Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak szkoła katolicka uczyniła ze mnie ateistę.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-09-2015 12:24pokpo (21 punktów)Jak szkoła katolicka uczyniła ze mnie ateistę.
Ocena 10 na 10
Witam,

Ja, niegdyś wierzący, choć średnio, katolik zostałem przez rodziców niejako przymusem posłany do katolickiego gimnazjum. Protestowałem przeciwko temu, ale nawet nie ze względu na charakter religijny szkoły (ciężko obecnie w Polsce takiej nie znaleźć, z tym, że ta jest o stopień wyżej) tylko na ostry rygor. Dawniej moja wiara opierała się na tym co słyszałem w kościele. Wiadomo, księża nie mogą czytać bezsensownych fragmentów w świątyni, gdyż pokarm dla mas wygląda inaczej. Jest słodki, zostawia słodki posmak i nadzieję na więcej słodyczy. W szkole analizowaliśmy Biblię w nieco większym zakresie. Bezsensowna mściwość Boga Jahwe, ratowanie tonącego kowadła w postaci opisu powstania świata z Księgi Rodzaju. Przenośnia? Jasne, Biblia pełna jest przenośni, ale po co w takim razie podawać ludziom całkowicie błędny obraz początku, w którym posłania moralnego, jak na przykład w NT, powiedzmy, nie ma? Zacząłem myśleć. Zacząłem sam analizować. Kiedyś na pewnej lekcji (i od razu powiem, że nie była nią religia) padł temat upośledzonych ludzi i ich zbawienia. Z rozmowy wyszło stwierdzenie, że upośledzeni, którzy nie kontrolują siebie i swoich poczynań pójdą do nieba. Nauczyciel skwitował to powiedzeniem, że sam chciałby urodzić się upośledzony by dostąpić bezwarunkowego zbawienia. Chore. Dyskusje na bardziej kontrowersyjne tematy, to znaczy np. narkotyki (głównie chodziło o marihuanę, ale społeczeństwo polskie jest niestety w tym kierunku mało wyedukowane i stawiają na równi ganje i heroinę), aborcję (której w większości przypadków jestem przeciwny, i to wcale nie ze względu na kwestie religijne. Taką zwykłą ludzką moralność i emocje targające mną widząc ,,wyskrobane" przyszłe życie. Jednak nie mnie o tym decydować, gdyż kobietą nie jestem i raczej na 100% nigdy nie będę) kończyły się, po ówczesnym skończeniu się nauczycielskich argumentów, stawianiem dogmatów religijnych. Czy po prostu infantylnego ,,to jest złe". Myślałem dalej. Co z ludźmi, którzy w wyniku wypadku czy choroby stracili pamięć? Czy wraz z tym otrzymali nową duszę? Bo jak ktoś może być sądzony z tego, czego nie pamięta i nie może nawet wyrazić szczerego żalu za uczynki popełnione przed amnezją? Absurd. Zakaz mówienia o molestowaniu przez księży jako godzenie w godność Kościoła? Dowiedziałem się również, że Galileusz był tępiony przez Kościół dla dobra społeczeństwa, które nie byłoby w stanie łyknąć tak wykraczającej poza ich horyzonty wiedzy? Palenie czarownic i wolnomyślicieli zresztą tak samo. Wszystko co uczynił Kościół było dla dobra ludu. Proszę pana, a krucjaty? A wojny religijne w Europie? Pogromy? Tortury? Zepsucie Watykanu? Jak zwykle otrzymywałem od wykształconych ludzi (niektórzy posiadali ogromną wiedzę, ale brakło im umiejętności samodzielnego myślenia) była jak zawsze dogmatyczna, wymijająca lub po prostu naiwna. Dzięki tej szkole nauczyłem się samodzielnie myśleć. Wielki jest to dar. Moje horyzonty, choć młody jestem, szersze są niż nigdy wcześniej. Staję się lepszym człowiekiem, bo wiem, że zło, które czynię nie zostanie mi wybaczone przez najwyższą siłę tylko muszę się o to postarać sam. Życie nabrało wreszcie sensu. Jest nim ono samo.
Dzięki Ci o wielka katolicka placówko oświaty, żeś mnie ateistą uczyniła.



Przepraszam za wszelkie błędy ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne etc. Czego można się w końcu spodziewać po gimnazjaliście
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darlove (2804 punktów)
No coz... Myslenie zawsze doprowadza do wyrwania sie z religijnego bagna i bezsensu. Ale to nie oznacza, ze zycie bez religii jest proste. Pod wieloma wzgledami jest o wiele trudniejsze. Mam nadzieje, ze starczy ci sily. (Przepraszam za brak polskich ogonkow, ale z pewnych obiektywnych wzgledow nie mam ich po prostu i prosze powstrzymac sie od zwracania mi uwagi, bo to nic nie da.)


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
VonM (709 punktów)
Jak pamiętam u siebie w liceum, liczba uczniów na religii systematycznie zmniejszała się wraz z ekscentrycznymi wyskokami księdza. Mnie się wydaje, że mnóstwo ludzi (zwłaszcza w Polsce) nie posiada zdecydowanego poglądu - wiem to po sobie, bo bywały w moim życiu momenty kiedy wierzyłem, bywały że nie wierzyłem, mojy rodzice mają radykalnie odmienne poglądy na kwestie wiary i wciąż nie potrafię się tak naprawdę określić (podejrzewam, że dostosuję się do wybranki życia

W naszym kraju ateizm/wiara stały się elementami pewnej wojny ideologicznej, na której bazują rządzący nami politycy. Mamy podział na świecko-liberalny zachód i wyznaniowo-konserwatywny wschód. A ten spór religijno-polityczny aż się prosi o przekraczanie granic absurdu i komizmu. Wyobraź sobie sytuację, jak ktoś by np. powiedział Annie Grodzkiej "wierzyłem w boga, ale od kiedy was zobaczyłem, to przestałem". Jak myślisz jaka byłaby reakcja?

Nasz naród jest narodem przekornym (zabory itd.) za komuny wszyscy biegali do kościoła, dygnitarze PRL słali dziecko do komunii; przyszły rządy kleru, nagle kilkanaście procent społeczeństwa się zateizowało. U nas laicyzajca ma inne przyczyny niż w reszcie krajów europejskich typu Szwecja, Dania, Francja gdzie jest wynikiem multikulturalizmu, ewentualnie w Czechach, gdzie katolicyzm kojarzą z habsburskimi prześladowaniami.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Niestety popełniasz ten sam błąd, co większość ateistów. Chcesz lepszego uzasadnienia moralności niż "to jest po prostu złe". Tymczasem moralność jest irracjonalna. Nigdy nie znajdziesz ŻADNEGO uzasadnienia dlaczego coś jest złe albo dobre.

Całkowity nihilizm moralny jest postawą, której nie da rady podważyć. Dlatego uznając dobro i zło, stajesz się człowiekiem religijnym. Bo dobro i zło to są po pierwsze idee wieczne, a po drugie: jakości obiektywne, nieobecne w naszym świecie materii (co za tym idzie: uznając istnienie dobra i zła, uznajesz jednocześnie istnienie świata wyższego).

Ateista-racjonalista-empiryk, żeby być konsekwentny, musi odrzucić jakąkolwiek moralność i zanegować wszelkie wartości. Teraz wśród ateistów jest moda na humanizm, a to przecież nic innego jak zbiór nieuzasadnionych twierdzeń.

90 procent ateistów nigdy nie przemyślała gruntownie swojego ateizmu. Gdyby to zrobili, szybciutko wróciliby do wiary.
06-09-2015 17:03 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>90 procent ateistów nigdy nie przemyślała gruntownie swojego ateizmu. Gdyby to zrobili, szybciutko wróciliby do wiary.

Po przeczytaniu większości Twoich wpisów można szybciutko od wiary odejść
06-09-2015 17:07 
 Ocena 1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Po przeczytaniu większości Twoich wpisów można szybciutko od wiary odejść

Mocne słowa jak na człowieka religijnego.
finerbijk (17282 punktów)
>Ateista-racjonalista-empiryk, żeby być konsekwentny, musi odrzucić jakąkolwiek moralność i zanegować wszelkie wartości. Teraz wśród ateistów jest moda na humanizm, a to przecież nic innego jak zbiór nieuzasadnionych twierdzeń.
W pewnym stopniu to jest prawda, ale nie do końca. Ateista tym się różni od wierzącego, że sam sobie buduje swój system wartości, ale nie da się żyć całkowicie bez nich. Bywa, że dla zaspokojenia niskich instynktów człowiek angażuje nieraz nieprzeciętną inteligencję, co stanowi szyderczy uśmiech w stronę racjonalizmu, jednak nie jest jego zaprzeczeniem. Chociaż nie ma uniwersalnego pojęcia dobra i zła, jest jakieś ich pojęcie na tu i teraz - był taki slogan Google - don't be evil. I tego moim zdaniem trzeba się trzymać
06-09-2015 18:39 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>W pewnym stopniu to jest prawda, ale nie do końca. Ateista tym się różni od wierzącego, że sam sobie buduje swój system wartości, ale nie da się żyć całkowicie bez nich.

Ateista może sobie zrobić system wartości niższych (unikać przykrości, dążyć do przyjemności) ale nie stworzy żadnej moralności, ergo: nie może twierdzić, że np. torturowanie ludzi dla zabawy jest złe. Może najwyżej stwierdzić, że jemu się to nie podoba - ale nie znajdzie żadnego powodu, dla którego nie powinno się torturować.

>Chociaż nie ma uniwersalnego pojęcia dobra i zła, jest jakieś ich pojęcie na tu i teraz - był taki slogan Google - don't be evil. I tego moim zdaniem trzeba się trzymać

Jeśli dobro i zło nie istnieją obiektywnie i nie wiadomo, co jest dobre, a co złe, to nie można też stworzyć żadnego pojęcia na "tu i teraz", podobnie jak nie można wywieść żadnej etyki. Z tego co JEST nie da się wywieść tego, co powinno być.

"Nie bądź zły" - to hasło już zakłada, że jednak są ludzie źli i ludzie dobrzy. Tylko, ze idea dobra i zła jest czymś pierwotnym wobec ludzkich zachowań. Oceniając jakieś zachowanie odnosimy się do idei dobra i zła, które to idee istniały już wcześniej - jako byty wieczne. Dlatego znowu mamy do czynienia z postawą religijną.

W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, zyczliwym, itp. Jeżeli sam sobie stworzy jakąś moralność to będzie to moralność dogmatyczna, niczym nie różniąca się od twierdzeń nt. trójcy świętej, itd.
finerbijk (17282 punktów)
>W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, zyczliwym, itp. Jeżeli sam sobie stworzy jakąś moralność to będzie to moralność dogmatyczna, niczym nie różniąca się od twierdzeń nt. trójcy świętej, itd.
Należy być dobrym, bo to się wszystkim opłaca. Nie potrzeba do tego żadnej religii i to jest jak najbardziej racjonalne. Racjonalista może na ten przykład nie przestrzegać postów, kiedy stwierdzi, że nie ma z tego żadnego pożytku, albo zachowywać je w czasie przez siebie wybranym. To jest moralność praktyczna, a nie dogmatyczna. Racjonalista praktykuje to co działa, sprawdza się na co dzień. I w dowolnym momencie może te praktyki zmienić, jeśli odkryje lepsze. Na tym polega różnica.
06-09-2015 19:03 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, zyczliwym, itp. Jeżeli sam sobie stworzy jakąś moralność to będzie to moralność dogmatyczna, niczym nie różniąca się od twierdzeń nt. trójcy świętej, itd.
>Należy być dobrym, bo to się wszystkim opłaca. Nie potrzeba do tego żadnej religii i to jest jak najbardziej racjonalne. Racjonalista może na ten przykład nie przestrzegać postów, kiedy stwierdzi, że nie ma z tego żadnego pożytku, albo zachowywać je w czasie przez siebie wybranym. To jest moralność praktyczna, a nie dogmatyczna. Racjonalista praktykuje to co działa, sprawdza się na co dzień. I w dowolnym momencie może te praktyki zmienić, jeśli odkryje lepsze. Na tym polega różnica.

Moralność sytuacyjna działa tylko na pierwszy rzut oka. Jak się nad nią zastanowić poważniej to widać, że po prostu mamy do czynienia z jakąś anty-etyką.
Jak spotkam na pustyni bogatą modelkę, w dodatku samotną, to mogę ją zgwałcić, zabić, obrabować i nikt się o tym nie dowie. Co za tym idzie: szkód społecznych nie będzie.
Zatem: wolno mi.

Inna sytuacja: jestem w delegacji więc wolno mi zdradzić żonę. Ona się nie dowie, więc nie zdradzi mnie w zemście ani nie ukarze w inny sposób. Rodzina się nie rozpadnie.
Zatem: wolno mi.

Jeszcze inna: ktoś zostawił u mnie przez przypadek portfel. Nie wie, że go mam, więc wydam wszystkie pieniądze a dokumenty spalę.
Wolno mi, a co.

Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła. Problem z moralnością sytuacyjną jest taki, że wg. niej moralność ma służyć człowiekowi (ułatwiać mu życie) podczas gdy naprawdę to człowiek ma służyć moralności, choćby i na tym ucierpiał.
06-09-2015 19:21 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła. Problem z moralnością sytuacyjną jest taki, że wg. niej moralność ma służyć człowiekowi (ułatwiać mu życie) podczas gdy naprawdę to człowiek ma służyć moralności, choćby i na tym ucierpiał.
Jasne, zgwałcę, zdradzę i ukradnę, a potem się wyspowiadam, pożałuję i jestem czysty. Daruj sobie.
06-09-2015 19:32 
 Ocena-1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła. Problem z moralnością sytuacyjną jest taki, że wg. niej moralność ma służyć człowiekowi (ułatwiać mu życie) podczas gdy naprawdę to człowiek ma służyć moralności, choćby i na tym ucierpiał.
>Jasne, zgwałcę, zdradzę i ukradnę, a potem się wyspowiadam, pożałuję i jestem czysty. Daruj sobie.

Jesteś trzeźwy?
06-09-2015 20:01 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Jesteś trzeźwy?
Gdybym był nieuprzejmy, to bym zapytał, czy jesteś w pełni władz umysłowych. Ale jako, ze staram się być uprzejmy, to się powstrzymam od tego pytania
06-09-2015 19:51 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
Jest Pan doskonałym produktem długotrwałej indoktrynacji religijnej. Tak właśnie katecheci straszą młodzież ateizmem.

Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Jest Pan doskonałym produktem długotrwałej indoktrynacji religijnej. Tak właśnie katecheci straszą młodzież ateizmem.

A konkretnie co z tego co napisałem jest nieprawdą?
06-09-2015 20:10 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
>>Jest Pan doskonałym produktem długotrwałej indoktrynacji religijnej. Tak właśnie katecheci straszą młodzież ateizmem.
>A konkretnie co z tego co napisałem jest nieprawdą?

Miałbym trudności ze znalezieniem jednego zdania, mającego pokrycie w rzeczywistości.

Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Miałbym trudności ze znalezieniem jednego zdania, mającego pokrycie w rzeczywistości.

O rzeczywistości wypadałoby najpierw coś wiedzieć.
06-09-2015 20:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła.
To jeszcze wyjaśnij jak odróżniasz która religia jest dobra?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
06-09-2015 21:02 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła.
>To jeszcze wyjaśnij jak odróżniasz która religia jest dobra?

Religijne jest samo odróżnianie dobra od zła. Nie trzeba wyznawać konkretnej religii.
Chodzi o to, że jeśli odrzuca się myślenie religijne (nieracjonalne, oparte na nieudowodnionych dogmatach) to odrzuca się też moralność.
I tyle.

Prawdziwość religii określa się natomiast tak samo, jak prawdziwość każdego innego wierzenia. Zależnie od tego, co się czuje. Sęk w tym, że nie da się udowodnić żadnego twierdzenia w sposób absolutny a decydować trzeba.
06-09-2015 21:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Tylko moralność religijna może tutaj pomóc odróżnić dobro od zła.
>>To jeszcze wyjaśnij jak odróżniasz która religia jest dobra?
>Religijne jest samo odróżnianie dobra od zła.
W takim razie co to znaczy, że coś jest "religijne"?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>W takim razie co to znaczy, że coś jest "religijne"?

Religijne to wierzące w rzeczywistość wyższą (obiektywnie, realnie istniejącą), która przekracza nasz świat materii.
06-09-2015 23:57 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>W takim razie co to znaczy, że coś jest "religijne"?
>Religijne to wierzące...
Czyli wierzące jest odróżnianie dobra od zła, a już odróżniający spokojnie może sobie być ateistą.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
06-09-2015 22:27 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Ateista może sobie zrobić system wartości niższych (unikać przykrości, dążyć do przyjemności) ale nie stworzy żadnej moralności
A kto zabroni ateiście tworzenia systemu wartości? Czy bez zaświatów nie można szanować innych? Nie widać żadnych przeszkód, by być jednocześnie przyzwoitym człowiekiem i ateistą (a Ty gdzie takie widzisz?).

>.. ale nie znajdzie żadnego powodu, dla którego nie powinno się torturować.
Zatem nie-ateiści tylko dlatego nie torturują, bo im bóstwo nie pozwala? Gdyby zaś bóstwo zmieniło zdanie albo zwyczajnie nie istniało, to natychmiast staliby się potworami?
Jeśli tak, to pozostaje tylko współczuć wierzącym ich chwiejnej (fałszywej?) kondycji moralnej.
[To raczej wyobrażenia bóstw mogą być przykrywką lub zastępnikiem moralności, które jak wytrych stosuje się do uświęcania celów i usprawiedliwiania niegodziwych działań.]

> W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, życzliwym, itp.u
Masz rację. Nie ma tu pewnego oparcia. Dlatego ateista może być ludzki z wyboru, a nie musi udawać człowieka (z wydumanej woli bożej), pozostającego w istocie 'wilkiem w owczej skórze'.
06-09-2015 23:02 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>A kto zabroni ateiście tworzenia systemu wartości?


>Dlaczego mam się posiłkować zaświatami, by zwyczajnie szanować drugiego człowieka? Nie widać żadnych przeszkód, by być jednocześnie przyzwoitym człowiekiem i ateistą (a Ty gdzie takie widzisz?).

Na gruncie ateistycznego światopoglądu nie ma miejsca na żadne nakazy moralne. Idee takie jak dobro i zło nie są obecne w tym świecie, a skoro innego świata nie ma to są tylko ludzkim urojeniem. Dlaczego więc ateista miałby przejmować się tym, że coś jest uważane za złe, czy dobre? Oczywiście większość ateistów dalej sobie wierzy w dobro i zło, ale to schizofrenia. To tak jakby głosić ateizm ale twierdzić, że dusza ludzka wchodzi w zapłodnioną komórkę.

>Zatem nie-ateiści tylko dlatego nie torturują, bo im bóstwo nie pozwala? Gdyby zaś bóstwo zmieniło zdanie albo zwyczajnie nie istniało, to natychmiast staliby się potworami?

Ludzie religijni nie torturują bo wiedzą, że byłoby to obiektywnie złe. Ateista nie może uznać, że byłoby to obiektywnie złe, bo zło jest urojeniem.

> Jeśli tak, to pozostaje tylko współczuć wierzącym ich chwiejnej (fałszywej?) kondycji moralnej.
>[To raczej wyobrażenia bóstw mogą być przykrywką, usprawiedliwieniem, zastępnikiem moralności, które jak wytrych stosuje się do uświęcania celów i usprawiedliwiania niegodziwych działań.]

Dobro i zło są pojęciami religijnymi. Jeśli wierzysz, że coś jest złe, to jesteś religijny. I krytykując religię krytykujesz sam siebie.

>> W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, życzliwym, itp.u
>Masz rację. Nie ma tu pewnego oparcia. Dlatego ateista może być człowiekiem z wyboru, a nie musi udawać człowieka (z wydumanej woli bożej), pozostającego w istocie 'wilkiem w owczej skórze'.

Dla ateistów nie ma podziału na dobrych i złych. Ci ateiści, którzy próbują być konsekwentni, tworzą etyki oparte na przykrości i przyjemności. Według nich wszystko, co niesie przyjemność, a nie przynosi przykrości, jest dobre. To oczywiście wypaczona etyka, ale ateista innej nie stworzy, bo nie ma jak. Musiałby uznać obiektywne wartości, a nie ma ich w tym świecie.
06-09-2015 23:35 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Dalem Ci plusa za spersyflazowanie wiary i rieligii
pokpo (21 punktów)
>>A kto zabroni ateiście tworzenia systemu wartości?
>>Dlaczego mam się posiłkować zaświatami, by zwyczajnie szanować drugiego człowieka? Nie widać żadnych przeszkód, by być jednocześnie przyzwoitym człowiekiem i ateistą (a Ty gdzie takie widzisz?).
>Na gruncie ateistycznego światopoglądu nie ma miejsca na żadne nakazy moralne. Idee takie jak dobro i zło nie są obecne w tym świecie, a skoro innego świata nie ma to są tylko ludzkim urojeniem. Dlaczego więc ateista miałby przejmować się tym, że coś jest uważane za złe, czy dobre? Oczywiście większość ateistów dalej sobie wierzy w dobro i zło, ale to schizofrenia. To tak jakby głosić ateizm ale twierdzić, że dusza ludzka wchodzi w zapłodnioną komórkę.
>>Zatem nie-ateiści tylko dlatego nie torturują, bo im bóstwo nie pozwala? Gdyby zaś bóstwo zmieniło zdanie albo zwyczajnie nie istniało, to natychmiast staliby się potworami?
>Ludzie religijni nie torturują bo wiedzą, że byłoby to obiektywnie złe. Ateista nie może uznać, że byłoby to obiektywnie złe, bo zło jest urojeniem.
>> Jeśli tak, to pozostaje tylko współczuć wierzącym ich chwiejnej (fałszywej?) kondycji moralnej.
>>[To raczej wyobrażenia bóstw mogą być przykrywką, usprawiedliwieniem, zastępnikiem moralności, które jak wytrych stosuje się do uświęcania celów i usprawiedliwiania niegodziwych działań.]
>Dobro i zło są pojęciami religijnymi. Jeśli wierzysz, że coś jest złe, to jesteś religijny. I krytykując religię krytykujesz sam siebie.
>>> W gruncie rzeczy ateista nie może racjonalnie uzasadnić dlaczego należy być dobrym, życzliwym, itp.u
>>Masz rację. Nie ma tu pewnego oparcia. Dlatego ateista może być człowiekiem z wyboru, a nie musi udawać człowieka (z wydumanej woli bożej), pozostającego w istocie 'wilkiem w owczej skórze'.
>Dla ateistów nie ma podziału na dobrych i złych. Ci ateiści, którzy próbują być konsekwentni, tworzą etyki oparte na przykrości i przyjemności. Według nich wszystko, co niesie przyjemność, a nie przynosi przykrości, jest dobre. To oczywiście wypaczona etyka, ale ateista innej nie stworzy, bo nie ma jak. Musiałby uznać obiektywne wartości, a nie ma ich w tym świecie.

Trzeba tylko dodać, że przyjemność i przykrość powinna działać obustronnie. A pojęcia ,,dobro" i ,,zło" są względne i nie muszą mieć aspektu religijnego
religijnego. Dobro - działanie mające na celu sobie lub innym danie przyjemności, bez dawania przykrości postronnym.
Zło - dokładnie na odwrót
Co wy na to?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Trzeba tylko dodać, że przyjemność i przykrość powinna działać obustronnie. A pojęcia ,,dobro" i ,,zło" są względne i nie muszą mieć aspektu religijnego
>religijnego. Dobro - działanie mające na celu sobie lub innym danie przyjemności, bez dawania przykrości postronnym.
>Zło - dokładnie na odwrót
>Co wy na to?

To wtedy ojciec, który uprawiałby seks z córką (która również tego chce) robiłby coś dobrego.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Trzeba tylko dodać, że przyjemność i przykrość powinna działać obustronnie. A pojęcia ,,dobro" i ,,zło" są względne i nie muszą mieć aspektu religijnego
>>religijnego. Dobro - działanie mające na celu sobie lub innym danie przyjemności, bez dawania przykrości postronnym.
>>Zło - dokładnie na odwrót
>>Co wy na to?
>To wtedy ojciec, który uprawiałby seks z córką (która również tego chce) robiłby coś dobrego.

A historie Lota i jego corek znasz?
Tylko dzieki stosunkom seksualnym pomiedzy ojcem a corka mogl narodzic sie Jozef, ojciec Jezusa

A wiec kazirodztwo jest dobre. Wrecz zbawienne.
setarkos (10757 punktów)
> Na gruncie ateistycznego światopoglądu nie ma miejsca na żadne nakazy moralne.
> Idee takie jak dobro i zło nie są obecne w tym świecie, a skoro innego świata nie ma to są tylko ludzkim urojeniem.
Przeciwnie, dla dobrych idei jest miejsce właśnie w ateizmie - miejsce otwarte a nie zajęte (zamknięte) przez bóstwo. I właśnie dlatego dotyczy tego świata, bo nie ma świata innego (urojonego).
> Dlaczego więc ateista miałby przejmować się tym, że coś jest uważane za złe, czy dobre?
Z samej logiki, z konsekwentnego rozumienia pojęć widać, że dobrze być dobrym, a niedobrze być złym.
W schizofrenię wpadają chyba twórcy boskich legend, jak choćby tej z księgi Hioba, gdzie "Bóg" dokucza człowiekowi. Jakimż trzeba być świrem, by tak kogoś dręczyć? Widzisz tam jakieś boskie dobro?
[Nawet jak potem wszystko zostało jakoby naprawione, to i tak nie zmienia faktu, że w międzyczasie postać boska okazała się być, mówiąc eufemistycznie, wrednym draniem.]

> To tak jakby głosić ateizm ale twierdzić, że dusza ludzka wchodzi w zapłodnioną komórkę.
Nie rozumiem co ma ateizm do biologii - jeśli ktoś dopatruje się zjawisk duchowych w mechanizmach przyrody, to przecież nie z powodu świeckiego (bezbożnego) światopoglądu. Moim zdaniem "dusza" powstaje i kształtuje się w relacjach międzyludzkich.

> Ludzie religijni nie torturują bo wiedzą, że byłoby to obiektywnie złe.
Widzisz co piszesz? Przybijanie do krzyża albo święta inkwizycja nie były wynalazkami religijnymi? O kim mówiono "krzyż ma na plecach, nienawiść w sercu, na ustach Jezus Maryja"? Dobrzy ludzie nosili na klamrach napis "Gott mit Uns"?

> Ateista nie może uznać, że byłoby to obiektywnie złe, bo zło jest urojeniem.
Wystarczy uznać, że jest złe subiektywnie (dla człowieka), by widzieć, że nie jest dobre. Urojone "dobro obiektywne" (pozaludzkie, nie z tego świata, boskie(?)) nie poprawia automatycznie człowieka, za to często go psuje.
Ateisty nikt nie wyręczy z pozytywnych działań "tu i teraz" - natomiast skażeni boskością mogą być swobodnie źli, bo ich dobro jest umiejscowione "gdzie indziej".

> Dobro i zło są pojęciami religijnymi.
Dziwnie rozumiesz pojęcia. Z religią wiąże się chyba głównie wiara w bóstwa (nie ma bezbożnych religii), a do rozpoznania co dobre, korzystne, budujące, przyjemne w odróżnieniu od złego, stratnego, niszczącego czy niemiłego nie trzeba żadnych organizacji (w tym religijnych).

> Dla ateistów nie ma podziału na dobrych i złych. Ci ateiści, którzy próbują być konsekwentni, tworzą etyki oparte na przykrości i przyjemności. Według nich wszystko, co niesie przyjemność, a nie przynosi przykrości, jest dobre. To oczywiście wypaczona etyka, ale ateista innej nie stworzy, bo nie ma jak. Musiałby uznać obiektywne wartości, a nie ma ich w tym świecie.
Skąd czerpiesz takie dokładne informacje o ateistach? Czy oni mają jakąś organizację, w której deklarują jacy są? Gdzie można się zapoznać z podstawami programowymi ateistów?
07-09-2015 11:07 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Przeciwnie, dla dobrych idei jest miejsce właśnie w ateizmie - miejsce otwarte a nie zajęte (zamknięte) przez bóstwo. I właśnie dlatego dotyczy tego świata, bo nie ma świata innego (urojonego).

No to gdzie w tym świecie widziałeś zło? Ktoś je sfotografował, zbadał pod mikroskopem?

>Z samej logiki, z konsekwentnego rozumienia pojęć widać, że dobrze być dobrym, a niedobrze być złym.

Dla kogo niedobrze? Dla gwałciciela niedobrze jest gwałcić? Dla złodzieja niedobrze jest kraść? Jeśli złodziej ma pewność, że nie zostanie przyłapany, czemu miałby się hamować? Przecież nie ma obiektywnych wartości, które mówiłyby co ma zrobić.

>W schizofrenię wpadają chyba twórcy boskich legend, jak choćby tej z księgi Hioba, gdzie "Bóg" dokucza człowiekowi. Jakimż trzeba być świrem, by tak kogoś dręczyć? Widzisz tam jakieś boskie dobro?
>[Nawet jak potem wszystko zostało jakoby naprawione, to i tak nie zmienia faktu, że w międzyczasie postać boska okazała się być, mówiąc eufemistycznie, wrednym draniem.]

To tylko legenda.

>> To tak jakby głosić ateizm ale twierdzić, że dusza ludzka wchodzi w zapłodnioną komórkę.
>Nie rozumiem co ma ateizm do biologii - jeśli ktoś dopatruje się zjawisk duchowych w mechanizmach przyrody, to przecież nie z powodu świeckiego (bezbożnego) światopoglądu. Moim zdaniem "dusza" powstaje i kształtuje się w relacjach międzyludzkich.

Dusza nieśmiertelna?

>> Ludzie religijni nie torturują bo wiedzą, że byłoby to obiektywnie złe.
>Widzisz co piszesz? Przybijanie do krzyża albo święta inkwizycja nie były wynalazkami religijnymi? O kim mówiono "krzyż ma na plecach, nienawiść w sercu, na ustach Jezus Maryja"? Dobrzy ludzie nosili na klamrach napis "Gott mit Uns"?

Nie napisałem, ze wierzący nie robią złych rzeczy. Ale jesli ich nie robią to dlatego, że odróżniają dobro od zła. Ateista nie może odróżniać tych dwóch rzeczy. Jeśli je odróżnia to nie jest ateistą tylko wydaje mu się, że nim jest.

>> Ateista nie może uznać, że byłoby to obiektywnie złe, bo zło jest urojeniem.
>Wystarczy uznać, że jest złe subiektywnie (dla człowieka), by widzieć, że nie jest dobre. Urojone "dobro obiektywne" (pozaludzkie, nie z tego świata, boskie(?)) nie poprawia automatycznie człowieka, za to często go psuje.

Nie ma czegoś takiego jak zło subiektywne. Jeśli złodziejstwo jest złe subiektywnie, to znaczy że nie jest złe samo w sobie (a więc tylko komuś WYDAJE SIĘ subiektywnie, że jest złe). Co za tym idzie: nie ma powodu, żeby nie kraść.

>> Dobro i zło są pojęciami religijnymi.
>Dziwnie rozumiesz pojęcia. Z religią wiąże się chyba głównie wiara w bóstwa (nie ma bezbożnych religii), a do rozpoznania co dobre, korzystne, budujące, przyjemne w odróżnieniu od złego, stratnego, niszczącego czy niemiłego nie trzeba żadnych organizacji (w tym religijnych).

Nie. Religia to dużo więcej niż bóstwa. Platońska wiara w świat idei jest wiarą religijną.

>> Dla ateistów nie ma podziału na dobrych i złych. Ci ateiści, którzy próbują być konsekwentni, tworzą etyki oparte na przykrości i przyjemności. Według nich wszystko, co niesie przyjemność, a nie przynosi przykrości, jest dobre. To oczywiście wypaczona etyka, ale ateista innej nie stworzy, bo nie ma jak. Musiałby uznać obiektywne wartości, a nie ma ich w tym świecie.
>Skąd czerpiesz takie dokładne informacje o ateistach? Czy oni mają jakąś organizację, w której deklarują jacy są? Gdzie można się zapoznać z podstawami programowymi ateistów?

To wszystko wynika z analizy tego, czym ateizm jest. Jeśli istnieje gdzieś obiektywne dobro i obiektywne zło, jeśli istnieją jakieś powinności moralne, to pochodzą one z innego świata (bo w tym świecie nikt nie sfotografował powinności moralnych), albo wyłącznie są tworem ludzkiego umysłu (a więc są urojeniami, a co za tym idzie, nie trzeba ich przestrzegać). Ateista nie wierzy w świat wyższy, więc dla niego dobro i zło to ludzkie urojenia. A obiektywnie nie ma nic złego w byciu złodziejem bo wszystko jest subiektywne.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Ateista nie może odróżniać tych dwóch rzeczy. Jeśli je odróżnia to nie jest ateistą tylko wydaje mu się, że nim jest.

A jak pies odroznia zlo od dobra (jak na przylad nasika na dywan i spuszcza glowe i podkula ogon bo wie, ze zle zrobil) to jest religijny?

Kazda religia potrafi odrozniac zlo od dobra czy tylko katolicka?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Pies nie odróżnia dobra od zła. Spuszcza głowę bo ludzie go wyuczyli, że pewne zachowania są karane.
michał_w (79 punktów)
>Dla kogo niedobrze? Dla gwałciciela niedobrze jest gwałcić? Dla złodzieja niedobrze jest kraść? Jeśli złodziej ma pewność, że nie zostanie przyłapany, czemu miałby się hamować? Przecież nie ma obiektywnych wartości, które mówiłyby co ma zrobić.
Tak w kwestii formalnej. Gwałciciel, morderca i złodziej kierują się swoimi popędami niezależnie od światopoglądu. Nikt mi też nie wmówi, że w całej historii ludzkości byli to sami ateiści. Podejrzewam nawet, że byli w znacznej mniejszości. To tyle jeśli chodzi o religię jako cudowne panaceum na wszelkie bolączki trapiące ludzkość.

By wstrzymać się od ww patologii żadna religia nie jest potrzebna. Wystarczy stary, dobry pragmatyzm. W świecie realnym po prostu nie da się być bezkarnym w 100% i niesie to ze sobą określone konsekwencje. Czy ktokolwiek chciał by żyć w społeczeństwie gdzie zbrodnia jest czymś normalnym?

Kradniesz i zabijasz? Masz duże szanse, że sam zostaniesz okradziony lub zamordowany. Jak nie Ty to ktoś z Twojej rodziny, przyjaciół itp. Proste jak budowa cepa: "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe". Do tego nie potrzeba religii czy nawet jakiejś strasznie zaawansowanej inteligencji.

Wystarczy na chwilę wyobrazić sobie społeczeństwo dopuszczające tych zachowań by stwierdzić, że jego szanse na przetrwanie są nikłe lub żadne. Nawet jeśli pojawi się takie wynaturzenie to znika z powierzchni Ziemi dość szybko. Ewolucja, po prostu.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Tak w kwestii formalnej. Gwałciciel, morderca i złodziej kierują się swoimi popędami niezależnie od światopoglądu. Nikt mi też nie wmówi, że w całej historii ludzkości byli to sami ateiści. Podejrzewam nawet, że byli w znacznej mniejszości. To tyle jeśli chodzi o religię jako cudowne panaceum na wszelkie bolączki trapiące ludzkość.

Nie pisałem, że wierzący nie robią złych rzeczy. Ale chociaż wiedzą, że to rzeczy złe. Ateiści uważają, że to oni decydują o tym, co dobre a co złe. Co wiec stoi na przeszkodzie uznać, że dobre jest zabijanie?

>By wstrzymać się od ww patologii żadna religia nie jest potrzebna. Wystarczy stary, dobry pragmatyzm. W świecie realnym po prostu nie da się być bezkarnym w 100% i niesie to ze sobą określone konsekwencje. Czy ktokolwiek chciał by żyć w społeczeństwie gdzie zbrodnia jest czymś normalnym?

Aha, czyli jak kogoś zabiję to nagle zbrodnia stanie się w Polsce normalna. Serio, nie.

Poza tym można robić wiele świństw, które nie wyjdą na jaw. Żadna żona nie jest w stanie na 100% kontrolować, czy mąż ją zdradza. Jeśli jakiś gość jest pragmatystą i postępuje odpowiednio bo mu się to opłaci, to co go powstrzyma przed zdradą? Jest na wakacjach, sam, nikt go nie zna. Jeśli ograniczymy się do pragmatyzmu, to nie można takiemu mężowi nic zarzucać.

>Kradniesz i zabijasz? Masz duże szanse, że sam zostaniesz okradziony lub zamordowany. Jak nie Ty to ktoś z Twojej rodziny, przyjaciół itp. Proste jak budowa cepa: "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe". Do tego nie potrzeba religii czy nawet jakiejś strasznie zaawansowanej inteligencji.

Jak sobie codziennie idę do centrum handlowego, żeby zakosić browara, albo paczkę klamerek, ewentualnie proszek do prania, to mam duże szanse że ktoś mnie okradnie? Nie powiedziałbym.

Morderstwo już prędzej może pociągnąć za sobą odwet. Ale jeśli kogoś spotkam gdzieś na pustyni, albo na odludziu, w lesie, to nikt się nie dowie, że go zabiłem. Dlatego pragmatyzm może najwyżej powiedzieć: "nie rób drugiemu co tobie niemiłe, jeśli są duże szanse, że zostaniesz za to ukarany przez ludzi". Ale pragmatyzm nie zabrania mi robić złych rzeczy w ogóle.

>Wystarczy na chwilę wyobrazić sobie społeczeństwo dopuszczające tych zachowań by stwierdzić, że jego szanse na przetrwanie są nikłe lub żadne. Nawet jeśli pojawi się takie wynaturzenie to znika z powierzchni Ziemi dość szybko. Ewolucja, po prostu.

Taki pragmatysta w sytuacji, w której nikt się nie może dowiedzieć o jego zachowaniu, nie będzie mieć żadnych hamulców. I nie wiem w jaki sposób czyjeś zbrodnie miałyby sprawić, że nagle społeczeństwo będzie się tego dopuszczać.
08-09-2015 00:18 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)
Twoje zdanie o tym , że jakoby 90 procent ateistów nie przemyślało swego ateizmu ( bo gdyby przemyślało - to wrociłoby go wiary) jest takim piramidalnym nonsensem, że wychodzi poza każdą znaną skalę bzdury i głupoty. JACKU PRZYPADKU - nie idź tą drogą.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Twoje zdanie o tym , że jakoby 90 procent ateistów nie przemyślało swego ateizmu ( bo gdyby przemyślało - to wrociłoby go wiary) jest takim piramidalnym nonsensem, że wychodzi poza każdą znaną skalę bzdury i głupoty. JACKU PRZYPADKU - nie idź tą drogą.
>
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.

Prawie żaden ateista nie zdaje sobie sprawy, że ateizm wyklucza istnienie dobra i zła. I tym samym wyklucza sens bycia moralnym.
08-09-2015 15:00 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
Ateizm wyklucza istnienie "Pambucka". Dobro czy zło nie mają nic wspólnego z ani Pambuckiem ani z ateizmem. Słabo trollujesz. Daleko tobie do Worka_Kości.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Ateizm wyklucza istnienie "Pambucka". Dobro czy zło nie mają nic wspólnego z ani Pambuckiem ani z ateizmem. Słabo trollujesz. Daleko tobie do Worka_Kości.

Ateizm buddyjski czy idealistyczny faktycznie nie neguje dobra i zła, ale wtedy jest to postawa religijna. Natomiast ja mam na myśli ateistów, którzy opierają się na logice i empirii. Czyli tych, co to ciągle chcą dowodów na istnienie Boga.
pawel_wr (4297 punktów)
>Ateizm buddyjski czy idealistyczny faktycznie nie neguje dobra i zła, ale wtedy jest to postawa religijna. Natomiast ja mam na myśli ateistów, którzy opierają się na logice i empirii. Czyli tych, co to ciągle chcą dowodów na istnienie Boga.
Czy możesz napisać jasno , o co Tobie chodzi ?!?! O jakie dowody prosisz ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ale gdzie prosiłem o jakieś dowody? Mówię tylko jak jest.
Marco Rolle (419 punktów)
(zablokowany)

Cytat:
>Prawie żaden ateista nie zdaje sobie sprawy, że ateizm wyklucza istnienie dobra i zła. I tym samym wyklucza sens bycia moralnym.


Nareszcie jakiś Ateista bo zwymiotować można od tych religiantów forumowych.
To dobre a to złe ,tego nie rób a to rób itd przykazy normy pouczenia zakazy itp
Takie zachowywać się wypada a takie nie.
Dobra ,sami ustalamy sobie co nam pasuje w życiu robić i jak żyć .
Ja lubię być miły i sympatyczny wobec ludzi bo jest mi dobrze.
Kocham moje dziecko które jest priorytetem w moim życiu.
Czasem kocham a czasami nie moją żonę.
W skrócie szanuję innych a sam żyję jak mi pasuje.
I nie potrzebuję zmian .
Po prostu "To jest To"
Marco Rolle (419 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
>Prawie żaden ateista nie zdaje sobie sprawy, że ateizm wyklucza istnienie dobra i zła. I tym samym wyklucza sens bycia moralnym.
>


>Nareszcie jakiś Ateista bo zwymiotować można od tych religiantów forumowych.
>To dobre a to złe ,tego nie rób a to rób itd przykazy normy pouczenia zakazy itp
>Takie zachowywać się wypada a takie nie.
>Dobra ,sami ustalamy sobie co nam pasuje w życiu robić i jak żyć .
>Ja lubię być miły i sympatyczny wobec ludzi bo jest mi dobrze.
>Kocham moje dziecko które jest priorytetem w moim życiu.
>Czasem kocham a czasami nie moją żonę.
>W skrócie szanuję innych a sam żyję jak mi pasuje.
>I nie potrzebuję zmian .
>Po prostu "To jest To"

Wmawia się ludziom że seks to jedna z najwyższych potrzeb a gwałcenie jest złe.
Seks to w zależności od jednostki potrzeba lub nie a gwałt to irracjonalny gest.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365