 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-10-2015 13:15 | Arminius (25555 punktów) | Płynna płeć
4 na 6 | Dr. Paul R. McHugh wybitny naukowiec (autor 6 książek i 125 naukowych artykułów w prestiżowych i liczących się czasopismach naukowych), profesor psychiatrii z najlepszego amerykańskiego szpitala (będącego równocześnie bardzo poważaną placówką naukową) Johns Hopkins Hospital w Baltimore - kilka miesięcy temu zaszokował liberalne środowiska w USA ( i na całym świecie) swoimi opiniami na temat "transdżenderyzmu" Przyrównał go do psychicznej ułomności (wymagającej leczenia), stwierdzając stanowczo, iż zmiana płci jest niemożliwa ( co jest - nota bene - oczywiste) i że osoby "które zmieniły płeć" tak de facto nie stały się mężczyznami czy kobietami, tylko przekształciły się w niezbyt wyraziście zdefiniowane z punktu wiedzenia psychicznego postacie typu: sfeminizowany mężczyzna czy też zmaskulinizowana kobieta. Oskarżył też wszystkich zalecających korektę chirurgiczną płci o promowanie i sprzyjanie owej psychicznej ułomności. McHugh stwierdził również, iż z najnowszych badań wynika, iż skala samobójstw wśród osób, które dokonały operacyjnej "zmiany płci" jest 20 razy (sic!!!) większa niż wśród ludzi nie mających kłopotów z tożsamością płciową. Ujawnił także - podpierając się danymi dostarczonymi przez Vanderbilt University oraz londyńską klinikę dziecięcą zajmującą się dziećmi mającymi problemy z tożsamością płciową, (London Portman Clinic), że u dzieci które doświadczają takiego "płciowego rozdwojenia" ów problem w przypadku 70 - 80% (sic!!!) znika wraz z dorastaniem. W opinii profesora obecna administracja rządowa, show bussiness ( Hollywood) oraz mainstreamowe media takie jak "Time" promują transpłciowość jako absolutnie naturalny i normalny fenomen, wyrządzając ową postawą szkodę tak szeroko rozumianemu społeczeństwu jak i - przede wszystkim - owych osobom transpłciowym, traktując ich przypadłosć jako rzecz absolutnie zwyczajną, zamiast - na odwrót - zdefiniować ich stan jako problem natury psychicznej i w konsekwencji wdrożyć opiekę, leczenie i prewencję. Profesor podkreśla, że owo silne odczucie przynależności do innej płci jest fałszywe - i nie korespondując z fizykalną realnością jest po prostu rodzajem ułomności psychicznej, a jeżeli zostanie potraktowane inaczej ( niewłaściwie zdiagnozowane) może prowadzić do smutnych konsekwencji. McHugh porównuje odczucie osób utrzymujących, iż ich tożsamość płciowa jest różna od fizyklaności ich ciała do "bardzo szczupłej osoby", która cierpiąć na anoreksję i przyglądająć sie co dzień w lustrze dochodzi do wniosku, iż jest otyła. To - patologiczne zdaniem profesora - założenie, iż płeć jest konstruktem psychicznym niezależnym od realnej cielesności (przypomina trochę - nota bene - ów koncept inną teorię, według które rasa jest "konstruktem psychicznym") prowadzi do karygodnych sytuacji, polegających na tym, iż w określonych stanach USA ( Klaifornia np.) wprowadzono prawa zabraniające psychiatrom pracy z dziećmi doświadczającymi problemów dot. płciowej tożsamości - nawet jeżeli jest na to pelna zgoda i wola rodziców. W opinii profesora tego typu polityka władz stanowych zakrawa na "znęcanie się and chorymi dziećmi". Mc Hugh podkreśla, iż w jego macierzystej placówce (Johns Hokins Hospital w Baltimore) z powodów przez niego przedstawionych zawieszono wykonywanie (stan z czerwca tego roku) operacji chirurgicznej zmiany płci. Przedstawione pokrótce opinie są bardzo stanowcze i kontrowersyjne. Jednakże zważywszy na osobę profesora, placówkę naukowo - medyczną jaką on reprezentuje oraz dane jakie przytacza - należy potraktować je z jak największą powagą. W mojej opinii zwłaszcza dane statystyczne przytaczane przez profesora - porażają. cnsnews.co(*)der-mental-disorder-sex-change | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | 4poryroku (951 punktów) | Czy mógłbys sie odnieść do hermafrodytyzmu w kontekście tego co piszesz?
|
|
1 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To przecież oczywiste, że płci nie można zmienić, podobnie jak nie można zmienić się z istoty ludzkiej w żabę. To, że naukowcy (a raczej "naukowcy", w praktyce: ideolodzy) wmawiają, że istnieje coś takiego jak płeć psychiczna, robią pośmiewisko z samych siebie.
|
|
 | 2 na 2 | 4poryroku (951 punktów) | >To przecież oczywiste, że płci nie można zmienić, podobnie jak nie można zmienić się z istoty ludzkiej w żabę. To, że naukowcy (a raczej "naukowcy", w praktyce: ideolodzy) wmawiają, że istnieje coś takiego jak płeć psychiczna, robią pośmiewisko z samych siebie.
Nikt nic nie chce zmieniać. Chodzi o to aby TO dostrzec:
"Na Tralfamadorii istniało pięć różnych płci i każda z nich miała swoją rolę w procesie tworzenia nowego osobnika. (...) Prawdziwą bombą z punktu widzenia moralności była, nawiasem mówiąc, wiadomość jaką Billy uzyskał od Tralfamadorczyków na temat życia płciowego na Ziemi. Powiedzieli mu, że załogi latających talerzy zidentyfikowały na Ziemi co najmniej siedem płci niezbędnych do podtrzymania gatunku.(...) Powiedzieli mu, że na Ziemi nie byłoby dzieci bez męskich homoseksualistów. Homoseksualistki nie były do tego niezbędne. Nie byłoby dzieci bez kobiet po sześćdziesiątce. Mężczyźni po sześćdziesiątce nie byli natomiast konieczni. Nie byłoby dzieci bez innych dzieci, które zmarły w pierwszej godzinie po urodzeniu. I tak dalej."
Kurt Vonnegut (z książki Rzeźnia numer pięć)
|
|
6 na 6 tom36 (229 punktów) (zablokowany) | >płci jest niemożliwa ( co jest - nota bene - oczywiste) i że osoby "które zmieniły płeć" tak de >facto nie stały się mężczyznami czy kobietami, tylko przekształciły się w niezbyt wyraziście >zdefiniowane z punktu wiedzenia psychicznego postacie typu: sfeminizowany mężczyzna czy też >zmaskulinizowana kobieta. Oskarżył też wszystkich zalecających korektę chirurgiczną płci o >promowanie i sprzyjanie owej psychicznej ułomności.
boshe co za durnoty...
>McHugh stwierdził również, iż z najnowszych badań wynika, iż skala samobójstw wśród osób, które >dokonały operacyjnej "zmiany płci" jest 20 razy (sic!!!) większa niż wśród ludzi nie mających >kłopotów z tożsamością płciową.
A juz to zdanie kompromituje pana 'profesora' calkowicie. Jesli juz to nalezalo by porownac skale samobojstw wsrod osob ktore dokonaly operacyjne zmiany i takich nie dokonaly operacji ale nie utozsamiaja sie ze swoja plcia biologiczna.
Tak wiec mozna sobie 'rewelacje' profesora porozwazac co najwyrzej jako przyklad jak dostosowac 'badania' pod ideologie..
|
|
8 na 8 | farmer (22440 punktów) | >Dr. Paul R. McHugh wybitny naukowiec
A mógłbyś jeszcze wspomnieć o jego powiązaniach z Watykanem i kościołem? O pedofilii w kościele USA i o tym jak przypadkowo wybrano go do "przekonywania" że wspomnienia u dorosłych o molestowaniu w dzieciństwie to wydumki?
Jest jeszcze kilka kwiatków z jego działalności ale qrfa że tak powiem albo składasz temat do kupy albo czytaj se to sam.
|
|
 | 1 na 1 | eipi (774 punktów) | > A mógłbyś jeszcze wspomnieć o jego powiązaniach z Watykanem i kościołem?> O pedofilii w kościele USA i o tym jak przypadkowo wybrano go do "przekonywania" że wspomnienia u dorosłych o molestowaniu w dzieciństwie to wydumki?Ponieważ lubimy obiektywność i źródła, poniżej pierwsze z brzegu (kto chce, znajdzie więcej): www.nytime(*)buse-panel.html?pagewanted=all
|
|
2 na 2 | eipi (774 punktów) | Odp: Płynna płeć (cz. 1) | > Dr. Paul R. McHugh wybitny naukowiec (autor 6 książek i 125 naukowych artykułów w prestiżowych i> liczących się czasopismach naukowych), profesor psychiatrii z najlepszego amerykańskiego szpitala> (będącego równocześnie bardzo poważaną placówką naukową) Johns Hopkins Hospital w BaltimoreWszystko to imponujące, jednakże zaczynanie argumentacji tezy od powoływania się na autorytet osoby i instytucji może budzić podejrzenia, że innych rzetelnych argumentów brak. Prawda bowiem takiego wsparcia nie potrzebuje, lecz "narzuca się mocą samej prawdy" (deklaracja Soboru Watykańskiego II) W istocie, czytając dalsze wywody, dostrzegam osobiste opinie PT profesora - z którymi można się nie zgadzać, lub zgadzać, w szczególności z racji jego autorytetu - nie dostrzegam natomiast żadnej naukowej argumentacji. Stąd wnosić można, że Mr McHough w tym wypadku wypowiada się jako osoba prywatna, nie naukowiec, a zatem jego dorobek naukowy nie ma w tym przypadku znaczenia. > "transdżenderyzmu"> Przyrównał go do psychicznej ułomności (wymagającej leczenia), stwierdzając stanowczo, iż zmiana> płci jest niemożliwa ( co jest - nota bene - oczywiste) i że osoby "które zmieniły płeć" tak de> facto nie stały się mężczyznami czy kobietami,No właśnie - na tym poziomie, o którym tu mowa, jest to istotnie oczywiste. Nie jest to więc żadne odkrycie profesora, lecz zwykły banał, który w żaden sposób nie pogłębia naszego zrozumienia problemu. > McHugh stwierdził również, iż z najnowszych badań wynika, iż skala samobójstw wśród osób, które> dokonały operacyjnej "zmiany płci" jest 20 razy (sic!!!) większa niż wśród ludzi nie mających> kłopotów z tożsamością płciową.Nie znam tych badań, ale takie porównanie jest w sposób oczywisty nierzetelne, co dowodzi albo niekompetencji, albo złej woli. Właściwym byłoby porównanie odsetka samobójstw osób które "zmieniły płeć" i w grupie kontrolnej, tj. osób które tego nie uczyniły, jakkolwiek miały analogiczne problemy z tożsamością płciową. Nie znam takich badań, ale nie spodziewałbym się, by w grupie pierwszej odsetek ten był wyższy (a priori przypuszczałbym, że istotnie niższy). Bez trudu natomiast uwierzę, że osoby z zaburzoną tożsamością znacznie częściej popełniają samobójstwa - biorąc pod uwagę skalę różnorodnego związanego z taką sytuacją stresu, byłoby dziwne, gdyby było inaczej! > Ujawnił także - podpierając się danymi dostarczonymi przez Vanderbilt University oraz londyńską> klinikę dziecięcą zajmującą się dziećmi mającymi problemy z tożsamością płciową, (London Portman> Clinic), że u dzieci które doświadczają takiego "płciowego rozdwojenia" ów problem w przypadku 70 -> 80% (sic!!!) znika wraz z dorastaniem.I co z tego? (zakładając, że dane te są rzetelne) > media takie jak "Time" promują transpłciowość jako absolutnie naturalny i normalny fenomen,Jest naturalny, podobnie jak wszelkie inne skłonności ludzkie, bo występuje w naturze. Chyba że ktoś sądzi, że ktoś wywołuje transpłciowość sztucznie? Co nie znaczy, że nie stanowi pewnego odchylenia od statystycznej normy. > wyrządzając ową postawą szkodę tak szeroko rozumianemu społeczeństwu jak i - przede wszystkim -> owych osobom transpłciowym,Wzbudzanie i wzmacnianie poczucia "nienormalności", grzeszności, choroby, psychicznej dewiacji z pewnością wyrządza dużo mniejsze szkody. > traktując ich przypadłosć jako rzecz absolutnie zwyczajną, zamiast - na> odwrót - zdefiniować ich stan jako problem natury psychicznej i w konsekwencji wdrożyć opiekę,> leczenie i prewencję.Jestem jak najbardziej za opieką i leczeniem - w szczególności chirurgiczną i farmakologiczną korekcją 2- i 3-rzędowych cech płciowych (oczywiście, gdy pacjent sobie tego życzy). Intryguje mnie natomiast ta "prewencja". Czyżby profesor twierdził, że transpłciowość jest nabyta? A może zakaźna? > Profesor podkreśla, że owo silne odczucie przynależności do innej płci jest fałszyweBrednia, bijąca w oczy swą oczywistością i równie uparcie powtarzana we wszelkich dyskusjach na temat problemu. Odczucie nie może być fałszywe, ponieważ jest z definicji subiektywne. Gdybym nawet czuł się Napoleonem, moje odczucie - jakkolwiek nie podzialane przez otoczenia i zapewne słusznie  - jest i pozostaje faktem. Na tym zresztą właśnie polega problem. Nie byłoby go, gdyby owo odczucie dało się po prostu "anulować"
|
|
3 na 3 | eipi (774 punktów) | Odp: Płynna płeć (cz. 2) | >McHugh porównuje odczucie osób utrzymujących, iż ich tożsamość płciowa jest różna od fizyklaności >ich ciała do "bardzo szczupłej osoby", która cierpiąć na anoreksję i przyglądająć sie co dzień w >lustrze dochodzi do wniosku, iż jest otyła.
Być może jest to niezłe porównanie, acz nie do końca. Anorektyczka która "przyglądająca sie w lustrze dochodzi do wniosku, iż jest otyła" popełnia błąd poznawczy. Osoba transseksualna ma pełną - i to nieznośną - świadomość, że fizycznie jest innej płci, niż wewnętrznie się czuje.
Większości ludzi zapewne trudno to sobie wyobrazić, z powodu zwykłego braku refleksji. Dla mnie to nie transseksualizm, czy homoseksualizm wydają się dziwne i tajemnicze, a raczej właśnie to co jest powszechne i uważane za normalne, a przez to nie dostrzegane.
Dla dobra dyskusji założę Arminusie, że jesteś takim właśnie normalnym, heteroseksualnym mężczyzną. Proszę więc, wytłumacz mi: - skąd wiesz, że jesteś mężczyzną (nie chodzi mi o posiadanie siusiaka, ale o takie głębokie wewnętrzne poczucie, całkowicie oczywiste); - kiedy zdecydowałeś, że chcesz uprawiać sex z kobietami nie z facetami i uzasadnij dlaczego? Podobnych pytań można by oczywiście więcej.
Jak sądzę, nie ma na nie sensownej odpowiedzi, poza ew. taką, że tak się ukształtował Twój mózg (a raczej pewne specyficzne jego ośrodki). A ukształtował się przede wszystkim pod wpływem genów, hormonów i diabli wiedzą, czego jeszcze - natomiast gdy się już ukształtował, to w zasadzie koniec. Zazwyczaj ten rozwój przebiega zgodnie z programem kompatybilnym do rozwoju ciała (w sumie nie takie to dziwne: ten kształtują te same geny i zwykle te same hormony), jednak czasami się rozjeżdża. I tyle. Zjawisko całkowicie naturalne, jakkolwiek będące odchyleniem od statystycznej normy. A przy okazji będące często źródłem cierpienia dla osoby, będącej jego "obiektem".
>To - patologiczne zdaniem profesora - założenie, iż płeć jest konstruktem psychicznym niezależnym od >realnej cielesności (przypomina trochę - nota bene - ów koncept inną teorię, według które rasa jest >"konstruktem psychicznym")
Przede wszystkim chyba pomieszałeś "konstrukt psychiczny" z "konstruktem kulturowym".
Jeśli chodzi o identyfikację płciową (wewnętrzne poczucie), to jest ona stricte właśnie zjawiskiem psychicznym. Z definicji - ponieważ dotyczy pewnego stanu świadomości. Czy stan ten jest zgodny z obiektywnym stanem fizycznym ciała, czy nie, to kwestia odrębna; powyżej zarysowałem mechanizm tłumaczący statystyczną zgodność, jak i możliwość odstępstw.
Oprócz jednak płci BIOLOGICZNEJ (ta też właściwie nie jest jedna: np. płeć wg DNA, genotypowa, nie zawsze odpowiada płci fenotypowej, jaką można zidentyfikować przez cechy płciowe) oraz płci PSYCHOLOGICZNEJ istnieje RÓWNIEŻ płeć kulturowa. Język angielski jest w tym przypadku bogatszy i rozróżnia "sex" i "gender" - ten ostatni oznaczający właśnie płeć kulturową.
Chodzi tu przede wszystkim o społeczne role warunkowane płciowo, czyli np. wszelkie stereotypy, że dziewczynki są grzeczne, noszą długie włosy, bawią się lalkami i lubią kolor różowy, chłopaki nie płaczą, mężczyzna powinien być agresywny, powinien utrzymywać dom, zaś przeznaczeniem kobiety jest kinder-kuche&kirche etc.
Nota bene te ostatnie zmieniają się współcześnie w zastraszającym tempie, co tylko dowodzi, że mają one charakter stricte kulturowy. Skądinąd nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdziłby chyba, że wszystkie te rzeczy wynikają z posiadania penisa/vaginy, jakkolwiek w niektórych wypadkach i do pewnego stopnia mogą mieć uzasadnienie w ewolucji homo sapiens... Reasumując, zaprzeczanie istnieniu płci jako konstruktu psychicznego, jak i kulturowego uważam za brednię i najgorszego sortu prymitywny redukcjonizm (dla jasności: za taką samą brednię uważam sprowadzanie płci do sfery wyłącznie kulturowej, z czym czasem można się spotkać u skrajnych "genderystów").
Najbardziej naturalny, wręcz oczywisty, wydaje mi się pogląd o istnieniu różnych rodzajów, czy też "warstw" płci, które - jakkolwiek zazwyczaj silnie skorelowane - są jednak odrębne i mogą wykazywać niezależność. Szczególnym przypadkiem takiego uniezależnienia jest sytuacja osób transseksualnych.
Niestety, dla p. McHugh nie wydaje się to zrozumiałe,
>prowadzi do karygodnych sytuacji, polegających na tym, iż w określonych >stanach USA ( Klaifornia np.) wprowadzono prawa zabraniające psychiatrom pracy z dziećmi >doświadczającymi problemów dot. płciowej tożsamości - nawet jeżeli jest na to pelna zgoda i wola >rodziców. W opinii profesora tego typu polityka władz stanowych zakrawa na "znęcanie się and chorymi >dziećmi".
Istotnie, jest to karygodne. Jakkolwiek przypuszczam, że źródełem tego przepisu nie jest żadne ideologiczne zacietrzewienie, lecz reakcja na częste wcześniejsze nadużycia po stronie przeciwnej - pseudo-terapie, równie nieskuteczne, co szkodliwe, dokonywane nie tyle "za pełną zgodą", co pod presją rodziców, zazwyczaj sfrustrowanych i zaczadzonych religijnie - to dopiero prawdziwe znęcanie się nad dziećmi! Każda akcja powoduje reakcję; owa reakcja często sama okazuje się szkodliwa...
|
|
 | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Problemy z tożsamością płciową | W internecie każdy może napisać co chce i promować tę swoją "prawdę" - jako jedynie słuszną. W związku z powyższym, im więcej weryfikatorów tym lepiej. Takim weryfikatorem, jest tytuł naukowy z danej dziedziny wiedzy, dorobek naukowy, zajmowane stanowisko, instytucja w jakiej dany ktoś pracuje. Jeżeli chodzi o wszystkie te względy - McHugh jest przykładem z najwyższej półki. John Hopkins Hospital od lat zajmuje pierwsze lub drugie miejsce na liście rankingowej najlepszych szpitali w USA. Poza tym jest bardzo prestiżową placówką naukową. Poglądy profesora mogą być kontrowersyjne ale robienie zniego nawiedzonego pseudonaukowca - jest niepoważne i kompromituje tego, który tak postępuje. A propos, jakie jest Pan przygotowanie do debatowania tematu na tle osoby profesora McHugha? Niezwykle istotną kwestią, do której się Pan nie odniósł jest wprowadzony zakaz wykonywania operacji zmieniajacej płeć w owym najlepszym szpitalu w USA. To - przyzna Pan - ma swoją wymowę - bo to już nie jest opinia jednego nawet wybitnego naukowca ale jednej z najbardziej prestiżowych placówekmedycznych w USA i na świecie. Dane przytoczone przez profesora szokują. Fakt, iż wskaźnik śmiertelności wśród osób które przeszły operację "zmiany płci" jest 20 razy większy niż osób, które nie miały problemu z tozsamością plciową - ma swoją jednoznaczną wymowę. Bowiem środowiska liberalne i LGTB głoszą tezę, iż transgenderyzm to rzecz aboslutnie normalna, której nie należy tłumić, przeciwnie należy ją rozwijać i kultywować w sobie. W związku z powyższym - jeżeli tak byłoby, to operacja "przywracania" fizykanej płci poprawiałaby zdecydowanie samopoczucie i komfort owych osób. Jednakże tak nie jest - a 20 krotnie większy wskaźnik samobójstw po prostu przeraża. To nie jest 1, 2 razy więcej, to jest 20 razy więcej. Podobnie jest z danymi dotyczącymi odsetka dzieci (70 - 80 %), które doświadczają problemów z tożsamością płciową, które później w miarę dorastania "wychodzą na prostą". Otóż z tych danych jednożnacznie wynika, iż u takich dzieci w żadnym wypadku nie można rozwijać takowych tendencji - co coraz częściej dzieje się w USA, przy czym także coraz częściej pojawiają się przepisy ograniczajace władzę rodzicielską w tym zakresie. W świetle danych przytoczonych przez profesora i praktyk mająceych coraz częściej miejsce w USA pod presją lobby LGTB - nastepujace patologiczne sytuacje najpewniej mają miejsce: 1. spora część osób mających problemy z tożsamością płciową to osoby z problemem natury psychicznej (nie trzeba być profesorem psychiatrii aby wyobrazić sobie sytuację, iż tak jak są ludzie, którym wydaje się iż są Napoleonem, tak też są tacy, którzy uważają się za przynależnych do odmiennej płci), którym zamiast pomocy psychiatrycznje oferuje się operację zmieniającą ich ciało -co nie rozwiązuje ich problemu - a często poglębia i prowadzi do samobójstwa, 2. istnieje jakaś liczba osób, ktore po przejściowych problemach z tożsamością płciową w okresie dorastania - wyszłyby bez problemu na prostą. Jednakże w związku z tym, iż w tym krytycznym okresie zostały "popchnięte" do "odnajdywania swojej prawdziwej tożsamości" - nie wyszły na prostą i znalazły się w stanie powąznej konfuzji z problemami na całe życie. Jeszcze raz podkreślić należy, iż wskaźnik samobójstw wśród osób ktore przeszły operację zmiany płci z powodzeniem można porównywać ze skalą samobójstw wśrod osób które takowych problemów nie miały. Bo - w opini lobby LGTB - zmiana fizykalna(operacyjna) płci osoby mającej problem z tożsamością płciową ma przywracać człowieka do "normalności". Więc - konsekwentnie - porównanie tego wskaźnika do osób "normalnych" jest jak najbardziej na miejscu. Last - but not least, argument przebijajacy się w niektórych komentarzach o zideologizowaniu poglądów profesora jest po pierwsze neutralizowany przynajmniej częściowo jego pozycją naukową ( w szpitalu o takiej renomie jak John Hopkins nie trzymają maniaków uprawiających pseudonaukę), po drugie może być zakontrowany argumentem, iż przecież lobby LGTB także nie jest wolne od ideologii. "The Johns Hopkins Hospital is widely regarded as one of the world's greatest hospitals. It was ranked by U.S. News & World Report as the best overall hospital in America for 21 consecutive years (1991-2011). In 2012 it was briefly supplanted by the Massachusetts General Hospital, but regained the top position in 2013, before moving to third place in 2014." journals.p(*)d=10.1371/journal.pone.0016885en.wikipedia.org/wiki/Johns_Hopkins_Hospital
|
|
|  | 2 na 2 | Negev (358 punktów) | Odp: Problemy z tożsamością płciową | >Dane przytoczone przez profesora szokują. Fakt, iż wskaźnik śmiertelności wśród osób które przeszły operację "zmiany płci" jest 20 razy większy niż osób, które nie miały problemu z tozsamością plciową - ma swoją jednoznaczną wymowę.
Prawdopodobnie nie zauważył Pan uwagi forumowicza tom36, kilka postów wcześniej. Porównanie ilości samobójstw wśród osób, które przeszły operację, z ilością samobójstw wśród osób bez problemów z identyfikacją absolutnie nie jest miarodajne. Jeśli rzeczywiście profesor się na takie porównanie powołuje, to powinno się podchodzić do jego wypowiedzi na ten temat z większym dystansem. Może to świadczyć o tym, że używa naukowej reputacji do propagowania całkiem nienaukowych przekonań, czy nawet niechęci. Nie wyobrażam sobie by tej rangi profesor popełnił podstawowy wręcz i tak żenujący błąd. Zatem są dwie możliwości: ktoś źle przetłumaczył, ewentualnie zinterpretował wypowiedź naukowca, albo McHugh nieudolnie próbuje mydlić oczy. Jeśli chcielibyśmy ocenić skuteczność badanego działania jako panaceum na konkretny problem, należy porównać wyniki na próbkach poddanych działaniu, z próbkami jemu nie poddanymi, ale posiadającymi ten sam problem . Mamy tu problem identyfikacji płci. Jeśli chcemy ocenić skuteczność operacji chirurgicznej to trzeba porównać, na przykład wskaźnik samobójstw, wśród osób, które przeszły operacje z osobami, które jej nie przeszły, ale posiadającymi ten sam problem identyfikacji płci. Chcąc sprawdzić działanie leku, trzeba porównać wyniki próbki poddanej jego działaniu z nie poddaną, ale cierpiącą na tę samą chorobę. Powiedzmy, że sprawdzamy nowy lek na raka i porównujemy ilość zgonów wśród pacjentów poddanych jego działaniu z ilością zgonów wśród osób zdrowych. Idiotyczne, prawda? To właśnie mniej więcej proponuje "pański" profesor.
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Nie tylko profesor | "To właśnie mniej więcej proponuje "pański" profesor". Profesor McHugh nie jest "moim" profesorem - jest uznanym naukowcem, a jego tezy zdają się zawierać wiele prawdy. Podaję link to materiałów na temat, zamieszczając ich stosowny fragment: "According to several studies, the majority of transgenders have co-existing disorders that need to be treated. This helps to explain why regret and suicide are prevalent among transgenders. The following studies provide irrefutable evidence that transgenders overwhelmingly suffer from a variety of mental disorders. Neither CNN nor Carol Costello will report studies such as these. 1."90 percent of these diverse patients had at least one other significant form of psychopathology" reported Case Western Reserve University, Cleveland, Ohio, Department of Psychiatry in a 2009 study of transgender outcomes at their clinic. In other words, 90 percent of the patients were suffering from a mental illness that gender surgery did not alleviate. 1.61 percent of the patients treated for cross-gender identification (359 people) had other psychiatric disorders and illnesses, notably personality, mood, dissociative, and psychotic disorders according to a 2003 Dutch survey of board-certified Dutch psychiatrists. 1.A 2013 University of Louisville, KY study of 351 transgender individuals found that the rates of depression and anxiety symptoms within the study "far surpass the rates of those for the general population." About half had depressive symptoms and more than 40 percent had symptoms of anxiety. In all the rhetoric about gender change success you cannot find one sound bite from any media source that acknowledges that even one transgender suffers from a serious mental illness, much less reporting the 90 percent like Case Western Reserve University found, or the 61 percent that the survey of Dutch psychiatrists reported. The numbers are astonishingly high, yet no media reports it". thefederal(*)-the-media-tell-you-otherwise/
|
|
| | |  | 3 na 3 | Negev (358 punktów) | Odp: Nie tylko profesor | >Podaję link to materiałów na temat, zamieszczając ich stosowny fragment:
Nie dyskutuję z reputacją profesora McHugh, ani z jego twierdzeniami, bowiem za mało się na tym wszystkim znam, a sam temat mało mnie interesuje. Poddałem w wątpliwość jeden, przytoczony przez Pana dwukrotnie, a nazwany "porażającym" argument statystyczny. Jest on ewidentnie nieadekwatny i mylący. Fakt, że transseksualiści cierpią na rozliczne przypadłości psychiczne, nie zmienia fałszu zawartego w krytykowanym przeze mnie i toma36 argumencie. Podałem także dwie możliwe odpowiedzi na narzucające się pytanie: dlaczego tej klasy naukowiec i lekarz używa tak słabego argumentu.
|
|
| | | |  | 7 na 7 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Może to świadczyć o tym, że używa naukowej reputacji do propagowania całkiem nienaukowych przekonań, czy nawet niechęci.Nie znam tego konkretnego przypadku i szczerze mówiąc, nie mam ochoty poznawać. Znam za to niektóre wpisy autora wątku i wiem, że jeśli powołał się na kogoś jako na tzw. autorytet naukowy, to za tą osobą zwykle ciągnie się fetorek rasizmu, antysemityzmu lub nierzetelności. Gdyby to był normalny i rzetelny naukowiec, autor wątku by go nie czytał i nie przywoływał. > Nie dyskutuję z reputacją profesora McHugh, ani z jego twierdzeniami...I bardzo słusznie, bo nie warto. Problemem nie jest tu reputacja tego czy innego naukowca, lecz wybiórczość lektury autora wątku, ukierunkowana na wyszukiwanie dziwacznych opracowań mających potwierdzać jego własne "specyficzne" wyobrażenia (a że takich potwierdzeń dostarczają "specyficzni" naukowcy, to już inna sprawa). W poniższym linku odsyłam do mojej wcześniejszej dyskusji z autorem wątku, gdzie już sobie o takich mocno podejrzanych sławach porozmawialiśmy. Z góry jednak uprzedzam, że wdawanie się w dłuższe rozmowy z panem Arminiusem to strata czasu i niepotrzebne obciążanie serwerów tutejszego forum. www.racjonalista.pl/forum.php/s,679298#w679326
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Czy zacznie capić? | "Znam za to niektóre wpisy autora wątku i wiem, że jeśli powołał się na kogoś jako na tzw. autorytet naukowy, to za tą osobą zwykle ciągnie się fetorek rasizmu, antysemityzmu lub nierzetelności. Gdyby to był normalny i rzetelny naukowiec, autor wątku by go nie czytał i nie przywoływał."
Podaję poniżej link do wikipedowej biografii profesora - która prezentuje jego karierę o dorobek naukowy - jak również opisuje jego stanowisko naukowe w różnorakich kwestiach. Skoro Pan uważa, że za owym profesorem musi capić rasistowsko - antysemicko - nierzetelnym fetorkiem - proszę na niego wskazać? W przeciwnym razie - jeżeli jest Pan człowiekiem honoru - będzie Pan zmuszony wejść pod stół i odszczekać kalumnie rzucone na owego naukowca. Przy okazji chcę Panu wyjaśnić, iż pojęcie "normalny naukowiec" jest dziwaczną hybrydą. Domyślam się - ale to tylko moje domniemanie - iż ma Pan na myśli owe rzesze naukowców, którzy w trosce o karierę, wpływy i pieniądze powielają schemtyczne błędy Akademii ( celowe lub nie), wystawiając tym samym na szwank swoją reputację rzetelnych i etycznych badaczy.
Na marginesie. Pan wogóle nie wypowiedział się na temat meritum sprawy. Zachęcam do tego, proszę nie chować po strusiemu głowy w piasek i wyrazić swój pogląd na temat.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Zainteresowania |
"Poddałem w wątpliwość jeden, przytoczony przez Pana dwukrotnie, a nazwany porażającym" argument statystyczny. Jest on ewidentnie nieadekwatny i mylący".
Ja uważam, iż to Pan się myli i że ów argument ma swoją wagę - w kontekście twierdzeń lobby LGTB. Ale chcąc rozszerzyć spektrum argumentów i wyjść poz aargument McHugha podałem następny bardzo interesujący link i cytat z niego - z których wynika, iż to nie tylko jeden profesor ma takie a nie inne zdanie na temat . Nie ustosunkował się Pan do niego wogóle - zasłaniając się twierdzeniem "bowiem za mało się na tym wszystkim znam, a sam temat mało mnie interesuje". No to co, albo wóz albo przewóz? Interesuje się Pan czy nie debatowanym zagadnieniem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Negev (358 punktów) | Odp: Zainteresowania | >Ja uważam, iż to Pan się myli i że ów argument ma swoją wagę - w kontekście twierdzeń lobby LGTB.
W kontekście naukowym, w postaci w jakiej Pan go przytoczył, nie ma żadnej wagi. Jest całkowicie chybiony, z powodów, które już wcześniej wyłuszczyłem, zatem nie będę się powtarzał. A moje zainteresowanie tematem lub jego brak, nie ma tu nic do rzeczy.
|
|
|  | 5 na 5 | eipi (774 punktów) | Odp: Problemy z tożsamością płciową | >W związku z powyższym, im więcej weryfikatorów tym lepiej. Takim weryfikatorem, jest tytuł naukowy z danej dziedziny wiedzy, dorobek naukowy, zajmowane stanowisko, instytucja w jakiej dany ktoś pracuje. Jeżeli chodzi o wszystkie te względy - McHugh jest przykładem z najwyższej półki. John Hopkins Hospital od lat zajmuje pierwsze lub drugie miejsce na liście rankingowej najlepszych szpitali w USA. Poza tym jest bardzo prestiżową placówką naukową. Poglądy profesora mogą być kontrowersyjne ale robienie zniego nawiedzonego pseudonaukowca - jest niepoważne i kompromituje tego, który tak postępuje.
Proszę łaskawie nie manipulować mojej wypowiedzi. Nie napisałem ani nawet nie sugerowałem, że McHugh jest pseudonaukowcem, lecz że jego konkretne wypowiedzi na ten temat - przynajmniej tak jak zostały tu zreferowane - nie noszą znamion naukowości. Przeto powinny być traktowane jako jego osobiste poglądy, a w tym wypadku waga jego pozycji spada. Tezę tę podtrzymuję - nie wskazał Pan, że jest inaczej, lecz powraca do swego argumentu z autorytetu.
>Niezwykle istotną kwestią, do której się Pan nie odniósł jest wprowadzony zakaz wykonywania operacji zmieniajacej płeć w owym najlepszym szpitalu w USA.
Nie odniosłem się, bo nie znam wystarczająco tematu. Gdybym chciał dyskutować ideologicznie, suponowałbym że po prostu cała uczelnia, czy wydział jest opanowana przez konserwatystów (analogicznie jak - ukłon w Pana stronę - wiele instytucji opanowanych jest przez przedstawicieli wiadomej nacji)
>Dane przytoczone przez profesora szokują. Fakt, iż wskaźnik śmiertelności wśród osób które przeszły operację "zmiany płci" jest 20 razy większy niż osób,
Na błąd metodologiczny takiego porównania zwracałem uwagę - i nie tylko ja.
> jeżeli tak byłoby, to operacja "przywracania" fizykanej płci poprawiałaby zdecydowanie samopoczucie i komfort owych osób.
Najwyraźniej tak zdecydowanie nie poprawia. Jednak czy poprawia i na ile, nie wiemy, ze względu na wzmiankowany błąd.
Nie jest to dla mnie zresztą wielkim zaskoczeniem. Po zastanowieniu potrafię sobie wyobrazić, że wskaźnik samobójstw w tej grupie może być nawet większy (spekuluję) niż we wskazanej grupie kontrolnej (osób o zaburzonej identyfikacji płciowej, nie dokonujących takiego zabiegu). Mechanizm mógłby być taki, że osoba po chirurgicznej korekcji cech płciowych odkrywa, że problem bynajmniej nie zniknął (na co liczyła i o czym marzyła) - nadal nie jest traktowana (przynajmniej przez część otoczenia) jako pełnoprawny przedstawiciel swojej (psychicznej) płci. To musi rodzić rozczarowanie i frustrację i może prowadzić do depresji, a w skrajnym wypadku do prób samobójczych.
Jednakże wnioskowanie stąd, że przyczyną owego podwyższonego współczynnika samobójstw jest przeprowadzona operacja, byłoby równie absurdalne, jak odkrycie uczonych radzieckich, o lokalizacji narządu słuchu pająka w odnóżach (po wyrwaniu wszystkich przestaje reagować na komendy).
>Podobnie jest z danymi dotyczącymi odsetka dzieci (70 - 80 %), które doświadczają problemów z tożsamością płciową, które później w miarę dorastania "wychodzą na prostą". Otóż z tych danych jednożnacznie wynika, iż u takich dzieci w żadnym wypadku nie można rozwijać takowych tendencji - co coraz częściej dzieje się w USA,
Zasadniczo się zgadzam. Nie można jednakże również uporczywie tłumić. Obie skrajności są szkodliwe (jak i nieskuteczne)
>Last - but not least, argument przebijajacy się w niektórych komentarzach o zideologizowaniu poglądów profesora
Jak Pan może zauważył, ja takiego argumentu nie użyłem. Jakkolwiek przyznam, że sądząc z radykalizmu tez, w zderzeniu z ich wątłą naukową podstawą, podejrzewałbym istotną rolę elementu ideologicznego.
> iż przecież lobby LGTB także nie jest wolne od ideologii.
Ależ oczywiście, że nie. Jak napisałem, akcja rodzi reakcję - przy czym obecnie trudno już stwierdzić, co jest akcją, a co reakcją.
|
|
| |  | 3 na 3 | Negev (358 punktów) | >Jak Pan może zauważył, ja takiego argumentu nie użyłem. Jakkolwiek przyznam, że sądząc z radykalizmu tez, w zderzeniu z ich wątłą naukową podstawą, podejrzewałbym istotną rolę elementu ideologicznego.
Nie byłby, zresztą w takiej postawie osamotniony. Podobne przykłady, wpływu wyznawanej ideologii lub religii na poglądy głoszone w sferze naukowej są dobrze znane. Przychodzą mi tu na myśl dwie znane postacie. Zarówno Maciej Giertych jak i Michael Behe są uznanymi naukowcami z tytułami, specjalistami w praktykowanych dziedzinach nauk przyrodniczych - genetyki i biochemii. Mimo to, wyznawana religia prowadzi ich na absurdalne wręcz, manowce nauki. Dowodzi to, że autorytet naukowy, nie musi być gwarantem racjonalności głoszonych poglądów, także tych naukowych (czy raczej pseudonaukowych), gdy wpływ na nie ma wyznawana religia. Nie mam pojęcia, czy tak jest akurat w przypadku McHugha, ale jego związki z Kościołem, o których wspomina wikipedia, a także kilka postów wcześniej forumowicz farmer, budzą w tym względzie podejrzenia.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | ???? | Podrzucam link do artykułu na temat - ściśle korepondującym z problematyką podnieioną przez Profesora McHugh, zamieszczając adekwatny fragment: "Although Jenner hasn't displayed courage through his gender transition, I know another man who has. Through my website, people contact me with their stories of regret and hopelessness at living transgender, looking for a way to restore their previous life. One such story, from Dr. Stu, a physician ten years post-op, provides real-life evidence that changing genders can come with a great deal of regret, even when all standards of care and protocols are followed. Dr. Stu and many others share a common bond: regret after changing genders. Dr. Stu is sharing his personal story publicly for the first time, from the unique perspective of a medical professional. Going public with the reality of regrettable gender-change consequences in today's environment takes a heaping dose of strength and courage, and demonstrates a willingness to stand up for one's beliefs no matter the cost. Stu originally contacted me four years ago to share the regrettable consequences of his own gender reassignment surgery. He definitely got my attention in one of his first emails to me in 2011: Hurting big time from my sex reassignment surgery six years ago from male to female. I have de-transitioned successfully [gone back to the male gender], but now truly feel at odds with my mutilated body. As a physician, I would like to join forces with you to get the message out that sex reassignment surgery is a terrible mistake for most people.His is a sobering story that should be taken seriously. In his own words, Dr. Stu tells his story: "It was a trip to Colorado in March 2005 that ruined my life and erased the very body part that externally separates boys from girls at birth. The sex change surgery that I underwent permanently robbed my wife and me of true sexual intimacy. I still suffer from periods of extreme anxiety and there are bouts of depression that invade my thinking. My urinary tract has suffered from infections and personal hygiene will always take special attention as altered anatomy can easily become problematic. I often feel fatigued, and I worry about the need for ongoing hormone treatment. Testosterone has replaced the estrogen that I used to take, but having to self-administer what my body used to produce is a bimonthly reminder of what I lost by making that trip to Colorado in 2005". thefederal(*)nner-needs-therapy-not-awards/Co Pan o tym sądzi, w kontekście opinii profesora McHugh
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|