Racjonalista - Strona głównaDo treści
Grzechy pułkownika

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-06-2015 10:08Arminius (25555 punktów)Grzechy pułkownika
Ocena 1 na 1
W 1962 r. płk. Zbigniew Załuski opublikował publicystyczna rozprawę pt. "Siedem polskich grzechów głównych". Podjął w niej wyjątkowo ostrą polemikę z nurtem polskiej historiografii, literatury oraz kinematografii ustosunkowanej krytycznie i rewizjonistycznie wobec polskiej historii, polskiej tradycji historycznej, dominującego typu polskiego patriotyzmu. Pochopem do napisania pracy było - według samego Załuskiego - wystawienie sztuki "Ubu Król", której akcja rozgrywa się w "Polsce czyli Nigdzie", przez teatr studencki.
Załuski charakteryzował postawę i zachowania, z którymi podjął polemikę, następującymi słowy:
Na długo zanim w „Stodole” wykpiono ubiczno-idiotycznych Polaków – w niektórych środowiskach intelektualnych, wśród wielu piszących, kształtujących tzw. „kulturalną opinię”, dzieje polskie uznano za sferę rządów Ubu-króla i taki obraz naszej przeszłości przyświeca i służy za przedmiot ironicznych uwag luminarzom słowa i pióra. W czasopismach niemasowych, nie obliczonych na szerokiego odbiorcę, lecz adresowanych do środowisk intelektualnych, nie znajdziecie pochwał patriotycznej jatki. Wprost przeciwnie. Tu króluje inny, szczególny sposób mówienia o przeszłości: półgębkiem a drwiąco. Intelektualną gafą jest zatrącić o te sprawy z pietyzmem czy bodaj ze zrozumieniem".
W swojej pracy poddał analizie siedem epizodów z polskiej historii (ataki kosynierów na armaty podczas powstania kościuszkowskiego i „ze strzelbami na karabiny” w powstaniu styczniowym; szarżę pod Somosierrą i pod Krojantami; obronę Reduty Ordona i Westerplatte oraz śmierć księcia Józefa Poniatowskiego w odmętach Elstery) i doszedł - w swym mniemaniu - do wniosku, iż w brew upowszechnianej przez rewizjonistow tezie, wszystkie owe zdarzenia były racjonalne, mające sens i przynoszące wymierne korzyści polskiej racji stanu. Słowem amputował przyrosły do nich tumor "kozietulszczyzny".
Załuski - innymi słowy - przywracał i rehabilitował polską tradycję romantyczną, nie czyniąc przy tym w zasadzie żadnych zastrzeżeń i wyłączeń, oraz - co bardzo istotne - włączał w nurt tak zredefiniowanej polskiej historii, nieokrzepłą jeszcze całkowicie mitologię militarnego wysiłku polskich komunistów z czasów II wojny. Dokonując tego ostatniego zabiegu, Załuski uczynił ze swojej pracy biblię "moczaryzmu" - i stał się czołowym publicystycznym szermierzem owej formacji ideowej. W swej istocie dokonania Załuskiego wpisują się w stary polski spór - bić się czy nie bić - i w diametralnie różny osąd polskiej historii, skutkujący pojawieniem się w 19 wieku dwóch szkół historycznych o zasadniczo odmiennej optyce widzenia dziejów Polski.
Książka pułkownika wywołała swoistą ogólnonarodową debatę (pewna analogia do dyskusji jaka przetoczyła siępo opublikowaniu pierwszej książki Grossa o zbrodni w Jedwabnem) i spotkała sie z krytyką zarówno historycznych rewizjonistów (Stefan Kisielewski, prof. Leśniodorski, Dariusz Fikus) jak i przedstawicieli oficjalnego aparatu partyjnego (Artur Starowicz), ktorzy zarzucili autorowi niczym nieuzasadnione łączenie czynu polskich komunistów z tradycją romantyczną. Znalazła natomiast uznanie i wsparcie we wspomnianych już środowiskach skupionych wokół gen. Moczara.
Dlaczego przywołałem ów epizod z dziejów PRL-u? Otóż okazuje się, iż po upływie ponad pół wieku spór wywołany przez Załuskiego jest jak najbardziej aktualny. Świadczy o tym chociażby ożywiona i ostra debata wokół niedawno opublikowanej książki P. Zychewicza "Obłęd 44" napisanej ze stanowiska mocno rewizjonistycznego, a zacytowane na wstępie słowa Załuskiego mogłyby równie dobrze pochodzić z bieżącej prasy. Wydaje się, iż spora część polskich środowisk prawicowych (cokolwiek to słowo oznacza) przejęła w jakimś stopniu Załuskiego styl myślenia i pisania o historii Polski
Książkę Załuskiego ( i kolejne ) warto jest przeczytać. Nie po to aby uczyć się z nich historii - w tym zakresie mogą często sprowadzać na manowce - bo tezy tam zaprezentowane są polityką historyczną a nie historią. Jednakże ich lektura pozwala na dogłębne zrozumienie istoty akurat tego nurtu polityki historycznej oraz - co ważniejsze - odsłania kulisy i mechanizmy rozumowania charakterystyczne dla twórcy i propagatora każdej polityki historycznej - co z kolei umożliwia jej klarowne zdefiniowanie i odróżnienie od historii jako takiej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
> ...stary polski spór - bić się czy nie bić ...

Alternatywa źle sformułowana. Powinno być - bić się czy być bitym? Cofnijmy się do XIX wieku: walka zbrojna albo praca u podstaw. Ta pierwsza wzięła w łeb. A co z drugim członem alternatywy? Konserwatywny program Towarzystwa Rolniczego daleki był od walki. Tworzyli go ziemianie, którzy z głębokiego przekonania przekuli miecze praojców na lemiesze. I co? Rozwiązanie bogu ducha winnego Towarzystwa przypieczętowała masakra na Placu Zamkowym. Czyli i tak źle - i tak nie dobrze.

Jeśli się bić, to wygrywać, a jeśli się nie bić - to mądrze.

Ale w Polsce te dwie alternatywy - bić się czy nie bić - osadzone były i są w gruncie rzeczy w tej samej katolickiej ideologii, parafialnej papce. Na jej punkcie sfiksowana jest zarówno lewica (prezes w papa mobile) jak i prawica, co czyni z tych opcji jedną różowawą maź w kolorze pawia po truskawkach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-06-2015 21:48 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ale w Polsce te dwie alternatywy - bić się czy nie bić - osadzone były i są w gruncie rzeczy w tej samej katolickiej ideologii, parafialnej papce.

By wiedzieć na czym osadzone były w dawnej Rzeczypospolitej idee wojny i pokoju polecam mocno każdemu lekturę niedawno wydanego dzieła "Początek i progres wojny moskiewskiej" Stanisława Żółkiewskiego, który był chyba najwybitniejszym dowódcą wojskowym w całej polskiej historii.
23-06-2015 09:24 
 0 na 2
diogenes (42753 punktów)
>By wiedzieć na czym osadzone były w dawnej Rzeczypospolitej idee wojny i pokoju polecam mocno każdemu lekturę niedawno wydanego dzieła "Początek i progres wojny moskiewskiej" Stanisława Żółkiewskiego, ...

Wojna była mimo wszystko epizodem w biografii Żółkiewskiego. Ważnym epizodem, ale nie wyczerpywała życia, które dla wierzącego katolika przebiegało w planie zbawienia i wieczności. W testamencie (tu wersja wierszowana Gillera) Żółkiewski widział to tak:

(...)
Jeszcze ci jedno do serca zlecenie
Małżonko kładę. Zrobiłem legata
I leżą już tam na wzgórku kamienie
Pod kościół, ...
Wszem zaś potomnym jakich bądź doczeka,
Ma mur ten świadczyć, od wieka do wieka,
Że żołnierz polski trzymał z Bogiem zawsze.
(...)


>był chyba najwybitniejszym dowódcą wojskowym w całej polskiej historii.

Nie wiem, czemu miałoby w tym wypadku służyć myślenie w kategoriach rankingu. Jego konsekwencją byłaby np. tezy typu Żółkiewski był wybitniejszym dowódcą niż Kościuszko. Albo (gdybyśmy uogólnili ranking do dziejów powszechnych) Napoleon był wybitniejszym dowódcą niż Atylla ... itd., itp. Ludzie ci żyli i walczyli w różnych epokach więc porównania będą miały raczej wydumany charakter. (Co nie znaczy, że dla sztabowców ich sposób prowadzenia walki może być jakąś inspiracją). Jedno nie ulega wątpliwości: Żółkiewski był wybitniejszym dowódcą od tych, których pokonał. I do takich sytuacji ograniczyłbym ten ranking.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365