Pierwotność rozumiem jako Arché - "praprzyczynę wszystkich bytów, zasadę oraz najbardziej zasadnicze tworzywo" - za wiki, albo raczej: niewyrażalną lepiej WSZYSTKOŚĆ. Wariant 1: Matematyka jest najbardziej pierwotna. 1.1: jest konieczna (struktura jej wszystkich relacji musi być taka jaka jest, ją się odkrywa) 1.2: jest odwieczna (a-czasowa, nigdy nie powstała, jest i nigdy nie przestanie być) 1.3: emanuje - wszystko się do niej sprowadza, np. elektron to [-1, 1/2, 1, ...] (ładunek, spin, liczba leptonowa, itd. - żadne jakieś "materialne" coś u podstawy bo niby co i po co?) 1.4: bierze się z Nicości: 0=X-X=Y-Y=Z-Z=... to ~ zasada konieczności niesprzecznych możliwości. Wariant 2: Chaos. -> to z niego wyłania się cała matematyka jako jakiś boski zamysł (?) - Bóg tworzy Wszechświat z logosem - matematyką - w programie a'la Mathematica i stąd mamy: "The Unreasonable Effectiveness of Mathematics in the Natural Sciences" ? Wątpię... Wariant 3: Żyć prostym życiem i nie myśleć o tym - nuda  |