Racjonalista - Strona głównaDo treści
Capo di tutti capi?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
15-05-2015 20:51Arminius (25555 punktów)Capo di tutti capi?
Ocena 4 na 4
Sheldon Adelson i Chaim Saban są jak dwa "na słońcach swych przeciwne bogi", trzeba dodać, na żydowskich słońcach. Jednakże jeżeli chodzi o bezwarunkowe poparcie dla Izraela i postawienie jego interesów ponad wszystko - w tym zakresie tworzą świętą dwójcę. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż są także obywatelami USA i że poddali swej dyktatorskiej kontroli całą amerykańską politykę. Adelson - multimiliarder - kontroluje Partię Republikańską, Saban - multimiliarder - kontroluje Partię Demokratyczną. Od ich kaprysów i widzimisię zależy los kandydatów na urząd Prezydenta USA. Bez ogródek i wprost wieszczą, iż wybory w USA to kwestia ceny, ceny, którą płaci się ich pieniędzmi. Tak otwarte i cyniczne postawienie sprawy czyni z amerykańskiej demokracji żałosną farsę, czyni z niej ladacznicę sprzedającą swoją cnotę za nędzne srebrniki.
Szczególnie odrażający jest Adelson. Nadawałby się do antysemickich plakatów w Der Sturmerze. Na jego rozkaz do Las Vegas - gdzie ma swoją sadybę, udają się pokornie czołowi politycy republikańscy, po to tylko żeby wysłuchiwać jego połajanek, gróźb, żeby składać samokrytykę, i usprawiedliwiać się za działania i wypowiedzi nie będące - w opinii tego zgryźliwego starca - wystarczająco proizraelskie i prosyjonistyczne.
Ostatnio Chris Christi - gubernator New Jersey - bił pokłony przed królem kasyn i kajał się za to,iż wypowiedział słowa "okupowane terytoria" o terytoriach palestyńskich. Przyrzekł, że był to błąd i że więcej się to nie powtórzy.
Spektakle owe są szczególnie żenujące zważywszy na fakt, iż Adelson swojego majątku dorobił się na kasynch. Więc te jego pieniadze są brudne, są naznaczone dramatem wielu ludzi, którzy wpadli w szpony hazardu. To nie wszystko, pojawia się coraz więcej dowodów na to, iż Adelson dopuścił się wielokrotnie przestępstw korupcji i że miał i ma rozliczne powiązania ze światem przestępczym - słowem, że jest to po prostu megagangster. A swoistej pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, iż wszyscy ci republikańscy politycy, trafiający przed oblicze bossa Adelsona - to gorliwi paradujący w niedzielę do zboru z biblią w ręku, protestanci.
Mając to na uwadze wypadałoby im przypomnieć, że ich tak ubóstwiona biblia piętnuje hazard, i że pieniądze z niego pochodzące odrzuca jako niemalże szatański pomiot. A typy takie jak Adelson klasyfikuje w kategoriach wielkiej nierządnicy czy też innego Goga lub Magoga. Owym gorliwym chrześcijanom ów fakt jednakże zdaje się wogóle nie przeszkadzać - co chyba obliguje do sformułowania tezy o ptotestanckim faryzeiźmie pasa biblijengo w USA. Innego wyjścia chyba nie ma.
Podaję poniżej link do artykułów weryfikujących:

www.jonath(*)ish-political-donors-heats-up/

www.thegua(*)acau-testimony-las-vegas-sands
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hodża (11172 punktów)
>Tak otwarte i cyniczne postawienie sprawy czyni z amerykańskiej demokracji
>żałosną farsę, czyni z niej ladacznicę sprzedającą swoją cnotę za nędzne srebrniki.

Jak rozumiem, byłaby bardziej cnotliwa jako cichodajka... ech. Arminiusie, udawane oburzenie.

>Szczególnie odrażający jest Adelson.

Czy ja wiem. Z urody przypomina nieco bardzo znanego i dość lubianego, pomimo gangsterskich zwykle ról, Joe Pesci'ego.

>To nie wszystko, pojawia się coraz więcej dowodów na to, iż Adelson dopuścił się
>wielokrotnie przestępstw korupcji i że miał i ma rozliczne powiązania ze światem przestępczym -
>słowem, że jest to po prostu megagangster.

Arminiusie, nie odkrywaj Ameryki. Inni to już dawno zrobili.

Możesz epatować tymi "rewelacjami" jedynie tych, którzy nie wiedzą, że Vegas zostało założone przez psychopatycznego zabójcę żydowskiego pochodzenia i że mafia żydowska od początku masowej imigracji z Europy skutecznie rywalizowała z tą włoską i irlandzką.

I że Ameryka w sensie politycznym to istny patchwork rozmaitych grup interesu, zwykle związanych z określonymi społecznościami etnicznymi. Te dziesiątki milionów nieżydowskich imigrantów również posiadają swoje wpływy, również w dziedzinie hazardu i innych, nawet bardziej lukratywnych obszarach, jak administracja, prawo, polityka, przemysł.

Podsumowując - przedstawianie Ameryki jako żydowskiej kolonii to bzdura na milę trącąca propagandą. Ale doskonale wpisuje się w antysemicką narrację znaną już od ponad wieku.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-05-2015 17:52 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Podsumowując - przedstawianie Ameryki jako żydowskiej kolonii to bzdura na milę trącąca propagandą. Ale doskonale wpisuje się w antysemicką narrację znaną już od ponad wieku.
Bzdura to jest zwalanie wszystkiego na antysemickość, jeśli tylko się krytykuje Izrael lub obywateli innych krajów pochodzenia żydowskiego. Autor nie twierdzi, że USA to kolonia żydowska, ale że ci konkretni ludzie robią co robią, i do tego się należy odnosić. Przecież jest oczywistym, że nie każdy Żyd ma wpływ na najważniejsze sprawy największego z mocarstw.
16-05-2015 19:08 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Bzdura to jest zwalanie wszystkiego na antysemickość, jeśli tylko się krytykuje Izrael lub obywateli innych krajów pochodzenia żydowskiego.

Zgoda. Ale Arminius ma już swoją historię na tym Forum i śledząc jego linię można się uczyć od niego techniki spinu.

>Autor nie twierdzi, że USA to kolonia żydowska

Nie twierdzi wprost. Ale ogólny wydźwięk notki z grubsza taki właśnie jest. Zawiera domyślne kwantyfikatory ogólne.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
finerbijk (17282 punktów)
>Zgoda. Ale Arminius ma już swoją historię na tym Forum i śledząc jego linię można się uczyć od niego techniki spinu.
Może ma takie hobby, że tropi złych Żydów. O upodobaniach się nie dyskutuje, jeśli nie są nielegalne.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Przecież jest oczywistym, że nie każdy Żyd ma wpływ na najważniejsze sprawy największego z mocarstw.

Dlaczego tak sądzisz?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-05-2015 21:55 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)Żydowscy gangsterzy
"Możesz epatować tymi "rewelacjami" jedynie tych, którzy nie wiedzą, że Vegas zostało założone przez psychopatycznego zabójcę żydowskiego pochodzenia i że mafia żydowska od początku masowej imigracji z Europy skutecznie rywalizowała z tą włoską i irlandzką".

Zdecydowana większość ludzi o tym nie wie - chyba nie ma Pan co do tego watpliwości? To dobrze, że Pan wie, ale proszę nie mierzyć innych swoją miarą. Mafia amerykańska kojarzy się jednoznacznie z Włochami. Al Capone, nazwy jak capo di tutti capi i przede wszystkim fiml "Ojciec Chrzestny" zrobiły swoje. Ciekawe dlaczego Hollywood, o którym sami Żydzi bez żenady mówią, że jest całkowicie przez nich kontrolowane, robiąc ów film sięgnęło po Włochów - katolików, a nie pokazało jakiegoś żydowskiego ojca chrzestnego typu Meyer Lansky czy Bugsy Siegel. Ciekawe dlaczego?

Owa mafia żydowska to temat zaiste frapujący, bo była ona co najmniej równa włoskiej jeżeli nie większa. Zresztą nie chodzi tylko o żydowskich gangsterów w USA. Tu nad Wisłą były ich całe rzesze i na przełomie 19 /20 wieku totalnie - na przykład - kontrolowali prostytucję oraz handel niewolnicami seksualnymi (ekspediowanymi do burdeli w krajach Ameryki Południowej). Zasugerował pan temat ciekawego wątku, zwłaszcza że odnośnie tych gangsterów znad Wisły mam sporo materiałów i to żydowskiego autora!!!

.".że Ameryka w sensie politycznym to istny patchwork rozmaitych grup interesu, zwykle związanych z określonymi społecznościami etnicznymi. Te dziesiątki milionów nieżydowskich imigrantów również posiadają swoje wpływy, również w dziedzinie hazardu i innych, nawet bardziej lukratywnych obszarach, jak administracja, prawo, polityka, przemysł".

Jednakże żadna z tych nacji nie ma typów spod ciemnej gwiazdy typu Adelson, którzy mieliby tak wszechwładny wpływ na poitykę USA, ujawniając ów wpływ w tak wyzywający i odrażający sposób. Skojarzenia z "Protokołami Mędrców Syjonu" następują automatycznie, przy czym po przeczytaniu relacji Johnatana Cooka ( wyborowego dziennikarza) ma się wrażenie, iż rzeczywistość przerasta fikcję wygenerowaną przez carską ochranę.

en.wikiped(*)st_of_Jewish_American_mobsters
16-05-2015 22:06 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)Odp: Żydowscy gangsterzy
>Ciekawe dlaczego Hollywood, o którym sami Żydzi bez żenady mówią, że jest całkowicie przez nich kontrolowane, robiąc ów film sięgnęło po Włochów - katolików, a nie pokazało jakiegoś żydowskiego ojca chrzestnego typu Meyer Lansky czy Bugsy Siegel. Ciekawe dlaczego?

Znaczy - nie oglądał Pan drugiej części Ojca Chrzestnego. (Nakręcono trzy: wszystkie moim zdaniem zachowały najwyższy artystyczny poziom, co w przypadku sequeli nie zdarza się często).

en.wikipedia.org/wiki/Hyman_Roth

Nawiasem mówiąc, w cz. pierwszej pojawia się Moe Greene, będący filmową adaptacją postaci Siegela, który z zapyziałej wiochy uczynił światową stolicę hazardu. Był też świetny film biograficzny Bugsy, nie jedyny zresztą poświęcony gangsterom żydowskim. Teza o jakichś nacjonalistycznych preferencjach Hollywoodu zupełnie do mnie nie przemawia; chociaż raczej nie robi się tam filmów w stylu Leni Riefenstahl.

>Zasugerował pan temat ciekawego wątku, zwłaszcza że odnośnie tych gangsterów znad Wisły mam sporo materiałów i to żydowskiego autora!!!

Czekam z ciekawością. Sam też mam nieco wiedzy z przekazów rodzinnych, niekoniecznie filosemickich, ale to rzecz jasna doświadczenia wąskie i mocno subiektywne.

>Jednakże żadna z tych nacji nie ma typów spod ciemnej gwiazdy typu Adelson, którzy mieliby tak wszechwładny wpływ na poitykę USA, ujawniając ów wpływ w tak wyzywający i odrażający sposób.

Może nie pchają się na pierwsze strony mediów. To pierwsze, co mi teraz przychodzi do głowy.

Kiepski argument.

>Skojarzenia z "Protokołami Mędrców Syjonu" następują automatycznie

...ilekroć pojawia się nowy wątek Arminiusa. To prawda.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-05-2015 22:41 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)Profilowanie i kojarzenie
"Nawiasem mówiąc, w cz. pierwszej pojawia się Moe Greene, będący filmową adaptacją postaci Siegela, który z zapyziałej wiochy uczynił światową stolicę hazardu"

Tym niemniej jednak "Ojciec Chrzestny" przekazuje widzowi jednoznacznie, iz mafia w USA to włoskie dzieło, nie żydowskie, czy żydowsko - włoskie. Oglądałem wszystkie odcinki "Ojca Chrzestnego" i w żadnym wypadku nie można w nich odnieść odmiennego wrażenia. Problem tylko w tym, że później jak się jest nad Wielkimi Jeziorami, to można jeszcze spotkać starszych mieszkańców Buffalo czy Cleveland, którzy mówią na nie "żydowskie morze" a nie "włoskie morze".

Co do profilowania obrazu Żyda w filamch hollywoodzkich - rozumiem, iż pańska opinia o jego obiektywności i braku preferencji etnicznych jest próbą sprowokowania mnie do zamieszczenia wątku na ten temat? Osiagnął Pan swój cel. Temat nie jest zły i jakieś materiały w necie też się znajdą na ten temat. Bo przecież "jaki jest koń, każdy widzi". Ale możemy to podać w formie bardziej wyszukanej analizy.

"Może nie pchają się na pierwsze strony mediów".
A może po prostu tego nie robą, co Adelson. To pierwsze co Panu powinno przyjść do głowy. Bo gdyby robili, to media dopchałyby się do nich.

Mnie tam można kojarzyć z "Protokołami Mędrców Syjonu", jakie to ma znaczenie? Ale żeby Johnatana Cooka? To już trąci operetkowym filosemityzmem.
17-05-2015 11:43 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Profilowanie i kojarzenie
>Co do profilowania obrazu Żyda w filamch hollywoodzkich - rozumiem, iż pańska opinia o jego obiektywności i braku preferencji etnicznych jest próbą sprowokowania mnie do zamieszczenia wątku na ten temat?

Ależ proszę tego aż tak bardzo nie brać do siebie. Hollywood, chociaż rzeczywiście w ogromnej mierze swój rozwój zawdzięcza Żydom - kieruje się wyłącznie kryterium zysku a nie "misją" i przedstawia takie obrazy przedstawicieli różnych nacji, które najlepiej trafiają w gusta docelowej widowni. A że gusta amerykańskich Żydów czy Włochów są ważne z powodu wpływów, które te grupy posiadają, przemysł odpowiada na zapotrzebowanie. Proste jak konstrukcja cepa, nie ma potrzeby komplikować.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
17-05-2015 13:29 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)Pochlebne portretowanie Żydów przez Żydów
"While Hollywood never stops portraying whites as degenerate criminals at every conceivable occasion, Jews are always portrayed as heroes, according to Medved:
Jewish writers and directors employ unquestionably flattering depictions of Jews for audiences to react with sympathy and affection.
Interestingly, Medved also pointed out that the general public was aware of the Jewish control of Hollywood, and that this degenerative effect was the cause of resentment":

Odpowiedzią na Pana tezę o kryterium zysku jest artykuł, do którego załączam link. Dla zachęty - jego fragment powyżej:
newobserve(*)lam-gentiles-who-say-the-same/
17-05-2015 15:06 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)Odp: Pochlebne portretowanie Żydów przez Żydów
>"While Hollywood never stops portraying whites as degenerate criminals at every conceivable occasion, Jews are always portrayed as heroes, according to Medved:

Z tak kategorycznym twierdzeniem nie może się zgodzić nikt, kto ogląda hollywoodzkie produkcje. Takiej bzdury dawno nie czytałem - uogólnienie wyraźnie nacechowane ideologicznie. Podobnie, jak i ten rzucający dość ciężkiego kalibru oskarżenia fragment:

Cytat:
And what makes it an interesting read for political types is the way it demonstrates that no matter how much the founding Hollywood moguls and their successors tried to peddle an idealized, escapist form of entertainment, bubbling up under and around their every project was ideology, racism, ethnic prejudice, class friction, domestic and international politics and all the other raw, seething stuff that distinguishes this country from all others.


To nota wydawnicza Amazona przytoczona w artykule. Widać, że jej autorami kierował antysemicki "target", jak to określają handlowcy. Nie jest to żadne miarodajne źródło.

Zaś co do nepotyzmu - to zjawisko w kapitalizmie wszechobecne. Rozmaite grupy wspierają się wzajemnie, te zaś, które posiadają charakter narodowy, są szczególnie pod tym względem piętnowane.

Wracając do Hollywoodu - wziąwszy pod uwagę wiele wspaniałych produkcji, które amerykańska kinematografia dała światu, wzbogacając kulturę ludzkości - wychodzi jednak na to, że "posądzanie" o to Żydów jest raczej pochwałą, niż przyganą pod ich adresem. Dobrym posumowaniem będzie cytat zalinkowanego artykułu:

If you enjoy TV and movies, then you probably like Jews after all.

Nic dodać, nic ująć


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
17-05-2015 16:55 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Takiej bzdury dawno nie czytałem - uogólnienie wyraźnie nacechowane ideologicznie.

>...uogólnienie wyraźnie nacechowane ideologicznie.

Uogólnienia tego typu - a mamy do czynienia z indukcją - zawsze będą czymś nacechowane, jak nie ideologią, to stereotypem, metafizyką, czymś jeszcze. W naukach społecznych typowym sposobem "indukowania" jest schemat:

Przesłanki:"x% Y są P" i "Z jest Y"
Konkluzja: Z jest P ale tylko z x% prawdopodobieństwem.

Teza Jews are always portrayed as heroes zakłada, że pod kątem pozytywności bohatera przeanalizowaliśmy wszystkie filmy wyprodukowane w Hollywood, co wydaje mi się dość problematyczne: tak co do ilości (czy ktoś to zbadał?), jak i jakości (nie ma przecież obiektywnej skali bycia bohaterem pozytywnym). W kontekstach, o jakich mowa, słowo "always" budzi logiczne obawy.

I podobnie (wracając do jednej z tez wątku):

Sheldon i Saban ..." poddali swej dyktatorskiej kontroli całą amerykańską politykę." Poparcie takiej tezy kilkoma przykładami redukuje jej konkluzywność prawie do zera. Jaki procent politycznych decyzji USA kontrolują ci panowie? Jak ważnych? Nawet jeśli mają wpływ na (wybór) prezydenta, to czy można powiedzieć, że prezydent kontroluje całą politykę USA? Czy w systemie politycznym jest w ogóle coś/ ktoś, co/ kto kontroluje całość?

Zgoda. W dyskursie politycznym kwantyfikatory ogólne (każdy, wszyscy, zawsze, nigdy) powinny być zawsze podejrzane. To teza z metadyskursu.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
17-05-2015 19:58 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)Zły Santa
"Wracając do Hollywoodu - wziąwszy pod uwagę wiele wspaniałych produkcji, które amerykańska kinematografia dała światu, wzbogacając kulturę ludzkości - wychodzi jednak na to, że "posądzanie" o to Żydów jest raczej pochwałą, niż przyganą pod ich adresem".

De gustibus non est disputandum, wszakże nadmienię tylko, iż opinią wcale nie wyjątkową jest ta, która głosi, iż od dłuższego czasu nic wartościowego w owym Hollywood nie powstało, że jeżeli coś naprawdę wartościowego (tylko proszę nie przywoływać argumentu z Oskara, bo jednak "Racjonalista" winien trzymać pewnien poziom) wyszło z amerykańskiej kinematografii, to były to produkcje niszowe, spoza mainstreamu kontrolowanego przez Hollywood, chyba że za wybitne osiągnięcia kina uważamy także skalę i jakość efektów specjalnych. Rzecz w tym, iż od dłuższego czasu produkcjom tej marki narzucane są drastycznie zasady political correctness - skutkiem czego powstają takie żenujące idiotyzmy jak "The inglorious bastards". Ze względu na poboczność wątku trudno tutaj opisywać te zasady, wystarczy tylko bardzo generalnie napomknąc, iż w filmach tego typu bohaterem negatywnym jest zawsze biały, chrześcijański, heteroseksualny mężczyzna. Natomiast, Murzyni, kobiety, geje, last - but not least - Żydzi są gatunkami bezwzględnie chronionymi. Co z tego wychodzi - nietrudno sobie wyobrazić.

Prosił Pan o przykłady profilowania obrazu Żyda w produkcjach amerykańskich. Zasyłam więc bardzo szczegółowy rozbiór filmu pt. "Other People's Money", w którym ukazane są drobiazgowo mechanizmy manipulacji retuszowania przekazu w celu wykreowania pozytywnego imagu Żyda bądź też zneutralizowania jak największego jego negatywnego wizerunku.
Co więcej w tym samym linku znajduje się sążnisty artykuł traktujący o hollywoodzkich produkcjach, których celem jest zohydzenie i przedstawienie w jak najgorszym świetle świąt Bożego Narodzenia poprzez zasugerowanie i zaimplantowanie masowemu odbiorcy kalek skojarzeniowych - jednoznacznie negatywnie portretujących to święto.
Dla zachęty fragment dotyczący tego ostatniego wątku:

"Today I'll talk about how that has affected the kind of Hollywood films we get with respect to Christmas. In essence, it means that in the last forty or so years, the Christian aspect of the holiday has vanished on screen. The best we can hope for is a positive, feel-good portrayal of the season, such as we had in Tim Allen's The Santa Clause (1994) or Tom Hanks' The Polar Express ten years later.
Too often, however, films have associated the Christmas season with negative or even horrific stories. Perhaps the best example of this is Silent Night, Deadly Night. This is a 1984 slasher film that begins with a young boy named Billy witnessing the murder of his parents by a man dressed as Santa Claus. Billy ends up at St. Mary's Orphanage, where he is beaten by Mother Superior. Later, morphing memories of his punishment at her hands with images of Santa, Billy grows up to become a killer teenage Santa. At work, for example, he strangles a co-worker with Christmas lights and then dispatches the girl with whom the co-worker was having sex.
After a string of other Santa murders, Billy returns to the orphanage, with the police hot in pursuit. Tragically, they shoot and kill Father O'Brien, a deaf priest dressed as Santa. Sneaking into the orphanage, Billy, dressed as Santa, swings his ax at Mother Superior, but a policeman shoots him down. Imparting his central message, Billy assures viewers, "You're safe now... Santa Claus... is gone." Not exactly a happy message at Christmastime".

I co, już nie ma wątpliwości, iż jest jedno z owych licznych - wspomnianych przez pana arcydzieł - które wzbogacają kulturę ludzkości. Coż, de gustibis non est disputandum

W załączonym linku polecane posty to drugi i piąty (Merry Christmas Movies...Not, part 2):

truthseekernews.com/aggregator/sources/27?page=7
Hodża (11172 punktów)Odp: Zły Santa
>De gustibus non est disputandum, wszakże nadmienię tylko, iż opinią wcale nie wyjątkową jest ta, która głosi, iż od dłuższego czasu nic wartościowego w owym Hollywood nie powstało

Tu już nie będę się spierał. Istotnie, od dłuższego już czasu nie śledzę nowych produkcji filmowych, głównie z racji widocznego spadku poziomu artystycznego. Tu przyznaję rację. Dodam jedynie, że nie widzę w tym bynajmniej żadnego politycznego "drugiego dna", które Pan tu stara się nam zasugerować. Można by dużo na ten temat pisać - niewątpliwie wraz z rozpadem bipolarnego świata Hollywood utracił jedną ze swoich nieformalnych funkcji, którą była rola propagandowa, również w wymiarze właśnie artystycznym: dziwnym zbiegiem okoliczności największe osiągnięcia tej kinematografii, największe mierzone wagą artystyczną a nie wpływami do kasy, datują się na okres największego natężenia ideologicznej rywalizacji między konkurencyjnymi systemami politycznymi.

To pierwsza przyczyna. Drugą jest niszczycielski wpływ na głębię intelektualną możliwości współczesnej techniki, które obiecując nieskończone możliwości sprawiły, że filmy dziś produkowane pod względem swoich walorów widowiskowych w gruncie rzeczy cofnęły się do czasu jarmarcznych widowisk Georgesa Meliesa i jego Czterystu żartów diabelskich z 1906. Trzeci zaś - i decydujący - napływ masowego, niewymagającego widza, a raczej zmiana kulturowa, w którym bycie głupim przestało być obciachem.

>political correctness - skutkiem czego powstają takie żenujące idiotyzmy jak "The inglorious bastards".

Ten tytuł kojarzy mi się zdecydowanie z nazwiskami włoskimi, ale - pomijając to - pewne zasady "politycznej poprawności" są zasadne i chociaż jest to postawa wyszydzana, to ukazywanie np. czarnych w rolach pozytywnych ma duże społecznie znaczenie, jako że promuje wśród Białych postawy akceptacji wobec Czarnych aspirujących do wspinania się na wyższe szczeble społecznej drabiny a wśród Czarnych przekonanie o tym, że jedyną perspektywą kariery dostępną dla nich nie jest tylko sport i muzyka.

Zaś co do "christmasów", to nic tak nie zohydza tych świąt jak wszechobecny, obrzydliwie nachalny przekaz marketingu. Nawet teraz, kiedy o tym pomyślę, cierpnie mi skóra. Nie potrzeba żadnych horrorów.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
finerbijk (17282 punktów)Odp: Capo di tutti capi?
Jeśli wygra Duda, to będziemy podlegać właśnie tej opcji żydowsko-amerykańskiej, zamiast podlegać opcji niemieckiej, jak dotychczas. Dlatego w następną niedzielę poczekam w domu na opcję polską.

A na marginesie, zabawne było obserwować, jak Komorowski w ciągu tego tygodnia przepoczwarzał się w antysystemowca i wolnościowca, jaja po prostu.

P.S. Oczywiście z tym podleganiem jest tak, że nie we wszystkim, a tylko w sprawach globalnej polityki. Na jakieś lokalne drobiazgi wybór może wpływać.
16-05-2015 19:35 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>A na marginesie, zabawne było obserwować, jak Komorowski w ciągu tego tygodnia przepoczwarzał się w antysystemowca i wolnościowca, jaja po prostu.

Czego to polityk nie zrobi żeby być "w grze"...Plagiat polityczny, czyli zerżnięcie pomysłów konkurencji, jest stosunkowo łagodnym sposobem, bo przecież - bywało i bywa - konkurencja może zostać zlikwidowana. Wszystkie chwyty dozwolone. Skrupuły nie są wskazane, tu - mniej lub bardziej świadomie - Machiavelli stale daje o sobie znać.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)
>Czego to polityk nie zrobi żeby być "w grze"...
Właśnie przeczytałem, że prezydent wprosił się do Wojewódzkiego, bo ponoć ktoś mu powiedział, że to dzięki występowi w tym programie Kukiz zyskał dużo głosów. Nie wykluczone, że pod koniec tygodnia zatańczy na rurze, aby zyskać poparcie tancerek erotycznych.
18-05-2015 18:06 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Właśnie przeczytałem, że prezydent wprosił się do Wojewódzkiego, ...<<


diogenes (42753 punktów)
>Adelson - multimiliarder - kontroluje Partię Republikańską, Saban - multimiliarder - kontroluje Partię Demokratyczną....Bez ogródek i wprost wieszczą, iż wybory w USA to kwestia ceny, ceny, którą płaci się ich pieniędzmi.

Nie wiem, czy ci panowie są marksistami, ale zdaje się są personifikacjami koncepcji pieniądza, jaką dał żydowski filozof Marks. Uniwersalność pieniądza - pisał Marks - to wszechmoc jego istoty. Pieniądz jest wszechmocną istotą. (Analogia do monoteistycznego boga jest oczywista.) Pieniądz, pisze marks, to alfons między potrzebą a przedmiotem pożądania. Jak wielka jest siła pieniądza, tak wielka jest i moja siła. Własności pieniądza są moimi - właściciela - własnościami. To, kim jestem i co potrafię, nie jest w żadnym wypadku określone przez moją indywidualność.

O wszechmocy już było. Czas na najwyższe dobro. Pieniądz, mówi Marks, jest najwyższym dobrem, tak więc i jego właściciel jest dobry. Pozbawiony jestem ducha, ale to pieniądz jest rzeczywistym duchem wszystkich rzeczy, tak więc jakże ich właściciel mógłby go być pozbawiony? Pieniądz przeistacza wierność w niewierność, miłość w nienawiść, nienawiść w miłość, cnotę w grzech, grzech w cnotę, parobka w pana, pana w parobka, głupotę w mądrość, mądrość w głupotę.

Jeśli dorzucimy do tego ujęcie piękna, które też jest tylko kwestią ceny (tak widział to np. Warhol) mamy interpretację świętej trójcy: prawda, dobro i piękno to kasa.

Marks pisał o pieniądzu krytycznie, ale nie przeszkadzało to cieszyć mu się ze śmierci wujka żony, po którym spodziewał się spadku.





Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365