 |
Istnienie przenaczenia likwiduje odpowiedzialność. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-02-2015 13:01 | Pazel (699 punktów) | Istnienie przenaczenia likwiduje odpowiedzialność.
3 na 3 | Jeżeli założymy, iż istnieje przeznaczenie, czyli wszystkie wydarzenia przyszłe mają już ustalony przebieg, bez względu na to, co ludzie (u)czynią, tudzież nie(u)czynią, to oznacza to, że nie są zupełnie za nic odpowiedzialni. Funkcjonując wobec powyższego założenia, wszystkie prawa, zasady i obowiązki wyrażające się w życiu społecznym przestają działać. Tzn. człowiek przekonany o tym, że nic nie dzieje się bez ,,woli przeznaczenia'', będzie mógł np. zamordować niewinnego człowieka i w swym mniemaniu jest on zupełnie niewinny, gdyż było mu przeznaczone dokonać tego mordu.
Piszę ten wątek, gdyż gdy prowadzę luźne dyskusje z rodziną czy znajomymi uznaję, że wielu bezmyślnie wierzy w przeznaczenie, tłumacze im, że jeśli by postępowali dosłownie z teorią w którą wierzą, to mogli by się posunąć np. do negatywnego przykładu, który wymieniłem wyżej.
Nauka nie wyjaśniła póki co powyższego problemu, zatem musimy rozwiązywać go filozoficznie. Prywatnie, sam, uważam, że nawet jeśli faktycznie autentyczną jest najgorsza możliwość, to powinno się żyć w sposób przeciwny, bo nawet jeśli człowiek byłby pozornie przekonany, że jest ,,kowalem własnego losu'', to tylko takie myślenie wywołuje u człowieka motywację do wszelkiego działania. Osobnik bowiem szczerze przekonany o istnieniu przeznaczenia, nie będzie czynił nic, i pogrążał się w lenistwie i maraźmie lub uzna, że może być poza lub ponad systemem sprawiedliwości państwa, w którym mieszka. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | KORUND (4922 punktów) | >Jeżeli założymy, iż istnieje przeznaczenie, czyli wszystkie wydarzenia przyszłe mają już ustalony >przebieg, bez względu na to, co ludzie (u)czynią, tudzież nie(u)czynią, to oznacza to, że nie są >zupełnie za nic odpowiedzialni. -Mało jaki rodzaj wiary tak bezlitośnie obnaża ludzką głupotę. To jakby wierzyć w życie z odtwarzacza, że ktoś to wszystko już nagrał i teraz tylko ogląda powtórkę. Kto miałby to robić, po co i co w tym zabawnego, ciekawego? Czy jakieś pismo święte coś o tym wspomina? Po co jakieś prawa, zasady, moralność, po co zdolności, nauka...mózg?
>Piszę ten wątek, gdyż gdy prowadzę luźne dyskusje z rodziną czy znajomymi uznaję, że wielu bezmyślnie wierzy w przeznaczenie, -Taka wiara właśnie z bezmyślności wynika, choć często te same osoby, które mówią, "co ma być to będzie", wyznają "ideologię wielkich motywatorów", że mogą wszystko, że trzeba (ba musowo)spełniać marzenia (koniecznie, wszystko co do łba wleci!), sięgać coraz wyżej, pozbywać się wszelkich ograniczeń itp. itd. Potem zamarzają gdzieś Himalajach, bo im ktoś sieczke z mózgu zrobił, a inna pani publicznie głosi, że zdechnie albo wygra. Nie wyjaśnisz bezmiaru ludzkiej głupoty. Zdarzyło mi się oglądać program o prześladowaniu lekarzy w Pakistanie, którzy szczepili dzieci przeciwko chorobie Heinego-Medina. Kazano im nawet wypić szczpionki. Syn pewnego imama był na to chory i reporter zapytał go dlaczego syna nie zaszczepił. Imam stwierdził, że być może by syn nie zachorował, a może i tak by zachorował, ale w islamie grzechem jest zmieniać przeznaczenie. Nie wiem dlaczego reporter nie zapytał go skąd wie jakie jest przeznaczenie jego syna? Czy Allah pozwala je komuś poznać? Jeśli nie to nie może go też przecież zmienić i zgrzeszyć. A może tym przeznaczeniem było przyjęcie szczepionki i zdrowe dziecko? Może imam popełnił grzech nie szczepiąc?
>Prywatnie, sam, uważam, że nawet jeśli faktycznie autentyczną jest najgorsza możliwość, to powinno >się żyć w sposób przeciwny, bo nawet jeśli człowiek byłby pozornie przekonany, że jest ,,kowalem >własnego losu'', to tylko takie myślenie wywołuje u człowieka motywację do wszelkiego działania. -Niestety nie każdy ma dostęp do takiego samego młota i kowadła, a niektórzy bez własnej winy lądują pomiędzy....
|
|
 | 1 na 1 | Pazel (699 punktów) | >-Mało jaki rodzaj wiary tak bezlitośnie obnaża ludzką głupotę. To jakby wierzyć w życie z odtwarzacza, że ktoś to wszystko już nagrał i teraz tylko ogląda powtórkę. Kto miałby to robić, po co i co w tym zabawnego, ciekawego? Czy jakieś pismo święte coś o tym wspomina? Po co jakieś prawa, zasady, moralność, po co zdolności, nauka...mózg? Muszę cię zmartwić, istnieje pewien odłam chrześcijaństwa, którego zasady opierają się na predestynacji. Jest to kalwinizm.
>-Taka wiara właśnie z bezmyślności wynika, choć często te same osoby, które mówią, "co ma być to będzie", wyznają "ideologię wielkich motywatorów", że mogą wszystko, że trzeba (ba musowo)spełniać marzenia (koniecznie, wszystko co do łba wleci!), sięgać coraz wyżej, pozbywać się wszelkich ograniczeń itp. itd. Potem zamarzają gdzieś Himalajach, bo im ktoś sieczke z mózgu zrobił, a inna pani publicznie głosi, że zdechnie albo wygra. Nie wyjaśnisz bezmiaru ludzkiej głupoty. Zdarzyło mi się oglądać program o prześladowaniu lekarzy w Pakistanie, którzy szczepili dzieci przeciwko chorobie Heinego-Medina. Kazano im nawet wypić szczpionki. Syn pewnego imama był na to chory i reporter zapytał go dlaczego syna nie zaszczepił. Imam stwierdził, że być może by syn nie zachorował, a może i tak by zachorował, ale w islamie grzechem jest zmieniać przeznaczenie. Nie wiem dlaczego reporter nie zapytał go skąd wie jakie jest przeznaczenie jego syna? Czy Allah pozwala je komuś poznać? Jeśli nie to nie może go też przecież zmienić i zgrzeszyć. A może tym przeznaczeniem było przyjęcie szczepionki i zdrowe dziecko? Może imam popełnił grzech nie szczepiąc? Co do islamu to niestety tam także mamy wiarę w przeznaczenie, nazywa się ono tam kadar, albo kismet.
>-Niestety nie każdy ma dostęp do takiego samego młota i kowadła, a niektórzy bez własnej winy lądują pomiędzy.... Oczywiście, że są ludzie, których przypadki są beznadziejne od urodzenia, ale mówimy raczej o ludziach mających wpływ na swoje życie, a kwitujących absolutnie każde zdarzenie idiotycznym ,,tak miało być''. Nie, właśnie że nie jest zdeterminowane, że tak musiało się stać.
|
|
|  | 1 na 1 | KORUND (4922 punktów) | >Muszę cię zmartwić, istnieje pewien odłam chrześcijaństwa, którego zasady opierają się na predestynacji. Jest to kalwinizm. -Dlaczego miało by mnie to martwić? To jest luterańsko kalwinistyczna głupota takiej interpretacji biblii. Inni sobie z tego samego wyczytali wolną wolę, daną przez Boga, a nawet to, że możesz sobie załatwić zbawienie w ostatniej chwili życia, byle byś się "pojednał z Bogiem". Więc tu nic nie jest przeznaczone, choć źródło to samo.
>Syn pewnego imama był na to chory i reporter zapytał go dlaczego syna nie zaszczepił. Imam stwierdził, że być może by syn nie zachorował, a może i tak by zachorował, ale w islamie grzechem jest zmieniać przeznaczenie. Nie wiem dlaczego reporter nie zapytał go skąd wie jakie jest przeznaczenie jego syna? Czy Allah pozwala je komuś poznać? Jeśli nie to nie może go też przecież zmienić i zgrzeszyć. A może tym przeznaczeniem było przyjęcie szczepionki i zdrowe dziecko? Może imam popełnił grzech nie szczepiąc? >Co do islamu to niestety tam także mamy wiarę w przeznaczenie, nazywa się ono tam kadar, albo kismet. -Przecież o tym właśnie napisałem. >>-Niestety nie każdy ma dostęp do takiego samego młota i kowadła, a niektórzy bez własnej winy lądują pomiędzy.... >Oczywiście, że są ludzie, których przypadki są beznadziejne od urodzenia, ale mówimy raczej o ludziach mających wpływ na swoje życie, a kwitujących absolutnie każde zdarzenie idiotycznym ,,tak miało być''. Nie, właśnie że nie jest zdeterminowane, że tak musiało się stać. -I to tym napisałem. Jak łatwo ludziom wmówić jakies motywatory, że moga "dupą muchy łapać" jesli tylko zechcą i olać nawet grawitację, a zaraz potem powiedzieć, że nie uciekniesz od przeznaczenia.
|
|
 | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) |
> Potem zamarzają gdzieś Himalajach, bo im ktoś sieczke z mózgu zrobiłNo to już wiemy dzięki panu KORUNDOWI że racjonaliści nie mają czego szukać w górach i wspinaczką raczej się nie parają ...  To już chyba drugie objawienie pana KORUNDA,pierwsze dotyczyło filmów i literatury fantasy którą jakoby racjonaliście zajmować się nie przystoi .  Coraz mniej mnie dziwią pewne rzeczy ,sam jakiś czas temu zostałem nagrodzony na forum plusikiem za teorie "oddolnego kultu ciała"
|
|
|  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > To już chyba drugie objawienie pana KORUNDA,pierwsze dotyczyło filmów i literatury fantasy którą jakoby racjonaliście zajmować się nie przystoi . -Magia, czary, tajemne moce, smoki, gremliny, wampiry, wilkołaki? To czemu nie Jezus i Maryja Dziewica, albo Mahomet latający na osiołku? Dziecinada. Racjonalista ma się tym chwalić, że go to zajmuje? Reksio przy tym to ostoja racjonalizmu.
|
|
| |  | 4 na 4 | baszarteg (2319 punktów) |
> -Magia, czary, tajemne moce, smoki, gremliny, wampiry, wilkołaki? To czemu nie Jezus i Maryja Dziewica, albo Mahomet latający na osiołku? Dziecinada. Racjonalista ma się tym chwalić, że go to zajmuje? Reksio przy tym to ostoja racjonalizmu.Tiaa...Co pan powie ? A mnie się zdawało że dobra literatura czy film stanowią pewną autonomiczną jakość wobec tego czy innego wdzianka gatunkowego . W każdym ja osobiście razie stanąwszy wobec wyboru komu poświęcić swój czas i przeczytać co ma ciekawego do powiedzenia np:Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy czy też analogicznie pan Rupson bez wahania wybieram tego pierwszego (choć niestety Regis to postać fikcyjna i w dodatku co gorsza wampir .)
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >>-Magia, czary, tajemne moce, smoki, gremliny, wampiry, wilkołaki? To czemu nie Jezus i Maryja Dziewica, albo Mahomet latający na osiołku? Dziecinada. Racjonalista ma się tym chwalić, że go to zajmuje? Reksio przy tym to ostoja racjonalizmu. >Tiaa...Co pan powie ? A mnie się zdawało że dobra literatura czy film stanowią pewną autonomiczną jakość wobec tego czy innego wdzianka gatunkowego .
-Ano zdawało się, a może to tylko objawienie, że tak jest? Cała tajemnica tkwi w słowie "dobra". Co dla kogo jest dobre? Jeden woli posłuchać Chopina, a inny "bawi się" przy disco polo. Ja wolę obejrzeć film o pingwinach, mrówkach, albo Kubusia Puchatka, niż pierdoły o jakichś wiedźminach i wampirze sagi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) |
> -Ano zdawało się, a może to tylko objawienie, że tak jest? Cała tajemnica tkwi w słowie "dobra". Co dla kogo jest dobre? Jeden woli posłuchać Chopina, a inny "bawi się" przy disco polo. Ja wolę obejrzeć film o pingwinach, mrówkach, albo Kubusia Puchatka, niż pierdoły o jakichś wiedźminach i wampirze sagi.Proszę pana zwrot "zdawało się" robił w mojej wypowiedzi za figurę retoryczną (konkretnie za dissimulatio  ) wydawało mnie się to dość oczywiste . Reszta pana wypowiedzi (to coś o gustach ) przypomina mnie nie zaorane pole ,nad którym proszę o wybaczenie nie chcę mnie się nawet pochylać (mam zaległe opowiadania o wampirach do przeczytania i nie tak wcale dużo wolnego czasu  ) Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Proszę pana zwrot "zdawało się" robił w mojej wypowiedzi za figurę retoryczną (konkretnie za dissimulatio ) wydawało mnie się to dość oczywiste .> Reszta pana wypowiedzi (to coś o gustach ) przypomina mnie nie zaorane pole ,nad którym proszę o wybaczenie nie chcę mnie się nawet pochylać (mam zaległe opowiadania o wampirach do przeczytania i nie tak wcale dużo wolnego czasu ) Pozdrawiam.> -Ano gustach tudzież o ich totalnym braku. Więc proszę się zanurzyć w opowiadaniach o wampirach i nie tracić czasu na portalu o nazwie "Racjonalista". Można tu częściej niż gdzie indziej, spotkać typa, który będzie się z takich pierdół nabijał i będzie mu to jeszcze sprawiało radość.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) |
> -Ano gustach tudzież o ich totalnym braku. Więc proszę się zanurzyć w opowiadaniach o wampirach i nie tracić czasu na portalu o nazwie "Racjonalista". Można tu częściej niż gdzie indziej, spotkać typa, który będzie się z takich pierdół nabijał i będzie mu to jeszcze sprawiało radość.  Powiem tak ,gdyby "Racjonalista" składał się z samych panów "Rupsonów" nie zabawił bym tu dłużej niż kilka minut .(bez urazy ) Jako że jednak ,można spotkać w tym miejscu wielu ciekawych ludzi (nie to co kiedyś ale jednak)w dodatku takich którzy nie zaznaczają swojej obecności pleceniem jedynie dub smalonych ,zaglądam tu regularnie . Info. o pana "typach" ,co dla pana jest "pierdołą ","co panu/komuś sprawia radość" proszę podzielić się z ciocią ,wujkiem albo kolegom ,mnie jest ona zbędna .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Powiem tak ,gdyby "Racjonalista" składał się z samych panów "Rupsonów" nie zabawił bym tu dłużej niż kilka minut .(bez urazy ) Jako że jednak ,można spotkać w tym miejscu wielu ciekawych ludzi (nie to co kiedyś ale jednak)w dodatku takich którzy nie zaznaczają swojej obecności pleceniem jedynie dub smalonych ,zaglądam tu regularnie .-Duby smalone to Waść czytujesz i oglądasz. Ale skoro taki gust, co mi do tego, ja tylko swoją opinie wyrażam na ich temat. Oczywiście jest tu wielu ciekawych ludzi, choćby taki Zbyszek z Warszawy lub Duch Prawdy. I jest ich coraz więcej kosztem tych, co wieją od miłośników i wyznawców bajek. > Info. o pana "typach" ,co dla pana jest "pierdołą ","co panu/komuś sprawia radość" proszę podzielić się z ciocią ,wujkiem albo kolegom ,mnie jest ona zbędna .  -Ależ to właśnie o wrażeniach z Waści lektur wypada pogadać w rodzinnym gronie, a nie na Racjonaliście. I to z tymi młodszymi członkami rodziny. Ale nie radzę im sprzedawać tych historii o wampirach, mnie co najwyżej śmieszą, im mogą zaszkodzić.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) |
> Ale nie radzę im sprzedawać tych historii o wampirach, mnie co najwyżej śmieszą, im mogą zaszkodzić.To nie jest chyba rada dla mnie tylko jakieś popiskiwanie z towarzystwa około-Frondowego  proszę się przyłączyć do jakiegoś ich bojkotu ,nie wiem co aktualnie bojkotują (bo to się zmienia jak w kalejdoskopie) ale literatura fantasy nigdy nie miała u nich dobrych notowań  Startuje pan co prawda "niby" z innej pozycji światopoglądowej ale poziom prezentuje pan zbliżony .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Rupson (1793 punktów) | > > Ale nie radzę im sprzedawać tych historii o wampirach, mnie co najwyżej śmieszą, im mogą zaszkodzić.> To nie jest chyba rada dla mnie tylko jakieś popiskiwanie z towarzystwa około-Frondowego  -No i odleciałeś. Jak te Twoje smoki z pierdołowatych bajek dla niedorozwiniętych. "Zfrondować" przeciwnika i załatwiony? Chciałbyś. Popiskiwanie? Gdzieś to już słyszałem. > proszę się przyłączyć do jakiegoś ich bojkotu ,nie wiem co aktualnie bojkotują (bo to się zmienia jak w kalejdoskopie) ale literatura fantasy nigdy nie miała u nich dobrych notowań  -Co mnie dokładnie gówno obchodzi. > Startuje pan co prawda "niby" z innej pozycji światopoglądowej ale poziom prezentuje pan zbliżony .  -Ty oczywiście prezentujesz inny poziom? Fantasy fiction? Ja odrzucam wszelkie bajki i nie poświęcam im czasu, na który nie zasługują. Rzeczywistość jest ciekawsza niż fikcja i jest tyle do poznania, że szkoda czasu na te idiotyzmy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >-Ty oczywiście prezentujesz inny poziom? Fantasy fiction? Ja odrzucam wszelkie bajki i nie poświęcam im czasu, na który nie zasługują. Rzeczywistość jest ciekawsza niż fikcja i jest tyle do poznania, że szkoda czasu na te idiotyzmy.
Jak rozumiem odrzucasz Lema, bo pisał o pilocie Pirxie, de Saint-Exupéry'ego, bo żaden książę nie może gadać z lisem i różami, Čapka, bo Krakatit to bzdura, Sapkowskiego z jego Wiedźminem, Verne'a, Wellesa ... (Pomijam Andersena, Raisa, Korczaka....)
Współczuję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Rupson (1793 punktów) | >>-Ty oczywiście prezentujesz inny poziom? Fantasy fiction? Ja odrzucam wszelkie bajki i nie poświęcam im czasu, na który nie zasługują. Rzeczywistość jest ciekawsza niż fikcja i jest tyle do poznania, że szkoda czasu na te idiotyzmy. >Jak rozumiem odrzucasz Lema, bo pisał o pilocie Pirxie, de Saint-Exupéry'ego, bo żaden książę nie może gadać z lisem i różami, Čapka, bo Krakatit to bzdura, Sapkowskiego z jego Wiedźminem, Verne'a, Wellesa ... >(Pomijam Andersena, Raisa, Korczaka....) >Współczuję. > -Wyobraź sobie, że odróżniam sciencie-fition od bzdura-fiction. Verne mądralo, miał wyobraźnię, ale jego opowiadania nie potrzebowały magi i czarów. Łapiesz teraz w czym rzecz? Fantazjować, a bredzić to różnica.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | baszarteg (2319 punktów) | > Verne mądralo, miał wyobraźnię,Verne mądralo wysłał ludzi na księżyc w pocisku armatnim i zszedł do wnętrza ziemi gdzie odnalazł zaginiony ląd ,ocean i dinozaury a sama nauka robiła w jego książkach jedynie za sztafaż dla ciekawej historii .Tyle że skoro o tym nie wiesz to Verne'a znasz pewnie jedynie z opracowań bądź Wikipedii (bez urazy ale nie wyglądasz mnie na kogoś kto hańbi się czytaniem książek ) Z resztą o czym my w ogóle rozmawiamy ? to gimnazjum czy forum "Racjonalista" ?  Kto kochający książki i trzymający w ręku książkę pełną pełnokrwistych postaci ,książkę która skrzy się od doskonałych dialogów, mnóstwa humoru, prawd życiowych podanych w sposób daleki od natrętnego dydaktyzmu odrzuca ją z powodów gatunkowych ?! (to jest dopiero dziecinada i ograniczenie ) Koniec końców jednak niech każdy wybiera to co jemu pasuje i w sumie na tym można by zakończyć to całe odkrywanie Ameryki po raz enty .To znaczy można by gdyby nie mętne bajdurzenie i ośmieszanie się części forumowiczów w rodzaju pana Rupsona.Temat z resztą ,tam teges uważam za wyczerpany .  > ale jego opowiadania nie potrzebowały magi i czarów.To może być u Ciebie jakaś fobia z tą magią ...być może zbyt mało serotoniny w uzwojeniu (braki w ogładzie też na to wskazują ) > Fantazjować, a bredzić to różnica.Oj żebyś wiedział...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > > Verne mądralo, miał wyobraźnię,> Verne mądralo wysłał ludzi na księżyc w pocisku armatnim i zszedł do wnętrza ziemi gdzie odnalazł zaginiony ląd ,ocean i dinozaury-I gdzie tu czary mary, klątwy, przepowiednie, wiedźminy, czarownice, magicy, wampiry i inne zasrane Harry Pottery? Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, Dzieci Kapitana Granta, Łowcy meteorów, Wyprawa do wnętrza ziemi...nigdzie tu tych idiotyzmów nie odnotowałem. Uważasz, że jeśli ktoś nie czyta infantylnych głupot, to nic nie czyta? Tak ciężko ci przeżyć, że ktoś nie podziela twoich infantylnych fascynacji? > Z resztą o czym my w ogóle rozmawiamy ? to gimnazjum czy forum "Racjonalista" ?-No właśnie. Gimnazjum to już chyba za duże dzieci na bajki o elfach, gnomach, trollach i innych hobbitach. W podstawówce się zatrzymałeś. > Kto kochający książki i trzymający w ręku książkę pełną pełnokrwistych postaci ,książkę która skrzy się od doskonałych dialogów, mnóstwa humoru, prawd życiowych podanych w sposób daleki od natrętnego dydaktyzmu odrzuca ją z powodów gatunkowych ?!-Książki to tylko treść na papierze i ze względu na tę treść podlegają takiej samej klasyfikacji jak wszystko inne. Są dobre i złe, ciekawe i nudne, pouczające i ogłupiające, przekazują prawdę i kłamstwa. > Koniec końców jednak niech każdy wybiera to co jemu pasuje i w sumie na tym można by zakończyć to całe odkrywanie Ameryki po raz enty.-I każdy wypowiadający się na dany temat niech pogodzi się z faktem, że ktoś jego wypowiedzi i gusta podda krytycznej ocenie, a nawet ośmieli się zakpić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Sygnał (4252 punktów) | >-I gdzie tu czary mary, klątwy, przepowiednie, wiedźminy, czarownice, magicy, wampiry i inne zasrane Harry Pottery? Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, Dzieci Kapitana Granta, Łowcy meteorów, Wyprawa do wnętrza ziemi...nigdzie tu tych idiotyzmów nie odnotowałem.
Idiotyzmem i oderwaniem od rzeczywistości jest umieszczanie dinozaurów w jądrze Ziemi albo wysyłanie ludzi na księżyc w armatnim pocisku. Masz iście osobliwą definicję idiotyzmu.
>Uważasz, że jeśli ktoś nie czyta infantylnych głupot, to nic nie czyta? Tak ciężko ci przeżyć, że ktoś nie podziela twoich infantylnych fascynacji?
Trochę ciężko z kolei przeżyć, że ktoś ma tak idiotyczną definicję idiotyzmu. Bo z powyższych wypowiedzi rodzi się następująca: "idiotyzmem jest każda literatura nie będąca literaturą faktu, chyba że jest to kompletnie antyczne i niemożliwe w realizacji science fiction Verne'a, to wtedy nie".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >Idiotyzmem i oderwaniem od rzeczywistości jest umieszczanie dinozaurów w jądrze Ziemi albo wysyłanie ludzi na księżyc w armatnim pocisku. Masz iście osobliwą definicję idiotyzmu. -Chyba zapominasz, że nie od razu ludzie wiedzieli czym jest jądro Ziemi i w ogóle z czego nasza planeta się składa, jakie ma warstwy. Jeszcze dziś sporo na ten temat nie wiemy. Odróżniaj zwykłe fantazje, nawet te wynikające z niewiedzy, od oczywistych bzdur, czyli zjawisk i mocy sprzecznych z prawami przyrody bez względu na czasy.
>Trochę ciężko z kolei przeżyć, że ktoś ma tak idiotyczną definicję idiotyzmu. Bo z powyższych wypowiedzi rodzi się następująca: "idiotyzmem jest każda literatura nie będąca literaturą faktu, -Idiotyczna interpretacja wypowiedzi. Nie wspominam tu wcale o literaturze faktu, ale o tym wszystkim, o czym już teraz wiemy bez zbędnych analiz, że jest tylko zmyśleniem i to bardzo mało wyszukanym, choćby pospolitym powielaniem nudnych sag o wampirach. Gdy ktoś opisze jak przepłynął na tratwie do Australii i po drodze zabił 20 rekonów to wątpię, aby to był fakt. W ogóle kłamstwo, zmyślenie, fantazja, nie musi być idiotyzmem. Rozumiesz? Jednak jeśli będzie pisał, że poleciał tam na dywanie, który mu zaczarował buddyjski mnich, albo świeżo upieczony adept szkoły czarodziejów, to będzie to idiotyzm. Oczywiście nie mieszając do tego zwykłych kreskówek dla dzieci. -Przykład. Jedną z książek, którą przeczytałem dwukrotnie jest "Wyspa Robinsona" Arkadego Fiedlera. Wiem o tym, że wydarzenia w niej zawarte nie miały miejsca w rzeczywistości. Jednak podobne historie wydarzać się mogły i się wydarzały i na tym autor oparł swą powieść. Nie ma tu cudów, duchów, magii, tajemnych mocy itp. itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Gdy ktoś opisze jak przepłynął na tratwie do Australii i po drodze zabił 20 rekonów to wątpię, aby to był fakt. W ogóle kłamstwo, zmyślenie, fantazja, nie musi być idiotyzmem. Rozumiesz? Jednak jeśli będzie pisał, że poleciał tam na dywanie, który mu zaczarował buddyjski mnich, albo świeżo upieczony adept szkoły czarodziejów, to będzie to idiotyzm.
No to wolę czytać idiotów. Mają większą fantazję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | >-Przykład. Jedną z książek, którą przeczytałem dwukrotnie jest "Wyspa Robinsona" Arkadego Fiedlera. Wiem o tym, że wydarzenia w niej zawarte nie miały miejsca w rzeczywistości. Jednak podobne historie wydarzać się mogły i się wydarzały i na tym autor oparł swą powieść. Nie ma tu cudów, duchów, magii, tajemnych mocy itp. itd.
Czyli to tylko upośledzenie wyobraźni z Twojej strony, a nie atak na literaturę inną niż faktu. Uff, ulżyło mi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >Czyli to tylko upośledzenie wyobraźni z Twojej strony, a nie atak na literaturę inną niż faktu. Uff, ulżyło mi. -Oczywiście w pełni rozwinięta wyobraźnia potrzebuje regularnych dostaw bredni o wampirach i bezmyślnie powiela tony bzdur którymi się ją bombarduje. To rzeczywiście moja jest inna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> To rzeczywiście moja jest inna. Z tym się akurat jak sądzę wszyscy zgadzają ,zastanawiamy się tylko jak panu w związku z tym pomóc ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > >To rzeczywiście moja jest inna.> Z tym się akurat jak sądzę wszyscy zgadzają ,zastanawiamy się tylko jak panu w związku z tym pomóc ...  -Wszyscy muszą podzielać Twoje fascynacje fantasy i wampirami? Odmieńców trzeba leczyć dopóki nie będą tacy jak Ty? A może przynajmniej niech się zamkną i nie krytykują? Aż tak bardzo potrzebujesz akceptacji większości stada?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | baszarteg (2319 punktów) |
> Wszyscy muszą podzielać Twoje fascynacje fantasy i wampirami?Tak wszyscy bez wyjątku !!!  Gdyż w innym przypadku ( o ile interesuje ich coś innego ) to jest to Cytat:"zasrane" , Cytat:"infantylne" Cytat:"pierdołowate dla nieinteligentych " i w ogóle mnie Cytat:"dokładnie gówno obchodzi." Chyba nie chce się pan znaleźć wśród Cytat:"zasranych odmieńców " poza stadem wśród "pierdołowatych""infantylnych i nieinteligentnych" ...no i co ? jak to z panem jest ? kpi pan czy to coś poważniejszego ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Chyba nie chce się pan znaleźć wśród Cytat:"zasranych odmieńców " poza stadem wśród "pierdołowatych""infantylnych i nieinteligentnych" ...no i co ? jak to z panem jest ? kpi pan czy to coś poważniejszego ?  > -Czy potrafisz zaakceptować pewne fakty? Więc są ludzie na tym świecie, którzy są odmieńcami wobec pewnych zjawisk, ideologii, grup społecznych. Na dodatek dobrze się z tym czują, bo te akurat rzeczy wzbudzają ich niechęć, obrzydzenie, zdziwienie, czy zwykłe politowanie, jak np. rosnące w gorliwość i ilość stada zdziecinniałych wyznawców fantasy. Już przypomina to rodzaj religii. Nie zamierzam nikomu niczego zabraniać, nawet gdybym mógł, ale to Ty potrzebujesz pomocy, jeżeli nie potrafisz się z tym pogodzić, że istnieją jeszcze odmieńcy, którzy sobie z tego kpią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Jeśli ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Jeśli ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy?-Nie fantazjuj,skup się na chwilę. To Ob. Baszarteg uważał, że ja potrzebuję pomocy, bo jestem jakiś inny. www.racjon(*)m.php/s,656307/z,0/d,3#w656537-Ja natomiast uważam, że pomocy potrzebuje ten, który nie akceptuje faktu, że ktoś może kpić z tego, co jego fascynuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Jeśli ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy?> -Nie fantazjuj,skup się na chwilę. To Ob. Baszarteg uważał, że ja potrzebuję pomocy, bo jestem jakiś inny.A Ty odpowiedziałeś Baszartegowi Cytat:ale to Ty potrzebujesz pomocy A ja ponawiam pytanie, czy jeśli ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy? Fantazjował aż miło!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > A Ty odpowiedziałeś Baszartegowi> Cytat:ale to Ty potrzebujesz pomocy -Nie skracaj zdań dla swojej wygody i nie wypaczaj ich sensu. To była odpowiedź i nie dotyczyła ewentualnej pomocy dla tych, którzy czytają konkretną literaturę i danych autorów np. Parnickiego, tylko tych, którzy nie potrafią zaakceptować pewnych faktów: "ale to Ty potrzebujesz pomocy, jeżeli nie potrafisz się z tym pogodzić, że istnieją jeszcze odmieńcy, którzy sobie z tego kpią." www.racjon(*)m.php/s,656307/z,0/d,4#w656625> A ja ponawiam pytanie, czy jeśli ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy? Fantazjował aż miło!-Podaj przykład tego fantazjowania, bo pamiętam jedynie "Aecjusza Ostatniego Rzymianina". Nic tam nie było o magicznych mieczach, ani smokach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>i ktoś czyta Parnickiego to też potrzebuje pomocy? Fantazjował aż miło! >-Podaj przykład tego fantazjowania, bo pamiętam jedynie "Aecjusza Ostatniego Rzymianina". Nic tam nie było o magicznych mieczach, ani smokach. Czy zaprawdę Bolesław I był patrycjuszem Cesarstwa Rzymskiego?
Każdy pisarz fantazjuje. Jeśli nie fantazjuje, to pisze podręczniki (choć wielu i przy podręcznikach fantazja ponosi) Jeśli fantazja pisarza zawodzi, niech się weźmie za uprawę ogródka.
Opowieści o smokach mają swoje uzasadnienie. W wielu miejscach znajdowano kości olbrzymich zwierząt, zęby rozmiarów ludzkiego ramienia. Dziś takimi kopalinami zajmują się paleontolodzy. Nie ma takiej książki, którą wstyd byłoby przeczytać, nie ma takiej książki, której czytanie narażałoby na kpinę. Wstydem jest nie czytać. Wstydem jest z góry odrzucać jakąś książkę w przekonaniu... dowolnym
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >Opowieści o smokach mają swoje uzasadnienie. W wielu miejscach znajdowano kości olbrzymich zwierząt, zęby rozmiarów ludzkiego ramienia. Dziś takimi kopalinami zajmują się paleontolodzy. -Miały uzasadnienie, ale już nie mają. Dziś wiemy czyje to kości. I nie rozmywaj tematu. Nie chodzi o fantazjowanie, fantazję, wyobraźnię, o zmyślanie historii, ubarwianie faktów, snucie opowieści, tylko o klecenie bzdur sprzecznych z prawami przyrody, o których wiemy, że nie mogą zachodzić, o taśmowe wymyślanie kolejnych stworków, potworków, magicznych przedmiotów, używanie zaklęć, rzucanie i odczynianie uroków itp. >Nie ma takiej książki, którą wstyd byłoby przeczytać, nie ma takiej książki, której czytanie narażałoby na kpinę. >Wstydem jest nie czytać. Wstydem jest z góry odrzucać jakąś książkę w przekonaniu... dowolnym -Zbyt skrajny pogląd, jakby wszystkie książki były święte. One mają swoich autorów. Każdy dureń, który umie pisać może wydać książkę. To tylko ciąg liter. Na pewno odrzucę książkę napisaną np. przez wróżkę, jasnowidza, czy biografię hip-hopowca. Nie chcę tego czytać i nie zamierzam się tego wstydzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Nie chodzi o fantazjowanie, fantazję, wyobraźnię, o zmyślanie historii, ubarwianie faktów, snucie opowieści, tylko o klecenie bzdur sprzecznych z prawami przyrody, o których wiemy, że nie mogą zachodzić, A o zmyślanie historii? O wymyślanie nieistniejących zdarzeń, jak Parnicki? O wymyślanie stacji kosmicznej na Solarisie jak Lem? O wymyślanie Krakatitu jak Čapek?
Co ma wspólnego Solaris z prawami przyrody?
>o taśmowe wymyślanie kolejnych stworków, potworków, magicznych przedmiotów, używanie zaklęć, rzucanie i odczynianie uroków itp. I to może być całkiem przyjemna literatura. Czasem nawet z podwójnym, a może potrójnym dnem, a czasem służąca tylko szlachetnej rozrywce.
>>Nie ma takiej książki, którą wstyd byłoby przeczytać, nie ma takiej książki, której czytanie narażałoby na kpinę. >>Wstydem jest nie czytać. Wstydem jest z góry odrzucać jakąś książkę w przekonaniu... dowolnym >-Zbyt skrajny pogląd, jakby wszystkie książki były święte. Z domu wyniesione: chleba i książki nie wolno poniewierać.
>One mają swoich autorów. Każdy dureń, który umie pisać może wydać książkę. To tylko ciąg liter. Na pewno odrzucę książkę napisaną np. przez wróżkę, jasnowidza, czy biografię hip-hopowca. Nie chcę tego czytać i nie zamierzam się tego wstydzić. Jeśli wróżka napisze podręcznik wróżbiarstwa, lub jasnowidz opisze jak pomagał policji, to najprawdopodobniej też po taką książkę nie sięgnę, ale nie będę też się na jej temat wypowiadał. Jeśli p. Rowling napisze książkę o wróżbitach w stylu Harrego Pottera, przeczytam z całą pewnością. Co do biografii, czytam te, których bohaterowie mnie interesują.
PS Lema też odrzucasz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > I to może być całkiem przyjemna literatura.Nie tylko może, ale nawet jest, choć żeby sensownie magię wpleść w fabułę trzeba się postarać. Podobnie rzecz ma się z wewnętrzną logiką świata książki. Tak swoją drogą rzeczywistość ma tę przewagę, że mogą się w niej zdarzyć takie rzeczy jakie żadnemu pisarzowi by do głowy nie przyszły  > Z domu wyniesione: chleba i książki nie wolno poniewierać.A ziemniaków? Tak poważniej to tak samo jak nie każdy chleb zasługuj na konsumpcje, tak samo nie każda książka zasługuje na przeczytanie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >-I gdzie tu czary mary, klątwy, przepowiednie, wiedźminy, czarownice, magicy, wampiry i inne zasrane Harry Pottery? >-No właśnie. Gimnazjum to już chyba za duże dzieci na bajki o elfach, gnomach, trollach i innych hobbitach. W podstawówce się zatrzymałeś. Żadna nieprzeczytana książka nie jest powodem do wstydu, ale tym bardziej żadna przeczytana nie gańbi. Z przyjemnością przeczytałem Harrego Pottera jako w pełni dorosły człowiek, podobnie jak wiele innych książek fantazyjnych, przygodowo - historycznych i fantastyczno - historycznych, kryminałów, wszystkie powieści Kraszewskiego a nawet ostatnio "Lato leśnych ludzi".
Wstydem jest nie mieć książki w ręku.
>-Książki to tylko treść na papierze i ze względu na tę treść podlegają takiej samej klasyfikacji jak wszystko inne. Są dobre i złe, ciekawe i nudne, pouczające i ogłupiające, przekazują prawdę i kłamstwa. Tak, ale nie Ty, Rupsonie jesteś w tej materii autorytetem
>-I każdy wypowiadający się na dany temat niech pogodzi się z faktem, że ktoś jego wypowiedzi i gusta podda krytycznej ocenie, a nawet ośmieli się zakpić.
"Te, intelygent" - ozwał się pijaczek z piwem na widok młodzieńca czytającego książkę na sąsiedniej ławce "Daj spokój, pewnie jakiś studencik" - dopowiedział drugi - "gówno z nich pożytku" (tłum. J.J.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Żadna nieprzeczytana książka nie jest powodem do wstydu, ale tym bardziej żadna przeczytana nie gańbi. Może i żadna przeczytana nie hańbi ale niektórych książek to wolałbym jednak nie czytać, vide dzieła klasy "Jak hartowała się stal" Nikołaja Ostrowskiego czy podobne temu utwory. O takich "klasykach" jak "Mein Kampf" czy "Czerwona książeczka" nie wspominając. >Z przyjemnością przeczytałem Harrego Pottera jako w pełni dorosły człowiek, podobnie jak wiele innych książek fantazyjnych, przygodowo - historycznych i fantastyczno - historycznych, kryminałów, wszystkie powieści Kraszewskiego a nawet ostatnio "Lato leśnych ludzi". Nic w tym dziwnego, osobiście również nie widzę powodu do poprzestawania na literaturze wyłącznie naukowej, choć jeśli idzie o fantastykę to preferuje polskich autorów. >Wstydem jest nie mieć książki w ręku. Powodem do dumy raczej nie jest, ale czy zaraz wstydem? Co kto lubi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | >Może i żadna przeczytana nie hańbi ale niektórych książek to wolałbym jednak nie czytać, vide dzieła klasy "Jak hartowała się stal" Nikołaja Ostrowskiego czy podobne temu utwory. O takich "klasykach" jak "Mein Kampf" czy "Czerwona książeczka" nie wspominając.
Trochę nie rozumiem. Sama znajomość treści danej książki od razu nie implikuje, że będziesz się do niej stosować. Ja na ten przykład miałem okazję przeczytać Mein Kampf i jakoś nazistą się nie czuję. A do dziś zachodzę w głowę, jak tak miałkie dzieło mogło porwać tłumy i działać jako ideologiczny kodeks tak dużego ruchu, jak naziści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Trochę nie rozumiem. Sama znajomość treści danej książki od razu nie implikuje, że będziesz się do niej stosować. Oczywiście, że nie implikuje, ale propagandowy bełkot czy wynurzenia (przyszłego) ludobójcy nie są czymś co chciałbym czytać. Nie chodzi mi tu o jakiś strach przed "zarażeniem" się nazizmem czy inszym jakimś -izmem a o niechęć do marnowania czasu (i ewentualnie pieniędzy) na "dzieła" tego pokroju. Spotkałem się wprawdzie z opinią, iż warto "Mein Kampf" przeczytać aby się czegoś o Hitlerze dowiedzieć, ale z tego co słyszałem książka ta to nic innego niż nieskładny bełkot, wobec czego nie mam zamiaru nań tracić czasu. >Ja na ten przykład miałem okazję przeczytać Mein Kampf i jakoś nazistą się nie czuję. Nic dziwnego. Z tego co słyszałem, ów utwór raczej odpycha niż zachęca. >A do dziś zachodzę w głowę, jak tak miałkie dzieło mogło porwać tłumy i działać jako ideologiczny kodeks tak dużego ruchu, jak naziści. Najpierw należałoby zapytać czy istotnie porwało tłumy czy miało pełnić funkcję Biblii, tj. ładnie wyglądać na półce i być swego rodzaju świadectwem praworządności.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Żadna nieprzeczytana książka nie jest powodem do wstydu, ale tym bardziej żadna przeczytana nie gańbi.> Może i żadna przeczytana nie hańbi ale niektórych książek to wolałbym jednak nie czytać, vide dzieła klasy "Jak hartowała się stal" Czytałem (szkolna lektura obowiązkowa). > O takich "klasykach" jak "Mein Kampf" czy "Czerwona książeczka" nie wspominając.Dla zainteresowanych - może być interesujące. Dla studentów historii na UZ - obowiązkowy materiał źródłowy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Czytałem (szkolna lektura obowiązkowa).Mnie też w szkole różne przykrości spotykały. > Dla zainteresowanych - może być interesujące.Może, jako kuriozum. > Dla studentów historii na UZ - obowiązkowy materiał źródłowy  Nieszczególnie zważywszy na to, że Mao się nie zajmuje, a na temat Hitlera wystarczająco wiele napisano abym po jego spisane rojenia nie musiał sięgać. Starczy mi, iż muszę przekopywać się przez m.in. najróżniejsze książki o rewolucji październikowej wydane za poprzedniego ustroju, żeby móc napisać co polska historiografii o wielkim październiku sądziła.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Żadna nieprzeczytana książka nie jest powodem do wstydu, ale tym bardziej żadna przeczytana nie hańbi.Znowu się z Panem zgadzam, choć nie do końca, gdyż bardzo trudno się czyta pozycję zbudowane z "aktów strzelistych", w których głębokość wiary jest podstawowym argumentem, ale jak na temat takich książek się wypowiadać skoro się ich - choćby tylko dokładnie nie przejrzało? Ponadto zdarzają się piękne książki o wierze napisane przez głęboko wierzących, których żal byłoby nie przeczytać: niecodzien(*)015/01/Panska-jest-ziemia.htmlJak Pan wie, jestem mocno przekonanym, że każda wiara niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu ogranicza nas intelektualnie i wcale to nie musi to być wiara powiązana z którąś ze znanych religii. Może to być tylko wiara w słuszność własnych poglądów i własnej postawy ideowej zamykająca przed krytycznym rozumieniem otaczającej nas rzeczywistości. Wiara dotycząca pojedynczego człowieka, czy mniejszej lub większej grupy fanatyków. Ludzi, którym żadne - a już na pewno te przeczące ich wierze - lektury nie są potrzebne. Oni i tak wiedzą lepiej. > Z przyjemnością przeczytałem Harrego Pottera jako w pełni dorosły człowiek, podobnie jak wiele innych książek fantazyjnych, przygodowo - historycznych i fantastyczno - historycznych, kryminałów, wszystkie powieści Kraszewskiego a nawet ostatnio "Lato leśnych ludzi".W rodzinnym domu była spora biblioteka i szacunek dla książek. Prababka była pisarką katolicką, a brat dziadka właścicielem sporego wydawnictwa, ale to zupełnie nie wystarczało i byłem bardzo zadowolony, gdy o kilometr od mojego zaczął przyjeżdżać "bibliobus". Gdy przeprowadziliśmy się z drugiej strony Warszawy trafiłem na sporą, bardzo dobrze zaopatrzoną bibliotekę publiczną w pałacu, z której naukowej części korzystałem jeszcze podczas studiów. Przeczytałem setki, a może i tysiące książek o różnej wartości i to one poza rodziną i szkołą głównie ukształtowały moją osobowość i mój światopogląd. Był to i Werne i Szklarski i May i wielu, wielu innych. Lektury szkolne i pozaszkolne, polecane i niewskazane, czytam cały czas, choć teraz najmniej tzw. literatury pięknej. > Wstydem jest nie mieć książki w ręku.Moim zdaniem, to jeszcze mały wstyd. Takim prawdziwym, to jest dopiero odrzucanie jakiś tam książek ze względu na swoją wiarę. Dopiero całkowicie intelektualnie kompromituje człowieka stwierdzenie, że jakiejś książki nie przeczyta, gdyż on i tak wie lepiej. Czytałem, a przynajmniej dokładnie przeglądałem książki autorów, z których poglądami się nie zgadzam, a nawet takich, których pogladami się wprost brzydzę i uważam, że było to korzystne dla mnie, gdyż wiem o czym mówię. > Tak, ale nie Ty, Rupsonie jesteś w tej materii autorytetemCzytam recenzje, gdyż one pozwalają mi szybko dowiedzieć się o czym dana pozycja traktuje i z niektórymi recenzentami nawet się liczę, ale nikt nigdy nie jest dla mnie autorytetem, a szczególnie tym ostatecznym autorytetem. Racjonalizm polega na samodzielnym myśleniu i samodzielnych ocenach > "Te, intelygent" - ozwał się pijaczek z piwem na widok młodzieńca czytającego książkę na sąsiedniej ławce> "Daj spokój, pewnie jakiś studencik" - dopowiedział drugi - "gówno z nich pożytku"> (tłum. J.J.)Wychowałem się na robotniczym podwórku i sporo z tamtej podwórkowej filozofii przeniosłem do praktyki życia. Było tam m.in. powiedzenie: "Słuchaj stary apropo twej marynary obetniem z niej rękawy i zrobim kamizelę" . Jeżeli nie potrafimy swoim językiem trafić do prostych (choć nigdy prostaków) ludzi, to nie warto go strzępić. Na różne stanowiska byłem mianowanym, ale nie mając, wśród swoich pracowników pewności, że byłbym przez nich także wybranym, czułbym się źle. Powinien być jakiś pożytek z tych inteligentów, gdyż jak nie ma i tylko klaszczą oraz wszelkiej władzy w tyłki włażą, to po co im przepłacać? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Żadna nieprzeczytana książka nie jest powodem do wstydu, ale tym bardziej żadna przeczytana nie hańbi.> Znowu się z Panem zgadzam, choć nie do końca, gdyż bardzo trudno się czyta pozycję zbudowane z "aktów strzelistych",> w których głębokość wiary jest podstawowym argumentem,Trudno, ale bez wstydu. Nie jest to jedyna przyczyna dla której trudno jest książkę czytać. Bardzo wielu książek nie mógłbym przeczytać z racji chociażby braku zrozumienia tematu. Nie podejmuję się czytać rozpraw z zakresu językoznawstwa skoro nie wiem jaka jest różnica miedzy anapestem a trochejem. Nie zamiaruję się tego wstydzić, jakoże nikt nie może sobie uzurpować prawa do znajomości całej wiedzy przez ludzkość gromadzonej. Wielu książek nigdy nie przeczytam, ponieważ ich tematyka zupełnie mnie nie interesuje lub ich po prostu nie lubię (jak będących początkiem tej dyskusji opowieści o wampirach) Są książki, których nie przeczytam, ze względu na językową barierę ; nigdy nie zostały przetłumaczone na znany mi język. Na większość jednak po prostu braknie mi czasu. "Aktów strzelistych" nie lubię. Ostatnio (przykład nieksiążkowy, ale trafny) obejrzałem film RAI o Janie XXIII, postaci dla mnie interesującej. Niestety była to tak lukrowana laurka, że.... Niemniej czasem także akty strzeliste przeczytać trzeba, bo jakże inaczej się o nich wypowiedzieć? > ale jak na temat takich książek się wypowiadać skoro się ich - choćby tylko dokładnie nie przejrzało?Można. Wystarczą święcenia diakonatu  Im wyższe święcenia, tym łatwiej wypowiadać się na temat nieprzeczytanych książek (dotyczy to nie tylko duchowieństwa!) > Ponadto zdarzają się piękne książki o wierze napisane przez głęboko wierzących, których żal byłoby nie przeczytać: niecodzien(*)015/01/Panska-jest-ziemia.htmlNie tylko o wierze, ale z wiary wynikające. Pieśń nad pieśniami? Psalmy? Toż to dzieła ściśle religijne! (Słonimskim to mnie Pan zawsze kupi!  ) > Jak Pan wie, jestem mocno przekonanym, że każda wiara niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu ogranicza nas intelektualnie i wcale to nie musi to być wiara powiązana z którąś ze znanych religii. Może to być tylko wiara w słuszność własnych poglądów i własnej postawy ideowej zamykająca przed krytycznym rozumieniem otaczającej nas rzeczywistości. Wiara dotycząca pojedynczego człowieka, czy mniejszej lub większej grupy fanatyków. Ludzi, którym żadne - a już na pewno te przeczące ich wierze - lektury nie są potrzebne. Oni i tak wiedzą lepiej.Nic dodać > >Wstydem jest nie mieć książki w ręku.> Moim zdaniem, to jeszcze mały wstyd. Takim prawdziwym, to jest dopiero odrzucanie jakiś tam książek ze względu na swoją wiarę. Dopiero całkowicie intelektualnie kompromituje człowieka stwierdzenie, że jakiejś książki nie przeczyta, gdyż on i tak wie lepiej. Czytałem, a przynajmniej dokładnie przeglądałem książki autorów, z których poglądami się nie zgadzam, a nawet takich, których pogladami się wprost brzydzę i uważam, że było to korzystne dla mnie, gdyż wiem o czym mówię.Zauważył Pan zapewne, że najpewniejsi swoich racji są ci, którzy nie czytają. > >Tak, ale nie Ty, Rupsonie jesteś w tej materii autorytetem> Czytam recenzje, gdyż one pozwalają mi szybko dowiedzieć się o czym dana pozycja traktuje i z niektórymi recenzentami nawet się liczę, ale nikt nigdy nie jest dla mnie autorytetem, a szczególnie tym ostatecznym autorytetem.Zachęcić mnie łatwo, zniechęcić raz się udało Zawsze liczę się z recenzją, jeśli mnie do czytania książki przekona. Negatywne też skłaniają do przeczytania, a umieszczenie książki na indeksie jest tylko reklamą. Raz tylko zaufałem negatywnej recenzji (raczej opinii znajomej osoby, której oczytanie znam) i ufając, książki nie przeczytałem (50 twarzy Greya) Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bardzo wielu książek nie mógłbym przeczytać z racji chociażby braku zrozumienia tematu. (...)> Na większość jednak po prostu braknie mi czasu.Mamy tu podobnie. ale jak się na temat książek wypowiadać skoro się ich - choćby tylko dokładnie nie przejrzało? > Można. Wystarczą święcenia diakonatu  > Im wyższe święcenia, tym łatwiej wypowiadać się na temat nieprzeczytanych książek> ( dotyczy to nie tylko duchowieństwa!)Pełna zgoda. Nie w każdej religii aby mieć poczucie misji i czuć się kapłanem koniecznymi są świecenia, a tam gdzie są konieczne i zhierarchizowane też można czuć się świętszym od papieża. Ponadto zdarzają się piękne książki o wierze napisane przez głęboko wierzących, których żal byłoby nie przeczytać. > Nie tylko o wierze, ale z wiary wynikające.> Pieśń nad pieśniami?> Psalmy?I wiele, wiele innych. > Toż to dzieła ściśle religijne!Tak i wcale im to nie szkodzi. > (Słonimskim to mnie Pan zawsze kupi! )Wcale się nie dziwię, choć jakiejś specjalnej religijności w jego tekstach nie pamiętam. SMUTNO MI BOŻE Że z podróży dalekiej do ojczyzny płynę I że się serce z piersi wyrywa bezradnie, I że mnie czeka niebo ojczyzny mej sine, że już gwiazd nie zobaczę, co błyszczą jak żadne, że mnie szelestem tkliwym żegna ciche morze - Smutno mi, Boże!
Dzikie nade mną płyną na północ łabędzie, Lecz znów przyfruną nad morze, gdy zechcą. że tam się urodziłem, gdzie przyjąć mnie nie chcą. że kraj ojczysty, kiedyś był piękny w legendzie. że mnie przeklina język, w którym tworze - Smutno mi, Boże!
że nikt mnie tutaj szyderczo nie pytał O krew moją i dziadów, którymi się szczycę I że w dzieciństwa mego wracam okolicę. I że mnie w Polsce nikt nie będzie witał, I że na gorycz moją nic już nie pomoże - Smutno mi, Boże!
że jest tam w kraju ktoś, kto tylko lubi, że dla najlepszych ledwo jestem obojętny I że mnie pali ten ogień namiętny, że nam żarliwą miłość, co mnie gubi Do ziemi, której serce zapomnieć nie może - Smutno mi, Boże!Ja kocham Tuwima i tu mogą być jego modlitwy. Modlę się, Panie, ale się nie korzę: Twarde są słowa modlitwą zrodzone. Daj mi wytrwania i sił wiele, Boże, W życiu, co będzie twórcze i szalone. Daj mi, o Panie, poczynań płomienność I nieugiętą daj ku Sobie wolę. Niech życie moje zwie się: wieczna zmienność W wiecznej jedności na duszy cokole. Ale pamiętaj: gdy padnę, nieszczęście Moje olbrzymie w twarz cisnę Ci, Boże. Wiedz: w górę wzniosę dwie żelazne pięście, Oczy spłomienię, spojrzę i - zagrożę! My ludzie skromni, ludzie prości, Żadni nadludzie ni olbrzymy, Boga o inną moc prosimy, O inną drogę do wielkości:
* * * Chmury nad nami rozpal w łunę, Uderz nam w serca złotym dzwonem, Otwórz nam Polskę, jak piorunem Otwierasz niebo zachmurzone. Daj nam uprzątnąć dom ojczysty Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych Jak z grzechów naszych, win przeklętych. Niech będzie biedny, ale czysty Nasz dom z cmentarza podźwignięty. Ziemi, gdy z martwych się obudzi I brzask wolności ją ozłoci, Daj rządy mądrych, dobrych ludzi, Mocnych w mądrości i dobroci. A kiedy lud na nogi stanie, Niechaj podniesie pięść żylastą: Daj pracującym we władanie Plon pracy ich we wsi i miastach, Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie, By pieniądz w pieniądz nie porastał. Pysznych pokora niech uzbroi, Pokornym gniewnej dumy przydaj, Poucz nas, że pod słońcem Twoim "Nie mas Greczyna ani Żyda". Puszącym się, nadymającym Strąć z głowy ich koronę głupią, A warczącemu wielkorządcy Na biurku postaw czaszkę trupią. (. . . . . . . . . . .) Piorunem ruń, gdy w imię sławy Pyszałek chwyci broń do ręki, Nie dopuść, żeby miecz nieprawy Miał za rękojeść krzyż Twej męki. Niech się wypełni dobra wola Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły, Przywróć nam chleb z polskiego pola, Przywróć nam trumny z polskiej sosny. Lecz nade wszystko - słowom naszym, Zmienionym chytrze przez krętaczy, Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość - sprawiedliwość. Niech więcej Twego brzmi imienia W uczynkach ludzi niż w ich pieśni, Głupcom odejmij dar marzenia, A sny szlachetnych ucieleśnij. Spraw, byśmy błogosławić mogli Pożar, co zniszczył nas dobytek, Jeśli oczyszczającym ogniem Będzie dla naszych dusz nadgnitych. Każda niech Polska będzie wielka: Synom jej ducha czy jej ciała Daj wielkość serc, gdy będzie wielka, I wielkość serc, gdy będzie małą. Wtłoczonym między dzicz niemiecką I nowy naród stu narodów - Na wschód granicę daj sąsiedzką, A wieczną przepaść od zachodu. Dłonie Twe, z których krew się toczy, Razem z gwoździami wyrwij z krzyża I zakryj, zakryj nimi oczy, Gdy się czas zemsty będzie zbliżał. Przyzwól nam złamać Zakon Pański, Gdy brnąć będziemy do Warszawy Przez Tatry martwych ciał germańskich, Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej. ...A gdy będziemy, w Nekropolu, Przybliżać się do Twych przedmieści, Klękniemy kwarantanną w polu, Nadziei pełni i boleści: Nadzieją - że nam przyjaciele Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów, Niosący w oczach przebaczenie I łzy radości a nie wyrzut. Boleści - że nam nie pomogą Te łzy ni łaska, ni witanie... MILCZĄCE między nami stanie Zjawą złowrogą. Na przykład tego: www.youtube.com/watch?v=CQaP2sA-Vpsmógłbym słuchać kilka razy dzienne i zawsze będę wzruszony. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rupson (1793 punktów) | >Z przyjemnością przeczytałem Harrego Pottera jako w pełni dorosły człowiek, -Więc może jednak nie w pełni? >Wstydem jest nie mieć książki w ręku. -Tylko po co mi ten morał? >>-Książki to tylko treść na papierze i ze względu na tę treść podlegają takiej samej klasyfikacji jak wszystko inne. Są dobre i złe, ciekawe i nudne, pouczające i ogłupiające, przekazują prawdę i kłamstwa. >Tak, ale nie Ty, Rupsonie jesteś w tej materii autorytetem -Gdzieś się nim mianowałem? Są w ogóle jakieś autorytety od tego?
>>-I każdy wypowiadający się na dany temat niech pogodzi się z faktem, że ktoś jego wypowiedzi i gusta podda krytycznej ocenie, a nawet ośmieli się zakpić. >"Te, intelygent" - ozwał się pijaczek z piwem na widok młodzieńca czytającego książkę na sąsiedniej ławce >"Daj spokój, pewnie jakiś studencik" - dopowiedział drugi - "gówno z nich pożytku" -Jeżeli z wydziału politologii, socjologii czy innej historii sztuki, to niewiele się pomylił. Są już jakieś od tańca, od dawna te od różańca, ostatnio homeopatia zagościła na ŚUW, to może i fantasy trafi wkrótce na uczelnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>"Daj spokój, pewnie jakiś studencik" - dopowiedział drugi - "gówno z nich pożytku" >-Jeżeli z wydziału politologii, socjologii czy innej historii sztuki, to niewiele się pomylił.
Jakoś nie powątpiewam w przydatność politologów czy socjologów a już pewien jestem społeczne przydatności historyków sztuki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >Jakoś nie powątpiewam w przydatność politologów czy socjologów a już pewien jestem społeczne przydatności historyków sztuki.
Clue jest tu ich odpowiednia ilość, a obecnie jest ich nadprodukcja (jak z resztą wszystkiego, co nie jest inżynierem bądź lekarzem).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Jakoś nie powątpiewam w przydatność politologów czy socjologów a już pewien jestem społeczne przydatności historyków sztuki. >Clue jest tu ich odpowiednia ilość, a obecnie jest ich nadprodukcja (jak z resztą wszystkiego, co nie jest inżynierem bądź lekarzem).
Oczywiście, ale mam coraz gorsze zdanie o kimś, kto ocenia te grupy zawodowe jako nieużyteczne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | > Oczywiście, ale mam coraz gorsze zdanie o kimś, kto ocenia te grupy zawodowe jako nieużyteczne> A ja sądzę, że uznawanie tych grup za grupy zawodowe jest sporym nadużyciem. Absolwenci tych kierunków pracują w przeróżnej maści instytucjach państwowych (jako obsługa administracyjna), biznesie jako analitycy, czy wreszcie dziennikarstwie. Spotkajmy się po środku ze stwierdzeniem, że nie ma co mieć złego zdania o człowieku w oparciu o jego profil wykształcenia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Ależ zgadzam się! Można być "prostym" rolnikiem, górnikiem, inżynierem, lekarzem powieściopisarzem i każdy poradzi być społeczeństwu przydatny. Rzecz w tym, że społeczeństwo jako całość nie obejdzie się zarówno bez rolników jak i bez socjologów czy historyków sztuki. A najpotrzebniejszy okaże się ten, którego właśnie zabrakło  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) | > A najpotrzebniejszy okaże się ten, którego właśnie zabrakło . W każdym razie chyba lepiej profilaktycznie należeć do fascynatów wampirów ,na którego dziś awansowałem ,mimo iż przyznałem się jeno do Regisa (z resztą wampira abstynenta  )i pławić się w akceptacji "większości stada" (większość ludzi uwielbia wampiry ,ci co ich nie lubią zazwyczaj marnie kończą  ) Niźli zaliczać się do małej grupki nonkonformistów, bezlitośnie wyszydzanej,wykpiwanej płynącej pod prąd tzn. tych którzy wolą " "filmy o pingwinach, mrówkach, albo Kubusia Puchatka"  Cholercia w sumie to sam też lubię filmy o pingwinach, mrówkach, albo Kubusia Puchatka ale ciii to jest teraz bardzo passé...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rupson (1793 punktów) | >Jakoś nie powątpiewam w przydatność politologów czy socjologów a już pewien jestem społeczne przydatności historyków sztuki. -A urzędy pracy wprost za nimi przepadają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Jakoś nie powątpiewam w przydatność politologów czy socjologów a już pewien jestem społeczne przydatności historyków sztuki. >-A urzędy pracy wprost za nimi przepadają. > Mylisz pojęcia nadmiaru fachowców w pewnych dziedzinach z koniecznością zapewnienia wystarczającej ich ilości. Gdyby w jakimś państwie zabrakło znawców historii sztuki, to pojawiłaby się grupa "technokratów", którym zabytki przeszkadzałyby w budowaniu "galerii" handlowych. To już w Polsce ma miejsce!
Gdyby zabrakło światłych humanistów, to rolą inżynierów byłoby jedynie napchać kałduny gowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) |
Baszarteg czytuje historie o wampirach, nie pisze, że wierzy w wampiry Ty zaś odpisałeś na to:
>Ja odrzucam wszelkie bajki i nie poświęcam im czasu, na który nie zasługują. Rzeczywistość jest ciekawsza niż fikcja i jest tyle do poznania, że szkoda czasu na te idiotyzmy.
Osobiście uważam opowieść de Saint-Exupéry'ego o pewnym księciu za perłę światowej literatury, choć jest skrajnie daleko od literatury faktu. Podobnie jak opowieści o wampirach. Nie lubię powieści grozy (moje prawo) ale nie odważyłbym się krytykować kogoś kto ją czyta. Jeśli chcesz do czegoś zachęcić, napisz solidną recenzję, jeśli chcesz zniechęcić, w świetle tego co napisałeś, będziesz niewiarygodnym, bo "szkoda (Ci) czasu na te idiotyzmy"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | baszarteg (2319 punktów) | > Baszarteg czytuje historie o wampirach, nie pisze, że wierzy w wampiryObawiam się że to proste wytłumaczenie może nie pomóc w tym przypadku  Być może mamy tu do czynienia z ateistą o osobowości w typie Bernarda Gui  To by mogło świadczyć o tym że i wśród ludzi którzy a priori odrzucają wszelkie wierzenia nie poparte naukowymi dowodami zdarzają się osobnicy którym przydarzają się (proszę o wybaczenie użycia nienaukowego terminu ) najróżniejsze odpały  oraz że można wśród nich spotkać ludzi o pewnej inklinacji fanatycznej . Być może (choć to tylko hipoteza ad hoc) część ludzi którzy poświęcili zbyt wiele czasu na drobiazgowe szukanie wątków "nienaukowych" w Biblii nie potrafi się później wyluzować i w książkach pisanych dla rozrywki z tą samą inkwizycyjną zaciętością tropią w nich oni elementy według siebie kymm nieprawomyślne  Osoby takie ,jak sądzę pozostaną głuche na wszelkie rzeczowe i racjonalne argumenty odnoszące się wprost do jakości literatury ,skupiać się zaś jedynie będą na prześwietlaniu jej pod pewnym ideologicznym kątem .Tak naprawdę(co już kilka wątków wyżej nadmieniłem) niewiele się taka postawa różni od około-Frondowego tropienia książek "sprzecznych"z duchem Ewangelii itp itd .Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Osobiście uważam opowieść de Saint-Exupéry'ego o pewnym księciu za perłę> światowej literatury, choć jest skrajnie daleko od literatury faktuMam podobne zdanie. Choć powiem Ci, że czytając tą opowieść miałem w wieku nastu lat (osiemnastu?) pewne dziwne wrażenie odrealnienia wszystkich tych postaci. I jakieś takie poczucie zatrzymanego czasu, zamrożenia. Po latach przeczytałem u pewnego psychoterapeuty, że wielbiciele Małego Księcia zaliczają się wg niego do ludzi o skłonnościach samobójczych. > Jeśli chcesz do czegoś zachęcić, napisz solidną recenzję, jeśli chcesz zniechęcić> w świetle tego co napisałeś, będziesz niewiarygodnym, bo "szkoda (Ci) czasu> na te idiotyzmy"Ano tak to właśnie jest. Żeby coś skrytykować, to trzeba temat w miarę dobrze poznać, a może i czegoś w nim doświadczyć. A co sądzisz o tym? www.racjonalista.pl/forum.php/s,656307#w656775
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Choć powiem Ci, że czytając tą opowieść miałem w wieku nastu lat (osiemnastu?) pewne dziwne wrażenie odrealnienia wszystkich tych postaci. I jakieś takie poczucie zatrzymanego czasu, zamrożenia.Ja czytam tę książkę co kilka lat i zawsze znajduję w niej coś nowego  Należy do moich ulubionych lektur > A co sądzisz o tym?> www.racjonalista.pl/forum.php/s,656307#w656775Temat na długą, bardzo osobistą rozmowę daleką od uproszczeń
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Temat na długą, bardzo osobistą rozmowę daleką od uproszczeńNa pewno. Swoją drogą dobra ucieczka  Mnie się wydaje, że jak ktoś ma bardzo zaufanego księdza - znajomego lub przyjaciela, którego dodatkowo ceni za wiedzę życiową to może, a nawet powinien się u niego spowiadać. Długie i bardzo osobiste rozmowy w ogóle dobrze robią ludziom  Pytanie o te 10 minutowe spowiedzi u księży, których widzi się pierwszy i ostatni raz w konfesjonale. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > > Temat na długą, bardzo osobistą rozmowę daleką od uproszczeń> Na pewno. Swoją drogą dobra ucieczka  Znam lepsze, zawsze mogę udawać, że nie rozumiem po polsku  Są tematy, na które nie rozmawia się publicznie, a nawet ludziom wielkiego zaufania, nie wszystko się mówi. Tym bardziej nie należy mówić o pewnych sprawach w przytomności obcego tłumu. > Mnie się wydaje, że jak ktoś ma bardzo zaufanego księdza - znajomego lub przyjaciela, którego dodatkowo ceni za wiedzę życiową to może, a nawet powinien się u niego spowiadać.Warto rozmawiać z kimś zaufanym, jak to się ma do spowiedzi? Różnie, bardzo różnie. Przypuszczam, że niewielu do spowiedzi podchodzi należycie. (to oczywiście skrót myślowy) > Pytanie o te 10 minutowe spowiedzi u księży, których widzi się pierwszy i ostatni raz w konfesjonale.Nie oceniam. Każdy z wierzących musi wypracować swój sposób, niestety większość spowiedników ma taki sam poziom poziom zpowiedzi jak ich ogólny intelektualny poziom Ostatnio na forum wspomniałem Parnickiego. W "Srebrnych Orłach" jest ciekawy fragment o spowiedzi cesarza. Polecam > PozdrowieniaWzajemnie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> Temat na długą, bardzo osobistą rozmowę daleką od uproszczeń> >Na pewno. Swoją drogą dobra ucieczka  > Znam lepsze, zawsze mogę udawać, że nie rozumiem po polsku  Nie wiem, czy lepszy. Wtedy porosiłbym Cię o odpowiedź w Twoim języku. Znam dużo lepsze ucieczki, jak np. ostatnio Kurski pytany o rozmowy z PiS i Prezesem: "na ten temat chcę milczeć"  > Warto rozmawiać z kimś zaufanym, jak to się ma do spowiedzi? Różnie, bardzo> różnie. Przypuszczam, że niewielu do spowiedzi podchodzi należycie. (to oczywiście> skrót myślowy)Niewielu też uczy, jak się należycie spowiadać i jak to weryfikować. > Nie oceniam. Każdy z wierzących musi wypracować swój sposób,> niestety większość spowiedników ma taki sam poziom poziom zpowiedzi> jak ich ogólny intelektualny poziomTak, to jest argument za świadomymi poszukiwaniami stałego. Swoją drogą ciekawe, czy wierzący myślą czasem o spowiedzi pozareligijnej np. coachingu. www.swiatc(*)definicja/206-zrodla-coachinguWtedy można by porównać efekty jednego i drugiego.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > > Warto rozmawiać z kimś zaufanym, jak to się ma do spowiedzi? Różnie, bardzo> > różnie. Przypuszczam, że niewielu do spowiedzi podchodzi należycie. (to oczywiście> > skrót myślowy)> Niewielu też uczy, jak się należycie spowiadać i jak to weryfikować.Spowiedź wymaga szczerości, czy to łatwe? Na pewno nie. Nie trzeba być chrześcijaninem, żeby znać to wymaganie. Miejscem spowiedzi bywa czasem niereligijne małżeństwo, rodzina... był kiedyś film o ekipie telewizyjnej uwięzionej w kopalni, słabo pamiętam, ale też sobie wzajemnie sporo mówili. Oczywiście najłatwiej jest wypisać cokolwiek z kroniki kryminalnej i poopowiadać śpiącemu księdzu  (G. Morcinek "Siedem zegarków kopidoła Joachima Rybki") > >Nie oceniam. Każdy z wierzących musi wypracować swój sposób,> > niestety większość spowiedników ma taki sam poziom poziom zpowiedzi> > jak ich ogólny intelektualny poziom> Tak, to jest argument za świadomymi poszukiwaniami stałego.To jest jedynie argument za samodzielnością w myśleniu i poszukiwaniu. > Swoją drogą ciekawe, czy wierzący myślą czasem o spowiedzi pozareligijnej np. coachingu.Nie widzę związku, ale go nie szukam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Spowiedź wymaga szczerości, czy to łatwe? Na pewno nie.Tak jak korzystanie z coachingu. Tyle, że ja pomimo szczerości i dobrych chęci jakoś z zalet spowiedzi nigdy nie skorzystałem, a daleki byłem od doszukiwania się win w sobie. M.in. dlatego już dziś - analogicznie jak Ty - jej nie szukam. > był kiedyś film o ekipie telewizyjnej uwięzionej w kopalni, słabo pamiętam, ale też sobie wzajemnie sporo mówili.Tak. Onegdaj czytałem o dwóch kolegach uwięzionych w starej kopalni przez niecały miesiąc (chodzili po grotach i starych szybach, w pewnym momencie urwała im się lina a nikt nie wiedział gdzie poszli). W obliczu zbliżającej się śmierci powiedzieli sobie wszystko, na co było ich stać. > Oczywiście najłatwiej jest wypisać cokolwiek z kroniki kryminalnej i poopowiadać śpiącemu księdzu  > (G. Morcinek "Siedem zegarków kopidoła Joachima Rybki")Zgadza się. Pytanie, po co te frykcyjne ruchy. > >>Nie oceniam. Każdy z wierzących musi wypracować swój sposób,> >> niestety większość spowiedników ma taki sam poziom poziom zpowiedzi> >> jak ich ogólny intelektualny poziom> >Tak, to jest argument za świadomymi poszukiwaniami stałego.> To jest jedynie argument za samodzielnością w myśleniu i poszukiwaniu.Tyle, że im bardziej samodzielny człowiek w myśleniu i poszukiwaniu, tym rzadziej potrzebuje coacha, czy spowiednika. > >Swoją drogą ciekawe, czy wierzący myślą czasem o spowiedzi pozareligijnej np. coachingu.> Nie widzę związku, ale go nie szukamZwiązek jest dla mnie dość czytelny. W praktyce obszary wyraźnie zazębiają się. Podam Ci taki przykład: kolega z budowy w Rosji (Polak) b. wierzący szukał zażyłej relacji z lokalnym księdzem (również Polakiem). Powiedział mi kiedyś, że staje się b. niespokojny gdy nie ma częstych i osobistych rozmów z duchownym. Odebrałem to tak, że obojętne mu kto, byle był księdzem katolickim. Spowiedź zatem uspokaja. Tak jak i coaching, choć to nie jedyny jego cel (a raczej uboczny). Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) | > -No i odleciałeś. Jak te Twoje smoki z pierdołowatych bajek dla niedorozwiniętych....-Co mnie dokładnie gówno obchodzi.Nie ekscytuj się Edziu ,nie jesteś u siebie w domu ,ani nawet w domu Stomila  Ty jesteś co prawda swój chłop. I pożartować możesz, i zabawić się lubisz. Tylko posłuch musi być i żadnych "pierdołowatych" bajek .  Taa rozumiem... Ale jak już wspomniałem powyżej nie jesteś u siebie (zachowaj więc przynajmniej pozory braku chamstwa ) > "Zfrondować" przeciwnika i załatwiony?Powiem szczerze że akurat w tym przypadku ,wyręczyłeś mnie akuratnie . "Zfrondowałeś " się sam aż miło ,tylko że zabrakło Ci wyobraźni aby to dostrzec .Mam nadzieje że pomogłem .
|
|
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | praktyka weryfikuje | "Jeżeli założymy, iż istnieje przeznaczenie, czyli wszystkie wydarzenia przyszłe mają już ustalony przebieg, bez względu na to, co ludzie (u)czynią, tudzież nie(u)czynią, to oznacza to, że nie są zupełnie za nic odpowiedzialni."
W teorii tak to wychodzi, w praktyce wygląda to całkiem inaczej. Według klasycznej weberowskiej genezy kapitalizmu, kapitalizm i będący jego konsekwencją dobrobyt najlepiej rozwija się w krajach o dominacji protestanckiej. Ci protestanci - zwłaszcza kalwińskiego sortu - uznawali zasadę totalnej predystynacji. Przy nich katolicy uznający znaczenie dobrych uczynków byli wielkimi heterodoksami. W ujęciu owych protestantów los człowieka był całkowicie przesądzony w chwili jego narodzin, i nic - jakiekowiel dobre uczynki - nie były w stanie tego zmienić. Z takiego założenia mógłby wynikać - gdyby teza postawiona przez Pana była prawdziwa - totalny maraz, nicnierobienie i degrengolada. A było dokładnie na odwrót. Bo w środowisku, gdzie przyjęto takie właśnie założenie, wszyscy na gwałt chcieli dowieść, że to oni właśnie, a nie kto inni są tymi najbardziej predystynowanymi, tymi najbardziej ulubionymi przez Boga. I dowodzili tego pracując i bogacąc się - bo jakiż to inny lepszy dowód na bożą łaskę i boże wsparcie niż sukces ekonomiczny, dobrobyt, powodzenie i poważanie wśród bliźnich?
|
|
 | 1 na 1 | Pazel (699 punktów) | Odp: praktyka weryfikuje | >W teorii tak to wychodzi, w praktyce wygląda to całkiem inaczej. Według klasycznej weberowskiej genezy kapitalizmu, kapitalizm i będący jego konsekwencją dobrobyt najlepiej rozwija się w krajach o dominacji protestanckiej. Ci protestanci - zwłaszcza kalwińskiego sortu - uznawali zasadę totalnej predystynacji. Przy nich katolicy uznający znaczenie dobrych uczynków byli wielkimi heterodoksami. W ujęciu owych protestantów los człowieka był całkowicie przesądzony w chwili jego narodzin, i nic - jakiekowiel dobre uczynki - nie były w stanie tego zmienić. Z takiego założenia mógłby wynikać - gdyby teza postawiona przez Pana była prawdziwa - totalny maraz, nicnierobienie i degrengolada. A było dokładnie na odwrót. Bo w środowisku, gdzie przyjęto takie właśnie założenie, wszyscy na gwałt chcieli dowieść, że to oni właśnie, a nie kto inni są tymi najbardziej predystynowanymi, tymi najbardziej ulubionymi przez Boga. I dowodzili tego pracując i bogacąc się - bo jakiż to inny lepszy dowód na bożą łaskę i boże wsparcie niż sukces ekonomiczny, dobrobyt, powodzenie i poważanie wśród bliźnich?
Tylko i wyłącznie przy założeniu, że otrzymają nagrodę po śmierci (raj) do dlatego robili wszystko w swej mocy aby stawać się lepszymi ludźmi, bo oczekiwali nagrody.
U katolików marazm może występował z innych powodów- zwykły katolik nie jest do końca uświadomiony o roli dobrych uczynków, modli się do boga i świętych, prosi o lepszy byt, a jednocześnie wszystkie nieszczęścia kwituje wolą boską, i tak u niego bóg za wszystko decyduje, bo nie wierzy że może coś zrobić sam.
|
|
| Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Istnienie przenaczenia likwiduje odpowiedzialność. | >Jeżeli założymy, iż istnieje przeznaczenie, czyli wszystkie wydarzenia przyszłe mają już ustalony >przebieg, bez względu na to, co ludzie (u)czynią, tudzież nie(u)czynią, to oznacza to, że nie są >zupełnie za nic odpowiedzialni. Przykro mi jest niezwykle ale z kolegą się nie zgadzam. Wywołuje to być może i dywagacje typu czy pójdę w prawą ulicę czy w lewą. Co wtedy będzie i co mnie skierowało. A co by się stało gdybym poszedł w prawą ulicę a nie lewą? Czy to jakieś przeznaczenie? Wyniki takich przemyśleń to tylko zabawa typu co by było gdyby ryby miały wąsy. Goliły by się? Tak, ale płetwami? Rodzi to następna dyskusję czy ryby mogą golić się płetwami. Czy to jest więc jakieś przeznaczenie, że nie mają wąsów? Kto zakłada przeznaczenie? Co to jest? Podaj definicję, albo nie podawaj bo to jest niezrozumiałe. >Funkcjonując wobec powyższego założenia, wszystkie prawa, zasady i >obowiązki wyrażające się w życiu społecznym przestają działać. Tzn. człowiek przekonany o tym, że >nic nie dzieje się bez ,,woli przeznaczenia'', będzie mógł np. zamordować niewinnego człowieka i w >swym mniemaniu jest on zupełnie niewinny, gdyż było mu przeznaczone dokonać tego mordu. Przypadek zaiste skrajny. Zauważ, że takie przypadki zdarzają się u ludzi ocenianych jako trafionych złymi połączeniami neuronów w mózgu, popularnie wariatami. Normalny człowiek nie kieruje się/usprawiedliwia przeznaczeniem. To jest tylko mdłym usprawiedliwieniem własnych niepowodzeń, złego rozpoznania rzeczywistości i braku energii działania by pokonywać problemy rzeczywistości. To jest także zwalanie na kogoś innego (kogo lub coś np., "pech wrodzony") swego braku energii w porządkowaniu swego życia. Odpowiada to także samo powiedzeniu "Bóg tak widocznie chciał". >Piszę ten wątek, gdyż gdy prowadzę luźne dyskusje z rodziną czy znajomymi uznaję, że wielu >bezmyślnie wierzy w przeznaczenie, tłumacze im, że jeśli by postępowali dosłownie z teorią w którą >wierzą, to mogli by się posunąć np. do negatywnego przykładu, który wymieniłem wyżej. Niepotrzebnie. Zwróć uwagę na jednak osobowość każdego człowieka, który doprowadzony do pasji zdolny jest do popełnienia najgorszych czynów. Czy to jest przeznaczenie? Myślę, że raczej pozbycia się, znanym wszystkim zwierzętom świata, instynktu samozachowawczego nie pozwalającego niszczyć (mordować) osobników swego gatunku. >Nauka nie wyjaśniła póki co powyższego problemu, zatem musimy rozwiązywać go filozoficznie. I nigdy nie wyjaśni albowiem nie leży to w dziedzinie NAUKI. PRZEZNACZENIE JAKKOLWIEK ROZUMIANE NIE JEST DZIEDZINĄ NAUKI I WIEDZY! >Prywatnie, sam, uważam, że nawet jeśli faktycznie autentyczną jest najgorsza możliwość, to powinno >się żyć w sposób przeciwny, bo nawet jeśli człowiek byłby pozornie przekonany, że jest ,,kowalem >własnego losu'', to tylko takie myślenie wywołuje u człowieka motywację do wszelkiego działania. No jednak widzisz? Gratuluję. Więc nie zaczynaj takich wątków, jeśli inne nie przyszły Tobie do głowy. >Osobnik bowiem szczerze przekonany o istnieniu przeznaczenia, nie będzie czynił nic, i pogrążał się >w lenistwie i maraźmie lub uzna, że może być poza lub ponad systemem sprawiedliwości państwa, w >którym mieszka. Rozważ to sam i nie pytaj forumowiczów, bo będziesz wyśmiany. OSTRZEGAM! Choć nie mam prawa prezentować wszystkich forumowiczów.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 1 na 1 | Pazel (699 punktów) | >Przykro mi jest niezwykle ale z kolegą się nie zgadzam. Wywołuje to być może i dywagacje typu czy pójdę w prawą ulicę czy w lewą. Co wtedy będzie i co mnie skierowało. A co by się stało gdybym poszedł w prawą ulicę a nie lewą? Czy to jakieś przeznaczenie? Wyniki takich przemyśleń to tylko zabawa typu co by było gdyby ryby miały wąsy. Goliły by się? Tak, ale płetwami? Rodzi to następna dyskusję czy ryby mogą golić się płetwami. Czy to jest więc jakieś przeznaczenie, że nie mają wąsów? Kto zakłada przeznaczenie? Co to jest? Podaj definicję, albo nie podawaj bo to jest niezrozumiałe.
W takim razie definicja przeznaczenia była by taka:,, ,,przeznaczenie'' oznacza, że przebieg wszystkich zdarzeń przyszłych jest zdeterminowany, nie znamy go w teraźniejszości, ale wszystkie decyzje wszystkich żywych istot, tudzież przebieg zdarzeń naturalnych mają jeden liniowy przebieg, i nie ma możliwości żadnych alternatyw.''
W odniesieniu do, powiedzmy dnia dzisiejszego, do godziny 18:21.08 oznacza, że to co zrobiłem do wcześniej wymienionej godziny, od północy miało i mogło mieć tylko i wyłącznie taki przebieg, jaki wówczas zaistniał.
>Przypadek zaiste skrajny. Zauważ, że takie przypadki zdarzają się u ludzi ocenianych jako trafionych złymi połączeniami neuronów w mózgu, popularnie wariatami. Normalny człowiek nie kieruje się/usprawiedliwia przeznaczeniem. To jest tylko mdłym usprawiedliwieniem własnych niepowodzeń, złego rozpoznania rzeczywistości i braku energii działania by pokonywać problemy rzeczywistości. To jest także zwalanie na kogoś innego (kogo lub coś np., "pech wrodzony") swego braku energii w porządkowaniu swego życia. Odpowiada to także samo powiedzeniu "Bóg tak widocznie chciał".
No właśnie! Bóg tak widocznie chciał, a wszechmocny bóg przecież nad wszystkim panuje, to ktoś mówiący własne słowa zwalnia samego siebie całkowicie z odpowiedzialności.
Rozmawiałem z człowiekiem podobnie myślącym, jak w przykładzie napisanym przez ciebie, i go wyśmiałem, bo powiedziałem mu, że jeśli i tak to, co się zdarzyło, zdarzyć się musiało, to nie powinien mieć pretensji w przypadku jeśli on sam stanie się ofiara np. przestępstwa, no, bo jak sam on twierdził, bóg tak chciał.
>I nigdy nie wyjaśni albowiem nie leży to w dziedzinie NAUKI. PRZEZNACZENIE JAKKOLWIEK ROZUMIANE NIE JEST DZIEDZINĄ NAUKI I WIEDZY!
Ale wolna wola już tak, to może podchodzić pod biologię, i badania działania mózgu.
|
|
4 na 4 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Pytanie 1. Na czym polega związek tzw. "przeznaczenia" z tzw. "brakiem odpowiedzialności"? Pytam, bo dla mnie wcale nie jest to takie oczywiste, a przypuszczam, że nie tylko dla mnie.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 1 na 1 | Pazel (699 punktów) | >Pytanie 1. Na czym polega związek tzw. "przeznaczenia" z tzw. "brakiem odpowiedzialności"? >Pytam, bo dla mnie wcale nie jest to takie oczywiste, a przypuszczam, że nie tylko dla mnie.
Jeśli każde zdarzenie, jakie istniało, istnieje, i istnieć będzie, jest zdeterminowane, to pojedyńcza inteligentna jednostka, nie jest odpowiedzialna, za swoje czyny, bo nie maiła możliwości alternatywy, aby zrobić inaczej.
|
|
|  | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli każde zdarzenie, jakie istniało, istnieje, i istnieć będzie, jest zdeterminowane, to pojedyńcza inteligentna jednostka, nie jest odpowiedzialna, za swoje czyny, bo nie maiła możliwości alternatywy, aby zrobić inaczej.
Nie przeczę, że to może się komuś w taki sposób jawić - ludziom wydają się różne rzeczy, nad którymi wcale się nie zastanawiają. Zauważmy jednak, że nakładają się tu dwa porządki - jeden to jakiś nie dany nam w bezpośrednim oglądzie, ale w swej istocie bezwzględny porządek obiektywnej rzeczywistości, w którym jedne zdarzenia są obiektywnie zdeterminowane przez inne zdarzenia, a drugi to bardzo względny porządek etyczny, czyli pewien specyficzny porządek zjawisk subiektywnych. Co ma jedno do drugiego i w jaki sposób z jednego z tych porządków miałoby coś wynikać dla drugiego?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeśli każde zdarzenie, jakie istniało, istnieje, i istnieć będzie, jest zdeterminowane, > to pojedyńcza inteligentna jednostka, nie jest odpowiedzialna, za swoje czyny, > bo nie maiła możliwości alternatywy, aby zrobić inaczej.
Wydaje mi się, że to spore uproszczenie. W rzeczywistości jest nieco inaczej: człowiek jest czasem zdeterminowany do konkretnych rzeczy złych lub dobrych, ale nie jest tej determinacji ślepym niewolnikiem, jeśli zna sposoby jak sobie z tym radzić.
Ujmę to tak: pies przywiązany nylonową grubą linką do budy niekiedy nie wie, że w kilka dni mógłby ją przegryźć. Więc i jest niewolnikiem i nie.
W kwestii odpowiedzialności: argumentem za nią jest nie tyle zdeterminowanie (przeznaczenie) lub jego brak, co pożytek społeczny z nakładania brzemion odpowiedzialności, zarówno, jeśli chodzi o sprawcę jak i otoczenie.
W konsekwencji moim zdaniem człowiek powinien odpowiadać za swoje czyny nawet, jeśli był zdeterminowany w 100%. Odpowiedzialność niekiedy leczy ze zdeterminowania. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> Pytam, bo dla mnie wcale nie jest to takie oczywiste, a przypuszczam, że nie tylko dla mnie.Potrafi być pan bardzo oględny .
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tzn. człowiek przekonany o tym, że nic nie dzieje się bez ,,woli przeznaczenia'', będzie mógł np. zamordować niewinnego człowieka i w swym mniemaniu jest on zupełnie niewinny...
I jako - w swym mniemaniu - niewinnego - spotka go - równie niewinne - przeznaczenie kata.
Cierpienie nie musi mieć nic wspólnego z winą: możesz zostać skazany przez pomyłkę lub przypadek.
Ludzie wymyślaja sobie różne ozdobniki losu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Christos (2696 punktów) |
>Jeżeli założymy, iż istnieje przeznaczenie, czyli wszystkie wydarzenia przyszłe mają już ustalony przebieg, Wówczas musielibyśmy założyć istnienie bytu/istoty, która ten przebieg wydarzeń ustala. >to oznacza to, że nie są zupełnie za nic odpowiedzialni. Wprost przeciwnie, bóg chrześcijan według nich samych rozlicza z przestrzegania/nieprzestrzegania zasad, które ustanowił, ponieważ obdarzył ludzi wolną wolą. To wyklucza ustalony przebieg wydarzeń ... i kłóci się z "bożym planem". Z drugiej strony kapłani tego samego boga twierdzą, że to co oni sami postanowią ich bóg autoryzuje. Jednak plotąc z ambony o planie bożym i przypisując mu zdolność umieszczania człowieka w zaplanowanym mechanizmie poddają w wątpliwość sens istnienia samej religii. Wszak niezależnie od wiary czy niewiary w niego samego, z góry wie jak człowiek przeżyje swoje życie. Cała ta szopka jest dla korzyści płynących z władzy nad ludźmi. Nikt nami nie kieruje oprócz nas samych. Co oczywiste nie jesteśmy w stanie być świadomymi wszystkich czynników wpływających na nasze własne decyzje ani nie mamy wiedzy o ciągu wydarzeń, które innych ludzi skłoniły do takiego, a nie innego zmodyfikowania naszego własnego zachowania. To zwykła nieznajomość i niemożliwość śledzenia okoliczności, nie zaś przeznaczenie. >że może być poza lub ponad systemem sprawiedliwości państwa, w którym mieszka. Tak właśnie Kk wyjaśnia swój stosunek do państwa.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
 | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | > Nikt nami nie kieruje oprócz nas samych.Kierują nami okoliczności niezależne od nas samych jak choćby miejsce urodzenia,mieli i ściera nas na proch historia i rzeczy od nas niezależne jak choćby zdrowie ,majętność czy przypadek.Cmentarze wszystkich epok pełne są ludzi którzy myśleli że są kowalami swojego losu a znaleźli się w nie odpowiednim miejscu i czasie .Można wymyślać dyrdymałki jak pan Pazel w rodzaju "Istnienie przenaczenia likwiduje odpowiedzialność." ale świadczy to według mnie jedynie o tym iż urodził się on w tej ekskluzywnej części świata gdzie względna obecna stabilność pozwala niektórym ludziom na luksus snucia takich rozważań . Przykład mordercy mordującego niewinnego człowieka z "woli przeznaczenia" też jest dosyć paradny  z resztą nie wiem nie czytam kronik policyjnych ,może mordercy mają teraz w zwyczaju tłumaczenie swoich działań zwrotem "los tak chciał " ewentualnie "przeznaczenie mnie zmusiło" (to może jakiś nowy kontratyp ? )
|
|
2 na 2 | Dur Aglar (200 punktów) | Tylko jeśli całość zdarzeń, wliczając w to zarówno te błahe i pozbawione zdarzenia, jak i "istotne" dla świata są odgórnie ustalone i człowiek nie może mieć wpływu na nic. Wówczas jego zastanawianie się nad wyborem i decyzja już są zapisane. Jego bunt przeciwko takiej regule też jest ustalony z góry. Jeśli postanowi na przekór zrobić coś wbrew temu lub wbrew sobie, to także wybiera jedną jedynie możliwą ścieżkę. Zazwyczaj taki obraz świata nie miałby wpływu na podjęcie decyzji o czynieniu zła, ale przypuszczam, że podobny przypadek znajduje się w obrębie zachowań ludzkich i pewnie już jakiś delikwent popełniał zbrodnie (pewnie z korzyścią dla siebie, a jeśli nie, to w przypadku jakiejś dysfunkcji w mózgownicy) twierdząc, że przeznaczenia nie da się oszukać.
Taki człowiek (wierzący w przeznaczenie, niekoniecznie ten złoczyńca) zaprzecza wolnemu wyborowi, który ostatecznie i tak został już gdzieś zaplanowany. Jednak nie zmienia to z reguły faktu, że postępuje tak, jakby tego przeznaczenia nie było. Czasem pomaga mu to zaakceptować bieg wydarzeń, skoro ostatecznie na nic nie ma wpływu, po prostu musiało tak być i żadna inna ścieżka historii nie jest możliwa.
Moim zdaniem pogląd jest próbą uproszczenia złożonej rzeczywistości i ludzie, dla których twierdzenie, że wszystkim rządzi przypadek, efekty motyla, losowość, że wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby zrobili coś inaczej, jest zbyt brutalne, nieakceptowalne, przerażające, niepojęte. Ten irracjonalny, bo nieweryfikowalny pogląd zaliczyłbym do tego samego rdzenia, co wiara w nieruchomego poruszyciela, Stwórcę. Tutaj absolutem będzie przeznaczenie lub siła, co je wywołuje.
|
|
| Duch Prawdy (14788 punktów) | >Istnienie przenaczenia likwiduje odpowiedzialność. Możliwe, ale najpierw wyjaśnij co to jest przenaczenie, bo nie znam takiego słowa?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) | > bo nie znam takiego słowa?Tzn co ? nie wie pan czy zna pan takie słowo czy nie ? i pan "Pazel" będzie to wiedział ?
|
|
|  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | > > bo nie znam takiego słowa?> Tzn co ? nie wie pan czy zna pan takie słowo czy nie ? i pan "Pazel" będzie to wiedział ? sjp.pl/przenaczenie
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 2 na 2 |
| | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | > >sjp.pl/przenaczenie> Istotnie błąd ale pan też się rozhulał z pytajnikiem .  Wie Pan, wątek ma Tytuł i on jest dla mnie wiążący, niech Autor wyjaśni, czy to błąd, czy zamierzona kpina, czy przeznaczenie, czy jeszcze coś innego...?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wie Pan, wątek ma Tytuł i on jest dla mnie wiążącyGdyby sam tytuł był wiążący, czy wystarczający - nie trzeba byłoby pisać postu inicjującego, w którym temat jest opisany dokładniej (czasem z błędami, fakt - wot ludzka ułomność). > niech Autor wyjaśni, czy to błąd, czy zamierzona kpina, czy przeznaczenie, czy jeszcze coś innego...?A może zwykłe kompleksy, tudzież tendencyjna interpretacja czytelnika?  Apropos "niech" przyszedł mi na myśl pewien dowcip Cytat:Hrabia czytając przy śniadaniu gazetę nagle podnosi głowę i woła: - Janie, niech Jan pójdzie sprawdzi, czy po dachu jeżdżą tramwaje! Jan poszedł, wraca i mówi: - Nie panie, nie jezdzą. Na co Hrabia: - To co oni tu piszą, ze tramwaj przejechał kominiarza?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | > A może zwykłe kompleksy, tudzież tendencyjna interpretacja czytelnika?  > Apropos "niech"A może Autor prowadzi badania nad spostrzegawczością, albo bada ilość racjonalistów na forum... 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | A może poszli do lasu 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | Wątek jest groteskowy... Bycie katolikiem likwiduje odpowiedzialność. Puk, puk, masz odpuszczone... 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Bycie katolikiem likwiduje odpowiedzialność. >Puk, puk, masz odpuszczone...
Widzisz, nie do końca. Jest jeszcze pokuta i zadośćuczynienie. Ale fakt, jest coś w tym fałszywego. Ktoś mówi komuś innemu co ten ma zrobić - dla mnie to bardzo wątpliwe. Bo co wtedy, jeśli penitent ma lepszy pomysł na swoją pokutę od księdza? Albo już odpokutował / naprawił?
Czy sprowadzanie Boga do swoistego dzierżyciela, czy odpuszczacza ludzkich win nie jest tu jakimś ukrytym infantylizmem?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >Ale fakt, jest coś w tym fałszywego. Ktoś mówi komuś innemu co ten ma zrobić - dla mnie to bardzo wątpliwe. >Bo co wtedy, jeśli penitent ma lepszy pomysł na swoją pokutę od księdza? Albo już odpokutował / naprawił? >Czy sprowadzanie Boga do swoistego dzierżyciela, czy odpuszczacza ludzkich win nie jest tu jakimś ukrytym infantylizmem? Spowiedź to patologia w wielu wymiarach, obca osoba mówi jak ma naprawić winę wyrządzoną komuś innemu, jest to także swoiste sankcjonowanie zła, przez całe życie przestępca słyszy puk, puk, masz odpuszczone, idź i nie grzesz więcej i idzie i grzeszy..., tajemnica spowiedzi sprawia, że mordercy, pedofilowi, złodziejowi żyje się lepiej bo co prawda zgwałcili, zabili..., ale mają odpuszczone..., wysyłanie małych dzieci do spowiedzi to również upokarzanie, łamanie psychiki tych dzieci, które nie czują osobiście potrzeby mówienia obcemu facetowi o swoich "grzechach", ale mamusia, tatuś każą się spowiadać..., spowiednikami bywają także księża pedofile, którzy mogą konfesjonał traktować jako teren łowów... itd...itp... wielka patologia!
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > przez całe życie przestępca słyszy puk, puk, masz odpuszczone, idź i nie grzesz więcej i idzie i grzeszy..., tajemnica spowiedzi sprawia, że mordercy, pedofilowi, złodziejowi żyje się lepiej bo co prawda zgwałcili, zabili..., ale mają odpuszczone...,Jakie to proste!!!!!!! > wysyłanie małych dzieci do spowiedzi to również upokarzanie, łamanie psychiki tych dzieci, które nie czują osobiście potrzeby mówienia obcemu facetowi o swoich "grzechach", ale mamusia, tatuś każą się spowiadać..., spowiednikami bywają także księża pedofile, którzy mogą konfesjonał traktować jako teren łowów... itd...itp... wielka patologia!Widzę że Duch Prawdy odkrył sposób na zarabianie plusów
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | > Widzę że Duch Prawdy odkrył sposób na zarabianie plusów  Błędny wniosek, Duchowi Prawdy przyświecają wyższe cele niż plusy na jakimś forum...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 1 na 1 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|