli nie wiemy, to nawet jak trafimy, to będzie przypadek, a nie prawda. Natomiast absolut jest nieobserwowalny, niepoznany - nie mamy o nim wiedzy. W związku z tym nie może być połączenia między prawdą i absolutem .> Wierzę, że jest, ale nie o tym rzecz, lecz o zdefiniowaniu Prawdy. Jeśli Ci przeszkadza słowo absolutna to je pomińmy, bo Prawda i Prawda Absolutna to to samo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie o tym rzecz, lecz o zdefiniowaniu Prawdy. Jeśli Ci> przeszkadza słowo absolutna to je pomińmy, bo Prawda> i Prawda Absolutna to to samo.Lepiej pisać w liczbie mnogiej. Prawd jest wiele. Zależy czego dotyczą - tak, jak wiele jest ludzi, rzeczy i sytuacji. Poza tym Prawda Absolutna brzmi nieco złowrogo. Wiem, że tego nie czujesz (na razie) ale to prawda  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Prawd jest wiele. Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Tak.. lekarz kazał przytakiwać. Na koniec drobna modyfikacja cytatu z klasyka: "i oczywiście nic Cię nie przekona, ze czarne jest czarne, a białe białe" Niestety, teraz bez smutku się już pożegnam.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >Prawda jest jedna.
Prawda to logiczne "1" w formule zdaniowej. Jak nic, prawd jest więcej niż jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>Prawda jest jedna. >Prawda to logiczne "1" w formule zdaniowej. Jak nic, prawd jest więcej niż jedna. > To zależy co rozumiesz przez Prawdę, jak Ją zdefiniujesz, a jak dotąd definicji nie było... Trawa jest zielona, słońce świeci, woda jest mokra to nie 3 prawdy, lecz wiedza o świecie materii... Prawda jest czymś więcej niż wiedza, która jest, lub wydaje się nam prawdziwa. Prawda Absolutna jest jedna, a małych prawd, które się na nią składają jest wiele, to tak jak z człowiekiem, składa się z bilionów komórek, a jest jeden.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej. Poproszę o przykłady prawd do niej należących. >
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej. >Poproszę o przykłady prawd do niej należących. Troska o słabych, opieka nad chorymi, pomoc biednym, oświecanie zindoktrynowanych...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>> czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej. >>Poproszę o przykłady prawd do niej należących. >Troska o słabych, opieka nad chorymi, pomoc biednym, oświecanie zindoktrynowanych... ?? Zupełnie mnie zaskoczyłeś (naprawdę)). Więc nie chodziło wcale o to, jak jest, lecz o to, jak być powinno (Powinno))?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>>> czekam na Twoją definicję Prawdy Absolutnej. >>>Poproszę o przykłady prawd do niej należących. >>Troska o słabych, opieka nad chorymi, pomoc biednym, oświecanie zindoktrynowanych... >?? Zupełnie mnie zaskoczyłeś (naprawdę)). To nie chodziło wcale o to, jak jest, lecz o to, jak być powinno (Powinno))?
Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno.
To w takim razie to nie jest prawda, a Ty nie znasz znaczenia słów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Domeru (533 punktów) | > >Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno.> To w takim razie to nie jest prawda, a Ty nie znasz znaczenia słów.Ale przynajmniej jest stosunkowo konsekwentny w formułowaniu bredni - gdzieś w innym wątku mu wyszło, że widzi to co chciałby zobaczyć (wiara widząca oparta na nadziei, za to nie skażona wiedzą).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >>Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno.> >To w takim razie to nie jest prawda, a Ty nie znasz znaczenia słów.> Ale przynajmniej jest stosunkowo konsekwentny w formułowaniu bredni - gdzieś w innym wątku mu wyszło, że widzi to co chciałby zobaczyć (wiara widząca oparta na nadziei, za to nie skażona wiedzą).  Jeśli czegoś nie rozumiesz to zapytaj, wyjaśnię, a nie pisz, że formułuję brednie, bo wydajesz o sobie świadectwo erysty. Wiara widząca, czyli logiczna, nie skażona fałszywą wiedzą, że wie się coś, czego się nie wie, tym różni się od wiary ślepej, że nie kłamie, nie pyszni się fałszywą wiedzą, że Bóg jest, z ilu osób się składa i ile ma rąk...etc., ale opiera się na Nadziei, że jest siła wyższa, która jest źródłem świata, życia, opiera się na Wierze, nie na wiedzy. To jest właśnie wiara "widząca", a nie "ślepa", ale może za trudne dla Ciebie te metafory, żebyś zrozumiał, łatwiej je nazwać bredniami.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno. >To w takim razie to nie jest prawda, a Ty nie znasz znaczenia słów. Wiem co to jest Prawda, to Ty nie wiesz co to jest Prawda, ale proszę zdefiniuj, to będę miał się do czego odnieść.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >>Tak, właśnie o to chodzi jak być powinno.> >To w takim razie to nie jest prawda, a Ty nie znasz znaczenia słów.> Wiem co to jest Prawda, to Ty nie wiesz co to jest Prawda,> ale proszę zdefiniuj, to będę miał się do czego odnieść.Przede wszystkim wiesz co jest prawdą w przypadku tylko paru spraw. Co do dużo większej ich ilości - nie wiesz. To jak być powinno jest subiektywnym zdaniem osoby, która je wyraża na podstawie swoich subiektywnych obserwacji. Szumne nazywanie tego "Prawdą", a co śmieszniejsze "Prawdą Absolutną" jest po prostu zwykłym dodawanie sobie kurażu, żeby nie powiedzieć pyszałkowatą pewnością siebie, pochodzącą zapewne z nieuprawnionego przypisywania sobie sprzymierzeńca w postaci Osoby Wyższej. * Oznajmiłeś przedwczoraj z typową dla siebie pewnością o 23:22, że "udowodnisz coś definicją Prawdy". Gdzie ta definicja? Jestem bliski konstatacji, że nie warto z Tobą rozmawiać, bo nie wywiązujesz się nawet z obietnic, które sam sobie narzucasz, nie mówiąc już o powinnościach wynikających z uczciwości w rozmowie. PS Prawda - cecha wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocznej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca. Problemem zdefiniowania tego pojęcia zajmowali się filozofowie od starożytności. Klasyczna definicja prawdy pochodzi od Arystotelesa i jest to zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy.
Definicja arystotelesowska (definicja klasyczna) Arystoteles tak próbował przybliżać istotę prawdy w swojej Metafizyce: Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą. Definicja ta (zwana dziś korespondencyjną definicją prawdy) oznacza, że dane zdanie A jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy stan faktyczny opisany przez zdanie A ma rzeczywiście miejsce, tzn. zdanie 'Ala ma kota' jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy Ala rzeczywiście posiada jakiegoś kota. Powyższe rozumienie prawdy prowadzi jednak do kilku trudności. Jedną z nich jest tzw. paradoks kłamcy. Bez względu na to, jaką z dwóch wartości logicznych przypiszemy jednemu z poniższych zdań: Z1 = Z2 jest zdaniem prawdziwym, Z2 = Z1 jest zdaniem fałszywym, to, przy założeniu powyżej definicji prawdy, dojdziemy do wniosku, że zdaniu przysługuje inna (od założonej) wartość logiczna. Przez wieki filozofowie nie potrafili znaleźć definicji prawdy, która z jednej strony byłaby formalnie poprawna (nie prowadziłaby do sprzeczności), a z drugiej adekwatna czyli bliska nieścisłemu, potocznemu rozumieniu słowa "prawda".
Definicja św. Tomasza Słowo "prawda" może być rozumiane trojako: metafizycznie - verum est id, quod est. (Prawdą jest to, co jest.) Prawdziwe jest to, co istnieje. Prawda jest zamienna z bytem. Każda rzecz, o ile istnieje, jest prawdziwa. Prawda jest transcendentalium. teoriopoznawczo - verum est adaequatio intellectus et rei. Prawda zachodzi wówczas, jeżeli to co jest w naszym intelekcie jest zgodne z rzeczywistością. logicznie - verum est manifestativum et declarativum esse. Wszystko co wskazuje na prawdę, ukazuje ją, prowadzi do niej.
Definicja Tarskiego Jedna z takich prób została przedstawiona w XX wieku przez polskiego logika Alfreda Tarskiego, choć miała ograniczony zasięg - odnosiła się mianowicie wyłącznie do języków formalnych. Tarski określił prawdę jako pewną cechę zdań, wyrażalną jednak w języku zewnętrznym (czyli w metajęzyku) wobec języka, w jakim wypowiadane są owe zdania. Definicja Tarskiego dla zdań języka angielskiego - wyrażona w języku polskim jako metajęzyku dla języka angielskiego - byłaby nieskończoną koniunkcją zdań typu: Zdanie Grass is green jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy TRAWA JEST ZIELONA, Zdanie Jan loves Ania jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy JAN KOCHA ANIĘ, Zdanie Warsaw is the capital of Poland jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy WARSZAWA JEST STOLICĄ POLSKI, przy czym "wtedy i tylko wtedy" jest prawdziwościowym spójnikiem logicznym, natomiast zdania pisane dużymi literami są przekładem odpowiednich zdań języka angielskiego na zdania języka polskiego z zachowaniem (z dokładnością co do) ich ekstensji. Antynomia kłamcy nie ima się tej definicji, gdyż zdanie "ja kłamię" byłoby zdaniem nie z języka polskiego, lecz właśnie z owego zewnętrznego języka, opisującego stan faktyczny i jako takie nie podlegałoby definicji Tarskiego. Definicja Tarskiego odnosiła się jedynie do języków formalnych (do których język polski się nie zalicza) i była konstruowana nie tyle przez nieskończoną koniunkcję, co przez indukcję.
Prawda - Słownik języka polskiego
prawda I 1. «zgodna z rzeczywistością treść słów, interpretacja faktów, przedstawienie czegoś zgodne z realiami» 2. «to, co rzeczywiście jest, istnieje lub było» 3. «zasada dowiedziona naukowo lub wynikająca z doświadczenia, uważana powszechnie za niepodważalną» prawda II 1. «wykrzyknik sygnalizujący, że mówiący zgadza się z tym, co ktoś powiedział» 2. «wykrzyknik na końcu zdania lub otwierający pytanie, sygnalizujący, że mówiący oczekuje od swojego rozmówcy aprobaty tego, co powiedział lub powie» prawda III «partykuła używana jako wtrącenie, sygnalizująca, że mówiący zastanawia się nad dalszym ciągiem swojej wypowiedzi, np. Trzeba wreszcie znaleźć, prawda, rozwiązanie, prawda, tej kwestii.»pl.wikipedia.org/wiki/Prawdasjp.pwn.pl/slowniki/prawda.html
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >To jak być powinno jest subiektywnym zdaniem osoby, która je wyraża na podstawie swoich subiektywnych obserwacji. No i co z tego? Nie wyrażać swoich sądów? >Szumne nazywanie tego "Prawdą", a co śmieszniejsze "Prawdą Absolutną" jest po prostu zwykłym dodawanie sobie kurażu, żeby nie powiedzieć pyszałkowatą pewnością siebie, pochodzącą zapewne z nieuprawnionego przypisywania sobie sprzymierzeńca w postaci Osoby Wyższej. >* Pychą jest przedstawianie wiedzy, której się nie ma. Nie wiem, czy Osoba Wyższa istnieje, więc Twoje przypisywanie... jest Pychą. >Oznajmiłeś przedwczoraj z typową dla siebie pewnością o 23:22, że "udowodnisz coś definicją Prawdy". Gdzie ta definicja? Cierpliwości. >PS Przedstawiłeś kilka prób zdefiniowania Prawdy, mogłeś sobie chociaż zadać trochę trudu, żeby przeczytać te "definicje" i dowiedzieć się, że są obarczone błędami i de facto definiują rzeczywistość, a nie Prawdę Absolutną. Ale popełniasz ten sam błąd co inni, identyfikujesz rzeczywistość, która nota bene nie jest nawet do końca poznana z Prawdą, a to nie to samo, bo: "Tyle samo prawd ile kłamstw rządzi całym światem mym Tyle samo prawd ile kłamstw kieruje nim Tyle samo prawd ile kłamstw pośród mijających dni Że sam diabeł nie odróżni ich"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No i co z tego? Nie wyrażać swoich sądów?Wyrażać. Ale nazywanie tego "Prawdą", do tego "Absolutną" trąci sukienkowym nadymaniem się. Lecz oczywiście można wszystko. Przecież nie ma zakazu kompromitowania się. > Pychą jest przedstawianie wiedzy, której się nie ma.Tu się zgadzam. Na jaki temat masz konkretnie wiedzę? Poza oczywiście "szerokim". > Nie wiem, czy Osoba Wyższa istnieje, więc Twoje> przypisywanie... jest Pychą.Jak dla mnie, to Ty z Prawdy robisz Istotę Najwyższą. Odkrycie "Prawdy Absolutnej" cokolwiek to jest (patrz niżej) to jak odkrycie Boga, niekoniecznie pojmowanego jako byt osobowy. Religijnym myśleniem, to Ty trącisz na kilometr. > > Oznajmiłeś przedwczoraj z typową dla siebie pewnością> o 23:22, że "udowodnisz coś definicją Prawdy". Gdzie ta definicja?> Cierpliwości.Jestem cierpliwy. Ale nie wiem, czy Twoja inteligencja już Ci powiedziała, że zwlekanie jest słabe. Mężczyzna w ciuciubabkę głównie bawi się, jak jest mały. Później może ewent. ze swoimi dziećmi. Ciekawe, po co Ci ta gra na zwłokę. Już się powoli domyślam, ale wiedzę tą pozostawię dla siebie.  > Przedstawiłeś kilka prób zdefiniowania Prawdy, mogłeś sobie> chociaż zadać trochę trudu, żeby przeczytać te "definicje" i> dowiedzieć się, że są obarczone błędami i de facto definiują rzeczywistość,> a nie Prawdę Absolutną.Po pierwsze nie możesz wiedzieć, czy czy zadałem sobie trud czy nie. Nie rozmawialiśmy o nich, byś z kontekstu doszedł czy ja je popieram, dobrze rozumiem itp. Po drugie nie zdefiniowałeś Prawdy Absolutnej, więc nie wiadomo co masz na myśli. > "Tyle samo prawd ile kłamstw rządzi całym światem mym> Tyle samo prawd ile kłamstw kieruje nim> Tyle samo prawd ile kłamstw pośród mijających dniCytat z piosenki odnosi się do życia fikcyjnej osoby. Czyli tak jak sam wyżej napisałeś: czyjejś ludzkiej rzeczywistości (choćby hipotetycznej). > Że sam diabeł nie odróżni ich"Wolne żarty. Ty przecież odróżnisz. Nieprawdaż?  
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Wyrażać. Ale nazywanie tego "Prawdą", do tego "Absolutną" trąci sukienkowym nadymaniem się.Masz skrzywioną perspektywę, w sukience chodziłem raz 40 lat temu pierwszego dnia wiosny. > Lecz oczywiście można wszystko. Przecież nie ma zakazu kompromitowania się.Dokładnie. > > Pychą jest przedstawianie wiedzy, której się nie ma.> Tu się zgadzam. Na jaki temat masz konkretnie wiedzę? Poza oczywiście "szerokim".Że przedstawiasz wiedzę, której nie masz. > > Nie wiem, czy Osoba Wyższa istnieje, więc Twoje> > przypisywanie... jest Pychą.> Jak dla mnie, to Ty z Prawdy robisz Istotę Najwyższą.Znam: "Bóg jest wszechmogący", ale to nie moje i nie zgadzam się z tym, więc po raz kolejny jesteś w błędzie. > Religijnym myśleniem, to Ty trącisz na kilometr.Zgadza się i jestem z tego dumny. > >> Oznajmiłeś przedwczoraj z typową dla siebie pewnością> > o 23:22, że "udowodnisz coś definicją Prawdy". Gdzie ta definicja?> > Cierpliwości.> Jestem cierpliwy.Jesteś niekonsekwentny, w jednym z postów napisałeś, żebym nie udowadniał, ja odpowiedziałem: "Dobrze", a teraz znów chcesz? Zdecyduj się. > Ale nie wiem, czy Twoja inteligencja już Ci powiedziała, że zwlekanie jest słabe. Mężczyzna w ciuciubabkę głównie bawi się, jak jest mały. Później może ewent. ze swoimi dziećmi. Ciekawe, po co Ci ta gra na zwłokę. Już się powoli domyślam, ale wiedzę tą pozostawię dla siebie.  Posiadasz wiedzę, że gram na zwłokę, a ja wcale nie gram. Zwyczajnie kiedyś zamieszczę na portalu definicję, albo nie, to zależy, czy znajdę tutaj osoby, które szanują "perły", bo jak uczy Ewangelia, "nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.". > Nie rozmawialiśmy o nich, byś z kontekstu doszedł czy ja je popieram, dobrze rozumiem itp.Samo przedstawienie kilku definicji powinno Ci zapalić czerwone światełko, że skoro jest kilka......, bezradność doprowadziła nawet do takiej: "Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda." > Po drugie nie zdefiniowałeś Prawdy Absolutnej, więc nie wiadomo co masz na myśli.Masz rację, nie wiesz co mam na myśli. > >Że sam diabeł nie odróżni ich"> Wolne żarty. Ty przecież odróżnisz. Nieprawdaż?  Odróżniam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Wyrażać. Ale nazywanie tego "Prawdą", do tego "Absolutną" trąci sukienkowym nadymaniem się.> Masz skrzywioną perspektywę, w sukience chodziłem raz 40 lat temu pierwszego dnia wiosny.To nie perspektywa, tylko najprowdziwsza Prowda  > Że przedstawiasz wiedzę, której nie masz.Na jaki temat masz konkretnie wiedzę? > Znam: "Bóg jest wszechmogący", ale to nie moje i nie> zgadzam się z tym, więc po raz kolejny jesteś w błędzie.I gadaj tu z takim. Może i znasz, ale nie o tym mówię. Jest wiele definicji i rozumień Boga. > > Religijnym myśleniem, to Ty trącisz na kilometr.> Zgadza się i jestem z tego dumny.W porządku, jedno ustaliliśmy. > >Jestem cierpliwy.> Jesteś niekonsekwentny, w jednym z postów napisałeś, żebym> nie udowadniał, ja odpowiedziałem: "Dobrze", a teraz znów> chcesz? Zdecyduj się.Miesza Ci się udowadnianie z definiowaniem. Nie chodzi o udowadnianie, a o podanie Twojej definicji Prawdy. To jest Twoja definicja. I raczej nic nie udowodni. Podtrzymuję, ja od Ciebie żadnych dowodów nie pragnę czytać. > Posiadasz wiedzę, że gram na zwłokę, a ja wcale nie gram.> Zwyczajnie kiedyś zamieszczę na portalu definicję, albo nie,Zmieniasz zdanie. Napisałeś, że bezwzględnie zamieścisz. Teraz to od czegoś uzależniasz. Powoli tracę chęć rozmowy. Uświadamiam sobie, że coraz bardziej nie warto z Tobą rozmawiać. Chcesz być tajemniczy, gadasz o jakichś perłach, czarujesz i myślisz, że wzbudzasz tym czyjąś większą chęć. Z początku dostałeś kredyt zaufania. Ten kredyt niestety stopniowo topnieje. > to zależy, czy znajdę tutaj osoby, które szanują "perły",> bo jak uczy Ewangelia, "nie rzucajcie swych pereł przed świnie,> by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.".Ano uczy. Trzeba niestety jeszcze te perły mieć. Niestety jednak prawda jest inna: pyszałek taki, jak Ty specjalnie żadnych pereł mieć nie może, ale to moje zdanie. Ty masz inne. Więc próbuj innym "godnym" przekazać swoje "perły". Może się skuszą. > Samo przedstawienie kilku definicji powinno Ci zapalić> czerwone światełko, że skoro jest kilka......,Życie jest bogatsze niż Ci się wydaje. Szkoda, ze nie potrafisz do tego dojrzeć plotąc wciąż o jakiejś Jednej Prawdzie. > bezradność doprowadziła nawet do takiej: "Są trzy prawdy:> świento prawda, tys prawda i gówno prawda."No właśnie, brawo!  Wiec jednak jakiegoś sukienkowca poważasz, a przynajmniej uważasz godnego zacytowania. To już jakiś postęp jest. Ale nie osiadaj na laurach, jeszcze dużo przed Tobą pracy. > >Po drugie nie zdefiniowałeś Prawdy Absolutnej, więc nie wiadomo co masz na myśli.> Masz rację, nie wiesz co mam na myśli.Co Ty masz na myśli, to już sporo wynika z Twoich wpisów. Ale Prawdy Absolutnej made by Duch Prawdy rzeczywiście nie zdefiniowałeś i nie wiem. Nie martw się, jakoś jednak przeżyję  > >>Że sam diabeł nie odróżni ich"> >Wolne żarty. Ty przecież odróżnisz. Nieprawdaż?> Odróżniam.Każda pliszka swój ogonek chwali a Ty zrobiłeś to tutaj chyba kilkanaście razy. Dziękuję za uwagę.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 4 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Na jaki temat masz konkretnie wiedzę?Że przedstawiasz wiedzę, której nie masz. > Miesza Ci się udowadnianie z definiowaniem. Nie chodzi o udowadnianie, a o podanie Twojej definicji Prawdy.Moja definicja jest udowodnieniem. > Podtrzymuję, ja od Ciebie żadnych dowodów nie pragnę czytać.To nie czytaj, bo jak podam definicję-dowód to przeczytasz wbrew pragnieniom. > Zmieniasz zdanie. Napisałeś, że bezwzględnie zamieścisz. Teraz to od czegoś uzależniasz.Napisałem: "bezwzględnie"? Zacytuj! > Ten kredyt niestety stopniowo topnieje.To dobrze. > Niestety jednak prawda jest inna: pyszałek taki, jak Ty specjalnie żadnych pereł mieć nie może, ale to moje zdanie.No pewnie, ja go nie napisałem. > Życie jest bogatsze niż Ci się wydaje. Szkoda, ze nie potrafisz do tego dojrzeć plotąc wciąż o jakiejś Jednej Prawdzie.Wydaje Ci się, że mi się wydaje. > > bezradność doprowadziła nawet do takiej: "Są trzy prawdy:> > świento prawda, tys prawda i gówno prawda."> No właśnie, brawo! Wiec jednak jakiegoś sukienkowca poważasz, a przynajmniej uważasz godnego zacytowania.Czasami trzeba zacytować głupotę, żeby komuś coś uświadomić. > Co Ty masz na myśli, to już sporo wynika z Twoich wpisów.Co mam na myśli? > >Odróżniam.> Każda pliszka swój ogonek chwali a Ty zrobiłeś to tutaj chyba kilkanaście razy.Mylisz chwalenie się z przedstawianiem poglądów... i nie dla chwały to robię, nie jestem małostkowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Że przedstawiasz wiedzę, której nie masz.Niewiele zrozumiałeś z tego, co piszę o Tobie i jest to spójne z tym co pisałeś wcześniej, że nie interesują Cię inni (patrzę tu również na pyskówki z innymi forumowiczami, których ciągniesz już kilka - z równie miernym skutkiem). Ważne jest przecież tylko to, co Ty głosisz  Ale chyba notujemy tu jakąś odmianę - od pewnego momentu masz aspiracje pisać O MNIE  > > Miesza Ci się udowadnianie z definiowaniem. Nie chodzi> > o udowadnianie, a o podanie Twojej definicji Prawdy.> Moja definicja jest udowodnieniem.To się dopiero zobaczy, jeśli ją podasz. Bo jak nie podasz - to nie zobaczy  > >Podtrzymuję, ja od Ciebie żadnych dowodów nie pragnę czytać.> To nie czytaj, bo jak podam definicję-dowód to przeczytasz wbrew pragnieniom.Jak się domyślam żaden to dowód nie będzie (chyba że w Twojej wyobraźni) więc go nie oczekuję. > >Zmieniasz zdanie. Napisałeś, że bezwzględnie zamieścisz. Teraz to od czegoś uzależniasz.> Napisałem: "bezwzględnie"? Zacytuj!"Poszukaj sam w rozmowach ze mną, nie chce mi się" > No pewnie, ja go nie napisałem. > Wydaje Ci się, że mi się wydaje. > Czasami trzeba zacytować głupotę, żeby komuś coś uświadomić. > > Każda pliszka swój ogonek chwali a Ty zrobiłeś to tutaj chyba kilkanaście razy.> Mylisz chwalenie się z przedstawianiem poglądów... i nie dla chwały to robię, nie jestem> małostkowy.Oczywiście, że nie dla chwały  Lekarz kazał przytakiwać 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Lekarz kazał przytakiwać To przytakuj, albo zmień lekarza.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > właśnie o to chodzi jak być powinno. Czy powinno się miłować nieprzyjaciół lub choć ich szanować, albo tolerować zwolenników innych prawd?
[I jak w końcu powinno być z ruchem na drogach - prawostronny, lewostronny czy mieszany?] >
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Czy powinno się miłować nieprzyjaciół lub choć ich szanować, albo tolerować zwolenników innych prawd? Tak powinno się miłować wszystkich. Tolerować nie, jeśli dla kogoś "prawdą" jest np.; =Słowianie do gazu=, to tego tolerować nie wolno. >[I jak w końcu powinno być z ruchem na drogach - prawostronny, lewostronny czy mieszany?] Nie zajmuję się rozwiązywaniem problemów materialnych, lecz duchowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > powinno się miłować wszystkich. Również tych, których się nie akceptuje (albo i zwalcza)? > jeśli dla kogoś "prawdą" jest np.; =Słowianie do gazu=, to tego tolerować nie wolno. Tak, zatem granicą tolerancji jest cudza nietolerancja?
>Nie zajmuję się rozwiązywaniem problemów materialnych, lecz duchowych. Unikasz odpowiedzi, skrywając się za duchem. Jesteś przeciw paleniu/gazowaniu Słowian, czy tylko przeciw samym tego typu hasłom?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> powinno się miłować wszystkich. >Również tych, których się nie akceptuje (albo i zwalcza)? Tak. >> jeśli dla kogoś "prawdą" jest np.; =Słowianie do gazu=, to tego tolerować nie wolno. >Tak, zatem granicą tolerancji jest cudza nietolerancja? Nawoływanie do zabijania ludzi nazywasz nietolerancją, nie zbrodnią? >>Nie zajmuję się rozwiązywaniem problemów materialnych, lecz duchowych. >Unikasz odpowiedzi, skrywając się za duchem. Jesteś przeciw paleniu/gazowaniu Słowian, czy tylko przeciw samym tego typu hasłom? Jestem przeciw paleniu/gazowaniu ludzi, a na organizacji ruchu drogowego się nie znam, pozostawiam to fachowcom.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>> granicą tolerancji jest cudza nietolerancja? >Nawoływanie do zabijania ludzi nazywasz nietolerancją, nie zbrodnią? Początkiem zbrodni jest chyba nietolerancja - brak miłości to za mało. [Próbuję ułożyć pojęcia określające relacje między ludźmi: - od neutralności przez tolerancję, akceptację do przyjaźni (w jedną stronę), - od neutralności przez nietolerancję, wrogość do zbrodni (w drugą stronę).] Umiłowanie nieprzyjaciół wygląda czasami na udawane/fałszywe, a co najmniej przesadne. Czy wg Ciebie można zabić z miłości?
>Jestem przeciw paleniu/gazowaniu ludzi, a na organizacji ruchu drogowego się nie znam, pozostawiam to fachowcom. Coś ściemniasz - nie wierzę byś miał lepsze rozeznanie w gazowaniu niż w poruszaniu się po ulicach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Początkiem zbrodni jest chyba nietolerancja - brak miłości to za mało. Chcesz powiedzieć, że jeśli nie toleruję czyjegoś zachowania i grzecznie zwracam mu uwagę to popełniam zbrodnię? >Umiłowanie nieprzyjaciół wygląda czasami na udawane/fałszywe, a co najmniej przesadne. Jeśli jest udawane to nie jest to umiłowanie. >Czy wg Ciebie można zabić z miłości? Tak. >Coś ściemniasz - nie wierzę byś miał lepsze rozeznanie w gazowaniu niż w poruszaniu się po ulicach. Gdzie napisałem, że znam się na gazowaniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Chcesz powiedzieć, że jeśli nie toleruję czyjegoś zachowania i grzecznie zwracam mu uwagę to popełniam zbrodnię? Skądże. Twierdzę tylko, że tolerancja nie jest zaczątkiem wrogości ani pretekstem do zbrodni. W odróżnieniu od miłości, która jakoby (jak wyżej potwierdzasz) nie wyklucza zabijania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Skądże. Twierdzę tylko, że tolerancja nie jest zaczątkiem wrogości ani pretekstem do zbrodni. >W odróżnieniu od miłości, która jakoby (jak wyżej potwierdzasz) nie wyklucza zabijania. Miłość również nie jest zaczątkiem wrogości ani pretekstem do zbrodni. (potwierdzam) A tolerancja wyklucza zabijanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Miłość również nie jest zaczątkiem wrogości ani pretekstem do zbrodni. (potwierdzam)> A tolerancja wyklucza zabijanie?Setarkos: "tolerancja nie jest zaczątkiem wrogości ani pretekstem do zbrodni". Zatem wyklucza. Co do miłości, to czasem jednak w zbrodnię się przekształca: poznan.nas(*)razem,1977278,art,t,id,tm.html
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > A tolerancja wyklucza zabijanie? Ktoś tolerujący Słowian nie będzie chyba głosić haseł typu "Słowianie do gazu" (pomijając ew. wdrażanie tych haseł, bo proponujesz rozważanie zaleceń duchowych (z dala od praktyki)).
Dziwne się wydaje Twoje promowanie Jednej prawdy, gdyż trąci nietolerancją. Dlaczego społecznościom wychodzącym od innych prawd odmawiać ich ścieżki znajdowania wartości uniwersalnych, które wcześniej wymieniasz (pomoc słabszym, edukacja, itd..)? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> A tolerancja wyklucza zabijanie? >Ktoś tolerujący Słowian nie będzie chyba głosić haseł typu "Słowianie do gazu" (pomijając ew. wdrażanie tych haseł, bo proponujesz rozważanie zaleceń duchowych (z dala od praktyki)). >Dziwne się wydaje Twoje promowanie Jednej prawdy, gdyż trąci nietolerancją. Dlaczego społecznościom wychodzącym od innych prawd odmawiać ich ścieżki znajdowania wartości uniwersalnych, które wcześniej wymieniasz (pomoc słabszym, edukacja, itd..)? Uciekłeś od odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >>> A tolerancja wyklucza zabijanie? >Uciekłeś od odpowiedzi. A czy wśród "prawd duchowych" zawsze da się znaleźć odpowiedzi jednoznaczne? [W zasadzie wyklucza, jeśli nie ma do czynienia z cudzą ekspansywnością (podszytą nietolerancją).] >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >A czy wśród "prawd duchowych" zawsze da się znaleźć odpowiedzi jednoznaczne? Prawda jest jedna, nie można jej sztucznie dzielić na "prawdy duchowe" i materialne. >[W zasadzie wyklucza, jeśli nie ma do czynienia z cudzą ekspansywnością (podszytą nietolerancją).] Miłość też w zasadzie wyklucza, jeśli ma inną możliwość powstrzymania bandyty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Prawda jest jedna, nie można jej sztucznie dzielić na "prawdy duchowe" i materialne. Wybacz Duchu, ale sam niedawno zdystansowałeś się od spraw materialnych: "Nie zajmuję się rozwiązywaniem problemów materialnych, lecz duchowych". Które więc z Twoich stanowisk prawdziwsze?
>Miłość też w zasadzie wyklucza, jeśli ma inną możliwość powstrzymania bandyty. A dlaczego bandyta staje się bandytą - z braku tolerancji czy z niedoboru miłości? [Bo o to chyba chodzi skąd źródło przemocy, a nie tylko o stosunek do już jakby gotowych bandytów.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Wybacz Duchu, ale sam niedawno zdystansowałeś się od spraw materialnych: >"Nie zajmuję się rozwiązywaniem problemów materialnych, lecz duchowych". Tak, bo Prawda obejmuje świat materialny od strony duchowej. >A dlaczego bandyta staje się bandytą - z braku tolerancji czy z niedoboru miłości? Z tego i z tego i jeszcze z innego powodu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Umiłowanie nieprzyjaciół wygląda czasami na udawane/fałszywe, a co najmniej przesadne. > Jeśli jest udawane to nie jest to umiłowanie.
A kiedyś bywa nieudawane? Idea jest piękna. A schodząc na ziemię - przecież zdrowy normalny człowiek do nieprzyjaciół żywi raczej uczucia nieprzychylne. Stara się stronić od ich towarzystwa, lub się z nimi skonfrontować, żeby uczucia wyrazić.
Jeśli natomiast w ich towarzystwie musi przebywać dłużej, a wyrażać siebie z różnych względów nie może - wtedy jest problem. Gdy stara się ich miłować - oni to natychmiast wykorzystują. Zabawa jego kosztem wchodzi jak najbardziej w grę. Co konkretnie daje dobrego chrystusowa miłość nieprzyjaciół, którą postulujesz?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Domeru (533 punktów) | >Co konkretnie daje dobrego chrystusowa miłość nieprzyjaciół, którą postulujesz?
To samo co wszystkie inne bzdurne zakazy/nakazy - haka na każdego. Narzędzie przydatne państwom totalitarnym i organizacjom religijnym. A czy w danym biznesie chodzi o żerowanie na poczuciu winy parafian czy o możliwość znalezienia paragrafu na każdego niewygodnego obywatela to już różnice czysto techniczne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >To samo co wszystkie inne bzdurne zakazy/nakazy - haka na każdego. Narzędzie przydatne państwom totalitarnym i organizacjom religijnym. A czy w danym biznesie chodzi o żerowanie na poczuciu winy parafian czy o możliwość znalezienia paragrafu na każdego niewygodnego obywatela to już różnice czysto techniczne... Zupełnie nie rozumiesz Miłości. Haki, narzędzia totalitarne, żerowanie na poczuciu winy nic nie mają wspólnego z Miłością. Do tego zestawiasz ten stek z paragrafami - Dobre, mądre Prawo to nie paragrafy na niewygodnych, lecz instrument do zwalczania bandytów. (nie mylić z prawem szariatu i innymi prawami, które są głupie, w naszym systemie prawnym też są głupie paragrafy)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Domeru (533 punktów) | > Zupełnie nie rozumiesz Miłości.
Cieszę się, że tak uważasz. Poważnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >> Zupełnie nie rozumiesz Miłości. >Cieszę się, że tak uważasz. Poważnie. To jest potwierdzenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Zupełnie nie rozumiesz Miłości.> Cieszę się, że tak uważasz. Poważnie.Już na wstępie straciłeś cierpliwość do gościa, który woli Miłość rozumieć, niż kochać? Szacun, ja się męczyłem (łudziłem) parę dni 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zupełnie nie rozumiesz Miłości.www.racjonalista.pl/forum.php/s,642403#w645761> Haki, narzędzia totalitarne, żerowanie na poczuciu> winy nic nie mają wspólnego z Miłością.Piszesz z dużej litery "M", ale nie określasz, czym ona się różni od miłości. Może niczym? > Do tego zestawiasz ten stek z paragrafami - Dobre,> mądre Prawo to nie paragrafy na niewygodnych, lecz> instrument do zwalczania bandytów.Zgadza się. Bandytów, których występki tłumaczy np. brak wychowania, brak rodziny, rodzina patologiczna, popadniecie w złe towarzystwo itp. Jednak to ich nie usprawiedliwia. Gdyby usprawiedliwiało - bandyci nie siedzieliby zwalczeni na dołku.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|