Zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż w Polsce istnieje masa firm - także tych najbardziej znanych - których jakość usług jest nieporównywalnie niższa od standardów i oferty. Zastanawiam się jak szybko takie firmy wypadały by z rynku w krajach z długoletnimi doświadczeniami wolnorynkowymi, bowiem świadomość konsumencka w krajach tzw. Euopy Zachodniej, wskazuje że wiele z polskich potentatów w takiej rzeczywistości nie wytrwało by nawet miesiąca.
Trudno sobie na przykład wyobrazić, żeby UPC oferująca Internet, który wskutek użycia Google Maps potrafi się wyłączyć do konieczności ponownego uruchomienia komputera, utrzymała się na rynku w jakimś państwie zachodnioeuropejskim, w którym pojedyncze przypadki spowolnienia sieci powodują masowy odpływ klienteli. Z taką firmą zawiera się pewną umowę na czas, która w takim przypadku w kraju zachodnim od razu straciła by jakąkolwiek wartość.
Kiedy w Polsce może dojrzeć wolny rynek, w takim stopniu, że konsumenci będą szybko usuwać z rynku firmy będące analfabetami usługodawczymi? |