Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzie "grzyby"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-05-2015 20:29matm (75 punktów)Ludzie "grzyby"
Ocena 1 na 1
Ludzie "Grzyby"
Przeważnie mianem "grzyba" określa się osobę starą, "zgrzybiałą". Nazywa się tak starowinki dobierające się w pary w autobusach i komentujące wszystko i wszystkich; dziadków szczypiących w pupę co ładniejszą pielęgniarkę, czy po prostu tzw. "moherowe berety".
Otóż przypisywanie tytułu "grzyba" wyłącznie osobom starym jest nie na miejscu. W dzisiejszych czasach "grzybami" są przeważnie młodzi. Nie mówię, że problem dotyczy tylko młodych, ale o tym później.
Dlaczego jednak ludzie "Grzyby"? Cytując Wikipedię:"W zasadzie grzyby to wielokomórkowe lub komórczakowe organizmy cudzożywne (głównie osmotroficzne), niezdolne do aktywnego ruchu(...)". W tym szczególnym przypadku "grzyba" mamy do czynienia z niezdolnością do aktywnego ruchu szarych komórek. Gdy idąc ulicą można z grupy młodzieży wyłonić zdanie: "Mam gdzieś tą maturę." lub "Nie pamiętam ostatniej imprezy.", nasuwa się pytanie: Co się dzieje z tym światem? Najlepszym możliwym przykładem upadku kultury młodzieżowej jest głośny sukces zespołu wykonującego, jak jego członkowie twierdzą, hip-hop. Ów zespół występujący pod nazwą "Gang Albanii" podbił serca miliony gimnazjalistów w całej Polsce, stając się godnym następcą "JP na 100%". Miałem wątpliwą przyjemność przesłuchania ich "twórczości" na platformie YouTube. Nie wiem co to ma wspólnego z hip-hopem, ale ja bym to bardziej podciągnął po disco-polo(da się tylko słuchać na mocno zakrapianej imprezie). Nikt już nie pamięta dajmy na to 2Paca czy Wu-Tang Clan'u. Zamiast tego mamy Popka....
"Zgrzybienie" możemy zaobserwować nie tylko w muzyce. Młodzież dziś spędza więcej czasu przed komputerem niż poza domem. Jaki jest tego efekt? Opasłe "noł lajfy" bez kondycji, ale za to z wysokim levelem i serwerem Minecrafta. O czytaniu książek nawet nie wspomnę, bo wątpię czy któryś z młodych w ogóle wie co to...
Starzy za to przeginają w drugą stronę. Nagle po 60 latach siedzenia bezczynnie na tyłku "biorą się za sport". Branża "wspomagaczy do chodzenia" tzw. Nordic Walking kwitnie. Wszyscy "sportowcy" wychwalają efektywność "pracy wszystkich mięśni", dzięki tym laskom do podpierania się, bo ja nie widzę innych zastosowań tego niewątpliwie praktycznego urządzenia do ćwiczeń. Ścieżki rowerowe i leśne zapchane do granic możliwości. Na basenie to samo. Z tym, że ja polecam po prostu napuścić sobie wodę do wanny i tam siedzieć, bo ma to taki sam efekt jak trzymanie się murku na początku toru przez 30 minut.
Tyle się mówi o szacunku dla starszych. I tu nie ma reguły. Bo jeżeli ktoś był gnojem przez 70 lat to niby z jakiej racji należy mu się szacunek? Są oczywiście ludzie jak najbardziej godni szacunku i uznania; chociażby Ci którzy walczyli za naszą wolność i niepodległość. Dlatego powtarzam, szacunek nie należy się za wiek tylko za postawę oraz osiągnięcia.
Kolejnym i największym objawem "zgrzybienia" jest brak tolerancji dla rzeczy na które człowiek nie ma wpływu. Jakim idiotą trzeba być by nienawidzić kogoś tylko dlatego, że urodził się murzynem lub gejem? Póki ktoś robi coś za własne pieniądze i nikogo przy tym nie krzywdzi, to może robić co mu się żywnie podoba. I teraz moja ulubiona kwestia. Małżeństwa homoseksualne i adopcja dzieci przez takie pary.
Co do małżeństw, proszę bardzo. Nie rozumiem jak można się wtrącać w życie prywatne innych ludzi. Inna sprawa jest już przy adopcji. Nie chodzi o brednie typu:"Z takiego małżeństwa wyrośnie pedał!!!", albo "Ojcowie będą molestować to dziecko!". Jak słyszę takie hasła to myślę, że żyję w kraju idiotów. Według tej teorii każdy ojciec molestuje córkę, a matka syna. Wiem, że takie przypadki niestety się zdarzają, ale nie o tym dziś mowa. Problemem przy takiej adopcji jest nietolerancyjność społeczeństwa. Takie dziecko ma, powiem kolokwialnie, przesrane. Od najmłodszych lat przezywane i wyśmiewane. Pozostaje więc to otwarta kwestia.
Za "grzyba" można uważać także kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy w Boga. Nie chodzi o fakt wiary czy nie wiary. Chodzi o zastanowienie. Przykładem może być dziewczyna dorastająca w domu ateistów i z góry przyjmująca brak istoty wyższej, jak i także chłopak wychowany w rodzinie religijnych fanatyków, dla którego niemożliwością jest nieistnienie Boga. To samo tyczy się własnych opinii. Aby wypracować sobie zdanie na jakiś temat należy się z nim zapoznać z paru źródeł, najlepiej sprzecznych ze sobą. Celowo piszę "wypracować" aby podkreślić przymus włożenia wkładu w zdobywanie wiedzy na dany temat i końcowego ustosunkowania się do omawianej kwestii.
Jak już jesteśmy przy religii to nawiążmy to kościoła. Nie będę mówił o nim dużo. Powiem tylko: palenie "czarownic", inkwizycja, krucjaty i wyprawy krzyżowe, spowalnianie rozwoju. Zwłaszcza ten ostatni problem dokucza nam najbardziej w dzisiejszych czasach. Dajmy chociaż na to zapłodnienie In Vitro czy aborcję. To jest ciekawe, że o problemach, które dotyczą młodych kobiet wypowiadają się starzy mężczyźni do tego, oficjalnie, nie będący w związkach.
To tylko najważniejsze przykałdy ludzi "grzybów". Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Po prostu wyrzucałem z siebie co mi leżało na sercu. Zapraszam do dyskusji i chętnie wysłucham waszych zdań na tego podobne tematy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
Ludzie nie lubią elastyczności, lubią się przywiązywać do poglądów, które uznali kiedyś za swoje i czują się zobowiązani ich bronić w każdym miejscu i czasie. Raz wpędzeni w jakieś koryto nie mają woli ani odwagi powiedzieć, kurcze myliłem się, jednak to oni mieli rację.
Wynika to z różnych przyczyn, główna to obawa przed swoją omylnością - skoro raz się pomyliłem, mogę się pomylić znowu; druga to obawa przed opinią innych - no tak mieliśmy rację od początku, a tego idiotę trzeba było nawrócić/odwrócić. Zdarzają się oczywiście przypadki nagłych zwrotów, olśnień, itd., ale to raczej wyjątki niż reguła. Wygodniej i leniwiej się taplać we własnym znanym błotku niż przekraczać granice i się narażać na różne dyskomforty.
16-05-2015 09:44 
 Ocena 1 na 1
matm (75 punktów)
>Ludzie nie lubią elastyczności, lubią się przywiązywać do poglądów, które uznali kiedyś za swoje i czują się zobowiązani ich bronić w każdym miejscu i czasie. Raz wpędzeni w jakieś koryto nie mają woli ani odwagi powiedzieć, kurcze myliłem się, jednak to oni mieli rację.

W tym właśnie tkwi problem. Pomyłki zdarzają się każdemu. "Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi." powiedział kiedyś Napoleon Bonaparte. Równie naturalne więc jest przyznanie się do błędu i jego ewentualna poprawka.
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Ludzie nie lubią elastyczności, lubią się przywiązywać do poglądów, które uznali kiedyś za swoje i czują się zobowiązani ich bronić w każdym miejscu i czasie. Raz wpędzeni w jakieś koryto nie mają woli ani odwagi powiedzieć, kurcze myliłem się, jednak to oni mieli rację.

Trudno się z powyższym nie zgodzić. Z czego to wynika? Przede wszystkim z toksycznego i stereotypowego postrzegania bezwzględnej wierności swoim poglądom jako wielkiej zalety osobowościowej. Funkcjonuje wręcz społeczny typ człowieka "ukształtowanego", który z miejsca staje się autorytetem. Ktoś kto zmienia poglądy jest postrzegany jako niedojrzały, niestabilny, nieprzewidywalny.

Skutkiem takiej bezkompromisowości i braku weryfikacji swoich poglądów jest społeczne zacietrzewienie - szczególnie widoczne w polskich realiach politycznych. To co się wyprawia na forach internetowych, czy co możemy zaobserwować czytając komentarze na popularnych portalach jest właśnie dowodem na brak owej elastyczności.

Nie będę pewnie oryginalny, jeśli nadmienię, że odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi wczesna, zorganizowana indoktrynacja, która z założenia ma wybić człowiekowi z głowy chęć weryfikacji tego co mu powiedziano, bądź zniechęcić do głębszego zastanowienia się nad tym, co usłyszy z innych źródeł. Mistrzostwo świata w tej kategorii od wielu tysiącleci dzierżą wszelkiej maści ruchy religijne.

Czy jest na to lekarstwo?
"Nigdy nie umierałbym za swoje przekonania, bo mogę się mylić." - Bertrand Russell
Tak po prostu...
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>kto zmienia poglądy jest postrzegany jako niedojrzały, niestabilny, nieprzewidywalny.
Bo takim jest: dojrzałość, stabilność i przewidywalność dotyczy właśnie poglądów i postaw, no bo niby w czym innym miałaby się przejawiać?

>Skutkiem takiej bezkompromisowości i braku weryfikacji swoich poglądów jest społeczne zacietrzewienie
To społeczne zacietrzewienie wynika z walki o przewagę, pewni swej pozycji w grupie nie zacietrzewiają się.

>Nie będę pewnie oryginalny, jeśli nadmienię, że odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi wczesna, zorganizowana indoktrynacja, która z założenia ma wybić człowiekowi z głowy chęć weryfikacji tego co mu powiedziano, bądź zniechęcić do głębszego zastanowienia się nad tym, co usłyszy z innych źródeł.
Tak twierdząc nie będziesz też bliski prawdy, przecież ideologowie w miarę potrzeb, czyli zazwyczaj, domagają się od indoktrynowanych zmiany własnych poglądów na te jedynie słuszne, czyli popierają oni światopoglądową niestałość.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Hodża (11172 punktów)
>Ludzie "Grzyby"
>Przeważnie mianem "grzyba" określa się osobę starą, "zgrzybiałą".

Określenie wzięło się z czasów, w którym liczne były ciężkie przypadki różnych odmian grzybicy skóry, szczególnie wśród ludności wiejskiej o niskim poziomie higieny.

Określenie, choć dziś traktowane z przymrużeniem oka, dla tych, którzy pamiętają problem ma wydźwięk bardzo pejoratywny. Dlatego lepiej nikogo nie uważać za "grzyba", bo to jedno z tych wartościujących określeń, które obrażają, a nie mówią o co konkretnie chodzi.

Lepiej chyba wysilić się i powiedzieć, co komu na sercu leży: że uważa kogoś za nietolerancyjnego, o skostniałych poglądach itd. Takie skrótowce są cechą charakterystyczną różnych slangów i bardziej zbliżają do półświatka, niż dyskusji, z których coś pożytecznego może wyniknąć.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
matm (75 punktów)
>Określenie, choć dziś traktowane z przymrużeniem oka, dla tych, którzy pamiętają problem ma wydźwięk bardzo pejoratywny. Dlatego lepiej nikogo nie uważać za "grzyba", bo to jedno z tych wartościujących określeń, które obrażają, a nie mówią o co konkretnie chodzi.

Nie chciałem nikogo obrazić. Chodziło mi bardziej o wskazanie stanu umysłu, czy może mentalności, która mi osobiście kojarzy się właśnie z czymś zgniłym, zepsutym.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Gdy idąc ulicą można z grupy młodzieży wyłonić zdanie: "Mam gdzieś tą maturę." lub "Nie pamiętam
>ostatniej imprezy.", nasuwa się pytanie: Co się dzieje z tym światem?

Nic. Gorzej z ludźmi, którym wydaje się, że to ważne żeby każdy miał maturę i poszedł na studia. Dawniej studia był elitarne i może dobrze by było gdyby tak zostało. Fryzjerzy, górnicy, budowlańcy i hydraulicy też są potrzebni. Kasjerki w żabce mają nieraz wyższe wykształcenie i co z tego wynika? To, że ktoś nie pamięta ostatniej imprezy to chyba normalne i zawsze tak było

>Najlepszym możliwym przykładem
>upadku kultury młodzieżowej jest głośny sukces zespołu wykonującego, jak jego członkowie twierdzą,
>hip-hop. Ów zespół występujący pod nazwą "Gang Albanii" podbił serca miliony gimnazjalistów w całej
>Polsce, stając się godnym następcą "JP na 100%". Miałem wątpliwą przyjemność przesłuchania ich
>"twórczości" na platformie YouTube. Nie wiem co to ma wspólnego z hip-hopem, ale ja bym to bardziej
>podciągnął po disco-polo(da się tylko słuchać na mocno zakrapianej imprezie).

Przecież ten zespół jest dla jaj, muzycznie wpada w ucho - ani to hip hop ani disco polo. Popek pisze tekst w 5 minut i zarabia z tego sporą kasę. Gimnazja zawsze jarały się jakimś s**tem. Wolę Gang Albanii niż Verbę albo pseudo osiedlowy rap z kwadratowymi rymami.

>Nikt już nie pamięta
>dajmy na to 2Paca czy Wu-Tang Clan'u. Zamiast tego mamy Popka....

Pamiętają, aż tak źle nie jest

>"Zgrzybienie" możemy zaobserwować nie tylko w muzyce. Młodzież dziś spędza więcej czasu przed
>komputerem niż poza domem. Jaki jest tego efekt? Opasłe "noł lajfy" bez kondycji, ale za to z
>wysokim levelem i serwerem Minecrafta. O czytaniu książek nawet nie wspomnę, bo wątpię czy któryś z
>młodych w ogóle wie co to...

Z komputerem się zgodzę, a na boiskach jest dużo mniej dzieciaków niż za moich czasów. Ale nie przesadzajmy - kondycja nie jest tak ważna jak rozwój intelektualny. Z książkami jest chyba tak jak było. Znam dość sporo osób, które mają młodsze rodzeństwo i nawet te małolaty wydają mi się bardziej ogarnięte niż ja byłem w ich wieku.

>Starzy za to przeginają w drugą stronę. Nagle po 60 latach siedzenia bezczynnie na tyłku "biorą się
>za sport". Branża "wspomagaczy do chodzenia" tzw. Nordic Walking kwitnie. Wszyscy "sportowcy"
>wychwalają efektywność "pracy wszystkich mięśni", dzięki tym laskom do podpierania się, bo ja nie
>widzę innych zastosowań tego niewątpliwie praktycznego urządzenia do ćwiczeń.

Mają zastosowanie tylko trzeba umieć z tego korzystać. Ja widzę, że ludzie po prostu podpierają się o te kijki i myślą, że są sportowcami

>Dlatego powtarzam, szacunek
>nie należy się za wiek tylko za postawę oraz osiągnięcia.

To jest raczej oczywiste dla większości młodych. Te pokolenia mają spore obserwacje, których nie ma większość pokolenia dzisiejszych 50 + latków. Jest większy indywidualizm, mniej gonienia za tłumem. To mi się akurat podoba.

>Kolejnym i największym objawem "zgrzybienia" jest brak tolerancji dla rzeczy na które człowiek nie
>ma wpływu. Jakim idiotą trzeba być by nienawidzić kogoś tylko dlatego, że urodził się murzynem lub
>gejem? Póki ktoś robi coś za własne pieniądze i nikogo przy tym nie krzywdzi, to może robić co mu
>się żywnie podoba.

Nie popieram rasizmu i homofobii ale potrafię zrozumieć takie osoby. Nachalne wykorzystywanie tego, że jest się mniejszością budzi sprzeciw. Poza tym geje mają nieciekawie z wielu powodów.

>Problemem przy takiej adopcji jest
>nietolerancyjność społeczeństwa. Takie dziecko ma, powiem kolokwialnie, przesrane. Od najmłodszych
>lat przezywane i wyśmiewane. Pozostaje więc to otwarta kwestia.

Nie tylko to. Dziecko potrzebuje wzorca matki i ojca. To jest zdrowa rodzina. Homoseksualistów natura nie "przeznaczyła" do wychowywania dzieci. Wychowywanie się w rodzinie homoseksualistów nie jest dobrym rozwiązaniem. Ludzi, którzy domagają się takich praw ciężko mi tolerować. Natomiast same związki bez dzieci są jak najbardziej ok, ale ludziom to przeszkadza pewnie dlatego, że środowiska LGBT są kojarzone z postulatem o adopcji.

>Za "grzyba" można uważać także kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy w Boga. Nie chodzi o fakt
>wiary czy nie wiary. Chodzi o zastanowienie. Przykładem może być dziewczyna dorastająca w domu
>ateistów i z góry przyjmująca brak istoty wyższej, jak i także chłopak wychowany w rodzinie
>religijnych fanatyków, dla którego niemożliwością jest nieistnienie Boga.

Co jest nie tak z dziewczyną, która wychowała się w normalnej rodzinie i dzięki temu nie jest nienormalna? To jest ok. Jak ktoś by ją przekonał, że jest inaczej to wtedy mogłaby zmienić zdanie. Ateiści bez wypranych religią mózgów traktują religię inaczej niż osoby, które wychowywały się wśród religijnych wzorców. Ja mam argumenty przeciw bo musiałem rozmawiać z katolikami. Ateista wychowywany przez ateistyczną rodzinę nie potrzebuje takich argumentów bo nie jest mu potrzebny antywirus na te religijne wirusy

>To jest ciekawe, że o problemach, które dotyczą młodych kobiet wypowiadają się
>starzy mężczyźni do tego, oficjalnie, nie będący w związkach.

Przed chwilą pisałeś, że najważniejsze jest zapoznanie się z tematem. Może ci mężczyźni mają te tematy obcykane z różnych źródeł? Ok, księża nie mają. Ale sam fakt bycia w związku nie daje wiedzy np o naturze kobiet. Neurobiolog zajmujący się badaniem mózgów kobiet i mężczyzn powie Ci więcej na ten temat niż osoba będąca w związku.

>To tylko najważniejsze przykałdy ludzi "grzybów". Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Po prostu
>wyrzucałem z siebie co mi leżało na sercu. Zapraszam do dyskusji i chętnie wysłucham waszych zdań na
>tego podobne tematy.

Wydaje mi się, że po prostu się chciałeś pożalić, jak taki typowy dziadek mówiący, że za komuny było lepiej
matm (75 punktów)
>Wydaje mi się, że po prostu się chciałeś pożalić, jak taki typowy dziadek mówiący, że za komuny było lepiej
Ha, bardzo trafne porównanie. Po prostu rozważam mechanizmy naszych czasów.
Ciamciacz Ciastek (50 punktów)
>Młodzież dziś spędza więcej czasu przed komputerem niż poza domem. Jaki jest tego efekt? Opasłe "noł lajfy" bez kondycji, ale za to z wysokim levelem i serwerem Minecrafta. O czytaniu książek nawet nie wspomnę, bo wątpię czy któryś z młodych w ogóle wie co to...

Za kogo Pan się uważa, aby twierdzić, że Pan wie lepiej kto i jak powinien spędzać swój wolny czas? Dlaczego Pana to obchodzi? Pan napisał "Nie rozumiem jak można się wtrącać w życie prywatne innych ludzi", lecz ton Pańskiej wypowiedzi zdaje się temu przeczyć.

>Za "grzyba" można uważać także kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy w Boga. Nie chodzi o fakt wiary czy nie wiary. Chodzi o zastanowienie. Przykładem może być dziewczyna dorastająca w domu ateistów i z góry przyjmująca brak istoty wyższej

Na czym polega "bezmyślne nie wierzenie w boga"? Czyżby nie wierzenie nie jest domyślnie przyjmowaną postawą wobec wszystkich pomysłów wyssanych z powietrza, popartych jedynie słowami swoich wyznawców? Dlaczego każdy powinien posiadać opinię na ten temat?
matm (75 punktów)
>Za kogo Pan się uważa, aby twierdzić, że Pan wie lepiej kto i jak powinien spędzać swój wolny czas? Dlaczego Pana to obchodzi? Pan napisał "Nie rozumiem jak można się wtrącać w życie prywatne innych ludzi", lecz ton Pańskiej wypowiedzi zdaje się temu przeczyć.

Uważam się po prostu za rozsądnego człowieka i najzwyczajniej w świecie nie mogę pojąć takiego marnotrawstwa czasu i energii. Może przez to moja wypowiedź przybrała trochę agresywny wymiar.

>Na czym polega "bezmyślne nie wierzenie w boga"? Czyżby nie wierzenie nie jest domyślnie przyjmowaną postawą wobec wszystkich pomysłów wyssanych z powietrza, popartych jedynie słowami swoich wyznawców? Dlaczego każdy powinien posiadać opinię na ten temat?

Jak napisałem chodzi o samo zastanowienie. Podałem ten przykład, gdyż jest on bardzo powszechny.
Nie można przyjmować niczego z góry za pewnik.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Za "grzyba" można uważać także kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy w Boga. Nie chodzi o fakt wiary czy nie wiary. Chodzi o zastanowienie. Przykładem może być dziewczyna dorastająca w domu ateistów i z góry przyjmująca brak istoty...
A Ty w psyblonki nie wierzysz po namyśle czy bezmyślnie?

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>A Ty w psyblonki nie wierzysz po namyśle czy bezmyślnie?

Oczywiście, że po namyśle. Wszystko staram się najpierw przemyśleć zanim podejmę decyzję.
16-05-2015 10:12 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A Ty w psyblonki nie wierzysz po namyśle czy bezmyślnie?
>Oczywiście, że po namyśle [...]
Czyli przed namysłem w psyblonki wierzyłeś?

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Czyli przed namysłem w psyblonki wierzyłeś?

Skąd taki wniosek? To po namyśle powstaje wiara lub przekonanie, a nie na odwrót.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli przed namysłem w psyblonki wierzyłeś?
>Skąd taki wniosek?
Z Twojej deklaracji, że swą niewiarę w psyblonki poprzedziłeś namysłem.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
> Z Twojej deklaracji, że swą niewiarę w psyblonki poprzedziłeś namysłem.

To nie znaczy, że wierzyłem w nie przed namysłem.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To nie znaczy, że wierzyłem w nie przed namysłem.
Więc nad czym się namyślałeś?

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Więc nad czym się namyślałeś?

Gdybyś zamiast szarżować i łapać mnie za słówka przeczytała artykuł to byś wiedziała.
Powtórzę więc, wolno aby tym razem do Ciebie dotarło: C h o d z i o z a s t a n o w i e n i e. Niczego nie można przyjmować za pewnik, nawet jeżeli znamy odpowiedź na pytanie nad którym rozmyślamy.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Więc nad czym się namyślałeś?
>Gdybyś zamiast szarżować i łapać mnie za słówka przeczytała artykuł to byś wiedziała.
Gdyby z tego jakiegoś artykułu wynikało co mądrego, nie dałoby się łapać Cię za słówka.

>Powtórzę więc, wolno aby tym razem do Ciebie dotarło
Najpierw odpowiedz na moje wyżej podkreślone pytanie.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Więc nad czym się namyślałeś?

Otóż zaczęłaś dyskusję- Czy nie wierzę w psyblonki po namyśle czy bezmyślnie?
Więc rozważałem właśnie ten problem. Czy nie wierzę w psyblonki po namyśle czy bezmyślnie.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Więc nad czym się namyślałeś?
>Otóż zaczęłaś dyskusję- Czy nie wierzę w psyblonki po namyśle czy bezmyślnie?
>Więc rozważałem właśnie ten problem. Czy nie wierzę w psyblonki po namyśle czy bezmyślnie.
Nie pytam (kursywa) o Twoje rozważanie (pogrubione) problemu jak odpowiedzieć na to pytanie, lecz o ten Twój namysł (podkreślenie), który w odpowiedzi na to pytanie zadeklarowałeś.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Nie pytam (kursywa) o Twoje rozważanie (pogrubione) problemu jak odpowiedzieć na to pytanie, lecz o ten Twój namysł (podkreślenie), który w odpowiedzi na to pytanie zadeklarowałeś.

Namyślałem się na temat nie istnienia psyblonek. Nie wierzyłem w nie już wcześniej i po głębokim namyśle- nie wierzę w nie dalej.
17-05-2015 11:37 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Namyślałem się na temat nie istnienia psyblonek. Nie wierzyłem w nie już wcześniej i po głębokim namyśle- nie wierzę w nie dalej.
Czyli wcześniej w psyblonki nie wierzyłeś - jak ten grzyb, względnie bezrefleksyjny ateista - bezmyślnie. Bowiem - jako się rzekło - "za grzyba można uważać kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy...".

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Czyli wcześniej w psyblonki nie wierzyłeś - jak ten grzyb, względnie bezrefleksyjny ateista - bezmyślnie. Bowiem - jako się rzekło - "za grzyba można uważać kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy...".

W tym przypadku grzybem bym był przed przemyślenie sprawy. Po przemyśleniu wszystko wraca do normy.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli wcześniej w psyblonki nie wierzyłeś - jak ten grzyb, względnie bezrefleksyjny ateista - bezmyślnie. Bowiem - jako się rzekło - "za grzyba można uważać kogoś kto bezmyślnie wierzy lub nie wierzy...".
>W tym przypadku grzybem bym był przed przemyślenie sprawy.
Nie "byś był", tylko byłeś.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>Nie "byś był", tylko byłeś.

W tym stanie każdy kiedyś tkwił lub tkwi. Sztuką jest się z niego szybko wyrwać.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie "byś był", tylko byłeś.
>W tym stanie każdy kiedyś tkwił lub tkwi.
Tkwi. No chyba, że przemyślał swą niewiarę w sepulki... I im podobne.

> Sztuką jest się z niego szybko wyrwać.
Za sprawą sepulkopodobnych ze swej bezrefleksyjnej niewiary wyrywasz się nieskończenie wolno. Grzybie.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
matm (75 punktów)
>>>Nie "byś był", tylko byłeś.
>>W tym stanie każdy kiedyś tkwił lub tkwi.
>Tkwi. No chyba, że przemyślał swą niewiarę w sepulki... I im podobne.
>> Sztuką jest się z niego szybko wyrwać.
>Za sprawą sepulkopodobnych ze swej bezrefleksyjnej niewiary wyrywasz się nieskończenie wolno. Grzybie.

Nie ma to jak rzucić w kogoś wymyślonym przez niego samego określeniem bez żadnych podstaw.
Czujesz się lepiej?
Nabiłaś już wystarczająco dużo punktów pisząc rzeczy dobitnie świadczące o sobie?
Polecam przemyśleć sprawę i troche się pouczyć. Niedługo będziesz pewnie pisała maturę.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Za sprawą sepulkopodobnych ze swej bezrefleksyjnej niewiary wyrywasz się nieskończenie wolno. Grzybie.
>Nie ma to jak rzucić w kogoś wymyślonym przez niego samego określeniem bez żadnych podstaw.
Tylko Tobie wolno bezpodstawnie nazywać innych grzybami?

>Niedługo będziesz pewnie pisała maturę
Nawet dosyć długo pisałeś merytorycznie.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
sebg (208 punktów)
Muszę przyznać, chociaż nie przepadam za tym jak Pani chętnie racjonalistka prowadzi dyskusje, to w tym przypadku ma ona całkowitą racje, bardzo sprytnie wytknęła Pański błąd w rozumowaniu, dowodząc, że posługując się Pana argumentacją, sam musi nazwać się Pan grzybem, ponadto chcę zauważyć, że to jak Pan broni własnego zdania, bez głębszej refleksji, również czyni Pana zgrzybiałym, lepiej chyba przyznać się do błędu, gdzieś tak było napisane.
hamp (3461 punktów)
A co złego jest w Minecrafcie? Bardzo fajna gierka, pozwalająca na tworzenie ciekawych budowli i mechanizmów albo po prostu na dobrą zabawę ze znajomymi. W łatwy sposób można ją modyfikować, nawet tworzyć własne mody, stając się świetną motywacją do nauki programowania. Rozwija wyobraźnię i kreatywność. Takie Lego w komputerze.

intp
matm (75 punktów)
>A co złego jest w Minecrafcie? Bardzo fajna gierka, pozwalająca na tworzenie ciekawych budowli i mechanizmów albo po prostu na dobrą zabawę ze znajomymi. W łatwy sposób można ją modyfikować, nawet tworzyć własne mody, stając się świetną motywacją do nauki programowania. Rozwija wyobraźnię i kreatywność. Takie Lego w komputerze.

Nie twierdzę, że nie. Jeżeli chodzi o Lego to sam lubię czasem coś zbudować.
Nie należy jednak przekładać gier ponad inne aktywności; te w realnym świecie.
16-05-2015 22:22 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Nie twierdzę, że nie. Jeżeli chodzi o Lego to sam lubię czasem coś zbudować.
>Nie należy jednak przekładać gier ponad inne aktywności; te w realnym świecie.

Czyżby efekt "zgrzybienia"?

Dlaczego mieliby tego nie robić? Dlaczego inne aktywności mają być lepsze? Jeśli komuś sprawia frajdę robienie czegoś, a absolutnie nikomu nie szkodzi robiąc to - dlaczego by nie?

Krytykować można absolutnie wszystko.
Za czasów bez internetu dzieciaki łaziły na podwórko, żeby biegać za nadmuchanym pęcherzem. Potem siedziały przy telewizorach i emocjonowały się bez sensu oglądając, jak za takim samym pęcherzem biegają w telewizorni jacyś faceci. Teraz, na stare lata, łażą z kolegami, żeby się urżnąć piwskiem i oglądać to samo. A potem jeszcze krzyczą: "wygraliśmy", jakby to oni grali.

Taki dzieciak w Minecrafcie chociaż może powiedzieć: "Zbudowaliśmy".
Wielbiciele Minecrafta nie demolują pociągów
17-05-2015 09:10 
 Ocena 3 na 3
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Za czasów bez internetu dzieciaki łaziły na podwórko, żeby biegać za nadmuchanym pęcherzem. Potem siedziały przy telewizorach i emocjonowały się bez sensu oglądając, jak za takim samym pęcherzem biegają w telewizorni jacyś faceci. Teraz, na stare lata, łażą z kolegami, żeby się urżnąć piwskiem i oglądać to samo. A potem jeszcze krzyczą: "wygraliśmy", jakby to oni grali.

Czemu mówisz o mnie?

Jaskinia Trolli team
matm (75 punktów)
>Jeśli komuś sprawia frajdę robienie czegoś, a absolutnie nikomu nie szkodzi robiąc to - dlaczego by nie?

Masz rację tylko częściowo, gdyż szkodzą samym sobie(chodzi o skrajne przypadki).

>Krytykować można absolutnie wszystko.

I powinno się w celu znalezienia lepszych rozwiązań.
17-05-2015 11:10 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Masz rację tylko częściowo, gdyż szkodzą samym sobie(chodzi o skrajne przypadki).

No i co z tego? Dlaczego uważasz, że masz prawo się wtrącać w decyzje innych ludzi, dotyczące ich samych?

>I powinno się w celu znalezienia lepszych rozwiązań.

No to powinieneś krytykować piłkę nożną i proponować, żeby ludzie w nią nie grali, a robili coś innego, np. pływali kajakiem. I zdrowsze, i mniej kontuzyjne, nie wywołuje burd, buduje kondycję...
17-05-2015 12:42 
 Ocena 2 na 2
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>No to powinieneś krytykować piłkę nożną i proponować, żeby ludzie w nią nie grali, a robili coś innego, np. pływali kajakiem. I zdrowsze, i mniej kontuzyjne, nie wywołuje burd, buduje kondycję...

I zakwasów na nogach nie będzie.

Jaskinia Trolli team
matm (75 punktów)
>I zakwasów na nogach nie będzie.

Będą za to w rękach.
18-05-2015 14:32 
 Ocena 2 na 2
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Będą za to w rękach.

Ale na rękach się nie chodzi


Jaskinia Trolli team
matm (75 punktów)
>Ale na rękach się nie chodzi

Ale się nimi pracuje.
22-05-2015 14:25 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Ale się nimi pracuje.

Chyba, że ktoś jest pracownikiem umysłowym.
matm (75 punktów)
>No i co z tego? Dlaczego uważasz, że masz prawo się wtrącać w decyzje innych ludzi, dotyczące ich samych?

Mam prawo wyrazić własne zdanie na temat ich postępowania.

>No to powinieneś krytykować piłkę nożną i proponować, żeby ludzie w nią nie grali, a robili coś innego, np. pływali kajakiem. I zdrowsze, i mniej kontuzyjne, nie wywołuje burd, buduje kondycję...

Nie wypowiadaj się na obce Ci tematy. Zdrowsze? Buduję kondycję? Grałeś kiedyś w piłkę nożną?
Ale co nie zmienia faktu, że jeżeli bym uważał, że coś jest lepsze to radziłbym ludziom, aby to robili zamiast czegoś moim zdaniem gorszego.
22-05-2015 14:35 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Mam prawo wyrazić własne zdanie na temat ich postępowania.

Oczywiście, ale nie o to pytałem. Pytałem dlaczego chcesz się wtrącać w ich decyzje?

>Nie wypowiadaj się na obce Ci tematy. Zdrowsze? Buduję kondycję? Grałeś kiedyś w piłkę nożną?

Powiedz mi lepiej kto ma lepszą kondycję: zawodowy piłkarz, czy zawodowy kolarz np.?

Kondycja to zdolność do zdolność do wykorzystania tlenu przez organizm, a kolarze mają i statystycznie pojemniejsze płuca i silniejsze serca niż piłkarze. Wniosek jest prosty - jeżdżąc na rowerze w odpowiedni sposób zbuduje się kondycję lepiej, niż grając w piłkę.

Nie mówiąc już o tym, że sami piłkarze nie budują kondycji poprzez granie w piłkę, ale uprawiają oprócz tego rozmaite inne ćwiczenia.

>Ale co nie zmienia faktu, że jeżeli bym uważał, że coś jest lepsze to radziłbym ludziom, aby to robili zamiast czegoś moim zdaniem gorszego.

Dlaczego?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365