 |
Wykorzystywanie naiwniaków a prawo Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-11-2014 17:34 | hamp (3461 punktów) | Wykorzystywanie naiwniaków a prawo
3 na 3 | Przed chwilą przyszedł do mnie sms o następującej treści: Cytat:Na XXXXXXXXX (mój numer) została udostepniona funkcja 50 DARMOWYCH SMSOW DO WSZYSTKICH! Aby aktywować wyslij sms OK pod darmowy numer 60228 sms-za-darmo.pl/potem 2,46zl/doba Ta ostatnia linijka na ekranie mojego telefonu nie była widoczna przed przewinięciem w dół. Z ciekawości wszedłem również na podaną stronę internetową - tam informacja o opłacie po 1. dniu jest dużo trudniejsza do znalezienia - małym druczkiem, białą czcionką na pstrokatym tle; atakują nas za to slogany takie jak "ZA DARMO", "ZUPEŁNIE ZA DARMO"... Moje pytanie brzmi - jak może być legalne coś, co jako swój główny mechanizm pozyskiwania klientów wykorzystuje ludzką naiwność? Nie ma żadnych sposobów kontroli? Zgłaszania takich biznesów? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Ta ostatnia linijka na ekranie mojego telefonu nie była widoczna przed przewinięciem w dół. Całkiem niedawno takiej informacji w ogóle nie podawano, ale w sprawę wmieszał się bodajże UOKiK i teraz jest obowiązek podawania info o subskrybcji.
>Moje pytanie brzmi - jak może być legalne coś, co jako swój główny mechanizm pozyskiwania klientów wykorzystuje ludzką naiwność? Nie ma żadnych sposobów kontroli? Zgłaszania takich biznesów? Nie wiem czego się czepiasz. Wyczerpująca i jasna informacja jest podana na głównej stronie, nie jest ukryta w jakimś regulaminie, do którego trzeba dotrzeć. Ludzką naiwność wykorzystuje się w dużo bardziej wstrętny sposób np. organizując "pokazy" różnych "cudownych" produktów (kołdry, garnki, lampy "zdrowotne" itd. itp.). Wciskają ludziom towar po zawyżonej cenie, przy okazji naciągając na wzięcie kredytu, o czym nie informują naiwnych klientów.
|
|
 | 6 na 6 | hamp (3461 punktów) | > Nie wiem czego się czepiasz. Wyczerpująca i jasna informacja jest podana na głównej stronie, nie jest ukryta w jakimś regulaminie, do którego trzeba dotrzeć.> Ludzką naiwność wykorzystuje się w dużo bardziej wstrętny sposób np. organizując "pokazy" różnych "cudownych" produktów (kołdry, garnki, lampy "zdrowotne" itd. itp.). Wciskają ludziom towar po zawyżonej cenie, przy okazji naciągając na wzięcie kredytu, o czym nie informują naiwnych klientów.> Oczywiście, to też mnie wkurza, każde tego typu zachowanie - dzisiejszy SMS był tylko przyczynkiem do zapytania Swoją drogą również informacja o płatnej subskrypcji potrafi być ukrywana. Podam na przykładzie Netii, z której usług korzystam, chociaż inni operatorzy też tak robią. Podczas zawierania nowej umowy z Netią klient otrzymuje program antywirusowy oraz 1GB przestrzeni w chmurze. Usługi te są aktywowane nawet jeśli klient wyraźnie powie, że nie chce - albo się je bierze, albo idzie do innego operatora. Po miesiącu program antywirusowy przestaje być darmowy, kosztuje chyba 10zł/mc; chmura jest darmowa o ile nie przekroczymy limitu 1GB, no ale nikt nie zmusza do korzystania z niej. Po zawiązaniu umowy należy skontaktować się z Netią, aby po upływie miesiąca antywirus został wyłączony. Jeżeli się tego nie zrobi - trzeba płacić.
Ta sama sytuacja jest z operatorami sieci komórkowych - podczas podpisywania umowy trzeba wyrazić zgodę na aktywację usługi Granie Na Czekanie, która po miesiącu staje się płatna 2zł. Chyba, że się ją dezaktywuje przed upływem pierwszego miesiąca.
Tym razem wykorzystywane jest ludzkie lenistwo albo zapominalstwo. Klient nie jest dla biznesmenów człowiekiem, jest sakiewką, z której można ciągnąć ile się chce.Może się czepiam, ale uważam, że tak nie powinno być. Na świecie nigdy nie będzie dobrze, jeżeli każdy będzie chciał każdego wyrolować - od małego cwaniaczka do wielkiego polityka - wszyscy siebie warci. Dlatego nie zadowala mnie tłumaczenie, że "inni robią gorzej" - po prostu wszyscy robią źle.
MBTI::ISTJ
|
|
|  | 8 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Na świecie nigdy nie będzie dobrze, jeżeli każdy będzie chciał każdego wyrolować - od małego cwaniaczka do wielkiego polityka - wszyscy siebie warci. Dlatego nie zadowala mnie tłumaczenie, że "inni robią gorzej" - po prostu wszyscy robią źle. Zgadzam się. Niestety, najbardziej powszechnie propagowana ideologia (neo)liberalizmu (że o libertarializmie nie wspomnę) wmawia ludziom, że zamiast współpracować powinni ze sobą konkurować, że od wartości etycznych ważniejsze są wartości posiadanych dóbr fizycznych. W Polsce, po 1989 roku, rośnie już drugie pokolenie, które gwałcone jest taką ideologią, więc nie wiem kto mógłby to zmienić.
|
|
| |  | 3 na 3 | hamp (3461 punktów) | > Niestety, najbardziej powszechnie propagowana ideologia (neo)liberalizmu (że o libertarializmie nie wspomnę) wmawia ludziom, że zamiast współpracować powinni ze sobą konkurować, że od wartości etycznych ważniejsze są wartości posiadanych dóbr fizycznych. W Polsce, po 1989 roku, rośnie już drugie pokolenie, które gwałcone jest taką ideologią, więc nie wiem kto mógłby to zmienić.Tak... pełen kolektywizm nie jest możliwy, ale jakiś powinien być. Oczywiście w oparciu o wspomnianą etykę, nie służby porządkowe - społeczność posiadająca wysokie standardy moralne sama będzie tworzyła pewien kolektyw, nikt nie będzie jej do tego zmuszać. No i właśnie o tę moralność jest ciężko. Nie wiem czy coraz ciężej, bo zbyt krótko żyję, ale obserwuję ludzi i wcale mi się nie podoba jak postępują. Straszenie piekłem jak widać nie wystarcza. Potrzeba, aby ludzie zrozumieli, że żyjemy na wspólnej planecie, że wszyscy są równi... edukacja to podstawa. Obecnie chyba, na przedmiotach humanistycznych, zbyt duży nacisk kładzie się na wiedzę teoretyczną. A lektury opiewające patriotyzm mogą co najwyżej wychowywać pokolenia nacjonalistów. Nie miałem takiego przedmiotu jak etyka... może takie treści domyślnie są przekazywane na religii? Wiem, bo uczęszczałem - nie są. Ani nigdzie indziej. Pozostaje mi wierzyć, że ludzkość zmieni się sama zanim unicestwi się w jakiejś wielkiej neutronowej eksplozji - postępująca robotyzacja sprawi, że ludzie nie będą musieli pracować (mówiąc wprost - nie będą potrzebni), będą żyć korzystając z ogólnodostępnych dóbr, nie będzie już sensu rywalizować. Praca nie będzie obowiązkiem a przywilejem, bo zawody takie jak lekarze czy programiści wciąż będą potrzebne. Ach, marzenia... 
MBTI::ISTJ
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Praca nie będzie obowiązkiem a przywilejem, bo zawody takie jak lekarze czy programiści wciąż będą potrzebne. Już można zauważyć to zjawisko. Kto jeszcze oddaje buty do szewca, rajstopy do repasacji, zamawia ubranie u krawca? Co do lekarzy, to są już roboty dokonujące operacji, co prawda pod nadzorem chirurga (przebywającego nawet w innym miejscu niż sala operacyjna), ale to już o jednego chirurga mniej. Rozwój technologiczny sprawi, że ludzi w coraz większym stopniu będą zastępować maszyny, bo maszyny osiągną wystarczający poziom inteligencji, aby decydować i tworzyć. Wątpię jednak, aby bezrobotni mogli za darmo korzystać z dóbr i usług, bo co z tego będą mieli producenci? No chyba, że ich też zastąpią maszyny pracujące pro publico bono.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Kto jeszcze oddaje buty do szewca, rajstopy do repasacji, zamawia ubranie u krawca?Np. ja. Z wyjątkiem rajstop  Mam nadzieję, że szewc, z którego usług korzystałem, będzie żył jeszcze długie lata (ma pod 90-tkę ale wciąż robotę robi b. solidnie).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Też korzystam z usług szewca (na szczęście ma swój kantorek ok. 100 m od mojego domu), ale robię to raz na kilka lat, gdy np. urwie się pasek sandała.
|
|
| | | | |  | | Appenzeller (3118 punktów) | > Np. ja. Z wyjątkiem rajstop  W dziurawych chodzisz???? No wiesz!! Na szczęście ja nie jestem taka 
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | -2 na 2 | vifix (2315 punktów) | >Może się czepiam, ale uważam, że tak nie powinno być.
Nie powinno tak być bo Ty tak uważasz? Kim Ty jesteś by decydować o tym jak ktoś ma formatować opis oferty?
>Na świecie nigdy nie będzie dobrze, jeżeli każdy będzie chciał każdego wyrolować - od małego cwaniaczka do wielkiego polityka - wszyscy siebie warci. Dlatego nie zadowala mnie tłumaczenie, że "inni robią gorzej" - po prostu wszyscy robią źle.
Nigdy na świecie nie będzie dobrze bo ludzie są źli.
>Tak... pełen kolektywizm nie jest możliwy, ale jakiś powinien być. Oczywiście w oparciu o wspomnianą etykę, nie służby porządkowe - społeczność posiadająca wysokie standardy moralne sama będzie tworzyła pewien kolektyw, nikt nie będzie jej do tego zmuszać. No i właśnie o tę moralność jest ciężko. Nie wiem czy coraz ciężej, bo zbyt krótko żyję, ale obserwuję ludzi i wcale mi się nie podoba jak postępują.
Śmiać mi się chcę gdy czytam ludzi odwołujących się do moralności, którzy chcą innym narzucać własne zdanie.
>Potrzeba, aby ludzie zrozumieli, że żyjemy na wspólnej planecie, że wszyscy są równi... edukacja to podstawa.
Bo jesteśmy równi. Ty byś chciał jednak wszystkich zmusić przestrzegania Twojego poczucia "wykorzystywania naiwniaków".
|
|
| |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Nigdy na świecie nie będzie dobrze bo ludzie są źli. Jeśli tak twierdzisz jako zły człowiek (wg Twojego założenia), to i Twoje twierdzenie pewnie jest złe (błędne). [Sprawa zatem nie da się tak łatwo zamknąć konstatacją: "bo ludzie są źli" - to i owo da się może poprawić.]
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | > Jeśli tak twierdzisz jako zły człowiek (wg Twojego założenia), to i Twoje twierdzenie pewnie jest złe (błędne).Czyli jak ktoś jest złym człowiekiem to jego twierdzenia są błędne? Ciekawa logika. To taki papież nigdy się pewnie nie myli tak? > [Sprawa zatem nie da się tak łatwo zamknąć konstatacją: "bo ludzie są źli" - to i owo da się może poprawić.]Wyraziłem się mało precyzyjnie. Duża część ludzi jest zła. Czy większość? Nie wiem. Czyli świat złych ludzi mają naprawić urzędnicy, którzy w jakiś magiczny sposób ze złych przedsiębiorców zamieniają się w dobrych urzędników. Ależ oczywiście, że można wiele poprawić. Donek sprawia, że świat jest taki jak on chcę, za 1 rok pewnie będzie robił to Kaczyński, a ludzie będą narzekać (również na tym forum), że Kaczyński narzuca swoje poglądy, jednocześnie sami chcąc narzucać innym swoje poglądy. Super jest ten świat.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Super jest ten świat.  Cóż za zmiana frontu! Nie, nie jest. Jednakowoż totalna beznadziejność nie nadaje się do logicznego utrzymania, bo (jeśli konsekwentna) musiałaby i sobie zaprzeczyć. Nie wynika stąd jednak (z nielogiczności pesymizmu) żaden hurra-optymizm niestety. >
|
|
| | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Cóż za zmiana frontu! Nie, nie jest.
No, dla kogoś kto chciałby zmusić innych by postępowali zgodnie z jego poglądami, to faktycznie nie jest.
|
|
| |  | 4 na 4 | hamp (3461 punktów) | > >Może się czepiam, ale uważam, że tak nie powinno być.> Nie powinno tak być bo Ty tak uważasz? Kim Ty jesteś by decydować o tym jak ktoś ma formatować opis oferty?Wyraziłem swoją opinię a ty się pytasz za kogo się uważam, żeby wyrażać swoją opinię. Za kogo ty się uważasz, żeby regulować moje wyrażanie swoich opinii?  > Nigdy na świecie nie będzie dobrze bo ludzie są źli.Niektórzy są źli tylko dlatego bo inni są źli. Twoje wytłumaczenie też mnie nie zadowala, chociaż jest w pewnym stopniu prawdziwe - wskazuje nadrzędny problem. Skoro niektórzy ludzie są źli, trzeba zastanowić się jak sprawić, żeby nie byli źli. Oczywiście nie narzucając im zdania, lecz tłumacząc, że można postępować lepiej. > Śmiać mi się chcę gdy czytam ludzi odwołujących się do moralności, którzy chcą innym narzucać własne zdanie.Nie krępuj się, śmiech to zdrowie! I jeżeli poczułeś, że narzucam ci moje zdanie, przepraszam, nie było to moją intencją... a może to ty jesteś przewrażliwiony? Mi się śmiać chce, kiedy ludzie reagują zbyt mocno na jakieś słowa. Od razu myślę, że to dlatego, że w mniejszym lub większym stopniu dotyczą one ich samych i czują się tym bardzo dotknięci. > Ty byś chciał jednak wszystkich zmusić przestrzegania Twojego poczucia "wykorzystywania naiwniaków".Nadal nie wydaje mi się, żebym kogokolwiek zmuszał do przyjęcia moich poglądów. Jakiś cytat mógłby być pomocny
"When I feed the hungry, they call me a saint. When I ask why people are hungry, they call me a Communist." Hélder Câmara
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | > Wyraziłem swoją opinię a ty się pytasz za kogo się uważam, żeby wyrażać swoją opinię.> Za kogo ty się uważasz, żeby regulować moje wyrażanie swoich opinii?  Opinie możesz mieć jaką chcesz. Wszystko mi jedno. Ale jak ktoś wyraża opinię, że np. daną grupę społeczną powinno się zdelegalizować i zamknąć w gettcie, to już to wychodzi poza opinie i można oczekiwać przyszłych działań w postaci oddania głosu na odpowiedniego kandydata lub odpowiedniego działania jako np. premier. > Niektórzy są źli tylko dlatego bo inni są źli.Przyczyny są różne. Efekt ten sam. > Twoje wytłumaczenie też mnie nie zadowala, chociaż jest w pewnym stopniu prawdziwe - wskazuje nadrzędny problem. Skoro niektórzy ludzie są źli, trzeba zastanowić się jak sprawić, żeby nie byli źli. Oczywiście nie narzucając im zdania, lecz tłumacząc, że można postępować lepiej.Jak najbardziej jestem za. Wyjaśniać i przedstawiać własny punkt widzenia tak, ale narzucać swój punk widzenia i zakazywać innych już nie. > I jeżeli poczułeś, że narzucam ci moje zdanie, przepraszam, nie było to moją intencją... a może to ty jesteś przewrażliwiony?Być może. No ale jak się żyje w kraju, gdzie większość chcę mi narzucić swój punkt widzenia, to można dostać na głowę
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Nie wiem czego się czepiasz. Wyczerpująca i jasna informacja jest podana na głównej stronie, nie jest ukryta w jakimś regulaminie, do którego trzeba dotrzeć.
Może chodzi mu o to, że powinien zostać wprowadzony zakaz manipulacji sposobem przekazywania informacji, który jest niczym innym, jak tylko jej rozmyślnym ukrywaniem.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Generalnie idea słuszna. Pytanie tylko jak określić, kiedy mamy do czynienia z rozmyślnym ukrywaniem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Generalnie idea słuszna. Pytanie tylko jak określić, kiedy mamy do czynienia z rozmyślnym ukrywaniem.
Tu można się odwołać do opinii biegłych... Jeżeli coś jest dopisane czcionką 5p w kolorze jasny beż to nie powinno być żadnych wątpliwości. Poza tym regulacje prawne wymuszające pełną informację o ryzyku czy kosztach zawieranych umów już w jakiejś mierze działają np. przy udzielaniu kredytów czy zawieraniu innych transakcji.
Tolerowanie takich praktyk spowoduje na dłuższą metę powszechne sekowanie przez społeczność konsumencką wszelkich propozycji handlowych inicjowanych ze strony działów marketingu wszelkich firm. Prywatnie powiem, że osobiście zetknąłem się z podobnym przypadkiem do opisanego w wątku - zgodziłem się "na odczepnego" na 24-godzinny pakiet darmowych rozmów do wszystkich sieci, z którego nie skorzystałem nawet przez sekundę, by potem ze zdziwieniem stwierdzić, że ponieważ nie zrezygnowałem z subskrypcji muszę płacić za coś, czego nie chcę. Efekt tego jest taki, że urywam rozmowę w pół zdania, kiedy tylko orientuję się, że ktoś chce mi znowu coś sprezentować.
Tego rodzaju kagańce na przedsiębiorczość są szczególnie potrzebne w obszarze usług prawnych. Wiadomo, co się u nas dzieje w obszarze tzw. "firm odszkodowawczych" - jest to tzw. "wolna amerykanka", tymczasem w innych krajach sensowne prawo chroni obywatela przed rozbójnikami w krawatach.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >Może chodzi mu o to, że powinien zostać wprowadzony zakaz manipulacji sposobem przekazywania informacji, który jest niczym innym, jak tylko jej rozmyślnym ukrywaniem.
Świetnie. Zatrudnijmy więc więcej urzędników do kontrolowania każdego działania (nie)wolnego człowieka. A co ze sprzedawcami ukrywającymi ważne informacje przed klientami? Cesarz hodża nakaże zapis każdej ludzkiej rozmowy by sprawdzić, czy jakikolwiek człowiek nie naruszył zasad poczucia moralności cesarza hodży?
|
|
| |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >cesarza hodży?
Proszę na przyszłość pamiętać: Cesarza Hodży. Wielkimi literami.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | > Proszę na przyszłość pamiętać: Cesarza Hodży. Wielkimi literami.Ok, zapamiętam. Jeszcze trafie na czarną listę i będziesz głosował w referendum za spaleniem mnie na stosie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Ok, zapamiętam. Jeszcze trafie na czarną listę i będziesz głosował w referendum za spaleniem mnie na stosie.  Ech, pomarzyć 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 | Wacław (1038 punktów) | Jedyne rozwiązanie to zgłaszać takie cwaniactwo do UOKiK. Jak zawsze, urzędy są powolne w działaniu ale gdy już zgłosi się wystarczające grono poszkodowanych to okładają karami - vide niedawny wyrok pierwszej instancji w sprawie BGŻ i ich samowolnego zmieniania umów z klientami pod przykrywką regulaminów będących integralną częścią umowy.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Jedyne rozwiązanie to zgłaszać takie cwaniactwo do UOKiK.
Oj tak sławny UOKiK. Niedawno wysławił się nałożeniem kary na Sfinksa za ustalanie cen zgodnie z wolą właściciela, a niezgodnie z wola urzędniczego bożka.
|
|
|  | | Wacław (1038 punktów) | >>Jedyne rozwiązanie to zgłaszać takie cwaniactwo do UOKiK. >Oj tak sławny UOKiK. Niedawno wysławił się nałożeniem kary na Sfinksa za ustalanie cen zgodnie z wolą właściciela, a niezgodnie z wola urzędniczego bożka.
Chodzi o sprawę z ustaleniem minimalnych cen sprzedaży produktów? Winę zrzucał bym bardziej na ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów niż na sam UOKiK który jest tylko wykonawcą ustawy. Poza tym, poczekajmy z osądami do wyroku sądu bo jeśli to ta sprawa o której myślę, to Sfinks się odwołał od decyzji i nic nie jest jeszcze pewne.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Chodzi o sprawę z ustaleniem minimalnych cen sprzedaży produktów? Winę zrzucał bym bardziej na ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów niż na sam UOKiK który jest tylko wykonawcą ustawy.
Zdaje sobie z tego sprawę, natomiast UOKiK interpretuje okoliczności więc ma w tej kwestii dużo do powiedzenia. Niemniej masz racje, że oni są tylko od roboty, a nie od podejmowania decyzji. Przypomina mi się również sprawa z NCPLUS gdy UOKiK nie spodobało się... czas na decyzję dany klientowi. Ciekawe co będzie następne? Czcionka na umowie zbyt czarna? Odstępy miedzy wierszami złe? Brak możliwości wyboru pojedynczych kanałów będzie ograniczeniem wolności człowieka? Mnie naprawdę w tym świecie już nic nie zdziwi.
>Poza tym, poczekajmy z osądami do wyroku sądu w tej sprawie bo jeśli to ta sprawa o której myślę to Sfinks się odwołał od decyzji i nic nie jest jeszcze pewne.
Hmmm... nie pamiętam jeszcze żadnego podmiotu, który nie odwołałby się od decyzji tego urzędu, ale znając życie niewiele się zmieni. Nie zrozumiałeś chyba jednak moich intencji. Już sam fakt, że UOKiK może karać za coś takiego jest dla mnie dowodem w jakim zdegenerowanym świecie żyję.
|
|
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | Oprócz ukrywania istotnych informacji na piśmie istnieje jeszcze problem odpowiedzialności konsultantów a raczej jej zupełnego braku. To też jest poważna choroba obecnych czasów.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Oprócz ukrywania istotnych informacji na piśmie istnieje jeszcze problem odpowiedzialności konsultantów a raczej jej zupełnego braku. To też jest poważna choroba obecnych czasów.
Widzę, że wizja z legendarnego już Orwella spotyka się z coraz większą akceptacją społeczną. To kiedy chipy pod skórę, by Pan wiedział o każdym oddechu swego niewolnika?
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >To kiedy chipy pod skórę, by Pan wiedział o każdym oddechu swego niewolnika?
Pewnie wcześniej niż się tego spodziewamy i na pewno wcześniej niż sobie tego życzę. Jestem, widzisz, zdecydowanym przeciwnikiem monitoringów, podsłuchów, szeroko rozumianej inwigilacji i gdyby ode mnie to zależało, to wolałbym dać się naciąć nawet kilka razy na niekorzystną umowę niż być w ten sposób kontrolowanym. Niestety, nie zależy. Niestety, postęp ma zarówno pozytywne jak i negatywne strony, niestety, nawet tych złych skutecznie zatrzymać nie sposób.
Na dzień dzisiejszy wyobrażam sobie to w ten sposób, że wbijam do salonu z komórkami czy dekoderami i uprzedzam faceta (warunek konieczny), że naszą bajerkę nagrywam. W związku z tym on odpowiada za wszystko, co powie ale wykorzystam to tylko i wyłącznie w sądzie (jakiś tam rzecznik praw konsumenta jest praktycznie zbędny) i tylko jeśli uznam, że facet tłumacząc mi warunki umowy, wprowadził mnie w błąd. Np. "Mam za darmo do wszystkich?". "No pewnie, że ma Pan!". Ale tylko w weekendy po dwudziestej trzeciej- jeśli tego już mi nie powiedział, to najprawdopodobniej wprowadził mnie celowo w błąd.
Czemu konsultant wprowadza mnie w błąd? Ano dlatego, że chce mieć z tego kasę. Sam jest biednym niewolnikiem z chipem niedługo pod skórą i płaczącymi z głodu dziećmi na utrzymaniu. Może więc Tobie wydaje się jego postępowanie usprawiedliwione, jak najbardziej zasadne ale właściwie koleś nie różni się prawie niczym od złodzieja. Ten też może mieć swoje dobre powody w odróżnieniu od okradzionego czy nabitego w butelkę, który żadnego wyboru nie ma.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | > Na dzień dzisiejszy wyobrażam sobie to w ten sposób, że wbijam do salonu z komórkami czy dekoderami i uprzedzam faceta (warunek konieczny), że naszą bajerkę nagrywam.A ja się zastanawiam, dlaczego wielu ma taka obsesję na punkcie informowania o nagrywaniu. > W związku z tym on odpowiada za wszystko, co powie ale wykorzystam to tylko i wyłącznie w sądzie (jakiś tam rzecznik praw konsumenta jest praktycznie zbędny) i tylko jeśli uznam, że facet tłumacząc mi warunki umowy, wprowadził mnie w błąd. Np. "Mam za darmo do wszystkich?". "No pewnie, że ma Pan!". Ale tylko w weekendy po dwudziestej trzeciej- jeśli tego już mi nie powiedział, to najprawdopodobniej wprowadził mnie celowo w błąd.No i co gdy się pomyli? Załóżmy, że nie celowo? Nie sądzę, aby w takich okolicznościach było duże zainteresowanie ofertą pracy, a w takiej sytuacji cena usług pójdzie w górę. Jest regulamin, można przeczytać, konsultant nie powinien mieć obowiązku poznania na pamięć każdego punktu regulaminu produktów, które sprzedaje. > Może więc Tobie wydaje się jego postępowanie usprawiedliwione, jak najbardziej zasadne ale właściwie koleś nie różni się prawie niczym od złodzieja.Dobrze, że napisałeś prawie, bo jak dla mnie różnica jest znaczna  > Ten też może mieć swoje dobre powody w odróżnieniu od okradzionego czy nabitego w butelkę, który żadnego wyboru nie ma.Ale jak to nie ma wyboru? Nie można wybrać innej firmy? Nie można przeczytać regulaminu?
|
|
| | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > A ja się zastanawiam, dlaczego wielu ma taka obsesję na punkcie informowania o nagrywaniu.Ja mam dlatego, że tak jest uczciwie. Może to staroświeckie ale mnie wydaje się pozytywne. > No i co gdy się pomyli? Załóżmy, że nie celowo?Niecelowo? To co on tam robi właściwie? Mogę w jego miejsce postawić swoją czteroletnią córkę albo rocznego psa i efekt będzie podobny- nie można od nich oczekiwać nieomylności. Ja nie mówię o pierdołach tylko o sprawach istotnych albo nawet kluczowych dla klienta, który wiąże się umową przeważnie na dwa lata. Konsultant w salonie ma tylko kilka ofert, ulotki i stałą łączność z bazą przez telefon i internet. Jeśli go to przerasta, to wątpię czy choćby do łopaty się nada. Nie wiem jak Ty ale ja za błędy popełnione w pracy odpowiadam. Nie wystarczy wytłumaczenie, że miałem słaby dzień, byłem niewyspany albo czegoś nie doczytałem. Nie każdy może być urzędnikiem państwowym  > Nie sądzę, aby w takich okolicznościach było duże zainteresowanie ofertą pracy, a w takiej sytuacji cena usług pójdzie w górę.Wątpię. Tu nie chodzi o możliwości tylko o chęci. > Jest regulamin, można przeczytać, konsultant nie powinien mieć obowiązku poznania na pamięć każdego punktu regulaminu produktów, które sprzedaje.Większość punktów jest nieistotna z punktu widzenia klienta. Między innymi dlatego mało kto ma ochotę czytać mieszczącą się na kilku stronach umowę i kolejne kilka stron regulaminu będącego jej integralną częścią. Przyjęło się uważać, że kto nie czyta ten sam jest sobie winien i na pewno coś w tym jest ale też jak ktoś dostanie w zęby na przystanku sam sobie tylko może podziękować, że nie trenował kung-fu. > Dobrze, że napisałeś prawie, bo jak dla mnie różnica jest znacznaTo proszę mi ją wyjaśnić. > Ale jak to nie ma wyboru? Nie można wybrać innej firmy? Nie można przeczytać regulaminu?Można ale wątek jest o uczciwości. Czy według Ciebie, to jest dobre, że nikomu nie można wierzyć?
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Ja mam dlatego, że tak jest uczciwie. Może to staroświeckie ale mnie wydaje się pozytywne.To Ty nigdy nie kłamiesz? > Niecelowo? To co on tam robi właściwie? Mogę w jego miejsce postawić swoją czteroletnią córkę albo rocznego psa i efekt będzie podobny- nie można od nich oczekiwać nieomylności.Od nikogo nie możesz oczekiwać nieomylności, a zgodnie z tym co napisałeś, Twój pies mógłby zarządzać sony, no chyba, że uważasz, że wieloletni brak dochodu tej firmy, to nie wina zarządu. > Ja nie mówię o pierdołach tylko o sprawach istotnych albo nawet kluczowych dla klienta, który wiąże się umową przeważnie na dwa lata. Konsultant w salonie ma tylko kilka ofert, ulotki i stałą łączność z bazą przez telefon i internet. Jeśli go to przerasta, to wątpię czy choćby do łopaty się nada.Nie znam ani jednej osoby, która choć raz nie pomyliłaby się w swojej pracy, jeśli Ty się nie pomyliłeś to szacunek. > Nie wiem jak Ty ale ja za błędy popełnione w pracy odpowiadam. Nie wystarczy wytłumaczenie, że miałem słaby dzień, byłem niewyspany albo czegoś nie doczytałem. Nie każdy może być urzędnikiem państwowym  Ale czy ja stwierdziłem, że konsultant w żaden sposób nie powinien odpowiadać za błędy? Nie! Ale jak Ty chcesz go ciągać po sądach, no to już lekka przesada. Urzędnicy też odpowiadają za błędy, uwierz mi. > Wątpię. Tu nie chodzi o możliwości tylko o chęci.Chęci do pracy, czy podnoszenia cen? > Większość punktów jest nieistotna z punktu widzenia klienta. Między innymi dlatego mało kto ma ochotę czytać mieszczącą się na kilku stronach umowę i kolejne kilka stron regulaminu będącego jej integralną częścią.Faktycznie, tutaj ujawnia się po prostu brak chęci i lenistwo. Jak można podpisywać długoletnią umowę i być na tyle leniwym, że nie chce się z nią zapoznać. Tego nie zrozumiem. > >Dobrze, że napisałeś prawie, bo jak dla mnie różnica jest znaczna> To proszę mi ją wyjaśnić.Serio trzeba. Nie widzisz różnicy między podpisaniem dobrowolnej umowy nawet jeśli zawiera tzw. zjawisko asymetrii informacji z odebraniem komuś czegoś siłą? > Można ale wątek jest o uczciwości. Czy według Ciebie, to jest dobre, że nikomu nie można wierzyć?Świat, w którym żyje absolutnie mi się nie podoba, ale wolność jest dla mnie nadrzędną wartością, nawet kosztem mojego dobra. Poza tym, kim ja jestem by narzucać innym moje zasady? Dlaczego mojego zasady miałyby by być lepsze niż chociażby prostytutki? I kto ma o tym decydować? Ja? Niby jakim prawem?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >To Ty nigdy nie kłamiesz?
Kłamię. Czasami. Czy według Ciebie fakt, że wszyscy kłamią mnie usprawiedliwia?
>Od nikogo nie możesz oczekiwać nieomylności, a zgodnie z tym co napisałeś, Twój pies mógłby zarządzać sony, no chyba, że uważasz, że wieloletni brak dochodu tej firmy, to nie wina zarządu.
Nie wiem czyja wina. Szalenie mało obchodzi mnie sytuacja finansowa tej firmy. Wiem natomiast, że od ludzi powinno się oczekiwać odpowiedzialności za ich czyny, bo inaczej wszelkie umowy społeczne, panujące zasady tracą jakikolwiek sens. Małe dzieci i zwierzęta temu oczekiwaniu nie podlegają. Tzn. dzieci podlegają w niewielkim zakresie, bo odpowiedzialności dopiero się uczą. Konsultanci też nie podlegają, bo można ich wysłuchać ale umowę i tak trzeba uważnie przeczytać.
>Nie znam ani jednej osoby, która choć raz nie pomyliłaby się w swojej pracy, jeśli Ty się nie pomyliłeś to szacunek.
Pomyliłem się mnóstwo razy ale za swoje błędy odpowiadam. Konsultant może dostaje za nie premię. Bo to nie są właściwie błędy tylko celowe wprowadzenie klienta w błąd. Jest podpisana umowa- jest sukces.
>Ale czy ja stwierdziłem, że konsultant w żaden sposób nie powinien odpowiadać za błędy? Nie!
Rzeczywiście, nie. Mówiłeś coś o podskórnych chipach i o Orwellu.
>Ale jak Ty chcesz go ciągać po sądach, no to już lekka przesada.
Wcale nie chcę. Chcę mieć warunki, które mi przedstawił i na które się zgodziłem. Jednocześnie facet powinien mieć świadomość, że nie powinien przemilczać ważnych dla mnie spraw. Że robienie ze mnie jelenia mu się nie opłaci.
>Chęci do pracy, czy podnoszenia cen?
Chęci do bycia uczciwym. Póki co, i właściciel i prawo jest po stronie kłamiącego konsultanta. Pierwszy zbija na tym kasę a drugie ma to gdzieś. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cieszy się to przyzwoleniem społecznym. Tzn. każdy przyjął do wiadomości, że konsultantowi nie można wierzyć i jest okej. Sam sobie jesteś winny, że go słuchałeś. No trudno- taki jest kapitalizm, natura ludzka czy co tam jeszcze. W każdym razie, wszyscy będą zbawieni.
>Faktycznie, tutaj ujawnia się po prostu brak chęci i lenistwo. Jak można podpisywać długoletnią umowę i być na tyle leniwym, że nie chce się z nią zapoznać. Tego nie zrozumiem.
Tak jak ja nie zrozumiem jak można było nie trenować żadnych sztuk walki. Zwykłe lenistwo, bo co innego.
>Nie widzisz różnicy między podpisaniem dobrowolnej umowy nawet jeśli zawiera tzw. zjawisko asymetrii informacji z odebraniem komuś czegoś siłą?
Nie widzę generalnej różnicy między odebraniem komuś czegoś wykorzystując jego słabość.
>Świat, w którym żyje absolutnie mi się nie podoba, ale wolność jest dla mnie nadrzędną wartością, nawet kosztem mojego dobra.
Nie chcę psuć Ci humoru ale wolność to abstrakcja. Każdy człowiek jest połączony z innymi ludźmi pajęczyną wzajemnych zależności, które praktycznie czynią go niewolnym. O fizjologi nawet nie wspomnę. Rzecz ma, zresztą, z wolnością niewiele wspólnego, chyba że prawo do oszukiwania kogoś Ci się z nią kojarzy.
>Poza tym, kim ja jestem by narzucać innym moje zasady? Dlaczego mojego zasady miałyby by być lepsze niż chociażby prostytutki? I kto ma o tym decydować? Ja? Niby jakim prawem?
Prawem silniejszego, prawem większości. Uczciwość jako zasada, coś godnego pochwały i oczekiwanego od innych obowiązywała na długo przed naszym narodzeniem. Przewracając, to co powiedziałeś, potrafię być uczciwy kosztem własnego dobra. Nie tylko ja, bo większość ludzi ma taką "wadę". Nie chciałbym żebyśmy, coraz łatwiej akceptując nieuczciwość, to zmienili.
|
|
| | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Kłamię. Czasami. Czy według Ciebie fakt, że wszyscy kłamią mnie usprawiedliwia?No nie, ale to pokazuje, że każdy ma swoje powody > Nie wiem czyja wina. Szalenie mało obchodzi mnie sytuacja finansowa tej firmy. Wiem natomiast, że od ludzi powinno się oczekiwać odpowiedzialności za ich czyny, bo inaczej wszelkie umowy społeczne, panujące zasady tracą jakikolwiek sens.Zgadzam się, odpowiedzialność tak, ale nie można oczekiwać nieomylności. > Konsultanci też nie podlegają, bo można ich wysłuchać ale umowę i tak trzeba uważnie przeczytać.Podlegają, jeżeli powiedzą Ci wprost nieprawdę, sprawdź a będziesz zaskoczony. > Pomyliłem się mnóstwo razy ale za swoje błędy odpowiadam. Konsultant może dostaje za nie premię.No ale to już nie wina konsultanta tylko zarządu. Chcesz winić konsultanta za decyzję zarządu? > Wcale nie chcę. Chcę mieć warunki, które mi przedstawił i na które się zgodziłem. Jednocześnie facet powinien mieć świadomość, że nie powinien przemilczać ważnych dla mnie spraw. Że robienie ze mnie jelenia mu się nie opłaci.Powtarzam po raz kolejny. To jest kwestia kierownictwa a nie konsultanta. > Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cieszy się to przyzwoleniem społecznym. Tzn. każdy przyjął do wiadomości, że konsultantowi nie można wierzyć i jest okej. Sam sobie jesteś winny, że go słuchałeś. No trudno- taki jest kapitalizm, natura ludzka czy co tam jeszcze. W każdym razie, wszyscy będą zbawieni.Według mnie nauczenie się zasady ograniczonego zaufania bardziej się przyda ludziom niż zaszkodzi. > Tak jak ja nie zrozumiem jak można było nie trenować żadnych sztuk walki. Zwykłe lenistwo, bo co innego.No tutaj to ja zrozumiem. Gdyby nauka sztuki walki trwała godzinę, dwie to myślę, że nie byłoby problemu. > Nie widzę generalnej różnicy między odebraniem komuś czegoś wykorzystując jego słabość.Co najwyżej można to nazwać zachowaniem nieetycznym. A Ty kiedy kłamałeś nie wykorzystywałeś czyjeś słabości np. ufności w stosunku do Ciebie? > Nie chcę psuć Ci humoru ale wolność to abstrakcja. Każdy człowiek jest połączony z innymi ludźmi pajęczyną wzajemnych zależności, które praktycznie czynią go niewolnym. O fizjologi nawet nie wspomnę.Spokojnie, nie zepsułeś  Nad istota wolności rozmyślałem już wiele razy. Ale mi chodzi o wolność zwykłą, związaną z prawem. Filozofia wolności to temat na osobną dyskusję. > Rzecz ma, zresztą, z wolnością niewiele wspólnego, chyba że prawo do oszukiwania kogoś Ci się z nią kojarzy.Ten temat rozpoczyna przykład o pewnej stronie. Wszystko jest na niej napisane, wszystkie koszty, wystarczy poczytać. Przy podpisywaniu umowy z operatorem masz również wszystkie papiery, wszystko jest napisane. Nie ma żadnego oszustwa tylko ludzkie lenistwo. > Przewracając, to co powiedziałeś, potrafię być uczciwy kosztem własnego dobra. Nie tylko ja, bo większość ludzi ma taką "wadę".A skąd wiesz, że większość, bo ja odczuwam wprost przeciwnie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >No nie, ale to pokazuje, że każdy ma swoje powody
W to nigdy nie wątpiłem.
>Zgadzam się, odpowiedzialność tak, ale nie można oczekiwać nieomylności.
Czyli zgoda. Chodzi tylko o to, co jest pomyłką a co celowym przemilczeniem.
>Podlegają, jeżeli powiedzą Ci wprost nieprawdę, sprawdź a będziesz zaskoczony.
No właśnie sprawdzałem ale zaskoczony nie byłem. Bez nagrania czy świadków nie sposób udowodnić komuś, co powiedział.
>No ale to już nie wina konsultanta tylko zarządu. Chcesz winić konsultanta za decyzję zarządu?
Czyli tak jak mówiłem- winni nie są ludzie tylko sytuacja w której się znaleźli. Jak na wojnie- albo ty zabijesz albo ciebie zabiją. Smutne.
>Powtarzam po raz kolejny. To jest kwestia kierownictwa a nie konsultanta.
Kierownictwa na pewno. "Z góry przykład idzie, jak to robić mamy", vide reklamy, które z natury przemilczają niekorzystne dla konsumentów fakty. Przecież na tym się to opiera, żebyś uwierzył i kupił z rozpędu a nie na tym, żeby czytać umowy.
>Według mnie nauczenie się zasady ograniczonego zaufania bardziej się przyda ludziom niż zaszkodzi.
Wiadomo. Jednak, mimo wszystko, kłamstwo nie powinno być czymś społecznie akceptowanym a jest. Kto dał się nabrać, ten sam sobie winny. Frajer.
>No tutaj to ja zrozumiem. Gdyby nauka sztuki walki trwała godzinę, dwie to myślę, że nie byłoby problemu.
Czyli niechęć do wysiłku trwającego do dwóch godzin to lenistwo a powyżej, już nie? Co więc?
>Co najwyżej można to nazwać zachowaniem nieetycznym. A Ty kiedy kłamałeś nie wykorzystywałeś czyjeś słabości np. ufności w stosunku do Ciebie?
Tak ale spytam raz jeszcze- mogę czuć się rozgrzeszony? Przecież chciałem tym coś osiągnąć, miałem swoje powody czyli właściwie nic złego nie zrobiłem. Prawda?
>Ten temat rozpoczyna przykład o pewnej stronie. Wszystko jest na niej napisane, wszystkie koszty, wystarczy poczytać. Przy podpisywaniu umowy z operatorem masz również wszystkie papiery, wszystko jest napisane. Nie ma żadnego oszustwa tylko ludzkie lenistwo.
Moje dzieciary dostały kiedyś od mojej mamy stos gierek komputerowych i każdej były ciekawe i każdą chciały wypróbować. Instalując to na komputerze zgadzałem się na wszystko szybkim kliknięciem. Też tam są jakieś warunki, ostrzeżenia i Bóg wie, co jeszcze. Musiałbym mieć nierówno pod sufitem, żeby to wszystko czytać i analizować. To nie lenistwo tylko rozsądek. Jak z tą nauką kung-fu. Podobnie rzecz ma się z papierowymi umowami. Istotne informacje powinny walić po oczach a u konsultanta po uszach a przeczytać całości nikt nie broni. Dostaję czasem takie wiadomości z banku: "Zmieniają się warunki prowadzenia konta, zmianie ulegają pkt. ten, ten i tamten." Do tego krótkie objaśnienie, po ludzku, o co właściwie idzie. Takie coś rozumiem.
>A skąd wiesz, że większość, bo ja odczuwam wprost przeciwnie.
Z własnego doświadczenia. Pożyczam komuś pieniądze, to nie spisuję z nim umowy ani nawet nie mówię mu, że ma oddać a oddaje. Stawiam flaszkę, to następnym razem on postawi. Umawiam się z kimś na coś, to się z tego wywiązujemy. Tylko złamasy do tych zasad się nie stosują.
|
|
| | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > No właśnie sprawdzałem ale zaskoczony nie byłem. Bez nagrania czy świadków nie sposób udowodnić komuś, co powiedział.To chyba dość oczywiste. Jak nie ma dowodów winy, to nie ma winy  > Czyli tak jak mówiłem- winni nie są ludzie tylko sytuacja w której się znaleźli. Jak na wojnie- albo ty zabijesz albo ciebie zabiją. Smutne.No niestety takie życie  > Przecież na tym się to opiera, żebyś uwierzył i kupił z rozpędu a nie na tym, żeby czytać umowy.Gospodarka opiera się na konsumpcji, gdyby ludzie nie grali tak agresywnie to być może ludzkość nie rozwinęłaby się do tego stopnia. > Wiadomo. Jednak, mimo wszystko, kłamstwo nie powinno być czymś społecznie akceptowanym a jest. Kto dał się nabrać, ten sam sobie winny. Frajer.Ja mam inne odczucia. Kłamca jest zazwyczaj piętnowany, choć każdy kłamie. Trochę to przypomina sytuacje, gdy ludzie wyśmiewają czyjąś egzotyczną religię, sami wierząc w bozie, która chcę by byli dobrzy  > Czyli niechęć do wysiłku trwającego do dwóch godzin to lenistwo a powyżej, już nie? Co więc?To już jest kwestia pewnej umowności. No bo czy leniwa jest osoba, która ciężko pracuje 8 godzin dziennie skoro inni pracują po 16 godzin dziennie? > Tak ale spytam raz jeszcze- mogę czuć się rozgrzeszony? Przecież chciałem tym coś osiągnąć, miałem swoje powody czyli właściwie nic złego nie zrobiłem. Prawda?Problemem nie jest chyba kwestia rozgrzeszenia, a faktu, że dość ostro krytykujesz czyjeś postępowania sam postępując bardzo podobnie. > Moje dzieciary dostały kiedyś od mojej mamy stos gierek komputerowych i każdej były ciekawe i każdą chciały wypróbować. Instalując to na komputerze zgadzałem się na wszystko szybkim kliknięciem. Też tam są jakieś warunki, ostrzeżenia i Bóg wie, co jeszcze. Musiałbym mieć nierówno pod sufitem, żeby to wszystko czytać i analizować. To nie lenistwo tylko rozsądek. Jak z tą nauką kung-fu.Nierozsądna jest nauka kung-fu? Ale wracając do istoty istoty problemu, ja to widzę trochę inaczej. Żyjemy dziś w świecie, w którym informacja przesyłana jest błyskawicznie, w związku z tym mamy duże zasoby wiedzy o tym co się dzieje w społeczeństwie i z czego to społeczeństwo korzysta. Nie muszę wiec czytać regulaminu spotify bo wiem, że gdyby ten regulamin zawierał coś co mi się bardzo nie spodoba, to już bym został o tym poinformowany. Dzięki temu nie muszę czytać wszystkiego, a jedynie rzeczy, które wydają mi się podejrzane. > Dostaję czasem takie wiadomości z banku: "Zmieniają się warunki prowadzenia konta, zmianie ulegają pkt. ten, ten i tamten." Do tego krótkie objaśnienie, po ludzku, o co właściwie idzie. Takie coś rozumiem.I Ty wierzysz, w to, że gdyby tam były informacje, które mogłyby zajść ludziom solidnie pod skórę to miałbyś je napisane wytłuszczonym drugiem? > Z własnego doświadczenia. Pożyczam komuś pieniądze, to nie spisuję z nim umowy ani nawet nie mówię mu, że ma oddać a oddaje. Stawiam flaszkę, to następnym razem on postawi. Umawiam się z kimś na coś, to się z tego wywiązujemy. Tylko złamasy do tych zasad się nie stosują.Tak ale Ty napisałeś o czymś innym tzn. regule wzajemności a nie o czynieniu dobra wbrew własnemu dobru.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > To chyba dość oczywiste. Jak nie ma dowodów winy, to nie ma winy  Właśnie. Czemu więc nagranie rozmowy kojarzy się tylko z powieścią Orwella, tzn. budzi tylko negatywne skojarzenia? > Gospodarka opiera się na konsumpcji, gdyby ludzie nie grali tak agresywnie to być może ludzkość nie rozwinęłaby się do tego stopnia.Tego nie wiadomo. Ja mogę powiedzieć, że może stalibyśmy dziś wyżej niż sobie wyobrażamy, bo nikt mnie z tego nie rozliczy. > >Czyli niechęć do wysiłku trwającego do dwóch godzin to lenistwo a powyżej, już nie? Co więc?> To już jest kwestia pewnej umowności. No bo czy leniwa jest osoba, która ciężko pracuje 8 godzin dziennie skoro inni pracują po 16 godzin dziennie?Właśnie. Czy leniwy jest ktoś, kto przez dwa lata będzie zarabiał na płacenie abonamentu? > Problemem nie jest chyba kwestia rozgrzeszenia, a faktu, że dość ostro krytykujesz czyjeś postępowania sam postępując bardzo podobnie.Każdy ma coś na sumieniu. Nie na tym rzecz jednak polega, żeby wszystkie grzeszki uznawać za naturalne czyli nie naganne. > Nierozsądna jest nauka kung-fu?Ty mi powiedz. Mnie się chciało choć kosztowało znacznie dłużej niż 2 godziny a umowy czytam tylko niektóre i prawie nigdy od A do Z. > Ale wracając do istoty istoty problemu, ja to widzę trochę inaczej. Żyjemy dziś w świecie, w którym informacja przesyłana jest błyskawicznie, w związku z tym mamy duże zasoby wiedzy o tym co się dzieje w społeczeństwie i z czego to społeczeństwo korzysta. Nie muszę wiec czytać regulaminu spotify bo wiem, że gdyby ten regulamin zawierał coś co mi się bardzo nie spodoba, to już bym został o tym poinformowany. Dzięki temu nie muszę czytać wszystkiego, a jedynie rzeczy, które wydają mi się podejrzane.To prawda. Możesz zajrzeć do internetu i sprawdzić niemal wszystko. Możesz też zamówić tam, towary i usługi więc po co komu jakiś konsultant w salonie z komórkami? > I Ty wierzysz, w to, że gdyby tam były informacje, które mogłyby zajść ludziom solidnie pod skórę to miałbyś je napisane wytłuszczonym drugiem?Nie muszę wierzyć. W jednej z nich stało np. że pojawia się miesięczna opłata za kartę choć wcześniej jej nie było. > Tak ale Ty napisałeś o czymś innym tzn. regule wzajemności a nie o czynieniu dobra wbrew własnemu dobru.Jeśli np. pomylę się w pracy, to się do tego przyznaję choć nierzadko mógłbym bezkarnie zwalić winę na kogoś innego. Jeśli kasjerka w sklepie wyda mi więcej niż powinna i to zauważę, to jej o tym powiem. Jeśli ktoś mnie do czegoś przekona, to przyznaję mu rację. Oddałem obcemu facetowi znaleziony portfel choć było w nim niemało kasy. Naprawdę. Jestem frajerem?
|
|
| | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Właśnie. Czemu więc nagranie rozmowy kojarzy się tylko z powieścią Orwella, tzn. budzi tylko negatywne skojarzenia?Bo tutaj nie chodzi o posiadanie dowodów tylko o chęć kontroli jednych nad drugimi. > Właśnie. Czy leniwy jest ktoś, kto przez dwa lata będzie zarabiał na płacenie abonamentu?Nie wiem, co masz na myśli. > Każdy ma coś na sumieniu. Nie na tym rzecz jednak polega, żeby wszystkie grzeszki uznawać za naturalne czyli nie naganne.Ok, ale chcesz konsekwencji konsultantów, a jakie konsekwencje przygotowałeś dla siebie odnośnie własnych kłamstw? > To prawda. Możesz zajrzeć do internetu i sprawdzić niemal wszystko. Możesz też zamówić tam, towary i usługi więc po co komu jakiś konsultant w salonie z komórkami?Żebyś miał wybór. Poza tym regulaminy są często tak formułowane, że nawet ja ich nie rozumiem i muszę wyjaśnić sporne kwestie z konsultantem. > Nie muszę wierzyć. W jednej z nich stało np. że pojawia się miesięczna opłata za kartę choć wcześniej jej nie było.I było tłustym drukiem? > Jeśli np. pomylę się w pracy, to się do tego przyznaję choć nierzadko mógłbym bezkarnie zwalić winę na kogoś innego. Jeśli kasjerka w sklepie wyda mi więcej niż powinna i to zauważę, to jej o tym powiem. Jeśli ktoś mnie do czegoś przekona, to przyznaję mu rację. Oddałem obcemu facetowi znaleziony portfel choć było w nim niemało kasy.> Naprawdę.> Jestem frajerem?I co żyje Ci się z tym lepiej?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Bo tutaj nie chodzi o posiadanie dowodów tylko o chęć kontroli jednych nad drugimi.Nie wiem skąd to wziąłeś albo raczej, co to ma ze mną wspólnego. Jak i po co miałbym kontrolować konsultanta? Chodzi mi o to, żeby z nagrania można było odczytać, co człowiek mi obiecywał. > Ok, ale chcesz konsekwencji konsultantów, a jakie konsekwencje przygotowałeś dla siebie odnośnie własnych kłamstw?Odwracasz, kolego, kota ogonem. Konsekwencje swoich kłamstw ponoszę jeśli wyjdą one na jaw. Zdaje mi się, że próbujesz mnie przekonać do tego, że skoro wszyscy kłamią, to automatycznie kłamstwo nie jest niczym złym. Tak? > >To prawda. Możesz zajrzeć do internetu i sprawdzić niemal wszystko. Możesz też zamówić tam, towary i usługi więc po co komu jakiś konsultant w salonie z komórkami?> Żebyś miał wybór. Poza tym regulaminy są często tak formułowane, że nawet ja ich nie rozumiem i muszę wyjaśnić sporne kwestie z konsultantem.Ale konsultant może powiedzieć Ci jedno podczas gdy w rzeczywistości podpisem zobowiązujesz się do czegoś innego. Przecież o tym cały czas mówię. Na marginesie- gdybym był naiwny, to dziwne by mi się wydawało, że umowy są pisane w taki sposób, że w efekcie są zupełnie niestrawne dla przeciętnego konsumenta. Konkrety trzeba z nich wyłuskiwać zamiast po prostu się z nimi zapoznawać. > >Nie muszę wierzyć. W jednej z nich stało np. że pojawia się miesięczna opłata za kartę choć wcześniej jej nie było.> I było tłustym drukiem?Nie. Za to było tylko kilka linijek napisanych zrozumiałym językiem. > I co żyje Ci się z tym lepiej?  Lepiej niż kiedy? Nie mam możliwości prowadzić dwóch różnych żyć, żeby to porównać. Wiem za to, że dzięki temu innym żyje się lepiej ze mną.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Nie wiem skąd to wziąłeś albo raczej, co to ma ze mną wspólnego. Jak i po co miałbym kontrolować konsultanta? Chodzi mi o to, żeby z nagrania można było odczytać, co człowiek mi obiecywał.Być może źle zinterpretowałem Twój pierwotny post. > Odwracasz, kolego, kota ogonem. Konsekwencje swoich kłamstw ponoszę jeśli wyjdą one na jaw.> Zdaje mi się, że próbujesz mnie przekonać do tego, że skoro wszyscy kłamią, to automatycznie kłamstwo nie jest niczym złym. Tak?Nie, chodzi o to, że odnoszę wrażenie, że masz bardzo negatywną ocenę pracy konsultantów i chciałbyś wprowadzić jakieś bardzo restrykcyjne zasady ich karania, podczas, gdy sam postępujesz podobnie do nich w swoim mikorświecie. Ja również kłamię, i wiem, że konsultanci robią to samo z podobnych przyczyn. Dlatego jest to po prostu taka odwieczna walka i patrzenie sobie na ręce. Nie mam stąd jakiegoś szalenie krytycznego stosunku do nich. > Ale konsultant może powiedzieć Ci jedno podczas gdy w rzeczywistości podpisem zobowiązujesz się do czegoś innego. Przecież o tym cały czas mówię.Zgadza się, dlatego nie jestem, jak wcześniej wspomniałem, za brakiem odpowiedzialności. Kłamstwo powinno być karane, ale nie stosowanie technik sprzedaży czy innej formy manipulacji. > Na marginesie- gdybym był naiwny, to dziwne by mi się wydawało, że umowy są pisane w taki sposób, że w efekcie są zupełnie niestrawne dla przeciętnego konsumenta. Konkrety trzeba z nich wyłuskiwać zamiast po prostu się z nimi zapoznawać.Bo są pisane by zmaksymalizować szanse na podpis  > >I było tłustym drukiem?Czyli są przynajmniej jakieś jaskółki  A może uświadomili sobie, że odbiorcy tego produktu są słabo podatni na manipulację i potencjalne przekręty. > Lepiej niż kiedy? Nie mam możliwości prowadzić dwóch różnych żyć, żeby to porównać. Wiem za to, że dzięki temu innym żyje się lepiej ze mną.Pytanie nie powinno brzmieć lepiej niż kiedy, a lepiej w porównaniu z kim? Z tymi, reprezentującymi inne wartości.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Nie, chodzi o to, że odnoszę wrażenie, że masz bardzo negatywną ocenę pracy konsultantów i chciałbyś wprowadzić jakieś bardzo restrykcyjne zasady ich karaniaMam negatywną ocenę, bo ostatnio miałem z nimi wyjątkowo często do czynienia. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy są naciągaczami ale nie brakuje ich na pewno. > A może uświadomili sobie, że odbiorcy tego produktu są słabo podatni na manipulację i potencjalne przekręty.Sądzę raczej, że rozumieją, że brak szacunku do klienta jest na dłuższą metę nieopłacalny. Jeśli ktoś mnie na czymś natnie, to więcej żadnej umowy z nim nie podpiszę choćby złote góry mi obiecywał. Od lat mam takiego operatora, do którego salonów nawet nie wchodzę, sklep w którym nic nie kupię nawet gdyby było za darmo i od niedawna taką znaną telewizję, która umowy ze mną już nigdy nie podpisze. A!- bank taki też mam  Z tymi od komórek to było tak dawno, że kompletnie już nie pamiętam, czym mnie aż tak zrazili. Mój ośli upór i małostkowość na pewno nie są wyjątkowe. > Pytanie nie powinno brzmieć lepiej niż kiedy, a lepiej w porównaniu z kim? Z tymi, reprezentującymi inne wartości.No tak, rozumiem ale tego też nie mogę wiedzieć. Nie wejdę w kogoś i nie sprawdzę jak on się ze swoją nieuczciwością czuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > Sądzę raczej, że rozumieją, że brak szacunku do klienta jest na dłuższą metę nieopłacalny.Nie zgodzę się. Ta informacja, raczej tego nie potwierdza: www.spidersweb.pl/2014/12/mbank-problem-z-doladowaniem-telefonu.html Poza tym można odnieść wrażenie (wiele osób się na to skarży), że nowy klient ma dostęp do znacznie lepszych warunków niż stały. > Jeśli ktoś mnie na czymś natnie, to więcej żadnej umowy z nim nie podpiszę choćby złote góry mi obiecywał. Od lat mam takiego operatora, do którego salonów nawet nie wchodzę, sklep w którym nic nie kupię nawet gdyby było za darmo i od niedawna taką znaną telewizję, która umowy ze mną już nigdy nie podpisze. A!- bank taki też mam  I to jest bardzo nielogiczna postawa, z którą staram się walczyć. Myślisz, że jak konsultant jakiejś sieci Cię oszuka to jak pójdziesz do innego, to następny Cię nie oszuka? Nie. To, że zostałeś oszukany to czysty przypadek, po prostu trafiłeś na niewłaściwego człowieka, którego możesz spotkać w każdej firmie. Korporacje mają zazwyczaj bardzo wysoki wskaźnik zadowolonych klientów, bo dbają o obsługę klienta, ale działają również w podobny sposób czyli bardzo agresywnie, więc jedynym rozsądnym kryterium jest jakość produktu oraz cena. > Mój ośli upór i małostkowość na pewno nie są wyjątkowe.Oczywiście, że nie są. Ja często lubię sobie poczytać komentarze pod artykułami o operatorach i sie pośmiać z ludzkiej naiwności. Pod artykułami o play można przeczytać komentarze w stylu "oszuści, jak skończy mi się umowa to przenoszę się gdzie indziej", o orange "oszuści, jak skończy mi się umowa to przenoszę się gdzie indziej". o plus "oszuści, jak skończy mi się umowa to przenoszę się gdzie indziej" itd. Niestety ale człowiek to już taka istota, która potrafi się chyba uczyć tylko na własnych błędach. > No tak, rozumiem ale tego też nie mogę wiedzieć. Nie wejdę w kogoś i nie sprawdzę jak on się ze swoją nieuczciwością czuje.A Tobie się lepiej żyje z Twoją "skrajną uczciwością"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Nie zgodzę się.> Ta informacja, raczej tego nie potwierdza:> www.spidersweb.pl/2014/12/mbank-problem-z-doladowaniem-telefonu.htmlMówię, że niektórzy to rozumieją. > Poza tym można odnieść wrażenie (wiele osób się na to skarży), że nowy klient ma dostęp do znacznie lepszych warunków niż stały.Zgadza się. Zupełnie jakby niektórzy na własne życzenie pozbywali się stałych klientów. Ciekawe czemu tak jest. > I to jest bardzo nielogiczna postawa, z którą staram się walczyć.> Myślisz, że jak konsultant jakiejś sieci Cię oszuka to jak pójdziesz do innego, to następny Cię nie oszuka? Nie. To, że zostałeś oszukany to czysty przypadek, po prostu trafiłeś na niewłaściwego człowieka, którego możesz spotkać w każdej firmie.Nie, nie. Nie mówię tu o nacięciu przez konsultanta. To musi być grubsza sprawa. > jedynym rozsądnym kryterium jest jakość produktu oraz cena.Może dla Ciebie. Ja mam swoją filozofię. > Niestety ale człowiek to już taka istota, która potrafi się chyba uczyć tylko na własnych błędach.Ty, według tego, co mówisz, też się nie uczysz. Ubijasz ze mną interes ale okazuje się po jakiś czasie, że sprzedałem Ci bubel. Następnym razem znów do mnie przyjdziesz i znów Cię oszukam a potem kolejny raz i tak do końca. Tylko dlatego, że mój produkt zawsze "wydaje się" najbardziej korzystny. Jestem bardzo kreatywny i zawsze wymyślę jakiś sposób. > A Tobie się lepiej żyje z Twoją "skrajną uczciwością"?Już pytałeś  Dobrze mi z tym. Śpię spokojnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Nie, nie. Nie mówię tu o nacięciu przez konsultanta. To musi być grubsza sprawa.
Tylko, że konsultant to był przykład. Duże korporacje postępują podobnie, więc nie ważne co się stanie w jednej, w innej również może się to stać.
>Może dla Ciebie. Ja mam swoją filozofię.
Nie odmawiam Ci tego. Ja jednak staram się oceniać filozofię innych przez pryzmat rozsądku.
>>Niestety ale człowiek to już taka istota, która potrafi się chyba uczyć tylko na własnych błędach. >Ty, według tego, co mówisz, też się nie uczysz. >Ubijasz ze mną interes ale okazuje się po jakiś czasie, że sprzedałem Ci bubel. Następnym razem znów do mnie przyjdziesz i znów Cię oszukam a potem kolejny raz i tak do końca. Tylko dlatego, że mój produkt zawsze "wydaje się" najbardziej korzystny. >Jestem bardzo kreatywny i zawsze wymyślę jakiś sposób.
Zauważ, że wielokrotnie mówiłem w tym kontekście o korporacjach, czyli dużej firmie. To oczywiste, że jak zawiedzie mnie np. hydraulik to raczej już go nie wezmę bo to ten sam człowiek. Korporacja to organizacja, która skupia pewien procent złych hydraulików.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Zauważ, że wielokrotnie mówiłem w tym kontekście o korporacjach, czyli dużej firmie. To oczywiste, że jak zawiedzie mnie np. hydraulik to raczej już go nie wezmę bo to ten sam człowiek. Korporacja to organizacja, która skupia pewien procent złych hydraulików.Rozumiem. Widzisz, mnie zawodzi korporacja. Nie chciałem się posługiwać przykładami ale jednak, proszę: forum.ncplus.pl/forum/showthread.php?t=64242Nietrudno domyślić się, o co mi chodzi. To nie wina jakiegoś tam konsultanta zatrudnionego we wspaniałej, z natury, korporacji tylko samobójcza polityka tejże, moim skromnym zdaniem. Gdy wypowiedziałem umowę z miesięcznym wyprzedzeniem, to dzwonili do mnie milion razy proponując coraz lepsze oferty. Dziękuję. Tak jak powiedziałem, któremuś z kolei konsultantowi- nawet jeśli będą mi dopłacać co miesiąc 1000 zł, to nie podpiszę. Bank? Linków nie znajdę. Dość powiedzieć, że w ciągu trzech lat usługa prowadzenia konta z 5 złotych podrożała do 12,50. Tzn niezupełnie- konto cały czas w tej samej cenie ale doszło kilka odpłatnych usług, z których nigdy nie korzystałem ale zrezygnować z nich nie mogłem. W dodatku kilka innych kwiatków. Na przykład opłata za niekorzystanie z karty, która nie będzie naliczona jeśli będę dokonywał dwóch transakcji bezgotówkowych miesięcznie. Ok, dokonałem. Ale opłata naliczona, bo chodziło o cztery a nie o dwie. Skąd wzięły się panu dwie? Nie, koleżanka nie mogła tak powiedzieć, bo zawsze były cztery. Ok. No ale co pan myślał, że zrobi pan cztery pod koniec miesiąca i się będzie liczyło? Wykonał pan cztery transakcje w lipcu ale ostatnia jest już zaksięgowana na sierpień więc opłatę musimy panu potrącić. W ogóle opłata za konto w sierpniu na wyciągu widniała jako opłata za wrzesień. A jakim cudem? Nie wiem- my tego nie księgujemy tylko robi to komputer. Inne, podobne, pominę, żeby nie zanudzać. Znany, duży bank. Nie jakaś kasa "Kogoucik". Chcesz namiar? Może otworzysz sobie prawie darmowe konto? Dziś kumpel opowiadał mi o tych ubezpieczeniach pięcioletnich na sprzęt elektroniczny. Takie autocasco na sprzęt, jak to sprzedawcy zawsze mówią. Nigdy tego nie brałem, choć wcisnąć mi to chcieli sto razy. Ten kolega dał się namówić. Umowy do domu dać nie chcą- przeczytać można dopiero przy podpisywaniu. Za tobą czekają już cztery zniecierpliwione osoby a do przeczytania jest kilka stron. Czytasz? Może Ty. Większość podpisuje odpytując wcześniej pobieżnie konsultanta. Niby presja czasu- taka zagrywka psychologiczna. Później okazuje się, że ta "gwarancja" praktycznie niczego nie obejmuje ale płacić trzeba. Sam, jak mówię, nie dałem się na to naciągnąć, Ty pewnie też nie ale, mimo wszystko, będziesz się upierał, że tego typu zagrywki ze strony sprzedawców są fair? Czy winą za takie postępowanie można obarczyć pojedynczego konsultanta i przyjść w to samo miejsce dlatego, że ofertę mają najlepszą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > To nie wina jakiegoś tam konsultanta zatrudnionego we wspaniałej, z natury, korporacji tylko samobójcza polityka tejże, moim skromnym zdaniem. Gdy wypowiedziałem umowę z miesięcznym wyprzedzeniem, to dzwonili do mnie milion razy proponując coraz lepsze oferty.Centrum utrzymania klienta się aktywowała. Tak to działa  > Tak jak powiedziałem, któremuś z kolei konsultantowi- nawet jeśli będą mi dopłacać co miesiąc 1000 zł, to nie podpiszę.No i co zrobisz? Pójdziesz do polsatu czy po prostu zrezygnujesz z pakietu canal plus? Gdzie będziesz teraz filmy czy sport oglądał? Piractwo? Ja miałem podobną sytuacje z netią, chcieli mi wcisnąć HBO GO, ale przeczytałem co trzeba i się nie dałem. Wszystko śmiga w miarę ok. Mam również ncplus, również zero problemów, ale jestem świadomy, że podobne problemy, ja Twój, mogą mi się również przydarzyć. > Bank? Linków nie znajdę. Dość powiedzieć, że w ciągu trzech lat usługa prowadzenia konta z 5 złotych podrożała do 12,50. Tzn niezupełnie- konto cały czas w tej samej cenie ale doszło kilka odpłatnych usług, z których nigdy nie korzystałem ale zrezygnować z nich nie mogłem. W dodatku kilka innych kwiatków. Na przykład opłata za niekorzystanie z karty, która nie będzie naliczona jeśli będę dokonywał dwóch transakcji bezgotówkowych miesięcznie. Ok, dokonałem. Ale opłata naliczona, bo chodziło o cztery a nie o dwie. Skąd wzięły się panu dwie? Nie, koleżanka nie mogła tak powiedzieć, bo zawsze były cztery. Ok.U mnie w mbanku podobnie podrożało. Jednak nie przeprowadzę się do banku za darmo, choć są takie, bo wiem, że prędzej czy później tam też opłaty prawdopodobnie pójdą do góry. Łowią po prostu. > No ale co pan myślał, że zrobi pan cztery pod koniec miesiąca i się będzie liczyło? Wykonał pan cztery transakcje w lipcu ale ostatnia jest już zaksięgowana na sierpień więc opłatę musimy panu potrącić.Poważnie, mówili z taką arogancją, czy tak ironizujesz  > Znany, duży bank. Nie jakaś kasa "Kogoucik".Takie są najgorsze. Dużo pracowników, dużo budynków, z czegoś trzeba to opłacić  > Dziś kumpel opowiadał mi o tych ubezpieczeniach pięcioletnich na sprzęt elektroniczny. Takie autocasco na sprzęt, jak to sprzedawcy zawsze mówią. Nigdy tego nie brałem, choć wcisnąć mi to chcieli sto razy. Ten kolega dał się namówić. Umowy do domu dać nie chcą- przeczytać można dopiero przy podpisywaniu. Za tobą czekają już cztery zniecierpliwione osoby a do przeczytania jest kilka stron. Czytasz? Może Ty.Ja nie. Miedzy innymi dlatego nie kupuje np. przez telefon. No chyba, że wysyłają kontrakt na maila. > Większość podpisuje odpytując wcześniej pobieżnie konsultanta. Niby presja czasu- taka zagrywka psychologiczna. Później okazuje się, że ta "gwarancja" praktycznie niczego nie obejmuje ale płacić trzeba.Tak, ale zauważ, że ten biznes działa już od dawna. Gdyby produkt był aż tak fatalny to ludzie, przy pomocy poczty pantoflowej już by o tym wiedzieli i popularność byłaby niska. Podobnie jest zresztą z ubezpieczeniem na choroby. Pocztą pantoflową dużo ludzi się dowiedziało, że generalnie w przypadku zdarzenia kwalifikującego się do wypłacenia odszkodowania będą szukać sposobów by tego nie wypłacić. Ale problemów z wypłaceniem jest pewnie tylko jakiś procent. Ludzie o tym wiedzą, więc się ubezpieczają. > Sam, jak mówię, nie dałem się na to naciągnąć, Ty pewnie też nie ale, mimo wszystko, będziesz się upierał, że tego typu zagrywki ze strony sprzedawców są fair? Czy winą za takie postępowanie można obarczyć pojedynczego konsultanta i przyjść w to samo miejsce dlatego, że ofertę mają najlepszą?Ale chodzi Ci o tą kwestię z autocasco od sprzętu? Jeśli tak to odpowiem, że ok jest to jakaś manipulacja ale przynajmniej ludzie są tego świadomi, tak jak wielu jest świadomych, że wszystko co mówi jakikolwiek sprzedawca może nie być w Twoim interesie, tylko firmy, którą reprezentuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > U mnie w mbanku podobnie podrożało. Jednak nie przeprowadzę się do banku za darmo, choć są takie, bo wiem, że prędzej czy później tam też opłaty prawdopodobnie pójdą do góry. Łowią po prostu.W mbanku płacę 2zł za kartę jeśli z niej nie korzystam. Dostałem wcześniej informację, że opłata się pojawi i z konta mogę zrezygnować. W banku, którego nazwy nie chcę wymieniać, o nowych opłatach tylko mnie informowano. A z konta i tak w końcu zrezygnowałem  > Poważnie, mówili z taką arogancją, czy tak ironizujesz  Poważnie. Tutaj akurat pewnie miałem tylko pecha i najgorszy oddział wybudowano akurat w moim mieście. Jak mówiłem, podobnych kwiatków było więcej. > Ja nie. Miedzy innymi dlatego nie kupuje np. przez telefon. No chyba, że wysyłają kontrakt na maila.Nie wiem czy to było przez telefon. Raczej wątpię, bo przez telefon nie widzisz czekających na ciebie kolejnych czterech frajerów ale nawet jeśli, to sprzedawca udostępnia taką formę zakupu i w jego najlepszym interesie leży, żeby klient czuł się z tym komfortowo. Oczywiście tylko w mojej wizji świata. > Tak, ale zauważ, że ten biznes działa już od dawna. Gdyby produkt był aż tak fatalny to ludzie, przy pomocy poczty pantoflowej już by o tym wiedzieli i popularność byłaby niska.Jakimś cudem nie znam osobiście nikogo, komu udałoby się z tego ubezpieczenia skorzystać. Znam za to dwie osoby, którym się nie udało. > Ale chodzi Ci o tą kwestię z autocasco od sprzętu? Jeśli tak to odpowiem, że ok jest to jakaś manipulacja ale przynajmniej ludzie są tego świadomiTo nie usprawiedliwia tego procederu. Zresztą gdyby ludzie nie dali się naciągać, to już nikt by tego nie proponował. Jak mówiłem, zawsze znajdę jakiś sposób. > tak jak wielu jest świadomych, że wszystko co mówi jakikolwiek sprzedawca może nie być w Twoim interesie, tylko firmy, którą reprezentuje.Ale nie wszyscy. Starsi i inni marniej pojmujący, gorzej zorientowani sami zasługują sobie na to, by ich oszukać. Bycie naiwnym i uczciwym po prostu nie popłaca. > No i co zrobisz? Pójdziesz do polsatu czy po prostu zrezygnujesz z pakietu canal plus? Gdzie będziesz teraz filmy czy sport oglądał? Piractwo?Już zrezygnowałem. Mam telewizję kablową i wcale nie gorszą ofertę. Jeśli i tu zagrają mi na nerwach, to przejdę gdzie indziej. Jeśli skończą się dostawcy, to z ich usług nie będę korzystał wcale. Może brzmi to jakbym miał coś z głową ale jestem daleki od przesady. We wspomnianej kablówce już miałem kłopoty z dogadaniem się. Przyszła faktura na kwotę wyższą niż umówiona i też trzeba było się upominać o swoje ale się dało. Nawet do głowy mi nie przyszło, żeby z tego powodu stawiać krzyżyk na tym kablu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Nie wiem czy to było przez telefon. Raczej wątpię, bo przez telefon nie widzisz czekających na ciebie kolejnych czterech frajerówNo ja akurat nie odczuwam presji bo jestem dosyć gruboskórny, ale rozumiem, że dla kogoś to może być kłopot. > ale nawet jeśli, to sprzedawca udostępnia taką formę zakupu i w jego najlepszym interesie leży, żeby klient czuł się z tym komfortowo. Oczywiście tylko w mojej wizji świata.No własnie chyba zrozumiał, że komfort klienta nie leży w jego interesie  > Ale nie wszyscy. Starsi i inni marniej pojmujący, gorzej zorientowani sami zasługują sobie na to, by ich oszukać. Bycie naiwnym i uczciwym po prostu nie popłaca.No niestety, ale to już kwestia ludzkiej natury, która, moim zdaniem, jest bardzo zła. > Już zrezygnowałem. Mam telewizję kablową i wcale nie gorszą ofertę. Jeśli i tu zagrają mi na nerwach, to przejdę gdzie indziej. Jeśli skończą się dostawcy, to z ich usług nie będę korzystał wcale.No i tu jest istota problemu. O ile zwykłych sklepów jest bardzo dużo o tyle dostawców innych usług już nie. Jeżeli ktoś rezygnuje z usługi bo jest bardzo wrażliwy na różne manipulacje, to mieszkając w rejonie gdzie ma do wyboru tylko dwóch wartościowych dostawców np. internetu, może się zdarzyć tak, że albo schowa swą dumę do kieszeni, albo zostanie bez internetu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Jeżeli ktoś rezygnuje z usługi bo jest bardzo wrażliwy na różne manipulacje, to mieszkając w rejonie gdzie ma do wyboru tylko dwóch wartościowych dostawców np. internetu, może się zdarzyć tak, że albo schowa swą dumę do kieszeni, albo zostanie bez internetu.
Może się zdarzyć. Mieszkam w mieście więc do tego czasu jeszcze trochę. Mój pierwszy przyłącz do internetu kosztował 500zł a chętnych i tak nie brakowało, bo sto lat temu był to jedyny dostawca w moim mieście, który oferował stałą cenę niezależnie od ilości pobieranych i wysyłanych danych. Niestety, przez pierwsze kilka miesięcy działało to nieciekawie. Np. w godzinach 14-16 połączenie się z czymkolwiek graniczyło z cudem a i o innej porze dnia często zamulało. W czasie pogawędki prezes tłumaczył się tak, że nie spodziewał się takiego zainteresowania usługą, nie byli na to gotowi i popełnili błąd (w rzeczy samej!) przyłączając więcej użytkowników niż sieć jest w stanie wytrzymać. Co w związku z tym? Zaniosłem mu karteczkę z notesu, na której było napisane w jakich dniach o jakich godzinach nie mogłem się połączyć i na tej podstawie wyliczono mi o ile mój abonament za dany miesiąc zostanie obniżony. Stało się to normą i nie byłem jedynym, który z tego korzystał. Nawet później, gdy przerwy w dostawie zdarzały się bardzo sporadycznie, wystarczyło iść, pożalić się i już kilka złotych w dół. Mimo, że konkurencji nie mieli praktycznie żadnej, to mogli traktować klienta uczciwie. Niestety uczciwość widocznie nie popłaca, bo w końcu wykupił ich ktoś większy, kto już zastrzegł sobie w umowie nieograniczoną ilość przerw i spadków prędkości ze zintegrowaną obscesową infolinią i zupełnie niedostępnym właścicielem. Cóż, rozwijamy się.
|
|
2 na 2 | starog (359 punktów) | >Moje pytanie brzmi - jak może być legalne coś, co jako swój główny mechanizm pozyskiwania klientów >wykorzystuje ludzką naiwność? Nie ma żadnych sposobów kontroli? Zgłaszania takich biznesów?
Sposoby kontroli jak i możliwości zgłaszania takich biznesów zapewne są. Niestety tak długo, jak długo ... " Jezus Cię kocha - dawaj stówę" ... będzie legalne, tak długo pochodne, tego prostego pomysłu na "biznes", będą w obiegu i to w coraz nowszych, i bardziej bezczelnych formach.
|
|
 | | bielasek (1 punktów) | To się nazywa po prostu wolny rynek i kapitalizm.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|