Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy są współczesne filmy, do których warto wracać?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-07-2015 01:32zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
Czy są współczesne filmy, do których warto wracać?
Oglądam kilka, kilkanaście filmów miesięcznie, tych nowych, nakręconych w bieżącym lub poprzednim roku. Jakoś tak się dzieje, że od kilku lat nie trafiłem na film, do którego chciałbym wrócić, obejrzeć go ponownie.
Jest za to kilkanaście filmów z dawnych lat, które oglądam przynajmniej raz rocznie, np.
- seria "Alien(s)"
- "Manhunter" (zekranizowany ponownie jako "Czerwony Smok")
- "Shining"
- "Złoto dla zuchwałych"
- "Kabaret"
- "Pociąg"
- "Czarownice z Eastwick"
- "Pół żartem, pół serio"
- "Lot nad kukułczym gniazdem"
- seria "Cube"
itd. itp.

Jakoś żaden z nowszych filmów nie zachęcił mnie do powtórnego obejrzenia, co nie znaczy, że mi się nie podobał.
Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

galvani (1345 punktów)
>Oglądam kilka, kilkanaście filmów miesięcznie, tych nowych, nakręconych w bieżącym
>lub poprzednim roku. Jakoś tak się dzieje, że od kilku lat nie trafiłem na film, do którego
>chciałbym wrócić, obejrzeć go ponownie.

Może "Atlas Chmur" z 2012 roku warto obejrzeć więcej niż jeden raz?
Abdullah (1241 punktów)
No cóż. Jest to duskusja o gustach - znam człowieka który jest chory jeżeli raz w miesiącu nie odświeży sobie "Mortal Kombat".

Ja ze swej strony mogę polecić "Pan i władca na krańcu świata" i całą serie Hornblowerów - ale to wszystko raczej dla miłośników Royal Navy.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością...

Na to pytanie będziesz musiał odpowiedzieć sobie sam, od siebie jednak dodam, że upodobania filmowe nie są chyba najlepszym kryterium w tym względzie.

>czy obiektywnie współczense filmy nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?

Z pewnością tak nie jest. Film to w końcu dziedzina sztuki, a w sztuce o obiektywizm trudno - co odbiorca, to inny gust.

Poniżej zamieszczam kilka tytułów (z ostatnich lat), które uważam za ciekawe i które sam oglądałem więcej niż raz. Być może któregoś spośród tych filmów nie znasz i być może coś Ci się tu spodoba.

"Morfina", reż. Aleksey Balabanov
"Kieł", reż. Giorgos Lanthimos
"Spisek", reż. Robert Bedford
"Aresztujcie mnie!", reż. Jean-Paul Lilienfeld
"Żyć", reż. Yuriy Bykov
"Mordercza opona", reż. Quentin Dupieux
"Zjazd absolwentów", reż. Anna Odell
"Eskorta", reż. Tommy Lee Jones
"Pewnego razu w Anatolii", reż. Nuri Bilge Ceylan
"Gorejący krzew", reż. Agnieszka Holland
"Święta czwórca", reż. Jan Hřebejk
4poryroku (951 punktów)

>"Kieł", reż. Giorgos Lanthimos

Pierwszy który odhaczyłem z Twojej listy. Bardzo mi się podobał, choć łatwy to ten film w odbiorze nie był. W scenie której jedna z córek głównego bohatera "dorasta" wytrzymałem do ujęcia jak stoi naprzeciwko lustra i wyszedłem z pokoju. Nie wiem na ile dosłownie to pokazali ale pewnie dość dosłownie. Specjalnie pisze tak nie jasno. Nie chce zdradzać fabuły ewentualnym widzom.

Po ostatnim ujęciu (jestem przekonany, że wiesz o czym piszę to ujecie podobała mi się najbardziej), tuz przed napisami końcowymi, czułem się jako Kot Schrödingera.

Ps. Korci mnie żeby obejrzeć teraz oponę. Morderczą oczywiście.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Miło mi, że spodobał Ci się zaproponowany przeze mnie film.
Co do sceny przed lustrem - dalszy ciąg był faktycznie dosłowny.
A tak w ogóle to lubię ten film za niebanalne ukazanie problemu totalitaryzmu, który tu można odnosić tak do sfery rodzinnej, jak i znacznie szerszej - społecznej.
Udało Ci się może obejrzeć "Morderczą oponę"?
Pozdrawiam serdecznie.
4poryroku (951 punktów)
>Miło mi, że spodobał Ci się zaproponowany przeze mnie film.

Twoja lista składa się z pozycji których nie znam. Pozostałe listy zamieszczone przez innych userów albo widziałem w całości albo nie widziałem pojedynczych filmów.

>Co do sceny przed lustrem - dalszy ciąg był faktycznie dosłowny.

Dobrze zatem że sobie odpuściłem. Nie potrafię wyłączyć empatii w przypadku takiego filmu. Natomiast oglądając np. "Martwice mózgu" nie identyfikuję się z bohaterami i empatia jak po naciśnięciu wyłącznika nie działa.

>A tak w ogóle to lubię ten film za niebanalne ukazanie problemu totalitaryzmu, który tu można odnosić tak do sfery rodzinnej, jak i znacznie szerszej - społecznej.

Miałem identyczne skojarzenia. Na początku z dyktatorem potem z bogiem i kościołem jako instytucją. Spore wrażenie robiła na mnie zmiana znaczenia słów. Bo zombi to żółty kwiatek!

>Udało Ci się może obejrzeć "Morderczą oponę"?

Tak i nie. Zacząłem oglądać ale gdzieś w połowie zmógł mnie sen. Za kilka dni opisze Ci swoje wrażenia po całości. Na początku filmu kiedy tytułowa opona wykonuję swoje pierwsze toczenie brakowało mi głosu Krystyny Czubówny.

>Pozdrawiam serdecznie.

I ja Pozdrawiam serdecznie.
4poryroku (951 punktów)

>Udało Ci się może obejrzeć "Morderczą oponę"?

Udało się. I nie wiem co moge na temat tego filmu napisać. Na pewno nie jest to dzieło obok którego mogę przejść obojętnie. Momentami było rewelacynie a momentami film mnie w ogóle nie wciągał. Mysle że do niego wróce za jakis czas pomimo tego, że autor zrobił sporo żeby widzów zniechęcić do oglądania.

W miedzyczasie obejrzałem kilkanaście odcinków "South Parku" z polskim dubbingiem. Jak znajdę do kupienia "South Park" dubbingowany to sobie kupie. Bardziej mi się podoba niż w oryginale(w moim przypadku z napisami).

Obejrzałem też dokument "Senna" który polecam jest dostepny na youtube.
www.youtube.com/watch?v=J--6Cv9CpJY
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Udało Ci się może obejrzeć "Morderczą oponę"?
>Udało się... Momentami było rewelacynie a momentami film mnie w ogóle nie wciągał.
Tak bywa. Mnie się ten film bardzo podobał za świetne moim zdaniem połączenie absurdu i abstrakcji, ale wiadomo, że co człowiek, to gust. Ja lubię takie klimaty, ale już moja żona odebrała ten obraz podobnie jak Ty.
A "South Park" jest z pewnością bardzo dobrą odskocznią, gdy nie ma się na widoku niczego konkretnego do obejrzenia.
"Senna" to niewątpliwie ciekawy dokument, choć ja osobiście nie jestem fanem tematyki sportowej. Tak czy inaczej - dziękuję za link.
Kilka dni temu obejrzałem też "Martwicę mózgu", o której pisałeś w poprzednim poście. Nie znałem tego filmu. Muszę przyznać, że w sumie mi się podobał, choć nie cały. Pierwsze pół godziny uważam za błyskotliwe, następne jest nadal udane, natomiast to, co dzieje się po 65-70 minucie postrzegam jako nużące. Niemniej całość jest OK, choć - moim zdaniem - można było to zrobić lepiej.
A gdybyś kiedyś zechciał sięgnąć po jakiś inny tytuł z wyliczonych przeze mnie, to polecam "Morfinę" (to na podstawie Bułhakowa). Ten film ogląda się bardzo dobrze i raczej nie ma potrzeby go dzielić, być może bardziej by Ci się spodobał niż te dwa poprzednie.
4poryroku (951 punktów)

>Tak bywa. Mnie się ten film bardzo podobał za świetne moim zdaniem połączenie absurdu i abstrakcji, ale wiadomo, że co człowiek, to gust. Ja lubię takie klimaty, ale już moja żona odebrała ten obraz podobnie jak Ty.

Absurdem i abstrakcją zachłysnąłem się jakiś czas temu odkrywając zupełnie na nowo "Małą Brytanie". "Opona" jest..."no reason"? Mógłbym tak bez końca. I chyba ta moja wewnętrzna konsternacja najbardziej mi się podoba po obejrzeniu tego filmu. Sam pomysł żeby ekipa filmowa sabotowała własny film poprzez wycinanie widzów jest rewelacyjny.

>A "South Park" jest z pewnością bardzo dobrą odskocznią, gdy nie ma się na widoku niczego konkretnego do obejrzenia.

To prawda ale ostatecznie i tak wole "Family Guya" choć w sumie to koń z tej samej stajni.

>"Senna" to niewątpliwie ciekawy dokument, choć ja osobiście nie jestem fanem tematyki sportowej. Tak czy inaczej - dziękuję za link.

Ja nie jestem fanem F1 (nudzi mnie) a dokument obejrzałem z przyjemnością. Jest to opowieśc głównie o człowieku. Tłem jest F1 ale w takim samym sensie w jakim mógłbym to byc tenis itp. Autor dokumentu (o ile dobrze pamietam) to ten sam który nakręcił "Amy"

>Kilka dni temu obejrzałem też "Martwicę mózgu", o której pisałeś w poprzednim poście. Nie znałem tego filmu. Muszę przyznać, że w sumie mi się podobał, choć nie cały. Pierwsze pół godziny uważam za błyskotliwe, następne jest nadal udane, natomiast to, co dzieje się po 65-70 minucie postrzegam jako nużące. Niemniej całość jest OK, choć - moim zdaniem - można było to zrobić lepiej.

Zaskoczyło mnie że się skusiłeś na ten film. A jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że Ci się podobał. Jeden z pierwszych film Petera Jacksona. Mam do niego sentyment bo to pierwszy film jaki widziałem w którym całe litry flaków wymieszanych z krwią rozśmieszały a nie przerażały. Czasy VHS były zaskakujące. Różne filmy kryły się pod różnymi tytułami. Z tego okresu jeżeli już miałbym wybierac to wole "Armie Ciemności".

>A gdybyś kiedyś zechciał sięgnąć po jakiś inny tytuł z wyliczonych przeze mnie, to polecam "Morfinę" (to na podstawie Bułhakowa). Ten film ogląda się bardzo dobrze i raczej nie ma potrzeby go dzielić, być może bardziej by Ci się spodobał niż te dwa poprzednie.

Z Twojej rady skorzystam. To będzie nastepna pozycja.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>Kilka dni temu obejrzałem też "Martwicę mózgu"...
>Zaskoczyło mnie że się skusiłeś na ten film. A jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że Ci się podobał.
Skusiłem się, ponieważ tytuł gdzieś kiedyś obił mi się o uszy, a całość oceniam pozytywnie, ponieważ oglądając ten obraz, przez dłuższy czas dobrze się bawiłem, a nie mogę tego powiedzieć o każdym filmie.

>Czasy VHS były zaskakujące. Różne filmy kryły się pod różnymi tytułami .
W sumie to obecnie bywa podobnie. Jakiś rok, może dwa lata temu tytuły wielu polskich filmów na YouTube zapisane były ciągiem cyfr. Kojarzę też, że niektóre produkcje zagraniczne nadal funkcjonują tam pod innym tytułem. Taka zabawa w kotka i myszkę między tymi, którzy obchodzą prawa autorskie, a tymi, którzy usiłują je chronić.
Oczywiście, w czasach kaset VHS prawami autorskimi jeszcze specjalnie się nie przejmowano, tak że te różne tytuły brały się pewnie z innych powodów (ot, choćby niechlujstwa, niewiedzy itp.).
Daj znać, gdy natrafisz na jakiś ciekawszy film, chętnie obejrzę coś nowego.
4poryroku (951 punktów)

>Daj znać, gdy natrafisz na jakiś ciekawszy film, chętnie obejrzę coś nowego.

Nie koniecznie nowe ale mam nadzieję, że któregoś nie widziałeś.

Bazyl. Człowiek z kulą w głowie (2009)
Mary i Max (2009) animacja
Krew bohaterów (1989)
Tylko strzelaj (2007)
Labirynt (2013)
Ghost in the Shell (1995) anime
Kung Fury (2015) 30 minut
Przez ciemne zwierciadło (2006)
Łowcy głów (2011) Hodejegerne
To właśnie miłość (2003)
Zaginiona dziewczyna (2014)
Bronson (2008)
City Island (2009)
Wszystkie odloty Cheyenne'a (2011)

przypomniał mi sie jeszcze jeden film który bardzo lubie:
Nieściszalni(2010)
4poryroku (951 punktów)

>Oglądam kilka, kilkanaście filmów miesięcznie, tych nowych, nakręconych w bieżącym
>lub poprzednim roku.

Witam w klubie.

>>Jakoś tak się dzieje, że od kilku lat nie trafiłem na film, do którego
>chciałbym wrócić, obejrzeć go ponownie.

Mam podobne wrażenie ale od czasu do czasu coś znajduję:

"Kochankowie z Księżyca./ Moonrise Kingdom(2012)"
"Scott Pilgrim kontra świat(2010)/ Scott Pilgrim vs. the World"
"To nie jest kraj dla starych ludzi(2007)/No Country for Old Men"

Obejrzałem trochę kryminałów skandynawskich i angielskich żeby wyjść poza amerykańskie produkcje a bardziej poza ich sposób narracji. Co jakiś czasu udaje się obejrzeć coś odświeżającego ale prawdziwą frajdę zapewniają mi seriale (wymienie tylko kilka):

"Fargo(2014-) serial TV"
"Detektyw(2014-) serial TV True Detective"
"Sześć stóp pod ziemią(2001-2005) serial TV Six Feet Under"
"Rodzina Soprano(1999-2007) serial TV"

>Jest za to kilkanaście filmów z dawnych lat, które oglądam przynajmniej raz rocznie

Chyba większość ludzi oglądająca filmy ma taka listę. Też taką mam i ciągle się powiększa o nowe pozycje. Za niedługo przez cały rok będę oglądał filmy które lubię oglądać raz w roku.

>Jakoś żaden z nowszych filmów nie zachęcił mnie do powtórnego obejrzenia, co nie znaczy, że mi >się nie podobał.
>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy
>nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?[/color]

No pewnie że jesteś starym dziadem. Tylko stare dziady tak piszą.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?
Nigdy nie było tak, że kręcili tylko filmy warte obejrzenia, nawet jednokrotnego. Pamięta się tylko te najlepsze.
Jeśli przyjąć za współczesne te po 2000 r., to z polskich bym wymienił "Wesele", "Supermarket", "Bobry", "Taxi A". Z innych "Facet który się zawiesił" (am), "Jesteśmy z przyszłości" (ros), "Pan od muzyki" (fr), "Iluzjonista" (??), "Tożsamość" (am). Te pamiętam, że oglądałem 2x. Nigdy raczej mi się nie zdarzyło w ogóle obejrzeć coś więcej razy.
wsx666 (1067 punktów)

>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy
>nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?[/color]

Kiedyś zaproponowałem znajomemu obejrzenie jakiegoś filmu na DVD, na co on odpowiedział niemal bez zastanowienia, że nie, bo nie lubi filmów których jeszcze nie widział, heh brzmi jak anegdota, którą nieraz powtarzam innym znajomy. Coś w tym jest, i chyba pasuje do tego wątku.
04-08-2015 23:36 
 Ocena 1 na 1
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
>Coś w tym jest, i chyba pasuje do tego wątku.
Chybiona złośliwość. Nie napisałem, że nie oglądam współczesnych filmów.
05-08-2015 20:40 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)
>>Coś w tym jest, i chyba pasuje do tego wątku.
>Chybiona złośliwość. Nie napisałem, że nie oglądam współczesnych filmów.
>

Ale, źle mnie zrozumiałeś, to nie była złośliwość w najmniejszym stopniu. Wręcz przeciwnie, chciałem dać do zrozumienia, że nie jesteś odosobniony w "efekcie" lubienia starych filmów, i w braku większego zaangażowania w nowe produkcje, ja zresztą mam identycznie. Wiele filmów z lat 80' i 90' oglądam chętnie po 3-4-5 albo i więcej razy. Filmów jak na przykład "Powrót do przyszłości", czy inne. Nowe obejrzę raz i nie wracam.
05-08-2015 23:27 
 Ocena 1 na 1
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
OK, dzięki za sprostowanie.
tbcc (6 punktów)
>
>Jakoś żaden z nowszych filmów nie zachęcił mnie do powtórnego obejrzenia, co nie znaczy, że mi się
>nie podobał.
>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy
>nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?


Też tak mam i wydaje mi się, że to drugie. Mam wrażenie, że większość współczesnych filmów, ale nie tylko filmów są robione pod prostszych odbiorców, mniej wymagających intelektualnie. Sądzę, że może być to spowodowane powszechnością internetu dzięki której twórcy filmów orientują się jakich odbiorców jest najwięcej, mogą przeprowadzić lepszą diagnozę rynku, choćby przez obserwacje jakie filmy na Youtube mają najwięcej wyświetleń i robią filmy "pod nich" aby jak najwięcej zarobić. A najwięcej jest właśnie prostych odbiorców, którzy najbardziej lubią niewymagającą intelektualnie rozrywkę.
Damian Zapora (937 punktów)
(zablokowany)
Rzadko wracam do obejrzanych filmów, pewnie jak większość. Jest jeden taki do którego wracam wyjątkowo często. "Piękny umysł", ale tytuł mi się nie podoba, powinien brzmieć "Piękna Jennifer Connelly"
Napisałem to dlatego, że wraca się do filmów klimatycznych, nastrojowych. Widać ostatnio mało takich robią. Albo nasze gusta są niedostosowane.
sensei (1 punktów)
>Jakoś żaden z nowszych filmów nie zachęcił mnie do powtórnego obejrzenia, co nie znaczy, że mi się
>nie podobał.
>Czy to znaczy, że jestem starym dziadem, który żyje przeszłością, czy obiektywnie współczense filmy
>nie mają w sobie nic takiego, że warto by było do nich wracać?[/color]

Mają, ale bardzo nieliczne. Na myśl przychodzi mi na chwilę obecną tylko ten:

Shutter Island (Wyspa Tajemnic) z Leonardo Di Caprio, film do którego chce się wracać i wraca się do niego nie raz
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nietykalni.
Bogucki (102 punktów)
Matrix i władcy ognia
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
"Tożsamość" (Identity)
"Ale jazda"
"Efekt motyla"

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365