Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie wiem co robić

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-04-2015 20:18Paratos (5 punktów)Nie wiem co robić
Ocena 2 na 2
Witam, moje przemyslenia na temat tego co mnie otacza, ezystencji itp zaczely sie od jakiegos roku. Uswiadomilem sobie, ze kazdy czlowiek umiera, wiec wszystko tracimy : wyksztalcenie, rodzina, dobra materialne, wspomnienia - wszystko przepada. Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas, wiec mozna dojsc do wniosku ze tak jakbysmy nigdy nie zyli. Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga, doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm. Bardzo chcialbym uwierzyc w stworce calego porzadku swiata, ale nie jestem po prostu w stanie. Do tego dochodzi fakt przemijalnosci zycia i tego, ze nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem. Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies ksiazki?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Co moge robic w mojej sytuacji?
Właśnie to co robisz. Nie znasz sensu życia, ale zdajesz sobie sprawę, że bez sensu jest żyć bez sensu. Więc poszukiwanie sensu ma sens. No chyba, że myślisz, że nie masz szans na znalezienie sensu, wtedy i poszukiwanie sensu jest bez sensu.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>wszystko tracimy : wyksztalcenie, rodzina, dobra materialne, wspomnienia - wszystko przepada. Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas
>Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga

Ona też przepada.

Grecy już dawno wymyślili rozwiązanie tego problemu - hedonizm z rezerwą w postaci stoicyzmu na wypadek przejściowych problemów, ale później przyszli różni hochsztaplerzy i namieszali ludziom w głowach absurdalnymi pomysłami jak bogowie czy sens życia.

Z perspektywy wszechświata nie tylko ty jesteś całkiem nieważny, ale też cała ludzkość i Układ Słoneczny. Spróbuj to zaakceptować, a pójdzie z górki.
29-04-2015 23:07 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Z perspektywy wszechświata nie tylko ty jesteś całkiem nieważny, ale też cała ludzkość i Układ Słoneczny.

Idąc dalej tym tropem...
Z perspektywy wszechświata wszechświat też jest nieważny...

Ale przecież istnieje.

Tak więc brak znaczenia
nie ma znaczenia.

Kot liże łapę.
Piszę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Spring (1174 punktów)
>Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga, doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm.
O ile mi wiadomo buddyzm jest filozofią nonteistyczną i nie ma potrzeby wierzyć w któregokolwiek boga, by móć urodzić się jeszcze raz.

>Co moge robic w mojej sytuacji?
Gwizdać.
diogenes (42753 punktów)
>Uswiadomilem sobie, ze kazdy czlowiek umiera,...

Cierpliwości.
Nie ma nic prostszego, jak umrzeć
we właściwym czasie. A do tego czasu
rób cokolwiek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jeśli nie wiesz co robić.... to już nie będziesz wiedział. Świat nie ma sensu więc zastanawianie się nad sensem jest bez sensu.
ZXfi (176 punktów)
Jeśli przyjąć, że czas nie ma końca ani początku (brak czasu, ze względu na niemierzalność można pominąć). To wszystkie skarby świata nasze są, bez względu czy nam się to podoba czy nie. To co zaistniało - jest możliwe, więc zaliczyć można do puli bytów wiecznych, tyle że niekoniecznie dostępnych w dowolnym czasie.
Nie wiesz co robić? Otwórz oczy. Pomiędzy świadomym stwórcą a ślepymi mechanizmami przyrody, rozciąga się cała nieskończoność rozwiązań. Tylko ślepiec może twierdzić, że niczego tam już nie ma.
Twój rozwój automatycznie odbija się w absolutnym rozwoju rzeczywistości. Doskonaląc się doskonalisz rzeczywistość. W internecie nie ma więcej mądrości niż w ludziach do niego podłączonych. Tak samo Wszechświat, tyle może ile mogą istniejące w nim byty. Zaistniały utwór muzyczny jest nieusuwalny, jak ktoś zaśpiewa, to już będzie po wieki śpiewało. Zbudujesz skomplikowaną maszynę, ta maszyna trafi do puli. Rozwiniesz mózg ponad wszelkie wyobrażenie, będzie on w puli. Wszystko ginie i rodzi się na nowo, wystarczy wyglądnąć za okno, mechanizm wszędzie jest ten sam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zbudujesz skomplikowaną maszynę, ta maszyna trafi do puli.

Błąd - ta maszyna już jest w puli a człowiek może ją jedynie odkryć. Można wtedy powiedzieć, że wyciąga działające rozwiązanie z nurtu teoretycznych wariantów i przenosi je do świata materii, w którym żyje. Podobnie z piosenką - muzyk nic nie wymyśla tylko odtwarza to co już było. I tak jest dosłownie ze wszystkim - wszystko jest wtórne do tego co teoretycznie może zaistnieć i znajduje się poza czasem i poza materią
setarkos (10757 punktów)
> kazdy czlowiek umiera, wiec wszystko tracimy
Jednostka odchodzi, ale reszta zostaje. Zanika tylko coś własnego, a poczucie wielkiej straty (aż do wizji utraty "wszystkiego") wynika raczej z wielkiego ego, niż z logiki.
>wyksztalcenie
Zostaje przynajmniej tyle, ile przekażesz innym.
>rodzina, dobra materialne
Zostają - przecież nie wszyscy umrą jednocześnie ani wszystkiego do grobu się nie zabiera.
>wspomnienia - wszystko przepada.
Cóż, przepadają (nie licząc późniejszych wspomnień o wspomnieniach w rodzaju: "znajomy wujka kolegi opowiadał, że ..").
> Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas, wiec mozna dojsc do wniosku ze tak jakbysmy nigdy nie zyli.
Raczej tak, jakbym ja nigdy nie żył. Będą pamiętać o innych, bardziej im współczesnych. Mój koniec świata nie oznacza braku pamięci 'w ogóle', lecz tylko zanikanie niektórych jej .. segmentów.
> Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga
Z akcentem na "wydaje się".
[Zresztą, w którego i dlaczego w jednego?]
> nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia czegokolwiek.
Przypuszczam, że dla wielu (jak i dla mnie) to zdanie jest aż nazbyt zrozumiałe.
Spróbuj wśród rzeczy niedoskonałych wyróżnić co mniej beznadziejne i nimi się zajmij.
> Moze polecice jakies ksiazki?
Przychodzą mi na myśl "Mini-wykłady o maxi-sprawach" Kołakowskiego (choć u tego autora staram się omijać zdania zawierające bogów lub diabłów), ale książka to nie wszystko. Należy też co nieco zadbać o praktyczne porządki wokół siebie (takie zwykłe, codzienne), bo to nieprawda, że lepsze jest wrogiem dobrego - przeciwnie - dobre wynika z wielu drobnych poprawek.

Pozdrawiam i witam Kolegę wśród tutejszej watahy mądrali

PS
Powinno się tu pisać wg wzorców poprawnej Polszczyzny (wymóg regulaminu).
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Uswiadomilem sobie, ze kazdy czlowiek umiera, wiec wszystko tracimy : wyksztalcenie, rodzina, dobra materialne, wspomnienia - wszystko przepada.
Tego nie wiemy, śmierć ciała nie musi oznaczać śmierci osoby, relacje ludzi, którzy powrócili z śmierci klinicznej pokazują, że przechodzimy do życia duchowego.
>Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas, wiec mozna dojsc do wniosku ze tak jakbysmy nigdy nie zyli.
Pamięć o tych, którzy wnieśli znaczący wkład w historię nie przepada i ważne jest, żeby zapamiętano nas jako dobrych ludzi.
>Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga, doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm.
Masz rację, kto poznał duchowość ten wie, że jest ona ponadreligijna.
>Bardzo chcialbym uwierzyc w stworce calego porzadku swiata, ale nie jestem po prostu w stanie.
Wiara to nie przymus, a skoro widzisz porządek świata to tak jakbyś widział Stwórcę.
>Do tego dochodzi fakt przemijalnosci zycia i tego, ze nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem. Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies ksiazki?
Zacznij od Jiddu Krishnamurti "Wolność od znanego":
www.pistis.pl/biblioteka/Jiddu%20Krishnamurti.pdf

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Zacznij od Jiddu Krishnamurti "Wolność od znanego"

Czytałem, niezłe. Znam chyba wszystkjie jego książki wydane w j.polskim.
Krishnamurti wstrzymuje się od pochopnych ocen m.in. na temat świata nadprzyrodzonego, życia po śmierci etc.

> Tego nie wiemy, śmierć ciała nie musi oznaczać śmierci osoby, relacje
> ludzi, którzy powrócili z śmierci klinicznej pokazują, że przechodzimy do życia duchowego.

Wierzymy w to, co chcemy wierzyć bo dodaje nam to otuchy. Ale prawda jest bezwzględna
Światełko w tunelu i inne omamy

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
30-04-2015 10:17 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tego nie wiemy, śmierć ciała nie musi oznaczać śmierci osoby, relacje ludzi, którzy powrócili z śmierci klinicznej pokazują, że przechodzimy do życia duchowego.

Bzdury. Relacje ludzi pokazują jedynie doświadczenia po substancjach psychodelicznych, które wytwarza wtedy mózg. Pobudzony zostaje inny obwód neurologiczny w istniejącym mózgu. Kiedy mózg umiera przepadają także te obwody neurologiczne, które były pobudzane podczas doświadczenia śmierci klinicznej. Ci ludzie nie umarli i nie zmartwychwstali bo tak się nie da. Oni tylko doświadczyli pewnego stanu, który akurat nazywa się śmiercią ale nie jest tym samym co śmierć całego organizmu.

>Pamięć o tych, którzy wnieśli znaczący wkład w historię nie przepada i ważne jest, żeby zapamiętano nas jako dobrych ludzi.

Dlaczego i dla kogo to ważne? Zapamiętane zostaną tylko ważniejsze jednostki - te dobre i te złe albo neutralne, które coś odkryły. To tylko egocentryzm każe ludziom myśleć, że to ważne jak nas zapamiętają. Moja babcia kupiła sobie nagrobek za parę tysi mimo, że ledwo jej starcza na leki bo dla niej jest ważne co inni powiedzą widząc jej grób. To złudzenie typowe dla egoistów - wydaje im się, że są wyjątkowi i muszą być dobrze postrzegani i jeszcze zapamiętani po śmierci.

>>Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga, doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm.
>Masz rację, kto poznał duchowość ten wie, że jest ona ponadreligijna.

Tzn? Wiara w Boga nie jest żadnym ratunkiem tylko mechanizmem obronnym psychiki cykorów, którzy boją się umrzeć bo myślą, że są ważni dla świata albo boją się żyć po swojemu więc znajdują sobie wymyśloną ideę Boga żeby uciec przed prawdą o tym, że świat nie ma realnego sensu. Ale skoro nie ma Boga i nie ma sensu to jest to właśnie świetna wiadomość - można samemu ustalić swój sens i połączyć nihilizm z hedonizmem i stoicyzmem i dodać do tego bycie dobrym dla innych, uwzględnienie ich potrzeb i pomoc im. Ja bym nazwał rozwojem duchowym właśnie zdolność do czynienia dobra i świadomość pustki - braku obiektywnego istnienia duszy, esencji, sensu.

>>Bardzo chcialbym uwierzyc w stworce calego porzadku swiata, ale nie jestem po prostu w stanie.
>Wiara to nie przymus, a skoro widzisz porządek świata to tak jakbyś widział Stwórcę.

Nieprawda. Porządek nie świadczy o istnieniu stwórcy tylko o istnieniu mechanizmu, który pozornie układa chaos w spójną całość. Ta spójność i porządek to wg mnie iluzja jaką tworzy nasz umysł, który kataloguje informacje i ocenia ich ważność więc ustala je w jakimś porządku. Lepiej nie wierzyć w stwórcę tego świata bo wtedy dojdziemy do wniosku, że cierpienie miliardów ludzi na świecie jest celowo zaplanowane. Okropna idea...

>>Do tego dochodzi fakt przemijalnosci zycia i tego, ze nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem. Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies ksiazki?
>Zacznij od Jiddu Krishnamurti "Wolność od znanego":

Polecam U.G. Krishnamurti a nie Jiddu To jego uczeń, który odrzucił te wszystkie nauki i stwierdził, że oświecenie to bzdura a guru to oszuści

A autorowi tematu radzę przyjęcie bardziej racjonalnej filozofii. Hobby, siłownia czy nauka mają Ci służyć w tym życiu żeby Ci się lepiej żyło. Ale życie to prowizorka i nic trwałego nie zbudujesz dlatego warto zająć się optymalizacją przyjemności.
30-04-2015 11:13 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
>Ta spójność i porządek to wg mnie iluzja jaką tworzy nasz umysł, który kataloguje informacje i ocenia ich ważność więc ustala je w jakimś porządku.
Rozumiem, że jedną z konsekwencji tegoż jest to, że twoja wypowiedź to tylko chaotyczny splot sylab, a jakikolwiek jej porządek i spójność jest jedynie iluzją.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ta spójność i porządek to wg mnie iluzja jaką tworzy nasz umysł, który kataloguje informacje i ocenia ich ważność więc ustala je w jakimś porządku.
>Rozumiem, że jedną z konsekwencji tegoż jest to, że twoja wypowiedź to tylko chaotyczny splot sylab, a jakikolwiek jej porządek i spójność jest jedynie iluzją.
>

Na pewnym poziomie pojmowania tak właśnie jest. Umysł uporządkował jakieś litery i sylaby i stworzył zdania, które mają sens jedynie interpretowane przez umysł. Człowiek ma taką właściwość, że porządkuje chaos Podobnie jest z oceną piękna albo muzyki - posługujemy się kategoriami, które istnieją tylko w naszych głowach.
30-04-2015 11:59 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Umysł uporządkował jakieś litery i sylaby i stworzył zdania, które mają sens jedynie interpretowane przez umysł.
Dziwnym zbiegiem okoliczności przez każdy (poprawnie funkcjonujący) umysł.

> Podobnie jest z oceną piękna albo muzyki - posługujemy się kategoriami, które istnieją tylko w naszych głowach.
A jak to jest z oceną wyników dodawania, 2+2=4 istnieje tylko w naszych głowach, a gdy śpimy może urosnąć np. do 17-tu?

> Człowiek ma taką właściwość, że porządkuje chaos
Taką właściwość to nawet mrówki posiadają

Najbardziej zadziwijące jest jednak to, że harmonia obrazu czy dźwięku (która jest przeciwieństwem chaosu) tworzona jest bez udziału człowieka w naturalny sposób w przyrodzie, a człowiek ją jedynie podziwia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Umysł uporządkował jakieś litery i sylaby i stworzył zdania, które mają sens jedynie interpretowane przez umysł.
>Dziwnym zbiegiem okoliczności przez każdy (poprawnie funkcjonujący) umysł.

Czemu dziwnym? Dlatego umysł porządkuje świat i posługuje się logiką bo to daje sukces ewolucyjny.

>> Podobnie jest z oceną piękna albo muzyki - posługujemy się kategoriami, które istnieją tylko w naszych głowach.
>A jak to jest z oceną wyników dodawania, 2+2=4 istnieje tylko w naszych głowach, a gdy śpimy może urosnąć np. do 17-tu?

Nie ale matematyka to tylko miara istniejąca w umyśle tylko, że w odróżnieniu od muzyki i piękna jest miarą obiektywną.

>> Człowiek ma taką właściwość, że porządkuje chaos
>Taką właściwość to nawet mrówki posiadają

W pewnym sensie też - takie organizmy, które mają tę właściwość osiągają sukces reprodukcyjny.

>Najbardziej zadziwijące jest jednak to, że harmonia obrazu czy dźwięku (która jest przeciwieństwem chaosu) tworzona jest bez udziału człowieka w naturalny sposób w przyrodzie, a człowiek ją jedynie podziwia.
>
O jakiej harmonii piszesz?
30-04-2015 23:18 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Nie ale matematyka to tylko miara istniejąca w umyśle tylko, że w odróżnieniu od muzyki i piękna jest miarą obiektywną.
I z czego bierze się obiektywność matematyki, jeżeli istnieje tylko w umyśle, co by raczej sugerowało subiektywność.

>>> Człowiek ma taką właściwość, że porządkuje chaos
>>Taką właściwość to nawet mrówki posiadają
>W pewnym sensie też - takie organizmy, które mają tę właściwość osiągają sukces reprodukcyjny.
A ten sukces reprodukcyjny jest jakoś w życiu ważny?

>>Najbardziej zadziwijące jest jednak to, że harmonia obrazu czy dźwięku (która jest przeciwieństwem chaosu) tworzona jest bez udziału człowieka w naturalny sposób w przyrodzie, a człowiek ją jedynie podziwia.
>O jakiej harmonii piszesz?
A taka pani z Grecji, ale to nieważne...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>I z czego bierze się obiektywność matematyki, jeżeli istnieje tylko w umyśle, co by raczej sugerowało subiektywność.

Matematyka, logika są intersubiektywne dla wszystkich ludzi (zdrowych) i jest to sposób miary, rozumowania i porozumiewania się z innymi ludźmi. Piękno czy muzyka to już kwestia indywidualnego gustu ale piękno jakiegoś wyglądu albo muzyki to już kwestia kulturowa, genetyczna.

>A ten sukces reprodukcyjny jest jakoś w życiu ważny?

Dla ewolucji nie istnieje pojęcie ważności. Znów mówimy o intersubiektywnym ludzkim pojęciu zwanym "ocena ważności". Dla jednostki może to być ważne a może takie nie być (dla mnie nie jest). Ale obserwując wszystkie organizmy żywe uznajemy ważność sukcesu reprodukcyjnego naszych przodków bo tak już jest, że wszystkie organizmy żywe istnieją dlatego, że ich przodkowie osiągnęli sukces reprodukcyjny Dlatego możemy sprawdzać jakie cechy im to umożliwiły.

>>O jakiej harmonii piszesz?
>A taka pani z Grecji, ale to nieważne...
>
Aha to faktycznie nieważne
02-05-2015 22:04 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>obserwując wszystkie organizmy żywe uznajemy ważność sukcesu reprodukcyjnego naszych przodków bo tak już jest, że wszystkie organizmy żywe istnieją dlatego, że ich przodkowie osiągnęli sukces reprodukcyjny Dlatego możemy sprawdzać jakie cechy im to umożliwiły.

Paradoksalnie jedną z cech, która gwarantuje tzw. sukces reprodukcyjny jest wiara w sensowność i celowość życia, niemała część tych osób - to osoby religijne. Natomiast osoby twierdzące, że nie ma głębszego sensu istnienia jednostki, a także - definitywny koniec po śmierci, nie są skore do wkładu w ów w/w sukces.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Polecam U.G. Krishnamurti a nie Jiddu To jego uczeń, który odrzucił te
> wszystkie nauki i stwierdził, że oświecenie to bzdura a guru to oszuści

Oświecenie ujmowane racjonalne (nie jako epoka i nie duchowo - jak papla o nim ciągle Duch Prawdy) wcale nie musi być bzdurą.
Z psychologicznego punktu u widzenia, jego fundamentem jest:
a) życie tu i teraz versus ciągle planowanie przyszłości i rozpamiętywanie rzeczy przeszłych
b) uwolnienie się od wyindukowanych w nas projekcji, oraz zaufania autorytetom. Poleganie na własnych zmysłach i rozumie.
Wówczas tak naprawdę żyjemy (uczestniczymy świadomie w życiu), potrafimy widzieć i cieszyć się.
To właśnie głosił J.Krishnamurti, który uwalniania w życiu co-nieco zaznał (m.in. od teozofii czy ezoteryki)
A U.G.? Co on właściwie odrzucił? Tego autora nie znam.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
30-04-2015 11:43 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oświecenie ujmowane racjonalne (nie jako epoka i nie duchowo - jak papla o nim ciągle Duch Prawdy) wcale nie musi być bzdurą.
>Z psychologicznego punktu u widzenia, jego fundamentem jest:

Z psychologicznego pkt widzenia byłoby to pozbycie się mechanizmów obronnych ego. Świadomość, że ja to tak naprawdę ta iskierka świadomości a nie ego. Brak utożsamiania się z myślami. Umiejętność posługiwania się modelami w celu opisywania pewnych rzeczy na świecie (zamiast traktowania tych modeli jak realnej rzeczywistości). Świadomość, że szczęście to stan umysłu i nie osiągnie się go zdobywając przyjemności z zewnątrz, które działają jak narkotyk. Zrozumienie, że pustka jest formą a forma jest pustką pl.wikipedia.org/wiki/Siunjata Ale to jest tylko opis jakiegoś stanu, który niekoniecznie trzeba nazywać oświeceniem.

>a) życie tu i teraz versus ciągle planowanie przyszłości i rozpamiętywanie rzeczy przeszłych

Wg mnie to bujda. Co to znaczy "tu", co to znaczy "teraz"? Przeszłe rzeczy warto rozpatrywać żeby wyciągać z nich wnioski i nie popełnić błędów (nie warto podchodzić do tego emocjonalnie). Przyszłość warto planować.

>b) uwolnienie się od wyindukowanych w nas projekcji, oraz zaufania autorytetom. Poleganie na własnych zmysłach i rozumie.
>Wówczas tak naprawdę żyjemy (uczestniczymy świadomie w życiu), potrafimy widzieć i cieszyć się.

Wg mnie to trochę bez sensu. Mógłbyś rozwinąć myśl?

>To właśnie głosił J.Krishnamurti, który uwalniania w życiu co-nieco zaznał (m.in. od teozofii czy ezoteryki)

Od tego nie trzeba się uwalniać. Lepiej w to w ogóle nie wchodzić

>A U.G.? Co on właściwie odrzucił? Tego autora nie znam.

www.youtube.com/watch?v=4ZEqladUJt4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
www.youtube.com/watch?v=4ZEqladUJt4

Nie mam możliwości oglądania jutuba w pracy, ale w domu (w przyszłości) chętnie oglądnę

>Z psychologicznego pkt widzenia byłoby to pozbycie się mechanizmów obronnych ego.

To jest dopiero bzdura
Pozbycie się mechanizmów obronnych ego zaowocowałoby w wersji minimum chaosem informacyjnym, poza tym każdy właziłby Ci na głowę. Nie o to w Jego naukach chodzi.
Ale mechanizmy obronne czasem u niektóych ludzi dominują, bo w przeszłosci było sporo zreczy pzred którymi musieli się poand siły bronić.
Taki nieaktualny mechanizm obronny trzeba świadomie i zazwyczaj ciężką praca nad sobą 'anulować', inaczej ograniczy nam doswiadczanie świata, jego różnorodności a w konsekwencji przyniesie cierpienie.

>>a) życie tu i teraz versus ciągle planowanie przyszłości i rozpamiętywanie rzeczy przeszłych
>Wg mnie to bujda. Co to znaczy "tu", co to znaczy "teraz"?

Percepcja chwili teraźniejszej: Krishnmurtii w jednej swoich książek opisuje, jak jedzie z kimś samochodem wśród starego lasu. Jego kompan ciągle papla o pięknie świata, przyrody itp. kierując egzaltowane spojrzenia w nieokreśloną stronę. Krischnamurti znudzony rozmową patrzy przez okno i podziwia piękno lasu.

> Przeszłe rzeczy warto rozpatrywać żeby wyciągać z nich wnioski i nie popełnić
> błędów (nie warto podchodzić do tego emocjonalnie). Przyszłość warto planować.

Oczywiscie, że warto. Ale nie warto oddawać im się we władanie.
Nie należy przesadać. Chodzi o poświęcanie im czasu w niezbędnym minimum.

>> b) uwolnienie się od wyindukowanych w nas projekcji, oraz zaufania
>> autorytetom. Poleganie na własnych zmysłach i rozumie.
>>Wówczas tak naprawdę żyjemy (uczestniczymy świadomie w życiu), potrafimy widzieć i cieszyć się.
> Wg mnie to trochę bez sensu. Mógłbyś rozwinąć myśl?

Często ludzie żyją życiem innych: syn, który poszedł na studia prawnicze żyje ambicjami ojca, męcząc się.
Znam akurat gościa, który się z tego wyzwolił (po takich studiach prowadzi salon SPA i jest zadowolony).
Ponoć dzieci tułaczych Romów (miejskich żebraków) automatycznie chcą w życiu żebrać. Tylko dlatego, że to jedno potrafią. Takie życie w koziej dupie pokoleniami. Czy one tak naprawdę wybierają?

>>To właśnie głosił J.Krishnamurti, który uwalniania w życiu co-nieco zaznał (m.in. od teozofii czy ezoteryki)
>Od tego nie trzeba się uwalniać. Lepiej w to w ogóle nie wchodzić

Ty jak widzę od zarania masz wybór i głowę na karku. Szczęściarz
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Z psychologicznego pkt widzenia byłoby to pozbycie się mechanizmów obronnych ego.
>To jest dopiero bzdura
>Pozbycie się mechanizmów obronnych ego zaowocowałoby w wersji minimum chaosem informacyjnym, poza tym każdy właziłby Ci na głowę. Nie o to w Jego naukach chodzi.
>Ale mechanizmy obronne czasem u niektóych ludzi dominują, bo w przeszłosci było sporo zreczy pzred którymi musieli się poand siły bronić.
>Taki nieaktualny mechanizm obronny trzeba świadomie i zazwyczaj ciężką praca nad sobą 'anulować', inaczej ograniczy nam doswiadczanie świata, jego różnorodności a w konsekwencji przyniesie cierpienie.

Mam na myśli to, że ludzie postrzegają świat poprzez mechanizmy obronne. Nie chodzi o to żeby dawać sobie wchodzić na głowę czy też być uległym. Chodzi bardziej o to, że grube osoby uważają, że tyją z powietrza a alkoholicy piją bo lubią. Pan Staszek nie ma pieniędzy z winy Tuska a drużyny sportowe przegrywają przeważnie z winy sędziów. Brzydkie kobiety i nieudolni faceci cieszą się, że są singlami a skoro istniejemy to musiał stworzyć nas Bóg w wyższym celu. Jak ktoś cierpi to pewnie dlatego, że Bóg bardziej go ceni i testuje taką osobę a jak ktoś coś osiąga to jest z tego dumny (tak jakby miał wpływ na to jakie dostał geny i warunki początkowe umożliwiające sukces). Mąż zbił żonę bo zupa była zasłona, dres spuścił komuś łomot bo tamten się krzywo patrzył albo był za inną drużyną. Ludzie, którzy słuchają disco polo są gorsi więc mogę czuć się lepszy itd. To wszystko są mechanizmy obronne a w dużej mierze o to przecież opiera się kultura.

>>>a) życie tu i teraz versus ciągle planowanie przyszłości i rozpamiętywanie rzeczy przeszłych
>>Wg mnie to bujda. Co to znaczy "tu", co to znaczy "teraz"?
>Percepcja chwili teraźniejszej: Krishnmurtii w jednej swoich książek opisuje, jak jedzie z kimś samochodem wśród starego lasu. Jego kompan ciągle papla o pięknie świata, przyrody itp. kierując egzaltowane spojrzenia w nieokreśloną stronę. Krischnamurti znudzony rozmową patrzy przez okno i podziwia piękno lasu.

No i co z tego, że podziwia? To jak ktoś się zachwyca na głos to znaczy, że nie podziwia i nie jest tu i teraz? To gdzie żyje - w przeszłości czy przyszłości? Nie tu czyli gdzie? Bo jeśli chodzi o czas jaki obserwujemy to zawsze informacje docierają do mózgu z opóźnieniem i są interpretowane przez umysł.

>Oczywiscie, że warto. Ale nie warto oddawać im się we władanie.
>Nie należy przesadać. Chodzi o poświęcanie im czasu w niezbędnym minimum.

Należy temu poświęcić tyle czasu ile trzeba. Jedni muszą poświęcić go więcej a inni mniej.

>Często ludzie żyją życiem innych: syn, który poszedł na studia prawnicze żyje ambicjami ojca, męcząc się.
>Znam akurat gościa, który się z tego wyzwolił (po takich studiach prowadzi salon SPA i jest zadowolony).
>Ponoć dzieci tułaczych Romów (miejskich żebraków) automatycznie chcą w życiu żebrać. Tylko dlatego, że to jedno potrafią. Takie życie w koziej dupie pokoleniami. Czy one tak naprawdę wybierają?

Tu się zgadzam ale na tego typu problemy moim zdaniem najlepsze jest racjonalne podejście, które niekoniecznie trzeba nazywać oświeceniem. Są też ludzie, którzy dosłownie żyją życiem innych np nadopiekuńcze matki, dla których najważniejsze jest życie ich dzieci a nie ich samych.

>>Od tego nie trzeba się uwalniać. Lepiej w to w ogóle nie wchodzić
> Ty jak widzę od zarania masz wybór i głowę na karku. Szczęściarz

Próbowali mi wmówić katolicyzm kiedy byłem dzieckiem ale nie umiałem w to do końca uwierzyć. Były chwile, że bałem się pójścia do piekła z tego powodu, że nie wierzę aż w końcu w wieku ok 13 lat przestałem się tym interesować a w wieku 15 lat zainteresowałem się tym ponownie żeby móc to obalić i posiadać argumenty przeciwko wierzącym, którzy chcieli mi wmawiać swoje głupoty. Potem jeszcze zainteresowałem się z ciekawości buddyzmem i teoriami o reinkarnacji ale starałem się w to nie wkręcać. Tematy mnie interesują ale nie umiem w nic wierzyć (ani odrzucać bez sprawdzenia i analizy).

>Pozdrowienia

Również pozdrawiam
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Witaj po długim weekendzie. Wiesz miło się z Tobą gwarzy

> Mam na myśli to, że ludzie postrzegają świat poprzez mechanizmy obronne

I moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie. Mechanizmy mają za zadanie efektywnie chronić, a nie wykrzywaić percepcję.

> Chodzi bardziej o to, że grube osoby uważają, że tyją
> z powietrza a alkoholicy piją bo lubią

No właśnie.

> Pan Staszek nie ma pieniędzy z winy Tuska a drużyny sportowe
> przegrywają przeważnie z winy sędziów

Otóż to. "Zawsze ktoś inny jest powodem danego stanu rzeczy, a nie moja drużyna, czy też ja sam".
Taki ktoś albo nie został nauczony jak sobie radzić z frustracją czy złym stanem swojego zdrowia (wyglądu etc.) czy własnymi emocjami i ucieka w fantazje. Tego jednego dzieciaka nie trzeba uczuć. Jak nie umie inaczej, to później w wieku dorosłym ucieka wciąż w te same infantylne mechniazmy obronne:

Cytat:
Mechanizmy obronne - pojęcie wprowadzone przez twórcę psychoanalizy, Zygmunta Freuda i przejęte przez współczesną psychologię. Oznacza metody radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami w celu ochrony osobowości (ego), zmniejszenia lęku, frustracji i poczucia winy. Na ogół są one nawykowe i nieuświadomione.
W pewnym nasileniu występują u praktycznie każdego człowieka i pełnią rolę przystosowawczą, są niezbędne. Mechanizmy obronne są jednak zawsze zniekształceniem zachowania lub oglądu rzeczywistości, stosowane nadmiernie lub nieadekwatnie do sytuacji mogą utrudniać funkcjonowanie. Dobrze, gdy w zachowaniu jednostki jest ich duży repertuar, a ich dobór i intensywność jest zależna od sytuacji (elastyczność stosowania). Można wówczas mówić o efektywności i braku patologii związanej z mechanizmami obronnymi.

Źródło :Wikipedia

> To wszystko są mechanizmy obronne a w dużej mierze o to przecież opiera się kultura.

Ok, dlatego napisałem właśnie, że ich umiar nie jest zły. Ale dres, czy tez alkoholik bijący żonę tej kultury raczej nie tworzą, chyba się zgodzisz.

> Krischnamurti znudzony rozmową patrzy przez okno i podziwia piękno lasu.
>No i co z tego, że podziwia?

To z tego, że nie daje się wciągnąć w cudze wspominki "tam i wtedy" gdy wokół tak ładnie. Ma treściwsze zajęcia (dające większą satysfakcję i lepszy kontakt ze światem).

> To jak ktoś się zachwyca na głos to znaczy, że nie podziwia i nie jest tu i teraz?

A jak się zachwyca przez 99% swojego czasu czymś, co widział 40 lat temu, to żyje tu i teraz?

> To gdzie żyje - w przeszłości czy przyszłości?

To chyba już wiesz

> Nie tu czyli gdzie?

Ciałem tu, myślami tam.

> Bo jeśli chodzi o czas jaki obserwujemy to zawsze informacje
> docierają do mózgu z opóźnieniem i są interpretowane przez umysł.

Zgadzam się w 100%

> Tu się zgadzam ale na tego typu problemy moim zdaniem najlepsze jest
> racjonalne podejście, które niekoniecznie trzeba nazywać oświeceniem.

Pewnie, że niekoniecznie. Wydaje mi sie, że oświecenie to pewien synonim racjonalnego myślenia opartego na sprowadzaniu wszystkiego co się da do namacalnej (na dłuższą, czy krótszą metę) rzeczywistości.
Iluminacja (oświecenie) rozumiane w sposób piszącego tu np. Ducha Prawdy, to bicie piany osób mających awersję do poszerzania swoich horyzontów myślowych w dziedzinie nauki, a zarazem mających rozdęte ego.
W pewnym momencie przeważnie zawsze dochodzą do tego, że są wybrańcami (swoje fantazje biorą za mowę samego Boga) i nic nie poradzisz - taki gość jest dla społeczeństwa stracony.

> Są też ludzie, którzy dosłownie żyją życiem innych np nadopiekuńcze matki,
> dla których najważniejsze jest życie ich dzieci a nie ich samych.

I tak bywa.

> Potem jeszcze zainteresowałem się z ciekawości buddyzmem i teoriami
> o reinkarnacji ale starałem się w to nie wkręcać. Tematy mnie interesują
> ale nie umiem w nic wierzyć (ani odrzucać bez sprawdzenia i analizy).

Bardzo fajnie, że nie dałeś się w nic wkręcić wbrew sobie
Miłego dnia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Witaj po długim weekendzie. Wiesz miło się z Tobą gwarzy

Cieszę się, tym bardziej, że mi z Tobą również

>Ok, dlatego napisałem właśnie, że ich umiar nie jest zły. Ale dres, czy tez alkoholik bijący żonę tej kultury raczej nie tworzą, chyba się zgodzisz.

W pewnym sensie niestety tworzą, tylko że ciągną ten wózek w odwrotną stronę. A co do mechanizmów obronnych to ja uważam, że one są po prostu złe. Zawsze i wszędzie. A jest tak ponieważ takie mechanizmy przesłaniają prawdę. Dajmy na to pan Staszek, który ma mało pieniędzy z winy Tuska mógłby postanowić, że zarobi więcej gdyby zauważył, że sam nieefektywnie pracuje. Mógłby też zorientować się, że ma niskie kwalifikacje i może by mu ulżyło, gdyż przestałby się zadręczać nienawiścią do Tuska, która niszczy nie pana Donalda tylko pana Staszka. Grubas, który tyje z powietrza przecież nie musi wcale chudnąć jeśli nie chce, ale ulżyłoby mu gdyby nie musiał się tyle tłumaczyć tylko nauczyłby się autoironii. Racjonalne podejście jest ważne i pozwala uniknąć kłopotów. Np z alkoholem jest tak, że gdybym kierował się tymi mechanizmami obronnymi to dziś pewnie byłbym alkoholikiem. Ale ja sobie postanowiłem, że mam wolny wybór i stawiam to na pierwszym miejscu. Bronienie się przed faktami uważam za głupie i szkodliwe.


>A jak się zachwyca przez 99% swojego czasu czymś, co widział 40 lat temu, to żyje tu i teraz?

Zdaje się, że mówiliśmy o chwili obecnej, która jest podziwianiem lasu

>> Nie tu czyli gdzie?
>Ciałem tu, myślami tam.

Myśli zawsze są "tam". Proponuję Ci ćwiczenie. Skup się na tym co tu i teraz Cię otacza. Zawsze, ale to naprawdę ZAWSZE obserwujesz obiekt realny + swoją myśl na jego temat. Bez tego wcale nie będziesz przebudzony tylko np zapomnisz, że kuchenka służy do gotowania Kiedy obserwuję las to w tym momencie widzę realny las i myślę o jakimś lesie, który jest w mojej głowie. Mózg rozpoznał zbiór drzew jako las i porównał z wcześniej widzianymi i zapamiętanymi lasami.

>Pewnie, że niekoniecznie. Wydaje mi sie, że oświecenie to pewien synonim racjonalnego myślenia opartego na sprowadzaniu wszystkiego co się da do namacalnej (na dłuższą, czy krótszą metę) rzeczywistości.

Ale musimy też kierować się informacjami, które mamy w głowie, znajomością związków przyczynowo skutkowych. To jest racjonalne, a opiera się o coś nienamacalnego.

>Iluminacja (oświecenie) rozumiane w sposób piszącego tu np. Ducha Prawdy, to bicie piany osób mających awersję do poszerzania swoich horyzontów myślowych w dziedzinie nauki, a zarazem mających rozdęte ego.

Zgadzam się w 100%

>W pewnym momencie przeważnie zawsze dochodzą do tego, że są wybrańcami (swoje fantazje biorą za mowę samego Boga) i nic nie poradzisz - taki gość jest dla społeczeństwa stracony.

Niekoniecznie. Tego typu świry mają czasem ponadprzeciętne zdolności np artystyczne. No ale to nie reguła

>Bardzo fajnie, że nie dałeś się w nic wkręcić wbrew sobie

Nie wiem czy tak fajnie bo z tego powodu też kiedyś miałem problem, a i dzisiaj mam problemy kwestii motywacyjnej. Próbowałem w coś uwierzyć ale nic z tego nie wyszło. Trudno

>Miłego dnia!

Nawzajem!
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Tego nie wiemy, śmierć ciała nie musi oznaczać śmierci osoby, relacje ludzi, którzy powrócili z śmierci klinicznej pokazują, że przechodzimy do życia duchowego.
>Bzdury.
natemat.pl(*)sci-mowi-holenderski-kardiolog
>A autorowi tematu radzę przyjęcie bardziej racjonalnej filozofii. Hobby, siłownia czy nauka mają Ci służyć w tym życiu żeby Ci się lepiej żyło. Ale życie to prowizorka i nic trwałego nie zbudujesz dlatego warto zająć się optymalizacją przyjemności.
Jakie to płytkie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-05-2015 10:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jakie to płytkie.

Pozdrowienia dla Diagnosty Ducha Prawdy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-05-2015 02:09 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Tego nie wiemy, śmierć ciała nie musi oznaczać śmierci osoby, relacje ludzi, którzy powrócili z śmierci klinicznej pokazują, że przechodzimy do życia duchowego.
>>Bzdury.
>natemat.pl(*)sci-mowi-holenderski-kardiolog

Haha źródło bardzo "naukowe"

>>A autorowi tematu radzę przyjęcie bardziej racjonalnej filozofii. Hobby, siłownia czy nauka mają Ci służyć w tym życiu żeby Ci się lepiej żyło. Ale życie to prowizorka i nic trwałego nie zbudujesz dlatego warto zająć się optymalizacją przyjemności.
>Jakie to płytkie.

Płytkie czyli jakie? Zaproponuj coś lepszego niż optymalizacja przyjemności. Ja do tego dorzucam spokój ducha i brak przywiązań myślowych, kontrolę emocji i nihilizm. Właśnie to ma głębię.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Haha źródło bardzo "naukowe"
Nauka nigdy nie sięgnie Boga.
>Płytkie czyli jakie?
Fizyczne, nie duchowe.
>Zaproponuj coś lepszego niż optymalizacja przyjemności. Ja do tego dorzucam spokój ducha i brak przywiązań myślowych, kontrolę emocji i nihilizm. Właśnie to ma głębię.
Spokój ducha... jesteś na dobrej drodze..., jeszcze tylko musisz zgubić nihilizm......, tylko nie pisz, że nic nie musisz, bo dołączysz do grona tutejszych szyderców.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
09-05-2015 14:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nauka nigdy nie sięgnie Boga.

Też tak myślę. Bóg to tylko wytrych używany tam gdzie nauka czegoś nie wie, ale jak widać można tworzyć też mnóstwo teorii spiskowych z użyciem Boga

>>Płytkie czyli jakie?
>Fizyczne, nie duchowe.

Jak najbardziej duchowe. Chodzi w końcu o szczęście, a to nie jest fizyczna tylko duchowa wartość.

>Spokój ducha... jesteś na dobrej drodze..., jeszcze tylko musisz zgubić nihilizm......, tylko nie pisz, że nic nie musisz, bo dołączysz do grona tutejszych szyderców.

Nie mów mi co mogę pisać Nihilizm to podstawa duchowości. Widocznie jeszcze do tego nie dojrzałeś, ale masz zawsze szansę.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Nauka nigdy nie sięgnie Boga.
>Też tak myślę. Bóg to tylko wytrych używany tam gdzie nauka czegoś nie wie, ale jak widać można tworzyć też mnóstwo teorii spiskowych z użyciem Boga
Można tworzyć teorie spiskowe, że Bóg to wytrych, tam, gdzie nauka nie sięga.
>>>Płytkie czyli jakie?
>>Fizyczne, nie duchowe.
>Jak najbardziej duchowe. Chodzi w końcu o szczęście, a to nie jest fizyczna tylko duchowa wartość.
He he, teraz piszesz o szczęściu, do tej pory pisałeś o hobby, siłowni, nauce i optymalizacji przyjemności..., rozumiem, że na siłowni rozwijasz głównie mięśnie mózgowe
>>Spokój ducha... jesteś na dobrej drodze..., jeszcze tylko musisz zgubić nihilizm......, tylko nie pisz, że nic nie musisz, bo dołączysz do grona tutejszych szyderców.
>Nie mów mi co mogę pisać
Nie pisz mi co mogę mówić.
>Nihilizm to podstawa duchowości. Widocznie jeszcze do tego nie dojrzałeś, ale masz zawsze szansę.
Który? pl.wikipedia.org/wiki/Nihilizm


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-05-2015 15:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Można tworzyć teorie spiskowe, że Bóg to wytrych, tam, gdzie nauka nie sięga.

Teoria spiskowa to wstawianie Boga wszędzie tam gdzie nauka czegoś nie wie. Nie odwrotnie Stwierdzenie, że jakaś teoria spiskowa (istnienie Boga) to nieprawda nie jest teorią spiskową.

>He he, teraz piszesz o szczęściu, do tej pory pisałeś o hobby, siłowni, nauce i optymalizacji przyjemności..., rozumiem, że na siłowni rozwijasz głównie mięśnie mózgowe

To element optymalizacji przyjemności. Naturalnym stanem człowieka jest spokój i równowaga, pojawia się pragnienie, którego zaspokojenie daje stany szczytowe, a potem znów jest stan równowagi, czasem naturalne smutki, które są elementem życia. Człowiek naturalnie dąży do optymalizacji szczęścia, ale ludzie zazwyczaj gubią się gdzieś na starcie, zapętlają się w iluzjach i wierzeniach i przez to oddalają się od naturalnej duchowości, która jest dla każdego dostępna tu i teraz, ale oni żyją w iluzji i szukają nie tam gdzie trzeba. Zamiast skupić się na życiu skupiają się na szukaniu Boga, zaświatów i innych głupot bo są nieszczęśliwi i pogubieni. Zdrowy człowiek w stanie równowagi nie potrzebuje takiej pseudoduchowości.

>Nie pisz mi co mogę mówić.

To nie wydawaj mi poleceń, a ja Tobie też nie będę wtedy tak pisał. Póki co mam prawo bo piszesz mi czego mam nie pisać

>>Nihilizm to podstawa duchowości. Widocznie jeszcze do tego nie dojrzałeś, ale masz zawsze szansę.
>Który? pl.wikipedia.org/wiki/Nihilizm
>

Każdy po trochu:
- nie istnieją żadne byty poza ludźmi i zwierzętami = duchy, demony, Bóg, szatan itd.
- poznanie nie jest do końca możliwe - poznajemy tylko cząstkę świata
- Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia - to w całości i ze szczególnym naciskiem na ten aspekt
- Nihilizm moralny wyraża pogląd nieistnienia pewnych ani absolutnych, nie wychodzących poza abstrakcję wartości moralnych - to częściowo bo należy pozostać przy zasadzie nie robienia innym tego co uważamy za zło i podejrzewamy, że jest złe dla ludzi.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Można tworzyć teorie spiskowe, że Bóg to wytrych, tam, gdzie nauka nie sięga.
>Teoria spiskowa to wstawianie Boga wszędzie tam gdzie nauka czegoś nie wie.
Wszędzie czyli nigdzie...
>Nie odwrotnie Stwierdzenie, że jakaś teoria spiskowa (istnienie Boga) to nieprawda nie jest teorią spiskową.
He he ...
>>Nie pisz mi co mogę mówić.
>To nie wydawaj mi poleceń, a ja Tobie też nie będę wtedy tak pisał. Póki co mam prawo bo piszesz mi czego mam nie pisać
Nie wydaję poleceń, napisałem tylko, żebyś nie kierował się próżnością, ale jak widać kierujesz.
>- nie istnieją żadne byty poza ludźmi i zwierzętami = duchy, demony, Bóg, szatan itd.
Łatwo się pisze taką pustą wiedzę.
>- poznanie nie jest do końca możliwe - poznajemy tylko cząstkę świata
To zależy o jakim poznaniu mówimy.
>- Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia - to w całości i ze szczególnym naciskiem na ten aspekt
Koszmar.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-05-2015 14:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie wydaję poleceń, napisałem tylko, żebyś nie
> kierował się próżnością, ale jak widać kierujesz.

Dobra rada hehe
Ok, to parę nie-poleceń (widzę pamięć dobra, ale krótka )
"jeszcze tylko musisz zgubić nihilizm (..) tylko nie pisz"

>Łatwo się pisze taką pustą wiedzę

A może pustą dla tego, kto nie przykłada Absolutnie żadnego wysiłku, by się czegoś o świecie nauczyć?

>>- poznanie nie jest do końca możliwe - poznajemy tylko cząstkę świata
>To zależy o jakim poznaniu mówimy.
>>- Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia - to w całości i ze szczególnym naciskiem na ten aspekt
>Koszmar.

Narzucanie komuś celu z góry to dopiero koszmar.
Szukasz celu w życiu - musisz go sobie wymyślić, nie ma zmiłuj się
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-05-2015 11:02 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
>Szukasz celu w życiu - musisz go sobie wymyślić, nie ma zmiłuj się
Więc o co takie wielkie halo, gdy ktoś wybiera sobie jako cel życia wiarę w bóstwo.
13-05-2015 11:33 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> o co takie wielkie halo, gdy ktoś wybiera sobie jako
> cel życia wiarę w bóstwo.

O nic, póki swojej wiary nie narzuca innym, nie zbawia wciskając kit, że bez Boga będziesz się smażyć w piekle, będziesz nieszczęśliwy, amoralny etc.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-05-2015 16:02 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
I nie narzuca wiary swym dzieciom, to powinno być w konstytucji.

Po śmierci jest to co ma być.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I nie narzuca wiary swym dzieciom, to
> powinno być w konstytucji.

Z pewnością, tylko jak owo narzucanie (jeśli wystąpi) weryfikować?
I jaka kara za łamanie owego punktu w konstytucji?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
13-05-2015 21:25 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>póki swojej wiary nie narzuca innym, nie zbawia wciskając kit, że bez Boga będziesz się smażyć w piekle, będziesz nieszczęśliwy, amoralny etc.
Racja, podobnie jak i z każdą inną ideologią, boską czy bezbożną.
13-05-2015 00:13 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wszędzie czyli nigdzie...

Czyli teoria Boga nie istnieje i nic nie tłumaczy? Właśnie po to ona powstała - żeby zapełnić lukę niewiedzy.

>He he ...

Hi hi, ha ha, fajny argument

>Nie wydaję poleceń, napisałem tylko, żebyś nie kierował się próżnością, ale jak widać kierujesz.

Wydajesz polecenia. Czym jest wg Ciebie próżność? Co miałoby świadczyć o tym, że się nią kieruję?

>>- nie istnieją żadne byty poza ludźmi i zwierzętami = duchy, demony, Bóg, szatan itd.
>Łatwo się pisze taką pustą wiedzę.

Bardzo. Mam dużo łatwiej niż teiści bo nie muszę udowadniać tezy, która z założenia jest skazana na niepowodzenie.

>>- poznanie nie jest do końca możliwe - poznajemy tylko cząstkę świata
>To zależy o jakim poznaniu mówimy.

Dowolnym. Nie o mieście w Wielkopolsce

>>- Nihilizm egzystencjalny głosi brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia - to w całości i ze szczególnym naciskiem na ten aspekt
>Koszmar.

Właśnie na odwrót. Koszmarem byłoby życie w więzieniu cudzych sensów i wartości i robienie nie tego co się chce tylko robienie tego co chcą inni.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Bóg to tylko wytrych używany tam gdzie nauka czegoś
>> nie wie, ale jak widać można tworzyć też
>> mnóstwo teorii spiskowych z użyciem Boga
> Można tworzyć teorie spiskowe, że Bóg to wytrych, tam, gdzie nauka nie sięga

>> Nie mów mi co mogę pisać
> Nie pisz mi co mogę mówić

Raz żył pewien pan w Łowiczu,
Co nigdy sytuacji nie wyczuł;
Mówił rano: "Dobranoc"
A "Dzień dobry", gdy na noc
Zanosiło się właśnie w Łowiczu.

Andrzej Nowicki, Limeryki


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> tylko nie pisz, że nic nie musisz, bo dołączysz
> do grona tutejszych szyderców.

Czyli ma dołączyć do grona pesymistów, tudzież ludzi będących.. na bakier z faktami i nauką?
1. Źródła pisane Biblii
2. Symbolika liczby 14 w Biblii (sugestia jakoby Sławek Mankiewicz był naturalnym kontynuatorem dzieła Jezusa Chrystusa)
3. Bezinteresowność miłości
4. "Paląca się woda"
5. Pisze versus jest napisane
6. Wysysanie z palca własnego posłannictwa na podstawie tzw. numerologii i astrologii
7. Wieszczenie końca świata bez możliwości odwrotu

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
12-05-2015 15:32 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
He he


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-05-2015 17:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jezus nauczał by płakać nad sobą, Ty się nad sobą śmiejesz.
Tylko Prawda Duchu
Pa, miłego popołudnia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Jezus nauczał by płakać nad sobą,
Nauki literackiego "Jezusa" są czasami mądre, a czasami głupie np., że "można jeść brudnymi rękami"..., w średniowieczu epidemia spowodowana nie myciem rąk przed jedzeniem zabiła miliony ludzi, tak się kończą nauki głupich nauczycieli...
>Ty się nad sobą śmiejesz.
>Tylko Prawda Duchu
Tylko Prawda!, a tak naucza Duch Prawdy: można płakać nad sobą i można śmiać się z siebie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
13-05-2015 07:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nauki literackiego "Jezusa" są czasami mądre, a czasami
> głupie np., że "można jeść brudnymi rękami"

Tak, już pisałeś. Co do większości nie mam uwag - tak faktycznie jest, choć słówko "literackiego" zdaje się trącić hura-optymizmem
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w665276

> Tylko Prawda!, a tak naucza Duch Prawdy: można płakać
> nad sobą i można śmiać się z siebie

Pewnie, można. Ale czy dobrze rozumiem, to jakiś rodzaj pokajania się przed Racjonalistami za Twe prawdy objawione, tudzież zwykłe braki w wiedzy?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664083#w665436
Nie żebym go oczekiwał Sławku a nawet spodziewał się, ale..
Miłego dnia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Pewnie, można. Ale czy dobrze rozumiem, to jakiś rodzaj pokajania się przed Racjonalistami za Twe prawdy objawione, tudzież zwykłe braki w wiedzy?
Źle rozumiesz, nie odróżniasz nawet wiedzy duchowej od materialnej, a co dopiero mówić o rozumieniu duchowej.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
19-05-2015 09:23 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Źle rozumiesz, nie odróżniasz nawet wiedzy duchowej
> od materialnej

W moim wpisie
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664083#w665436
odniosłem się wyłącznie do faktów, nie "wiedzy duchowej".

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
>W moim wpisie
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,664083#w665436
>odniosłem się wyłącznie do faktów, nie "wiedzy duchowej".
No właśnie od początku o tym piszę, nic nie rozumiesz.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
19-05-2015 09:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Moje ambicje dyskutowania z Tobą o Twoich fantazjach są zerowe, już wielokrotnie o tym pisałem. Na tym polu nie sposób Cię rozumieć, trzeba po prostu tolerować.
Z drugiej strony nie chcesz widzieć do czego się odnoszę, w tym problem. I tak już pewnie zostanie.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-05-2015 10:35 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Pozdrawiam
Wzajemnie.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wzajemnie

Tak na marginesie - widzisz, wzajemność to podstawa.
Bezinteresowność i altruizm to komfort, na który możemy sobie pozwolić niezbyt często

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies ksiazki?

Raczej film, dowolny, byle o ludziach. Obejrzyj, zwracając uwagę w jakich planach filmowane są sceny.
Potem wyobraź sobie, ile sensu miałby ten sam film, gdyby kamerę ustawić poza Układem Słonecznym.

Twoja "kamera" odjechała za daleko, zrób zbliżenie to zobaczysz sens.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Potem wyobraź sobie, ile sensu miałby ten sam film, gdyby
> kamerę ustawić poza Układem Słonecznym.

W pasie Edgewortha-Kuipera, czy jeszcze dalej?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Fizyk (17637 punktów)
> Co mogę robić w mojej sytuacji?

Carpe diem.
finerbijk (17282 punktów)
Jedno z największych spustoszeń jakie robi religia w umysłach, to wpojenie przekonania, że życie musi mieć jakiś wyższy sens, czy też cel. Potem taki porzuci boga i się czuje jak ryba na piasku. Nie warto szukać alternatyw, tylko świadomości, że życie jest wystarczająco dobre samo w sobie.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>nie mam zadnej motywacji do robienia czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie.
Nie chrzań, bo jak czytam w Twoim profilu w dniu gdy pisałeś te słowa interesowało Cię religioznawstwo, historia, filozofia i sport.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Buddyzm to nie wiara w stwórcę. W buddyzmie nie ma żadnego Boga.
Natomiast faktem jest, że ateistyczna wizja świata to wizja ponura, złowroga, nie dająca łatwego pocieszenia. Tylko pytanie, dlaczego chcesz się oszukiwać, że jest inaczej? I tak przepadniesz w nicości, niezależnie od tego, w co wierzysz.
Niedobrze, że odpuściłeś sport, bo wysiłek fizyczny pozytywnie wpływa na samopoczucie. Ja nie mogę żyć bez sportu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego uważasz ateistyczną wizję świata za ponurą? Nie mieści mi się w głowie jak ktoś może uważać, że lepiej by było gdyby oceniał go jakiś Bóg, który stworzył ten świat po to żeby ludzie cierpieli. Szczerze mówiąc to nie wyobrażam sobie większego koszmaru niż to, że miałbym istnieć po śmierci. Najgorsza wizja to piekło a zaraz potem reinkarnacja. I niestety to drugie jest możliwe nawet jeśli Bóg nie istnieje (był tu niedawno temat o tym) ale na całe szczęście to tylko niepotwierdzone niczym fantazje
Paratos (5 punktów)
Dziekuję za przywitanie i dość dużą ilość odpowiedzi na mój ''problem''
Nie zostalem jednak do końca zrozumiany, nawiązując do buddyzmu czy islamu miałem na myśli fakt, że religie wymyślił człowiek i nie ma znaczenia, którą wybieramy. Jednak nie jestem w stanie odrzucić koncepcji stworzyciela(swoją drogą ja nie potrafię pojąc jak Wy możecie, nasza cywilizacja posiada JESZCZE tak malutką wiedzę na temat wszechświata, nawet nie wyszliśmy poza Układ Sloneczny, nie mamy dowodów ani na to, że Bog istnieje ani na to że go nie ma). Rownież nie jestem w stanie uwierzyć widząc cierpienie dookoła, ludobójstwa, głod czy katastrofy naturalne. Zgadzam się z tym, żeby korzystać z życia jak sie tylko da, ale ze świadomościa jak jestesmy marni i nic nie znaczymy jest to bardzo ciężkie. Pochodzę z małego miasteczka, nie znam nikogo z kim mógłbym sie tym podzielić. Nie oszukujmy sie, wiekszość życia to obowiązki, momenty w których czujemy radość są krótkotrwałe.
30-04-2015 19:17 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>swoją drogą ja nie potrafię pojąc jak Wy możecie, nasza cywilizacja posiada JESZCZE tak malutką wiedzę na temat wszechświata, nawet nie wyszliśmy poza Układ Sloneczny, nie mamy dowodów ani na to, że Bog istnieje ani na to że go nie ma.

Podobnie nie mamy dowodów na istnienie bądź nieistnienie nieskończonej liczby pozostałych wymyślalnych bytów. Nie chodzi o odrzucanie, chodzi o to że nie ma powodu w nie wierzyć.

> Nie oszukujmy sie, wiekszość życia to obowiązki, momenty w których czujemy radość są krótkotrwałe.

Różnie z tym bywa, jedni mają bardziej pod górkę, inni mniej, wiele zależy od nas samych.
Jeżeli teraz, będąc młodym będziesz rozczulał się nad egzystencjalnymi pierdołami zamiast zatroszczyć się o przyziemne i zielone, najprawdopodobniej będziesz miał radość krótkotrwałą.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli teraz, będąc młodym będziesz rozczulał się nad egzystencjalnymi pierdołami zamiast zatroszczyć się o przyziemne i zielone, najprawdopodobniej będziesz miał radość krótkotrwałą.
>
Zielone jest lepsze jak rośnie wysoko nad ziemią
30-04-2015 20:35 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
> ale ze świadomościa jak jestesmy marni i nic nie znaczymy jest to bardzo ciężkie.

Zaraz tam marni. Nie było jeszcze zawodów międzygalaktycznych. A tu (ziemia) póki co jedziemy z koksem jak jest tylko zdrowie.

30-04-2015 21:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zaraz tam marni. Nie było jeszcze zawodów międzygalaktycznych. A tu (ziemia) póki co jedziemy z koksem jak jest tylko zdrowie.
>
Na koks radziłbym uważać. Podobno różnych substancji tam dodają i możesz nawet natrafić na tynk ze ściany
farmer (22440 punktów)
>>Zaraz tam marni. Nie było jeszcze zawodów międzygalaktycznych. A tu (ziemia) póki co jedziemy z koksem jak jest tylko zdrowie.
>>
>Na koks radziłbym uważać. Podobno różnych substancji tam dodają i możesz nawet natrafić na tynk ze ściany

Samo życie, coś czego automat niewolnik nie zrozumie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie zostalem jednak do końca zrozumiany, nawiązując do buddyzmu czy islamu miałem na myśli fakt, że religie wymyślił człowiek i nie ma znaczenia, którą wybieramy.

Ma znaczenie. Religie są inne więc każda inaczej pierze beret. Katolicyzm jest fatalny ale to też nie regułą bo niektórym żyje się spoko. Chodzą w niedzielę do kościoła, nagrzeszą, wyspowiadają się, pokłócą się o Boga bo w Biblii, której nie czytali ktoś coś napisał i żyją spokojni od życiowych myśli. Myślą tylko jak zarobić, co zjeść i o której leci na wspólnej

>Jednak nie jestem w stanie odrzucić koncepcji stworzyciela(swoją drogą ja nie potrafię pojąc jak Wy możecie, nasza cywilizacja posiada JESZCZE tak malutką wiedzę na temat wszechświata, nawet nie wyszliśmy poza Układ Sloneczny, nie mamy dowodów ani na to, że Bog istnieje ani na to że go nie ma).

A wierzysz w istnienie niebieskiego stwora Kopojopo, który stworzył nasz wszechświat i jest jednym z boskich stworów? Każdy z tych stworów stwarza własny wszechświat a wszystkie przecinają się w jednym punkcie czyli w Twojej głowie a reszta jest iluzją. Wierzysz w to? Bo nie da się udowodnić tego, że to nieprawda

>Rownież nie jestem w stanie uwierzyć widząc cierpienie dookoła, ludobójstwa, głod czy katastrofy naturalne.

I to jest Twoja racjonalna myśl, a myśli o Bogu to zaburzenia na tle nerwicowym. Myślę, że rozumowo śmiało możesz dojść do wniosku, że niezależnie od tego czy Bóg istnieje czy nie to Ty nie masz obowiązku o tym myśleć i Bóg na pewno nie będzie oceniał Twoich uczynków. Nie ma także żadnej karmy ale ponosisz konsekwencje swoich czynów oraz doświadczasz sytuacji losowych. Możesz także pomagać innym ludziom albo im szkodzić i od Ciebie zależy co zrobisz. Decyzję podejmie Twój mózg na podstawie analizy informacji, która odbywa się przy udziale modeli świata, które sobie stworzyłeś odkąd zacząłeś poznawać świat i które cały czas modyfikujesz na podstawie przemyśleń i informacji.

>Zgadzam się z tym, żeby korzystać z życia jak sie tylko da, ale ze świadomościa jak jestesmy marni i nic nie znaczymy jest to bardzo ciężkie.

A po co Ci poczucie, że coś znaczysz? Czyż nie dużo lepiej jest mieć świadomość, że nie jesteś tak ważny i dzięki temu masz większą swobodę i mniejszą odpowiedzialność? "Jesteśmy marni" to pojęcie względne i niepraktyczny konstrukt Twojego umysłu, który Ci przeszkadza cieszyć się życiem.

>Pochodzę z małego miasteczka, nie znam nikogo z kim mógłbym sie tym podzielić. Nie oszukujmy sie, wiekszość życia to obowiązki, momenty w których czujemy radość są krótkotrwałe.
>
To zależy dla kogo. Obowiązki służą temu żeby zdobywać za ich pomocą przyjemność i komfort. Wiele osób żyje tylko i wyłącznie dla obowiązków a przez większość życia myśli tylko co myślą o tej osobie inni i czego oczekują, a także czego oczekuje Bóg. Równie dobrze mógłbyś się przejmować tym czego oczekują od Ciebie krasnoludki i Baba Jaga. To całkowicie pozbawione sensu i całkowicie niepraktyczne Ja np korzystam teraz z życia choć wiem, że może mi przyjść za to zapłacić zdrowiem w przyszłości. Ale czy gdybym przesadnie dbał o zdrowie, jadł otręby i sałatę i tylko pracował to czy mógłbym mówić o jakimkolwiek sensie? Moim zdaniem nie.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Witam, moje przemyslenia na temat tego co mnie otacza, ezystencji itp zaczely sie od jakiegos roku.
>Uswiadomilem sobie, ze kazdy czlowiek umiera, wiec wszystko tracimy : wyksztalcenie, rodzina, dobra
>materialne, wspomnienia - wszystko przepada. Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas, wiec
>mozna dojsc do wniosku ze tak jakbysmy nigdy nie zyli. Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga,
>doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm. Bardzo chcialbym
>uwierzyc w stworce calego porzadku swiata, ale nie jestem po prostu w stanie. Do tego dochodzi fakt
>przemijalnosci zycia i tego, ze nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia
>czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im
>wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem. Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies
>ksiazki?
Ja Ci polecam wstęp do psychoanalizy lub pisma społeczne Freuda. Może ta książka nie jest aktualna ale dowiesz się z niej, że w przypadku trudnych do zaakceptowania spraw masz 2 wyjścia:
1) przemęczyć się, przemyśleć i zaakceptować - przyjąć do świadomości, żyć dalej znajdując swój sposób na szczęście mimo problemu
2) wyprzeć ze świadomości, wymyślić dowolną historię, która cudownie eliminuje Twój problem i żyć szczęśliwie być może z przerwami na dręczące Cię sny i niepokoje docierające z podświadomości, której oszukać nie możesz. Zależnie od poziomu Twojej świadomości/wiedzy/inteligencji możesz szczęśliwie przeżyć życie w błogiej niewiedzy lub wylądować u psychologa gdy podświadomie będziesz czuł, że się samemu oszukujesz.

Freud sam zaznacza, że może się mylić ale ... przynajmniej dystansu do siebie nabierzesz.

Odnosząc to do bogów i nieśmiertelności, braku kontroli nad światem itp .. to większość ludzi wolałaby żeby istniał jakiś sympatyczny bóg lub bogowie, żebyśmy byli nieśmiertelni i żeby ten bog kierował wszystkim tak by było dobrze, nawet gdy wydaje się nam, że sprawy toczą się źle. Pytanie czy można być szczęśliwym gdy ta historia nie jest prawdą? Pewnie niektórzy mogą a inni, przeciwnie, potrzebują bogów i mogą zabić największe nawet wątpliwości, zignorować dowolne fakty i być szczęśliwi. Musisz odkryć jakiego rodzaju osobą Ty jesteś lub jakiego wyboru chcesz dokonać? Trochę jak w Matrixie
Brzostowski (7067 punktów)
>Co moge robic w mojej sytuacji?
Zrób sobie dziecko. Chwila przyjemności, a potem będziesz miał zajęcie na lata. Nie będziesz musiał się zastanawiać nad światem.

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
02-05-2015 19:55 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Zrób sobie dziecko. Chwila przyjemności, a potem będziesz miał zajęcie na lata. Nie będziesz musiał się zastanawiać nad światem.
Nie wiem czy to byłby dobry pomysł dla potencjalnego dziecka w tym stanie mentalnym autora. Niech lepiej sobie najpierw poukłada siebie. Każdy młody ssak wrzucony do wody automatycznie nauczy się pływać, oprócz człowieka, tak słyszałem (ale czy to prawda? ).
18-06-2015 13:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Zrób sobie dziecko. Chwila przyjemności, a potem będziesz miał zajęcie na lata. Nie będziesz musiał się zastanawiać nad światem.
>Nie wiem czy to byłby dobry pomysł dla potencjalnego dziecka w tym stanie mentalnym autora.
Poradę Brzostowskiego "zrób sobie dziecko" warto potraktować jako skróconą oraz wpasowaną w formułę wątku odpowiedź o znaczeniu "potomstwo tak dalece absorbuje czas i umysł, że nie ma już miejsca na rozterki egzystencjalne, czyli w istocie rodzicielstwo z nich leczy". W przeciwnym razie łatwo zabrnąć w personalne uszczypliwości typu "oto i cała katolicka moralność"; zdaje się, że coś podobnego gdzieś tu już napisano.

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
06-05-2015 18:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Co moge robic w mojej sytuacji?
> Zrób sobie dziecko. Chwila przyjemności,
> a potem będziesz miał zajęcie na lata

Czyli powołanie nowego życia zamiast z miłości - lekiem na nudę, osamotnienie i trywialność własnej egzystencji... tja.
Kolego Brzostowski, większość katolików tak ma, czy jednak mniejszość?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
plodzien (7378 punktów)
> Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies ksiazki? >

Lenin napisał książkę, której tytuł wprost udziela odpowiedzi na to pytanie: "Co robić?"

Jednak po co Ci książki skoro one kiedyś też przepadną.
Po co Ci bóg skoro on w odróżnieniu od książek, wykształcenia, rodziny, dóbr materialnych i co tam jeszcze wymieniłeś - przepadł już u zarania Twojego istnienia.

No bo powiedz szczerze: zanurzyłeś się w nim kiedykolwiek jak w ciekawej książce? Czy wybudzony w środku nocy nieokreślonym niepokojem usłyszałeś jego spokojny i kojący oddech obok siebie alibo zmacałeś w ciemności kojącą miękkość jego ciała?
Spróbuję coś poradzić ale ostrzegam, że wszystko ma swoją cenę.
Bierz setaloft, efevelon, zoloft może... Łykaj je codziennie, systematycznie. Przez pierwsze trzy tygodnie będziesz widział efekty identyczne jak po przyjmowaniu Ciała Chrystusa, to znaczy efektów nie będzie żadnych.
Później jednak nareszcie coś zacznie się zmieniać. Odczujesz swędzenie całego ciała. Kojące drapanie się będzie w tej sytuacji sensowne.
I to będzie Twój pierwszy sens.
Sfrustruje Cię on szybko, bo trudno będzie powstrzymywać chęć drapania np. jąder podczas (powiedzmy) odprawy u szefa, który mógłby pomyśleć, że jest to ruchowo-mimiczna ekspresja na jego genialne przemyślenia.
Nie martw się jednak. Bardzo sensowne na tym etapie będzie uzupełniające połykanie na wieczór hydroxyzyny. Zapobiegnie ona świądowi i przyniesie spokojny sen.
I w taki to nieskomplikowany sposób wyjdziesz na prostą i świat wyda Ci się kolorowy.
Biegać będziesz podśpiewując pod nosem "tyle słońca w całym mieście.." lub "jak minął dzień".

Że wszystko ma jednak koszty ukryte - pierwsza dostrzeże Twoja partnerka. Ty połapiesz się dopiero później.
Dużo później, gdyż euforia i radość istnienia, o którą Ci chodzi przesłania trzeźwość osądu sytuacji.

Ale się nie martw. Jest z nami braveran, vigrax, w ostateczności viagra jako ciężki sprzęt bojowy na tym polu walki.
Dziewczyna do Ciebie wróci lub (dzięki setaloftowi) poszukasz sobie innej.
Głód seksu szybko wykaże Ci sensowność takich poszukiwań.
Podrawiam
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
> Może polecicie jakieś książki?
Po co, gdy czytać nie warto? Jedno co warto, to: www.youtube.com/watch?v=EcipyROBOeI

"Upić się warto"

Taka noc październikowa, niewierna
I w te okna tylko deszczu ciągły plusk
I taka chandra się kładzie cholerna
Na głowę i na serce i na mózg.
Już cały tydzień taki był i cały tydzień
I będzie drugi, będzie trzeci taki sam.
Już nie mogę, już nie wiem, już nie widzę
Co z sobą począć, gdzie się podziać z sobą mam?
Kochać nie warto, lubić nie warto,
Znaleźć nie warto i zgubić nie warto,
Przysiąc nie warto, uwierzyć nie warto,
Chodzić nie warto i leżeć nie warto,
Pieścić nie warto, pobić nie warto,
Stracić nie warto, zarobić nie warto,
Sprzedać nie warto, Kupić nie warto,
Jedno co warto - to upić się warto.
Przypomina mi się, cholera, dziewczyna.
No to co? I znowu bez niej ani rusz.
Ani ona była jedna, jedyna,
Ani drugiej mieć nie będę takiej już.
Podeprzeć głowę rękami obiema,
Na siebie patrzeć chwilę, tak jak obcy widz.
O co chodzi? Że była, że jej nie ma.
I co z tego? A właśnie, że nic!
Upić się warto, upić się warto,
W szynku na rynku wygłupić się warto,
W dobrej kompanii popić, to warto,
Czystą kroplami zakropić, to warto.
Wódkę do łbów ponalewać, to warto,
Siedzieć i płakać i śpiewać, to warto,
Z sercem ściśniętym, z duszą otwartą
Upić się, upić - to jedno, co warto.


@@@
.
wsx666 (1067 punktów)
Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im
>wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem.

To jest tak...musisz sobie uzmysłowić, że życie ma sens jedynie wtedy, kiedy pozbawione jest jakiegokolwiek sensu narzuconego 'odgórnie'. Co byś wolał, stwórcę, wieczne życie w nagrodę za odpowiednie zachowanie? Innymi słowy, wolisz być marionetką czy absolutnym panem swoich 5 minut...w świecie pozbawionym sensu.
matm (75 punktów)
Strata jest nieunikniona. Nie rozumiem jednak twojej rezygnacji. Idąc za zdrowym rozsądkiem i logiką, gdy mamy mało czasu staramy się go jak najlepiej wykorzystać. Napisałeś:" Lece na absolutnym minimum w nauce", więc wnioskuje, że jesteś młody. Też kiedyś rozważałem kwestię
straty i śmierci. Potem poznałem wyjątkową kobietę i założyłem rodzinę. Masz rację wszystko tracimy, ale jak na faceta przystało należy zostawić coś po sobie; jak nie światu to przynajmniej swoim bliskim. Najgorsze co możesz zrobić to prowadzić "życie Wertera" i skończyć jak przytoczony bohater. Miej odwagę być szczęśliwym i prowadź aktywne życie. Staraj się jak najlepiej wykorzystać dany Ci czas. Polecam w trudnych chwilach wyjść z domu i zobaczyć problemy innych. Dojdziesz do wniosku, że twoje problemy nie są największe i może weźmiesz się do roboty.
Uważam, że powinieneś rozpocząć pracę jako wolontariusz. To da Ci sens i może odnajdziesz się w pomocy innym. Bo skoro świat jest w twoim mniemaniu taki zły to może spróbujesz uczynić go lepszym?
dajmonion (3663 punktów)
>Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie.
To wygląda na objawy depresji. Warto pogadać z lekarzem, psychologiem.

dajmonion
Marlow (2 punktów)
>Witam, moje przemyslenia na temat tego co mnie otacza, ezystencji itp zaczely sie od jakiegos roku.
>Uswiadomilem sobie, ze kazdy czlowiek umiera, wiec wszystko tracimy : wyksztalcenie, rodzina, dobra
>materialne, wspomnienia - wszystko przepada. Po pewnym czasie przepada rowniez pamiec o nas, wiec
>mozna dojsc do wniosku ze tak jakbysmy nigdy nie zyli. Jedynym ratunkiem wydaje sie wiara w Boga,
>doskonale wiem, ze nie ma tu zadnego znaczenia czy jest to islam czy moze buddyzm. Bardzo chcialbym
>uwierzyc w stworce calego porzadku swiata, ale nie jestem po prostu w stanie. Do tego dochodzi fakt
>przemijalnosci zycia i tego, ze nic nie jest trwale przez co nie mam zadnej motywacji do robienia
>czegokolwiek. Lece na absolutnym minimum w nauce, porzucilem swoje hobby i silownie. Czuje, ze im
>wiecej o tym mysle i czytam tym mniej wiem. Co moge robic w mojej sytuacji? Moze polecice jakies
>ksiazki?
Moze utrata motywacji oraz przemyślenia są konsekwencją jakiegos Twojego problemu osobistego, depresji itp? Oczywiście nigdy nie wiadomo co jest przyczyna, a co skutkiem, ale z własnego doświadczenia wiem, ze gdy z nami wszystko jest ok, nie mamy stresów ani zbyt wielu trosk, to żadne przemyślenia, choćby najbardziej pesymistyczne na nasz nastrój nie wpływają. Inna sprawa, gdy mamy jakiś problem. Wówczas "rozkminy" pogłębiają smutek, a my interpretujemy je jako zródło przybicia, choć tak naprawdę jest nim cos innego.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365