Na przełomie la 50 - tych i 60 - tych ubiegłego wieku w Chinach, w ramach polityki Wielkiego Skoku - wszczęto - między innymi - kampanię walki z wróblami, które ogłoszono wielkimi szkodnikami dziesiątkującymi plony zbóż. Zwalczano je na różne sposoby, a jeden z najbardzoej popularnych polegał na tym, iż wszyscy mieszkańcy danej wioski przeganiali wróble do sąsiednej, ta do następnej i tak dalej, da capo al fine, dopóki wróble wycieńczone nie spadły z powietrza. W rezultacie wytępiono 95% populacji wróbla w Chinach - co przyczyniło się do wielkiego głodu (30 - 40 mln ofiar) jaki zaraz potem tam zapanował. Wróble bowiem, prócz ziarna konsumują ( zwłaszcza pisklęta) owady. Wytępeinie ptaków zaskutkowało więc ogromnym przyrostem populacji szarańczy, która rzeczywiście zdziesiątkowała zbiory. Parę lat po wyeksterminowaniu chińskich wróbli, władze Chin zaczęły brać pod uwagę możliwość importowania tych ptaków z ZSRR. Tytułem wyjaśnienia należy dodać, iż przypadek opisany powyżej nie był li tylko i wyłącznie przejawem szaleństwa maoizmu. Podobne praktyki - ale na znacznie mniejszą skalę i dotyczące rzeczywistych szkodników - miały miejsce - na przykład - w Mandżurii - podczas okupacji japońskiej, gdy przy pomocy podobnych metod zwalczano plagę much. W Polsce ( i wielu krajach Europy) ubywa wróbli i mazurków. Tak z miast jak i wsi, chociaż na wsiach ów proces nie jest tak gwałtowny. Jednakże za ów fenomen nie sa odpowiedzialne takie czy inne władze lub celowo prowadzone kampanie. Jeszcze kilkanaście lat temu widok stad wróbli był charakterystycznym elementem polskiego miejskiego krajobrazu. Dzisiaj widok wróbla w mieście to ewenement. Podaje się trzy przyczyny zaistnienia takiego stanu rzeczy: I. polskie miasta odremnotowano, docieplono, doszczelniono, wymieniono starą infrastrukturę na nową. Zaskutkowało to drastycznym ubytkiem miejsc, szczelink, dziur, zakamarków - które stanowiły wyśmienite warunki do zakładania gniazd przez wróble. Na marginesie warto dodać, iż powyższa okoliczność ma także negatywny wpływ na inne gatunki, na przykład populację jeżyków w miastach. II. w polskich miastach pojawiły się nowe gatunki ptaków, które do niedawna były spotykane poza miastami, na wsiach, w polach i lasach. Szcególnie pojawienie się krukowatych: sroki i wrony, mogło się odbyć bardzo negatywnie na populacji wróbla. Ptaki owe są po pierwsze bardzo inteligentne (jak to krukowate) po drugie prowadzą rozbójniczy tryb życia odżywiając się jajami i pisklętami ptaków śpiewających i właśnie wróbli. III. w polskich miastach nastąpiła poprawa stanu ich higieny, związana z pojawieniem się szczelnych, zamykanych śmietników. Fakt ów przesądza o tym, iż wróble nie są w stanie czerpać stamtąd pożywienia. Jako gatunek sensu stricto synantropijny wróbel żyjący w warunkach miejskich odżywiał się w znaczącym stopniu obfitymi resztkami pożywienia dostępnymi w śmietnikach, funkcjonujących wbrew zasadom czystości i higieny. Jeżlei chodzi o wróbla ( czy też szczególnie mazurka) wiejskiego, na pewne zmnieszenie się jego populacji ma wpływ zwiększone używanie insektycydów - co skutkuje zubożeniem jego diety. W jakimś sensie jest to sytuacji a rebours tej, którą wygenerowano ponad 50 - lat temu w Chinach. |