Ostatnio w Polsce jest moda na elektrociepłownie gazowe, coś takiego buduje się m.in. w Warszawie (PGNiG Termika), w Stalowej Woli (Tauron, PGNiG), we Włocławku (Orlen). Tutaj przykładowa lista:
www.rynek-(*)e-i-planowane-elektrownie.htmlTa moda wydaje się być głupią, bo doświadczenia zachodnie wskazują, że energetyka gazowa jest nieopłacalna. Ot przykład:
www.obserw(*)ejska-katastrofa-energetyczna/"nieopłacalna staje się energetyka, zasilana gazem. W całej Europie od 2008 roku wyłączone zostały bloki gazowe o mocy 30 GW. Przykładem jest elektrownia gazowa E.On w Bawarii Irsching-5. Kosztowała 400 mln euro i ma moc 846 MW. Ale moc wykorzystywana jest tylko w 25 proc. E.On zagroził zamknięciem elektrowni, a po negocjacjach z regulatorem zgodził się ją utrzymać pod warunkiem, że rząd będzie co miesiąc płacił za utrzymanie mocy."
Na początku myślałem że taki trend jest po prostu efektem krótkoterminowego planowania - elektrownie gazowe - są znane z tego, że są tańsze w zakupie (od węglowych, atomowych), a drogie eksploatacji. Zamiast np. atomowych - drogich w zakupie, ale potem tanich w eksploatacji. Ale po ostatnich działaniach PGNiG mam już co do tego wątpliwości. Otóż do PGNiG zgłosiła się firma Wartsila, która produkuje tańsze elektrownie gazowe na silnikach tłokowych - koszt dla takiej instalacji jak Żerań oceniła na 900 mln złotych, zamiast około 1500 mln zł dla technologii turbinowej, którą od początku zakładało PGNiG. I teraz wydawałoby się, że jak PGNiG się dowiedziało o istnieniu takiej tańszej alternatywy, to powinno podejść do niej z entuzjazmem i starać rozważyć jej zalety, wady, okazje jakie stwarza, ograniczenia jakie ma itp. Tymczasem o ile dobrze rozumiem język dyplomatyczny nawet za bardzo z tą firmą nie chcieli rozmawiać:
www.pb.pl/(*)targu-na-modernizacje-ec-zeran"Wärtsilä jest zaniepokojona faktem, że pomimo wielu prób dotarcia do ośrodków decyzyjnych PGNiG Termika najprawdopodobniej nie zostały uwzględnione argumenty na rzecz dopuszczenia do przetargu rozwiązania będącego biznesową i technologiczną alternatywą dla bloku gazowo-parowego. To sygnały tym bardziej niezrozumiałe, że Wärtsilä wycenia koszt budowy bloku gazowego o mocy ok. 450 MW w oparciu o silniki tłokowe na 900 mln zł, zaś budowa tradycyjnego bloku gazowo-parowego w przypadku inwestycji na Żeraniu to koszt rzędu 1,5 mld zł."
www.ekonomia.rp.pl/artykul/1162767.html"Finowie wskazują też, że ich technologia pozwoliłaby także na krótszy czas budowy instalacji (16 miesięcy w porównaniu to ok. 3 lat dla bloku gazowo-parowego) oraz zapewniłaby m.in. możliwość szybszego rozruchu i wyłączenia instalacji czy większą odporność na awarie niż blok parowo-gazowy, przy zachowaniu długoterminowej opłacalności inwestycji na tym samym poziomie."
No więc o co chodzi, z tymi elektrowniami gazowymi, które są drogie zarówno w zakupie, jak i w eksploatacji? Po co w ogóle takie coś kupują?
Informacje o elektrowniach z silnikami tłokowymi ze strony producenta:
www.wartsi(*)ration/applications/chp-plantsInformacje o elektrowniach turbinowych z Wikipedii:
pl.wikipedia.org/wiki/Turbina_gazowaJako pozytywny przykład mogę za to podać Rumunię, gdzie postawili sobie kolejne bloki elektrowni (elektrociepłowni) atomowej, w dość nowoczesnej, choć mało znanej na świecie technologii CANDU:
www.candu.(*)naNuclearPowerEngineering.aspxO samej technologii:
pl.wikiped(*)wy_ciężkowodny_CANDU