Maj. Matury, kwitnące kasztany, bzy. No i majowe chrabąszcze, niegdyś przysmak Niemców i Francuzów. Podobno smakują jak kraby. Nasza kotka bawi się nimi, czasem w pyszczku przynosi z balkonu do pokoju, ale nie je. Nie dziwię się: trudno je pomylić z myszami. Dzisiaj na gminnej drodze (przy krajowych urzędują pewne panie i kierowcy) spotkałem zakochane żuki: leżąc na ciepłym asfalcie podglądałem ich miłosne harce w pozycji zbliżonej do 69 . Jeden z nich - zdaje się, że samiec - próbował w ekstazie wzbić się w powietrze, ale z balastem kochanki było to niemożliwe. Porno w pancerzu nie podnieciło mnie. Obok widać było ciemne plamy zmiażdżonych miłości. Wstałem, aby nie podzielić ich losu: jakiś wieśniak na traktorze mógłby wziąć mnie za chrabąszcza. Maj, miesiąc miłości, chrzęści pod kołami. |