Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dylemat tratwy z imigrantami

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-05-2015 22:25Hodża (11172 punktów)Dylemat tratwy z imigrantami
Ocena 4 na 6
   Kiedy ratownik, przypięty asekuracją do drabinki znalazł się nad nabierającą wody tratwą wypełnioną ponad setką Afrykańczyków, szybko zdał sobie sprawę, że nie tylko nie uratują tych ludzi, ale z najwyższym trudem zdołają podjąć najwyżej jedną osobę. Morze, dotąd dość spokojne, rozkołysane teraz zachodnim wiatrem nieubłaganie przyśpieszało tragiczny kres eskapady nieszczęśników, wypuszczonych na wodę przez bezwzględnych przemytników, za co zapłacili nie tylko oszczędnościami całego życia, ale i samym życiem.

   Wtedy w samym środku wypełnionego czarnoskórymi pontonu zauważył białą kobietę. Nie ulegało wątpliwości, że była to Europejka - wyciągała ręce, jak pozostali, w jego stronę, błagając o ratunek. Nie miał czasu na myślenie skąd się tam wzięła i kim była, trzeba było działać: ci, którzy byli jeszcze wewnątrz, stali w wodzie, część już zaczęła wyskakiwać za burtę. Jeszcze tylko kilkadziesiąt sekund i dopełni się kolejny już morski dramat na Morzu Śródziemnym.

   Przerażenie w jej oczach nie było mniejsze, niż pozostałych, najłatwiej byłoby podjąć tę matkę z niemowlęciem krzyczącą coś do niego w niezrozumiałym języku, była niemal na wyciągnięcie ręki. Chociaż nie znał jej języka, doskonale wiedział, co mówi.

   Ale połączył się intercomem z pilotem i polecił mu przesunięcie maszyny o kilka metrów, by mógł złapać tę niebieskooką blondynkę. Pilot wykonał manewr i śmigłowiec zawisł nad łodzią. Po chwili kobieta znalazła się w bezpiecznym koszu ratowniczym.

   Kiedy wznosili się ponad dantejską sceną rozgrywającą się na dole, płakała ze szczęścia i wdzięczności, a ja się Was pytam - czy ten ratownik jest rasistą?

***

Wydaje mi się, że faktycznym podłożem rasizmu jest nasza naturalna skłonność do kategoryzacji naszego społecznego otoczenia według kryterium podobieństwa bądź "bliskości". Dzielimy przecież ludzi na "rodzinę" i "obcych", "kolegów" i "nieznajomych" bądź wreszcie i najprościej - na tych, którzy są nam w jakiś sposób podobni: wyglądem, charakterem, światopoglądem, językiem czy choćby upodobaniami muzycznymi z jednej strony - z drugiej szary, anonimowy tłum. To poczucie więzi wzmaga się wtedy, kiedy kontrast zostaje wyostrzony przez radykalnie odmienne tło: biały, nie znający miejscowego języka, zagubiony w jakimś azjatyckim miasteczku oddycha z ulgą ujrzawszy innego białego, zwłaszcza, jeśli to ktoś, kto mówi znanym mu językiem i równie chętnie wita towarzystwo kogoś z własnego plemienia, zmęczony egzotycznym otoczeniem.

Dlatego też dobrą zasadą przyjętą w prawie jest to, by policjanci, prokuratorzy czy sędziowie nie prowadzili spraw, w które mogliby być w jakikolwiek sposób emocjonalnie uwikłani. Ale też ta sama zasada pozwala domniemywać, że rasizm, jako postawa skrajna, jest tylko wyrazem ogólniejszej dyspozycji, która posiada szerokie spektrum możliwego natężenia, a która dotyczy każdego z nas.

Nie wiem, jak bym się zachował w opisanej sytuacji. Chyba tak, jak "bohater".

A to, w przeciwieństwie do dość wydumanych konstrukcji w rodzaju "dylematu wagonika", mogło się zdarzyć naprawdę.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>a ja się Was pytam - czy ten ratownik jest rasistą?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo rzeczywistość społeczna jest subiektywnym konstruktem, a nie obiektywnością, która odsłoni się nam po wysiłku poznawczym jako szczera prawda obowiązująca wszystkich. Odpowiedzi jest wiele. Jedną z nich jest bul...bul...bul tonących nieszczęśników.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Hodża (11172 punktów)
>>a ja się Was pytam - czy ten ratownik jest rasistą?
>Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo rzeczywistość społeczna jest subiektywnym konstruktem, a nie obiektywnością, która odsłoni się nam po wysiłku poznawczym jako szczera prawda obowiązująca wszystkich.

Tu się jednak nie zgodzę. "Rzeczywistość społeczna" to nie tylko to, co wymyślone. Dymy krematoryjne to też rzeczywistość, bardzo społeczna, i obiektywna.

>Odpowiedzi jest wiele.

No tak - bo gdyby był rasistą, to zachowanie byłoby jedyne dla niego naturalne. A co, kiedy człowiek nagle sobie uświadamia obiektywne, "rasistowskie" więzi? Przywykliśmy postrzegać rasizm przez pryzmat jego "negatywności", tego, co prześladuje i odrzuca. Ale to tylko jedna strona medalu - drugą jest właśnie ta "pozytywna". Poczucia więzi z tymi, którzy są "bliscy".

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
13-05-2015 09:34 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Dymy krematoryjne to też rzeczywistość, bardzo społeczna, i obiektywna.

Historia to pamięć. I nic więcej. Jedni pamiętają (interpretują) ją tak, inni siak. Niektórzy lubią z niej powtórki.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Hodża (11172 punktów)
>Historia to pamięć. I nic więcej.

Chyba jednak więcej. Pozostawia blizny, nie tylko w pamięci. Choćby w infrastrukturze miast.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
13-05-2015 14:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>Historia to pamięć. I nic więcej.
>Chyba jednak więcej...

Mózg bez pamięci nie ma problemu ruin.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-05-2015 00:08Nie na temat
 Ocena-2 na 2
wsx666 (1067 punktów)
Wiesz to nie mój tekst ale cytat... "Diament w kupie gówna"

Ciekawe czy ktoś wie z czego to...


Pozdrawiam.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Kiedy ratownik, przypięty asekuracją do drabinki znalazł się nad nabierającą wody tratwą wypełnioną ponad setką Afrykańczyków
>[...]
>czy ten ratownik jest rasistą?
"Ratownik i setka Afrykanów", a nie "ratownik i setka tonących"?

Relacjonujący też może być rasistą.

>najłatwiej byłoby podjąć tę matkę z niemowlęciem krzyczącą coś do niego [...] Ale połączył się intercomem z pilotem i polecił mu przesunięcie maszyny o kilka metrów, by mógł złapać tę niebieskooką blondynkę.
>[...]
>czy ten ratownik jest rasistą?
Nie wiadomo czy jest rasistą: odpuścił jedną kobietę z dzieckiem na rzecz innej, sam[ot]nej i być może ładniejszej - tego nie wiemy - może więc kierował się ich zróżnicowanym seksapilem? Bo gdyby wybór dotyczył posłanki K. Pawłowicz z sałatką i Naomi Cambell bez, to kogo domniemany rasista by ratował?

No i rasistami są też po trosze ci czytający, którzy "domyślili się", że ratownik jest biały, choć w relacji tego przecież nie podano.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
13-05-2015 12:54 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Relacjonujący też może być rasistą.

Relacjonujący zastanawia się, czy to źdźbło, którego chętnie szuka w oku u innych, nie znajduje się przypadkiem i w jego oczach. To uczciwe, otwarte postawienie zagadnienia. Zwłaszcza, że najdalszy byłbym od cynicznej gry na współczuciu w celu wywołania złych emocji. Ten przykład po prostu pomaga zrozumieć, bo, jak przypuszczam, każdy mógłby postąpić w podobny sposób. I trudno byłoby go za to potępić.

>>najłatwiej byłoby podjąć tę matkę z niemowlęciem krzyczącą coś do niego [...] Ale połączył się intercomem z pilotem i polecił mu przesunięcie maszyny o kilka metrów, by mógł złapać tę niebieskooką blondynkę.
>>[...]
>>czy ten ratownik jest rasistą?
>Nie wiadomo czy jest rasistą: odpuścił jedną kobietę z dzieckiem na rzecz innej, sam[ot]nej i być może ładniejszej - tego nie wiemy - może więc kierował się ich zróżnicowanym seksapilem? Bo gdyby wybór dotyczył posłanki K. Pawłowicz z sałatką i Naomi Cambell bez, to kogo domniemany rasista by ratował?

Dobrze, że o tym piszesz. Bo wątek dotyka też, jak to zasygnalizowałem, owego osławionego "dylematu wagonika". Jest tam taka jego wersja, w której zepchnięcie grubasa na tory może uratować pięć osób. A ja się pytam: dlaczego zatrzymywać się tylko na takim opisie potencjalnej ofiary? Dlaczego nie zaproponować: grubej baby, geja, Araba, Azjaty, opiekunki do dzieci, biskupa. Dlaczego z kolei ratowanymi nie mają być odpowiednio: geje, Nocne Wilki czy jakkolwiek inaczej dające się zaklasyfikować według przynależności do wyraźnie wyróżnionej grupy osoby. Eksperyment oderwany od faktu realnego postrzegania konkretnych a nie abstrakcyjnych osób buja w obłokach.

Przykład, który tu zaproponowałem, pokazuje więc, jak nikła jest wartość tego rodzaju "eksperymentów myślowych", którymi epatuje akademicka etyka. Dyskutowanie ich jest w moim głębokim przeświadczeniu dyskusją par excellence akademicką w najbardziej pejoratywnym tego zwrotu znaczeniu, i nie przynosi żadnej realnej, a jedynie pozorną wiedzę.

>No i rasistami są też po trosze ci czytający, którzy "domyślili się", że ratownik jest biały, choć w relacji tego przecież nie podano.

Tu ich usprawiedliwię: ratownik to moje alter ego. A ja, jak mi to uświadomił Urząd Imigracyjny USA, należę do rasy kaukaskiej.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Hodża (11172 punktów)
>Bo gdyby wybór dotyczył posłanki K. Pawłowicz z sałatką i Naomi Cambell bez, to kogo domniemany rasista by ratował?

Dzięki. Odetchnąłem z ulgą, że też mi to do głowy nie przyszło.

Nie jestem rasistą


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
ROBINSON (137 punktów)
>   Kiedy wznosili się ponad dantejską sceną rozgrywającą się na dole, płakała ze szczęścia i
>wdzięczności, a ja się Was pytam - czy ten ratownik jest rasistą?
>***
Rasizm to coś zupełnie innego niż sympatia do członków swojego stada, gatunku, poczucie bezpieczeństwa w swojej rodzinie, że już nie wspomnę o sympatii do niebieskookiej blondynki w mokrym podkoszulku.
Zła opowieść i pytanie nie na miejscu.
Hodża (11172 punktów)
>Zła opowieść i pytanie nie na miejscu.

Czyżby?

Podczas ostatniego katastrofalnego trzęsienia ziemi w Nepalu słuchałem w PRI relacji polskiego korespondenta, który nie mógł się nadziwić, że helikoptery przysłane z Zachodu do akcji ratowniczej zostały skierowane w pierwszej kolejności do ewakuacji turystów z podnóża Everestu, którym nie groziło bezpośrednio niebezpieczeństwo utraty życia (mogli np. poprzestać na zrzuceniu zapasów). Mówię tu o sytuacji w najniższym obozie, już po uratowaniu tych, którzy faktycznie byli w zagrożeniu powyżej lodospadów.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
ROBINSON (137 punktów)
>Podczas ostatniego katastrofalnego trzęsienia ziemi w Nepalu słuchałem w PRI relacji polskiego korespondenta, który nie mógł się nadziwić, że helikoptery przysłane z Zachodu do akcji ratowniczej zostały skierowane w pierwszej kolejności do ewakuacji turystów z podnóża Everestu,

Zachodnie helikoptery ratują zachodnich turystów bo w końcu to za ich podatki latają. Jeśli była tam czarny pilot (przepraszam ale już nie wiem jak pisać, murzyn czy czarny) to ratował i białych. I pewno odwrotnie. W czasie zagrożenia walkami każdy ewakuuje swoich. To nie rasizm.
Hodża (11172 punktów)
>Zachodnie helikoptery ratują zachodnich turystów bo w końcu to za ich podatki latają. Jeśli była tam czarny pilot (przepraszam ale już nie wiem jak pisać, murzyn czy czarny) to ratował i białych. I pewno odwrotnie. W czasie zagrożenia walkami każdy ewakuuje swoich. To nie rasizm.

Przyjmijmy Twoje rozumowanie. Na Bałtyku tonie prom, Szwecja wysyła ekipę ratunkową a że miejsca na patrolowcu jest za mało, by się wszyscy zmieścili, ratownicy biorą na pokład tylko Szwedów, no bo oni płacą podatki na tę służbę.

Jak zapewne widzisz, prowadzi donikąd.

Jeśliby zaś potraktować działania w Nepalu w ten sposób, że pierwszym celem ekspedycji było uratowanie Europejczyków i Amerykanów (zrozumiałe z przyczyn politycznych, dla których emocjonalnym gruntem jest podany przeze mnie przykład) a pomoc lokalnym władzom w niesieniu pomocy ludności miejscowej drugorzędnym, przedstawiony dylemat jest właśnie syntetycznym ujęciem tego rodzaju nasuwających refleksje etyczne sytuacji.

To, co w przypadku decyzji indywidualnych może prowokować oskarżenia, bądź przynajmniej podejrzenia o rasizm, w przypadku realizacji przez wielkie organizacje i gremia spoglądające na świat z politycznych ambon wymyka się takim ocenom. Chyba niezupełnie słusznie, bo to droga zmierzająca w niebezpiecznym kierunku.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Arminius (25555 punktów)Rasizm nadużywany
"czy ten ratownik jest rasistą"?


W żadnym wypadku. Zwłaszcza że działa w stanie wyższej konieczności, która - silą rzeczy i zgodnie z prawem - ekskulpuje różnorakie zachowania uchodzące w zwykłych warunkach za niedposzczalne czy przestępstwa.
Słowo "rasizm" bywa bardzo często nadużywane i używane w sytuacjach, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistym rasizmem. Podobnie jest z terminem "antysemityzm" czy też "nazizm". Owo nadużywanie i zniekształcanie desygnatu słowa "rasizm" wynika z licznych zwyrodnień, którymi obrosła polityka politycznej poprawności.

Odnosząc się do problemu emigrantów tonących w M. Śródziemnym należy podkreślić, iż Europa traktuje tych uchodżców w sposób wielce wyrozumiały i humanitarny. Oczywiście zawsze może być lepiej ale gdy porówna się los "boat people" z Wietnamu z losem emigrantów z Afryki - ci ostatni mają o niebo lepiej, bo trafiają na starą, dobrą, wyrozumiałą cywilizację łacińską.
Hodża (11172 punktów)Odp: Rasizm nadużywany
>W żadnym wypadku.

Przede wszystkim uważam, że należałoby wyjść od tego, że ratownicy w każdej tego rodzaju służbie działającej w państwach cywilizowanych są zobowiązani do niesienia pomocy bez względu na osobę, w szczególności jej rasę, płeć. A więc sytuacja nie jest tak klarowna - można się tu dopatrzeć naruszenia przynajmniej etyki zawodowej. A problem jest dość skomplikowany, bo chyba trudno potępiać kogoś za to, że uratował bądź co bądź ludzkie życie, zwłaszcza, że emocje, które nim mogły kierować, są chyba dość zrozumiałe, jakkolwiek niekoniecznie muszą być pochwalane.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
13-05-2015 14:45 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)Czy wartość oczywiście wyższa?
"A więc sytuacja nie jest tak klarowna - można się tu dopatrzeć naruszenia przynajmniej etyki zawodowej".

Ewentualnie tak, ale własnie rzecz z w tym, iż od naruszenia etyki zawodowej do rasizmu jest jeszcze spory kawał drogi.
Poza tym raz jeszcze przywołuję działanie w stanie wyższej konieczności, jako okoliczność wybitnie łagodzącą i neutralizującą ocenę decyzji podejmowanych przez ratownika. Należy zaznaczyć wyraźnie, iż stan wyższej konieczności - będący typowym kontratypem, co już samo w sobie wiele mówi w kontekście oceny zachowania ratownika - polega na ratowaniu dobra chronionego prawem przez zniszczenie innego dobra chronionego prawem, pod warunkiem, że dobro zniszczone nie przedstawia wartości oczywiście wyższej. Jeżeli ratownik mógł uratować tylko jedną osobę, to mógł z tych osób wybrać jakąkolwiek. Bo przecież życie kobiety czarnoskórej czy jej dziecka nie jest wartością oczywiście wyższą od życia białej kobiety w typie blondynki. Chyba że uprawiamy nad wyraz zdegenerowaną formę politycznej poprawności.
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dylemat tratwy z imigrantami
Po co zakładasz wątki, skoro kasujesz w nich wpisy? Spytałem cię o co chodzi w tym wątku, a ty usunąłeś mój wpis.
Hodża (11172 punktów)
>Spytałem cię o co chodzi w tym wątku, a ty usunąłeś mój wpis.

O to, że to, co stanowi naturalny składnik ludzkiej psychologii, z którego może się (choć nie musi) rozwinąć rasizm, musi być uwzględnione w sytuacji, kiedy pojawia się zagrożenie rozwojem takich postaw.

Zmuszanie państw europejskich do przyjmowania imigrantów z Afryki na pewno w tym nie pomoże, przy całym zrozumieniu tragicznej sytuacji tych ludzi.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
Czyli co? Państwa europejskie powinny wysyłać swoją flotę, która będzie strzelać do łodzi z emigrantami w trosce o to, aby obywatele tych państw nie rozwinęli w sobie rasizmu? Naprawdę hak wie o co tobie chodzi.
Hodża (11172 punktów)
>Czyli co? Państwa europejskie powinny wysyłać swoją flotę, która będzie strzelać do łodzi z emigrantami w trosce o to, aby obywatele tych państw nie rozwinęli w sobie rasizmu? Naprawdę hak wie o co tobie chodzi.

www.dailym(*)ible-flow-migrants-Europe.html

Są plany dużej akcji wojskowej na lądzie libijskim. I to jedyna droga do rozwiązania problemu. Tego rodzaju propozycje jak ta Junckera dotyczące kwot migracyjnych rozdzielanych między poszczególne kraje członkowskie UE to reklama zachęcająca następnych, by ryzykowali życie przeprawiając się przez morze. Trudno nie dostrzec głupoty albo wręcz złej woli w takiej polityce.

Zaś Tobie, zaszetko, radziłbym podszkolić się w zakresie forumowej netykiety, a komentarze w rodzaju "morda w kubeł" zachować na inne, bardziej odpowiadające Twojemu intelektualnemu poziomowi fora.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
14-05-2015 23:58 
 Ocena 1 na 1
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
>Są plany dużej akcji wojskowej na lądzie libijskim. I to jedyna droga do rozwiązania problemu.
O skuteczności interwencji wojskowych już dużo wiemy: Irak, Afganistan, wcześniej Wietnam i Korea.

>Tego rodzaju propozycje jak ta Junckera dotyczące kwot migracyjnych rozdzielanych między poszczególne kraje członkowskie UE to reklama zachęcająca następnych, by ryzykowali życie przeprawiając się przez morze.
I bez tych kwot dziesiątki tysięcy ludzi usiłuje uciec do Europy. Kwoty mają odciążyć kraje najbardziej oblegane przez emigrantów.

>Zaś Tobie, zaszetko, radziłbym podszkolić się w zakresie forumowej netykiety, a komentarze w rodzaju "morda w kubeł" zachować na inne, bardziej odpowiadające Twojemu intelektualnemu poziomowi fora.
Jeśli ktoś nie głosuje w wyborach, to powinien zrozumieć, że sam sobie odebrał prawo do wypowiadania się na ich temat. Jeśli ktoś zakłada wątek, to powinien być gotów na pytanie o cel jego założenia, skoro z treści wątku to nijak nie wynika - a nie kasować post z takim pytaniem.
Hodża (11172 punktów)
>I bez tych kwot dziesiątki tysięcy ludzi usiłuje uciec do Europy. Kwoty mają odciążyć kraje najbardziej oblegane przez emigrantów.

Cała idea jest bzdurna. Jak zatrzymasz tych ludzi w Polsce - nowe obozy koncentracyjne (w pierwotnym słowa znaczeniu - miejsca zbiorczego przetrzymywania ludzi), pilnowane przez strażników? Przecież wiadomo, że ich celem nie jest Polska, tylko Niemcy, Francja, Szwecja. Jak tylko będą mieli możliwość, to czmychną w tamte rejony, to jasne jak słońce.

A na to, by państwo polskie gwarantowało im w Polsce pracę i kwaterunek, nie zgodzą się nie tylko rasiści.

Ktoś próbuje dolewać ognia do niezdrowych, rasistowskich tendencji od wielu lat narastających w Europie. Z jednej strony sytuacja na Ukrainie i pełna jadu, wykopująca stare trupy propaganda w komentarzach pod wiadomościami, z drugiej obecne propozycje, popierane nota bene intensywnie przez Watykan. We wczorajszym wydaniu dziennika radia Watykańskiego duża część audycji była poświęcona konieczności zapewnienia uchodźcom miejsca w Europie, z wyraźnym podkreśleniem tego, że, niestety, część państw nie chce w tym zbożnym dziele brać udziału.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
matm (75 punktów)
Może działał pod wpływem impulsu? Może po prostu "wpadła mu w oko"?
Sytuacja tragiczna i oby nikt z nas nie musiał podejmować tego typu decyzji.
Jednak w historii są nieścisłości obok, których nie mogę przejść obojętnie.
-Czy ratownicy znaleźli się tam przez przypadek?
-Gdzie znajdowała się tratwa w chwili przybycia pomocy?
-Czy mogli wezwać wsparcie?
Na podstawie opisanego fragmentu można przyjąć wersję, w której tratwa znajdowała się na środku oceanu, helikopter przypadkiem lecąc przez ten ocean(?!) natknął się na tratwę z rozbitkami; na dodatek w oku cyklonu i przy zepsutym radiu w helikopterze ratowniczym....
Nic ponadto nie daje informacji o kolorze skóry ratownika, więc może wnioski o rasizmie są przesadzone?

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365