 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-01-2015 15:32 | Hodża (11172 punktów) | Obrona przed CO
3 na 3 | Ponieważ niedawno na skutek zbyt wczesnego przykręcenia luftu obudził mnie alarm czadowy, chciałbym gorąco polecić wszystkim szanownym Czytelnikom, którzy posiadają w swoich mieszkaniach jakiekolwiek źródła ogrzewania polegające na spalaniu, kupno i instalację (jeśli tego jeszcze nie zrobili) czujników tlenku węgla (nie jest to duży koszt, najtańsze wersje od ok. 80 zł). Moje wieloletnie doświadczenie z tym przydatnym urządzeniem jest jednym z powodów, dla których mój szacunek dla osiągnięć najnowszej techniki ma charakter nie tylko podziwu, ale też wdzięczności.
Jakkolwiek na tych kilkanaście alarmów, które to urządzenie już sygnalizowało, część wynikała np. z długotrwałego podwyższonego stężenia CO w atmosferze spowodowanego masowym opalaniem piecami węglowymi w dzielnicy, którą zamieszkuję, ale nie wątpię, że kilka ostrzegło przed dużym niebezpieczeństwem (uwaga: w pewnych warunkach atmosferycznych i przy szczelnych oknach nawet pomimo drożnych przewodów wentylacyjnych i dobrych piecyków gazowych może nastąpić tzw. spalanie częściowe). Trzeba bowiem zawsze pamiętać, że czysty CO jest całkowicie bezwonny a zatrucie nim może nie być poprzedzone żadnymi alarmującymi objawami.
Przy okazji - skoro temat umieszczam w dziale "Nauka" (w domyśle - ta, która ratuje życie) - czy ktoś mógłby choćby w zarysie przybliżyć sposób, w jaki działa ten elektroniczny Anioł Stróż? Czy to prawda, że w niektórych wykrywaczach znajduje się Pu238? (podobno było tak w przypadku niektórych detektorów dymu). Prawdę powiedziawszy mam nadzieję, że nie jest źródłem choćby słabego promieniowania. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Wujek Google powiada: "Mechanizm działania czujnika czadu oparty jest na ogniwie elektrochemicznym. Na elektrodzie urządzenia zachodzi reakcja utleniania tlenku węgla, co powoduje przepływ prądu poprzez powstanie różnicy potencjałów. Natężenie prądu jest proporcjonalne do stężenia gazu i powoduje włączenie sygnału alarmowego już przy minimalnej obecności tlenku węgla w powietrzu."
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >"Mechanizm działania czujnika czadu oparty jest na ogniwie elektrochemicznym. Na elektrodzie urządzenia zachodzi reakcja utleniania tlenku węgla, co powoduje przepływ prądu poprzez powstanie różnicy potencjałów. Natężenie prądu jest proporcjonalne do stężenia gazu i powoduje włączenie sygnału alarmowego już przy minimalnej obecności tlenku węgla w powietrzu."
Tak, tyle znalazłem. Ale moja latarka też działa na ogniwie elektrochemicznym. Musi być to zatem jakiś szczególny jego rodzaj.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >Tak, tyle znalazłem. Ale moja latarka też działa na ogniwie elektrochemicznym. Musi być to zatem jakiś szczególny jego rodzaj.
W skrócie: materiał radioaktywny, jakim jest w tym przypadku pluton jonizuje CO, czyli rozbija go na jony. Obecność naładowanych cząstek w komorze detektora powoduje przepływ prądu, który włącza alarm.
Zazwyczaj do tego celu używa się ameryku, a nie plutonu.
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> W skrócie: materiał radioaktywny, jakim jest w tym przypadku pluton jonizuje CO, czyli rozbija go na jony. Obecność naładowanych cząstek w komorze detektora powoduje przepływ prądu, który włącza alarm.To nie do końca tak. Cząsteczki dymu przyklejają się do jonów i je neutralizują, a wówczas przewodnictwo elektryczne spada, co uruchamia alarm. home.howst(*)usehold-safety/fire/smoke2.htm
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Zazwyczaj do tego celu używa się ameryku, a nie plutonu.Ehm. Dzięki... w każdym bądź razie nie zawadzi sprawdzić licznikiem. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | > Ehm. Dzięki... w każdym bądź razie nie zawadzi sprawdzić licznikiem.  Zapewniam Cię, że domowe czujniki są praktycznie nieszkodliwe. Ale wszelkie zabawy radiacją polecam szczerze. Tylko ostrożnie i po cichu, bo przyjdzie inspektor ochrony radiologicznej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >W skrócie: materiał radioaktywny, jakim jest w tym przypadku pluton jonizuje CO, czyli rozbija go na jony. Obecność naładowanych cząstek w komorze detektora powoduje przepływ prądu, który włącza alarm.
Jeszcze nie do końca, ale w dobrym kierunku. Przepływ prądu następuje tylko wtedy, gdy elektrody są pod jakimś tam napięciem dostarczanym w formie przetworzonej z sieci lub z ogniwa prądu stałego. Wtedy urządzenie jest w stanie czuwania. Bez napięcia nie ma różnicy potencjałów, a więc nie ma przyczyny dla której zjonizowane (czyli obdarzone ładunkiem elektrycznym) cząstki, tą różnicę potencjałów "widziały i czuły". W czystym powietrzu stopień jonizacji jest na tyle mały, że nie wpływa na wyraźny spadek rezystancji (próg ustawienia czułości urządzenia zapewnia producent). W wypadku zaistnienia dodatkowych cząstek CO między elektrodami zaczyna rosnąć gęstość zjonizowanych cząsteczek i tym samym rezystancja między elektrodami zaczyna maleć, co z kolei implikuje zwiększenie wielkości przepływu prądu między elektrodami. Wtedy w sensorze, a konkretnie między elektrodami maleje oporność (rezystancja) przepływu na tyle, że zaczyna przepływać wystarczający dla układu odczytującego malejący spadek napięcia lub jak wolisz rosnący prąd. Dalej masz rację, tyle że w swej istocie przepływ prądu powoduje różnica potencjałów między elektrodami, a nie same cząstki, gdyby nawet napięcia nie było. Zrób eksperyment i wyłącz napięcie. Urządzenie na pewno nie zadziała mimo istnienia warunków przepływu prądu zadziałania (gęstość cząstek naładowanych wystarczająco wzrosła). Producent czujników tak je składa, że dotarcie do ich wnętrza jest niemożliwe bez trwałego uszkodzenia urządzenia. Ma to dwa cele. W pewnym momencie ochrona przed włamaniem niepowołanych "fachowców" oraz utrudnienie kopiowania jak i utrudnienie samowolnego regulowania progu zadziałania. Tak by wyglądał podkład teoretyczny do rozważań co w tym g... siedzi. Stosuje się różne sposoby "czytania" przez czujniki zagrożenia (różne czujniki), ale zasada jest ta sama. Pozdrawiam.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Powiedzmy sobie szczerze, każdy taki sensor to rodzaj mini składowiska odpadów promieniotwórczych. A tak naprawdę to nie. Detektory CO dzielimy na: -biomimetyczne (oparte na żelach z barwnikami zmieniającymi kolor pod wpływem CO, na przykład hemoglobiną); -oparte na półprzewodnikach tlenkowych (CO wchodzi w reakcję z elementem sensora, wpływając na jego opór elektryczny); -elektrochemiczne (j. w.). home.howst(*)/carbon-monoxide-detector1.htmDwa ostatnie potrzebują sporego i stałego zasilania, którego teoretycznie mogłyby im dostarczać ogniwa termoelektryczne z plutonem (?), ale chyba raczej nie do szerszego cywilnego wykorzystania. Poza tym do ich zasilania wystarczą zwykłe baterie lub podłączenie do gniazdka. en.wikiped(*)lutonium#Power_and_heat_sourceNatomiast pierwiastki promieniotwórcze (np. ameryk, który produkuje się z plutonu) mogą znajdować się w czujnikach dymu, w których są wykorzystywane do stałego jonizowania powietrza. > Musi być to zatem jakiś szczególny jego rodzaj.Zapewne tak, a właściciele patentów na te sensory już lecą do Internetu zdradzać wszelkie szczegóły ich budowy.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Ąkel Gógol jest pasę. Teraz rządzi DuckDuckGo. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 1 na 1 | Ksysio (19 punktów) | Widziałem reklamę baterii 9V które poprzez Wi-Fi meldowały o swoim rozładowaniu (skonstruowane z myślą o takich czujnikach). Pewnie dałoby się ją jakoś połączyć z wieszakiem na papier toaletowy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|