Zadziwiające jak wielu ludzi myli sobie Arktykę z Antarktyką - umieszczając przedstawicieli fauny arktycznej w Antarktyce i vice versa. Najpewniej wynika to z fałszywego założenia, że skoro tu lód i tam lód - to "wsio rawno".
Przykładem takiego niezamierzonego falsyfikowania jest lokowanie pingwina na północy naszego globu - podczas gdy jest to ptak typowy dla Antarktyki - z wyjątkiem kolonii pingwinów na Archipelagu Galapagos - funkcjonującej tam dzięki zastrzykowi zimnej wody aplikowanemu przez Prąd Peruwiański.
Jednakże w owym błędzie kryje się przewrotne ziarno prawdy. Otóż pingwin antarktyczny zostal tak właśnie nazwany, ponieważ przypominal bardzo swą aparycją ptaka zwanego w j. walijskim "pingwen", a j. zaś portugalskim i hiszpańskim "pinguinos", a który to ptak dzisiaj ma nazwę "alka olbrzymia".
Niewątpliwie z ekologicznego punktu widzenia był to odpowiednik pingwinów na półkuli północnej. Piszę "był" - bo niestety jest to już gatunek wymarły.
Alka olbrzymia była wcale okazałym ptaszyskiem. Dochodziła do 1 metra długości, miała czarno - białe upierzenie, była nielotem, ważyła do 5 kilogramów. Jej środowiskiem były otwarte akweny północnego Atlantyku. Jaja składała na skalistych występach północnoatlantyckich "bird islands". Polowano na nią zaciekle od niepamiętnych czasów dla jej mięsa, jaj, pierza, puchu (nie tak cenny jak kaczki edredonowej ale jednak). Indianie z Nowej Fundlandii traktowali jej dzioby jako rodzaj amuletu towarzyszącego zmarłemu w wędrówce do lepszego świata.
Z początkiem 19 wieku była to już populacje wielce przetrzebiona. Jej jedyna zwarta i zdrowa kolonia utrrzymywała się skutecznie sie na jednej z wysepek archipelagu Vestamanna u wybrzeży Islandii. Jednakże w 1830 r. doszło tam do erupcji wulkanicznej, która zmasakrowała kolonię. Kilkadziesiąt ocalałych osobników przeniosło się na pobliską wysepkę Eldey i tam właśnie w 1844 r. zabito wiosłem ostatnią parę alek. Od tamtego czasu co pewien okres pojawiają się sensacyjne doniesienia o zlokalizowaniu osobnika alki olbrzymiej - ale jak do tej pory nie zostały one pozytywnie zweryfikowane.
Jak wspomniano alka była trzebiona z powodu swojego mięsa. Było ono podtstawą przygotowywania przez Inuitów grenlandzkiego smakołyku o dźwięcznej nazwie "kiviak". Przepis na kiviaka jest następujący: weź upolowaną alkę ( obecnie kiviak przygotowywany jest na bazie mięsa alki zwyczajnej, bliskiej krewnej wymarłego gatunku), obedrzyj ją z pierza, ciasno owiń w foczą skórę, wsadź do szczeliny skalnej lub przysyp piaskiem ( ochrona przed drapieżnikami), wyjmij po kilku tygodniach/miesiacach ( w zależności od gustu i smaku) i spożyj wraz z kośćmi, najlepiej - ze względu na zapach - na zewnątrz zamkniętego pomieszczenia. Wśród amatorów arktycznych delicji istnieje spór o to, czy kiviak ma bardziej " zaakcentowany aromat" od hakarla - tradycyjnego dania kuchni islandzkiej. To ostatnie przygotowywane jest w sposób cokolwiek podobny. Truchło wypatroszonego i zdekapitowanego rekina grenlandzkiego umieszcza się w zagłębieniu przysypywanym żwirem i pozostawia na okres 6 do 12 tygodni dla celów fermentacji. Następnie sfermentowane mięso wyciąga się , kraje na waskie pasy i suszy przez kilka tygodni. Po takim zabiegu w zasadzie nadaje się już do smakowania.
Smacznego!
www.obsev.(*)0-most-horrifying-foods/180705