 |
Czy moralność wynika z wolnej woli? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2015 00:25 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czy moralność wynika z wolnej woli?
4 na 4 | Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. Ale...
Spójrzmy na pewne sytuacje z różnych punktów widzenia. Polityk legalizuje narkotyki co w efekcie powoduje wzrost spożycia narkotyków - kilka osób umiera. Ale z punktu widzenia tych osób fakty są takie, że to narkoman podjął decyzję żeby ćpać. Oprócz tego narkomanami zostają ludzie, których rodzice popełnili błędy wychowawcze dające taki efekt. Winne jest też np złe towarzystwo. Narkomana Jurka rzuciła dziewczyna i dlatego zaczął ćpać - był słaby psychicznie ale można powiedzieć, że w pewnym sensie dziewczyna jest winna. No i teraz można popatrzeć na sytuację z kilku pkt widzenia: - winny jest polityk - winna jest dziewczyna Jurka, która go rzuciła - winni są jego rodzice bo źle go wychowali - winne jest towarzystwo Jurka - winni są rodzice ludzi z tego towarzystwa
Odpowiedzialność tutaj albo się rozmywa albo jest zrzucana na kogoś. Winny tak naprawdę jest Jurek bo miał wolny wybór. Mógł nie sięgać po narkotyki.
Ale fakty są takie, że decyzja polityka spowodowała śmierć kilku narkomanów. Fakty są takie, że złe wychowanie rodziców powoduje wzrost patologicznych zachowań itd.
Teraz tak - wolnej woli nie ma. A więc nie mógł być winny sam narkoman. Jurek został narkomanem bo został uwarunkowany w zły sposób i dlatego dokonał złego wyboru. Ale to co go uwarunkowało nie może być winne - rodzice Jurka nie mogą być winni bo też nie mają wolnej woli, polityk także nie miał wolnej woli i jego decyzja była uwarunkowana w jakiś sposób.
Kto tu jest winny? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | wsx666 (1067 punktów) |
>Kto tu jest winny?
Lubię rozmawiać i odpisywać na tematy związane z wolną wolą, interesuję się tym tematem podobnie zresztą jak widzę i Ty. Temat braku winy w przypadku braku wolnej woli to tak naprawdę temat rzeka i był poruszany na łamach nie jednego forum, czy artykułów w prasie setki razy. Powinieneś poczytać artykuły w "Scientific American", czy to polskie wydanie, czy wydanie amerykańskie nie wiem, jakiś 'pdf' poszukaj na temat "free will" o ile w angielskim sobie radzisz. Ja na początku zmagań z tematem wolnej woli także nie potrafiłem zrozumieć fenomenu jej nie istnienia ale to było chyba jakieś kilka lat wstecz, może 3-4. Wkręciłem się w temat i zassałem chyba wszelakie dostępne info w tej dziedzinie i ogarnąłem na czym polega ten tak zwany brak wolnej woli. To wcale nie aż takie skomplikowane, czy kontrowersyjne jak by się mogło wydawać, wynika to po prostu z naszej anatomii i sposobu w jaki funkcjonujemy jako istoty 'żywe' chociaż ja bym tego życiem jako takim nie nazwał a raczej procesem fizyczno/biologiczno/chemicznym w udział którego biorą nie ożywione cząstki materii jakiej wkoło nas dużo, a nazywamy ją martwą. Książka niemalże kultowa i moja biblia racjonalisty a mianowicie "Samolubny Gen" to lektura wręcz obowiązkowa dla każdego kto zaczyna zastanawiać się, czym/kim jesteśmy, czym jest życie i wolna wola. To właśnie w tej książce pada przepiękne sformułowanie, że jesteśmy jedynie maszynami przetrwania, biologicznymi robotami stworzonymi przez DNA by przetrwać, powielić się. Analogicznie, czy uważasz, że roboty które potrafimy stworzyć obecnie jako ludzie posiadają wolną wolę ? Czy realizują tylko program narzucony odgórnie przez ich twórcę...nie pomyśl tylko zaraz, że i my mamy jakiegoś twórcę...to znaczy mamy ale mowa o DNA. Idąc dalej tym tropem pracę DNA którego Dawkins nazywa inaczej ślepym zegarmistrzem można przyrównać do pracy oscylatora, który dostraja się do panującego otoczenia poprzez zmiany swojego położenia i tak na przykładzie maszyny parowej, która bądź to otwiera zawór przy zbyt wysokim ciśnieniu lub go zamyka przy zbyt niskim samoczynnie bez wolnej woli po prostu doprowadza układ do stanu optymalnego i tak właśnie w olbrzymim skrócie działamy my. To że jesteśmy bardzo skomplikowanymi maszynami, to nie zapominajmy, że nasza planeta ma około 5 miliardów lat a to sporo czasu, okres wręcz nie wyobrażalny to ponad 1/3 czasu istnienia całego wszechświata ! Tyle czasu minęło od jej powstania do naszego pojawienia się, przyznasz, ze to sporo by mogła się pojawić taka istota jak człowiek, skoro wszechświat i warunki w nim panujące na to zezwalają. Na koniec odpowiadając na twoje pytanie kto jest winny, temu że narkoman przedawkował, moim zdaniem warunki zewnętrzne, środowisko do którego narkomana organizm nie potrafił się dostosować z różnych przyczyn, co w konsekwencji doprowadziło do zażywania środka powodującego odcięcie się od niesprzyjających danych płynących z zewnątrz do mózgu co powodowało depresję lęki itp, w konsekwencji zaburzenia w wytwarzaniu hormonów takich jak dopamina, serotonina bez których w ludziach przestaje istnieć chęć życia.
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | To nie jest właśnie takie proste! Popatrz na to teraz z pkt widzenia swojej świadomości, która w pewnym sensie znajduje się poza czasem. Już tłumaczę zawiłość  Masz jakieś uwarunkowania i powtarzasz pewne czynności, które są zapisane w genach jako coś co skutkuje przetrwaniem. Do tego nabywasz z otoczenia tzw memy czyli umysłową reprezentację świata zewnętrznego ale też masę niepotrzebnych i błędnych przekonań. Ale mamy też korę mózgową. Kora przedczołowa odpowiada za analizę siebie. Możemy stworzyć w głowie model świata oparty o jak najbardziej racjonalną wiedzę jaka jest nam znana, o umiejętność przewidywania i empatii - wczucia się w drugą osobę. Możemy przeanalizować swoją postać przez różne "filtry" żeby sprawdzić czy jesteśmy wystarczająco dobrzy. No i możemy zauważyć, że osoba, którą jesteśmy bo tak nas uwarunkował świat zewnętrzny nie jest wcale taka ok i nie postępuje dobrze i korzystnie. Tylko, że nadal nie możemy zmienić pewnych rzeczy, nie mamy na to wpływu. Czyli może być tak jak stało się u mnie - oceniłem siebie racjonalnie i nie jest dobrze a możliwości zmiany jest mało. Ale mogę analizować świadomie rzeczywistość i na tej podstawie podejmuję decyzję a mogę też podjąć decyzję, że zaniecham tego. Mogę jechać samochodem po alkoholu a mogę zostać w domu. Mogę pójść po narkotyki a mogę powiedzieć sobie nie. A uzależniony może iść na terapię. Czyli wybór jest. Świadomość, która analizuje siebie, przeszłość i przewiduje przyszłość na podstawie znanych działających mechanizmów i zależności nie istnieje w czasie tylko w przestrzeni wirtualnej, która wybiera optymalne rozwiązanie. Świadomość jest jednym z czynników decydujących i Ty czujesz, że masz ten wpływ. Co teraz?  A co jak moje wybory z pragnienia są inne niż te wynikające z wiedzy co powinienem a nie da się tego pogodzić ani zmienić? Załóżmy, że polityk wiedział co się stanie jak wprowadzi taką ustawę - jest winny? Rodzice nie wiedzieli, że wychowują źle - nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania Narkoman myślał, że przetestuje kilka razy i zrobi rok przerwy ale się uzależnił. Zresztą podobny dylemat jest z religią. Załóżmy, że dzięki religii grupa pajaców nie zabije swoich ofiar, które zabili dla swojej korzyści a nie wierzyli w nic. Gdyby uwierzyli w bzdury religijne może ze strachu przed diabłem by nie zabili. Tak, wiem - argument słaby bo mają wolną wolę. Ale nie ma wolnej woli bo są uwarunkowania a jednocześnie jest jakiś wybór. Za ciężkie to dla mnie.
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Narkoman myślał, że przetestuje kilka razy i zrobi rok przerwy ale się uzależnił.Uzależnił się, czyli co? Przestał ogarniać, że w sprawie narkotyków ma wybór? > nie ma wolnej woli bo są uwarunkowania a jednocześnie jest jakiś wybór. Za ciężkie to dla mnie.Bo to po prostu nielogiczne. Dlatego pora wreszcie przyjąć do wiadomości, że żadne nałogi nie istnieją, a wszyscy niby to uzależnieni to "cwane gapy", które z upodobaniem poddają się rozmaitym "terapiom odwykowym" na koszt społeczeństwa. A że z terapii odwykowych utrzymuje się rosnąca ekipa terapeutów, to i rośnie grupa zainteresowana rozwijaniem teorii nałogu - czy może lepiej byłoby rzec "teologii nałogu".  W każdym razie nie tylko liczba wyznawców rośnie, ale i powiększa się gama "uzależnień". Tymczasem nałóg to nie żadna "choroba woli", tylko usankcjonowane prawem terroryzowanie otoczenia na rzecz swoich namiętności. Bo gdyby takiego jednego z drugim uzależnionego skutecznie odciąć od ulubionej używki, w większości wypadków żadne istotne zmiany w jego organizmie nie zajdą. Nie istnieje też gotowość do narażenia swojego życia dla używki, choć np. narkomani dla ukojenia głodu narkotycznego gotowi są pono nawet zabić. Ale niechby tak jeden z drugim po tę swoją swoją używkę miał przejść po cienkiej kładce nad przepaścią...
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| |  | | Arturkrzysztof (67 punktów) | Moim zdaniem wolna wola to jakieś pojecie względne, znajdzie się wielu zwolenników jak i przeciwników wolnej woli i można dyskutować ile wlezie.
A co powiecie o marzeniach?? Jeżeli ja o czymś marzę, chciałbym coś zdobyć lub osiągnąć, to chyba przykład na wolna wolę? Zaczynam działać w tym kierunku, oczywiście napotykam na przeciwności, ale dążę do celu, czy to nie dowód na to że wolna wola jednak istnieje? Oczywiście mam wolną wolę na tyla na ile pozwala mi szereg uwarunkowań zewnętrznych jak i moich wewnętrznych. Np.mogę sobie pomarzyć,że jestem kosmonautą, ale wiem,że tego nie osiągnę, więc to zostaje tylko w świecie marzeń. Ale mogę sobie wymarzyć lepszy samochód, czyli marzę o czymś co jest dla mnie osiągalne, więc ciułam pieniądze, biorę kredyt i może po wielu wyrzeczeniach, ale swoje marzenie spełniłem. Czy to nie dowód że gdzieś tam moja wolna wola działa? Ja nie leżę na kanapie i proszę przyrodę, krasnoludki o auto, ale zaczynam działać, więc to chyba akt mojej woli. Narkoman pierwszy raz zaćpał moim zdaniem z własnej nieprzymuszonej woli. Nikt mu nie kazał! Mógł uciec przed problemami ( bo to chyba podstawowa wymówka ) w alkohol, lub pójść do psychologa czy psychiatry. Więc wyjść miał kilka. Taki człowiek znalazł wyjście z sytuacji najbardziej mu odpowiadające - ale on tak postanowił, taka była jego wola. A nałóg i uzależnienie to już inna bajka. Moim zdaniem marzenia nie zostały uwarunkowane czymś, tylko powstały w mojej głowie, mogę je podzielić na te,które mogę zrealizować i te które są dla mnie nie osiągalne. Następnie moją wolą będzie, czy zostanę z browarkiem na kanapie, czy wezmę się do roboty. " czy moralność wynika z wolnej woli?" Ja myślę że moralność jest ściśle związana z wolnym wyborem. np. Szanowany jegomość rano maszeruje z żonką do kościoła, a wieczorem po pijaku spuszcza łomot swojej drugiej połowie. Więc jego wolą jest "udawać!! rano pana bogobojnego", jego wolą jest nachlać się, oraz jego wolą jest okazać w taki a nie inny sposób miłość do matki jego dzieci. itp...itd...Ot tak tą wolną wolę widzę. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> A co powiecie o marzeniach?Marzenia to nasz największy nałóg.  > nałóg i uzależnienie to już inna bajka.Właśnie: bajka.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >A co powiecie o marzeniach?> Marzenia to nasz największy nałóg.  > >nałóg i uzależnienie to już inna bajka.> Właśnie: bajka.To marzenia są nałogiem czy jednak nałogi nie istnieją tylko są wymysłem terapeutów i uzależnionych, którzy terroryzują społeczeństwo?
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To marzenia są nałogiem czy jednak nałogi nie istnieją tylko są wymysłem terapeutów i uzależnionych, którzy terroryzują społeczeństwo?  Nałogi nie istnieją, perskiego oka tam użyłam...
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> nie masz racji a nałogi istniejąWykazałam, że nie istnieją.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >nie masz racji a nałogi istnieją> Wykazałam, że nie istnieją.Nie wykazałaś tylko przedstawiłaś swoje zdanie, które jest niezgodne z rzeczywistością. Ale masz rację co do terapeutów i ich metod "leczenia". Nałóg można spokojnie kontrolować ale to nie znaczy, że on nie istnieje. Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu. A czy to źle? Wg mnie nie zawsze ale to już temat na inną rozmowę
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu. Jeśli chęć, którą nazywasz "nałogiem" miałaby być "nieodparta", to jaki stan nazywasz "kontrolowaniem nałogu"?
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu.> Jeśli chęć, którą nazywasz "nałogiem" miałaby być "nieodparta", to jaki stan nazywasz "kontrolowaniem nałogu"?Zawsze decydujemy co zrobimy. Mamy świadomość i wybór. Przede mną leży kreska amfetaminy - stwierdzam, że tego nie chcę bo nie lubię ćpać włada  Przed kimś uzależnionym leży kreska - pojawia się bardzo silna potrzeba wciągnięcia jej przez nos. Większość temu ulega i to jest właśnie nałóg. W tym przypadku uzależnienie psychiczne - ktoś chce powtarzać bodziec dający tej osobie przyjemność. Jeśli ktoś zdaje sobie z tego sprawę może nie wciągać kreski mimo, że bardzo chce i cierpi kiedy tego nie zrobi - to jest kontrola nałogu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>> Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu.
>...może nie wciągać kreski mimo, że bardzo chce i cierpi kiedy tego nie zrobi - to jest kontrola nałogu.
No ale co robi "nieodparcie" w tej "spokojnie" odpartej chęci?
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>> Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu.> >...może nie wciągać kreski mimo, że bardzo chce i cierpi kiedy tego nie zrobi - to jest kontrola nałogu.> No ale co robi "nieodparcie" w tej "spokojnie" odpartej chęci?Czepiasz się słówek co chyba oznacza, że rozmijasz się z sednem wypowiedzi, znaczeniem. To tak jakby idącemu człowiekowi wmówić, że tak naprawdę on nie idzie tylko tło się przemieszcza a on stoi w miejscu. Jego mózg ma siłę sprawczą żeby zmieniać tło i stworzyć iluzję, że człowiek idzie
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Czepiasz się Pomidor.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Zgniły?  Tak. Bo w obliczu wykazanej Ci sprzeczności porzuciłeś meritum na rzecz ad personam, czyli rzuciłeś we mnie zgniłym pomidorem. 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>żeby uciec od meritum czepiłaś się słówek A to Twoje słówka przecież były, czyżbyś pisał niemerytorycznie?
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >żeby uciec od meritum czepiłaś się słówek> A to Twoje słówka przecież były, czyżbyś pisał niemerytorycznie?Merytorycznie ale Ty uciekasz od meritum i czepiasz się słówek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>uciekasz od meritum Zacytuj taką ucieczkę.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>> Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu. >>...może nie wciągać kreski mimo, że bardzo chce i cierpi kiedy tego nie zrobi - to jest kontrola nałogu. >No ale co robi "nieodparcie" w tej "spokojnie" odpartej chęci? > Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Tu jest taka ucieczka.
Meritum czyli to, że ktoś czuje wielką chęć żeby przyćpać i ćpa wyłączając racjonalizm ale może włączyć racjonalizm i to kontrolować omijasz wykazaniem pozornej sprzeczności, która istnieje tylko kiedy czepiasz się słówek. Zresztą robisz więcej takich sztuczek i dyskusja z Tobą nie jest merytoryczna (mimo, że jest ciekawa bo dobrze stosujesz chwyty erystyczne).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>> Nałóg można spokojnie kontrolować [...] Jeśli czuję nieodpartą chęć zrobienia czegoś to mowa jest o nałogu. >>>...może nie wciągać kreski mimo, że bardzo chce i cierpi kiedy tego nie zrobi - to jest kontrola nałogu. >>No ale co robi "nieodparcie" w tej "spokojnie" odpartej chęci? >Tu jest taka ucieczka. To nie żadna ucieczka, tylko wykazanie sprzeczności w Twoim twierdzeniu.
>Meritum czyli to, że ktoś czuje wielką chęć żeby przyćpać... Meritum to nie takie czy inne twierdzenia, lecz istota sprawy. W dyskusji między nami tą istotą jest kwestia istnienia bądź nieistnienia nałogów i w Twoim przykładzie nie ma takich moich twierdzeń, które by tej kwestii nie dotyczyły.
>robisz więcej takich sztuczek Więc ich więcej przytocz, zamiast gołosłownie mnie pomawiać.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To nie żadna ucieczka, tylko wykazanie sprzeczności w Twoim twierdzeniu.Sprzeczności brak. Jest pozorna sprzeczność, której możesz się czepić jeśli nie rozumiesz meritum albo nie wiesz jak na to odpowiedzieć. Chodzi o to, że nałogowiec odczuwa, że musi sięgnąć po używkę. Zawsze może sobie powiedzieć "nie" i to kontrolować ale to nie jest takie proste bo jest uzależniony. Gdyby chciał mógłby spokojnie pozbyć się nałogu ale nie chce bo odczuwa korzyść z ćpania. > >robisz więcej takich sztuczek> Więc ich więcej przytocz, zamiast gołosłownie mnie pomawiać.Nie ma potrzeby bo każdy to pewnie widzi ale dla Ciebie mogę to zrobić  Np tu: > >prostytucja jest groźna.> A prostytutki to bohaterki...> Tylko że to Ty gloryfikujesz prostytutki, głosząc, że ich profesja jest groźna (podkreśliłam Ci).Proste zdanie - prostytucja jest groźna. To ryzyko. Przy okazji pozbycie się godności, honoru. Zeszmacenie. Ty wysnuwasz wnioski z kosmosu. Wnioski, które nie wynikają z tego co piszę. Nie gloryfikuję ani prostytucji ani motocyklistów ryzykujących zdrowie i życie. Bohater to ktoś kto ryzykuje dla ratowania innych a nie ten kto ryzykuje bezsensownie lub w sposób niegodny. Ćpanie może być dążeniem do przyjemności, może być ucieczką od świata a może być też głupotą. > Rozważamy kwestię nałogów, a zarówno nikotynizm jak i heroinizm uchodzą za nałogi, więc na potrzeby naszych rozważań są równoprawneZrównujesz nikotynizm z heroinizmem na potrzeby rozważań. Równie dobrze można na tej zasadzie zrównać zabicie muchy z zabiciem człowieka - manipulacja. > Pisząc "strata życia" sam przypisałeś życiu wartość.Znów nadinterpretacja. Można stracić coś bezwartościowego albo wręcz coś co jest złe i wtedy ta strata jest pozytywna. > >>zasadą jest ratowanie życia za wszelką cenę.> >Czyją zasadą?> Przyrody.> >Kto ustala co jest mylne?> Poszukiwacze prawdy.Pytając kto ustala co jest mylne chciałem pokazać Ci, że nie istnieje taka zasada bo nikt jej nie ustalił. Ratowanie życia za wszelką cenę to głupota. > narkomani ryzykują żeby zdobyć działkęA górnicy żeby zarobić. Pisałem o tym, że narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę co było odpowiedzią na Twój wpis, że nie ryzykują a Ty wyjeżdżasz z górnikami  Potrafisz odwrócić kota ogonem żeby wyszło na Twoje ale i tak nie wychodzi i bynajmniej to nie jest komplement
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >To nie żadna ucieczka, tylko wykazanie sprzeczności w Twoim twierdzeniu.> Sprzeczności brak.Jeśli nałóg jest "nieodpartą chęcią" i zarazem można nałóg "spokojnie kontrolować", która to kontrola polega na "niewciąganiu kreski mimo, się bardzo chce", to jest to sprzeczność. > Jest pozorna sprzecznośćWykaż tę pozorność. > jeśli nie rozumiesz meritum albo nie wiesz jak na to odpowiedziećZgniły pomidor, dziękuję za uznanie. > Chodzi o to, że nałogowiec odczuwa, że musi sięgnąć po używkę. Zawsze może sobie powiedzieć "nie" i to kontrolować ale to nie jest takie proste bo jest uzależniony. Gdyby chciał mógłby spokojnie pozbyć się nałogu ale nie chce bo odczuwa korzyść z ćpania.Jak to "gdyby chciał, to mógłby, zapomniałeś, że nałóg to "chęć nieodparta"? > Bohater to ktoś kto ryzykuje dla ratowania innych a nie ten kto ryzykuje bezsensownie lub w sposób niegodny.Prostytutka chyba ryzykuje sensownie, bo dla kasy i zarazem godnie, bo ratuje innych.  > Zrównujesz nikotynizm z heroinizmem na potrzeby rozważań.Tak, rozważamy bowiem kwestię istnienia nałogów. > Równie dobrze można na tej zasadzie zrównać zabicie muchy z zabiciem człowieka - manipulacja.Żadna manipulacja, zabicie to zabicie, mucha też ma tylko jedno życie. > >Pisząc "strata życia" sam przypisałeś życiu wartość.> Znów nadinterpretacja. Można stracić coś bezwartościowego albo wręcz coś co jest złe i wtedy ta strata jest pozytywna."Miałam katar, ale go straciłam..." > Pytając kto ustala co jest mylne chciałem pokazać Ci, że nie istnieje taka zasada...Zadając retoryczne pytanie trzeba się liczyć z taką niespodzianką jak rzeczowa odpowiedź.  > Ratowanie życia za wszelką cenę to głupota.Co jest cenniejsze od życia np. Twojej matki? > >narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę> A górnicy żeby zarobić.> Pisałem o tym, że narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę co było odpowiedzią na Twój wpis, że nie ryzykują... Tutaj jest ten Twój wpis o treści "narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę", jak klikniesz, to sobie przeczytasz, że nie odpowiadałeś tam na moje twierdzenie, że narkomani nie ryzykują. > Potrafisz odwrócić kota ogonem żeby wyszło na Twoje ale i tak nie wychodziWięc w końcu potrafię czy nie? 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeśli nałóg jest "nieodpartą chęcią" i zarazem można nałóg "spokojnie kontrolować", która to kontrola polega na "niewciąganiu kreski mimo, się bardzo chce", to jest to sprzeczność.> >Jest pozorna sprzeczność> Wykaż tę pozorność.Pozorność polega na tym, że dosłownie interpretujesz zwroty "nieodparta chęć" i "spokojnie kontrolować" podczas gdy są to zwroty potoczne i nie interpretuje się ich dosłownie. Wychodzi więc na to, że czepiasz się słówek i uciekasz od meritum. > >Chodzi o to, że nałogowiec odczuwa, że musi sięgnąć po używkę. Zawsze może sobie powiedzieć "nie" i to kontrolować ale to nie jest takie proste bo jest uzależniony. Gdyby chciał mógłby spokojnie pozbyć się nałogu ale nie chce bo odczuwa korzyść z ćpania.> Jak to "gdyby chciał, to mógłby, zapomniałeś, że nałóg to "chęć nieodparta"?Brak zdolności do abstrakcyjnego myślenia? Odpiszesz zgniłym pomidorem, wiem  Bo nie potrafisz spojrzeć krytycznie na swoje wpisy i będziesz się doszukiwać ad personam (bo masz kruche ego). No dobra ale to wynika pewnie z tego, że jesteś kobietą więc wybaczam  > Prostytutka chyba ryzykuje sensownie, bo dla kasy i zarazem godnie, bo ratuje innych.  Kogo ratuje? Dla kasy to nie znaczy, że sensownie ale skoro nie widzisz nic złego w byciu prostytutką no to hmm... rób co chcesz ale mam nadzieję, że Cię nie poznam w realu  > >Zrównujesz nikotynizm z heroinizmem na potrzeby rozważań.> Tak, rozważamy bowiem kwestię istnienia nałogów.Nałóg nałogowi nierówny. Nie rozważamy tylko próbujesz bez dowodów przeforsować swoje zdanie. Dowody na nałogi są - wystarczy iść do monaru albo poczytać o badaniach nad narkotykami. Mało tego nałogiem może być także hazard, jedzenie albo druga osoba (taki nałóg ludzie nazywają miłością). Nałogiem może być sława, uznanie, szacunek innych. > >Równie dobrze można na tej zasadzie zrównać zabicie muchy z zabiciem człowieka - manipulacja.> Żadna manipulacja, zabicie to zabicie, mucha też ma tylko jedno życie.No a maluch i bolid formuły 1 to samochody. Ponad klasyfikacją obiektów można postawić porównywanie obiektów i ocenę ich wagi. Wygląda na to, że tego nie potrafisz. > >>Pisząc "strata życia" sam przypisałeś życiu wartość.> >Znów nadinterpretacja. Można stracić coś bezwartościowego albo wręcz coś co jest złe i wtedy ta strata jest pozytywna.> "Miałam katar, ale go straciłam..."No widzisz? I wyszło Ci to na dobre!  > >Pytając kto ustala co jest mylne chciałem pokazać Ci, że nie istnieje taka zasada...> Zadając retoryczne pytanie trzeba się liczyć z taką niespodzianką jak rzeczowa odpowiedź.  Można się liczyć także z erystyczną odpowiedzią taką jak Twoja. No ok, portal nazywa się racjonalista ale to nie znaczy, że każdy użytkownik będzie racjonalistą. To trudne do osiągnięcia bez wprowadzenia dyskryminacji dla kobiet  > >Ratowanie życia za wszelką cenę to głupota.> Co jest cenniejsze od życia np. Twojej matki?Zdrowie i dobre samopoczucie mojej matki. Gdyby cierpiała i nie dałoby się temu zapobiec zabiegałbym o eutanazję ze względu na dobro mamy zamiast ratować jej życie za wszelką cenę. > >>narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę> >A górnicy żeby zarobić.> >Pisałem o tym, że narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę co było odpowiedzią na Twój wpis, że nie ryzykują...> Tutaj jest ten Twój wpis o treści "narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę", jak klikniesz, to sobie przeczytasz, że nie odpowiadałeś tam na moje twierdzenie, że narkomani nie ryzykują.Nie pamiętasz już tego o czym pisaliśmy wcześniej? Metafora z kładką dotyczyła właśnie dyskusji o ryzyku i Twojego stwierdzenia, że nie ryzykują. > >Potrafisz odwrócić kota ogonem żeby wyszło na Twoje ale i tak nie wychodzi> Więc w końcu potrafię czy nie?  Kota ogonem potrafisz obrócić ale i tak nie wychodzi na Twoje bo z definicji wyjść nie może
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Pozorność polega na tym, że dosłownie interpretujesz zwroty "nieodparta chęć" i "spokojnie kontrolować" podczas gdy są to zwroty potoczneDefinicja, której nie można brać dosłownie, to w najlepszym razie definicja pozorna. >ale to wynika pewnie z tego, że jesteś kobietą więc wybaczam Rozumiem, że z zawartości swych gaci wnosisz, iż należysz do inteligentniejszej połowy ludzkości.> >Prostytutka chyba ryzykuje sensownie, bo dla kasy i zarazem godnie, bo ratuje innych.  > Kogo ratuje?Zainteresowanych seksualnym spełnieniem.  > Dla kasy to nie znaczy, że sensownieWięc górnik też bez sensu do kopalni zjeżdża? > Nałóg nałogowi nierówny.Ale i nałogowi równy tylko nałóg. > Nie rozważamy tylko próbujesz bez dowodów przeforsować swoje zdanieKoronnym dowodem jest alogiczna definicja nałogu. > Dowody na nałogi są - wystarczy iść do monaru...Istnienie narkomanów dowodzi (nad)używania narkotyków, tego, że narkomani nie mogą przestać nie dowodzi nic. > >"Miałam katar, ale go straciłam..."> No widzisz? I wyszło Ci to na dobre!  Dlatego tak się nie mawia. > No ok, portal nazywa się racjonalista ale to nie znaczy, że każdy użytkownik będzie racjonalistą. To trudne do osiągnięcia bez wprowadzenia dyskryminacji dla kobiet  Skoro twierdzisz, że kobiety to przygłupy, pozdrów swoją matkę. > >Co jest cenniejsze od życia np. Twojej matki?> Zdrowie i dobre samopoczucie mojej matki. Gdyby cierpiała...No popatrz, nagle najważniejsze by nie cierpieć, a nie te jakieś honory i godności.  > > Tutaj jest ten Twój wpis o treści "narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę", jak klikniesz, to sobie przeczytasz, że nie odpowiadałeś tam na moje twierdzenie, że narkomani nie ryzykują.> Nie pamiętasz już tego o czym pisaliśmy wcześniej?Nie widzisz, że Ci zacytowałam i zalinkowałam? > Kota ogonem potrafisz obrócić ale i tak nie wychodzi na Twoje bo z definicji wyjść nie może  Dawaj tę definicję.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Pozorność polega na tym, że dosłownie interpretujesz zwroty "nieodparta chęć" i "spokojnie kontrolować" podczas gdy są to zwroty potoczne> Definicja, której nie można brać dosłownie, to w najlepszym razie definicja pozorna.Czyli jak mówię, że stąpasz po cienkiej linii to myślisz, że chodzi o faktyczne przechadzanie się po linie?  Wiem, że kobiety mają problem z abstrakcyjnym myśleniem ale bez przesady  > >ale to wynika pewnie z tego, że jesteś kobietą więc wybaczam > Rozumiem, że z zawartości swych gaci wnosisz, iż należysz do inteligentniejszej połowy ludzkości.Nie. Polecam zapoznanie się z neurobiologią i różnicami między męskim i kobiecym mózgiem  >>Prostytutka chyba ryzykuje sensownie, bo dla kasy i zarazem godnie, bo ratuje innych.  > >Kogo ratuje?> Zainteresowanych seksualnym spełnieniem.  Przed czym ich ratuje? Raczej udostępnia im usługę szmacąc się przy tym, tracąc godność. Mam nadzieję, że należysz do kobiet, które rozumieją pojęcie godności i odnoszą je do siebie i nie muszę tłumaczyć na czym polega zło prostytucji  > >Dla kasy to nie znaczy, że sensownie> Więc górnik też bez sensu do kopalni zjeżdża?Nie. Górnik nie ma z tym związku. Za dużo erystyki, za mało rozsądku w Twoich wypowiedziach. Nie wiem czy jest sens dalej dyskutować na takim poziomie  > >Dowody na nałogi są - wystarczy iść do monaru...> Istnienie narkomanów dowodzi (nad)używania narkotyków, tego, że narkomani nie mogą przestać nie dowodzi nic.No to polecam zapoznanie się z wiedzą psychologiczną zamiast gadania takich bzdur. Trollujesz? > >No ok, portal nazywa się racjonalista ale to nie znaczy, że każdy użytkownik będzie racjonalistą. To trudne do osiągnięcia bez wprowadzenia dyskryminacji dla kobiet  > Skoro twierdzisz, że kobiety to przygłupy, pozdrów swoją matkę.Racjonalista nie jest przeciwieństwem przygłupa. Ale dałaś niezły dowód na to co właśnie chciałaś obalić tym nieudolnym przykładem  > >>Co jest cenniejsze od życia np. Twojej matki?> >Zdrowie i dobre samopoczucie mojej matki. Gdyby cierpiała...> No popatrz, nagle najważniejsze by nie cierpieć, a nie te jakieś honory i godności.  Kupiłem czosnek, majeranek i przecier pomidorowy. A poza tym w domu wszyscy zdrowi a pan Jacek poszedł na basen. pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka Pomidor. Zgniły pomidor  > >> Tutaj jest ten Twój wpis o treści "narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę", jak klikniesz, to sobie przeczytasz, że nie odpowiadałeś tam na moje twierdzenie, że narkomani nie ryzykują.> >Nie pamiętasz już tego o czym pisaliśmy wcześniej?> Nie widzisz, że Ci zacytowałam i zalinkowałam?A może odnieś się do tego co napisałem? > >Kota ogonem potrafisz obrócić ale i tak nie wychodzi na Twoje bo z definicji wyjść nie może  > Dawaj tę definicję.Znów nie rozumiesz znaczenia słów. Nie dawaj definicję tylko nie może wyjść obrócenie kota ogonem bo nie masz racji skoro uciekasz się do obracania kota ogonem zamiast merytorycznych argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Dziękuję za dyskusję.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Dyskusja trwała i tak za długo. Czasem lepiej pogadać z mikrofalówką...Skoro za długo, to może raczej z krótkofalówką?  (Chyba, że komuś chodzi o przygotowywanie pomidorów, nie rozmowę.)
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli ja o czymś marzę, chciałbym coś zdobyć lub osiągnąć, to chyba przykład na wolna wolę? Zaczynam działać w tym kierunku, oczywiście napotykam na przeciwności, ale dążę do celu, czy to nie dowód na to że wolna wola jednak istnieje? Oczywiście mam wolną wolę na tyla na ile pozwala mi szereg uwarunkowań zewnętrznych jak i moich wewnętrznych. Np.mogę sobie pomarzyć,że jestem kosmonautą, ale wiem,że tego nie osiągnę, więc to zostaje tylko w świecie marzeń. Ale mogę sobie wymarzyć lepszy samochód, czyli marzę o czymś co jest dla mnie osiągalne, więc ciułam pieniądze, biorę kredyt i może po wielu wyrzeczeniach, ale swoje marzenie spełniłem. Czy to nie dowód że gdzieś tam moja wolna wola działa? Ja nie leżę na kanapie i proszę przyrodę, krasnoludki o auto, ale zaczynam działać, więc to chyba akt mojej woli.
Jakiej woli? Skąd się biorą Twoje marzenia? Czyż właśnie one nie są największym zniewoleniem jakie Cię spotyka? Musisz je zaspokoić i wtedy cierpisz. Jeśli nie możesz ich zaspokoić to wtedy cierpisz najbardziej. Jeśli ich nie masz to nie masz celów i cierpisz. Wolna wola byłaby wtedy gdybyś wymyślał sobie marzenie, które jest dobre i możliwe do zrealizowania bez wielkich wyrzeczeń i zaspokajał to. Świat byłby dobry gdyby każdy miał taką możliwość. Utopia.
>Narkoman pierwszy raz zaćpał moim zdaniem z własnej nieprzymuszonej woli. Nikt mu nie kazał! Mógł uciec przed problemami ( bo to chyba podstawowa wymówka ) w alkohol, lub pójść do psychologa czy psychiatry. Więc wyjść miał kilka. Taki człowiek znalazł wyjście z sytuacji najbardziej mu odpowiadające - ale on tak postanowił, taka była jego wola. A nałóg i uzależnienie to już inna bajka.
Wybrał ucieczkę, mniejsze zło wg swojego umysłu. Psycholog i psychiatra na wiele problemów nie pomogą. Szczególnie kiedy samemu ma się przemyślenia daleko wykraczające poza te dziedziny ale uwzględniające je na niższym poziomie swojego myślenia.
>Moim zdaniem marzenia nie zostały uwarunkowane czymś, tylko powstały w mojej głowie, mogę je podzielić na te,które mogę zrealizować i te które są dla mnie nie osiągalne. Następnie moją wolą będzie, czy zostanę z browarkiem na kanapie, czy wezmę się do roboty.
Powstały same? Bez uwarunkowań? No właśnie, masz wybór ale pozorny. Albo browarek na kanapie i chwila przyjemności, która potem się źle skończy albo wzięcie się do roboty czyli świadoma rezygnacja z przyjemności po to żeby uniknąć większej nieprzyjemności w przyszłości.
> " czy moralność wynika z wolnej woli?" > Ja myślę że moralność jest ściśle związana z wolnym wyborem. np. Szanowany jegomość rano maszeruje z żonką do kościoła, a wieczorem po pijaku spuszcza łomot swojej drugiej połowie. Więc jego wolą jest "udawać!! rano pana bogobojnego", jego wolą jest nachlać się, oraz jego wolą jest okazać w taki a nie inny sposób miłość do matki jego dzieci. itp...itd...Ot tak tą wolną wolę widzę. >Pozdrawiam.
Ale on został uwarunkowany do takich zachowań. Geny, wychowanie = budowa jego mózgu i posiadanie modeli, wzorców, które jako podsumowanie na wyjściu dają takie wybory, które potem określamy jako złe.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Narkoman myślał, że przetestuje kilka razy i zrobi rok przerwy ale się uzależnił.> Uzależnił się, czyli co? Przestał ogarniać, że w sprawie narkotyków ma wybór?Uznał, że chwilowa przyjemność czerpana z narkotyków liczy się bardziej niż wszystko pozostałe. Narkoman ucieka od świata rzeczywistego w świat narkotyków bo tam ma strefę komfortu. Świat realny narzuca wymagania, obowiązki a w zamian niczego nie daje. Wszyscy mogliby postępować prawidłowo i wtedy świat działałby jak w zegarku (idealna utopia) ale niewiele osób byłoby szczęśliwych z tego powodu. Każdy robiłby to co powinien ale przyjemność z takiego życia czerpaliby tylko nieliczni. > >nie ma wolnej woli bo są uwarunkowania a jednocześnie jest jakiś wybór. Za ciężkie to dla mnie.> Bo to po prostu nielogiczne.Logiczne. Nie mamy wyboru uwarunkowań, którym podlegamy ale mamy zdolność do oceny. Możemy więc postępować wbrew sobie i wybrać rozsądek co sprzyja przetrwaniu ale odbiera przyjemność. > Dlatego pora wreszcie przyjąć do wiadomości, że żadne nałogi nie istnieją, a wszyscy niby to uzależnieni to "cwane gapy", które z upodobaniem poddają się rozmaitym "terapiom odwykowym" na koszt społeczeństwa. A że z terapii odwykowych utrzymuje się rosnąca ekipa terapeutów, to i rośnie grupa zainteresowana rozwijaniem teorii nałogu - czy może lepiej byłoby rzec "teologii nałogu". W każdym razie nie tylko liczba wyznawców rośnie, ale i powiększa się gama "uzależnień".Na koszt społeczeństwa bo społeczeństwo chce zrobić z narkomana podatnika. Maszynkę, która wyrzeka się swojej przyjemności i zapieprza na rzecz innych. Narkomania to chyba skrajny przykład niegodzenia się z tymi wymogami społecznymi. No bo dlaczego ktoś ma się na to godzić? > Tymczasem nałóg to nie żadna "choroba woli", tylko usankcjonowane prawem terroryzowanie otoczenia na rzecz swoich namiętności. Bo gdyby takiego jednego z drugim uzależnionego skutecznie odciąć od ulubionej używki, w większości wypadków żadne istotne zmiany w jego organizmie nie zajdą.Albo niepoddanie się terrorowi społeczeństwa na koszt zrobienia z tego człowieka niewolnika społeczeństwa, który ma robić wszystko na rzecz innych i nic z tego nie mieć. Nałóg nie istnieje? Istnieje tylko nie istnieją dobrzy terapeuci, którzy podchodzą indywidualnie do pacjenta. Oni widzą numerek F cośtam co sobie sklasyfikowali swoją etykietką i nie wychodzą poza ten ciasny punkt widzenia. > Nie istnieje też gotowość do narażenia swojego życia dla używki, choć np. narkomani dla ukojenia głodu narkotycznego gotowi są pono nawet zabić. Ale niechby tak jeden z drugim po tę swoją swoją używkę miał przejść po cienkiej kładce nad przepaścią...Narażają się. Wielu takich by przeszło przez taką kładkę a część by spadła  Przecież heroinistki uprawiają prostytucję żeby zarobić na narkotyk.
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Narkoman ucieka od świata rzeczywistego w świat narkotyków bo tam ma strefę komfortu.I to jest JEGO wybór. > >>nie ma wolnej woli bo są uwarunkowania a jednocześnie jest jakiś wybór. Za ciężkie to dla mnie.> >Bo to po prostu nielogiczne.> Logiczne.Więc czemu dla Ciebie za ciężkie? > Możemy więc postępować wbrew sobie i wybrać rozsądekRozsądek skłania do postępowania wbrew naturze, nie wbrew sobie. > Wielu takich by przeszło przez taką kładkę...A skąd wiesz? > Przecież heroinistki uprawiają prostytucję żeby zarobić na narkotyk.Przecież? Uważasz, że prostytucja polega na narażaniu życia? 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Narkoman ucieka od świata rzeczywistego w świat narkotyków bo tam ma strefę komfortu.> I to jest JEGO wybór.To jest jego reakcja na coś co nie podoba mu się w świecie. Mamy uwarunkowanie (taka a nie inna ocena świata) i reakcję. Taka osoba ma także wybór ale wg mnie odgrywa on tu mniejszą rolę. > >>>nie ma wolnej woli bo są uwarunkowania a jednocześnie jest jakiś wybór. Za ciężkie to dla mnie.> >>Bo to po prostu nielogiczne.> >Logiczne.> Więc czemu dla Ciebie za ciężkie?Bo jednocześnie jesteśmy jakoś uwarunkowani ale mamy wybór. Tylko, że ten wybór jest taki, że jeśli uwarunkowania są złe to wybieramy między uczuciami a wyborem, którego powinniśmy dokonać. Jeśli występujemy przeciwko swoim uczuciom zaczynają się problemy. Ciężko także oceniać moralnie różne sytuacje z tych powodów, o których pisałem - na jeden skutek może składać się duża liczba przyczyn a więc wybór i wina są rozmyte w wielu przypadkach. > >Możemy więc postępować wbrew sobie i wybrać rozsądek> Rozsądek skłania do postępowania wbrew naturze, nie wbrew sobie.Wbrew naturze czyli wbrew sobie. > >Wielu takich by przeszło przez taką kładkę...> A skąd wiesz?Znam psychikę takich ludzi i wiem do czego są w stanie się posunąć. > >Przecież heroinistki uprawiają prostytucję żeby zarobić na narkotyk.> Przecież? Uważasz, że prostytucja polega na narażaniu życia?  W pewnym sensie też ale ważniejsza jest tutaj całkowita utrata honoru, godności, człowieczeństwa.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Wielu takich by przeszło przez taką kładkę...> >A skąd wiesz?> Znam psychikę takich ludzi i wiem...Czyli Ty "znasz i wiesz", OK, a skąd mogą wiedzieć inni, w tym ja? > >>Przecież heroinistki uprawiają prostytucję żeby zarobić na narkotyk.> >Przecież? Uważasz, że prostytucja polega na narażaniu życia?  > W pewnym sensieW pewnym sensie, to każde zarobkowanie jest narażaniem życia. > ważniejsza jest tutaj całkowita utrata honoru, godności, człowieczeństwa.W obliczu zagrożenia życia godność czy honor to fanaberie bez znaczenia. Nałogi niby istnieją, ale dla używki nikt życia nie będzie narażał. Jedno czego naprawdę chcemy używać, to życie.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czyli Ty "znasz i wiesz", OK, a skąd mogą wiedzieć inni, w tym ja?Mogą się dowiedzieć poznając takie osoby albo zainteresować się tym jak psychologia opisuje takie osoby. Do tego trochę obserwacji. > >>Przecież? Uważasz, że prostytucja polega na narażaniu życia?  > >W pewnym sensie> W pewnym sensie, to każde zarobkowanie jest narażaniem życia.Nie jest. A prostytucja jest groźna. > >ważniejsza jest tutaj całkowita utrata honoru, godności, człowieczeństwa.> W obliczu zagrożenia życia godność czy honor to fanaberie bez znaczenia.Uważam odwrotnie i jest sporo ludzi, którzy tak uważają. Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc. > Nałogi niby istnieją, ale dla używki nikt życia nie będzie narażał. Jedno czego naprawdę chcemy używać, to życie.Przecież każdy heroinista naraża życie dla używki a jednak istnieją heroiniści. Tylko nie pisz, że nie istnieją, proszę
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Czyli Ty "znasz i wiesz", OK, a skąd mogą wiedzieć inni, w tym ja?> Mogą się dowiedzieć poznając takie osobyNo ale gdzie można poznać taką osobę idącą po kładce nad przepaścią po używkę?  > prostytucja jest groźna.A prostytutki to bohaterki...  > >W obliczu zagrożenia życia godność czy honor to fanaberie bez znaczenia.> Uważam odwrotnie i jest sporo ludzi, którzy tak uważają."Uważam" to pogląd, niestety mylny, zasadą jest ratowanie życia za wszelką cenę. > Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc.Rozumiem, że spróbowałeś jednego i drugiego i stąd wiesz.  > każdy heroinista naraża życie dla używkiHeroinista wielokrotnie doświadczył, że zażyta heroina go nie zabiła, więc nie ma przy jej zażywaniu poczucia zagrożenia. Ale po kładce nad przepaścią po heroinę - o ile nie jest linoskoczkiem - się nie wybierze.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No ale gdzie można poznać taką osobę idącą po kładce nad przepaścią po używkę?  Po używki nie idzie się nad przepaścią po kładce. To była tylko Twoja wymyślona sytuacja, która jest metaforą podejmowania ryzyka. Możesz iść na odwyk gdzie siedzą narkomani i zapytać ich co zrobili żeby zdobyć działkę. > >prostytucja jest groźna.> A prostytutki to bohaterki...  Masz kiepski wzorzec bohaterów z dzieciństwa jeśli tak sądzisz  Prostytutki to desperatki, osoby które dotknęły dna. > >Uważam odwrotnie i jest sporo ludzi, którzy tak uważają.> "Uważam" to pogląd, niestety mylny, zasadą jest ratowanie życia za wszelką cenę.Czyją zasadą? Kto ustala co jest mylne? Może jakiś nieomylny byt w niebie?  > >Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc.> Rozumiem, że spróbowałeś jednego i drugiego i stąd wiesz.  To źle rozumiesz  Wiem co można stracić żyjąc i wiem, że po śmierci nie ma niczego więc mogę chyba porównać obie sytuacje?  > >każdy heroinista naraża życie dla używki> Heroinista wielokrotnie doświadczył, że zażyta heroina go nie zabiła, więc nie ma przy jej zażywaniu poczucia zagrożenia. Ale po kładce nad przepaścią po heroinę - o ile nie jest linoskoczkiem - się nie wybierze.A skąd wiesz, że się nie wybierze? Jak ja "uwielbiam" takie wszechwiedzące osoby czytające w myślach  Heroinista nie jest debilem, który nie wie co robi heroina. Tacy ludzie dotykają dna i nie widzą rozwiązania a heroina jest dla nich zastępstwem dla normalnego życia.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Po używki nie idzie się nad przepaścią po kładce.I to Ci właśnie próbuję powiedzieć: dla używki nikt nie zaryzykuje życia, także tzw nałogowiec. > >> prostytucja jest groźna.> >A prostytutki to bohaterki...  > Masz kiepski wzorzec bohaterów...Tylko że to Ty gloryfikujesz prostytutki, głosząc, że ich profesja jest groźna (podkreśliłam Ci). > Prostytutki [...] dotknęły dna.Temat na osobny wątek. > >zasadą jest ratowanie życia za wszelką cenę.> Czyją zasadą?Przyrody. > Kto ustala co jest mylne?Poszukiwacze prawdy.  > >>Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc [...] po śmierci nie ma niczegoSkoro po śmierci nie ma niczego, tracąc życie, tracisz wszystko, w tym owo "coś, co można stracić żyjąc"; ergo: strata życia jest stratą największą. Matematyka. > >Heroinista [...] po kładce nad przepaścią po heroinę - o ile nie jest linoskoczkiem - się nie wybierze.> A skąd wiesz, że się nie wybierze?Bo np. namiętny palacz z okazji pobytu w szpitalu nagle spoko w tym szpitalu tygodniami bez mrugnięcia okiem nie pali... 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Po używki nie idzie się nad przepaścią po kładce.> I to Ci właśnie próbuję powiedzieć: dla używki nikt nie zaryzykuje życia, także tzw nałogowiec.Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie za bardzo. Łopatologicznie - dla używki człowiek zaryzykuje życie ale nie ma w realnym świecie sytuacji, w której trzeba przejść po kładce nad przepaścią żeby zdobyć działkę. Wystarczy iść do dilera  > >>> prostytucja jest groźna.>>A prostytutki to bohaterki...  > >Masz kiepski wzorzec bohaterów...> Tylko że to Ty gloryfikujesz prostytutki, głosząc, że ich profesja jest groźna (podkreśliłam Ci).Czyli jak stwierdzam, że ktoś robi coś groźnego to znaczy, że gloryfikuję tę osobę?  Nie. Masz jakieś problemy z myśleniem przyczynowo - skutkowym? > >>zasadą jest ratowanie życia za wszelką cenę.> >Czyją zasadą?> Przyrody.> >Kto ustala co jest mylne?> Poszukiwacze prawdy.  Kto ma skarb - osoba, która go ma czy ta, która go poszukuje?  > >>>Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc [...] po śmierci nie ma niczego> Skoro po śmierci nie ma niczego, tracąc życie, tracisz wszystko, w tym owo "coś, co można stracić żyjąc"; ergo: strata życia jest stratą największą. Matematyka.Oj kiepsko. Życie nie jest wartością. Jest nośnikiem wartości i przyjemności albo nośnikiem cierpienia. Jeśli ktoś żyje i ma szanse tylko cierpieć to lepiej pozbyć się tego co jest przyczyną cierpienia czyli życia. Jeśli kupa w worku to jedyne co masz to nie pozbędziesz się tego bo to będzie dla Ciebie wielka strata?  > >>Heroinista [...] po kładce nad przepaścią po heroinę - o ile nie jest linoskoczkiem - się nie wybierze.> >A skąd wiesz, że się nie wybierze?> Bo np. namiętny palacz z okazji pobytu w szpitalu nagle spoko w tym szpitalu tygodniami bez mrugnięcia okiem nie pali...  Palenie to nie to samo co heroina. Poza tym są palacze, którzy palą podczas pobytu w szpitalu. Zdaje się, że to zdecydowana większość. Szczerze mówiąc nie spotkałem się z przypadkiem palacza, który nie pali na czas pobytu w szpitalu a trochę czasu w szpitalach spędziłem. Jeden gość nawet w dniu operacji obudził się na sali, wstał i poszedł zapalić. Pielęgniarka próbowała go uspokoić i usadzić ale on wiedział lepiej - palenie ważniejsze. I wyszedł na szluga, zakręciło mu się w głowie i się przewrócił. A potem wstał, wrócił do łóżka. Miał duże szczęście, że nic mu się wtedy nie stało.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie za bardzo. Łopatologicznie...Pomidor. Na wskroś zgniły!  > nie ma w realnym świecie sytuacji, w której trzeba przejść po kładce nad przepaścią żeby zdobyć działkęStwórzmy ją więc, by zobaczyć ilu "nałogowców" zaryzykuje. > Czyli jak stwierdzam, że ktoś robi coś groźnego to znaczy, że gloryfikuję tę osobę? Tak. (Oczywiście chodzi o dobrowolne podejmowanie ryzyka.) > Masz jakieś problemy z myśleniem...?Pomidor.  > >>Kto ustala co jest mylne?> >Poszukiwacze prawdy.  > Kto ma skarb - osoba, która go ma czy ta, która go poszukuje?  A dlaczego pytasz?  > >>>>Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc [...] po śmierci nie ma niczego> >Skoro po śmierci nie ma niczego, tracąc życie, tracisz wszystko, w tym owo "coś, co można stracić żyjąc"; ergo: strata życia jest stratą największą. Matematyka.> Oj kiepsko.Pomidor. To już trzeci. > Życie nie jest wartością.Pisząc "strata życia" sam przypisałeś życiu wartość. > Palenie to nie to samo co heroina.Rozważamy kwestię nałogów, a zarówno nikotynizm jak i heroinizm uchodzą za nałogi, więc na potrzeby naszych rozważań są równoprawne. > są palacze, którzy palą podczas pobytu w szpitaluSą, ale nie przeczą mojej tezie. > wyszedł na szluga, zakręciło mu się w głowie i się przewrócił. A potem wstał, wrócił do łóżka.A gdyby nałóg był "chęcią nieodpartą", jak się twierdzisz, ten gość dopaliłby. No ale upadek mu pokazał, że właśnie wlazł na kładkę nad przepaścią, więc zaniechał ryzyka. 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Pomidor. Na wskroś zgniły!  A fuj  > >nie ma w realnym świecie sytuacji, w której trzeba przejść po kładce nad przepaścią żeby zdobyć działkę> Stwórzmy ją więc, by zobaczyć ilu "nałogowców" zaryzykuje.Ok, najlepiej umówmy sprawę na forum a potem zadzwonimy na 997  > >Czyli jak stwierdzam, że ktoś robi coś groźnego to znaczy, że gloryfikuję tę osobę? > Tak. (Oczywiście chodzi o dobrowolne podejmowanie ryzyka.)Bo? Nie dostrzegam związku przyczynowo skutkowego między stwierdzeniem, że ktoś ryzykuje a gloryfikowaniem go. > >>>Kto ustala co jest mylne?> >>Poszukiwacze prawdy.  > >Kto ma skarb - osoba, która go ma czy ta, która go poszukuje?  > A dlaczego pytasz?  A nic, tak sobie  > >>>>>Strata życia jest niczym w porównaniu do tego co można stracić żyjąc [...] po śmierci nie ma niczego> >>Skoro po śmierci nie ma niczego, tracąc życie, tracisz wszystko, w tym owo "coś, co można stracić żyjąc"; ergo: strata życia jest stratą największą. Matematyka.> >Oj kiepsko.> Pomidor. To już trzeci.Niedługo będzie cały stragan a ja wolałbym przeczytać konkretne odpowiedzi  > >Życie nie jest wartością.> Pisząc "strata życia" sam przypisałeś życiu wartość.Wręcz przeciwnie. Porównałem brak wartości życia do wartości ważniejszych, które wynikają z życia i mogą być dobre albo złe. Życie jest tylko nośnikiem tych wartości i jeśli złych jest więcej niż dobrych to życie ma wartość ujemną. > >Palenie to nie to samo co heroina.> Rozważamy kwestię nałogów, a zarówno nikotynizm jak i heroinizm uchodzą za nałogi, więc na potrzeby naszych rozważań są równoprawne.Ja rozmawiam przez komórkę a w komórce trzymam pomidory ale to nie jest równoprawne. Albo inaczej żeby porównanie było bardziej dokładne - kiedy ktoś je gó*no a ktoś inny pomidory to obaj jedzą więc ich czynność jest równoprawna?  > >są palacze, którzy palą podczas pobytu w szpitalu> Są, ale nie przeczą mojej tezie.Której tezie? > >wyszedł na szluga, zakręciło mu się w głowie i się przewrócił. A potem wstał, wrócił do łóżka.> A gdyby nałóg był "chęcią nieodpartą", jak się twierdzisz, ten gość dopaliłby. No ale upadek mu pokazał, że właśnie wlazł na kładkę nad przepaścią, więc zaniechał ryzyka.  Wystarczy, że zapalił czyli wyszedł na kładkę tylko, że się z niej spie****ił i nie był w stanie kontynuować tej czynności
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>nie ma w realnym świecie sytuacji, w której trzeba przejść po kładce nad przepaścią żeby zdobyć działkę> >Stwórzmy ją więc, by zobaczyć ilu "nałogowców" zaryzykuje.> Ok, najlepiej umówmy sprawę na forum a potem zadzwonimy na 997  A co ma do tego policja? Nie mówiłam serio o tym inscenizowaniu, próbowałam Cię sprowokować do wskazania realiów tej miary co chodzenie nad przepaścią po używkę, cóż, jak widać takie nie występują. > Nie dostrzegam związku przyczynowo skutkowego między stwierdzeniem, że ktoś ryzykuje a gloryfikowaniem go.Ryzykowanie wymaga odwagi, a odwaga to cnota.  > >A dlaczego pytasz?  > A nic, tak sobie  Na przyszłość pytaj zasadnie.  > wolałbym przeczytać konkretne odpowiedzi Wskaż na które merytoryczne pytanie Ci nie odpowiedziałam, a nadrobię. > Porównałem brak wartości życia do wartości ważniejszychCzyli porównywałeś wartość wg Ciebie zerową do wartości wg Ciebie większych. > Życie jest tylko nośnikiem tych wartości i jeśli złych jest więcej niż dobrych to życie ma wartość ujemną.Czyli jaką ma życie wartość, jeśli dobrych wartości jest w nim więcej? No?  > Rozważamy kwestię nałogów, a zarówno nikotynizm jak i heroinizm uchodzą za nałogi, więc na potrzeby naszych rozważań są równoprawne.> Ja rozmawiam przez komórkę a w komórce trzymam pomidory ale to nie jest równoprawne.Bo i dlaczego miałoby, skoro to inaczej zdefiniowane obiekty; co innego nałóg i nałóg. > kiedy ktoś je gó*no a ktoś inny pomidory to obaj jedzą więc ich czynność jest równoprawna? Tak, jedzenie (czynność) to zawsze jedzenie, niezależnie od spożywanego produktu, podobnie z nałogami, uważa się za nałóg namiętne stosowanie używek niezależnie od ich rodzaju. > >>są palacze, którzy palą podczas pobytu w szpitalu> >Są, ale nie przeczą mojej tezie.> Której tezie?Że używkę da się odrzucić, bo nałóg to mit. Istnienie osób, które wybrały palenie mimo szpitalnego zakazu nie przeczy istnieniu tych, którzy w szpitalu palenia z łatwością zaniechali dowodząc, że zaniechać palenia bez odwykowych korowodów można. > >A gdyby nałóg był "chęcią nieodpartą", jak się twierdzisz, ten gość dopaliłby. No ale upadek mu pokazał, że właśnie wlazł na kładkę nad przepaścią, więc zaniechał ryzyka.  > Wystarczy, że zapalił czyli wyszedł na kładkę tylko, że się z niej spie****ił i nie był w stanie kontynuować tej czynności  Zapalenie papierosa wkrótce po przebudzeniu z operacji (swoją drogą mało inwazyjnej, skoro gość dał radę tego samego dnia samodzielnie wstać z łóżka) to metafora kładki, dlatego nasz palacz nie zauważył "przepaści", poza tym organizm ludzki nie działa z taką przewidywalnością jak prawa fizyki. Nierzadko w medycynie mawia się, że ktoś przeżył cudem, ale tych cudów przy upadku z dużych wysokości jest na tyle mało, że się przepaści boimy bardziej niż lekarskich połajanek. PS Zamiast "spie****ił" lepiej pisać "uciekł", "spadł", "zepsuł"...
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > A co ma do tego policja?To, że dragi są nielegalne więc jak chcesz zrobić taki eksperyment to musisz złamać prawo  Jakby się dało to chętnie założyłbym się z Tobą, że znaleźliby się tacy, którzy przeszliby po kładce nad przepaścią po działkę hery. > Nie mówiłam serio o tym inscenizowaniu, próbowałam Cię sprowokować do wskazania realiów tej miary co chodzenie nad przepaścią po używkę, cóż, jak widać takie nie występują.No to Ci piszę, że realnie nie występują takie sytuacje ale narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę. > >Nie dostrzegam związku przyczynowo skutkowego między stwierdzeniem, że ktoś ryzykuje a gloryfikowaniem go.> Ryzykowanie wymaga odwagi, a odwaga to cnota.  Zależy w jakiej sytuacji, jaka odwaga. Nie uważam tego za cnotę tylko raczej za lekkomyślność, głupotę, zeszmacenie się, upadek. > >>A dlaczego pytasz?  > >A nic, tak sobie  > Na przyszłość pytaj zasadnie.  To było zasadnie ale nie zrozumiałaś więc chyba Ci już nie wytłumaczę  > >wolałbym przeczytać konkretne odpowiedzi > Wskaż na które merytoryczne pytanie Ci nie odpowiedziałam, a nadrobię.Tam gdzie są te pomidory. Sama powinnaś wiedzieć gdzie nie odpowiedziałaś merytorycznie. Myślałem, że świadomie stosujesz ten zabieg  > >Porównałem brak wartości życia do wartości ważniejszych> Czyli porównywałeś wartość wg Ciebie zerową do wartości wg Ciebie większych.Wartość zerową czyli brak wartości. Tak. > >Życie jest tylko nośnikiem tych wartości i jeśli złych jest więcej niż dobrych to życie ma wartość ujemną.> Czyli jaką ma życie wartość, jeśli dobrych wartości jest w nim więcej? No?  Jeśli w czyimś życiu jest więcej dobrych wartości to ma wartość dodatnią ale mówiliśmy o przypadku, w którym więcej jest wartości ujemnych. > >kiedy ktoś je gó*no a ktoś inny pomidory to obaj jedzą więc ich czynność jest równoprawna? > Tak, jedzenie (czynność) to zawsze jedzenie, niezależnie od spożywanego produktu, podobnie z nałogami, uważa się za nałóg namiętne stosowanie używek niezależnie od ich rodzaju.Upraszczasz. Właśnie rodzaj używek ma największe znaczenie. Tak jak rodzaj jedzenia. > Że używkę da się odrzucić, bo nałóg to mit. Istnienie osób, które wybrały palenie mimo szpitalnego zakazu nie przeczy istnieniu tych, którzy w szpitalu palenia z łatwością zaniechali dowodząc, że zaniechać palenia bez odwykowych korowodów można.No nie przeczy ale tym bardziej nie potwierdza to Twojego zdania. > >>A gdyby nałóg był "chęcią nieodpartą", jak się twierdzisz, ten gość dopaliłby. No ale upadek mu pokazał, że właśnie wlazł na kładkę nad przepaścią, więc zaniechał ryzyka.  Nie. Strasznie przekręcasz logikę żeby wyszło na Twoje  Gość zapalił bo miał nieodpartą chęć. Potem się przewrócił więc odeszła chęć palenia. On już przeszedł przez kładkę bo zaczął palić ale działka okazała się za duża i odłożył ją na później  > >Wystarczy, że zapalił czyli wyszedł na kładkę tylko, że się z niej spie****ił i nie był w stanie kontynuować tej czynności  > Zapalenie papierosa wkrótce po przebudzeniu z operacji (swoją drogą mało inwazyjnej, skoro gość dał radę tego samego dnia samodzielnie wstać z łóżka) to metafora kładki, dlatego nasz palacz nie zauważył "przepaści", poza tym organizm ludzki nie działa z taką przewidywalnością jak prawa fizyki. Nierzadko w medycynie mawia się, że ktoś przeżył cudem, ale tych cudów przy upadku z dużych wysokości jest na tyle mało, że się przepaści boimy bardziej niż lekarskich połajanek.To była poważna operacja ale gość uznał, że nic mu nie będzie. > PS Zamiast "spie****ił" lepiej pisać "uciekł", "spadł", "zepsuł"...Dla kogo lepiej dla tego lepiej  Zależy znów od sytuacji. Profesor spadł a żul czy narkoman się "spie***ił"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> narkomani ryzykują żeby zdobyć działkęA górnicy żeby zarobić. > >>>A dlaczego pytasz?  > >>A nic, tak sobie  > >Na przyszłość pytaj zasadnie.  > To było zasadnieNapisałeś, że pytasz "tak sobie" (podkreśliłam). > >Wskaż na które merytoryczne pytanie Ci nie odpowiedziałam, a nadrobię.> Tam gdzie są te pomidory.Pomidory to komentarz do Twojego ad personam. > Sama powinnaś wiedzieć gdzie nie odpowiedziałaś merytorycznie.Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności. > Wartość zerową czyli brak wartości.[...] > Jeśli w czyimś życiu jest więcej dobrych wartości to ma wartośćCzyli życie ma wartość. > mówiliśmy o przypadku, w którym więcej jest wartości ujemnychO jakim przypadku? Rozważaliśmy czy są wartości ponad życie. > >>kiedy ktoś je gó*no a ktoś inny pomidory to obaj jedzą więc ich czynność jest równoprawna? > >Tak, jedzenie (czynność) to zawsze jedzenie, niezależnie od spożywanego produktu, podobnie z nałogami, uważa się za nałóg namiętne stosowanie używek niezależnie od ich rodzaju.> Upraszczasz.Wyjaśniam. > No nie przeczy ale tym bardziej nie potwierdza to Twojego zdania.Nie musi, o dowody postarałam się sama. > Strasznie przekręcasz logikę żeby wyszło na Twoje Pomidor. Zgniły. (Czyli dzięki za uznanie.) > Gość zapalił bo miał nieodpartą chęć. Potem się przewrócił więc odeszła chęć palenia.Powrót do pozycji horyzontalnej wywołał odparcie "nieodpartej chęci". > On już przeszedł przez kładkę bo zaczął palićOn nie uwierzył, że ta kładka jest nad przepaścią, ale jak tylko się zorientował, to mu się ten jego cały "nałóg" cudownie cofnął.  > To była poważna operacja ale gość uznał, że nic mu nie będzie.Nie aż tak poważna, by tego samego dnia nie dał rady sam wstać z łóżka. 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> >On już przeszedł przez kładkę bo zaczął palić> On nie uwierzył, że ta kładka jest nad przepaścią, ale jak tylko się zorientował, to mu się ten jego cały "nałóg" cudownie cofnął.  Kłóciłbym się że ta kładka dla nich nie jest nigdy za wąska. Ale wiem że będziesz się bronić jak lwica. Nawet już znalazłem kilka historii.... Czytałaś może "Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzaty Halber? weekend.ga(*)estajesz_pic__wszystkiego.htmlAlkoholik" to słowo tak straszne jak "feministka". Alkoholicy i feministki nie należą do społeczeństwa - nie mogą być nami. Alkoholicy mieszkają w piwnicach klubu abstynenta, mają szare spodnie w kant i turecki sweter (feministki strzygą się krótko, ubierają na czarno, noszą okulary i się nie malują). Alkoholików nikt nigdzie nie zaprasza, bo przecież się upiją od razu, a jeśli się nie upiją, to będą mówić tylko o AA i że próbują odzyskać pracę. Mają ogorzałe twarze, poliki, na które ktoś nakleił im po różowym schabie, brud za paznokciami i tatuaże z więzienia albo broszurki z kościoła. Ja czytałem jak by co...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Kłóciłbym się że ta kładka dla nich nie jest nigdy za wąska. To mit, nałogowcy pozbawieni używek zwykle siedzą jak trusie.
>Czytałaś może... A co tam może być wartego przeczytania, skoro nawet argumentu z tego nie ulepiłeś?
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Kłóciłbym się że ta kładka dla nich nie jest nigdy za wąska.> To mit, nałogowcy pozbawieni używek zwykle siedzą jak trusie.Jasne...ta kładka to jak wąska musi być... > >Czytałaś może...> A co tam może być wartego przeczytaniaNa Twoje mity starczy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>ta kładka to jak wąska musi być "Jak cholera".
>Twoje mity Zgniły pomidor.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>ta kładka to jak wąska musi być >"Jak cholera".
Sprawa rozmiaru przejścia zostaje więc otwarta.
>>Twoje mity >Zgniły pomidor.
Tak jak ta wąska kładka....
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę> A górnicy żeby zarobić.A moja babcia kiedyś poszła do sklepu po mąkę i zrobiła ciasto. > Napisałeś, że pytasz "tak sobie" (podkreśliłam).Właśnie tak napisałem. A nie mogłem?  > Pomidory to komentarz do Twojego ad personam.Jakiego ad personam? > Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności.Wydaje mi się, że nie trzeba. > >Wartość zerową czyli brak wartości.> [...]> >Jeśli w czyimś życiu jest więcej dobrych wartości to ma wartość> Czyli życie ma wartość.Nie ma. Ma dopiero wtedy jeśli więcej jest w nim dobra niż zła. > >mówiliśmy o przypadku, w którym więcej jest wartości ujemnych> O jakim przypadku? Rozważaliśmy czy są wartości ponad życie.O przypadku prostytutki, która daje po to żeby zarobić na heroinę. > >No nie przeczy ale tym bardziej nie potwierdza to Twojego zdania.> Nie musi, o dowody postarałam się sama.Mogłabyś się jeszcze postarać o przedstawienie tych dowodów  > >On już przeszedł przez kładkę bo zaczął palić> On nie uwierzył, że ta kładka jest nad przepaścią, ale jak tylko się zorientował, to mu się ten jego cały "nałóg" cudownie cofnął.  Nie cofnął bo już zapalił. Można powiedzieć, że w połowie się zorientował ale okazało się, że działka dragów nie jest za kładką a na jej środku. > >To była poważna operacja ale gość uznał, że nic mu nie będzie.> Nie aż tak poważna, by tego samego dnia nie dał rady sam wstać z łóżka.  Dał radę bo zwariował
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>narkomani ryzykują żeby zdobyć działkę> >A górnicy żeby zarobić.> A moja babcia kiedyś poszła do sklepu po mąkę i zrobiła ciasto.Właśnie: są różne stopnie ryzyka. I "nałogowcy" ryzykują z umiarem. > >Napisałeś, że pytasz "tak sobie" (podkreśliłam).> Właśnie tak napisałem. A nie mogłem?  Mogłeś, ale Ci wytykam, że sam sobie zaprzeczasz. > >Pomidory to komentarz do Twojego ad personam.> Jakiego ad personam?Np "Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie za bardzo." albo "Masz jakieś problemy z myśleniem przyczynowo - skutkowym?".
> >Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności.> Wydaje mi się, że nie trzeba.Nie nalegam, nie ja wyjdę na gołosłowną. > >>[Ty] życie ma wartość >>>[ja] Czyli życie ma wartość. >[Ty] Nie ma. Zdecyduj się. > O przypadku prostytutki, która daje po to żeby zarobić na heroinę.Nie, o prostytucji jako takiej, przecież tutaj zapytałam o prostytucję. > Mogłabyś się jeszcze postarać o przedstawienie tych dowodów  Dowodem było twierdzenie, które usiłowałeś zanegować.  > Można powiedzieć, że w połowie się zorientowałTo właśnie twierdzę.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Właśnie: są różne stopnie ryzyka. I "nałogowcy" ryzykują z umiarem.Zależy jacy nałogowcy. Niektórzy ryzykują z umiarem a inni przesadzają na maksa i szybko umierają. > >>Napisałeś, że pytasz "tak sobie" (podkreśliłam).> >Właśnie tak napisałem. A nie mogłem?  > Mogłeś, ale Ci wytykam, że sam sobie zaprzeczasz.Nie zaprzeczam tylko odpisałem w bezsensowny sposób na bezsensowny wpis żeby pokazać Ci jego bezsens  > >>Pomidory to komentarz do Twojego ad personam.> >Jakiego ad personam?> Np "Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Chyba nie za bardzo." albo "Masz jakieś problemy z myśleniem przyczynowo - skutkowym?".> >>Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności.Wykazałem. To nie ad personam tylko pytania retoryczne mające na celu wymuszenie na Tobie zaprzestania używania erystyki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Zależy jacy nałogowcy. Niektórzy ryzykują z umiarem a inni przesadzają na maksa i szybko umierają. Nie mówimy o ryzyku zażywania, lecz o ryzykowaniu by używkę zdobyć, a tu nie bardzo widać ryzykantów.
>odpisałem w bezsensowny sposób na bezsensowny wpis żeby pokazać Ci jego bezsens Jeśli Ty piszesz bezsensownie, pokazuje się bezsens Twojej wypowiedzi, nie mojej.
>>>>Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności. >Wykazałem. Gdzie?
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Zależy jacy nałogowcy. Niektórzy ryzykują z umiarem a inni przesadzają na maksa i szybko umierają.> Nie mówimy o ryzyku zażywania, lecz o ryzykowaniu by używkę zdobyć, a tu nie bardzo widać ryzykantów.Tu może nie widać ale tam gdzie są narkomani tam jest ryzyko zdobycia używki. W najgorszych przypadkach prostytucja, kradzieże, rozboje, morderstwa. > >odpisałem w bezsensowny sposób na bezsensowny wpis żeby pokazać Ci jego bezsens> Jeśli Ty piszesz bezsensownie, pokazuje się bezsens Twojej wypowiedzi, nie mojej.Ale ja piszę sensownie i wykazałem bezsens Twojej wypowiedzi  > >>>>Ty postawiłeś ten zarzut ("wolałbym przeczytać merytoryczne odpowiedzi"), więc do Ciebie należy wykazanie jego zasadności.> >Wykazałem.> Gdzie?Tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,663088#w663754
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> tam gdzie są narkomani tam jest ryzyko zdobycia używkiA pisałeś, że "Wystarczy iść do dilera".> >>odpisałem w bezsensowny sposób [...]> Ale ja piszę sensownieTo jak w końcu? > wykazałem bezsens Twojej wypowiedzi > >Gdzie? [...]> Tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,663088#w663754Nieaktualne, poobalałam.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >tam gdzie są narkomani tam jest ryzyko zdobycia używki> A pisałeś, że "Wystarczy iść do dilera".O! Manipulacja namierzona na gorącym uczynku  Wystarczy iść do dilera żeby kupić narkotyk. Nie przechodzi się po kładce. Ale żeby zdobyć kasę na narkotyki trzeba kraść/prostytuować się w większości przypadków. To było odwracanie kota ogonem czy faktyczne niezrozumienie?  > >>>odpisałem w bezsensowny sposób [...]> >Ale ja piszę sensownie> To jak w końcu?2:0. Piszę sensownie ale odpisałem w bezsensowny sposób na Twój bezsens i to miało na celu pokazania Ci bezsensu. Miałem nadzieję, że wrócisz aby udowodnić to stwierdzenie ale potwierdziłaś moje obawy o bezsensowność  > > wykazałem bezsens Twojej wypowiedzi > >>Gdzie? [...]> >Tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,663088#w663754> Nieaktualne, poobalałam.Że co?  W którym miejscu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>tam gdzie są narkomani tam jest ryzyko zdobycia używki> >A pisałeś, że "Wystarczy iść do dilera".> O! Manipulacja namierzona na gorącym uczynku Wystarczy iść do dilera żeby kupić narkotyk. Nie przechodzi się po kładce.W odpowiedzi na Twe rozwodzenie się jakie to ryzyko podejmują narkomani przypomniałam Ci, że sam twierdziłeś, że wystarczy iść do dilera, do tego podlinkowałam gdzie to napisałeś, więc gdzie moja manipulacja? > żeby zdobyć kasę na narkotyki trzeba kraść/prostytuować się w większości przypadkówKradzież krzywdzi okradzionego, prostytucje ew. prostytuującego się, ale po kładce nad przepaścią żaden narkoman by się nie zapuścił, bo to zagraża jego życiu. > Piszę sensownie ale odpisałem w bezsensowny sposób na Twój bezsens i to miało na celu pokazania Ci bezsensu.Swojego bezsensu. Bo przecież Twoje bezsensowne pisanie nie dowodzi, że ja piszę bezsensownie. Gdyby tak było, plotłabym trzy po trzy aby dowieść że bzdury piszesz. Ale rozumiem, że próbowałeś sparodiować moją wypowiedź. Tyle, że moja wypowiedź miała sens, więc Twoja parodia była chybiona, toteż musiałam ją zignorować, by nie obciążać się odkręcaniem Twojego błędu. > >>Tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,663088#w663754> >Nieaktualne, poobalałam.> Że co? W którym miejscu?W odpowiedzi.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>tam gdzie są narkomani tam jest ryzyko zdobycia używki> >>A pisałeś, że "Wystarczy iść do dilera".> >O! Manipulacja namierzona na gorącym uczynku Wystarczy iść do dilera żeby kupić narkotyk. Nie przechodzi się po kładce.> W odpowiedzi na Twe rozwodzenie się jakie to ryzyko podejmują narkomani przypomniałam Ci, że sam twierdziłeś, że wystarczy iść do dilera, do tego podlinkowałam gdzie to napisałeś, więc gdzie moja manipulacja?Przecież Ci to tłumaczyłem a poza tym sama powinnaś zrozumieć proste fakty. Te są takie, że narkoman jest uzależniony od substancji, które zabijają co już jest ryzykiem. Najgorsze ćpuny kują się strzykawkami po kimś gdzie jest ryzyko zarażenia się HIV. Prostytuują się. Napadają, kradną co jest ryzykiem. Niektórzy dilują i mają kontakt z mafią a potem przećpają towar i są tępieni przez bandziorów. Ryzyko jakie podejmują niektórzy narkomani jest tak duże, że można porównać je do tego Twojego przejścia przez kładkę ale to tylko metafora. W realu nikt nie przechodzi przez kładkę bo narkotyki są u dilera a nie za kładką nad przepaścią. Ty wycinasz kawałek wypowiedzi z kontekstu i myślisz, że zrobisz z tego argument. No tak to jednak nie działa i w ten sposób nie będziesz traktowana poważnie w żadnej dyskusji  > Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.Hmm czyli moje argumenty wydają Ci się genialne i dlatego tak rzucasz tymi pomidorami
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>nie będziesz traktowana poważnie w żadnej dyskusji Czyli przyznajesz, że traktujesz mnie niepoważnie.
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>nie będziesz traktowana poważnie w żadnej dyskusji >Czyli przyznajesz, że traktujesz mnie niepoważnie.
Tak bo piszesz niepoważne rzeczy.
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Kto tu jest winny?> tak na przykładzie maszyny parowej, która bądź to otwiera zawór przy zbyt wysokim ciśnieniu lub go zamyka przy zbyt niskim samoczynnie bez wolnej woli po prostu doprowadza układ do stanu optymalnego i tak właśnie w olbrzymim skrócie działamy my.Inaczej mówiąc: brak "idealnie wolnej woli" nie ma znaczenia. Pojęcie winy, odpowiedzialności moralnej i karnej - służą tylko jako bodźce środowiskowe przywracające układ do stanu zbliżonego do optymalnego. To, że człowiek jest w pewnym sensie tylko bardzo skomplikowaną maszyną, nie ma znaczenia  Systemy etyczne i prawne odnoszą się do tego poziomu abstrakcji, na którym decyzje przez nas podejmowane są NASZYMI decyzjami - a bodźce mają sens, bo zmieniają działanie układu. Na innym poziomie naszej budowy, jesteśmy grupą komórek wysyłających sobie sygnały chemiczne i elektryczne. Na jeszcze innym poziomie, jesteśmy pustą przestrzenią luźno wypełnioną cząstkami elementarnymi. Jak widać, do niektórych modeli ludzkiej istoty ma zastosowanie pojęcie "wolnej woli", a do innych modeli stosowanie ich jest absurdalne. Stosowanie pojęć z jednego modelu do opisu innego modelu jest po prostu błędne.
"Wierzących prowadzi przez życie Kościół i Spowiedź. Ateistom musi zaś wystarczyć rozum i sumienie". (Pan Jaweł II)
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>Kto tu jest winny? >> tak na przykładzie maszyny parowej, która bądź to otwiera zawór przy zbyt wysokim ciśnieniu lub go zamyka przy zbyt niskim samoczynnie bez wolnej woli po prostu doprowadza układ do stanu optymalnego i tak właśnie w olbrzymim skrócie działamy my.
Ale my niekoniecznie dążymy do optymalizacji.
>Inaczej mówiąc: brak "idealnie wolnej woli" nie ma znaczenia. Pojęcie winy, odpowiedzialności moralnej i karnej - służą tylko jako bodźce środowiskowe przywracające układ do stanu zbliżonego do optymalnego.
Wg mnie ma kluczowe znaczenie. Kiedy jest wybór między uczuciami a rozsądkiem i oba czynniki są przeciwko sobie to jedynym naprawdę rozsądnym wyjściem wydaje się samobójstwo.
>Jak widać, do niektórych modeli ludzkiej istoty ma zastosowanie pojęcie "wolnej woli", a do innych modeli stosowanie ich jest absurdalne. Stosowanie pojęć z jednego modelu do opisu innego modelu jest po prostu błędne.
Wg mnie pojęcie wolnej woli nie ma zastosowania nigdzie mimo, że można sobie wyobrazić model gdzie mamy realny wybór. Taki model jest niepraktyczny, nie ma związku z rzeczywistością.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>Ale my niekoniecznie dążymy do optymalizacji.
Wy może nie... ale My, ogólnie, dążymy.
>Wg mnie ma kluczowe znaczenie. Kiedy jest wybór między uczuciami a rozsądkiem i oba czynniki są przeciwko sobie to jedynym naprawdę rozsądnym wyjściem wydaje się samobójstwo.
dlaczego więc jeszcze się nie zabiłeś?
(jakoś nie chce mi się wierzyć, że większość samobójstw jest z rozsądku)
>Wg mnie pojęcie wolnej woli nie ma zastosowania nigdzie mimo, że można sobie wyobrazić model gdzie mamy realny wybór. Taki model jest niepraktyczny, nie ma związku z rzeczywistością.
Według tego "niepraktycznego" modelu funkcjonuje cała ludzka cywilizacja. Więc to raczej Twoje dywagacje mają niewielki związek z rzeczywistością. Prawdopodobnie po prostu błędnie definiujesz sobie pojęcie wolnej woli i stąd cały ambaras.
"Wierzących prowadzi przez życie Kościół i Spowiedź. Ateistom musi zaś wystarczyć rozum i sumienie". (Pan Jaweł II)
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ale my niekoniecznie dążymy do optymalizacji.> Wy może nie... ale My, ogólnie, dążymy.Czyli kto konkretnie dąży? > >Wg mnie ma kluczowe znaczenie. Kiedy jest wybór między uczuciami a rozsądkiem i oba czynniki są przeciwko sobie to jedynym naprawdę rozsądnym wyjściem wydaje się samobójstwo.> dlaczego więc jeszcze się nie zabiłeś?> (jakoś nie chce mi się wierzyć, że większość samobójstw jest z rozsądku)Bo ponad rozsądkiem postawiłem swoją egoistyczną chwilową przyjemność  To też wynika z rozsądku bo gdybym miał postawić rozsądek nad uczuciami musiałbym pozbyć się uczuć albo stać się robotem i postępować wbrew swoim pozytywnym odczuciom. Motywacja wtedy nie istnieje.Nie stworzę sztucznej iluzji, która byłaby motywacją więc jest nią przyjemność dopóki można  > >Wg mnie pojęcie wolnej woli nie ma zastosowania nigdzie mimo, że można sobie wyobrazić model gdzie mamy realny wybór. Taki model jest niepraktyczny, nie ma związku z rzeczywistością.> Według tego "niepraktycznego" modelu funkcjonuje cała ludzka cywilizacja. Więc to raczej Twoje dywagacje mają niewielki związek z rzeczywistością.Cywilizacja może się opierać o takie głupoty jak ten model albo o inne głupoty jak religia. Ważne żeby to prostować. Z naukowego pkt widzenia wolna wola nie istnieje. Z filozoficznego także bo trzeba uwzględnić ten naukowy jeśli mówimy o praktycznej filozofii a nie laniu wody. Inna sprawa, że taka manipulacja jest korzystna z wielu względów dla psychiki ale z innych względów jest niekorzystna. Po prostu warto sobie z tego zdawać sprawę bo nie ma sensu mówić o abstrakcyjnym pojęciu, które jest wyidealizowane i oderwane od czynników, które w rzeczywistości uniemożliwiają takiej idei żeby nie była utopią. > Prawdopodobnie po prostu błędnie definiujesz sobie pojęcie wolnej woli i stąd cały ambaras.Mi się wydaje, że pojęcie wolnej woli jest samo w sobie błędne i odnosi się do nierealnej idei.
|
|
8 na 8 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Kto tu jest winny?
Co to znaczy "winny"? Do każdego zdarzenia prowadzi drzewo przyczynowo-skutkowe, ale absurdem i niemożliwością jest analizowanie wszelkich jego gałęzi. Dla sprawnie działającego systemu prawnego wystarczy jako winnego wskazać ostatecznego sprawcę. Oceny moralne mogą iść dalej, ale też bez przesady.
> Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność.
Co rozumiesz jako "wolną wolę"? Masz różne opcje, oceniasz je i podejmujesz decyzję. Jeżeli nie masz pistoletu przystawionego do głowy, to znaczy że Twoja wola jest dostatecznie wolna. Nawet jeżeli żyjemy w świecie ściśle deterministycznym (a wygląda na to że tak), to podmiotem podejmującym decyzję jesteś Ty i nie ma sensu zrzucanie odpowiedzialności na fakt, że na najniższym poziomie jesteś tylko małym trybikiem fizycznej rzeczywistości. Moralność (czy prawo) to pojęcia z dużo wyższego niż fizyczny poziomu opisu świata.
> - winny jest polityk Przy okazji zlikwidował gangi narkotykowe. Prawnie i etycznie: niewinny.
> - winna jest dziewczyna Jurka, która go rzuciła Prawo ani etyka nie zakazują zrywania związków: niewinna.
> - winni są jego rodzice bo źle go wychowali Prawnie do udowodnienia chyba tylko w skrajnie jaskrawych przypadkach, o ile w ogóle. Etycznie są współodpowiedzialni.
> - winne jest towarzystwo Jurka Pozew byłby absurdem, etycznie zapewne można mieć pretensje.
> - winni są rodzice ludzi z tego towarzystwa Pozew byłby kosmicznym absurdem, pretensje etyczne bardzo rozmyte.
> Teraz tak - wolnej woli nie ma.
Ponownie, co to znaczy? Czy świat jest deterministyczny? Jest. Czy dokonujesz wyboru? Dokonujesz. Czy możesz go dokonać niezależnie od wszelkich czynników zewnętrznych? To czysty absurd, bo jeżeli usuniesz wszystkie czynniki zewnętrzne, to nie pozostanie nic i znikniesz.
Czy fakt, że jesteś wypadkową niezależnych od Ciebie czynników, zwalnia Cię z odpowiedzialności? Nie chciałbym żyć w społeczeńswie, które przyjęło taką zasadę.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > Kto tu jest winny?> Co to znaczy "winny"? Do każdego zdarzenia prowadzi drzewo przyczynowo-skutkowe, ale absurdem i niemożliwością jest analizowanie wszelkich jego gałęzi. Dla sprawnie działającego systemu prawnego wystarczy jako winnego wskazać ostatecznego sprawcę. Oceny moralne mogą iść dalej, ale też bez przesady.Ostatecznym sprawcą jest polityk, który podejmuje decyzję powodującą w skutkach śmierć kilku osób z przećpania czy winni są tylko ci, którzy ćpają? Na jakiej podstawie powinniśmy wybierać, która gałąź przyczynowo skutkowa jest najważniejsza? > > Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność.> Co rozumiesz jako "wolną wolę"? Masz różne opcje, oceniasz je i podejmujesz decyzję. Jeżeli nie masz pistoletu przystawionego do głowy, to znaczy że Twoja wola jest dostatecznie wolna. Nawet jeżeli żyjemy w świecie ściśle deterministycznym (a wygląda na to że tak), to podmiotem podejmującym decyzję jesteś Ty i nie ma sensu zrzucanie odpowiedzialności na fakt, że na najniższym poziomie jesteś tylko małym trybikiem fizycznej rzeczywistości. Moralność (czy prawo) to pojęcia z dużo wyższego niż fizyczny poziomu opisu świata.Ok ale czy jako mądrzejszy nie odpowiadam za wybory słabszych? Znam się na ludzkiej psychice i potrafię manipulować pewnymi rzeczami tak żeby wpłynąć na decyzje innych ludzi. Załóżmy, że proszę kogoś o podżyrowanie kredytu i ta osoba podjęła wolną decyzję ale kto będzie winny? Ja. Albo mogę sprawić, że rodzina będzie zdrowiej jeść bo zacznę im gotować zdrowe jedzenie i przekonam ich do tego, że tak warto - oni podejmują decyzję bo mogą jeść niezdrowo ale to ja miałem na to wpływ - mam dobry uczynek. Ale co jeśli czegoś chcę a rozsądek mówi, że powinienem zrobić coś innego? Mam wybór ale czy mam wolę? Czy będę winny wybierając przyjemność? > > - winny jest polityk> Przy okazji zlikwidował gangi narkotykowe. Prawnie i etycznie: niewinny.Można powiedzieć, że jego działanie ma pozytywne i negatywne skutki. Zresztą czy tak właśnie nie jest z większością działań ludzi? Z negatywnych decyzji często rodzą się pozytywne skutki (np dzięki złodziejom powstają lepsze zabezpieczenia przeciwko innym złodziejom). > > - winna jest dziewczyna Jurka, która go rzuciła> Prawo ani etyka nie zakazują zrywania związków: niewinna.Ok, niech będzie, że zdradziła  > > - winni są jego rodzice bo źle go wychowali> Prawnie do udowodnienia chyba tylko w skrajnie jaskrawych przypadkach, o ile w ogóle. Etycznie są współodpowiedzialni.Nie mieli świadomości, że robią źle. > > - winne jest towarzystwo Jurka> Pozew byłby absurdem, etycznie zapewne można mieć pretensje.Towarzystwo samo jest wj...ane > > - winni są rodzice ludzi z tego towarzystwa> Pozew byłby kosmicznym absurdem, pretensje etyczne bardzo rozmyte.Ich rodzice są tak samo winni jak rodzice tego Jurka  > > Teraz tak - wolnej woli nie ma.> Ponownie, co to znaczy? Czy świat jest deterministyczny? Jest. Czy dokonujesz wyboru? Dokonujesz. Czy możesz go dokonać niezależnie od wszelkich czynników zewnętrznych? To czysty absurd, bo jeżeli usuniesz wszystkie czynniki zewnętrzne, to nie pozostanie nic i znikniesz.Nie znam wszystkich rozwiązań. Przede wszystkim pozytywnych alternatyw dla wyboru negatywnego dla mnie. Przykładowo mam ochotę na popijawę i stoję przed wyborem - pić lub nie pić. Mogę wybrać niepicie ale nie wiem czym to zastąpić bo alternatywy, które znam są nieciekawe, nieprzyjemne. A więc nie mam żadnej woli tylko przymus wyboru mniejszego zła ale nie wiem, które zło jest mniejsze. Wybór pozorny. > Czy fakt, że jesteś wypadkową niezależnych od Ciebie czynników, zwalnia Cię z odpowiedzialności?> Nie chciałbym żyć w społeczeńswie, które przyjęło taką zasadę.Też bym nie chciał. Ale nie chcę też żyć w społeczeństwie, które zmusza mnie do robienia tego czego nie chcę i nie daje żadnej alternatywy. Czy jestem winny, że urodziłem się z jakimiś pragnieniami i chcę je realizować?
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Ostatecznym sprawcą jest polityk, który podejmuje decyzję powodującą w skutkach śmierć kilku osób z przećpania czy winni są tylko ci, którzy ćpają?
A winny jest ten, co zbudował autostradę, czy ten co jechał jak wariat i spowodował wypadek? Gdyby jedynym osiągnięciem decydenta było zwiększenie śmiertelności, byłby winny - tu w obu przypadkach są to przykre, ale jednak tylko skutki uboczne.
> Na jakiej podstawie powinniśmy wybierać, która gałąź przyczynowo skutkowa jest najważniejsza?
Jeżeli nie ma wyraźnej intencji typu "podżeganie do przestępstwa", dla uproszczenia (rozważań etycznych i systemu prawnego) ciąłbym te gałęzie jak najbliżej pnia. Świadomość, że będziesz jedynym odpowiedzialnym za swój czyn, powinna wpłynąć pozytywnie na proces decyzyjny.
> czy jako mądrzejszy nie odpowiadam za wybory słabszych?
Prawnie tylko w ograniczonym zakresie (i słusznie), etycznie zapewne w szerszym.
> co jeśli czegoś chcę a rozsądek mówi, że powinienem zrobić coś innego? Mam wybór ale czy mam wolę?
Możesz mieć wolę, żeby np. w środy słuchać tylko pragnień, w czwartki rozsądku, a w piątki rzucać monetą. Jeżeli nikt Ci tego nie zabroni, to trudno byloby argumentować, że za decyzję odpowiada coś innego niż Twoja wola.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A winny jest ten, co zbudował autostradę, czy ten co jechał jak wariat i spowodował wypadek? Gdyby jedynym osiągnięciem decydenta było zwiększenie śmiertelności, byłby winny - tu w obu przypadkach są to przykre, ale jednak tylko skutki uboczne.
Jeśli ten kto zbudował autostradę wiedział, że zwiększy się śmiertelność to jest wg mnie współodpowiedzialny.
>> Na jakiej podstawie powinniśmy wybierać, która gałąź przyczynowo skutkowa jest najważniejsza? >Jeżeli nie ma wyraźnej intencji typu "podżeganie do przestępstwa", dla uproszczenia (rozważań etycznych i systemu prawnego) ciąłbym te gałęzie jak najbliżej pnia. Świadomość, że będziesz jedynym odpowiedzialnym za swój czyn, powinna wpłynąć pozytywnie na proces decyzyjny.
Wolę powiedzieć sobie, że nie mam wyboru po to żeby nie musieć robić tego czego robić nie chcę i sprawi mi to ból, odetnie przyjemność ale da poczucie, że robię dobrze.
>> czy jako mądrzejszy nie odpowiadam za wybory słabszych? >Prawnie tylko w ograniczonym zakresie (i słusznie), etycznie zapewne w szerszym.
Prawo mnie średnio interesuje. Kwestie etyczne są ważniejsze.
>> co jeśli czegoś chcę a rozsądek mówi, że powinienem zrobić coś innego? Mam wybór ale czy mam wolę? >Możesz mieć wolę, żeby np. w środy słuchać tylko pragnień, w czwartki rozsądku, a w piątki rzucać monetą. >Jeżeli nikt Ci tego nie zabroni, to trudno byloby argumentować, że za decyzję odpowiada coś innego niż Twoja wola.
Odpowiadają moje uwarunkowania a nie wola.
|
|
5 na 5 | Grimar (1210 punktów) | >Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność.
To, że nasze wybory i chcenie ma jakieś neurologiczne czy fizykalne uwarunkowania na poziomie mózgu, nie oznacza, że nie możemy mówić o wolnej woli. Jest to typowe pomieszanie poziomów analizy. Przyjmując ten tok rozumowania, powinniśmy również mówić, że w ogóle świadomość nie istnieje (bo jest uwarunkowana chemią mózgu), a nawet więcej, że sam mózg nie istnieje, jest tylko chmurą atomów w specyficznej konfiguracji. I tak można niemal ze wszystkim.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. >To, że nasze wybory i chcenie ma jakieś neurologiczne czy fizykalne uwarunkowania na poziomie mózgu, nie oznacza, że nie możemy mówić o wolnej woli. Jest to typowe pomieszanie poziomów analizy. Przyjmując ten tok rozumowania, powinniśmy również mówić, że w ogóle świadomość nie istnieje (bo jest uwarunkowana chemią mózgu), a nawet więcej, że sam mózg nie istnieje, jest tylko chmurą atomów w specyficznej konfiguracji. I tak można niemal ze wszystkim. >
Myślę, że popełniasz błąd. Świadomość istnieje i jest uwarunkowana chemią mózgu a mózg istnieje jako chmura atomów w specyficznej konfiguracji. Wolna wola nie istnieje bo to nielogiczne i bezsensowne pojęcie. Sprzeczne z wiedzą jaką daje na dziś neurobiologia.
|
|
|  | 1 na 1 | Grimar (1210 punktów) | >Myślę, że popełniasz błąd. Świadomość istnieje i jest uwarunkowana chemią mózgu a mózg istnieje jako chmura atomów w specyficznej konfiguracji. Wolna wola nie istnieje bo to nielogiczne i bezsensowne pojęcie. Sprzeczne z wiedzą jaką daje na dziś neurobiologia.
Obawiam się, że Twój wywód jest właśnie nielogiczny. W jednym przypadku chemiczne uwarunkowanie świadczy o nieistnieniu, a w innym nie ma znaczenia. Stosujesz regułę wybiórczo.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Myślę, że popełniasz błąd. Świadomość istnieje i jest uwarunkowana chemią mózgu a mózg istnieje jako chmura atomów w specyficznej konfiguracji. Wolna wola nie istnieje bo to nielogiczne i bezsensowne pojęcie. Sprzeczne z wiedzą jaką daje na dziś neurobiologia. >Obawiam się, że Twój wywód jest właśnie nielogiczny. W jednym przypadku chemiczne uwarunkowanie świadczy o nieistnieniu, a w innym nie ma znaczenia. Stosujesz regułę wybiórczo.
Nic podobnego. Mózg istnieje, świadomość także. Wolna wola to abstrakcyjne pojęcie, które wymagałoby nie istnienia uwarunkowań i ograniczeń czyli bełkot. Ale czy bez wolnej woli można mówić o moralności?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Grimar (1210 punktów) | >Nic podobnego. Mózg istnieje, świadomość także. Wolna wola to abstrakcyjne pojęcie, które wymagałoby nie istnienia uwarunkowań i ograniczeń czyli bełkot. Ale czy bez wolnej woli można mówić o moralności?
Wszystkie pojęcia ogólne są abstrakcyjne, pragnę zauważyć na marginesie. Wolna wola - jak każda wolność - zrelatywizowana jest do pewnego zakresu wyboru, który uznajemy za granicę pojęcia. Np. gdy nie możesz opuścić więzienia - nie jesteś wolny, ale z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że jesteś zniewolony kiedy nie możesz złamać dowolnego prawa fizycznego, mimo że bardzo chcesz. Sama natura "chcenia" jest ograniczona - UWARUNKOWANA - chemią naszego mózgu, jego strukturą i czym tam jeszcze chcesz, co nie znaczy, że nie mogę wybierać między X a Y. Bo "wybór" jest pojęciem z zakresu świadomości i do niej zrelatywizowany. A to, że gdzieś tam pod spodem odpowiadają za niego procesy chemiczne, to nie ma żadnego znaczenia.
>Ale czy bez wolnej woli można mówić o moralności?
W mojej ocenie nie. Sama dobra wola co prawda nie wystarczy, żeby czyn stał się moralny, ale jest za to warunkiem podstawowym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Wszystkie pojęcia ogólne są abstrakcyjne, pragnę zauważyć na marginesie. Wolna wola - jak każda wolność - zrelatywizowana jest do pewnego zakresu wyboru, który uznajemy za granicę pojęcia. Np. gdy nie możesz opuścić więzienia - nie jesteś wolny, ale z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że jesteś zniewolony kiedy nie możesz złamać dowolnego prawa fizycznego, mimo że bardzo chcesz.
Dlaczego nie możemy powiedzieć? Wg mnie możemy.
>Sama natura "chcenia" jest ograniczona - UWARUNKOWANA - chemią naszego mózgu, jego strukturą i czym tam jeszcze chcesz, co nie znaczy, że nie mogę wybierać między X a Y. Bo "wybór" jest pojęciem z zakresu świadomości i do niej zrelatywizowany. A to, że gdzieś tam pod spodem odpowiadają za niego procesy chemiczne, to nie ma żadnego znaczenia.
Wybór istnieje ale dlaczego mielibyśmy go nazywać wolną wolą?
>>Ale czy bez wolnej woli można mówić o moralności? >W mojej ocenie nie. Sama dobra wola co prawda nie wystarczy, żeby czyn stał się moralny, ale jest za to warunkiem podstawowym. >
Wydaje mi się, że jednak można mówić o moralności bo do niej nie jest potrzebna wolna wola tylko możliwość dokonania wyboru (niekoniecznie wolnego) i rozumienie kwestii etycznych.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Grimar (1210 punktów) | >>Wszystkie pojęcia ogólne są abstrakcyjne, pragnę zauważyć na marginesie. Wolna wola - jak każda wolność - zrelatywizowana jest do pewnego zakresu wyboru, który uznajemy za granicę pojęcia. Np. gdy nie możesz opuścić więzienia - nie jesteś wolny, ale z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że jesteś zniewolony kiedy nie możesz złamać dowolnego prawa fizycznego, mimo że bardzo chcesz. >Dlaczego nie możemy powiedzieć? Wg mnie możemy.
Powiedzieć zawsze możesz. Ale stosować - to już inna kwestia. Bo zbyt szeroki zakres pojęcia źle wpływa na jego funkcjonalność.
>Wybór istnieje ale dlaczego mielibyśmy go nazywać wolną wolą?
Może dlatego, że pojęcie wolnej woli w tradycji filozoficznej nierozłącznie wiąże się z pojęciem wyboru? Wolność woli jest zawsze wolnością w ramach chemicznej możliwości mózgu. To, że wola nie jest wolna w sposób absolutny, nie oznacza, że ogóle wolna nie jest. W ogólnie nie istnieje coś takiego jak absolutna wolność (zawsze jesteś czymś ograniczony),a jednak możemy mówić, że ktoś jest wolny, a ktoś nie.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Powiedzieć zawsze możesz. Ale stosować - to już inna kwestia. Bo zbyt szeroki zakres pojęcia źle wpływa na jego funkcjonalność.Ale tu nie oceniamy funkcjonalności tylko opis stanu rzeczywistego. > >Wybór istnieje ale dlaczego mielibyśmy go nazywać wolną wolą?> Może dlatego, że pojęcie wolnej woli w tradycji filozoficznej nierozłącznie wiąże się z pojęciem wyboru? Wolność woli jest zawsze wolnością w ramach chemicznej możliwości mózgu. To, że wola nie jest wolna w sposób absolutny, nie oznacza, że ogóle wolna nie jest. W ogólnie nie istnieje coś takiego jak absolutna wolność (zawsze jesteś czymś ograniczony),a jednak możemy mówić, że ktoś jest wolny, a ktoś nie.Możemy mówić ale stosować to inna kwestia  Bo zbyt szeroki zakres pojęcia źle wpływa na jego funkcjonalność. Nikt nie jest wolny. Możemy mówić o mniejszym lub większym zniewoleniu.
|
|
2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność.
Czyżby? Moralność pojęta jako pewien system norm społecznych istnieje obiektywnie. Przy założeniu, że wolna wola nie istnieje, te normy są po prostu dodatkowym czynnikiem warunkującym na wejściu.
> Teraz tak - wolnej woli nie ma. A więc nie mógł być winny sam narkoman. Jurek został narkomanem bo został uwarunkowany w zły sposób i dlatego dokonał złego wyboru.
Przy założeniu że wolna wola nie istnieje, osoby oceniające zachowanie Jurka także robią to pod wpływem uwarunkowania. W takim wypadku pojęcie winy wynikałoby z systemu uwarunkowań, w tym z założenia istnienia wolnej woli, a nie z samego faktu jej nie/istnienia. Tak czy owak, na jedno wychodzi, bo samo uznanie istnienia WW ma taki sam wpływ na oceny czyjegoś postępowania, jak gdyby ona istniała.
Oczywiście przy założeniu nieistnienia WW fakt, że powszechnie przyjmuje się jej istnienie także jest wynikiem uwarunkowań.
|
|
3 na 3 | wsx666 (1067 punktów) | Postaram Ci się wytłumaczyć na czym polega iluzja wolnej woli. Przeczytaj uważnie i postaraj się zrozumieć analogie i porównania, które są szalenie uproszczone w stosunku do modelu życia, ale trafne. Zauważ, że prawie wszystkim ludziom smakuje to samo, kilkadziesiąt tysięcy restauracji McDonalda na całym świecie świadczy o ty, że niemal wszystkim smakuje to samo. Dalej...Coca Cola, prawie każdy ją lubi, można kupić wszędzie. O czym to świadczy? Między innymi o tym, że wszyscy ludzie są z reguły do siebie bardzo podobni, a różnice między nimi są naprawdę bardzo subtelne. Pomyśl sobie o tym, że budujesz 7 miliardów labiryncików i do każdego wpuszczasz 1 robocika, który musi przedostać się od wejścia do wyjścia. Niech te 7 miliardów labiryncików i robocików symbolizuje człowieka i jego labirynt do przejścia, czyli życie do przeżycia. Teraz tak, na początku robociki są identyczne, z czasem w procesie ich kopiowania powstają bardzo delikatne prawie nie zauważalne wady kopiowania, tak, że są one nadal w zasadzie identyczne ale różnią się bardzo subtelnie jakimiś upodobaniami, nie zmieniając faktu, że ich celem istnienia jest nadal cel pierwotny czyli przejście labiryntu. Tak z grubsza wygląda nasza populacja. 7 miliardów robocików chcących przejść labirynt, czyli przeżyć życie. Na drodze takiego robocika w trakcie jego podróży w przez labirynt pojawiają się różne interakcje, czasami ktoś lub coś staje na jego drodze przeszkadzając lub pomagając przejść dalej. Robocik ma czujniki, zmysły i możliwość uczenia się, mimo, że na początku nie wie jak labiryncik działa i o co w nim chodzi zaczyna uczyć się, że aby iść szybko i sprawnie przez labirynt należy zachowywać się we w miarę znormalizowany sposób, bo okazuje się, że postępując inaczej, niż labirynt sobie tego życzy (środowisko) popadamy w tarapaty i zaczynamy się a to cofać na drodze do celu a to psuć (choroby) itp. Tki robocik po prostu eksperymentuje, i uczy się co wolno co nie metodą zbierania danych i wypróbowywania rozwiązań w praktyce. Idąc przez labirynt spotyka podobne do kolejne jakieś tam podobne do siebie urządzenie, poprzednie które spotkał nie przeszkadzało mu a jedynie powiedziało, że jak spotka kogoś kto zagrodzi mu drogę to może ale bo zniszczyć, albo nadrobić drogi na około albo grzecznie poprosić o przepuszczenie. I teraz dochodzimy do sedns sprawy taki robocik spotykając kogoś kto staje mu na drodze ma powiedzmy 4 rodzaje zachoania do wyboru i co wybierze? Czy zadecyduje wolna wola, której nie ma bo jest przecież tylko robotem? Nie! Zadecyduje metoda nagrody i kary oraz poprzednich doświadczeń a to, że z grubsza takie same roboty postąpią inaczej wynika tylko z tego, że w wyniku licznych kopiowań pozmieniały się one subtelnie i tak naprawdę nie są identycznymi robocikami tylko jak gdyby oddzielnymi posiadającymi tożsamość istotami. Tak samo jest z ludźmi, to biologiczne robociki z grubsza identyczne, działające na tych samych zasadach i w identyczny sposób ale to jak przechodzą swoje życie, swój labiryncik nie zależy od ich wolnej woli bo są jedynie zaprogramowanymi robocikami ale od tego kogo, kiedy i gdzie spotkają na swojej drodze i jak zinterpretują otrzymane dane i jak je wykorzystają na swej drodze przez labiryncik. Wracając do twojego pytania o winę przy barku wolnej woli to jako takiej nie ma winne są warunki środowiskowe w których się poruszamy, winny jest labiryncik, w którym da się ćpać i zabijać a to , ze niektóre robociki pójdą tą drogą to już na swój sposób przypadek. Jest takie powiedzenie : "Dont hate the player, Hate the Game..."
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Popełniłeś w tej analogii dwa błędy. Jeden jest taki, że nie istnieje żaden koniec labiryntu, do którego zmierzamy i nikt nie zaprogramował nas do tego żebyśmy cokolwiek robili. Naszym zadaniem nie jest przejście labiryntu tylko przekazanie genów z pkt widzenia ewolucji i dostosowania do środowiska a z pkt widzenia odrębnej jednostki, świadomości końcem labiryntu jest śmierć a jedyne przyjemności można zebrać po drodze. Drugą kwestią są emocje a Ty je tutaj totalnie pominąłeś. Czynników, które składają się na wybór jest mnóstwo.Nie jesteśmy jednak takimi robocikami tylko ludźmi więc nie kierujemy się tylko rozsądkiem i tylko nagrodą. Pewne uwarunkowania można zmienić a innych się nie da. Wybory moralne zawsze można dokonywać na poziomie samej tylko logiki i wartości wynikających z logiki i empatii i świadomości potencjalnych skutków. Ale emocje mogą pchać do robienia czego innego. Wtedy trzeba uwzględnić w teoretycznym modelu potrzebę zaspokajania przyjemności. Ale już w procesie karnym nie bierzemy takich czynników pod uwagę bo liczy się dla nas tylko sam efekt. To wolno, tamtego nie wolno bo ludzie muszą mieć proste zasady wspólne dla każdego. Ale moralność nie jest tylko ciągiem zer i jedynek. Tu do oceny potrzeba wielu szczegółów a i tak nie wiadomo nieraz czyja ocena jest prawdziwa. Za podstawę każdego kodeksu należy uznać potrzeby jednostek i możliwość zaspokajania ich. Ja jestem zwolennikiem poglądu, że każdy powinien już dążyć do tego we własnym zakresie i nie powinno być socjalu ale na to są też różne poglądy no bo można powiedzieć, że gdyby był socjal to znów ktoś tam by przeżył a tak nie ma socjalu i ktoś ginie. Ale to przecież nie wina tego kto spowodował brak socjalu i wolny rynek, który jest pozytywnym zjawiskiem. Zawsze ktoś przypadkowy ucierpi, podejmie inną decyzję niż powinien pod wpływem zewnętrznego czynnika nieświadomości innych ludzi. Wszyscy tworzymy jeden organizm, który na siebie oddziałuje. Nie ma rozdzielenia bo to jacy jesteśmy zależy w dużej mierze od otoczenia a przecież otoczenie zależy od nas. Ale odpowiedzialność zbiorowa też jest złym pomysłem. Jeszcze gorszym jest idea Boga oceniającego czyny moralne a nawet myśli. Wg mnie pojęcie winy w większości przypadków przestaje mieć sens i ma go jedynie w ciężkich przypadkach, które są oczywiste dla każdego. Czyli coś takiego jak prosty kodeks: - nie zabijaj - nie kradnij - nie dymaj dziewczyny kumpla - bądź dobry - nikomu nie narzucaj woli - pomagaj innym - staraj się podejmować decyzje, które uważasz, że są dobre dla innych
Dokładnie to wynika z empatii i świadomości, że większość naszych decyzji nie podlega takiej ocenie moralnej, żeby mówić o winie, złu i dobrze.
|
|
|  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Wg mnie pojęcie winy w większości przypadków przestaje mieć sens i ma go jedynie w ciężkich przypadkach, które są oczywiste dla każdego. Czyli coś takiego jak prosty kodeks: >- nie zabijaj >- nie kradnij >- nie dymaj dziewczyny kumpla >- bądź dobry >- nikomu nie narzucaj woli >- pomagaj innym >- staraj się podejmować decyzje, które uważasz, że są dobre dla innych
To nadal dość skomplikowane i zawiera słabo zdefiniowane pojęcia oraz nieuniwersalne dyrektywy.
A gdyby tak: - unikaj sytuacji, które mogą wpędzić cię w kłopoty.
To moim zdaniem jedno przykazanie, które każdy ma zakodowane, spadek po zwierzęcych, stadnych przodkach, źródło wszystkich moralności.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To nadal dość skomplikowane i zawiera słabo zdefiniowane pojęcia oraz nieuniwersalne dyrektywy.> A gdyby tak:> - unikaj sytuacji, które mogą wpędzić cię w kłopoty.> To moim zdaniem jedno przykazanie, które każdy ma zakodowane, spadek po zwierzęcych, stadnych przodkach, źródło wszystkich moralności.Wybacz ale to bez sensu. Żeby stosować się do tej zasady musiałbym unikać życia  Te moje zasady specjalnie nie są sprecyzowane - nie da się ułożyć precyzyjnych zasad, które są dla wszystkich ludzi. Nawet "nie zabijaj" traci sens przy wykonywaniu kary śmierci na zbrodniarzu.
|
|
| | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > >- unikaj sytuacji, które mogą wpędzić cię w kłopoty.> Wybacz ale to bez sensu. Żeby stosować się do tej zasady musiałbym unikać życia  Jeżeli definiujesz życie jako rozmyślne pakowanie się w kłopoty, to faktycznie. Gratuluję dożycia tak sędziwego wieku (jakikolwiek on jest). > nie da się ułożyć precyzyjnych zasad, które są dla wszystkich ludzi. Nawet "nie zabijaj" traci sens przy wykonywaniu kary śmierci na zbrodniarzu.Zauważ, że katom i skazującym nie grożą standardowe kłopoty związane z zabijaniem. Moja zasada działa.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli definiujesz życie jako rozmyślne pakowanie się w kłopoty, to faktycznie. Gratuluję dożycia tak sędziwego wieku (jakikolwiek on jest).
Ależ nie definiuję tak życia. Po prostu przyjemności nieodłącznie wiążą się z kłopotami a nie wiem po co miałbym żyć gdybym miał nie korzystać z przyjemności.
>> nie da się ułożyć precyzyjnych zasad, które są dla wszystkich ludzi. Nawet "nie zabijaj" traci sens przy wykonywaniu kary śmierci na zbrodniarzu. >Zauważ, że katom i skazującym nie grożą standardowe kłopoty związane z zabijaniem. >Moja zasada działa.
Ok katom i skazującym nie grożą takie kłopoty. Ale zasad dla wszystkich ludzi i tak nie da się ułożyć bo ludzie mają różne definicje dobra i inne rzeczy sprawiają im przyjemność.
|
|
| | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Ależ nie definiuję tak życia. Po prostu przyjemności nieodłącznie wiążą się z kłopotami a nie wiem po co miałbym żyć gdybym miał nie korzystać z przyjemności.
Jeżeli nie pakujesz się rozmyślnie w kłopoty, to równoznaczne z tym, że ich unikasz. Zasada działa.
Zauważ, że wcale nie wynika z niej że nigdy nie będziesz miał kłopotów, to zależy od twojej zdolności przewidywania, tworzenia modeli i ogólnej inteligencji, a także czynników losowych.
Zauważ też, że życie bez przyjemności, to zazwyczaj spory kłopot.
> Ok katom i skazującym nie grożą takie kłopoty. Ale zasad dla wszystkich ludzi i tak nie da się ułożyć bo ludzie mają różne definicje dobra i inne rzeczy sprawiają im przyjemność.
To nie ma nic do rzeczy. Zasada "unikaj kłopotów" działa na poziomie poszczególnych jednostek i ich subiektywnego postrzegania kłopotliwości. Nie odnosi się do świata zewnętrznego, do żadnych bliźnich, do żadnych obiektywnych pojęć, tylko podmiot i jego własne pojęcie kłopotów. Zasada działa.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli nie pakujesz się rozmyślnie w kłopoty, to równoznaczne z tym, że ich unikasz. Zasada działa.Co to jest rozmyślne pakowanie się w kłopoty? Alkoholik pakuje się w kłopoty rozmyślnie czy nie? To oczywiste, że każdy stara się unikać kłopotów ale nie zawsze się da. Czasem jest wybór między przyjemnością okupioną kłopotami a całkowitym brakiem przyjemności. > Zauważ, że wcale nie wynika z niej że nigdy nie będziesz miał kłopotów, to zależy od twojej zdolności przewidywania, tworzenia modeli i ogólnej inteligencji, a także czynników losowych.> Zauważ też, że życie bez przyjemności, to zazwyczaj spory kłopot.Myślę, że najbardziej to zależy od tego jak duża jest w nas potrzeba zwiększania przyjemności a to nie wiąże się z inteligencją tylko z reakcją mózgu na dopaminę. > To nie ma nic do rzeczy. Zasada "unikaj kłopotów" działa na poziomie poszczególnych jednostek i ich subiektywnego postrzegania kłopotliwości. Nie odnosi się do świata zewnętrznego, do żadnych bliźnich, do żadnych obiektywnych pojęć, tylko podmiot i jego własne pojęcie kłopotów.> Zasada działa.> Nie bardzo rozumiem jak działa bo ta zasada wydaje się strasznym uproszczeniem
|
|
| | | | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Co to jest rozmyślne pakowanie się w kłopoty? Alkoholik pakuje się w kłopoty rozmyślnie czy nie?Nie. Alkoholik w czasie podejmowania decyzji ma zaburzoną percepcję pojęcia kłopotów oraz zdolność ich rozpoznania i unikania. > Myślę, że najbardziej to zależy od tego jak duża jest w nas potrzeba zwiększania przyjemności a to nie wiąże się z inteligencją tylko z reakcją mózgu na dopaminę.Pisałem o zdolności unikania kłopotów, ta zależy (między innymi) od inteligencji, chemia mózgu tylko umniejsza tę zdolność. > Nie bardzo rozumiem jak działa bo ta zasada wydaje się strasznym uproszczeniem  Taki jest sens tego ćwiczenia, redukujemy na maksa. Jeżeli byłbyś w stanie wskazać zasadę moralną, której nie da się wywieść od zasady unikania kłopotów, zapewne okazałaby się ona zbytnim uproszczeniem.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Co to jest rozmyślne pakowanie się w kłopoty? Alkoholik pakuje się w kłopoty rozmyślnie czy nie? >Nie. Alkoholik w czasie podejmowania decyzji ma zaburzoną percepcję pojęcia kłopotów oraz zdolność ich rozpoznania i unikania.
Nie ma czegoś takiego jak właściwa/zaburzona percepcja. Są tylko różne punkty widzenia. Alkoholik może mieć też potrzebę odczuwania przyjemności, której nie może zaspokoić w inny sposób niż poprzez picie i wtedy mimo, że są złe konsekwencje opłaca mu się pić bo nie ma innego wyboru.
>>Myślę, że najbardziej to zależy od tego jak duża jest w nas potrzeba zwiększania przyjemności a to nie wiąże się z inteligencją tylko z reakcją mózgu na dopaminę. >Pisałem o zdolności unikania kłopotów, ta zależy (między innymi) od inteligencji, chemia mózgu tylko umniejsza tę zdolność.
Nie zależy. Inteligentny człowiek potrzebuje więcej bodźców. Tępak zadowoli się może nawet tylko tym, że żyje.
>Jeżeli byłbyś w stanie wskazać zasadę moralną, której nie da się wywieść od zasady unikania kłopotów, zapewne okazałaby się ona zbytnim uproszczeniem. >
Nie. Ta zasada to "dążę do przyjemności i nie sprawiam innym cierpienia, szanuję ich wolność i dążenie do przyjemności na ich sposoby".
|
|
| | | | | | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Alkoholik może mieć też potrzebę odczuwania przyjemności, której nie może zaspokoić w inny sposób niż poprzez picie i wtedy mimo, że są złe konsekwencje opłaca mu się pić bo nie ma innego wyboru.
Dla alkoholika niedostępność "przyjemności" to naprawdę poważny kłopot, w jego osądzie znacznie kłopotliwszy niż długofalowe konsekwencje nadużywania.
>>Pisałem o zdolności unikania kłopotów, ta zależy (między innymi) od inteligencji, chemia mózgu tylko umniejsza tę zdolność. > Inteligentny człowiek potrzebuje więcej bodźców. Tępak zadowoli się może nawet tylko tym, że żyje.
Jakaś bzdura. Wymyśliłeś to na poczekaniu?
>> Jeżeli byłbyś w stanie wskazać zasadę moralną, której nie da się wywieść od zasady unikania kłopotów, zapewne okazałaby się ona zbytnim uproszczeniem. > Nie. Ta zasada to "dążę do przyjemności i nie sprawiam innym cierpienia, szanuję ich wolność i dążenie do przyjemności na ich sposoby".
Piszesz niejasno. "Nie" bo nie jesteś w stanie podać, czy twoim zdaniem zasada którą podałeś łamie zasadę unikania kłopotów?
Przyjemność nie ma nic do rzeczy, zaś co do reszty, sprawianie innym cierpienia i nieposzanowanie ich wolności jak najbardziej należy do sytuacji sprowadzających kłopoty. Twoja zasada jest wtórna i wynika wprost z ZUK.
|
|
 | | Arturkrzysztof (67 punktów) | Zauważ, że prawie wszystkim ludziom smakuje to samo, Ale jednak nie wszystkim
Coca Cola, prawie każdy ją lubi, Ale nie każdy
że wszyscy ludzie są z reguły do siebie bardzo podobni, ale nie tacy sami
ich celem istnienia jest nadal cel pierwotny czyli przejście labiryntu. i to jedyna część wspólna, każdy się rodzi po to żeby umrzeć.
Taki robocik po prostu eksperymentuje, i uczy się co wolno co nie metodą zbierania danych i wypróbowywania rozwiązań w praktyce. ma powiedzmy 4 rodzaje zachoania do wyboru i co wybierze? Czy zadecyduje wolna wola, której nie ma bo jest przecież tylko robotem? Nie! Zadecyduje metoda nagrody i kary oraz poprzednich doświadczeń
A jak nazwiesz zachowanie robocika który powie - a ja mam te zasady w nosie i zrobię po swojemu, to znaczy że mu się styki poprzepalały?
Jeden robocik idąc labiryntem grzecznie poprosi drugiego o przepuszczenie, a drugi kopnie go w zadek chociaż wie że źle robi, bo swój interes uważa za ważniejszy, więc łamiąc zasady świadomie dokonuje wyboru. Mało tego, ma nadzieję że kopnięty się nikomu nie poskarży, czy do takich przemyśleń nasz robocik jest zaprogramowany?
Czy robot mógłby zostać np. alkoholikiem? Chyba nie, a człowiek z pewnością. Robocik będzie dążył do celu, po drodze uczy się, zbiera dane, z doświadcznia będzie wiedział co dobre a co złe, ale nigdy nie przewidzi tego co człowiek może zrobić. Uczuć wyższych takich jak np. miłość robot nie będzie miał. Znasz pojecie " różowe okulary", postępowanie nie mające sensu , bezkrytyczne, np. postępowanie człowieka zakochanego- czy on wtedy kalkuluje?? Wszyscy wokół takiemu odradzają bo coś tam... ale sam zainteresowany postępuje irracjonalnie nie myśli o dalszych efektach swojego postępowania. Robocik nigdy nie chajtnął by się z np. kozą mając do wyboru elektrownię, a człowiek? Przewidzisz tak do końca jego zachowanie? Nigdy ! Więc taki zakochany w " różowych okularach" czy narkoman który, tylko tak umie odciąć się od dobijającej go rzeczywistości to robociki którym przepaliły się jakieś przewody?- Czy ludzie którzy dokonali własnych wyborów.
A co z ludźmi którzy wychowani w środowisku patologii odcinają się od niego - złamali zasadę uwarunkowania czy nie? Mając rodziców pijaków nie znali innego życia, a jednak zostali prezesami firm. Albo, pijak bijący swoją żonę jest synem lekarzy znanych i szanowanych w okolicy- co go uwarunkowało?? Geny po pradziadku ?? A co z zoną pijaka, która mając kilka wyjść np. rozwód, wyprowadzenie się od męża, nadal go kocha i pozwala na maltretowanie siebie - Olson powie że ona została uwarunkowana, a ja powiem ze może jeszcze nie spotkała kogoś kto jej pokaże wyjście z sytuacji, ze do tej pory po prostu nie wiedziała jak postąpić. Czy robocik dał by się maltretować ? jego program powiedziałby : "i tak cię kocham mężu i mam nadzieję że się kiedyś zmienisz", czy by "swojego starego" wymienił na lepszy model??
Oczywiście, robocik nauczył się i wie co wybrać, i jak mu dasz dwie opcje : kolacja z ponętną panienką czy grzeczny wieczór przed telewizorem z żonką? W tym wyborze robocik będzie chyba przewidywalny a człowiek??? Oczywiście będzie przerzucał w Głowie wszystkie za i przeciw, ale za człowieka dasz gwarancję jak postąpi?? Czyli może podzielmy ludzi na uwarunkowanych na zdradzanie żon i uwarunkowanych na niezdradzanie żon. Uwarunkowanych na klepanie biedy i uwarunkowanych na bycie politykami i biznesmenami.
W żadnym fragmencie życia człowieka, nie można mu przykleić metki kim jest tak do końca, co myśli, jak postąpi i kim będzie. Wolna wola, podejmowanie irracjonalnych decyzji, nieprzewidywalność to cechy których robocik się nie nauczy...
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. Albo też istnieje ta pierwsza, jak i ta druga.
>Odpowiedzialność tutaj albo się rozmywa albo jest zrzucana na kogoś. Winny tak naprawdę jest Jurek bo miał wolny wybór. Mógł nie sięgać po narkotyki. Każdy odpowiada za swoje czyny. W tym wypadku, Jurek miał przynajmniej częściowe pojęcie czym są narkotyki, jednak postanowił zignorować ostrzeżenia - tak wybrał.
|
|
 | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Każdy odpowiada za swoje czyny. W tym wypadku, Jurek miał przynajmniej częściowe pojęcie czym są narkotyki, jednak postanowił zignorować ostrzeżenia - tak wybrał.
Wybrał tak bo coś tam. Jest jakiś powód. A gdyby narkotyki nie były legalne Jurek nie miałby do nich dostępu. Polityk zalegalizował narkotyki po to żeby walczyć z mafią narkotykową i zwiększyć dochód w podatkach, zmniejszyć liczbę skazanych bo umówmy się - więzienie za narkotyki to niesprawiedliwość i bezsens.
|
|
|  | -1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >>umówmy się - więzienie za narkotyki to niesprawiedliwość i bezsens. Niesprawiedliwość? Toż moralność ponoć nie istnieje. O ile delikwent jest bezwolny a przede wszystkim słabowolny, najbardziej racjonalne podejście - usunąć go ze społeczeństwa, czyż nie?
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>umówmy się - więzienie za narkotyki to niesprawiedliwość i bezsens. >Niesprawiedliwość? Toż moralność ponoć nie istnieje. O ile delikwent jest bezwolny a przede wszystkim słabowolny, najbardziej racjonalne podejście - usunąć go ze społeczeństwa, czyż nie? > Nie. Zdecydowanie nie.
Moralność może nie istnieje bo to kwestia tego, że wybory często zakładają emocje vs racjonalizm. Sprawiedliwość to coś innego.
|
|
| | |  | | Spring (1174 punktów) | >Moralność może nie istnieje bo to kwestia tego, że wybory często zakładają emocje vs racjonalizm. O ile stosujesz wartościowanie oceniające emocje, a też - stopień racjonalności postępowania, to polegasz na pewnym systemie wartości. Gdy zbliżone systemy wartości posiadają inni ludzie, to wspólna część stanowi zbiór wartości społecznych. Jeżeli społeczność dba o zachowanie ważnych dla niej wartości, a zwalcza niekorzystne, to de facto buduje społeczny system moralny.
>Sprawiedliwość to coś innego. Nie życzyłbym nikomu doświadczenia sprawiedliwości bezmoralnej.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. Ale... >Spójrzmy na pewne sytuacje z różnych punktów widzenia. Polityk legalizuje narkotyki co w efekcie
Jesteś niewolnikiem czy co?
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jesteś niewolnikiem czy co?
Każdy z nas jest niewolnikiem.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >>Jesteś niewolnikiem czy co? >Każdy z nas jest niewolnikiem. Serio? Kto jest Twoim Panem?
Ja nie jestem.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Jesteś niewolnikiem czy co?> >Każdy z nas jest niewolnikiem.> Serio? Kto jest Twoim Panem?Chociażby państwo przymuszające mnie do płacenia daniny/haraczu. Inni ludzie. Moje ciało, związki przyczynowo skutkowe, na które nie mam wpływu, moralność i odpowiedzialność. Powiedziałbym, że jestem niewolnikiem życia jako takiego, systemu który jest matriksem, swoich pragnień. > Ja nie jestem.Albo tak myślisz
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) | > >>>Jesteś niewolnikiem czy co?> >>Każdy z nas jest niewolnikiem.> >Serio? Kto jest Twoim Panem?> Chociażby państwo przymuszające mnie do płacenia daniny/haraczu. Inni ludzie. Moje ciało, związki przyczynowo skutkowe, na które nie mam wpływu, moralność i odpowiedzialność. Powiedziałbym, że jestem niewolnikiem życia jako takiego, systemu który jest matriksem, swoich pragnień.Zaiste kwintesencja.....do tego "niewolnictwa" dorzucę przestawienie wskazówek zegara dwa razy w roku..... To może inaczej....czyją jesteś własnością? > >Ja nie jestem.> Albo tak myślisz  Bo tak jest. Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zaiste kwintesencja.....do tego "niewolnictwa" dorzucę przestawienie wskazówek zegara dwa razy w roku.....Jak kopię piłkę koło szkoły z małolatami to gram w piłkę. Lewandowski też gra w piłkę  Wydaje mi się, że porównywanie przymusu przestawienia zegara dwa razy w roku do wypisanych przeze mnie przymusów to właśnie takie porównanie. Sofistyka  > To może inaczej....czyją jesteś własnością?> >>Ja nie jestem.> >Albo tak myślisz  > Bo tak jest. Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela.> Póki co nie możesz nawet jechać samochodem bez pasów bo dostaniesz mandat (wiem, że przykład z Korwina ale to jeden z prostszych)
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Zaiste kwintesencja.....do tego "niewolnictwa" dorzucę przestawienie wskazówek zegara dwa razy w roku.....> Jak kopię piłkę koło szkoły z małolatami to gram w piłkę. Lewandowski też gra w piłkę Wydaje mi się, że porównywanie przymusu przestawienia zegara dwa razy w roku do wypisanych przeze mnie przymusów to właśnie takie porównanie. Sofistyka  ZMUSZANY JESTEŚ DO GRY W PIŁKĘ??????  Zaiste wybiórcza kwintesencja niewolniku niewolnictwa. Ale wiesz czyją jesteś własnością? > >To może inaczej....czyją jesteś własnością?> >>>Ja nie jestem.> >>Albo tak myślisz  > >Bo tak jest. Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela.> >> Póki co nie możesz nawet jechać samochodem bez pasów bo dostaniesz mandat (wiem, że przykład z Korwina ale to jeden z prostszych)  Ok. Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela, pana
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Zaiste kwintesencja.....do tego "niewolnictwa" dorzucę przestawienie wskazówek zegara dwa razy w roku.....> >Jak kopię piłkę koło szkoły z małolatami to gram w piłkę. Lewandowski też gra w piłkę Wydaje mi się, że porównywanie przymusu przestawienia zegara dwa razy w roku do wypisanych przeze mnie przymusów to właśnie takie porównanie. Sofistyka  > ZMUSZANY JESTEŚ DO GRY W PIŁKĘ?????? No to Ci piszę, żeś sofista  Przykład z grą w piłkę to metafora mająca na celu pokazanie Ci wagi sytuacji, którą można podobnie sklasyfikować. Lewandowski w Bayernie gra w piłkę i ja gram na boisku w piłkę ale to zupełnie coś innego. Podobnie w Twoim przykładzie przestawienie wskazówek zegara to co innego niż to o czym pisałem - inna waga problemu mimo podobieństwa. > Zaiste wybiórcza kwintesencja niewolniku niewolnictwa. Ale wiesz czyją jesteś własnością?Niczyją bo Bóg nie istnieje. > Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela, pana> Nie ma takiego bytu, natomiast są zniewalające mnie fakty tylko, że nikt za nie nie odpowiada.
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > inna waga problemu mimo podobieństwa.
Niewolnik wybiórczy....no no.
>>Zaiste wybiórcza kwintesencja niewolniku niewolnictwa. Ale wiesz czyją jesteś własnością? >Niczyją bo Bóg nie istnieje.
Niewolnik bez pana a ten bóg to co?
>>Ale może Ty jako niewolnik wskażesz mi swojego właściciela, pana >> >Nie ma takiego bytu, natomiast są zniewalające mnie fakty tylko, że nikt za nie nie odpowiada.
Pytam o Twojego właściciela niewolniku a nie o bat w głowie.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > > inna waga problemu mimo podobieństwa.> Niewolnik wybiórczy....no no.Zauważyłem, że na forum jest trochę osób, które zdają się nie odróżniać wagi wielu sytuacji. Gra w Bayernie i gra na podwórku to ten sam obiekt myślowy zaszufladkowany jako "gra w piłkę"  Powyżej w tym wątku chętnie_racjonalistka nie widzi różnicy między nałogiem tytoniowym a heroinizmem bo jedno i drugie to nałóg. No i pewnie ferrari i fiat 125p to samochody a miss Polonia i pani Basia Kwarc to kobiety  To, że muszę przestawić wskazówkę na zegarku mnie nie zniewala ale już fakt, że jak nie będę pracował to umrę jest zniewalający. Ale to jeszcze nie znaczy, że zły - gdyby każdy nie pracował to nikt by nic nie miał a to też zniewolenie. Dopóki żyjesz nie unikniesz niewolnictwa. Wolność to tylko abstrakcyjne pojęcie, które rozróżniamy jako brak zniewolenia czyli idealną utopię. Ważne jest to czy ktoś czuje się w miarę wolny czy czuje się zniewolony. Nie potrzeba mieć pana żeby być niewolnikiem. Niewolnicy innych ludzi mają pana w postaci ludzi ale niewolnicy innych rzeczy nie muszą mieć pana.
|
|
| | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
Ja żyję a Ty jesteś niewolnikiem i nawet nie wiesz kto jest Twoim właścicielem.
Coś tam uroiłeś sobie w głowie z pasami w aucie czy podatkami i to ma być niewolnictwo?
Kabaret niewolniku. Tym wszystkim można jeb...
Twoje kryteria to problemy w głowie są....
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ja żyję a Ty jesteś niewolnikiem i nawet nie wiesz kto jest Twoim właścicielem.> Coś tam uroiłeś sobie w głowie z pasami w aucie czy podatkami i to ma być niewolnictwo?> Kabaret niewolniku. Tym wszystkim można jeb...> Twoje kryteria to problemy w głowie są....> Ad personam nie można uznać za racjonalny argument  Nie nie wiem kto jest moim właścicielem tylko nie mam właściciela bo niewolnictwo niekoniecznie zakłada istnienie właściciela. Możesz być np niewolnikiem swoich emocji. Z pasami niczego sobie nie uroiłem tylko państwo traktuje mnie jak niewolnika, który jest idiotą i nie może sobie zrobić krzywdy więc musi zapiąć pasy bo musi płacić podatki. Na dodatek jest debilem, który nie wie, że lepiej zapinać pasy. Na tej zasadzie mógłbym powiedzieć, że państwo jest moim panem ale nie jest bo zawsze mogę wyjechać tam gdzie przepisy są cywilizowane.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Ja żyję a Ty jesteś niewolnikiem i nawet nie wiesz kto jest Twoim właścicielem.> >Coś tam uroiłeś sobie w głowie z pasami w aucie czy podatkami i to ma być niewolnictwo?> >Kabaret niewolniku. Tym wszystkim można jeb...> >Twoje kryteria to problemy w głowie są....> >> Ad personam nie można uznać za racjonalny argument  Gdzie? > Nie nie wiem kto jest moim właścicielem tylko nie mam właściciela bo niewolnictwo >niekoniecznie zakłada istnienie właściciela. Możesz być np niewolnikiem swoich >emocji. Z pasami niczego sobie nie uroiłem tylko państwo traktuje mnie jak >niewolnika, który jest idiotą i nie może sobie zrobić krzywdy więc musi zapiąć pasy >bo musi płacić podatki. Na dodatek jest debilem, który nie wie, że lepiej zapinać >pasy. Na tej zasadzie mógłbym powiedzieć, że państwo jest moim panem ale nie jest bo >zawsze mogę wyjechać tam gdzie przepisy są cywilizowane.Ty jesteś wybiórczy niewolnik. Jedno Cię zniewala drugie nie. Raz jest nim państwo potem piszesz że nie masz właściciela. Twoje kryteria to problemy w głowie a nie niewolnictwo. Nasłuchałeś się opowieści i stałeś się niewolnikiem. A to nie jest niewolnictwo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ad personam nie można uznać za racjonalny argument  > Gdzie?Nigdzie. Ad personam zawsze i wszędzie jest nieracjonalne  > Ty jesteś wybiórczy niewolnik. Jedno Cię zniewala drugie nie. Raz jest nim państwo potem piszesz że nie masz właściciela.Nie tak piszę. Czytaj dobrze... Państwo byłoby właścicielem gdyby nie fakt, że mogę wyjechać. Ale tu i teraz traktuje nas jak niewolników i idiotów. > Twoje kryteria to problemy w głowie a nie niewolnictwo. Nasłuchałeś się opowieści i stałeś się niewolnikiem. A to nie jest niewolnictwo.> Jakich opowieści? Nie jesteś niewolnikiem swojego ciała? To pokaż mi jak latasz
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Ad personam nie można uznać za racjonalny argument> Gdzie?> Nigdzie. Ad personam zawsze i wszędzie jest nieracjonalneGdzie się doczytałeś.....tego Ad personam Bo Mała próbka Ad personam to jest coś takiego chyba... Zapomniałem że rozmawiam z człowiekiem który wierzy w horoskopyDość żartów.... > Jakich opowieści? Nie jesteś niewolnikiem swojego ciała? To pokaż mi jak latasz  Ja pierdu  ....latałem wcześniej że jestem uziemiony? To że nie przechodzę przez ściany nie czyni ze mnie niewolnika to są problemy w głowie a nie kryteria niewolnictwa. Jeśli jesteś niewolnikiem to chcę wiedzieć kto Tobą zarządza jak niewolnikiem. Na razie postawiłeś w głowie płoty i sam jedziesz po sobie batem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Ad personam nie można uznać za racjonalny argument> >Gdzie?> >Nigdzie. Ad personam zawsze i wszędzie jest nieracjonalne> Gdzie się doczytałeś.....tego Ad personamW Twoim poście, w którym zarzucasz mi urojenia i że te problemy są w mojej głowie  > Ja pierdu ....latałem wcześniej że jestem uziemiony?Czyli kaleka, który się urodzi bez rąk i nóg nie jest zniewolony bo nigdy wcześniej nie chodził i nie posługiwał się rękami? > To że nie przechodzę przez ściany nie czyni ze mnie niewolnika to są problemy w głowie a nie kryteria niewolnictwa.Nie chodzi o przechodzenie przez ściany. Zniewalające dla każdego jest prawo przyczyny i skutku. Jesteśmy niewolnikami tych praw. Wszyscy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>Ad personam nie można uznać za racjonalny argument> >>Gdzie?> >>Nigdzie. Ad personam zawsze i wszędzie jest nieracjonalne> >Gdzie się doczytałeś.....tego Ad personam> W Twoim poście, w którym zarzucasz mi urojenia i że te problemy są w mojej głowie  Zlituj się....problemy w głowie jakie sobie stwarzasz to nie atak... Jak pisałeś o HOROSKOPACH to rechotałem z Ciebie...ale to też nie jest atak...z głupot się śmieje... > >Ja pierdu ....latałem wcześniej że jestem uziemiony?> Czyli kaleka, który się urodzi bez rąk i nóg nie jest zniewolony bo nigdy wcześniej nie chodził i nie posługiwał się rękami?Zlituj się..... Ty piszesz o lataniu ludzi. > >To że nie przechodzę przez ściany nie czyni ze mnie niewolnika to są problemy w głowie a nie kryteria niewolnictwa.> Nie chodzi o przechodzenie przez ściany. Zniewalające dla każdego jest prawo przyczyny i skutku. Jesteśmy niewolnikami tych praw. Wszyscy.Zlituj się. Ty jesteś niewolnikiem bo nie jesteś stonogą ptakiem i pasy musisz zapinać.... Problemy w głowie.....nie mojej. Ja nie jestem niewolnikiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zlituj się....problemy w głowie jakie sobie stwarzasz to nie atak...> Jak pisałeś o HOROSKOPACH to rechotałem z Ciebie...ale to też nie jest atak...z głupot się śmieje...Pisałem bo zaobserwowałem pewien fakt - w moim przypadku horoskop się zgadza. To jeszcze nie znaczy, że wierzę w horoskopy ale warto to sprawdzić żeby móc odrzucić. > Zlituj się..... Ty piszesz o lataniu ludzi.Nie. Piszę o ograniczeniach cielesnych. > Zlituj się. Ty jesteś niewolnikiem bo nie jesteś stonogą ptakiem i pasy musisz zapinać....> Problemy w głowie.....nie mojej.> Ja nie jestem niewolnikiem.> Nie muszę zapinać pasów. Mogę to zrobić dla swojego bezpieczeństwa i z tego powodu i tak bym zapinał. Ale jak ktoś mi każe zapinać to znaczy, że: -traktuje mnie jak debila, któremu trzeba nakazywać żeby to robił - traktuje mnie jak niewolnika bo to panu zależy na tym żeby niewolnik płacił podatki Spróbuj nie płacić podatków i rachunków to zobaczymy czy jesteś niewolnikiem czy nie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> >Zlituj się..... Ty piszesz o lataniu ludzi.> Nie. Piszę o ograniczeniach cielesnych.Nie...o lataniu. > Nie muszę zapinać pasów. Mogę to zrobić dla swojego bezpieczeństwa i z tego powodu i tak bym zapinał. Ale jak ktoś mi każe zapinać to znaczy, że:To trzeba to zgłosić na policję. Zmuszanie kogoś do zapinania pasów to chyba nękanie. Staram się mieszkać w miarę spokojnej okolicy. Ale tak na stałe to nie słyszałem jeszcze by komuś tak odwaliło że złapał kogoś i kazał mu zapinać pasy. To jakaś wyrafinowana forma zachcianek z tymi pasami. > Spróbuj nie płacić podatków i rachunkówAle ja już nie mieszkam u mamy. > to zobaczymy czy jesteś niewolnikiem czy nie  Przyznam ze lekko nie ma ale jakoś daję radę jako wolny człowiek. Ale Ty to musisz mieć ciężko jako niewolnik. Jak sobie pomyślę o tym zapinaniu pasów i podatkach albo że nie jesteś wstanie przejść suchą nogą po dnie Rowu Mariańskiego to aż mi ciarki przechodzą po plechach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Zlituj się..... Ty piszesz o lataniu ludzi.> >Nie. Piszę o ograniczeniach cielesnych.> Nie...o lataniu.Nie, o ograniczeniach cielesnych a latanie to był przykład, metafora. Myślałem, że to nie jest trudne do zrozumienia  > To trzeba to zgłosić na policję. Zmuszanie kogoś do zapinania pasów to chyba nękanie.> Staram się mieszkać w miarę spokojnej okolicy. Ale tak na stałe to nie słyszałem jeszcze by komuś tak odwaliło że złapał kogoś i kazał mu zapinać pasy.To jedź bez pasów koło policji a dostaniesz mandat za jazdę bez pasów. A więc jesteś zmuszany a jeśli się nie podporządkujesz stracisz swoją kasę i to wszystko pod przykrywką prawa. Nie możesz także ściąć drzewa we własnym ogródku. PO nawet chciało kiedyś wprowadzić zakaz palenia we własnej knajpie. Przymusowo są Ci zabierane podatki, które idą na cele, na które może byś się nie chciał składać ale nikt Cię o to nie pyta. Jeśli uważasz, że tak wygląda wolność to... gratuluję zrozumienia pojęcia wolności
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>Zlituj się..... Ty piszesz o lataniu ludzi.> >>Nie. Piszę o ograniczeniach cielesnych.> >Nie...o lataniu.> Nie, o ograniczeniach cielesnych a latanie to był przykład, metafora. Myślałem, że to nie jest trudne do zrozumienia  Pisałem już o problemach w głowie. Twoje problemy nie są moimi problemami. Mój kot nie szczeka....może też jest ograniczony? > >To trzeba to zgłosić na policję. Zmuszanie kogoś do zapinania pasów to chyba nękanie.> >Staram się mieszkać w miarę spokojnej okolicy. Ale tak na stałe to nie słyszałem jeszcze by komuś tak odwaliło że złapał kogoś i kazał mu zapinać pasy.> To jedź bez pasów koło policji a dostaniesz mandat za jazdę bez pasów. A więc jesteś zmuszany a jeśli się nie podporządkujesz stracisz swoją kasę i to wszystko pod przykrywką prawa.Korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów. Zazwyczaj tak robię jak korzystam z czegoś nie swojego. Niedawno ZMUSZONO ludzi do zbierania GÓWIEN za swoimi psami. To jest dopiero niewolnictwo. > Nie możesz także ściąć drzewa we własnym ogródku.> PO nawet chciało kiedyś wprowadzić zakaz palenia we własnej knajpie. Przymusowo są Ci zabierane podatki, które idą na cele, na które może byś się nie chciał składać ale nikt Cię o to nie pyta. Jeśli uważasz, że tak wygląda wolność to... gratuluję zrozumienia pojęcia wolności  Nie stanowisz dla mnie kryterium więc się nie martw. Ja też się nie martwię że uważasz się za niewolnika. Wymieniasz sporo rzeczy które czynią w Twoim mniemaniu z CIEBIE niewolnika. A ja po raz kolejny piszę Ci że nie mieszkam już z mamą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Pisałem już o problemach w głowie.> Twoje problemy nie są moimi problemami.> Mój kot nie szczeka....może też jest ograniczony?To co teraz próbujesz robić to nieudolne użycie mechanizmów obronnych. To czy uznasz coś za problem czy nie to już Twoja sprawa. Ja tylko wykazuje pewne zniewolenia a Ty na to odpowiadasz przykładem od czapy. Czyżbyś nie próbował zrozumieć tego o czym piszę? Jeśli myślisz, że jesteś wolny to zwyczajnie wygląda mi to na brak autorefleksji i umiejętności spojrzenia na siebie z boku. Wolność to abstrakcyjne pojęcie, które do istnienia potrzebuje oddzielenia od wszystkich czynników zniewalających. Dlatego w realu mówimy o częściowej wolności. Np ciało Cię ogranicza bo potrzebuje pożywienia, snu, picia, przyjemności. > Korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów.> Zazwyczaj tak robię jak korzystam z czegoś nie swojego.Życie nie jest Twoje. Gdyby było Twoje to tylko Ciebie obchodziłoby to czy żyjesz czy nie. Przepisy drogowe i ich przestrzeganie służą bezpieczeństwu innych na drodze a zapinanie pasów to jedynie Twoje bezpieczeństwo. Czemu służy karanie Cię kiedy nie dbasz o swoje bezpieczeństwo skoro nie zagrażasz w ten sposób innym? Wynika to z uznania Ciebie za niewolnika przez państwo, które chce żebyś żył i płacił podatki. Kiedy kupujesz alkohol już tak nie dbają o Twoje zdrowie bo płacisz akcyzę  > Niedawno ZMUSZONO ludzi do zbierania GÓWIEN za swoimi psami. To jest dopiero niewolnictwo.Nie - sranie psem na publiczny chodnik to ingerencja w wolność pozostałych ludzi i stąd obowiązek zbierania gówna w imię zasady - naśmieciłeś to sprzątaj. > Wymieniasz sporo rzeczy które czynią w Twoim mniemaniu z CIEBIE niewolnika.> A ja po raz kolejny piszę Ci że nie mieszkam już z mamą.> Nie interesuje mnie to z kim i gdzie mieszkasz. To nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > To co teraz próbujesz robić to nieudolne użycie mechanizmów obronnychNie stanowisz dla mnie kryterium więc się nie martw. Ja też się nie martwię że uważasz się za niewolnika. > Np ciało Cię ogranicza bo potrzebuje pożywienia, snu, picia, przyjemności.Tak wiem i nie potrafi latać...dlatego jestem niewolnikiemProblemów w głowie ciąg dalszy... > Przepisy drogowe i ich przestrzeganie służą bezpieczeństwu innych na drodze a zapinanie pasów to jedynie Twoje bezpieczeństwo. Czemu służy karanie Cię kiedy nie dbasz o swoje bezpieczeństwo skoro nie zagrażasz w ten sposób innym? Wynika to z uznania Ciebie za niewolnika przez państwo, które chce żebyś żył i płacił podatki. Kiedy kupujesz alkohol już tak nie dbają o Twoje zdrowie bo płacisz akcyzę  Korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów. Ciebie zmusza ktoś do zapinania pasów z tego co wiem. Mnie przez cały dzień nikt nie zmuszał. Już Ci pisałem mieszkam w miarę spokojnej okolicy. A ciebie jak ktoś zmusza to zgłoś to na Policję. To jest nękanie. A korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów i zapinam pasy. > >Niedawno ZMUSZONO ludzi do zbierania GÓWIEN za swoimi psami. To jest dopiero niewolnictwo.> Nie - sranie psem na publiczny chodnik to ingerencja w wolność pozostałych ludzi i stąd obowiązek zbierania gówna w imię zasady - naśmieciłeś to sprzątaj.Publiczny chodnik> >Wymieniasz sporo rzeczy które czynią w Twoim mniemaniu z CIEBIE niewolnika.> >A ja po raz kolejny piszę Ci że nie mieszkam już z mamą.> >> Nie interesuje mnie to z kim i gdzie mieszkasz. To nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji.> Wynika to z uznania Ciebie za niewolnika przez państwo, które chce żebyś żył i płacił podatki.A ja po raz kolejny piszę Ci że nie mieszkam już z mamą. A Ty jeśli mieszkasz z rodzicami i jesteś niepełnoletni możesz mieć kłopot ze zrozumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Np ciało Cię ogranicza bo potrzebuje pożywienia, snu, picia, przyjemności.> Tak wiem i nie potrafi latać...dlatego jestem niewolnikiem> Problemów w głowie ciąg dalszy...W Twojej głowie. I są to problemy ze zrozumieniem  Rozumiem, że Twoje ciało nie ogranicza Cię w żaden sposób czyli nie potrzebujesz jedzenia, picia, oddychania i możesz sobie latać  > Korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów.> Ciebie zmusza ktoś do zapinania pasów z tego co wiem. Mnie przez cały dzień nikt nie zmuszał.> Już Ci pisałem mieszkam w miarę spokojnej okolicy.> A ciebie jak ktoś zmusza to zgłoś to na Policję. To jest nękanie.Haha  Kto powiedział, że chodzi o bezpośrednie nękanie? Jest taki przymus i nie mogę pójść na policję bo to policja jest władzą wykonawczą, która pilnuje żeby ten przepis był przestrzegany. Nie wykręcaj kota ogonem bo dobrze wiesz o co chodzi. Jest przymus - nie dostosujesz się to płacisz i dostajesz punkty karne. Czy to właśnie znaczy, że jesteś wolny?  > A korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów i zapinam pasy.Co ma do tego to czy droga jest publiczna czy prywatna? Ja zapinam pasy ze względu na swoje bezpieczeństwo. > >>Niedawno ZMUSZONO ludzi do zbierania GÓWIEN za swoimi psami. To jest dopiero niewolnictwo.> >Nie - sranie psem na publiczny chodnik to ingerencja w wolność pozostałych ludzi i stąd obowiązek zbierania gówna w imię zasady - naśmieciłeś to sprzątaj.> Publiczny chodnikNo tak. W jaki sposób szkodzisz publicznej drodze jeśli nie zapniesz pasów? > >Nie interesuje mnie to z kim i gdzie mieszkasz. To nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji.> >Wynika to z uznania Ciebie za niewolnika przez państwo, które chce żebyś żył i płacił podatki.> A ja po raz kolejny piszę Ci że nie mieszkam już z mamą.> A Ty jeśli mieszkasz z rodzicami i jesteś niepełnoletni możesz mieć kłopot ze zrozumieniem.> Póki co to Ty masz w tej dyskusji kłopot ze zrozumieniem albo co bardziej prawdopodobne po prostu wykręcasz kota ogonem. Skoro nie mieszkasz już z mamą to pewnie pracujesz, to powinieneś wiedzieć ile zabiera Ci państwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> , oddychania i możesz sobie latać  Mój kot jest ograniczony bo nie szczeka a ja nie mogę latać. ..dlatego jestem niewolnikiemProblemów w głowie ciąg dalszy... > >A korzystając z drogi publicznej przestrzegam przepisów i zapinam pasy.> Co ma do tego to czy droga jest publiczna czy prywatna? Ja zapinam pasy ze względu na swoje bezpieczeństwo.Jak korzystam z drogi publicznej to stosuję się do Prawa o ruchu drogowym. I w d...e ma co na ten temat ma do powiedzenia wujek, kolega, ciocia czy jakiś nawiedzony oszołom co się naczytał. > >>>Niedawno ZMUSZONO ludzi do zbierania GÓWIEN za swoimi psami. To jest dopiero niewolnictwo.> >>Nie - sranie psem na publiczny chodnik to ingerencja w wolność pozostałych ludzi i stąd obowiązek zbierania gówna w imię zasady - naśmieciłeś to sprzątaj.> >Publiczny chodnik> No tak. W jaki sposób szkodzisz publicznej drodze jeśli nie zapniesz pasów?ŁOT? Nie zauważyłeś nacisku na PUBLICZNY? > Póki co to Ty masz w tej dyskusji kłopot ze zrozumieniem albo co bardziej prawdopodobne po prostu wykręcasz kota ogonem. Skoro nie mieszkasz już z mamą to pewnie pracujesz, to powinieneś wiedzieć ile zabiera Ci państwo.Zabiera mi? Zaraz sprawdzę czy nic nie znikło mi z konta......jest Okej. Zapewniam Cię że Państwo nic mi nie zabrało.Zgłosił bym kradzież. Owszem jest patologia w różnych obszarach funkcjonowania państwa. Choćby ostatnia sprawa z ciągnikiem i komornikiem. No nie ma lekko to fakt i trzeb się pilnować. Gadamy i gadamy. Pytałem czy jesteś niewolnikiem a rozmowa zeszła na podatki, jazdę samochodem i latanie ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Mój kot jest ograniczony bo nie szczeka a ja nie mogę latać> ..dlatego jestem niewolnikiemCelowo nadinterpretujesz to tak żeby Ci tak wyszło. Twój kot jest ograniczony bo nie potrafi analizować sytuacji a Ty jesteś niewolnikiem bo nie możesz zrobić tego co chcesz w każdej sytuacji bo czynniki zewnętrzne Cię zniewalają. Możesz tworzyć reakcję obronną i mówić, że i tak nie potrzebujesz tego czego nie możesz. No bo kot nie potrzebuje szczekać. Ale to tylko oszukiwanie samego siebie i innych. Ty też nie potrzebujesz szczekać więc wali Cię to, że nie możesz ale potrzebujesz różnych rzeczy a nie możesz ich mieć lub musisz się bardzo poświęcić żeby to zdobyć a wtedy okazuje się, że nie warto tego zdobywać. > Problemów w głowie ciąg dalszy...Jak widać, Twój mechanizm obronny się nie obronił  > >Co ma do tego to czy droga jest publiczna czy prywatna? Ja zapinam pasy ze względu na swoje bezpieczeństwo.> Jak korzystam z drogi publicznej to stosuję się do Prawa o ruchu drogowym.No i co z tego? A ja jak piekę ciasto to rozgrzewam najpierw piekarnik. Bez sensu o tym mówić. Gdyby to prawo zakładało, że masz sobie rozmazywać kupę na twarzy to też byś tego przestrzegał czy przestałbyś jeździć samochodem? Ktoś ustalił takie a nie inne prawo w jakimś celu. Pewne rzeczy wynikają z tego, że ludzie mają sobie nawzajem nie szkodzić a inne wynikają z tego, że Twój pan czyli państwo traktuje Cię jak kompletnego idiotę i niewolnika. Zależy im na tym żebyś płacił podatki czyli masz żyć. Zakładają, że gdyby nie ten przepis ludzie by się pozabijali bo nie zapinaliby pasów. Jeśli traktuje się ludzi jak idiotów to społeczeństwo nie wyrośnie na orłów. Prosta zależność  I właśnie o to chodzi żeby ludzie nie byli zbyt mądrzy bo wtedy nie będą protestować przeciwko wysokim podatkom i zniewalającym przepisom. Jeszcze będą szukać powodów na to żeby myśleć, że są wolni i nic ani nikt ich nie zniewala  > >>Publiczny chodnik> >No tak. W jaki sposób szkodzisz publicznej drodze jeśli nie zapniesz pasów?> ŁOT? Nie zauważyłeś nacisku na PUBLICZNY?No i co z tego, że publiczny? Nie umiesz napisać o co Ci chodzi a z wypowiedzi o tym, że nie jesteś wolny wyciągasz wniosek, że nie możesz latać a Twój kot nie umie szczekać? > Zabiera mi?> Zaraz sprawdzę czy nic nie znikło mi z konta......jest Okej. Zapewniam Cię że Państwo nic mi nie zabrało.> Zgłosił bym kradzież. Owszem jest patologia w różnych obszarach funkcjonowania państwa. Choćby ostatnia sprawa z ciągnikiem i komornikiem. No nie ma lekko to fakt i trzeb się pilnować.Hahaha rozbawiłeś mnie  Państwo Ci nie zabrało bo bezpośrednio nie zabrali Ci z kieszeni czy z konta? Przecież wyraźnie napisałem, że okradają Cię w wysokich podatkach i przymusach, przepisach. > Gadamy i gadamy. Pytałem czy jesteś niewolnikiem a rozmowa zeszła na podatki, jazdę samochodem i latanie ludzi.> Zeszła bo traktujesz przykłady z metafor jak realny obiekt dyskusji
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Zeszła bo traktujesz przykłady z metafor jak realny obiekt dyskusji  Czy jesteś niewolnikiem? Tak, bo nie mogę produkować chlorofilu jak rośliny. Problemów w Twoje głowie ciąg dalszy. hehehszki...metafory niewolnictwa > Hahaha rozbawiłeś mnie Państwo Ci nie zabrało bo bezpośrednio nie zabrali Ci z kieszeni czy z konta? Przecież wyraźnie napisałem, że okradają Cię w wysokich podatkach i przymusach, przepisach.Przecież wyraźnie napisałem że nikt mnie nie okradł. Już Ci pisałem że jak Cię ktoś zmusza nęka czy okrada to zgłoś to na policję. Weź mi wyjaśnij od samego początku mechanizm kradzieży ( i przy okazji gdzie tu będzie niewolnictwo) Ale od samego początku z łaski swojej i unikaj metafor z lataniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Zeszła bo traktujesz przykłady z metafor jak realny obiekt dyskusji  > Czy jesteś niewolnikiem? Tak, bo nie mogę produkować chlorofilu jak rośliny.> Problemów w Twoje głowie ciąg dalszy.Jeśli tyle zrozumiałeś z dotychczasowych wypowiedzi to nie ma sensu żebym Ci cokolwiek dalej próbował tłumaczyć. I tak nie zrozumiesz. Jesteś niewolnikiem bo jesteś ograniczony prawem przyczyny i skutku i nie możesz robić tego co chcesz. Jesteś niewolnikiem bo państwo Cię okrada. > Przecież wyraźnie napisałem że nikt mnie nie okradł.> Już Ci pisałem że jak Cię ktoś zmusza nęka czy okrada to zgłoś to na policję.> Weź mi wyjaśnij od samego początku mechanizm kradzieży ( i przy okazji gdzie tu będzie niewolnictwo) Ale od samego początku z łaski swojej i unikaj metafor z lataniem.> Przecież Ci napisałem, że kradzież nie musi polegać na tym, że ktoś zabiera Ci kasę z konta albo z kieszeni. Jeśli ktoś ma Ci zapłacić 1000 zł a płaci 700 to okradł Cię na 300 zł mimo, że nic Ci nie zabrał. Na tej zasadzie państwo kradnie Ci kasę poprzez przymus płacenia wysokich podatków. Czy to naprawdę aż tak ciężkie do zrozumienia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Jesteś niewolnikiem bo jesteś ograniczony prawem przyczyny i skutku i nie możesz robić tego co chcesz.
Zgrywus.
To ja też.
Krótki wierszyk o niewolnictwie
Osiołkowi w żłobie dano: w jednym owies, w drugim siano. Uchem strzyże, głową kręci i to pachnie i to nęci. Od którego teraz zacznie, aby sobie podjeść smacznie? Trudny wybór, trudna zgoda: chwyci owies, żal mu siana, - chwyci siano, owsa szkoda... I tak stoi aż do rana, a od rana do wieczora. A i nareszcie przyszła pora, że oślina podczas jadła z głodu padła.
Może już nie brnij dalej? Nie mieszaj już zbyt dużo bo Cie te kajdany przygniotą.
>Przecież Ci napisałem, że kradzież nie musi polegać na tym, że ktoś zabiera Ci kasę z konta albo z kieszeni. Jeśli ktoś ma Ci zapłacić 1000 zł a płaci 700 to okradł Cię na 300 zł mimo, że nic Ci nie zabrał. Na tej zasadzie państwo kradnie Ci kasę poprzez przymus płacenia wysokich podatków. Czy to naprawdę aż tak ciężkie do zrozumienia? 8
Zdecyduj się co robi i kto. I pisz że Ciebie okrada. Tak będzie śmieszniej. O mnie się nie martw to TY jesteś niewolnik.
Powiedz w takim razie jak Cię państwo ZMUSIŁO a potem okradło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Typowa odpowiedź człowieka, który nie ma argumentów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Typowa odpowiedź człowieka, który nie ma argumentów  > Jesteś niewolnikiem bo jesteś ograniczony prawem przyczyny i skutku i nie możesz robić tego co chcesz. Osiołkowi w żłobie dano: w jednym owies, w drugim siano. Uchem strzyże, głową kręci i to pachnie i to nęci. Od którego teraz zacznie, aby sobie podjeść smacznie? Trudny wybór, trudna zgoda: chwyci owies, żal mu siana, - chwyci siano, owsa szkoda... I tak stoi aż do rana, a od rana do wieczora. A i nareszcie przyszła pora, że oślina podczas jadła z głodu padła. Musiałbyś wiedzieć co nie co o procesach decyzyjnych. Chętnie posłucham. I oczywiście co nie co na ten temat. Powiedz w takim razie jak Cię państwo ZMUSIŁO a potem okradło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie mam na Ciebie siły ani ochoty dyskutować z kimś kto nie rozumie takich oczywistości jak system podatkowy albo ma pewność, że nigdy nie zachoruje, nie musi spać, jeść i pić bo ciało go nie ogranicza  Niech Korwin Ci wytłumaczy: www.se.pl/(*)odzieje-i-zodzieje_206031.html
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Niech Korwin Ci wytłumaczy: www.se.pl/(*)odzieje-i-zodzieje_206031.htmlNo....przynajmniej wiem skąd czerpiesz inspirację. To On coś tam wytłumaczył? Może jednak Ty mi w końcu napiszesz. Kiedy i jak Cię państwo ZMUSIŁO a potem okradło tak że jesteś przez to niewolnikiem. Sorry to jest temat na pięć minut. Albo wiesz albo nie. No chyba powinieneś wiedzieć co się z Tobą dzieje nawet pomimo tego że jesteś niewolnikiem. > albo ma pewność, że nigdy nie zachoruje, nie musi spać, jeść i pić bo ciało go nie >ograniczaI jeszcze nie lata i nie produkuje chlorofilu tak wiem niewolnik jesteś.Już Cię prosiłem byś swoich problemów w głowie nie odnosił do mnie. Wierszyk o osiołku to fajny wierszyk zwłaszcza jak się czyta że > Jesteś niewolnikiem bo jesteś ograniczony prawem przyczyny i skutku i nie możesz robić >tego co chcesz. W tym wierszyku dla dzieci jest ukryty morał tej przydługiej rozmowy. Przypomnę. Osiołkowi w żłobie dano: w jednym owies, w drugim siano.Uchem strzyże, głową kręci i to pachnie i to nęci. Od którego teraz zacznie, aby sobie podjeść smacznie? Trudny wybór, trudna zgoda: chwyci owies, żal mu siana, - chwyci siano, owsa szkoda... I tak stoi aż do rana, a od rana do wieczora. A i nareszcie przyszła pora, że oślina podczas jadła z głodu padła.
Aha Musiałbyś wiedzieć co nie co o procesach decyzyjnych. Chętnie posłucham.Może na początek coś łatwego. Dlaczego ja żyję a osioł padł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dzięki za "dyskusję"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > Dzięki za "dyskusję"  Luzik....jak to było > Jesteś niewolnikiem bo jesteś ograniczony prawem przyczyny i skutku i nie możesz robić tego co chcesz Więc spokojnie czekałem bo i tak jechałeś z automatu dlatego nie było sensu się produkować...czekałem kiedy przestaniesz.
|
|
1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> Kto tu jest winny?Często nikt nie jest winny ,ewentualnie winne są geny a co za tym idzie przypadek .Weźmy przykładowego Jurka i wyobraźmy sobie iż czuje się on dobrze przez 20-cia lat życia po czym czuć się przestaje .Każdy z nas odczuwa subiektywną potrzebę "czucia się dobrze" coś jak poczucie dobrobytu nie związane wcale z poczuciem zmiany świadomości jakie dają narkotyki tj:euforii ,błogostanu itp .W przypadku np:chorób o podłożu fizjologicznym lub urazach sprawa jest prosta bo dają ewidentne objawy albo są widoczne np:nikt nie dziwi się że osoba ze złamaną nogą używa kul . W przypadku zmian w psychice prawa jest trudniejsza gdyż jest trudniej uchwytna w dodatku działają w tej sferze najróżniejsze tabu kulturowe .Tabu w tej materii jest istotne gdyż wpływa ewidentnie na działania jakie podejmujemy względem danego problemu ,tak więc np:człowiek z ewidentną depresją nie pójdzie do lekarza gdyż to oznaczałoby przyznanie się do "wstydliwego"problemu ,a on przecież nie jest "wariatem" i nic mu nie jest tylko lubi smak piwa,wina,wódki etc .Znam wielu ludzi w tym np:policjantów którzy korzystają z alkoholu jak z oranżady .  Gdzie jest tu miejsce na winę ...? widzę tylko realne problemy i ludzi którzy w nieumiejętny często sposób próbują sobie z nimi poradzić . Bez urazy ale teksty o "słabościach psychicznych" i ludzi którzy ćpają bo lubią mocne wrażenia albo są słabi itp to według mnie promil poruszanego problemu i powielanie nieprawdziwych mitów (dobre może dla polityka ale jak na forum Racjonalista to dość słabiutkie)  Rozumiem że wątek dotyczy "wolnej woli" a problemu uzależnień robi w nim tylko za przykład  wypadałoby chyba jednak lepiej osadzić podany przykład w rzeczywistości.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ok ale ktoś odpowiada za to, że człowiek mający problem nie ma rozwiązania i dostaje leki, które tylko tłumią na chwilę problemy. Wychodzę z założenia, że każdy problem da się rozwiązać ale po prostu nie znamy rozwiązań dla większości problemów. Tu powinno być pole popisu dla Boga gdyby istniał żeby nam takie rozwiązania przekazywał  Weźmy tego Jurka - dzieje mu się coś z psychiką i narkotyki wypełniają pewną lukę. Gdyby nie było narkotyków Jurek poszedłby do psychiatry. A może Jurek to taka osoba, która myślała "ja sobie przyku***ę raz na spróbowanie i więcej nie wezmę" po czym spodobało mu się i pomyślał "dobra, wezmę sobie jeszcze raz i koniec" i tak potem sobie ćpał aż się uzależnił.
|
|
|  | | baszarteg (2319 punktów) | > Ok ale ktoś odpowiada za to, że człowiek mający problem nie ma rozwiązania i dostaje >leki, które tylko tłumią na chwilę problemy.Tzn co ? jak ma pan np:gigantyczną biegunkę to leków pan nie weźmie gdyż nie gwarantują one panu tego iż problem się w przyszłości nie powtórzy ? Odrzuci pan kulę do nóg mimo złamania. gdyż nie rozwiązują problemu złamanej nogi a tylko "tłumią na chwilę problemy" związane z przemieszczaniem ..?  > Wychodzę z założenia, że każdy problem da się rozwiązać ale po prostu nie znamy rozwiązań dla większości problemów.Acha,to bardzo budujące.  > A może Jurek to taka osoba, która myślała "ja sobie przyku***ę raz na spróbowanie i >więcej nie wezmę" po czym spodobało mu się i pomyślał "dobra, wezmę sobie jeszcze raz >i koniec" i tak potem sobie ćpał aż się uzależnił. Może być i tak choć według mnie myli pan na tym przykładzie skutki z przyczynami ,poza tym przykład trąci mnie wspomnianym powyżej powielaniem stereotypów .
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Tzn co ? jak ma pan np:gigantyczną biegunkę to leków pan nie weźmie gdyż nie gwarantują one panu tego iż problem się w przyszłości nie powtórzy ? Odrzuci pan kulę do nóg mimo złamania. gdyż nie rozwiązują problemu złamanej nogi a tylko "tłumią na chwilę problemy" związane z przemieszczaniem ..?  Jak mam biegunkę spowodowaną zatruciem bakteryjnym to biorę nifuroxazyd i nie polegam tylko na stoperanie. > >Wychodzę z założenia, że każdy problem da się rozwiązać ale po prostu nie znamy rozwiązań dla większości problemów.> Acha,to bardzo budujące.  Nie wiem czy budujące ale bardzo realistyczne  > >A może Jurek to taka osoba, która myślała "ja sobie przyku***ę raz na spróbowanie i >więcej nie wezmę" po czym spodobało mu się i pomyślał "dobra, wezmę sobie jeszcze raz >i koniec" i tak potem sobie ćpał aż się uzależnił.> Może być i tak choć według mnie myli pan na tym przykładzie skutki z przyczynami ,poza tym przykład trąci mnie wspomnianym powyżej powielaniem stereotypów .Znam takie przykłady z reala i sam na tej zasadzie palę zioło. Nie miałem żadnego problemu ale po myśli "jest dobrze" pojawiała się dość często myśl "ale może być lepiej"  Kilka lat temu też miałem taką psychikę, że chciałem wszystkiego spróbować i całe szczęście, że nie miałem wtedy dostępu do twardych  Jaki skutek z jaką przyczyną mylę tutaj wg pana?
|
|
| | |  | | baszarteg (2319 punktów) | > Jak mam biegunkę spowodowaną zatruciem bakteryjnym to biorę nifuroxazyd i nie polegam tylko na stoperanie.No to proszę sobie wyobrazić sytuacje że pojawiła się u pana gentetyczna skłonność do biegunki (nie wiem czy coś takiego istnieje  brania nifruroxazydu się pan wstydzi a alkohol powszechnie dostępny pozwala panu przynajmniej zapomnieć o dość przykrych objawach swojej przypadłości  a zrozumie pan schemat postępowania który mam na myśli . Przy okazji proszę postarać się odpowiedzieć kto byłby odpowiedzialny za pana los w tej hipotetycznej sytuacji . > Znam takie przykłady z reala i sam na tej zasadzie palę zioło. Nie miałem żadnego problemu ale po myśli "jest dobrze" pojawiała się dość często myśl "ale może być lepiej" KilkaZnam też wiele przykładów z reala i choć wiem że takie jak opisana przez pana sytuacje zdarzają się faktycznie to wiem też jednocześnie że mało jest rzeczy mniej godnych zaufania nie ludzie którzy zażywają narkotyki twierdzący że robią to bo lubią a nie muszą/ewentualnie dany narkotyk stanowi dla nich ważną psychiczną podpórkę .(oczywiście takie sytuacje też się zdarzają ,zwłaszcza gdy mowa jest o ziole ,będącą mało reprezentatywnym narkotkiem jeśli chodzi o wytworzenie mocnej zależności ) > Jaki skutek z jaką przyczyną mylę tutaj wg pana?Taki że choć nałogi czasem faktycznie bywają swoistym perpetuum-mobile które same się nakręcają i tworzą własne typowe dla siebie problemy .To częściej są według mnie jedynie odpowiedzią na problemy który powstały zanim ktoś sięgnął po narkotyk . Tak więc masz człowieku problem nie dlatego a przynajmniej nie tylko dlatego że ćpasz,chlasz ale ćpasz i chlasz dlatego że masz problem . Zamiast więc poradzić sobie racjonalnie z problemem (lekarz,rozmowa,joga,egzorcysta  )dokładasz do problemu podstawowego kolejny w postaci nałogu .
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > No to proszę sobie wyobrazić sytuacje że pojawiła się u pana gentetyczna skłonność do biegunki (nie wiem czy coś takiego istnieje brania nifruroxazydu się pan wstydzi a alkohol powszechnie dostępny pozwala panu przynajmniej zapomnieć o dość przykrych objawach swojej przypadłości a zrozumie pan schemat postępowania który mam na myśli . Przy okazji proszę postarać się odpowiedzieć kto byłby odpowiedzialny za pana los w tej hipotetycznej sytuacji .Nie wiem dlaczego miałbym się wstydzić brania nifuroxazydu  Mam genetyczną skłonność do biegunki. Ha i jaranie skuna powoduje, że nie mam biegunki. Nieźle co?  Znam ten mechanizm tylko, że pierwszy raz paliłem jako mały knypek bo kojarzyło mi się to z byciem kimś fajnym a jak już zapaliłem to potem w zwykłych sytuacjach myślałem, że jest fajnie ale z ziołem będzie jeszcze lepiej  > Znam też wiele przykładów z reala i choć wiem że takie jak opisana przez pana sytuacje zdarzają się faktycznie to wiem też jednocześnie że mało jest rzeczy mniej godnych zaufania nie ludzie którzy zażywają narkotyki twierdzący że robią to bo lubią a nie muszą/ewentualnie dany narkotyk stanowi dla nich ważną psychiczną podpórkę .(oczywiście takie sytuacje też się zdarzają ,zwłaszcza gdy mowa jest o ziole ,będącą mało reprezentatywnym narkotkiem jeśli chodzi o wytworzenie mocnej zależności )Zioło uzależnia dokładnie tak samo jak komputer czy czekolada. > >Jaki skutek z jaką przyczyną mylę tutaj wg pana?> Taki że choć nałogi czasem faktycznie bywają swoistym perpetuum-mobile które same się nakręcają i tworzą własne typowe dla siebie problemy .To częściej są według mnie jedynie odpowiedzią na problemy który powstały zanim ktoś sięgnął po narkotyk . Tak więc masz człowieku problem nie dlatego a przynajmniej nie tylko dlatego że ćpasz,chlasz ale ćpasz i chlasz dlatego że masz problem . Zamiast więc poradzić sobie racjonalnie z problemem (lekarz,rozmowa,joga,egzorcysta )dokładasz do problemu podstawowego kolejny w postaci nałogu .> Egzorcysta  Tak jak pan pisze czasem się zdarza ale to nie reguła. Ale tak, zgadzam się, że narkotyki to często dalsza konsekwencja posiadania problemu. Tylko, że nie każdy problem można rozwiązać oraz nie zawsze posiadanie problemu spowoduje sięgnięcie po narkotyki. Jeśli np nie ma dostępu do narkotyków to zostaje tylko pierwotny problem. Kiedy jest taki dostęp to do tamtego problemu dochodzi kolejny.
|
|
1 na 1 | self (105 punktów) |
> Kto tu jest winny?Wszyscy! Stonesi już dawno o tym grali: I shouted out, Who killed the Kennedys? When after all It was you and me Jakby się tak cofnąć w tym jak indywidualne uwarunkowania jednostki wpływają na indywidualne uwarunkowania innej jednostki to wyjdzie, że trzeba się zapytać Adama i Ewy (w wersji chrześcijańskiej) lub dawno wymarłej grupy Afrykańczyków (w wersji racjonalistycznej)
|
|
| Duch Prawdy (14787 punktów) | > Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. Ale...Ludzie dokonują wyborów, więc istnieje. > Polityk legalizuje narkotyki co w efekcie powoduje wzrost spożycia narkotyków - kilka osób umiera.Polityk nie legalizuje narkotyków co sprawia, że na czarnym rynku są zabójcze substancje - kilkadziesiąt osób umiera. > Ale z punktu widzenia tych osób fakty są takie, że to narkoman podjął decyzję żeby ćpać.Albo handlarze żywym towarem szprycowali go i uzależnili. > Narkomana Jurka rzuciła dziewczyna i dlatego zaczął ćpać - był słaby psychicznie ale można powiedzieć, że w pewnym sensie dziewczyna jest winna.Jest niewinna, dziewczyna ma wolną wolę. > No i teraz można popatrzeć na sytuację z kilku pkt widzenia:> - winny jest politykJeśli uchwala złe Prawo. > - winna jest dziewczyna Jurka, która go rzuciłaAbsolutnie nie. > - winni są jego rodzice bo źle go wychowaliTak. > - winne jest towarzystwo JurkaTak. > - winni są rodzice ludzi z tego towarzystwaJeśli źle wychowywali. > Odpowiedzialność tutaj albo się rozmywa albo jest zrzucana na kogoś. Winny tak naprawdę jest Jurek bo miał wolny wybór. Mógł nie sięgać po narkotyki.Jak to, że miał wolny wybór ma się do wcześniejszego stwierdzenia, że wolna wola nie istnieje? > Ale fakty są takie, że decyzja polityka spowodowała śmierć kilku narkomanów.To nie polityk bada jakie produkty powinny być dopuszczone do sprzedaży, lecz specjaliści. > Fakty są takie, że złe wychowanie rodziców powoduje wzrost patologicznych zachowań itd.> Teraz tak - wolnej woli nie ma.Jeśli organizm jest uzależniony od narkotyku to narkotyk sprawia jakie decyzje podejmuje narkoman, ale jeśli nie jest to ma wolną wolę. > A więc nie mógł być winny sam narkoman. Jurek został narkomanem bo został uwarunkowany w zły sposób i dlatego dokonał złego wyboru.Uwarunkowania środowiskowe determinują zachowanie, ale można dokonać innego wyboru jeśli zacznie się myśleć samodzielnie, a nie być tylko uwarunkowaną istotą. > Ale to co go uwarunkowało nie może być winne - rodzice Jurka nie mogą być winni bo też nie mają wolnej woli, polityk także nie miał wolnej woli i jego decyzja była uwarunkowana w jakiś sposób.Jednym słowem uwarunkowane społeczeństwo nie myśli racjonalnie, trzeźwo, tylko jest nafaszerowane, "naćpane" swoimi uwarunkowaniami. > Kto tu jest winny?Człowiek, że nie chce zmienić swojej Mentalności, żyje w świecie zła, kłamstwa, głupoty i nie zmienia tego, tzn. dobrze mu w takim zakłamanym świecie... 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > Wyszło mi coś dziwnego. Skoro wolna wola nie istnieje to nie może istnieć moralność. Ale...[...]Wiązanie wolnej woli, czymkolwiek by ona nie była, z moralnością jest kuszące, jednakże, w świetle współczesnej nauki, wartościowszym wydaje się spojrzenie właśnie poprzez jej pryzmat niż toczenie filozoficznych dysput.Moralność jest wytworem ewolucyjnym. Umówmy się, to ludzie nazwali sobie zasady, których łamać w grupie nie wolno, moralnością, choć można by było tą ewolucyjną cechę nazwać dowolnie. Uznajemy, że działanie moralne, to działanie dobre. Hmm..., tylko, że to do niczego nas nie prowadzi, gdyż działanie dobre jest działaniem moralnym i odwrotnie. Moralność, w sensie ewolucyjnym, nie dotyczy tylko ludzi. Im wyższy szczebel rozwoju grupowego organizmu tym zwiększa się bogactwo "działań moralnych lub niemoralnych". Oczywiście zaznaczyć należy, iż nie istnieje absolutna moralność. Różni się ona nie tylko między gatunkami zwierząt, ale także wewnątrz gatunkowo (choćby ludzie). Bardzo ciekawe badania w tym zakresie przeprowadził znany prymatolog Frans de Wall. Stosując brzytwę Ockhama, można by po prostu założyć, że moralność to nagradzane zasady zachowania wykształcone przez grupę społeczną w celu utrzymania jej stałości. To jakie one (zasady) obierają formy zależy od wielkości grupy, stopnia jej złożoności etc. (stąd stopień zróżnicowania tego co dobre, a co złe (moralne/niemoralne), we współczesnym, globalnym społeczeństwie, jest wręcz katastrofalnie duży). Uznając zatem, że do czynienia mamy z procesem ewolucyjnym, nie ma znaczenia "mieszanie" do tego wolnej woli, czyli tego, czy człowiek może robić to co uważa? Jak pewnie zauważymy, koncepcja wolnej woli jest z założenia niespójna, wymaga bowiem twierdzącej odpowiedzi, że możemy i zarazem nie możemy działać jak nam się chce. Działanie bowiem według pewnych określonych zasad ogranicza naszą wolną wolę. Zauważ, że pojęcie winy, to inna kategoria rozważań; wina, dotyczy bowiem oceny działań wewnątrz kategorii moralności. Jest oceną działania w stosunku do zasad moralnych. Swoją drogą polecam genialną pracę Michaela Tomasello Historia naturalna ludzkiego myśleniapozdrawiam . . .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|