Wszystko zaczęło się od tego, że w 1578 r. Mark Scalliot - angielski zegarmistrz - sporządził cieniutki łańcuszek z uprzężą ze złota, za pomocą którego to wihajstera udało mu się ujarzmić pierwszą pchłę. Jednakże okres świetności pchlich cyrków przypada na okres od początków 19 wieku do czasów II wojny światowej. Obecnie owa specyficzna rozrywka w zasadzie jest już na wymarciu. Autentyczne pchle cyrki występują jeszcze podczas festiwalu piwnego (Oktoberfest) w Bawarii. Jednakże są to już ostatni Mohikanie w tej branży - zastępowani nieubłaganie mechanicznymi ersatzami. Pchły - kandydatki na cyrkówki - naprzód uważnie obserwowano i spośród poddanej obserwacji populacji wybierano osobniki szczególnie nadające się do późniejszych występów. Po dokonanej selekcji szczęśliwym wybrankom nakładano na korpusy filigranowe uprzęże i łańcuchy wykonane właśnie z tego złota - w których pozostawały już do końca żywota. Pchle cyrkówki nie były poddawane treningowi. Do ich klasycznego repertuaru zaliczało się ciągnięcie wyszukanych miniaturowych powozów, karoc, rydwanów itp. ponadto kopały piłkę (efekt ów osiągano poprzez skrępowanie specjalnymi pętami tylnych bardzo mocno rozwiniętych odnóży pchlich, które drażnione dokonywały próby skoku, nieudanego rzecz jasna; w zamian dokonywały one kopnięcia miniaturowej piłeczki), skakały przez płonące koła, kręciły karuzele, woziły Napoleona i Cezara oraz grały w pchlej orkiestrze. Ten ostatni popisowy numer polegał na tym, iż pchły bogato przystrojone i wyposażone w miniaturowe instrumenty przyklejano w miniaturowej areny, którą następnie podgrzewano. Owady chcąc uciekać wprawiały swoimi tylnymi kończynami w ruch owe miniinstrumenty - co generowało efekt grania. Zwłaszcza ten ostatni "gwóźdź w programie" może przyprawić o skurcz żołądka - ze względu na oczywiście nieetyczny, okrutny i karczemny w swej istocie charakter tej rozrywki - gdy zastosujemy współczesną perspektywę. Pamiętajmy jednakże, iż istniejącym obecnie cyrkom ze zwierzętami możemy w zasadzie postawić te same zarzuty - w każdym razie do ich obejrzenia nie zachęcam. Przy okazji funkcjonowania pchlich cyrków rozwinęła się sztuka filigranowego jubilerstwa, której dzieła - do dziś są zachowane ich kolekcje - zadziwiają swoim wysmakowaniem, maestrią i detalem. Niektóre z nich z powodzeniem mogłyby z powodzeniem konkurować z dziełami samego Faberge. Z kolei w Meksyku owe pchle orkiestry przystrajano w oryginalne stroje - stanowiące mikroskopijne cacuszka wyszukanej garderoby. Meksykanie w ogóle mają swoistą predylekcję do - dającym się we znaki homo sapiens - owadów. Jeszcze większą estymą niż pchły cieszą się tam karaluchy. A karaluch (La Cucaracha), który aby maszerować musiał brać działki marihuany, stał się bohaterem Rewolucji Meksykańskiej i najbardziej popularnej pieśni z tego okresu - "La Cucaracha". dziwowisko.pl/pchli-cyrk/www.antora(*)603/20060302-QZD08071_cyrk.HTMwww.youtube.com/watch?v=B_27Hi1In6o |