Na początku chcę zaznaczyć, że moje pytanie nie jest żadną przechwałką, gloryfikowaniem swoich cech etc. Dodając je na tym forum liczyłam na odzew inteligentnych czytelników Racjonalisty, którzy miewają podobne odczucie.
Spostrzegawczość zwykło się traktować jednoznacznie jako zaletę, w praktyce jak widać może ona być kłopotliwa w wielu sytuacjach. Uważam się za osobę spostrzegawczą. A ściślej mówiąc bardzo spostrzegawczą. Nie jest to jedynie subiektywna opinia - wszyscy moi znajomi/rodzina mogą to potwierdzić. Moim problemem jest ogromny natłok "danych" który dociera do mnie w każdej jednostce czasu. Przykładowa sytuacja, aby zwizualizować problem: Idąc ulicą przyglądam się kombinacji aut, zauważam nietypowe rejestracje, ludzi którzy mają dwie różne skarpetki, rozwiązane sznurówki. Po przejściu ulicą jestem w stanie podać mnóstwo detali - nie robię tego celowo, nie jest to wymuszone w żaden sposób. Rozmawiając z kimś jestem mimowolnie skupiona na wszelkich gestach, ruchach oczu, zwracam uwagę na prawo/leworęczność, nawyki. Konfrontując swoje opinie ze znajomymi zawsze jestem w stanie podać najwięcej szczegółów. Jednakże czuję, ze mój umysł jest w jakiś sposób zaśmiecony tymi danymi i często czuję się tym zmęczona. Chwilami udaje mi się "wybić" z tego stanu i rozmowa wydaje się wówczas dużo przyjemniejsza.
Wracając do meritum: "Spostrzegawczość zwykło się traktować jednoznacznie jako zaletę". Jestem ciekawa jakie są wasze wrażenia i opinie na ten temat. Proszę nie 'hejtować' temtu - choć wiem, że pytanie może wydawać się trywialnie. |