110 lat temu był rok 1905 - annus mirabilis, w którym A.Einstein, w periodyku naukowym " Annalen der Physic" opublikował cztery artykuły konstytuujące teorię względności i otwierające "postnewtonowską" epokę w nauce. Einstein dzisiaj jest absolutnym megacelebrytą, a jego osiągnięcie przedstawiane jest zazwyczaj w popularno-naukowym przekazie jako szczytowe osiągnięcie aboslutnego geniusza, bez wzmianek o kluczowym wkładzie innych naukowców. A tymczasem prawda jest zasadniczo inna. Sukces Einsteina jest- jak przystało na nową epokę -... względny, a jego wielkość jest relatywizowana osiągnięciami innych naukowców, bez których dorobku Einstein nie byłby w stanie w żadnym wypadku opublikować owych czterech artykułów. Wśród grupy uczonych pominiętych, na czoło wybija się genialny francuski matematyk Henri Poincare.
Średniowieczny filozof i teolog, Bernard z Chartres powiedział: "jesteśmy jak karły, które wspinają się na ramiona gigantów, by widzieć więcej od nich i dalej sięgać wzrokiem, i to nie za sprawą bystrości swojego wzroku, czy wysokości ciała, lecz dzięki temu, że wspinamy się w górę i wznosimy na wysokość gigantów " - mając na myśli średniowiecznych uczonych w relacji do antycznych. Dla Einsteina takim gigantem był ów francuski uczony. Poincare odwalił najcięższą robotę przygotowując grunt pod teorię względności. Mozolnie przetarł szlak ku teorii, po której to gotowej scieżce przespacerował się bez wysiłku Einstein i ... wybił ostatnią cegiełkę w murze oddzielającym stare od nowego. Zapewne było to genialne pchnięcie ale Poincare ze względu na swój równie genialny co tytaniczny wysiłek jest - obiektywnie rzecz biorąc - współtwórcą rzeczonej teorii, która winna się zwać z tego powodu teorią względności Poincare/Einsteina.
Do zaistnienia patologicznego stanu rzeczy, w którym dorobek Francuza jest nieuwzględniany, przyczynił się wielce sam Einstein. Był on wybitnym naukowcem ale jako człowiek ogromnie rozczarowywał. Cechowała go posunięta do granic możliwości pycha i arogancja, przybierająca niejednokrotnie formę zachowań swoiście agresywnych. Do tego był ogromnie egoistyczny oraz emocjonalnie niedojrzały, tak trochę w typie Piotrusia pana. Najlepiej o tych wszystkich jego cechach świadczy sposób w jaki traktował swoją żonę - Serbkę Milevę Maric, uzdolnioną matematyczkę, która - domniemywa się - mogła mieć istotny wkład w jego osiągnięcia. Według dzisiejszych standardów byłoby to kwalifikowane, psychiczne znęcanie się nad osobą. Wśród podlinkowanych materiałów jest biogram Milevy z Wikipedii - którego lekturę polecam zainteresowanym tematem, a który wcale gruntownie ukazuje ów patologiczny stosunek Einsteina do Milevy.
Osobnik o tak egotycznych cechach osobowościowych nie mógł na polu naukowym zachowywać się inaczej.
Jest rzeczą charakterystyczną i szokującą - iż Einstein w swoich artykułach nie powołał się na osiągnięcia innych naukowców, w tym zwłaszcza na dokonania Poincare - osiągnięcia, które tworzyły absolutnie konieczną podwalię pod jego dorobek naukowy. Zrobił to celowo- bo okraszenie jego rozprawek przypisami ukazałoby jednoznacznie współautorstwo teorii względności - na którą pragnął ustanowić swój monopol.
Taki zabieg według dzisiejszych standardów jest sensu stricto immoralny i takowym też był w 1905 roku. W dniu dzisiejszym za takie numery można mieć sprawę o plagiat i skończyć jako przestępca z wyrokiem albo przynajmniej jako skazany przed sąd dyscyplinarny danej uczelni.
Wniosek jest więc prosty. Einstein zachował się podle i czas najwyższy poddać rewizji jego osiągnięcia, przedstawiając innych uczonych (zwłaszcza Poincare) jako ich równie ważnych współautorów.
W podlinkowanych materiałach prócz biogramu Milewy są: audycja programu II PR - w której dwaj profesorowie (prof. Jerzy Lewandowski i prof. Marek Demiański -Katedra Teorii Względności i Grawitacji Uniwersytetu Warszawskiego) wypowiadają się rocznicowo, w tym także na temat współautorstwa Poincare w tworzeniu teorii względności oraz artykuł prezentujący wkład Poincare w powstanie teorii względności jak również kulisy szalbierstwa Einsteina i na jego korzysć - którego fragment cytuję:
"Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity"
2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded")
3.suggested that "mass depends on speed"
4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest"
5. "derived the Lorentz transformation"
It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that,
"As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902".
EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity."
pl.wikipedia.org/wiki/Mileva_Marićwww.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htmwww.polski(*)n-nie-wymyslil-jej-od-poczatku