Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kompleks niższości jako bariera rozwojowa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-03-2015 23:31Mariusz Agnosiewicz (moderator)Kompleks niższości jako bariera rozwojowa
Ocena 9 na 9
Cytat:
Kraje Europy Środkowo-Wschodniej do dziś doświadczają przejawów kolonizacji ze strony wielkich mocarstw - Rosji i Niemiec - mówi w wywiadzie dla kwartalnika "Nowy Obywatel" prof. Ewa Thompson z Rice University w Houston.


Kolonialne praktyki wobec Polski stosuje nie tylko Rosja. Jak wyjaśnia badaczka, politykę Niemiec wobec Polski w ostatnich 25 latach można zapewne określić mianem neokolonialnej - polegającej na zdobywaniu i utrwalaniu dominacji gospodarczej.
Choć istnieją pewne istotne różnice między kolonializmem niemieckim, a kolonializmem rosyjskim, to mechanizmy kolonizacji pozostają takie same. Mechanizmy te - jak twierdzi Thompson - polegają na budowaniu zależności, przejmowaniu najcenniejszych zasobów oraz blokowaniu możliwości rozwoju - szczególnie w tych dziedzinach, w których kraj kolonizowany mógłby stanowić konkurencję dla kolonizatora. Dotyczyło i dotyczy to tak Rosji, jak i Niemiec - zaznacza badaczka.
W opinii prof. Ewy Thompson jedną z największych tragedii kolonializmu jest to, że po paru stuleciach kolonializmu kolonizowane narody - np. Polacy - przyzwyczaili się do istnienia zewnętrznych patronów, co przyprawia te narody o kompleks niższości.

forsal.pl/(*)t-kolonia-niemiec-i-rosji.html

Dodajmy, że ów kompleks niższości jest sztucznie eskalowany i podtrzymywany przez kolonialne media, w których dominuje tzw. pedagogika wstydu, koncentracji na najgorszych epizodach, prawdziwych lub urojonych, w historii Polski, z pominięciem dziedzictwa pozytywnego. Mamy się nieustannie wstydzić, rozliczać i uczyć skromności. Jest to klasyczna retoryka kolonialna, utrzymująca podporządkowanie ekonomiczne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Abdullah (1241 punktów)

>Dodajmy, że ów kompleks niższości jest sztucznie eskalowany i podtrzymywany przez kolonialne media,
>w których dominuje tzw. pedagogika wstydu, koncentracji na najgorszych epizodach, prawdziwych lub
>urojonych, w historii Polski, z pominięciem dziedzictwa pozytywnego. Mamy się nieustannie wstydzić,
>rozliczać i uczyć skromności.

To Nawet nie jest największą tragedią - największą tragedią jest to ze w szkołach też gloryfikowanie są największe porażki i wpadki - a o sukcesach nie słychać. I to zarówno na lekcjach historii jak i literatury polskiej. A może głównie na literaturze polskiej bo godzin historii już prawie nie ma.
Tożsamość narodowa jest budowana na klęskach czy to militarnych, czy to politycznych czy wręcz obu naraz. Kampania wrześniowa , powstanie listopadowe i styczniowe , insurekcja kościuszkowska, polityczna katastrofa odsieczy wiedeńskiej czy nie skończona robota bo bitwie grunwaldzkiej. Już nie mówiąc o dramacie powstania warszawskiego które zarówno militarnie jak i politycznie było katastrofą.
Wszystkie te zdarzenia są wałkowane do upadłego w szkołach.

Potrzeba paru pokoleń i ciężkiej pracy aby to zmienić.
diogenes (42753 punktów)
>W opinii prof. Ewy Thompson jedną z największych tragedii kolonializmu jest to, że po paru stuleciach kolonializmu kolonizowane narody - np. Polacy - przyzwyczaili się do istnienia zewnętrznych patronów...

Opinia słuszna, choć nie nowa. "Niczego nie pragnę - pisze Staszic w Przestrogach dla Polski - tylko, aby ten naród był potężnym i poważanym; aby mógł mieć przyjaciół, nie opiekunów..." Słowa te pochodzą z 1790 roku, a więc nie było jeszcze mowy o "paru stuleciach" kolonializmu; cecha ta, owa potrzeba opiekuńczości, powstała wcześniej. Zwróćmy chociażby uwagę na "śluby lwowskie" Jana Kazimierza w roku 1656, kiedy to król oddał kraj pod "opiekę" Matki Boskiej. (Jacyś szarlatani próbuja odnowić podobne śluby i dzisiaj!) Podejrzewam, że ta potrzeba opiekuńczości ma swój religijny rodowód. Dawała i daje o sobie znać przy wielu okazjach, mniej lub bardziej dramatycznych, czasem śmiesznych: taniej było (a czasem i jest) modlić się o deszcz niż drenować łąki. W tej sprawie nie trzeba niczego dodawać do diagnozy Kanta: to egzystencjalny infantylizm, "niezdolność do posługiwania się własnym rozumem", też rozumem politycznym, którą to niezdolność wykorzystują i nasi politycy i obcy "koloniści".


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
10-03-2015 08:27 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)ucieczka od wolności???
"W tej sprawie nie trzeba niczego dodawać do diagnozy Kanta: to egzystencjalny infantylizm, "niezdolność do posługiwania się własnym rozumem", też rozumem politycznym, którą to niezdolność wykorzystują i nasi politycy i obcy "koloniści".

Albo diagnozy E. Fromma. jest to typowa ucieczka od wolności. Od wolności podejmowania trudnych decyzji i brania odpowiedzialności za swój własny los. Na płaszczyźnie psychologizowania i socjologizowania - to tak może wyglądać. Ale historycznie rzecz ujmując może to wyglądać trochę inaczej. Trudno jest - od 200 lat gdy wykształciły się na naszej ( i całej Europy międzymorskiej) flance wschodniej i zachodniej mocne organizmy Niemiec i Rosji prowadzić w pełni samodzielną politykę. Zazwyczaj jest to bardzo utrudnione czy też niemożliwie - czego przykładem jest 1939 r
Bardziej zasadną opcją jest chyba próba utrzymywania i ewolucyjnego powiększania jak największego marginesu swobody w obrębie strefy wpływu mocnego partnera. Czasy gdy Polska była mocarstwem niestety minęły. Owszem wtedy można było odpowiednią polityką utrudnić albo wogóle utrącić rozwój organizmów politycznych, które nas później zdominowały - ale w tej chwili to już jest musztarda po obiedzie
10-03-2015 09:19 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)Odp: ucieczka od wolności???
>Albo diagnozy E. Fromma...

Zgoda, rozum i wolność to pokrewne zagadnienia: niezdolność do posługiwania się własnym rozumem (Kant) i oddanie go pod dyktat władzy (Fromm).

>Na płaszczyźnie psychologizowania i socjologizowania - to tak może wyglądać.

Ale od tych płaszczyzn nie da się abstrahować: one markują nowożytne myślenie, którego fundamentalną cechą jest wątpienie, sceptycyzm, który na płaszczyźnie politycznej odrzuca absolutne roszczenia władzy.

>Ale historycznie rzecz ujmując może to wyglądać trochę inaczej. Trudno jest - od 200 lat gdy wykształciły się na naszej ( i całej Europy międzymorskiej) flance wschodniej i zachodniej mocne organizmy Niemiec i Rosji...

Tak, szlacheckie rozdrobnienie w kotekście organizmów państwowych Piotra I i Fryderyka dokonało dzieła zniszczenia...Dorzućmy do tego "katolizację", politykę Watykanu, starszą od germanizacji i rusyfikacji.

>...prowadzić w pełni samodzielną politykę.

Nie ma samodzielnej polityki, to znaczy polityki nie liczącej się z wrogiem, nie uwzględniającym jego interesów. Próbował ją robić Napoleon, Hitler, Stalin.

>Bardziej zasadną opcją jest chyba próba utrzymywania i ewolucyjnego powiększania jak największego marginesu swobody w obrębie strefy wpływu mocnego partnera.

Opcji należy rozważyć więcej. W tej chwili realna jest opcja, której dał wyraz niejaki Sienkiewicz: Chdkk.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kompleks niższości jako bariera rozwojowa

Nie oszukujmy się - PSYCHOLOGIA TO NIE WSZYSTKO!
Można wskazać wiele mitów psychologicznych, które weszły w skład wiedzy potocznej i które nawet się strywializowały, przyjmując postać wytartych sloganów. Wszyscy znamy hasła w rodzaju, że "wystarczy uwierzyć w siebie, by świat stanął przed nami otworem" i jeszcze kilka podobnych dość prymitywnych bzdurek, ze sztandarowym "co cię nie zabije, to cię wzmocni" na czele. Są to fantazje, które zakrywają trywialną rzeczywistość, z którą nie mają zbyt wiele wspólnego.
Wystarczy uwierzyć w siebie, by świat stanął przed nami otworem, ale trzeba też mieć autentycznie coś temu światu do zaoferowania poza nieadekwatnie zawyżoną samooceną, która bywa równie destrukcyjna, co samoocena nieadekwatnie zaniżona.
Co cię nie zabije, nie zawsze cię wzmocni - może cię uczynić na całe życie osobą słabą, chorą, niesprawną, niesamodzielną, zniewoloną.
Nie wahaj się wypłynąć na głębię... I owszem, o ile umiesz dobrze pływać i dysponujesz odpowiednim sprzętem ratunkowym na wypadek nieprzewidzianych kłopotów.
Trzeba umieć cenić w sobie to, co tego warte.
Co do mechanizmów kolonializmu i neokolonializmu, to trywialna rzeczywistość jest taka, że kolonizatorzy i neokolonizatorzy rzeczywiście mieli i mają autentyczne i wieloaspektowe przewagi cywilizacyjne nad kolonizowanymi krajami. Jedyna droga do emancypacji to szybkie zasymilowanie tego dorobku, być może z nadaniem mu tylko lokalnego kolorytu. Nie wystarczy mechanizmów neokolonializmu zdemaskować, trzeba mieć jeszcze wolę i siły, by się z niego wyzwolić. I to na pewno nie jest już tylko kwestia narodowej psychologii, czy też samooceny.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Paolo Monstro (6146 punktów)
Mniej spiskowa teoria jest taka, że "kolonizatorzy" mają przewagę cywilizacyjną i ją wykorzystują by utrzymać się nadal na czele. Daje im to możliwość większego decydowania o samym sobie i zapewnienia lżejszego życia własnym obywatelom. Jednym słowem - bronią swoich interesów.

Podobną strategię realizuje każdy Polak kupując tani chiński produkt zamiast droższego polskiego.

Nadawanie nazw niosących moralną ocenę (jak neokolonializm) prowokuje do walki z tym zjawiskiem. Jednak czy walka z tym zjawiskiem w Polsce doprowadzi do celu, który jest 'lepszy' dla Polaków?

Zależy od preferencji oceniającego - ale wg mnie z dostępnych alternatyw najlepsze jest pójście z prądem i prześcignięcie mistrza. Wtedy przynajmniej będziemy mieli wybór - czy stosować tę strategię nadal czy ją zatrzymać tak by i inni nie byli w stanie jej stosować w stosunku do nas.

To nie kompleks niższości jest barierą ale brak racjonalnego spojrzenia na sprawę bez dramatyzowania i pseudo-honorowych odruchów prowadzących do pogłębienia problemu i kolejnej honorowej porażki.
11-03-2015 14:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Mniej spiskowa teoria jest taka, że "kolonizatorzy"... bronią swoich interesów.

Interesy to sedno problemu. Raz jescze nawiążę do Staszica. Wskazując na przyczyny upadku Polski pisze: We wszystkich innych krajach panujący nie zatrudniaja się czym innym tylko narodem. Nic dodać nic ująć. Globalne myślenie (np. w kategoriach Unii Europejskiej czy innych międzynarodowych instytucji i korporacji) nigdy nie powinno zaciemniać lokalnych interesów - od gospodarstwa domowego zaczynając, poprzez gospodarkę narodową, a na np. Unii czy Banku Światowym kończąc. Nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek inicjatywa związana z polityką zewnętrzną (w tym gospodarczą a nawet charytatywną), nie była oceniana pod tym kątem, tzn. pod kątem zysków i strat obywatela.

>Nadawanie nazw niosących moralną ocenę (jak neokolonializm) prowokuje do walki z tym zjawiskiem...

Kolonializm i jego ewolucyjny mutant neokolonializm to zjawiska mające obiektywną treść, której ocena powinna nastąpić po opisie. Myślę, że diagnoza jest ważna.

>Zależy od preferencji oceniającego - ale wg mnie z dostępnych alternatyw najlepsze jest pójście z prądem i prześcignięcie mistrza.

Jakiego mistrza? O co konkretnie od strony politycznej mogłoby chodzić? Być lepszym "neokolonialistą"?

>To nie kompleks niższości jest barierą ale brak racjonalnego spojrzenia na sprawę...

Kompleks niższości może (obok wielu innych zmiennych) owo racjonalne spojrzenie zaciemniać.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365