 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-11-2015 16:03 | VonM (709 punktów) | Redefinicja wolontariatu
3 na 3 | Jako świeży absolwent studiów często poruszam tu tematy bezrobocia, jakiego niestety osobiście doświadczam. I zastanawiam się jaki udział w kreowaniu bezrobocia ma bardzo modne w ostatnich latach rozszerzanie założeń wolontariatu. Niestety urzędy statystyczne nie dzielą zatrudnionych na wolontariuszy i tradycyjnych, niemniej jednak bardzo bym chciał zobaczyć wykresy korelacyjne pomiędzy odsetkiem pracujących w wolontariacie, a ogólnym poziomem bezrobocia. Mam nieodparte wrażenie, że wielu zapomniało o tym, że wolontariat to nieodpłatna forma pomocy dzieciom, starym i chorym coraz częściej wierząc, że całkowicie naturalnym zjawiskiem, jest oczekiwanie, że ludzie będą pracować za darmo. Co niepokojące, coraz więcej osób posiada zdolność wyżywienia się cennym doświadczeniem a chęć zarabiania pieniędzy postrzegana jest jako postawa roszczeniowa.  Oczywiście jestem jak najbardziej zwolennikiem tradycyjnego wolontariatu, zresztą nawet bardzo lubiana przeze mnie aktorka promuje pewną akcję  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Odpowiem Ci z punktu widzenia pracodawcy i byłego wolontariusza. To nowe podejście do wolontariatu jest szansą dla pracowitych i takich co mają jako tako poukładane w głowie. Wolontariat daje szansę na: - zdobycie doświadczenia, czyli w perspektywie zdobycie pracy, - nawiązanie znajomości, czyli w perspektywie zdobycie pracy, - zdobycie pracy właściwej, - zmianę pracy.
Po to jest ten nowoczesny wolontariat. Chcesz - korzystaj, nie chcesz - nie.
Problemem, jaki sam obserwuję jest to że młodzi po studiach w większości przypadków nie wiedzą czego chcą: ot tu poszuka pracy, a może wolontariat, a może nie, a może wyjadę za granicę, itd...
Świadomy wolontariat jest dla tych, którzy chcą szybko (pół roku) stać się dzięki wolontariatowi dobrymi pracownikami, i potem dostać płatną pracę.
Zapewne są tacy, którzy to wykorzystują, ale raczej do prostych prac, a na taki wolonatariat po studiach, nie powinieneś się pchać.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
 | 3 na 3 | Grzegorz (5685 punktów) | >Odpowiem Ci z punktu widzenia pracodawcy i byłego wolontariusza. To nowe podejście do wolontariatu jest szansą dla pracowitych i takich co mają jako tako poukładane w głowie. Wolontariat daje szansę na: >- zdobycie doświadczenia, czyli w perspektywie zdobycie pracy, >- nawiązanie znajomości, czyli w perspektywie zdobycie pracy, >- zdobycie pracy właściwej, >- zmianę pracy.
Owszem, tak powinno być, i są firmy w których działa to tak jak napisałeś. Ale podejrzewam że autorowi chodziło o równie częste przypadki gdzie wolontariat jest traktowany bardziej w stylu pańszczyźnianym, czyli przyjmujemy studenta/wolontariusza, zlecamy mu nudną i mało rozwojową robotę, a jak przestanie to wytrzymywać to po prostu szukamy kolejnego. Mam na szczęście wrażenie że dobra sytuacja na rynku pracy (plus wysychanie unijnej $$$ na niekończące się pseudodofinansowania) przesunie powoli wolontariat w kierunku tego co opisałeś...
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Trzeba wybrać sobie taki wolontariat, który przyniesie korzyści. A jak ktoś idzie wkładać listy do kopert i robić wysyłkę przez 8 h/dzień to tak jest. Masz rację do prostych prac wystepuje zjawisko wykorzystywania. Człowiek po studiach powinien się rozeznać, co chce robic i po co mu wolontariat.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
6 na 6 | spellbinder (8577 punktów) | Ja już jako dzieciak się przeciwko wolontariatowi (zwłaszcza przymusowemu  ) buntowałem. Kiedy robili akcję sprzątania śmieci z okazji "dnia ziemi", to moją pierwszą uwagą było to, że "to nie ja naśmieciłem". Pani oczywiście uważała, że to nieważne, bo jak chcę mieć piękną Ziemię, to muszę szpszątać. Ja na to, że przecież są służby, które się tym zajmują, z podatków opłacane. Na sugestię, że za darmo pracować nie będę, sypały się uwagi. To samo ze zbieraniem żołędzi dla dzików w ZOO, jakoś nikomu nie przyszło do głowy, że skoro ZOO ma zysk z mojej pracy, to może powinno jednak coś odpalić. A z czego wynika obecny problem z wolontariatem? No to oczywiste. Jest więcej ludzi niż miejsc pracy i zawsze znajdzie się łoś, który za mglistą obietnicę poprawy swojej sytuacji gdzieś tam w odległej przyszłości jest w stanie zapierniczać za darmo. Jakie są korzyści z wolontariatu? Nie żadne zdobycie doświadczenia, tylko to, że mama i tata przestanie truć cztery litery, że "byś pracę znalazł", bo 25 latkowi nie wypada cały dzień w domu siedzieć. Praca to nie jest szkoła, żeby człowiek za swój czas w niej spędzony dostawał w zamian "doświadczenie". Uleganie temu trendowi tylko jeszcze bardziej psuje sytuację.
|
|
3 na 3 | Marcin Trollosiewicz (1120 punktów) | Takie moje słowo | |
|
4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | Odp: Redefinicja wolontariatu | Byłem kiedyś wolontariuszen. W czasie powodzi, powodzianon coś tam pomagałem ale na stałe zatrudnienie liczyć nie przyszło mi do głowy. Tym, myślałem zawsze, charakteryzuje się wolontariat, że jest to wysiłek za darmo w imię jakiegoś wyższego niby celu, z przekonania. Żeby zdobywać w ten sposób doświadczenie zawodowe, w głowie mi się lekko nie mieści i współczuję tym, którym zmieścić się musi. Jak to odbywa się w praktyce? Robisz gdzieś pół roku za darmo, żeby cię później zatrudnili czy robisz w ogóle za darmo, żeby zatrudnili cię gdzie indziej?
Jaskinia Trolli team
|
|
 | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Tym, myślałem zawsze, charakteryzuje się wolontariat, że jest to wysiłek za darmo w imię jakiegoś wyższego niby celu, z przekonania.
Bez niby. Taki powinien być wolontariat. Kiedyś były bezpłatne lub niskopłatne staże, które jednak dawały gwarancję zatrudnienia. Wolontariusze z definicji poświęcają swój wolny czas dla jakiejś szlachetnej idei. Teraz to stoi na głowie.
|
|
|  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | Nie bez niby, bo ja tam w pocie czoła zasuwałem, żeby ludziom pomóc a później się okazało, że ktoś nade mną sporo kasy na tym przekręcił a i wolontariusze mojego szczebla kradli na potęgę a najbardziej potrzebujący zostali bez żadnej pomocy, bo nawet pies z kulawą łapą miał ich gdzieś.
A staże wciąż mają się dobrze. Może nie każdy wie, że Urzędy Pracy żądają od potencjalnych pracodawców gwarancji zatrudnienia stażysty po jakimś okresie podczas gdy same z takiego obowiązku się nie wywiązują i masa ludzi pracuje tam latami za półdarmo i bez żadnych korzyści przysługujących pracownikom na etacie.
Jaskinia Trolli team
|
|
| |  | 2 na 2 | Marcin Trollosiewicz (1120 punktów) | > Może nie każdy wie, że Urzędy Pracy żądają od potencjalnych pracodawców gwarancji zatrudnienia stażysty po jakimś okresie podczas gdy same z takiego obowiązku się nie wywiązują i masa ludzi pracuje tam latami za półdarmo i bez żadnych korzyści przysługujących pracownikom na etacie.Ja wiem, bo pracowałem tak w PUP przez rok za 800 zeta z kadzeniem, że dostanę umowę  A obowiązek "zatrudnienia po" to raptem powiedzmy miesiąc lub trzy, no można się ustatkować w życiu Jaskinia Trolli team
|
|
| | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Pracowałam kilka lat wraz z kolezankami na zasadzie wolontariatu. Czyli zgodnie z założeniem było to w wolnym czasie, bez wynagrozenia, dla wyższego celu i nikt na nas nie zarobił. Beneficjentami naszej pracy były dzieciaki. Tylko żadnej z nas nie przyszło nawet do głowy ani nazywać tego wolontariatem ani nikomu się tym chwalić, ani jakichkolwik papierzysk z tej okazji wypisywać.
Wolontariat taki, o którym mówicie też poznałam i wywołało to we mnie niesmak.
|
|
| | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > A obowiązek "zatrudnienia po" to raptem powiedzmy miesiąc lub trzy, no można się ustatkować w życiu  W "moim" UP taki obowiązek w ogóle nie występuje. W samym Urzędzie można bez końca pracować na stażu choć od pracodawców deklaracji zatrudnienia się wymaga. Znam osobiście dziewczyny, które tak się puszczają, bo lepszego wyjścia dla siebie nie widzą.
Jaskinia Trolli team
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Marcin Trollosiewicz (1120 punktów) | > W "moim" UP taki obowiązek w ogóle nie występuje.Nie no, przecież pisałem, że w moim UP odnośnie UP ten obowiązek też nie istnieje, tylko dla innych pracodawców  Jaskinia Trolli team
|
|
 | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Byłem kiedyś wolontariuszen. W czasie powodzi, powodzianon coś tam pomagałem ale na stałe zatrudnienie liczyć nie przyszło mi do głowy.I wychodzi na to, że jedni robią w czasie powodzi "wolontariat", a inni dostają za to kasiorę  Bo Pan Kowalski, właściciel sklepiku osiedlowego, robi za darmo, bo inaczej mu mieszkanie zaleje. To logiczne, że ma w tym swój interes. Ale Pan Jóźwiak, strażak mieszkający pod Kowalskim już nie ma tego interesu i dostaje za to kasę
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|