Racjonalista - Strona głównaDo treści
redukcjonizm dobry i zły.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-04-2015 10:48Grimar (1210 punktów)redukcjonizm dobry i zły.
Ocena 5 na 5
Filozofując - czy też uprawiając naukę - skazani jesteśmy na jakąś dozę redukcjonizmu. Dbając o ekonomiczność i prostotę teorii tniemy Brzytwą Ockhama nadwyżkę niepotrzebnych bytów, staramy się wyjaśniać szereg zdarzeń i jakości przez sprowadzenie ich do jakiegoś prawa (pal licho czy fizycznego, biologicznego, metafizycznego, zależnie od kontekstu). Po prostu redukujemy.

Nie ma w tym nic złego. Po prostu tak jest, i rzecz nie w tym, aby rozstrzygać czy szeroko pojęty redukcjonizm jest dobry czy zły. W każdym razie nie w tym wątku.

Pytanie jest takie:
Kiedy kończy się słuszna prostota i ekonomiczność teorii, a zaczyna rodzić niedopuszczalne uproszczenie rzeczywistości? Gdzie biegnie linia, za którą redukcjonizm przeradza się w całkowicie ogoloną mordę Ockhama?
I czy w ogóle takie kryterium istnieje? A może decydują o nim w pewnej mierze czynniki pozametodologiczne, np. psychologiczne przyzwyczajenie do dotychczas funkcjonującej teorii, na mocy którego jej redukcjonizm będzie funkcjonował jako "dobry", a redukcjonizm jej konkurentki jako "zły"?

Nie rozstrzygam. Zapraszam do dyskusji.

P.S
Nie pytam jakie chcielibyście, żeby to kryterium było, lecz raczej o to jakie jest faktycznie stosowane.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Obstawiam, że decyduje kryterium ekonomiczne: jeżeli do przewidzenia wyniku eksperymentu wystarcza model chemiczny, to nie schodzimy do poziomu fizyki kwantowej.

Oczywiście trzeba pamiętać o różnicy między rzeczywistością a modelem (mapa vs terytorium) - ogolony Brzytwą Ockhama model chemiczny nie traci w jakiś magiczny sposób niskopoziomowej warstwy fizycznej, po prostu ignorujemy ją dla ułatwienia obliczeń. I analogicznie, "redukując" zjawisko do opisu fizycznego, nie pozbawiamy go własności charakterystycznych dla opisów z wyższych poziomów.

Zrozumieć mechanizm to nie to samo co "zniknąć" zjawisko, choć czasami tak. Można np. wyjaśnić duchy (opisując dlaczego nasz mózg ma określone wrażenia obecności ducha) i duchy - rozumiane jako odrębny ontologicznie byt - "znikną". Anglojęzyczni rozróżniają tu pojęcia "explain" i "explain away".
diogenes (42753 punktów)
>Gdzie biegnie linia, za którą redukcjonizm przeradza się w całkowicie ogoloną mordę Ockhama?

Aby coś zredukować, zmniejszyć, zgolić - trzeba to było najpierw rozdymać.

Weźmy np. antropologię. Nie wiedzieć czemu, albo w oparciu o śmiesznie naiwne przesłanki przypisano człowiekowi duszę: substancję prostą, wieczną, nieśmiertelną. Kiedy pojawiły się koncepcje uważające ten konstrukt za bzdurę, podniósł się lament o bezbożnym materializmie i ... nieuprawnionym redukcjonizmie.

Zanim jednak zaczniemy mówić o redukcjonizmie, przyjrzyjmy się, na ile problematyczna jest procedura konstrukcji czegoś, co potem golimy brzytwą Ockahma. By pójść za tą metaforą: kiedy golimy włosy, nikt nie mówi o redukcjonizmie - bo to naturalny proces. Kiedy "golimy" metafizykę, absoluty, dusze, anioły, świętych, i licho wie, co jeszcze (fikcje) ...zaczynamy mówić o redukcjonizmie.

Poprawna redukcja jest antidotum na chorobliwą wyobraźnię.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Scorp (5381 punktów)
>Weźmy np. antropologię. Nie wiedzieć czemu, albo w oparciu o śmiesznie naiwne przesłanki przypisano człowiekowi duszę: substancję prostą, wieczną, nieśmiertelną.

Te przesłanki nie są naiwne, a śmieszne mogą być dla tych, którzy sprawy nie rozumieją. Obiekt 'dusza' znajduje sensowne psychologiczno-neurologiczne wyjaśnienie, dalekie oczywiście od teologii, chociaż sam obiekt jest pojęciem religijnym.

>Kiedy "golimy" metafizykę, absoluty, dusze, anioły, świętych, i licho wie, co jeszcze (fikcje) ...zaczynamy mówić o redukcjonizmie.

Mówisz chyba tylko o metafizyce (w uproszczeniu) religijnej, w odróżnieniu od metafizyki filozoficznej? To są całkiem różne sprawy!

>Poprawna redukcja jest antidotum na chorobliwą wyobraźnię.

Poprawna redukcja jest mocnym elementem metody naukowej.
-
Spring (1174 punktów)
>Kiedy kończy się słuszna prostota i ekonomiczność teorii, a zaczyna rodzić niedopuszczalne uproszczenie rzeczywistości?

Wydaje mi się, że Einstein wytłumaczył to w dosyć prosty sposób:
pozytywnecytaty.pl/jak-najprosciej/
setarkos (10757 punktów)
>staramy się wyjaśniać szereg zdarzeń i jakości przez sprowadzenie ich do jakiegoś prawa
Raczej do kilku reguł, niż do jednego prawa (liczba pojedyncza wydaje się tu nadmiernym uproszczeniem - ew. 'teoria wszystkiego' to dość ryzykowny pomysł).
> (pal licho czy fizycznego, biologicznego, metafizycznego, zależnie od kontekstu). Po prostu redukujemy.
Jednakowoż redukowania rzeczy nie mylmy z redukowaniem osób.
>Kiedy (..) niedopuszczalne uproszczenie rzeczywistości?
Gdy więcej zeń komplikacji niźli uproszczenia?
> Gdzie biegnie linia, za którą redukcjonizm przeradza się w całkowicie ogoloną mordę Ockhama?
Tam, gdzie używając zbyt unifikującej brzytwy tak ugładzimy Ockhama, że... straci twarz.
>I czy w ogóle takie kryterium istnieje?
Trudna sprawa. Chyba kryterium da się podać dla rzeczy mierzalnych - wówczas rząd wielkości (to, co w wykładniku) może być dostatecznie dobrym przybliżeniem (byleby podstawa nie była jednością, bo zniknie sens zapisu wykładniczego).

> to kryterium (..) jakie jest faktycznie stosowane.
Najczęściej nie dość rzetelne (np. w programach popularnonaukowych z lekkością motyla mieszają pojęcia siły, energii i mocy albo (za przeproszeniem) mierzą omomierzem "prąd o mocy trzystu kilowoltów" (tfu), jakby nie umieli zatrudnić do tłumaczeń jakiegoś licealisty) - podobno to wpływ kultury anglosaskiej.

[Problem skrótu informacji chyba nieźle widać wtedy, gdy coś trzeba wytłumaczyć młodzieży lub nieprofesjonaliście - czy o taki kontekst redukcjonizmu pytasz?]
Scorp (5381 punktów)
>Filozofując - czy też uprawiając naukę - skazani jesteśmy na jakąś dozę redukcjonizmu.
> Po prostu redukujemy.
>Nie ma w tym nic złego. Po prostu tak jest, i rzecz nie w tym, aby rozstrzygać czy szeroko pojęty redukcjonizm jest dobry czy zły. W każdym razie nie w tym wątku.

Wydaje się, że pojęć redukcjonizm i redukcja używasz w niewłaściwym dla kontekstu wypowiedzi znaczeniu.

>Kiedy kończy się słuszna prostota i ekonomiczność teorii,

Teoria jest modelem rzeczywistego zjawiska (lub zjawisk). Do modelu możesz wybrać/powołać takie pojęcia ('byty', parametry , abstrakcje czy cokolwiek), jakie ci się żywnie podobają. To nie ma nic wspólnego z redukcją.

>...a zaczyna rodzić niedopuszczalne uproszczenie rzeczywistości?

Rzeczywistość jest jaka jest i upraszczać się nie daje. Teoria może być dowolnie prosta.

> Gdzie biegnie linia, za którą redukcjonizm przeradza się w całkowicie ogoloną mordę Ockhama?

Nie ma takiej linii.

>...którego jej redukcjonizm będzie funkcjonował jako "dobry", a redukcjonizm jej konkurentki jako "zły"?

Daj już spokój z tym "redukcjonizmem"!
-

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365