Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-03-2015 22:29Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm
Ocena 5 na 11
Protestuję przeciwko wyciąganiu ludności cywilnej do wojska! Kroki podjęte przez obecne władze polskie - przymusowe szkolenia (pod groźbą więzienia)/ w przyszłości być może przywrócenie obowiązkowego poboru do wojska/ oceniam jako ze swej natury zbrodnicze! * a'la przywódców powstania warszawskiego.

-> albo armia zawodowa/technologiczna albo dążenie do absurdalnego rozlewu krwi: prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm.

Utrzymać sojusze i zawodową armię, a nie zwykłych ludzi ciągać na poligon żeby sobie postrzelali - to uwłacza wolności osobistej i nakręca atmosferę, że przelewanie krwi bez sensu jest spoko.

Im więcej zwykłych ludzi będzie z karabinami i czołgami się strzelać "ZA OJCZYZNĘ!" tym więcej ich zginie, a politycy którzy do tego doprowadzą będą się śmiali "co za idioci".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Drogi Krzysiu, ja wiem, że Twój Guru w stosunkach z Rosją jest zwolennikiem tzw. logiki alternatywnej, ale naprawdę czasami trudno tak na uczciwy, chłopski rozum pojąć demagogiczne wywody w rodzaju:

Polska nie musi obawiać się agresji ze strony Rosji, ponieważ - cytuję - "Amerykanie nie mogą sobie pozwolić na to, aby państwo członkowskie NATO było zajęte przez agresora bez obrony".

Polska nie musi zwiększać wydatków na zbrojenia, ponieważ do ewentualnej wojny - cytuję - "jest kompletnie nieprzygotowana".

Polska może czuć się bezpieczna jako członek NATO, bo - cytuję - "te 130 kilka miliardów złotych, które wydamy na modernizację armii (to) to są pieniądze, z punktu widzenia bezpieczeństwa polskiego, wyrzucone w błoto".

Cały tekst: wyborcza.p(*)trony_Rosji.html#ixzz3VqreoHeY

Jest to logika na poziomie: "Jasiu, nie musisz po sobie sprzątać, bo mamusia przyjdzie i zrobi to za ciebie, bo cię bardzo kocha. A nawet jeśli cię nie kocha, bo jesteś paskudny, tępy, wredny i leniwy, to i tak za ciebie posprząta, bo przecież jakby babcia zobaczyła ten burdel, jaki masz w twoim pokoiku, to do końca życia mamusia musiałaby się przed nią tłumaczyć, dlaczego jest taką złą matką".

Jak ktoś mówi, że "Polska nierządem stoi", to mi się zapala czerwone światełko. A jak ktoś do tego dodaje, że kwestię zachowania suwerenności kraju możemy bez obawy złożyć w ręce wielkich mocarstw, to mi się wtedy nawet syrena włącza.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Anna Salman (16360 punktów)
>Im więcej zwykłych ludzi będzie z karabinami i czołgami się strzelać "ZA OJCZYZNĘ!" tym więcej ich zginie ...
Czyli zmniejszy się bezrobocie, a o to m.in. chodzi. Kończy się "chłonność" ościennych rynków pracy, sytuacja finansowa Polaków się pogarsza, za kilka lat skończy się "kroplówka kredytów UE" i zacznie ich spłata (a nie ma już co sprzedawać), coraz więcej ludzi ma tego wszystkiego świadomość i dlatego trzeba znaleźć wroga zewnętrznego i odwrócić uwagę. Do tego dochodzi konieczność kupna kolejnej partii amerykańskiego złomu, a opór opinii publicznej rośnie i trzeba go zmiękczyć.
Nasi politycy sami są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę, żeby udowodnić własne racje.
30-03-2015 12:57 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Jak z Orwella...
"Nasi politycy sami są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę, żeby udowodnić własne racje".

W "Roku 1984 " Orwella jest uprawiana przez służby Wielkiego Brata praktyka odwracania znaczenia słów: "dobro jest zlem", "wojna jest pokojem"... I pani pisząc zacytowany powyżej passus wpasowuje się wyśmienicie w taką formułę. Polska nie zajęła zbrojnie eksklawy kaliningardzkiej, nie inkorporowała jej do swojego terytorium i nie ma planów aneksjonowania dalszych obszarów Rosji nad Zat. Fińską. Bo tylko wtedy Pani uwagi miałby jakiś sens. Jest dokładnie na odwrót. Rosja dokonała agresji i inkorporacji obszaru obcego państwa do swojego terytorium - więc Pani uwagi o politykach odnoszą się zcdecydowanie bardziej do polityków rosyjskich. Proszę więc nie dokonywać manipulacji, których istotę tak dobrze opisał Orwell.
31-03-2015 10:13 
 Ocena 4 na 4
Appenzeller (3118 punktów)Odp: Jak z Orwella...
>Rosja dokonała agresji i inkorporacji obszaru obcego państwa do swojego terytorium - więc Pani uwagi o politykach odnoszą się zcdecydowanie bardziej do polityków rosyjskich. Proszę więc nie dokonywać manipulacji, których istotę tak dobrze opisał Orwell.
Racja! I jeszcze mają bazy wojskowe w stu kilkudziesięciu krajach świata i największy budżet wojskowy... A, chwileczkę, to chyba nie oni...

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Arminius (25555 punktów)Himalaje demagogii
"Nasi politycy sami są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę, żeby udowodnić własne racje".

"Racja! I jeszcze mają bazy wojskowe w stu kilkudziesięciu krajach świata i największy budżet wojskowy... A, chwileczkę, to chyba nie oni..."

Oni, oni - nie myli sie Pan, chociaż to że oni tak robią nie oznacza, iż inni są absolutnie cacy. Niech Pan przeczyta pierwsze zdanie - cytat z wypowiedzi A. Salman - do którego był mój komentarz, który z kolei został opatrzony pańską opinią, której fragment zacytowałem. Niech Pan sylaba po sylabie przeczyta go - i powie czy Pan również uważa, iż polscy "politycy sami są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę, żeby udowodnić własne racje"? Albo niech Pan przyzna, że są tu osoby, których poziom demagogii sięga Himalajów.
e-duch (1053 punktów)Odp: Prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm

>Nasi politycy sami są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę, żeby udowodnić własne racje.<

Niestety wielu jest takich polityków - po wszystkich stronach .
Agresja nie pojawia się wyłącznie po jednej stronie .
Każdy kraj ma swoich generałów i pacyfistów -
Niestety zwykle generałowie posiadają zwykle większe środki ( kapitał ) i sprawniej manipulują fikcyjnym lub wykreowanym zagrożeniem .
Nie istnieje żaden ogólnoświatowy konsensus . I podejrzewam , że zaistnienie takowego jest nawet w dłuższej perspektywie nie realne .

Niestety .

A jednocześnie pragnę zwrócić uwagę na fakt , że przyzwolenie ( ogólne - społeczne ) na przemoc , agresje , gwałt jest coraz mniejsze ...

www.youtube.com/watch?v=vJ1VE5sE2qk

pozdrawiam
e-duch


szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
31-03-2015 10:36 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Agresja nie pojawia się wyłącznie po jednej stronie .
Ale każdy powinien zająć się własną stroną.
A zagrożenie kreują głównie politycy, nie generałowie (pomijając tych dziadków, co już są na emeryturze i odkryli, że się jeszcze mogą podlansować w mediach), bo zarządzanie strachem to sprawdzona strategia w sytuacji kryzysu ekonomicznego.
Identyczna atmosfera wojenna była w USA po 11/9, a po latach wiemy, że ani Irak nie miał broni chemicznej, ani nawet nie był zaangażowany w zamach. Za to teraz na części Iraku mamy już nowe fajne państwo, które faktycznie stanowi zagrożenie.
Kto wygrał tamtą wojnę? Lobby zbrojeniowe, prywatne firmy ochroniarskie, wysyłane wraz z wojskiem i handlarze antyków.
Kto chce wygrać tę "wojnę"? ...
Arminius (25555 punktów)Putin na razie wygrywa
"Kto chce wygrać tę "wojnę"? ...

Tę wojnę chce wygrać - i na razie wygrywa - W. Putin.
e-duch (1053 punktów)Odp: Prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm
>Ale każdy powinien zająć się własną stroną.<

Problemem jest według mnie właśnie to , ża każdy zajmuje się wyłącznie swoją stroną !
I poprzez to zupełnie nie dostrzega istniena drugiej strony
Tak bardzo zajmujemy się samymi sobą , że nie dostrzegamy istnienia innych ...

pozdrawiam
e-duch

szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
Anna Salman (16360 punktów)
>Problemem jest według mnie właśnie to, że każdy zajmuje się wyłącznie swoją stroną! ...
Ale pomyliłeś zagadnienia. Nie dostrzegamy innych, gdy trzeba pomóc, nawet gdy jest to w zasięgu naszych możliwości, ale na krytykę albo wskazywanie "co ktoś powinien" energii nam nie brakuje.
02-04-2015 22:33 
 Ocena 1 na 1
e-duch (1053 punktów)
Być może mówimy o tym samym
Wydaje mi się , że ty mówiłaś o tym , że każdy powinien przyjrzeć się temu czy aby na pewno postępuje ... słusznie , dobrze ...
Ja natomiast chciałem zaznaczyć , że wartościowym wydaje mi się branie pod uwagę , uwzględnianie potrzeb , interesów innych
Ale mogłem się oczywiście pomylić
pozdrawiam
e-duch

szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
Anna Salman (16360 punktów)
>Być może mówimy o tym samym
Chyba dokładnie o czymś innym
>... każdy powinien przyjrzeć się temu czy aby na pewno postępuje ... słusznie, dobrze ...
Racja
>... wartościowym wydaje mi się branie pod uwagę, uwzględnianie potrzeb, interesów innych
Też racja
>Ale mogłem się oczywiście pomylić
Raczej obydwoje mieliśmy rację ...
Olek Mularski (3178 punktów)
>Protestuję przeciwko wyciąganiu ludności cywilnej do wojska!

I co to da?

>w przyszłości być może przywrócenie obowiązkowego poboru do wojska

Dążymy do pełnej profesjonalizacji wojska i wątpię, żeby ktokolwiek zechciał jeszcze wrócić do poboru i opierać się tylko na nim, gdyż jest to system zły i archaiczny.

>-> albo armia zawodowa/technologiczna albo dążenie do absurdalnego rozlewu krwi: prymitywny nacjonalizm < oświecony humanizm.

W czasie pokoju, konfliktu w dużej odległości od państwa ("misja zagraniczna") lub przygranicznego o niewielkim nasileniu (w naszym przypadku byłby to konflikt z Litwą, Słowacją czy Czechami) armia zawodowa to dobre rozwiązanie i można się oprzeć tylko na niej. W przypadku wojny na pełną skalę (pozostali nasi sąsiedzi) armia taka nawet jeśli jest duża (a nasza armia taką nie jest) zawsze będzie za mała, w związku z tym istnieje konieczność prowadzenia mobilizacji poborowych w sytuacjach kryzysowych i okresowych ćwiczeń. Nie jest to w żaden sposób krzywdzące dla obywateli, gdyż zdarza się rzadko, czas do stawienia się w jednostce jest wystarczająco długi, żeby nikt się nie spóźnił, nieobecność w pracy jest zaś usprawiedliwiona i przysługuje za nią wynagrodzenie.

>Utrzymać sojusze i zawodową armię, a nie zwykłych ludzi ciągać na poligon żeby sobie postrzelali - to uwłacza wolności osobistej i nakręca atmosferę, że przelewanie krwi bez sensu jest spoko.

Już raz, w 1939 myśleliśmy, że sojusznicy nas uratują. Jak wyszło- wszyscy wiemy. Chcesz na kogoś liczyć- licz na siebie.

>Im więcej zwykłych ludzi będzie z karabinami i czołgami się strzelać "ZA OJCZYZNĘ!" tym więcej ich zginie, a politycy którzy do tego doprowadzą będą się śmiali "co za idioci".

Wątpię, żeby ktokolwiek z takiej sytuacji (jeśli do niej dojdzie) się śmiał.

Si vis pacem para bellum.
30-03-2015 23:57 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Dążymy do pełnej profesjonalizacji wojska ...

Wojsko może być profesjonalne, ale wojna taką nie jest: to zwykle totalna improwizacja. Wchodzą "profesjonaliści",ale burzone się domy cywilów, miasta, wsie. Rakieta zamiast w czołg trafia w szpiteal lub szkołę, spirala nienawiści nakręca się. Zaczyna mówić się o ludobójstwie...Armia może być supedr nowoczesna, ale wojna to zawsze regres, barbarzyństwo, klęska na wszystkich frontach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
31-03-2015 16:17 
 Ocena 1 na 1
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Dążymy do pełnej profesjonalizacji wojska ...
>Wojsko może być profesjonalne, ale wojna taką nie jest: to zwykle totalna improwizacja. Wchodzą "profesjonaliści",ale burzone się domy cywilów, miasta, wsie. Rakieta zamiast w czołg trafia w szpiteal lub szkołę, spirala nienawiści nakręca się. Zaczyna mówić się o ludobójstwie...Armia może być supedr nowoczesna, ale wojna to zawsze regres, barbarzyństwo, klęska na wszystkich frontach.

Zgadzam się z tobą- wojna to klęska i tragedia i nikt jej nie popiera i nie powinien popierać. Jednakże piszę analizując fakt zaistnienia konfliktu z punktu widzenia państwa i ewentualnej wygranej lub przegranej w nim, a nie z punktu widzenia ludności cywilnej (ten zawsze jest jednoznaczny).
diogenes (42753 punktów)
>albo armia zawodowa/technologiczna albo dążenie do absurdalnego rozlewu krwi

Jasne, jak rozlew krwi, to profesjonalny, technologiczny, a nie amatorski, absurdalny.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
dnlg (85 punktów)
Polska weszła do NATO i polskie władze przestały troszczyć się o silną armię. To co mamy teraz, to śmiech na sali. Naród liczący 38 mln ludzi, a realna armia, która pójdzie w bój, to może jakieś 30 tys. To już Czesi wydają się być groźniejszym przeciwnikiem od Polski.

Błędne jest twoje rozumowanie. Chcesz oddać kraj za darmo? Tak nisko cenisz swój honor i dorobek historyczny twojej ojczyzny? Wschodniej granicy nie musisz iść pilnować, ale swojego domu czy ulicy jak najbardziej.

Ani Palikot, ani Kaczyński czy Komorowski nie jest rozsądnym człowiekiem. Pierwszy chce uciec, drugi otwartej wojny, trzeci wpuścić Amerykanów na podwórko, a jak będzie trzeba, to i "zrobić laskę". Dlaczego Polacy słuchają tych osłów?
31-03-2015 09:39 
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Błędne jest twoje rozumowanie.
Bo ty tak napisałeś?
>Chcesz oddać kraj za darmo?
Nawet gdyby chciał to nie od autora to zależy, byłby przecież tylko trybikiem w maszynie.
>Tak nisko cenisz swój honor i dorobek historyczny twojej ojczyzny?
Honor i ojczyzna. Argumentów brak więc trzeba po coś takiego sięgnąć. Czymże ta ojczyzna mi się przysłużyła, iż zasługuje na obronę? Klerykalizmem? Korupcją i skrajnym zidioceniem polityków? Tendencjami antywolnościowymi i zakazem jako sposobem na wszystko?
   Dziwnym wydaje mi się obwinianie obywatela za niechęć do obrony takiej maci ojczyzny, zupełnie jakby z samego faktu urodzenia się w tym kraju wynikał taki obowiązek, niezależnie od tego jak ów kraj wywiązuje się ze swoich wobec obywateli powinności. Jak dla mnie Polska nie jest krajem, którego warto bronić a łzawe gadki o honorach czy dorobkach historycznych mało znaczą w porównaniu z obecną szarą rzeczywistością.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
31-03-2015 15:13 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jak dla mnie Polska nie jest krajem, którego warto bronić...

W wojnie nie chodzi o taki czy inny kraj.
Wojna zaczyna się na dobre wtedy, kiedy stoisz oko w oko z kimś, kto może pozbawić cię życia. Wojna to sytuacja, kiedy ludzie jako zbiorowość stoją przed wyborem żyć, albo ginąć. Kraj (jako struktura polityczna) jest kwestią trzeciorzedną; diabli wezmą ten, będzie inny, jak zwykle po wojnie. Reżyserzy wojen doskonale zdaja sobie z tego sprawę.

O życiu nie da się tego powiedzieć. Wojna to sytuacja,w której musisz błyskawicznie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto bronić siebie, rodzinę i kota.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
31-03-2015 15:40 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Wojna zaczyna się na dobre wtedy, kiedy stoisz oko w oko z kimś, kto może pozbawić cię życia.
Zanim do tego dojdzie mogę opuścić kraj, zakładając rzecz jasna, iż granice nie zostaną zamknięte a ojczyzna nie sięgnie po mnie swoimi lepkimi łapkami.
>Wojna to sytuacja, kiedy ludzie jako zbiorowość stoją przed wyborem żyć, albo ginąć.
Albo uciekać. Choć obawiam się, że nawet tak niewydarzone państwo jak Polska dysponowałoby adekwatnymi środkami przymusu pozwalającymi na utrzymanie poborowych w ryzach.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Dean11 (302 punktów)
>>Wojna zaczyna się na dobre wtedy, kiedy stoisz oko w oko z kimś, kto może pozbawić cię życia.
>Zanim do tego dojdzie mogę opuścić kraj, zakładając rzecz jasna, iż granice nie zostaną zamknięte a ojczyzna nie sięgnie po mnie swoimi lepkimi łapkami.

Skąd założenie, że kraje trzecie swoich granic nie zamkną? Co wtedy?
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Skąd założenie, że kraje trzecie swoich granic nie zamkną? Co wtedy?
Bohatersko rzucę się z szablą na czołgi*. Równie dobrze mógłbym się zastanawiać nad tym co zrobię w razie ataku kosmitów. Jedno i drugie jest mniej więcej tak samo prawdopodobne.

*Tak, tak wiem, że to mit.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
dnlg (85 punktów)
>Honor i ojczyzna. Argumentów brak więc trzeba po coś takiego sięgnąć. Czymże ta ojczyzna mi się przysłużyła, iż zasługuje na obronę? Klerykalizmem? Korupcją i skrajnym zidioceniem polityków? Tendencjami antywolnościowymi i zakazem jako sposobem na wszystko?
To już druga kwestia. Państwo to nie tylko ułomna władza i wrogie obywatelom urzędy, to przede wszystkim naród. Władzę można zmienić, legalnie lub nie. Co Ty zrobiłeś, żeby uświadomić swoim krajanom, jak źle się w tym kraju dzieje? Jak ludzie dalej będą tacy obojętni wobec sytuacji w kraju, to nic się nie zmieni, te same mordy będą zasiadać w parlamencie kolejne 25 lat. Jeśli nie chcesz walczyć o lepszy kraj, to co Cię trzyma przed wyjazdem za granicę?
>Dziwnym wydaje mi się obwinianie obywatela za niechęć do obrony takiej maci ojczyzny, zupełnie jakby z samego faktu urodzenia się w tym kraju wynikał taki obowiązek, niezależnie od tego jak ów kraj wywiązuje się ze swoich wobec obywateli powinności.
Co Ci zostanie, jak stracisz ojczyznę? Zapytaj starszych krewnych/znajomych, którzy przeżyli czasy wojny, jakie mają zdanie na ten temat. Druga sprawa, powtórzę raz jeszcze, nie jest za późno na zmiany w tym kraju. Ludzie muszą sobie uświadomić jakie mają prawa i możliwości, inaczej ciężko będzie rozmawiać o sensie obrony "takiej maci ojczyzny".
>Jak dla mnie Polska nie jest krajem, którego warto bronić a łzawe gadki o honorach czy dorobkach historycznych mało znaczą w porównaniu z obecną szarą rzeczywistością.
Obyś nie musiał jej bronić. Po pierwsze, życzę Tobie i sobie, żebyśmy nie mieli takiej potrzeby. Po drugie, nie chciałbym iść w bój z kimś, kto przy pierwszej okazji da dyla.
31-03-2015 18:36 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To już druga kwestia. Państwo to nie tylko ułomna władza i wrogie obywatelom urzędy, to przede wszystkim naród.
Nawet jeśli to i naród nie jest lepszy, władza to przecież tylko jego zwierciadło.
>Władzę można zmienić, legalnie lub nie.
Na to drugie nie mam szans a to pierwsze też tylko w sferze marzeń. To przecież nie banda zidiociałych polityków jest największym problemem.
>Co Ty zrobiłeś, żeby uświadomić swoim krajanom, jak źle się w tym kraju dzieje?
Nic. Jeśli sami nie dostrzegają to nie mam zamiaru tracić czasu - żeby nie dostrzegać problemów ojczyzny najwspanialszej to trzeba mieć klapki na oczach.
>Jak ludzie dalej będą tacy obojętni wobec sytuacji w kraju, to nic się nie zmieni, te same mordy będą zasiadać w parlamencie kolejne 25 lat.
Jest taka możliwość. Być może jednak większość uważa, że lepsze zło znane niż nieznane, z jakiegoś przecież powodu na te same zakazane ryje głosuje. Zresztą według mnie to nie politycy są głównym problemem, tylko ludzie spośród, których władzuchna jest wybierana.
>Jeśli nie chcesz walczyć o lepszy kraj, to co Cię trzyma przed wyjazdem za granicę?
Niechęć do walki o lepszy kraj nie oznacza automatycznej chęci wyjazdu. Choć jeśli jeszcze się pogorszy to raczej siedział tu nie będę, mateczka ojczyzna w swej niezmierzonej łaskawości zapewniła lekcje języka obcego.
>Co Ci zostanie, jak stracisz ojczyznę?
Inne kraje? Na mnie lep ojczyźniany nie działa, kraju urodzenia w końcu nie wybierałem.
>Zapytaj starszych krewnych/znajomych, którzy przeżyli czasy wojny, jakie mają zdanie na ten temat.
Po co? Cóż mnie ich zdanie obchodzi? Alboż to mam swoje życie układać podług czyichś wyobrażeń? Będzie ktoś chciał to niech sobie za taką jej mać ojczyznę walczy czy chociaż wydaje z siebie patriotyczne okrzyki, mnie to nie pociąga.
>Druga sprawa, powtórzę raz jeszcze, nie jest za późno na zmiany w tym kraju.
Za późno może nie, ale zmiany są tak samo prawdopodobne jak brak idiotów w sejmie przyszłej kadencji.
>Obyś nie musiał jej bronić.
Również mam taką nadzieję.
>Po drugie, nie chciałbym iść w bój z kimś, kto przy pierwszej okazji da dyla.
Ja w ogóle nie chciałbym iść do boju. A dyla jeśli miałbym okazję to rzeczywiście bym dał. Jakoś mało atrakcyjnym wydaje mi się zabijanie czy ginięcie za Wielką Polskę Katolicką.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
dnlg (85 punktów)
>Nawet jeśli to i naród nie jest lepszy, władza to przecież tylko jego zwierciadło.
Zgadzam się w 50%. Widzisz, w tym narodzie jesteś Ty i ja, i użytkownicy tego portalu, więc nie jest tragicznie.
>Nic. Jeśli sami nie dostrzegają to nie mam zamiaru tracić czasu - żeby nie dostrzegać problemów ojczyzny najwspanialszej to trzeba mieć klapki na oczach.
Tu się nie zgadzam. Wytłumaczę Ci to na zasadzie analogii. Ludzie idą na studia, zdobywają tytuły, żeby stać się autorytetami w danej dziedzinie. Człowiek nieedukowany, o przeciętnej lub poniżej przeciętnej inteligencji liczy na tych wyedukowanych, że zapewnią mu bezpieczeństwo (ochronę). Takim bezpieczeństwem jest na przykład: opieka medyczna, kontrola sanitarna, bezpieczeństwo energetyczne. Zatem bardzo błędnym rozumowaniem jest, iż ci ludzie mogą sobie zdać z czegoś sprawę lub - jak to nazwałeś - coś dostrzegą. Od nas, osób wyedukowanych oczekują pomocy, przewodnictwa, więc wybierają w każdych wyborach coraz to gorszych socjalistów na urzędy. Spójrz na to z tej perspektywy - mamy do odegrania role w tym społeczeństwie. Ja za chwilę będę magistrem technologii żywności i już kilka razy przekonałem się o potrzebie pomocy rodzinie i znajomym w "uświadomieniu". Wiedza o żywności i żywieniu w naszym społeczeństwie jest, dosłownie, żadna. Dlatego nie dopuszczam do siebie nawet takiej myśli, że ci ludzie mogą sami coś dostrzec.
>Jest taka możliwość. Być może jednak większość uważa, że lepsze zło znane niż nieznane, z jakiegoś przecież powodu na te same zakazane ryje głosuje. Zresztą według mnie to nie politycy są głównym problemem, tylko ludzie spośród, których władzuchna jest wybierana.
Masz rację, tak jak Piłsudski - "naród wspaniały, tylko ludzie ku#wy".
>Niechęć do walki o lepszy kraj nie oznacza automatycznej chęci wyjazdu. Choć jeśli jeszcze się pogorszy to raczej siedział tu nie będę, mateczka ojczyzna w swej niezmierzonej łaskawości zapewniła lekcje języka obcego.
Jeśli uważałeś na lekcjach
>Inne kraje? Na mnie lep ojczyźniany nie działa, kraju urodzenia w końcu nie wybierałem.
Rozumiem twój punkt widzenia. Do nie dawna też myślałem w ten sposób. Jednak doszło do mnie, że nie chcę jechać do obcych i być piętnowanym. Oni - w tej Anglii i gdziekolwiek indziej - nas nie chcą, a kiedy ktoś mnie nie chce, to się nie pcham. Tutaj jestem u siebie, home sweet home, jaki by nie był.
>Po co? Cóż mnie ich zdanie obchodzi? Alboż to mam swoje życie układać podług czyichś wyobrażeń? Będzie ktoś chciał to niech sobie za taką jej mać ojczyznę walczy czy chociaż wydaje z siebie patriotyczne okrzyki, mnie to nie pociąga.
Miałem na myśli to, żebyś wykazał odrobinę empatii wobec tych osób. Czasami warto wysłuchać starszej, doświadczonej osoby.
>Za późno może nie, ale zmiany są tak samo prawdopodobne jak brak idiotów w sejmie przyszłej kadencji.
Always look on the bright side of life. Każdy może się do tej zmiany przyczynić. To jest jak z ćwiczeniami, efekty widoczne są dopiero po miesiącach pracy.
>Ja w ogóle nie chciałbym iść do boju. A dyla jeśli miałbym okazję to rzeczywiście bym dał. Jakoś mało atrakcyjnym wydaje mi się zabijanie czy ginięcie za Wielką Polskę Katolicką.
Polska jest tak samo katolicka, jak Mars gazowym olbrzymem. Wszyscy tylko w gębie mocni. Podczas studiów trafiłem na dwie osoby, które mogłyby się nazwać osobami wierzącymi. W tym samym czasie poznałem kilkadziesiąt, może więcej, osób, którym bliżej do ateistów, tylko boją się przyznać. Jakby przyznanie się było równoznaczne ze spaleniem na stosie.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zgadzam się w 50%. Widzisz, w tym narodzie jesteś Ty i ja, i użytkownicy tego portalu, więc nie jest tragicznie.
Ilu jest użytkowników tego portalu a ilu krzyczących "pedały do gazu"? Ilu jest użytkowników tego portalu a ilu pieprzących, że aborcja to morderstwo? Ilu jest takich, dla których zakaz jest receptą na wszystko?
   Ten portal jest niszowy i niereprezentatywny a i tu można różnych oryginałów znaleźć.
>Tu się nie zgadzam.
Twoje prawo. Ja się z Twoim wytłumaczeniem nie zgadzam.
>Ludzie idą na studia, zdobywają tytuły, żeby stać się autorytetami w danej dziedzinie.
Skąd wiesz? Ja tam poszedłem żeby zdobyć wiedzę i papier. Inni mogą iść tylko po papier, kolejni żeby przedłużyć młodość. Powodów nie brak. I z tym autorytetem bym nie przesadzał, ileż w końcu teraz znaczy magister.
>Zatem bardzo błędnym rozumowaniem jest, iż ci ludzie mogą sobie zdać z czegoś sprawę lub - jak to nazwałeś - coś dostrzegą.
Bynajmniej, bo tu mowa o dolegliwościach zarówno codziennych jak i tych medialnych. Niskie pensje nie są jakimś dziwowiskiem w tym kraju, o różnych aferach też sporo można usłyszeć. Problemy z katolickimi aptekarzami czy lekarzami również nie są czymś czego całkiem nie widać.
>Dlatego nie dopuszczam do siebie nawet takiej myśli, że ci ludzie mogą sami coś dostrzec.
Ja mam o ludziach trochę lepsze zdanie i myślę, że dostrzegają. Dostrzeganie nie oznacza jednak działania, wcale też nie jest powiedziane, że chcą zmienić to co ewentualnie dostrzegają.
>Rozumiem twój punkt widzenia. Do nie dawna też myślałem w ten sposób. Jednak doszło do mnie, że nie chcę jechać do obcych i być piętnowanym. Oni - w tej Anglii i gdziekolwiek indziej - nas nie chcą, a kiedy ktoś mnie nie chce, to się nie pcham. Tutaj jestem u siebie, home sweet home, jaki by nie był.
Co kto lubi. A w tym kraju wcale u siebie się nie czuje.
>Miałem na myśli to, żebyś wykazał odrobinę empatii wobec tych osób.
A ta empatia miałaby się przejawiać w postępowaniu podług wyobrażeń takiej osoby? Walczył ktoś za II RP? Świetnie, ale co w związku z tym?
>Czasami warto wysłuchać starszej, doświadczonej osoby.
Czasami warto też zignorować. Moje życie, moje decyzje i moja za nie odpowiedzialność. To ja mam być zadowolony ze swojej doli nie inni.
>Każdy może się do tej zmiany przyczynić. To jest jak z ćwiczeniami, efekty widoczne są dopiero po miesiącach pracy.
Nie. Efekty mogłyby być widoczne gdyby mentalność ludzi została przeorana. Bez takiego wstrząsu dalej będzie ten sam syf.
>Polska jest tak samo katolicka, jak Mars gazowym olbrzymem.
Bynajmniej. Polska jest krajem gdzie katolicyzm odgrywa dużą rolę polityczną, inaczej rzecz wygląda z przestrzeganiem kościelnych zaleceń. Polecam artykuł z "Polityki" - www.polity(*)5,1,religijnosc-po-polsku.read
>Podczas studiów trafiłem na dwie osoby, które mogłyby się nazwać osobami wierzącymi.
Jednostkowe przykłady są bez większego znaczenia. Ja spotkałem praktycznie samych wierzących a jeszcze więcej takich, którzy kościelne tabu chcieli narzucać innym. Ateistów prawie nie uświadczyłem.
   I który z nas ma rację? Na podstawie przykładów jednostkowych tego nie rozstrzygniemy, trzeba sięgnąć dalej.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
31-03-2015 15:26 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Polska weszła do NATO i polskie władze przestały troszczyć się o silną armię.

To wielki błąd. Scedowanie obrony życia na kogoś innego świadczy o zaniku instynktu samozachowawczego, woli życia. Wojsko w strukturze państwa to jak witamina C w menu: jej brak powoduje szkorbut, a wtedy sypią się zęby i nie można się odgryźć.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365