Autentyk:
Opowiadał go studentom biologii pewien profesor o swoim koledze – naukowcu.
Kolega ów miał wygłosić jakieś sympozjum na Grenlandii i został zaproszony na noc do jednej z eskimoskich rodzin. Jakie było jego zdumienie, gdy pan domu zapytał go wieczorem po kolacji: „Żona czy córka?”. „Ale że co?” – zdziwił się pesząc przy tym zacny naukowiec. „No wie pan, my tu mamy w wiosce chów wsobny i korzystamy zawsze z takiej okazji, gdy pojawia się tutaj obcy mężczyzna i może wzbogacić naszą populację o nowe geny”. Skromny profesor nie chciał powiedzieć, czy jego kolega skorzystał z tej „niemoralnej propozycji”.
Wracając do czystej nauki:
Ogłoszone niedawno wyniki badania całych genów wielu goryli górskich wykazały rzecz dość zaskakująca.
Obecnie ale i wielokrotnie w przeszłości gatunek ten żył bardzo nielicznie na Ziemi (bardzo mała populacja - rzędu kilkaset sztuk).
Zakładano, generalnie, że w takiej populacji dochodzi, w pewnym stopniu, do tak zwanego chowu wsobnego i musi to powodować osłabienie zdrowia kolejnych pokoleń, a nawet może wymarcie gatunku.
Tymczasem do tego jednak jakoś nie dochodziło i nie dochodzi w przypadku tych goryli.
Mamy z gorylami bardzo dużo wspólnych genów. Dlatego, moim zdaniem, można uznać to za powód do pewnego optymizmu na temat losów ludzkości gdy, zmuszona ostatecznie zmianami słońca, wyruszy ona, raczej nie tysiącami ludzi naraz, kolonizować inną planetę (na przykład przy okazji bliskiego mijania się Układu Słonecznego z innym układem planetarnym - co się zdarza co około 100 milionów lat o miesiąc świetlny).
Na szczęście w przypadku ludzi mamy jeszcze rozum, umiejętność zapisywania historii rodów, co ułatwi unikanie przez kolonizatorów planet pragnących mieć dzieci wiązania się z osobami blisko spokrewnionymi.
Oczywiście w tak trudnych warunkach pionierskich nikt nie będzie bawił się w ślub motywowany metafizyczne i w dozgonną wierność małżeńską, jeśli z kalkulacji genetycznej wyjdzie, że osoba X powinna mieć dziecko z osobą Z, bo z każdą inną jest bliżej spokrewniona.
Takie tematy jak kolonizacja kosmosu i wydatki państwa na nią będą usilnie zwalczane przez kler o ile jakimś cudem dotrwa do tamtych czasów.
Każdy kler, katolicki, islamski, eskimoski czy inny, musi bowiem udawać (mimo że są to, w dużej mierze, ateistyczni, cyniczni homoseksualiści oraz czynni pedofile), że wierzy w święte księgi i w koniec świata "literalnie" doczekany na ziemi.
www.bbc.co(*)50409-gorilla-genome-good-news