Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy warto być altruistą?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-06-2015 10:40ŚwiatWedługNeo (44 punktów)Czy warto być altruistą?
Ocena 1 na 1
Na wstępie zaznaczam, że nie uważam się za altruistę, ale jednocześnie chce być taką osobą i widzę w tym dużą wartość. Nie chodzi tu o przekonania religijne, ale raczej o wasze możliwie jak najbardziej obiektywne wnioski powstałe z obserwacji własnej osoby. Całkiem wyraźnie widzę u siebie zadowolenie i wewnętrzną radość, kiedy pomogę komuś bezinteresownie. Nie mam na myśli dania jałmużny, ale zwykłą pomoc w życiowych trudnościach, np. podwiezienie starszej pani do sklepu i tym podobne. Szczególnie, kiedy dana osoba nie może mi się odwdzięczyć i raczej nikt się nie dowie o moim 'szlachetnym' czynie. Niektórzy pewnie stwierdzą, że jest to efekt różnych sugestii z zewnątrz, co do tego, jak należy postępować. Być może jest w tym dużo racji, jednak pozbyłem się wielu nawyków, dobrze widzianych przez otoczenie, a które uznałem za nieistotne. Pomimo tego, że mam tendencje do pomagania głównie osobą, które mogą mi się później zrewanżować, to jednak większe i trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.
Możliwe, że ta historia da wam lepszy obraz mojej opinii na ten temat: swiatwedlu(*)5/06/jak-byc-bogatym.html#more
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Heremis (587 punktów)
Staram się działać altruistycznie w miarę możliwości. Czasem ofiaruję komuś pomoc w czymś, wskutek czego sam komplikuję sobie pewne sprawy, nieraz się złoszczę na siebie, ale gdy uczynię coś dobrego dla kogoś cieszę się i oczywiście nie oczekują niczego w zamian. Oczywiście przy tym wyznaję zasadę, że pomaga tylko wtedy, gdy potrafię pomóc. Akurat w moim przypadku to zawsze miało podstawy religijne, teraz bardziej duchowej natury i też z praktyki mam tą cudowną świadomość, że czynię dobrze. Mam pewną obserwację, taka bezwarunkowa pomoc, niesie pewne wyzwolenie. Nieraz za pomoc komuś liczy się na odwdzięczenie, tymczasem, gdy działamy altruistycznie, nie oczekujemy wdzięczności. Nieraz nadużyto mojej chęci pomocy, było przykro, ale z czasem gdy zacząłem działać bez oczekiwań, oddzieliłem się od oczekiwań, zrobiłem swoje i tyle, mosty spalone. Potrafię pomóc i pójść dalej, zniknąć całkiem po tym fakcie. Jednak ma to też związek z moim dość aspołecznym usposobieniem. Pomagać można bardzo wiele i to bez pieniędzy, sam nieraz pytam w sklepie, na mieście czy komuś nie pomóc. Mam podobnie jak Ty.
Przy czym nieraz za bardzo chciałem komuś pomóc, nadmierna gorliwość też jest chorobliwa. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jestem także egoistą, w końcu istnieje także dobry egoizm. Generalnie ze swoim egoizmem i altruizmem czuję się w miarę. Jednak siłą rzeczy altruizm widzę jako coś "szlachetniejszego", wyższego. Najpewniej wynik tego, co wpajała mi religia.

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
Spring (1174 punktów)
Uważam, że warto. Aby móc liczyć na czyjąś pomoc, warto być gotowym do pomocy. Przy tym pamiętając by nie zrobić komuś niedźwiedziej przysługi.
gibgibgibon (180 punktów)
>Całkiem wyraźnie widzę u siebie
>zadowolenie i wewnętrzną radość, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.

>... jednak większe i
>trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.

Altruizm to właściwie zakamuflowany egoizm.

Nie pomagasz komuś bezinteresownie bo Twoim interesem jest Twoje zadowolenie i wewnętrzna radość.
Nie będziesz altruistą jeśli nie dostaniesz nagrody za 'bezinteresowność' w postaci zadowolenia.
Ja też pomagam innym jeśli mogę lub jeśli poproszą o pomoc ale nie nazwał bym tego altruizmem.
Dziś dla przykładu w sklepie podałem starszej pani herbatę z wysokiej półki. Nie prosiła mnie o to ale widziałem, że chce zawołać panią z obsługi a akurat stałem obok.
Nie czułem po tym żadnej satysfakcji ani zadowolenia. Jeśli komuś w czymś pomogę (najczęściej w pracy) to właściwie nie czuję się "inaczej/lepiej". Po prostu pomagam i więcej o tym nie myślę.


through blissful ignorance and terrifying awareness..
08-06-2015 14:15 
 Ocena 1 na 1
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>>Całkiem wyraźnie widzę u siebie
>>zadowolenie i wewnętrzną radość, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.
>>... jednak większe i
>>trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.
>Altruizm to właściwie zakamuflowany egoizm.
>Nie pomagasz komuś bezinteresownie bo Twoim interesem jest Twoje zadowolenie i wewnętrzna radość.
>Nie będziesz altruistą jeśli nie dostaniesz nagrody za 'bezinteresowność' w postaci zadowolenia.
>Ja też pomagam innym jeśli mogę lub jeśli poproszą o pomoc ale nie nazwał bym tego altruizmem.
>Dziś dla przykładu w sklepie podałem starszej pani herbatę z wysokiej półki. Nie prosiła mnie o to ale widziałem, że chce zawołać panią z obsługi a akurat stałem obok.
>Nie czułem po tym żadnej satysfakcji ani zadowolenia. Jeśli komuś w czymś pomogę (najczęściej w pracy) to właściwie nie czuję się "inaczej/lepiej". Po prostu pomagam i więcej o tym nie myślę.

Dlaczego więc pomagasz innym, jeśli nie czujesz żadnego zadowolenia? Wygląda na to, że jednak jesteś prawdziwym altruistą.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
gibgibgibon (180 punktów)
Nie pomagam dlatego, że czuję, że mam jakąś misję do spełnienia. Nie szukam też specjalnie możliwości pomagania. Jeśli natrafię na możliwość lub ktoś mnie poprosi to oczywiście pomogę.

A dlaczego pomagam w ogóle? Myślę, że to kwestia "dobrego" wychowania.

through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A dlaczego pomagam w ogóle? Myślę, że to kwestia "dobrego" wychowania.

A ja myślę, że to jednak coś innego.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
08-06-2015 17:11 
 Ocena 1 na 1
gibgibgibon (180 punktów)
Co takiego wg Ciebie ?

Generalnie moje kontakty z ludźmi poza pracą są bardzo ograniczone - jestem skrajnym samotnikiem, poza pracą nie spotykam się z nikim - więc przypadkowe pomaganie zupełnie obcym ludziom jest niezmiernie rzadkie.
Z kolei w pracy (pracuję w bardzo dużej stolarni) potrafię zrobić ponadprzeciętnie dużo, poprawnie i bezpiecznie ustawiać, obsługiwać, regulować maszyny i narzędzia a także posiadam sporą wiedzę na temat produkowanych przez nas rzeczy (okna i drzwi).
Siłą rzeczy wiele osób prosi mnie o pomoc bo albo nie ma nikogo innego albo zostaną " olani " gdy poproszą o pomoc kogoś innego.

W takiej sytuacji pomagam i wracam robić swoje. Mało rozmawiam z innymi i głównie na tematy związane z pracą. Niczego od nich nie chcę w zamian. Uważam, że jako pracownik mam obowiązek pomagać swoim współpracownikom jeśli o to poproszą i nie muszę być do tego altruistą. Nie czuję z tego powodu satysfakcji - po prostu robię to co do mnie należy.




through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Co takiego wg Ciebie ?

Nie mogę powiedzieć. Kiedyś sam się dowiesz. Nie ma sensu tego uprzedzać, bo nie jesteś na to gotowy.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
gibgibgibon (180 punktów)
Co jeśli nie dożyję? Mam umierać w nieświadomości ?


through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Co jeśli nie dożyję? Mam umierać w nieświadomości ?

Nie tragizuj. Nie Ciebie pierwszego by to spotkało i zapewne nie ostatniego.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
gibgibgibon (180 punktów)
Nie tragizuję - to tylko ironia.

through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie tragizuję - to tylko ironia.

Ironia? Na pewno przydaje się Wam w tej stolarni przy piłowaniu suchych i sękatych desek.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
08-06-2015 18:23 
 Ocena 2 na 2
gibgibgibon (180 punktów)
Powiem szczerze, że nie rozumiem sensu tego komentarza - może jestem za głupi.

Moja praca jest o wiele bardziej skomplikowana niż cięcie sękatych desek, lubię to co robię i nie widzę co to ma wspólnego z tematem. Wcześniej podałem tylko przykład z mojego własnego doświadczenia.


through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Powiem szczerze, że nie rozumiem sensu tego komentarza - może jestem za głupi.

Ja z kolei, zupełnie szczerze chciałbym wyrazić Tobie jak najgłębszą wdzięczność za Twą szczerość. To wielka rzadkość w tych smutnych czasach. Tym bardziej trzeba ją docenić.

>Moja praca jest o wiele bardziej skomplikowana niż cięcie sękatych desek, lubię to co robię i nie widzę co to ma wspólnego z tematem. Wcześniej podałem tylko przykład z mojego własnego doświadczenia.

Wobec Twojej prostolinijności wprost odebrało mi mowę. Zupełnie nie wiem, co na to odpowiedzieć. Autentycznie się wzruszyłem. A skoro tak mówię, to tak mówię!


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
08-06-2015 20:16 
 Ocena 2 na 2
gibgibgibon (180 punktów)
Anegdotka taka:

- Co uważasz za swoją największalą wadę ?
- Szczerość..
- Szczerość? Myślę, że to raczej zaleta!
- Gówno mnie obchodzi co myślisz.

through blissful ignorance and terrifying awareness..
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Bardzo ładne. Znam chyba coś równie ładnego:

"Doceniamy szczerość tych, którzy nas lubią. Szczerość innych nazywamy bezczelnością". - Andre Maurois

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
09-06-2015 15:52 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>To wielka rzadkość w tych smutnych czasach.

A kiedy były niesmutne czasy?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A kiedy były niesmutne czasy?

Dawno temu, za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Każde dziecko o tym wie, bo potwierdzają to niezbicie legendy wszystkich narodów.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Dawno temu, za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Każde dziecko o tym wie, bo potwierdzają to niezbicie legendy wszystkich narodów.

O ile pierwsze zdanie bardzo mi się podoba, o tyle drugie swoją banalnością psuje cały efekt. Wątpię, czy legendy cokolwiek niezbicie potwierdzają, a już w szczególności to, czy kiedyś było smutno, czy nie. Każde dziecko może jednak wierzyć, że tak jest.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>O ile pierwsze zdanie bardzo mi się podoba, o tyle drugie swoją banalnością psuje cały efekt.

Sądzę, że to z powodu jego banału bądź banalności.

>Wątpię, czy legendy cokolwiek niezbicie potwierdzają, a już w szczególności to, czy kiedyś było smutno, czy nie. Każde dziecko może jednak wierzyć, że tak jest.

Niewątpliwie legendy potwierdzają (i to niezbicie!) wiele rzeczy. Tylko szkopuł tkwi w tym, że z powodu dawności legend zupełnie nie wiemy, które to rzeczy są tak niezbicie przez te legendy potwierdzane. Weźmy - na przykład - legendy o bogatych miastach i państwach, których mieszkańcy i władcy ulegają stopniowej demoralizacji i po prostu wariują z dobrobytu. Jesteśmy w stanie zrozumieć takie legendy tylko wtedy, gdy jesteśmy biedni i wyznajemy tradycyjny system wartości. Gdy natomiast jesteśmy członkami wysoko rozwiniętego społeczeństwa, zmierzającego ku samozagładzie, legendy tego rodzaju stają się dla nas zupełnie nieczytelne jako naiwne opowiastki dla dzieci, co najwyżej element symbolicznej psychologicznej zemsty biednych i słabych nad bogatymi i potężnymi.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
10-06-2015 18:56 
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Sądzę, że to z powodu jego banału bądź banalności.
I co to niby ma być? Jeśli nie ma się nic do powiedzenia, lepiej zmilczeć.

>Niewątpliwie legendy potwierdzają (i to niezbicie!) wiele rzeczy. Tylko szkopuł tkwi w tym, że z powodu dawności legend zupełnie nie wiemy, które to rzeczy są tak niezbicie przez te legendy potwierdzane.
Zamiast odpowiedzi przytoczę fragmenty z opracowania definicji legendy, najpierw z Encyklopedii PWN: "Legenda - opowieść fantastyczna, nasycona motywami niezwykłości i cudowności, zwłaszcza z życia świętych i męczenników", a następnie z Encyklopedii średniowiecza: "Legenda - utwór poświęcony ukazaniu życia i cudów świętych. ... Dla poznania biografii ... mają jednak nieraz bardzo ograniczone znaczenie, gdyż ich autorom chodziło nie o wierne ukazanie rzeczywistości, lecz o ukazanie świętości bohatera". Daruję sobie przytaczanie informacji z opracowań specjalistycznych, ponieważ zawierają rozbudowany opis wyżej wspomnianych elementów.

>Weźmy - na przykład - legendy o bogatych miastach i państwach, których mieszkańcy i władcy ulegają stopniowej demoralizacji i po prostu wariują z dobrobytu.

Takie legendy i opowieści są jedynie manifestacją światopoglądu ich autorów i odzwierciedlają typowe dla minionych czasów przywiązanie do tradycji oraz pokazują właściwy ówcześnie żyjącym brak świadomości zachodzących w świecie zmian. Konsekwencją takiej postawy jest przeświadczenie, że to, co stare, zapewnia pomyślność. Takim poglądom hołdowali twórcy różnych opowieści o wspaniałej przeszłości miast czy nawet państw, które rzekomo miały podupaść ze względu na brak poszanowania dla prastarych tradycji ojców, złagodzenie obyczajów czy zamiłowanie do zbytku, co właściwie zawsze jest jedynie wymysłem ówczesnych pisarzy wynikającym z braku wiedzy o zmienności rzeczy. A teraz ciekawostka. W średniowieczu wiele miast, zwłaszcza z obszaru dzisiejszych Niemiec, wywodziło swoich założycieli od antycznych herosów, wodzów lub władców, choć z niezależnych źródeł wiadomo, że większość z tych miast o rzekomo starożytnej proweniencji powstała na przykład kilkaset lat po czasach domniemanego założyciela.

>Jesteśmy w stanie zrozumieć takie legendy tylko wtedy, gdy jesteśmy biedni i wyznajemy tradycyjny system wartości.

Bycie biednym czy wyznawanie tradycyjnego systemu wartości nie ma nic wspólnego ze zrozumieniem legend, podobnie jak w ogóle nie przyczynia się do zrozumienia czegokolwiek. Równie dobrze mógłbyś napisać, że kędzierzawi lub zezowaci lepiej interpretują poezję. Legendy, podania i mity są przedmiotem specjalistycznych badań z zakresu filologii, historii, religioznawstwa, kulturoznawstwa itp. A jeśli ktoś nie ma o tym bladego pojęcia, to pozostają mu jedynie naiwne domysły i dziecinne wyobrażenia.

>Gdy natomiast jesteśmy członkami wysoko rozwiniętego społeczeństwa, zmierzającego ku samozagładzie, legendy tego rodzaju stają się dla nas zupełnie nieczytelne jako naiwne opowiastki dla dzieci, co najwyżej element symbolicznej psychologicznej zemsty biednych i słabych nad bogatymi i potężnymi.

Zagładę społeczeństwa wieszczyli prorocy żyjący od czasów najdawniejszych aż po współczesność. Jak dotąd nic z tego nie wyszło i nie zanosi się, aby wyjść miało, a gdyby nawet, to zapewne nie w czasie i miejscu przepowiedzianym przez zwolenników tych katastroficznych wyobrażeń. Nie masz też racji, pisząc, że dla członków wysoko rozwiniętego społeczeństwa legendy są nieczytelne i że są co najwyżej elementem symbolicznej psychologicznej zemsty. Takie mogą być jedynie dla tych, którzy mają w tym względzie brak elementarnej wiedzy, defekt ten można jednak łatwo usunąć przez lekturę profesjonalnych opracowań, do czego gorąco namawiam.
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>Co takiego wg Ciebie ?
>Generalnie moje kontakty z ludźmi poza pracą są bardzo ograniczone - jestem skrajnym samotnikiem, poza pracą nie spotykam się z nikim - więc przypadkowe pomaganie zupełnie obcym ludziom jest niezmiernie rzadkie.
>Z kolei w pracy (pracuję w bardzo dużej stolarni) potrafię zrobić ponadprzeciętnie dużo, poprawnie i bezpiecznie ustawiać, obsługiwać, regulować maszyny i narzędzia a także posiadam sporą wiedzę na temat produkowanych przez nas rzeczy (okna i drzwi).
>Siłą rzeczy wiele osób prosi mnie o pomoc bo albo nie ma nikogo innego albo zostaną " olani " gdy poproszą o pomoc kogoś innego.
>W takiej sytuacji pomagam i wracam robić swoje. Mało rozmawiam z innymi i głównie na tematy związane z pracą. Niczego od nich nie chcę w zamian. Uważam, że jako pracownik mam obowiązek pomagać swoim współpracownikom jeśli o to poproszą i nie muszę być do tego altruistą. Nie czuję z tego powodu satysfakcji - po prostu robię to co do mnie należy.

Zdaję sobie sprawę, że mało kto lubi być szufladkowany z przybitą etykietą typu altruista lub egoista, ale nie chodzi o to, aby kogokolwiek tak kategoryzować. Rzecz w tym, aby rozważyć słuszność, bądź jej brak, w bezinteresownym pomaganiu innym.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
08-06-2015 17:48 
 Ocena 3 na 3
gibgibgibon (180 punktów)
Mnie wiele osób szufladkuje jako osobę homoseksualną i są w błędzie. Ja jednak nie mam potrzeby tego korygować bo niespecjalnie dbam o etykietki więc nie o nie tu chodzi.

Prawdziwa bezinteresowność to skrajnie rzadkie zjawisko. Nawet jeśli masz z tego tylko zadowolenie to już nie jest to bez- tylko interesowność.

Co do egoizmu to każdy z nas jest egoistą i nie ma w tym nic złego. Uważam, że bezinteresownym można być tylko w sytuacji gdy jest sie wolnym od innych ludzi - nieuzależnionym od nich psychicznie.

through blissful ignorance and terrifying awareness..
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Altruizm to właściwie zakamuflowany egoizm.

Ale bzdura. Nie dość, że nie ma na to cienia dowodu, to jeszcze doświadczenie temu przeczy. Kiedy widzę pisklę zwalone z gniazda, to pierwszym odruchem jest pomoc istocie czującej - i nawet nie zdążę pomyśleć, że zrobię sobie tym przyjemność, że zostanę w oczach własnych i cudzych altruistą, i temu podobne rzeczy. Pomoc jest wtedy zupełnie bezinteresowna.

Poza tym cieszymy się z sukcesu naszych bliskich, a nie mamy z nich żadnych profitów. Jeśli mój przyjaciel dostanie pracę, o której marzył, będę się cieszył z nim - bo jego problemy są moimi, i jego radości też są moimi.

Tak więc wiara w to, że altruizm jest zawsze egoizmem, to zabobon.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Altruizm to właściwie zakamuflowany egoizm.
>>Ale bzdura. Nie dość, że nie ma na to cienia dowodu, to jeszcze doświadczenie temu przeczy. Kiedy widzę pisklę zwalone z gniazda, to pierwszym odruchem jest pomoc istocie czującej - i nawet nie zdążę pomyśleć, że zrobię sobie tym przyjemność, że zostanę w oczach własnych i cudzych altruistą, i temu podobne rzeczy. Pomoc jest wtedy zupełnie bezinteresowna.

Jeśli ktoś pomaga innym tylko po to, by im pomóc, a nie po to, by znaleźć "u siebie zadowolenie i wewnętrzną radość" (jak stwierdza ŚwiatWedugNeo, założyciel tego wątku), wówczas można to - moim zdaniem - uznać za altruizm.

>Poza tym cieszymy się z sukcesu naszych bliskich, a nie mamy z nich żadnych profitów. Jeśli mój przyjaciel dostanie pracę, o której marzył, będę się cieszył z nim - bo jego problemy są moimi, i jego radości też są moimi.

Jeśli przyjmiemy za punkt wyjścia definicję ze Słownika wyrazów obcych ("altruizm - postępowanie nacechowane troską o los innych..."), wówczas Twój przykład jest nietrafiony, ponieważ radość z sukcesu innej osoby raczej trudno uznać za postępowanie. Altruizm powinien obejmować działanie, w końcu sam piszesz, że pisklęciu pomagasz, a nie, że tylko mu dobrze życzysz.

>Tak więc wiara w to, że altruizm jest zawsze egoizmem, to zabobon.
Patrz komentarz do pierwszego cytatu w tej wypowiedzi.
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>Jeśli ktoś pomaga innym tylko po to, by im pomóc, a nie po to, by znaleźć "u siebie zadowolenie i wewnętrzną radość" (jak stwierdza ŚwiatWedugNeo, założyciel tego wątku), wówczas można to - moim zdaniem - uznać za altruizm.

Pisałem jedynie o skutku pomagania, a nie o motywacji do pomagania.


swiatwedlugneo.blogspot.com/
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Całkiem wyraźnie widzę u siebie zadowolenie i wewnętrzną radość, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.
>>Na wstępie zaznaczam, że nie uważam się za altruistę, ale jednocześnie chce być taką osobą i widzę w tym dużą wartość.
>Pisałem jedynie o skutku pomagania, a nie o motywacji do pomagania.

Jeśli ktoś pisze, że chce być altruistą, że pomoc innym daje mu zadowolenie i wewnętrzną radość i że altruizm ma to dla niego wartość, to altruistyczne zachowania (nawet jeśli by takie były tylko w jego własnym rozumieniu) trudno uznać za skutek działania. W moim odczuciu jest to właśnie motywacja (choć być może skrywana).
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>>Pisałem jedynie o skutku pomagania, a nie o motywacji do pomagania.
>Jeśli ktoś pisze, że chce być altruistą, że pomoc innym daje mu zadowolenie i wewnętrzną radość i że altruizm ma to dla niego wartość, to altruistyczne zachowania (nawet jeśli by takie były tylko w jego własnym rozumieniu) trudno uznać za skutek działania. W moim odczuciu jest to właśnie motywacja (choć być może skrywana).

Przeczytałem jeszcze raz temat wątku i jego treść i dalej podtrzymuje twierdzenie, że chodzi o to, czy warto być altruistą. Żeby stwierdzić czy warto, należy odpowiedzieć na pytanie jakie skutki przynosi taka postawa.


swiatwedlugneo.blogspot.com/
09-06-2015 20:54 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytałem jeszcze raz temat wątku i jego treść i dalej podtrzymuje twierdzenie, że chodzi o to, czy warto być altruistą. Żeby stwierdzić czy warto, należy odpowiedzieć na pytanie jakie skutki przynosi taka postawa.

Tobie taka postawa daje "zadowolenie i wewnętrzną radość", więc z pewnością warto się tak zachowywać, przynajmniej ze względu na skutki (a wszak to najbardziej Cię interesuje). Inną sprawą jest, czy to, co robisz, jest faktycznie altruizmem. Moim zdaniem nie jest, bo zachodzi tu wymiana - pomoc w zamian za "zadowolenie i wewnętrzną radość", podczas gdy altruizm zakłada przecież bezinteresowność. Z tego, co piszesz, wynika moim zdaniem, że pomagasz innym dla własnego komfortu psychicznego, ale w sumie dobre i to.
10-06-2015 08:31 
 Ocena 2 na 2
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>Tobie taka postawa daje "zadowolenie i wewnętrzną radość", więc z pewnością warto się tak zachowywać, przynajmniej ze względu na skutki (a wszak to najbardziej Cię interesuje). Inną sprawą jest, czy to, co robisz, jest faktycznie altruizmem. Moim zdaniem nie jest, bo zachodzi tu wymiana - pomoc w zamian za "zadowolenie i wewnętrzną radość", podczas gdy altruizm zakłada przecież bezinteresowność. Z tego, co piszesz, wynika moim zdaniem, że pomagasz innym dla własnego komfortu psychicznego, ale w sumie dobre i to.
Bardzo skupiłeś się na mojej osobie i piszesz, że 'to co robię nie jest altruizmem' kiedy ja przyznałem, że nie uważam się za altruistę, pomijając fakt, że nie wiesz co robię. W treści wątku prosiłem o 'wasze możliwie jak najbardziej obiektywne wnioski powstałe z obserwacji samego siebie'. Wiem całkiem sporo o sobie, swoich działaniach i motywacjach, ale niezbyt dużo o tym samym u innych.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo skupiłeś się na mojej osobie ...

Chyba żartujesz. To Ty pierwszy napisałeś do mnie, gdy ja przywołując kilku słów z Twojego postu otwierającego wątek, odniosłem się do wypowiedzi innego uczestnika forum. Wcale nie zamierzałem się wdawać z Tobą w dyskusję, ale skoro sam ją podjąłeś, nie rozumiem, dlaczego nie miałem się odnieść do tego, co sam o sobie napisałeś.

>... i piszesz, że 'to co robię nie jest altruizmem' kiedy ja przyznałem, że nie uważam się za altruistę, pomijając fakt, że nie wiesz co robię.

Nie piszę o tym, co robisz, lecz o tym, co piszesz, że robisz lub odczuwasz, robiąc. Odnoszę się jedynie do Twoich słów. Gdy teraz piszesz, że nie uważasz się za altruistę, to wypada dodać, że we wstępie napisałeś, iż bycie altruistą ma dla ciebie dużą wartość. Może jesteś kandydatem na altruistę.

>W treści wątku prosiłem o 'wasze możliwie jak najbardziej obiektywne wnioski powstałe z obserwacji samego siebie'.

No to je przedstawiłem, wykorzystując przy tym Twój wstęp jako materiał ilustrujący motywację, która moim zdaniem nie przystaje do pojęcia altruizmu.

>Wiem całkiem sporo o sobie, swoich działaniach i motywacjach, ale niezbyt dużo o tym samym u innych.

Myślę, że teraz wiesz też całkiem sporo o moim stanowisku w kwestii motywacji do działań altruistycznych, tak więc Twój zasób wiedzy o innych właśnie się wzbogacił.
09-06-2015 20:27 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Poza tym cieszymy się z sukcesu naszych bliskich, a nie mamy z nich żadnych profitów.

Tak samo jak kibice piłki nożnej się cieszą bezinteresownie z wygranej swojej drużyny i wcale nie poprawia im się samoocena i nie drą się na ulicy: "wygraliśmy"

Dlaczego ludzie cieszą się bardziej z tego, że ktoś z ich rodziny, np. synalek, skończył studia z super-hiper wyróżnieniem, a nie cieszą się tak samo z tego, że jakiś obcy koleś to zrobił? Jeśli to radość bezinteresowna i nieumocowana w podbijaniu wartości własnej grupy, to altruiści powinni cały czas z bananem na twarzy chodzić, bo a to jakiś Francuz Nobla dostał, a to jakiś Amerykanin jakąś inną nagrodę

>Jeśli mój przyjaciel dostanie pracę, o której marzył, będę się cieszył z nim - bo jego problemy są moimi, i jego radości też są moimi.

I w gruncie rzeczy jego sukces jest Twoim sukcesem i nie cieszysz się z jego sukcesu, tylko ze swojego.

>Tak więc wiara w to, że altruizm jest zawsze egoizmem, to zabobon.

Za to wiara w to, że ludzie czasami robią rzeczy, które nijak na nich nie wpływają, nie są niczym umotywowane i nie mają z ich perspektywy żadnego celu to już zabobon nie jest
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Altruistą warto być wtedy, gdy warto altruistą być. Takie proste, a jednak wielu ludzi ma tendencję do nadmiernego generalizowania swoich zachowań, twierdząc że warto być altruistą w ogóle - w każdej sytuacji i wobec każdego. Dopiero z czasem są zdolni do różnicowania swoich reakcji, ucząc się, że są sytuacje, w których altruizm się opłaca i przynosi dobre skutki, a są takie sytuacje, w których wręcz przynosi szkody. Altruizm nie wyklucza rozsądku. Bądźmy altruistami rozsądnymi.

youtu.be/vpFPBRf7QQ0

youtu.be/ujY27IJSftI

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>Altruistą warto być wtedy, gdy warto altruistą być. Takie proste, a jednak wielu ludzi ma tendencję do nadmiernego generalizowania swoich zachowań, twierdząc że warto być altruistą w ogóle - w każdej sytuacji i wobec każdego. Dopiero z czasem są zdolni do różnicowania swoich reakcji, ucząc się, że są sytuacje, w których altruizm się opłaca i przynosi dobre skutki, a są takie sytuacje, w których wręcz przynosi szkody. Altruizm nie wyklucza rozsądku. Bądźmy altruistami rozsądnymi.

Zgadzam się i jednocześnie dodam, że inteligentny osąd jest potrzebny w każdym aspekcie życia. Głównie my sami jesteśmy odpowiedzialni za wyniki naszych działań.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Zgadzam się i jednocześnie dodam, że inteligentny osąd jest potrzebny w każdym aspekcie życia. Głównie my sami jesteśmy odpowiedzialni za wyniki naszych działań.

Ta... To bardzo ważne.
A jak się podobał ironiczny akompaniament wiolonczeli w kawałku muzycznym?
Podobny do tego:
youtu.be/6fJYL7rS9xs


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>>Zgadzam się i jednocześnie dodam, że inteligentny osąd jest potrzebny w każdym aspekcie życia. Głównie my sami jesteśmy odpowiedzialni za wyniki naszych działań.
>Ta... To bardzo ważne.
>A jak się podobał ironiczny akompaniament wiolonczeli w kawałku muzycznym?
>Podobny do tego:
>youtu.be/6fJYL7rS9xs

No cóż mogę powiedzieć. Nie moje klimaty.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>No cóż mogę powiedzieć. Nie moje klimaty.

Klimaty się zmieniają, jak pory roku, ale są też sprawy trwalsze od nich, które trwają przez stulecia.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
sawra (286 punktów)
>Całkiem wyraźnie widzę u siebie
>zadowolenie i wewnętrzną radość, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.<

Jest to dowod na to, ze jestes normalnym, zdrowym czlowiekiem.

>Nie mam na myśli dania
>jałmużny, ale zwykłą pomoc w życiowych trudnościach, np. podwiezienie starszej pani do sklepu i tym
>podobne. Szczególnie, kiedy dana osoba nie może mi się odwdzięczyć i raczej nikt się nie dowie o
>moim 'szlachetnym' czynie.<

W bezczynnym przygladaniu sie, jak np. staruszek walczy na schodach z ciezkimi siatami, jest cos z sadyzmu. Zerwac sie i pomoc w takim przypadku, to chyba instynktowne dzialanie.

>Niektórzy pewnie stwierdzą, że jest to efekt różnych sugestii z zewnątrz,
>co do tego, jak należy postępować.<

Altruizm jest spadkiem po ssaczych przodkach, jednym z glownych filarow sukcesu, jaki odniesli ludzie i gwarantem dobrego zycia spolecznosci. Sek w tym, ze nikt ci nie moze powiedziec, komu i ile, tego czlowiek dowiaduje sie sam.

> Pomimo tego, że mam
>tendencje do pomagania głównie osobą, które mogą mi się później zrewanżować, to jednak większe i
>trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.<

Nigdy nie pomaga sie bezinteresownie ludziom, nawet wtedy, gdy sie jeszcze nie zdaje z tego sprawy. Kazdy, komu powinie sie noga, szuka najpierw pomocy u tych, ktorym kiedys pomogl, i
tak najczesciej przechodzi ochota na wszelkie altruizmy.


&#183; Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
setarkos (10757 punktów)
>.. widzę w tym dużą wartość.
To nie dziwne - skoro pomagając także innym (a nie tylko sobie) pożytek dotyczy więcej osób, to i wartość większa.
>.. obiektywne wnioski powstałe z obserwacji własnej osoby.
Wybacz, ale takie sformułowanie brzmi jak oksymoron - zapatrzenie w siebie to jakby jądro subiektywizmu.
> Pomimo tego, że mam tendencje do pomagania głównie osobą, które mogą mi się później zrewanżować,
Służę pomocą.
> trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.
Chyba każdy wyczuwa Twoje szlachetne intencje. Czy jednak warto pomagać komukolwiek? No bo jeśli się pomaga zadeklarowanym egoistom, to nawet ktoś będący altruistą 'karmi' egoizm a nie altruizm.
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)

>>.. obiektywne wnioski powstałe z obserwacji własnej osoby.
>Wybacz, ale takie sformułowanie brzmi jak oksymoron - zapatrzenie w siebie to jakby jądro subiektywizmu.
Jest duża różnica pomiędzy zapatrzeniem w siebie, czyli przekonaniem o swojej doskonałości, a obserwacją siebie, czyli badaniem swoich reakcji na otoczenie.
>> Pomimo tego, że mam tendencje do pomagania głównie osobą, które mogą mi się później zrewanżować,
>Służę pomocą.
Tak, wiem że źle odmieniłem ten wyraz, ale nie wiem czy/jak można edytować istniejący wątek.

swiatwedlugneo.blogspot.com/
finerbijk (17282 punktów)
Warto być dobrym, np. pomagając komuś, przede wszystkim dla siebie. Po to zyskać szacunek dla własnej osoby w swoich oczach. Wmawianie sobie, że wypada to robić raczej bezinteresownie to zbędne przegięcie. Stawianie się w pozycji jakiegoś świętego Mikołaja czy innego Franciszka. Niepotrzebne wywyższanie się i wbijanie w dumę.

Staramy się być dobrzy dla innych, bo sami mamy z tego realną korzyść w formie poczucia, że jesteśmy ok, śpimy spokojniej i jest to uczciwy deal.
Zdrowy egoizm jest najzdrowszy, nikogo nie poniża. Jesteśmy dla siebie wzajemnie dobrzy, bo każdemu się to opłaca. Budujemy właściwe relacje.
Oczekiwanie na ewentualny rewanż, kiedy sami będziemy czegoś potrzebować, to naiwność i zwykle kończy się porażką oraz niepotrzebnymi rozczarowaniami. A w powyższej sytuacji, kiedy ongiś potrzebujący odpłaci się niewdzięcznością, to będzie jego problem a nie nasz.
Kiełczewski (439 punktów)

>trwalsze zadowolenie osiągam, kiedy pomogę komuś bezinteresownie.

Bezinteresowny to jest ten ogrodnik z cytowanego wierszyka:
Rzekła kura do indyka,nasz pan to typ altruisty.

Choć wykopie to nie łyka,wszystkie nam oddaje glizdy.

A tak poważnie to altruizm wynika tylko z instynktu stadnego.Stado broni słabszych,najczęściej dzieci i stare samice( to dotyczy zwierząt)a u ludzi bywa podobnie.Patriotyzm-żołnierz ginie na wojnie nie w obronie swoich bliskich,ale dla ojczyzny tj.stada.Podobnie społecznościach religijnych gdzie wierni bronią proboszcza przed biskupem(obrona małego stada przed tym na zewnątrz )niezależnie od kosztów obrony.Przykładów takiego bezinteresownego działania można mnożyć,kiedy nasze uczynki częściej przynoszą straty a nie zysk poza moralnym,a ten jest niewymierny.
Matix (5786 punktów)
Nie ma czegoś takiego jak altruizm. Tak jak nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Hmm, właściwie to niczego nie ma. Takie wnioski na podstawie tego co można przeczytać w odpowiedziach.
09-06-2015 11:03 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Nie ma czegoś takiego jak altruizm. Tak jak nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Hmm, właściwie to niczego nie ma. Takie wnioski na podstawie tego co można przeczytać w odpowiedziach.

Altruizm to działanie bezinteresowne, nieumotywowane. Bezinteresownie to można komuś nie pomóc, a nie pomóc

Jeśli jakiś empata przykrywa kotka kocykiem w dżdżystą noc, to nie jest to zachowanie bezinteresowne. Empata w ten sposób niweluje u siebie negatywne pobudzenie wywołane widokiem biednego, zmokniętego kotka. (Co więcej - nie obchodzą takiej osoby konsekwencje jej zachowania. Ma gdzieś, że kotek sika po piwnicach innych ludzi, albo że wedrze się do domu czyjegoś przez otwarte okno i zeżre jego ulubioną myszkę).

Część zachowań uznawanych za altruistyczne wcale nie przekłada się na jakieś zyski innych osób, a wynika tylko z przeświadczenia, że "tak trzeba". Na przykład wyrzucanie ubrań do śmieci vs. wrzucanie ubrań do pojemników "dla biednych". W obydwu wypadkach ubrania mają szansę trafić do kogoś, kto ich nie potrzebuje (z pojemników ubrania są kradzione, potem sprzedawane do lumpeksów), albo trafić do kogoś, kto ich naprawdę potrzebuje (czyli np. jakiś nurek śmietnikowy na nie trafi). Ale powie się takiemu "altruiście" - weź to ciepnij do kosza, to będzie protestował. Dlaczego nie? Bo tak trzeba

Czasem ludzie próbują maskować zakłopotanie, strach, czy brak asertywności za pomocą altruizmu. Podchodzi do nich jakiś lump pod sklepem i prosi o to, żeby mu "coś kupić do jedzenia". Potem sobie zbiera paragony i zwraca te produkty, tak jest nawet lepiej, niż dostawać kasę.
No i klient może się bać, że jak nie da, to lump porysuje mu samochód. Albo głupio tak odmówić, no nie umie. Więc zamiast się sam przed sobą przyznać, że jest ciamciakiem, woli pomyśleć coś pozytywnego - "jestem altruistą", usprawiedliwia się i od razu czuje się lepiej.
Matix (5786 punktów)
Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego nie działasz na rzecz zlikwidowania terminu altruizm z języka? Po co komu słowo, które nic nie oznacza?
4poryroku (951 punktów)
Cytat:
Bezinteresownie to można komuś nie pomóc, a nie pomóc


hehe ale mi się podoba ta myśl. +
spellbinder (8577 punktów)
>Szczególnie, kiedy dana osoba nie może mi się odwdzięczyć i raczej nikt się nie dowie o
>moim 'szlachetnym' czynie.

Co nie znaczy, że pomoc niesiona takiej staruszce kompletnie nie daje Ci gratyfikacji.

Babcia będzie wdzięczna, będzie dziękować, zachwalać itd. To się bezpośrednio przekłada na wzrost samooceny.

Zawsze jest jakaś korzyść.

W ogóle myślę, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do kategoryzowania rodzaju motywacji, zamiast zająć się samym czynem.
Korporacje mają fundacje, przeprowadzają sobie kastingi na najciekawiej upośledzone dziecko, żeby je w telewizji pokazywać i podkreślać jak to pomagają. Ich motywacja jest całkowicie egoistyczna, działanie na rzecz bidnych dzieci ociepla ich wizerunek, jest reklamą. A jakie to ma znaczenie? Pomoc była? No była.

Tak samo nie ma znaczenia, czy podwozisz babcię, bo jesteś bezinteresowny, czy dlatego, że lubisz jak Ci ludzie dziękują. Tak długo, jak egoizm pomagającego nie wpływa negatywnie na innych ludzi, niczym się od altruizmu nie różni.
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>W ogóle myślę, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do kategoryzowania rodzaju motywacji, zamiast zająć się samym czynem.
>Korporacje mają fundacje, przeprowadzają sobie kastingi na najciekawiej upośledzone dziecko, żeby je w telewizji pokazywać i podkreślać jak to pomagają. Ich motywacja jest całkowicie egoistyczna, działanie na rzecz bidnych dzieci ociepla ich wizerunek, jest reklamą. A jakie to ma znaczenie? Pomoc była? No była.
>Tak samo nie ma znaczenia, czy podwozisz babcię, bo jesteś bezinteresowny, czy dlatego, że lubisz jak Ci ludzie dziękują. Tak długo, jak egoizm pomagającego nie wpływa negatywnie na innych ludzi, niczym się od altruizmu nie różni.

Nie ma zbyt dużej różnicy dla osoby otrzymującej pomoc, ale jest całkiem spora różnica dla osoby udzielającej pomocy. Motywacje naszych działań mają wymierny wpływ na rozwój osobowości i to, kim stajemy się dzień po dniu.
Można oczywiście zacząć z czysto egoistycznych powodów i dalej jest szansa na dostrzeżenie większej wartości swoich działań - to będzie progres.
Można również zacząć ze szlachetnych powodów, ale w oderwaniu od inteligentnego osądu i doprowadzeniu do skrajności - wtedy nastąpi regres.


swiatwedlugneo.blogspot.com/
09-06-2015 15:52 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nie ma zbyt dużej różnicy dla osoby otrzymującej pomoc, ale jest całkiem spora różnica dla osoby udzielającej pomocy. Motywacje naszych działań mają wymierny wpływ na rozwój osobowości i to, kim stajemy się dzień po dniu.

No właśnie, ale to kim jesteśmy jest w zasadzie rzeczą mało znaczącą tak długo, jak nam to nie przeszkadza.
oportunista (1711 punktów)
Równie dobrze mógłbyś zapytać - czy fajnie mieć dwie nogi.
Człowiek jest stadnym zwierzęciem i zaprogramowany jest na współpracę. Owa współpraca ma w perspektywie być dla nas pożyteczna i korzystna. Dlatego odpowiedź na pytanie o to czy warto być pożytecznym jest oczywista - Tak warto być pożytecznym. To zwyczajnie się opłaca i nie mam na myśli zysków materialnych, wymiernych. Zazwyczaj jeśli się czymś podzielimy z drugim człowiekiem, wraca to do nas w zwielokrotnionej formie. Mam już nieco latek na karku i wiem o czym piszę, bo sam tego doświadczam.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Warto bo dzięki altruizmowi nasz świat jest do zniesienia.
09-06-2015 20:28 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Warto bo dzięki altruizmowi nasz świat jest do zniesienia.

Dzięki bogu też
Spring (1174 punktów)
Jeszcze chciałbym dorzucić dwa grosze na temat bezinteresowności. Wydaje mi się, że niektórzy zbyt dosłownie rozumieją to określenie. Jest oczywistym, że każdy człowiek postępuje z tych lub innych pobudek, ma jakąś motywację i uważa to co robi za słuszne. W tym sensie pełna bezinteresowność nie jest możliwa lub nie jest zbyt logiczna, bo po co robić coś, w czym nie widzimy sensu. Chodzi jednak o to, że pomoc w celu autopromocji lub pomoc za pieniądze, czyli jako biznes, jest zupełnie inaczej umotywowana niż pomoc bez oczekiwania zapłaty i rozgłosu. Więc bezinteresowność w tym wypadku lepiej traktować jako nierobienie interesu z pomocy
ŚwiatWedługNeo (44 punktów)
>Jeszcze chciałbym dorzucić dwa grosze na temat bezinteresowności. Wydaje mi się, że niektórzy zbyt dosłownie rozumieją to określenie. Jest oczywistym, że każdy człowiek postępuje z tych lub innych pobudek, ma jakąś motywację i uważa to co robi za słuszne. W tym sensie pełna bezinteresowność nie jest możliwa lub nie jest zbyt logiczna, bo po co robić coś, w czym nie widzimy sensu. Chodzi jednak o to, że pomoc w celu autopromocji lub pomoc za pieniądze, czyli jako biznes, jest zupełnie inaczej umotywowana niż pomoc bez oczekiwania zapłaty i rozgłosu. Więc bezinteresowność w tym wypadku lepiej traktować jako nierobienie interesu z pomocy

Sam bym tego lepiej nie ujął. Każda cecha doprowadzona do skrajności, staje się wadą. Tak samo jest ze skrupulatnością. Kiedy zaczniemy dogłębnie badać każde określenie jakie używamy, może się okazać, że w naszym języku nie ma w ogóle prawdziwych stwierdzeń.


swiatwedlugneo.blogspot.com/
diogenes (42753 punktów)
>Czy warto być altruistą?

Zdaje się, że nie masz wyboru.
Płacenie podatków jest też formą altruizmu.
Altruizm w jednym aspekcie nie wyklucza egoizmu w innym.
Z moralnością jest podobnie jak z rolami społecznymi - masz ich wiele.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Selanos (12869 punktów)
Odpowiem przykładem: altruistycznie dzieliłem się na studiach moimi bardzo dobrymi, świetnie opracowanymi notatkami i nie oczekiwałem nic w zamian. Dwa dni temu z wyrazami wdzięczności otrzymałem butelkę wina. Opłacało się
10-06-2015 17:49 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Odpowiem przykładem: altruistycznie dzieliłem się na studiach moimi bardzo dobrymi, świetnie opracowanymi notatkami i nie oczekiwałem nic w zamian. Dwa dni temu z wyrazami wdzięczności otrzymałem butelkę wina. Opłacało się

E tam nie oczekiwałeś. To znaczy mogłeś nie oczekiwać na poziomie świadomym, ale dalej działają mechanizmy nieświadome, właściwe dla zwierząt stadnych. Człowiek czuje silną potrzebę przynależności, czy afiliacji. Potrzebuje być częścią grupy, chce być potrzebny. Jest coś takiego jak "reguła wzajemności", która sprawia, że człowiek - nawet jeśli dostał coś za darmo i bez konieczności uregulowania długu, będzie chciał się zrewanżować. A i nie mając możliwości zrobienia tego, zacznie odczuwać dyskomfort.

Natomiast altruizm nagle się kończy, kiedy osoby obdarowywane "bezinteresowną" usługą są niewdzięczne
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>altruistycznie dzieliłem się na studiach moimi bardzo dobrymi, świetnie opracowanymi notatkami i nie oczekiwałem nic w zamian. Dwa dni temu z wyrazami wdzięczności otrzymałem butelkę wina. Opłacało się
Jest nawet większa korzyść: swoją bezinteresownością (o świetności notatek nie wspominając) będziesz mógł się do śmierci chwalić.

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
Dur Aglar (200 punktów)
Na pytanie o naturę altruizmu inne światło rzuci zagwozdka: czy gdyby czyny dobre wywoływały w organizmach ludzi takie reakcje, jakie zwykle powodują czyny złe, tudzież po prostu dyskomfort psychiczny lub nawet ból fizyczny przy równoczesnym anulowaniu tych dobrych efektów, to czyny, jak to niektórzy mawiają, "bezinteresowne" w ogóle by występowały? Możliwe, ale tylko przy odpowiednio niskim natężeniu nieprzyjemnych reakcji i wielokrotnie rzadziej.

Poświęcanie się w imię innych wynika z przydatności dla gatunku. Pragnienie pomocy jest mniej konieczne i słabsze niż pragnienie rozmnażania oraz instynkty rodzicielskie, lecz również zrównałbym je na poziomie biologicznym, jako walka o przetrwanie. Organizmy są tak skonstruowane, że liczy się przetrwanie gatunku, więc po przeciwnej stronie rywalizacji umieszczona jest współpraca i właśnie "altruizm".

Dopóki istota myśląca czegoś pragnie, potrzebuje, jest od czegoś zależna i jest nietrwała - zawsze będzie przede wszystkim egoistą. Istota nieśmiertelna, niezabijalna, niezależna od środowiska, niepodatna na emocje i pragnienia, mająca nad sobą pełną (czytaj: znacznie większą niż człowiek) kontrolę może działać altruistycznie, bo byłoby to zupełnie bez znaczenia dla niej samej. Ale to czysto hipotetycznie.

Dlaczego nie warto chcieć być altruistą? Bo, jeśli założyć, że altruizm to przeciwieństwo egoizmu, jest to oszukiwaniem samego siebie. Można założyć, że altruizm pojawia się tam, gdzie poświęcamy coś na rzecz innych w taki sposób, że wychodzimy z tego stratni. Warunkiem jest świadomość takiego działania, a poczucie własnej wartości na jego skutek miałoby spaść, co jest na tyle niezwykłe, że musiałoby być w jakiś sposób irracjonalne. Na przykład gdyby jakiś fanatyk religijny pomógł przeklętemu "przez" jego boga innowiercy, wiedząc że powinien go np. oddać w ręce sądu, bo inaczej czeka go kara. Sytuacja ekstremalna, działanie irracjonalne według stanu "wiedzy" tego człowieka.

Czasem wpojone przekonania i zasady moralne są za silne i dlatego ludzie decydują się coś stracić na rzecz ich niełamania. Nie można jednakowoż zmierzyć co było bardziej opłacalne, bo jak stwierdzić czy danemu człowiekowi bardziej było potrzebne dobre samopoczucie (skrót myślowy), czy coś, co stracił w skutek swego altruizmu.

Nie lubię takiego gadania, że człowiek może być altruistą - może być od czasu do czasu i raczej z zawoalowanego egoizmu, instynktów stadnych itd, co już zostało wymienione. Altruizm pełny wiązałby się z jakąś świętością, a więc czymś doskonałym. A jak wiadomo, rzeczy doskonałe nie istnieją w znanej nam naturze i żeby tej sensownej teorii nie zaburzać, należy odrzucić ideę czystego altruizmu jako sprzeczną z prawami fizyki przy okazji wpada kolejny powód, dlaczego nie warto chcieć być altruistą - dążenie do nieosiągalnego.
magda1885 (26 punktów)
pomaganie licząc świadomie bądź podświadomie na wdzięczność nie uważam za altruizm....ja osobiście siebie też nie mogę określić w 100% tym mianem....natomiast jeśli widzę kogoś kto grzebie w śmietniku zawsze podchodzę, wciskam do ręki dychę i daję nogę zanim zdąży podziękować taka jestem z natury

<jeśli wszystko nas dzieli nasz dialog nie ma sensu>
Christos (2696 punktów)

>pomaganie licząc świadomie bądź podświadomie na wdzięczność nie uważam za altruizm

Za co, w takim razie? jeśli postępowanie dla osobiście doświadczonej wdzięczności i dla wypełnienia wyznawanych zasad ma ten sam motyw - emocjonalną satysfakcję.


No gods, no masters...I am who I am.
Mdasz (72 punktów)
>Na wstępie zaznaczam, że nie uważam się za altruistę, ale jednocześnie chce być taką osobą ....

Oczywiście, że warto pomagać innym ludziom. I to nie ze względu na nagrodę ale po to by świat stał się lepszy.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365