Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wbrew woli autora

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-11-2015 22:24Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Wbrew woli autora
Co sądzicie o wydawaniu książek wbrew woli autora ? Podam przykład Franza Kafki. Jego powieści "Zamek", "Proces" i "Ameryka" nie zostały skończone i zgodnie z wolą Kafki nie miały być wydane. Powieści te jednak trafiły do kanonu literatury, choć nie zostały do końca zrozumiane. Pamiętam, że szkole "Proces" był lekturą. Obłęd. Nie przeczytałem do dzisiaj i się cieszę, bo nie dość, że powieść jest niedokończona, to na dodatek wydana wbrew woli autora. Moim zdaniem jest to niemoralne, wydawanie i czytanie. Mogę sobie tylko wyobrazić jaką tragedią dla pisarza jest pokazanie światu jego nieskończonego działa. Straszna perspektywa.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Mogę sobie tylko wyobrazić jaką tragedią dla pisarza jest pokazanie światu jego nieskończonego działa. Straszna perspektywa.
Możesz tego nawet doświadczyć na tym forum, bo jeśli nieskończoną odpowiedź na wątek prześlesz do "Brudnopisu" (co oznacza ni mniej ni więcej "niegotowe do publikacji") i w czasie, gdy ona będzie tam zapisana moderator przeniesie wątek do innego działu, to odpowiedź zostanie automatyczne opublikowana. A przynajmniej kiedyś tak mi się zdarzyło i faktycznie było to irytujące.

No ale zmarli się nie irytują.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
msyk (454 punktów)
Dla Kafki to nie skończyło się tragedią. Proces np. jest szanowaną powieścią, którą przeczytały miliony czytelników. Trudno o większy sukces. I jego sława tylko od tego wzrosła.

Moim zdaniem zasadą powinno być, że jeżeli pisarz nie chce aby coś wydano po jego śmierci, powinien zniszczyć rękopisy i kopie.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Dla Kafki to nie skończyło się tragedią. Proces np. jest szanowaną powieścią, którą przeczytały miliony czytelników. Trudno o większy sukces. I jego sława tylko od tego wzrosła.
>Moim zdaniem zasadą powinno być, że jeżeli pisarz nie chce aby coś wydano po jego śmierci, powinien zniszczyć rękopisy i kopie.
>
Być może walczył z chorobą, aż do śmierci - to by tłumaczyło to, że rękopisów nie zniszczył. Jeżeli nie chce, żeby to wydano, to powinno się uszanować jego wolę. Chodzi tu przecież o niedokończone dzieło.
msyk (454 punktów)
>Być może walczył z chorobą, aż do śmierci - to by tłumaczyło to, że rękopisów nie zniszczył. Jeżeli nie chce, żeby to wydano, to powinno się uszanować jego wolę. Chodzi tu przecież o niedokończone dzieło.

Jeżeli walczył z chorobą, która uniemożliwiła mu tak prostą czynność jak spalenie rękopisów, to można założyć, że był niepoczytalny i, że jego wybory były z tego powodu nietrafne.
Szkoda byłoby, gdyby zamroczony chorobą pisarz zniszczył swoje wybitne dzieła.

Z drugiej strony nie jestem pisarzem i nie wiem na ile istotny jest jego pomnik, dla pisarza, po śmierci. Myślę, że to jest główny czynnik jaki należy wziąć pod uwagę.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli walczył z chorobą, która uniemożliwiła mu tak prostą czynność jak spalenie rękopisów, to można założyć, że był niepoczytalny i, że jego wybory były z tego powodu nietrafne.

Nie można założyć. Równie dobrze choroba mogła mu unieruchomić ciało zachowując pełnię władz umysłowych.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Moim zdaniem jest to niemoralne, wydawanie i czytanie.<<
Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne, albo tuczące.
oregani (375 punktów)
(zablokowany)
A gdyby to było niedokończone urządzenie, które na przykład obniża zużycie paliwa o połowę, także byś się rzucił do niszczenia, bo zawiedziony ludzkością autor zlecił jego zniszczenie? A może szanując jego wolę nie wykorzystywałbyś w codziennym życiu tej dogodności? Czy po prostu tak sobie ustaliłeś, co wolno zniszczyć po śmieci, a czego nie wolno? Jeśli chcesz się czegoś pozbyć z tego świata, to zrób to sam a nie dyryguj innymi mówiąc im, co mają uczynić, nie zrzucaj na nich konsekwencji własnych decyzji, bo oni nadal jeszcze pozostają na tej planecie. "Proces" to doskonała lektura, w której zakończenie jest bez znaczenia.
msyk (454 punktów)
Zapytałeś nas o zdanie, ja jestem ciekaw jakie są twoje powody aby twierdzić, że to dramat dla pisarza. Dlaczego uważasz że byłoby to straszne dla pisarza? Czy dlatego, że uważał, że jego pomnik literacki po śmierci ucierpiałby na tym? Czy masz inne powody?
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Zapytałeś nas o zdanie, ja jestem ciekaw jakie są twoje powody aby twierdzić, że to dramat dla pisarza. Dlaczego uważasz że byłoby to straszne dla pisarza? Czy dlatego, że uważał, że jego pomnik literacki po śmierci ucierpiałby na tym? Czy masz inne powody?

Chodzi mi o uszanowanie woli zmarłego, bo zmarły nie może się już bronić. Jeżeli chodzi o Kafkę, to wydawanie niedokończonych dzieł wbrew woli, jest podwójnie niemoralne. Zapytaj się malarza, czy pokarze ci niedokończony obraz; zapytaj się poety, czy pokarze ci niedokończony wiersz. Poza tym niektórzy piszą dla siebie i niekoniecznie chcą, aby ktoś ich dzieło zobaczył.
25-11-2015 17:17 
 Ocena 1 na 1
D.Sprenglewski (426 punktów)
>Jeżeli chodzi o Kafkę, to wydawanie niedokończonych dzieł wbrew woli, jest podwójnie niemoralne.
Niby dlaczego "podwójnie"?

>Zapytaj się malarza, czy pokarze ci niedokończony obraz;
Żaden raczej nie pokarze, ale niektórzy pokażą (wielu współczesnych artystów pokazuje nawet całe procesy powstawania dzieła, od szkicu, po ukończony projekt).

>Poza tym niektórzy piszą dla siebie i niekoniecznie chcą, aby ktoś ich dzieło zobaczył.
Gdyby, po mojej śmierci, ktoś chciał opublikować moje niedokończone teksty (zaznaczając, że są niedokończone), nie miałbym nic przeciwko. Ale ja nie piszę "do szuflady". Mniemam też, że każdemu, kto "pisze dla siebie", skrycie marzy się publiczna aprobacja jego tekstów.

Pozdrawiam i do przeczytania
spellbinder (8577 punktów)
Kafka był za życia niedoceniony i wcale nie wierzył w to, że jest nawet dobrym pisarzem. Więc technicznie rzecz biorąc, gdyby znał dalsze losy swoich dzieł, pewnie by się zgodził

Ale, ale. Po co się trupami zajmować (jak wiadomo denatowi jest już wszystko jedno co się dzieje na świecie), skoro palący problem mamy pod bokiem - jak bowiem przekonać ludzi do nieczytania cudzych wypocin - i to ludzi całkiem jeszcze żyjących?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365