Przypływy i odpływy morskie to cyklicznie powtarzające się zmiany poziomu wody we wszechświatowym oceanie. Są one spowodowane siłami przyciągania Ziemi,Księżyca i Słońca. Ich wielkość jest determinowana różnorakimi czynnikami, takimi jak głębokość morza, rodzaj wybrzeża, wreszcie zmienna relacja Słońca i Księżyca względem Ziemi, będąca konsekwencją jej ruchu obrotowego.
Najsilniejsze są przypływy syzygijne, występujące wówczas gdy siły grawitacyjne Słońca i Księżyca ulegają skumulowaniu, w związku z ułożeniem się tych ciał niebieskich na linii prostej względem Ziemi. Występują one dwa razy w miesiącu, podczas pełni i nowiu Księżyca.
Odwrotnością syzygijnych, są przypływy kwadrowe, które również mają miejsce dwa razy w miesiącu ( koniec pierwszej i trzeciej kwadry księżyca), a które występują wówczas, gdy Ziemia, Słońce i Księżyc tworzą układ kąta prostego – co minimalizuje skutki oddziaływania sił grawitacyjnych.
Przypływy syzygijne same w sobie nie są groźne – bo wiadomo jest, dzięki tablicom pływowym, gdzie oraz w jakim natężeniu i zasięgu występują. Jednakże jeżeli na przypływ syzygijny nałoży się dodatkowy, nieprzewidywalny czynnik – wtedy pojawia się potencjalna możliwość wystąpienia megapowodzi. Takim czynnikiem może być wysoka fala sztormowa (storm surge) wygenerowana huraganowym wiatrem, wiejącym na obszarach, które sprzyjają powstawaniu takiego spiętrzenia wody (płycizny).
I właśnie w celu zabezpieczenia się przed takim kataklizmem, po smutnych doświadczeniach powodzi z 1953 r.(doszło wówczas do niefortunnej kombinacji takich czynników jak przypływ syzygijny, bardzo niskie ciśnienie, wyjątkowo silny huragan powodujący falę sztormową o wysokości do 6 metrów, która wtargnąwszy w głąb terytorium GB dokonała ogromnych spustoszeń; w Holandii straty były jeszcze większe.) Brytyjczycy wybudowali na Tamizie w latach 80 – tych ubiegłego wieku „The Thames Barrier” - rodzaj ruchomej zapory, mającej bronić aglomeracji Londynu przed powtórzeniem się koszmaru z 1953 r.
I właśnie ta megastruktura jest głównym bohaterem brytyjskiego filmu „Flood” z 2007r. - klasycznej produkcji z gatunku „disaster movie”, ze wszystkim jego zaletami i wadami. Do tych ostatnich zaliczyć należy sporą – jak zwykle w tego typu produkcjach – ilość scen i wątków, które w j. angielskim określa się słowem „cheesy”. Polecając jego obejrzenie na plus należy zapisać niezłe efekty specjalne ( Londyn mielony przez falę sztormową), świetne, oryginalne zdjęcia bariery oraz pewien zakres treści filmu nie będący aż tak bardzo na kursie kolizyjnym z nauką i rzeczywistością.
Na marginesie zasadniczego motywu, warto zwrócić uwagę na charakterystyczne dla współczesnych produkcji zachodnich wątki politycznej poprawności – obecne w tego typu dziełach. W tym wypadku są to Murzyni obsadzeni w rolach wyłącznie pozytywnych postaci oraz – zgodnie z paradygmatem feministycznym – kobiety przejmujące pałeczkę od mężczyzn i jeszcze lepiej niż oni sprawdzający się na kierowniczych stanowiskach – w tym wypadku w zakresie zarządzania kryzysem.
Po obejrzeniu filmu – koniecznie należy wysłuchać eksperta od bariery na Tamizie – który elokwentnie wyjaśnia co w tym thrillerze było prawdą, a co nie.
Ekscytujacych wrażeń!
www.youtube.com/watch?v=8NzmO5cFRY0risques.tv/video.php?id_DTvideo=269