 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-12-2015 05:33 | CalvinKlein (40 punktów) | Suma przeciwko poganom
-1 na 5 | Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.
Przystępujemy do podania racji, za pomocą których udowadniali istnienie Boga tak filozofowie, jak i doktorzy katoliccy. Najpierw zatem podamy racje, którymi posługuje się Arystoteles, by udowodnić, że Bóg istnieje. Zamierzał on udowodnić to dwiema drogami na podstawie analizy ruchu. Pierwsza z nich jest następująca. Wszystko, co się porusza, jest poruszane przez coś innego. Jasne zaś jest dla zmysłów, że istnieją rzeczy, które się poruszają, jak na przykład słońce. A zatem zostaje wprawione w ruch przez coś innego,poruszającego. To poruszające więc albo się porusza, albo nie. Jeśli się nie porusza, to mamy udowodnione, co zamierzaliśmy udowodnić, mianowicie, że musi się przyjąć coś poruszającego, co samo jest nieruchome. A to nazywamy Bogiem. Jeśli zaś poruszające porusza się, to porusza się przez coś innego, poruszającego. Można więc albo postępować w nieskończoność, albo dojść do czegoś poruszającego nieruchomego. Ponieważ jednak nie można postępować w nieskończoność, trzeba przyjąć coś pierwszego poruszającego, co samo jest nieruchome. W dowodzie tym są dwa twierdzenia, które należy udowodnić. Mianowicie, że wszystko, co jest w ruchu, porusza się dzięki czemuś innemu oraz że w rzeczach poruszających i poruszanych nie można postępować w nieskończoność. Pierwsze z tych twierdzeń udowadnia Filozof w trojaki sposób. Po pierwsze: jeśli coś porusza się samo, to zasadę swego ruchu musi mieć w sobie, inaczej byłoby oczywiście poruszane przez coś innego. Ponadto musi się poruszać bezpośrednio, to znaczy musi się poruszać dzięki sobie samemu, a nie dzięki swej części, jak zwierzę, które porusza się przez ruch nogi; w ten sposób bowiem nie całość poruszałaby się przez siebie samą, lecz jej część, a jedna część przez drugą. Musi też być podzielne i posiadać części, skoro wszystko, co się porusza, jest podzielne Przyjąwszy powyższe, Arystoteles rozumuje w następujący sposób. Przyjmujemy, że jeśli coś samo się porusza, to porusza się bezpośrednio. Zatem ze spoczynku jednej z jego części wynika spoczynek całości. Jeśli bowiem podczas spoczynku jednej części poruszałaby się inna część, wtedy nie całość byłaby bezpośrednio poruszana, lecz jej część, która się porusza, gdy inna spoczywa. Cokolwiek zaś spoczywa dlatego, że drugie spoczywa, nie porusza się samo przez się. Rzecz bowiem, która spoczywa wskutek spoczynku drugiej rzeczy, musi być także w ruchu wskutek ruchu drugiej rzeczy i w ten sposób nie porusza się przez siebie samą. Stąd więc to, o czym przyjęliśmy, że porusza się samo przez się, nie porusza się samo przez się. Wszystko więc, co się porusza, musi poruszać się przez coś innego. Bez wartości jest zarzut, jaki mógłby ktoś postawić, że nie może być w spoczynku część tego, co jak się przyjmuje, porusza się samo przez się, oraz że część może spoczywać lub poruszać się tylko przypadłościowo, jak bałamuci Awicenna. A to dlatego, że siła dowodu polega tu na tym, iż jeśli coś porusza się bezpośrednio i samo przez się, a nie ze względu na części, to jego poruszanie się nie zależy od niczego. Zarówno zaś poruszanie się czegoś podzielnego, jak i jego istnienie, zależy od części, tak że nie może poruszać się bezpośrednio i samo przez się. Nie potrzeba więc do prawdziwości wyciągniętego wniosku zakładać jako coś absolutnie prawdziwego, że część tego, co porusza się samo przez się, spoczywa. Prawdziwe zaś musi być następujące zdanie warunkowe: "Jeśli część byłaby w spoczynku, spoczywałaby całość". Zdanie to może być prawdziwe nawet wówczas, gdy poprzednik jest niemożliwy, jak na przykład prawdziwe jest takie zdanie warunkowe: "Jeśli człowiek jest osłem, jest nierozumny". Po drugie: Arystoteles udowadnia to twierdzenie w następujący sposób za pomocą indukcji. Wszystko, co się porusza z przyczyny przypadłościowej, nie porusza się samo z siebie, porusza się bowiem dzięki ruchowi czegoś innego. Podobnie jest jasne, że także to, co się porusza przez siłę zewnętrzną, nie porusza się samo z siebie, a także to, co porusza się z natury, jakby samo z siebie poruszane, jak na przykład zwierzęta, które, jak wiadomo, są poruszane przez duszę. I dalej także to, co porusza się z natury, jak rzeczy ciężkie i lekkie, ponieważ te rzeczy poruszają się pod wpływem przyczyny powodującej i usuwającej przeszkody. Wszystko zaś, co się porusza, porusza się albo samo przez się, albo z przyczyny przypadłościowej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..#1 -1 na 3 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | [Ciąg dalszy] A jeżeli samo przez się, to albo przez siłę zewnętrzną, albo z natury. A to albo jest poruszane samo z siebie, jak zwierzę, albo nie jest poruszane samo z siebie, jak to, co ciężkie i lekkie. Wszystko zatem, co się porusza, porusza się przez coś drugiego. Po trzecie: dowodzi w następujący sposób. Nic równocześnie nie jest urzeczywistnione i w możności odnośnie do tego samego. Lecz wszystko, co się porusza, o ile jest poruszane, jest w możności, ponieważ ruch jest urzeczywistnieniem tego, co jest w możności, o ile jest w możności. Wszystko zaś, co porusza, o ile porusza, jest urzeczywistnione, każda rzecz bowiem działa tylko o tyle, o ile jest urzeczywistniona. Nic zatem nie jest odnośnie do tego samego ruchu poruszającym i poruszanym. I wobec tego nic nie porusza samo siebie. Należy jednak wiedzieć, że Platon, który twierdził, że wszystko, co porusza, jest poruszane, przyjął nazwę "ruch" w szerszym znaczeniu niż Arystoteles. Arystoteles bowiem przyjął ruch w znaczeniu właściwym, to znaczy jako urzeczywistnienie tego, co istnieje w możności, o ile jest w możności; odnosi się to tylko do rzeczy podzielnych i ciał . Według Platona zaś to, co samo siebie porusza, nie jest ciałem, za ruch bowiem uważał jakąkolwiek czynność, tak że według niego zarówno pojmowanie, jak i wydawanie sądów jest pewnym ruchem, o której to koncepcji wspomina Arystoteles w III księdze O duszy. Platon więc twierdził zgodnie z tym, że pierwszy poruszyciel porusza sam siebie, mianowicie poznaje sam siebie i pragnie albo kocha siebie. Pod pewnym względem nie sprzeciwia się to twierdzeniom Arystotelesa, nie ma bowiem różnicy, czy się z Platonem dojdzie do czegoś pierwszego, co porusza siebie, czy też dojdzie się z Arystotelesem do czegoś pierwszego, co jest zupełnie nieruchome. Drugiego twierdzenia, mianowicie, że w rzeczach poruszających i poruszanych nie można iść w nieskończoność, dowodzi Arystoteles trzema argumentami. Pierwszy z nich jest następujący. Jeśli w poruszających i poruszanych postępuje się w nieskończoność, to cały ten nieskończony ciąg musi się składać z ciał, każda rzecz bowiem, która jest poruszana, jest podzielna i jest ciałem. Każde zaś ciało, które porusza inne ciało, jest równocześnie poruszane. Wszystkie zatem ogniwa tego nieskończonego ciągu poruszają się, gdy porusza się jedno ogniwo. Skoro jednak jest ono bytem skończonym, porusza się w czasie skończonym. Cały więc nieskończony ciąg porusza się w czasie skończonym. A to jest niemożliwe. Zatem nie można postępować w nieskończoność w poruszających i poruszanych. Tego zaś, że jest niemożliwe, by powyższy nieskończony szereg poruszał się w czasie skończonym, dowodzi Arystoteles w sposób następujący. Poruszające i poruszane
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
|
#2 -1 na 3 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | [Ciąg dalszy] ogniwo szeregu muszą być razem; dowodzi tego przez indukcję, omawiając poszczególne gatunki ruchu. Lecz ciała mogą być razem tylko wtedy, gdy tworzą całość albo się stykają. Skoro więc wszystkie powyższe rzeczy poruszające i poruszane są, jak wykazaliśmy, ciałami - muszą poprzez ciągłość lub stykanie się być jakby jedną rzeczą ruchomą. W ten sposób jedna rzecz nieskończona porusza się w czasie skończonym. A jest to niemożliwe. Drugi argument służący udowodnieniu tego samego jest następujący. W rzeczach poruszających i poruszanych, w których istnieje porządek - to znaczy, gdy jedna zgodnie z porządkiem poruszana jest przez drugą - dzieje się z konieczności tak, że gdy się usunie pierwszą rzecz poruszającą lub gdy przestaje ona poruszać, żadna z pozostałych nie będzie poruszać ani nie będzie poruszana. Pierwsza bowiem rzecz poruszająca jest przyczyną poruszania wszystkich innych. Lecz gdy postępujemy w nieskończoność w rzeczach poruszających i poruszanych zgodnie z porządkiem, nie będzie żadnej pierwszej rzeczy poruszającej, lecz wszystkie będą jakby pośrednimi poruszającymi. Zatem żadna z nich nie będzie mogła być poruszana. A wobec tego nic na świecie nie będzie się poruszać. Trzeci dowód sprowadza się do tego samego, tylko że ma zmieniony porządek, mianowicie zaczyna od góry. Wygląda to następująco. To, co porusza jako przyczyna pośrednicząca, może poruszać tylko wtedy, gdy istnieje coś, co porusza jako przyczyna główna. Gdy jednak w rzeczach poruszających i poruszanych postępuje się w nieskończoność, wówczas wszystkie będą jakby przyczynami pośredniczącymi - będzie tak, ponieważ, jak przyjmujemy, są one poruszającymi poruszanymi - a nic nie będzie główną przyczyną ruchu. Zatem nic nie będzie się poruszać. Widzimy w ten sposób jasno dowód obydwu twierdzeń przyjętych przy dowodzeniu pierwszą drogą, przez którą Arystoteles wykazuje, że istnieje pierwsza, nieruchoma przyczyna ruchu. Druga droga jest następująca. Jeśli każda rzecz poruszająca jest poruszana, to zdanie to jest prawdziwe albo samo przez się, albo przypadłościowo. Jeśli przypadłościowo, to nie jest konieczne. Co bowiem jest prawdziwe przypadłościowo, nie jest konieczne. Jest zatem możliwe, że żadna rzecz poruszająca nie jest poruszana. Lecz jeśli rzecz poruszająca nie jest poruszana, to nie porusza, jak twierdzi przeciwnik. Jest więc możliwe, że nic się nie porusza, jeśli bowiem nic nie porusza, to nic nie jest poruszane. Arystoteles zaś uważa za rzecz niemożliwą, by był czas, w którym nie było żadnego
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec |
#3 -1 na 3 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | [Ciąg dalszy] ruchu. Zatem pierwsze zdanie nie było możliwe, gdyż z fałszywego zdania możliwego nie wynika fałszywe niemożliwe. I w ten sposób zdanie: "Każdy poruszający jest poruszany przez coś drugiego", nie było przypadłościowo prawdziwe. Podobnie, jeśli jakieś dwie rzeczy są połączone przypadłościowo w czymś trzecim, a jedną z nich znajdujemy bez drugiej, to jest prawdopodobne, że można znaleźć drugą bez pierwszej. Tak na przykład, jeśli fakt bycia białym i muzykalnym znajdujemy w Sokratesie i odkrywamy, że Platon jest muzykalny, nie będąc białym, to jest prawdopodobne, że w kimś innym będzie można znaleźć fakt bycia białym i niemuzykal- nym. Jeśli więc rzecz poruszająca i poruszana łączą się w czymś trzecim przypadłościowo, a znajdujemy w czymś rzecz poruszaną bez poruszającej, to jest prawdopodobne, że znajdziemy także rzecz poruszającą bez tego, co jest poruszane. Przeciw tym rozważaniom nie można podnieść przykładu o dwu rzeczach, z których jedna zależy od drugiej - takie bowiem rzeczy nie łączą się same przez się, lecz przypadłościowo. Jeśli zaś powyższe zdanie jest prawdziwe samo przez się, to również wynika zeń coś niemożliwego lub niedorzecznego. Albo bowiem rzecz poruszająca musi być poruszana tym sa1 mym rodzajem ruchu, którym porusza, albo innym. Jeśli tym samym, to wówczas to, co zmienia, musi być zmieniane, to, co uzdrawia, musi być uzdrawiane, a to, co naucza, musi być uczone i to odnośnie do tej samej wiedzy. Jest to jednak niemożliwe, nauczający bowiem musi posiadać wiedzę, uczący się zaś nie może jej posiadać, a wobec tego ten sam podmiot posiadałby i nie posiadał tego samego. A to jest niemożliwe. Jeśli rzecz poruszająca jest poruszana innym rodzajem ruchu niż ten, którym porusza - na przykład, jeśli przyczyna powodująca zmianę jest poruszana co do miejsca albo przyczyna poruszająca co do miejsca powiększa się i tym podobne - to wynika z tego, że skoro rodzaje i gatunki ruchu są skończone, nie można postępować w nieskończoność. A w takim razie będzie istniał jakiś pierwszy poruszyciel, który nie jest poruszany przez coś innego. Mógłby ktoś powiedzieć, że zamyka się tu koło - w tym sensie, że po wyczerpaniu wszystkich rodzajów i gatunków ruchu trzeba wrócić do pierwszego, tak na przykład, gdy przyczyna zmiany miejsca doznaje przemiany, a przyczyna przemiany powiększa się, to znowu przyczyna powiększająca doznaje zmiany miejsca. Lecz z tego wypłynie ten sam wniosek, co wyżej, mianowicie, że to, co porusza zgodnie z jakimś gatunkiem ruchu, jest poruszane tym samym ruchem, chociaż nie bezpośrednio, lecz pośrednio. Wynika więc stąd, że trzeba przyjąć pierwszego poruszycie- la, który nie jest poruszany przez coś zewnętrznego. Gdy przyjmiemy, że istnieje pierwszy poruszyciel, który nie jest poruszany przez coś zewnętrznego, nie wynika z tego, że jest on całkowicie nieruchomy. Dlatego Arystoteles idzie dalej, mówiąc, że pierwszy poruszyciel może być dwojaki. Po pierwsze, pierwszy poruszyciel może być całkowicie nieruchomy. Przyjąwszy to, mamy już naszą tezę, mianowicie, że istnieje jakiś nieruchomy pierwszy poruszający. Po drugie, pierwszy poruszyciel może się poruszać sam przez się. I wydaje się to prawdopodobne, gdyż to, co jest samo przez się, jest zawsze wcześniejsze od tego, co jest przez coś drugiego. Jest więc logiczne, że w ciągu rzeczy poruszanych pierwsza rzecz poruszana porusza się sama przez się, a nie przez coś drugiego. Lecz gdy się to przyjmie, wynika znowu to samo. Nie można bowiem powiedzieć, że rzecz, która sama się porusza, jest cala poruszana przez całą siebie, gdyż wynikałyby z tego powyższe niedorzeczności. Mianowicie, że ktoś równocześnie by nauczał i był nauczany, i podobnie co do innych ruchów; dalej, że coś byłoby równocześnie w możności i urzeczywistnione, rzecz poruszająca bowiem jest jako taka urzeczywistniona, a rzecz poruszana w możności. Wynika więc stąd, że jedna część rzeczy poruszanej tylko porusza, a druga jest poruszana. I tak dochodzimy do tego samego, co poprzednio, mianowicie, że jest coś, co porusza, a samo jest nieruchome. Nie można zaś powiedzieć, iż obie części są poruszane w ten sposób, że jedna porusza drugą; nie można też powiedzieć, że jedna część porusza się sama i porusza drugą, ani też, że całość porusza część, ani też, że część porusza całość, gdyż wynikałyby stąd wyżej wspomniane niedorzeczności, mianowicie, że coś równocześnie poruszałoby i było poruszane tym samym gatunkiem ruchu, że byłoby także równocześnie w możności i urzeczywistnione i wreszcie, że całość nie poruszałaby się cała bezpośrednio, lecz dzięki swej części. Pozostaje więc, że w tym, co się porusza samo, jedna część musi być nieruchoma i musi poruszać drugą. Lecz ponieważ w naszym świecie w tym, co się samo porusza, mianowicie w zwierzętach, część poruszająca, mianowicie dusza, choć jest sama przez się nieruchoma, porusza się przypadłościowo, to wykazuje dalej Filozof, że w pierwszym
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec |
#4 -2 na 4 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | [Ciąg dalszy] samoporuszającym się poruszycielu część poruszająca nie jest poruszana ani przez się, ani przypadłościowo. W naszym świecie bowiem w tym, co samo się porusza, mianowicie w zwierzętach, część poruszająca porusza się przypadłościowo, ponieważ zwierzęta są zniszczalne. To zaś, co się samo porusza, a jest zniszczalne, trzeba sprowadzić do czegoś pierwszego, co się samo porusza i jest wieczne. Jest więc konieczne, by to, co się samo porusza, miało jakiegoś poruszyciela, który by się nie poruszał ani sam przez się, ani przypadłościowo. Jasne więc jest, że według poglądu Filozofa jest konieczne, by coś, co się samo porusza, było wieczne. Jeśli bowiem ruch jest wieczny, jak zakłada, to wieczne musi być powstawanie rzeczy, które się same poruszają, a podlegają powstawaniu i niszczeniu. Lecz przyczyną tej wieczności nie może być żadna z rzeczy, które poruszają się same, gdyż taka rzecz nie istnieje zawsze. Nie mogą też być tą przyczyną wszystkie poru- szające się rzeczy razem wzięte - czy to dlatego, że byłoby ich nieskończenie wiele, czy też dlatego, że nie istnieją wszystkie równocześnie. Wynika więc stąd w sposób konieczny, że musi istnieć jakiś wieczny samoporuszający się byt, który jest przyczyną nieustannego powstawania niższych rzeczy samoporuszających się. I w ten sposób jego poruszyciel nie porusza się ani sam przez się, ani przypadłościowo. Dalej, widzimy, że niektóre z bytów samoporuszających się zaczynają się od nowa poruszać mocą jakiegoś ruchu, którym zwierzę nie porusza się samo z siebie, jak na przykład dzięki trawieniu pokarmu lub dzięki zmianie w atmosferze, którym to ruchem przyczyna ruchu poruszająca sama siebie porusza się przypadłościowo. Można też z tego wnioskować, że nic z tego, co się samo porusza, a czego przyczyna ruchu porusza się sama przez się lub przypadłościowo, nie porusza się zawsze. Jednak pierwszy samoporuszający się byt porusza się zawsze, inaczej ruch nie mógłby być wieczny, skoro wszelki inny ruch jest powodowany ruchem pierwszego samoporuszającego się bytu. Wynika więc stąd, że pierwszy samoporuszający się byt jest poruszany przez przyczynę ruchu, która się nie porusza ani sama przez się, ani przypadłościowo. Dowodowi temu nie sprzeciwia się też i to, że przyczyny ruchu niższych sfer powodują ruch wieczny, a mimo to mówimy, że są w ruchu przypadłościowo. Twierdzi się bowiem, że są w ruchu przypadłościowo nie dzięki sobie samym, lecz dzięki rzeczom przez nie poruszanym, które idą za ruchem sfery wyższej. Ponieważ jednak Bóg nie jest częścią czegoś, co się samo porusza, Arystoteles prowadzi dalej dociekania i od przyczyny ruchu, która jest częścią samoporuszającego się bytu, dochodzi do przyczyny ruchu całkowicie oddzielonej, którą jest Bóg. Skoro bowiem każdy samoporuszający się byt porusza się z racji pożądania czegoś, to przyczyna ruchu, która jest częścią samoporuszającego się bytu, musi poruszać ze względu na pożądanie jakiegoś przedmiotu godnego pożądania. A przedmiot ten jest w ciągu przyczyn poruszających doskonalszy od przyczyny ruchu, dlatego że podmiot pożądający jest w pewien sposób zarówno poruszającym, jak i poru- szanym, przedmiot pożądania zaś jest przyczyną poruszającą w ogóle nieporuszaną. A zatem musi istnieć pierwsza, oddzielona przyczyna ruchu, zupełnie nieruchoma, a tą jest Bóg. Wydaje się jednak, że powyższe rozumowanie osłabiają dwa argumenty. Pierwszy z nich zwraca uwagę, że rozumowanie to wychodzi z założenia o wieczności ruchu, co katolicy uważają za błędne. Na to należy odpowiedzieć, że najskuteczniejszą drogą do udowodnienia, że Bóg istnieje, jest przyjęcie wieczności świata, bo przy tym założeniu istnienie Boga wydaje się mniej oczywiste. Jeśli bowiem świat i ruch mają początek, to jest jasne, że trzeba przyjąć jakąś przyczynę, która dała światu i ruchowi początek. Wszystko bowiem, co się staje, musi mieć w jakimś początkodawcy początek, ponieważ nic nie przechodzi z możności do rzeczywistości lub z niebytu do bytu samo przez się. Drugi argument zwraca uwagę, że w powyższych dowodach przyjmuje się, iż pierwszy byt poruszany, mianowicie ciało niebieskie, porusza się samo przez się. Z tego zaś wynika, że jest ożywione, z czym wielu się nie zgadza. Na argument ten należy odpowiedzieć, że jeśli się nie przyjmie, że pierwszy poruszyciel porusza się sam przez się, to musi się przyjąć, że jest poruszany bezpośrednio przez to, co jest zupełnie nieruchome. Stąd też Arystoteles wyprowadza wniosek w formie rozłącznej, mianowicie, że albo od razu musi się dojść do pierwszego poruszyciela oddzielonego i nieruchomego, albo do czegoś, co się samo porusza, od czego z kolei się dochodzi do pierwszego poruszyciela oddzielonego i nieruchomego. Inną drogą postępuje Filozof w II księdze Metafizyki, aby wykazać, że nie można postępować w nieskończoność w przyczynach sprawczych, lecz że należy dojść do
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec |
#5 -2 na 4 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | [Ciąg dalszy] jednej przyczyny pierwszej; a tę nazywamy Bogiem. Droga ta jest następująca. We wszystkich uporządkowanych przyczynach sprawczych to, co pierwsze, jest przyczyną tego, co pośrednie, a to, co pośrednie, jest przyczyną tego, co ostatnie - bez względu na to, czy ogniwo pośrednie jest jedno, czy jest ich więcej. Usunąwszy zaś przyczynę, usuwa się to, czego jest ona przyczyną. Gdy się zatem usunie pierwsze ogniwo, pośrednie ogni- wo nie będzie mogło być przyczyną. Lecz gdyby w przyczynach sprawczych postępować w nieskończoność, wówczas żadna z przyczyn nie będzie pierwsza. Usuwa się zatem wszystkie inne, które są pośrednie. Jest to oczywiście fałszywe. Zatem należy przyjąć, że istnieje pierwsza przyczyna sprawcza. A tą jest Bóg. Ze słów Arystotelesa można także ułożyć inny dowód. W II księdze Metafizyki wykazuje bowiem, że to, co jest najbardziej prawdziwe, jest też najbardziej bytem. W IV księdze Metafizyki zaś wykazuje, że istnieje coś najbardziej prawdziwego. Czyni tak na podstawie tego, że jedna z dwu rzeczy fałszywych jest bardziej fałszywa od drugiej, a więc jedna z nich musi być także bardziej prawdziwa od drugiej - jest tak z racji przybliżenia do tego, co jest wprost i najbardziej prawdziwe. Z tego można dalej wywnioskować, że istnieje coś, co jest najbardziej bytem. A to nazywamy Bogiem. Jan Damasceński przytacza jeszcze inne uzasadnienie, wzięte z dziedziny rządzenia rzeczami. Uzasadnieniem tym posługuje się również Komentator w II księdze Fizyki. Jest ono następujące. Rzeczywistości przeciwnych i niezgodnych nie można zawsze lub często łączyć w jeden porządek, chyba że za pomocą czyjegoś zarządzania, dzięki któremu wszystkie i każda z osobna dążą do pewnego określonego celu. Lecz widzimy, że na świecie łączą się w jeden porządek rzeczywistości rozmaitej natury i to nie czasem i przypadkowo, lecz zawsze lub często. Musi więc być ktoś, kogo opatrzność rządzi światem. A tego nazywamy Bogiem.
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec |
#6 10 na 10 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | > Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu
Eufemista...
> ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.
Ślepy eufemista.
> musi się przyjąć coś poruszającego, co samo jest nieruchome. A to nazywamy Bogiem.
Boże Nieruchomy, jakież to jest dramatycznie słabe...
Czyli jakąś cząstkę, która (rzekomo) w magiczny sposób poruszyła przed wiekami lawinę innych cząstek - gotów byłbyś nazwać "Bogiem"? Ale wiesz, że ona nie spełnia życzeń? I być może już nawet nie istnieje, bo po dokonaniu magicznego poruszenia magicznie zniknęła...?
Ćwiczenie: wszystkie nazwy "Bóg" w tekście Tomasza pozmieniaj na coś innego (do czego nie masz stosunku emocjonalnego, może "krasnoludki"?) - zobaczysz że cała "głębia" wywodu zniknie.
> Każde zaś ciało, które porusza inne ciało, jest równocześnie poruszane. > (...) Cały więc nieskończony ciąg porusza się w czasie skończonym.
To jakaś bzdura, skąd pomysł na tę "równoczesność"? Cząstka porusza cząstkę, ta leci sobie dalej i za jakiś czas porusza kolejną cząstkę - nieskończony ciąg porusza się więc w czasie nieskończonym. Nie żeby to było ważne dla istoty problemu, ale zgrzyta.
> (...) istnieje coś najbardziej prawdziwego. (...) A to nazywamy Bogiem.
Czyli "Bogiem" nazywamy każde zdanie trywialnie prawdziwe, np. "1=1". Napisz sobie na ścianie i padaj na kolana co wieczór.
Ćwiczenie 2: streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy. |
#7 4 na 4 | keram aktsu (1211 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | Nie logowałem się od dawna, ale teraz nie wytrzymałem. Powiem tylko jedno - często spotyka cię coś naprawdę fajnego, ale nie to o co się modlisz. Nie zastanawia to ciebie?
|
#8 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | #1 Tyle pisaniny i tyle przeklejania tylko po to, by udowodnić, że: - CalvinKlein zwagarował z niektórych lekcji fizyki w gimnazjum; - choć nie zwagarował, to nic nie zrozumiał; - choć nie zwagarował i być może zrozumiał, to zgłupiał całkowicie pod wpływem scholastyki religijnej i co gorsza pogańskiej (Arystotelesa ochrzcić się nie dało, a mądrzejszego 'zapomnieć' głupio). #2 Cytat:PODSTAWA PROGRAMOWA PRZEDMIOTU FIZYKA III etap edukacyjny (gimnazjum) Uczeń opisuje zachowanie się ciał na podstawie pierwszej zasady dynamiki Newtona. Treści nauczania (str. 1) Cytat:I zasada dynamiki W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli na ciało nie działa żadna siła lub siły działające równoważą się, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym. I zasada dynamiki#3 Dla ułatwienia - uwypuklę: "(...)jeśli na ciało nie działa żadna siła (...), to ciało (...) porusza się (...)"I arystotelesowsko-tomaszowego boga możesz sobie o kant dupy potłuc, bo do niczego nie jest potrzebny ani światu ani człowiekowi. Laplace powiedział to samo inaczej. #4 Arystotelesowi i jego kumplom można by wybaczyć ich ignorancję fizyczną. Lecz nie do końca. Ponad sto lat wcześniej niejaki Heraklit rozpoznał, że: "Panta rhei - Wszystko się porusza", dając wyraz genialnemu przeczuciu, że to właśnie zmienność i ruch jest naturalnym stanem rzeczy, a nie uprzedni spoczynek! - dwa i pół tysiąca lat temu!!! Nadto: Według Heraklita świat jest wieczny i odwieczny - nie stworzył go żaden bóg.Żadne 'bogi' czy 'big bangi' nie są mu potrzebne, jako 'przyczyna' ruchu.. (Heraklit z Efezu (ok. 540 p.n.e. - ok. 480 p.n.e., Arystoteles (384 p.n.e. - 322 p.n.e., www.starozytna-grecja.info/filozofowie.html) Ale potem przyszło 'uczone chrześcijaństwo', które wolało metafizyczne bzdury Arystotelesa od intuicji Heraklita. #5 Wieki minęły aż Newton dostrzegł, że ruch nie wymaga przyczyny, później Einstein zwieńczył dzieło teorią względności, negując możliwość jakiegokolwiek wyimaginowanego początkowego "spoczynku" czy "bezruchu", przyznając nieodpartą rację Heraklitowi. #6 W seminarium kościelnym CalvinKlein nie mógł się już tego nauczyć. Tam nauczył się ignorowania faktów i nauki... Stąd łyka, jak pelikan zgniłą rybę, 'uczone' bzdury: > "Jasne zaś jest dla zmysłów, że istnieją rzeczy, które się poruszają, jak na przykład słońce."Oczywiście - wokół Ziemi. Nawet więc istnienia Kopernika nie zauważył jeszcze. Nic dziwnego - mentalnie wciąż tkwi w 33 r.n.e. #7 Niektórzy - tak, ale CalvinKlein & Company w swojej bezdennej ignorancji naukowej jeszcze się nie nauczyli, że ilekroć 'religia i wiara' zaczyna cokolwiek mówić o świecie rzeczywistym, tylekroć kompromituje się, obnażając bezgraniczną niewiedzę i indolencję. #8 Zajmij się, CalvinieKleinie, naprawdę majtkami. Są do dupy - jak wszystkie inne Twoje pomysły, zwłaszcza religijne. Ale tylko dla majtek, taka właściwość jest zaletą. Drobner, 'wzruszony' bez przyczyny |
#9 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | >Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.
Na forum Racjonalisty nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznej. Czekamy niecierpliwie, CalvinieKleinie.
Drobner, deduktor...
|
#10 -4 na 4 | CalvinKlein (40 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | > streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy.Co do poznania istoty Bożej, najpierw należy przyjąć, że Bóg jest. Człowiekowi rozumnemu rzuca się to w oczy.Spostrzegamy bowiem, że wszystko, co się porusza, przez co innego jest poruszane: to co niższe przez to co wyższe, na przykład [ciała] pierwiastkowe przez ciała niebieskie; w [ciałach] zaś pierwiastkowych to co mocniejsze porusza to, co jest słabsze; podobnie w ciałach niebieskich - niższe są poruszane przez wyższe. To zaś nie może iść w nieskończoność. Ponieważ zaś wszystko, co jest poruszane przez coś innego, stanowi jakby narzędzie pierwszego poruszającego - gdyby nie było pierwszego poruszającego, wszystko, co się porusza, byłoby narzędziem. Gdyby zatem ciąg poruszających i poruszanych szedł w nieskończoność, nie byłoby pierwszego poruszającego; wszystkie więc niezliczone [byty] poruszające i poruszane byłyby narzędziami. Otóż jest rzeczą śmieszną, nawet dla ludzi nieuczonych, przyjmować narzędzia, które się poruszają bez głównego działacza. To tak jakby ktoś przyjmował, że piła albo siekiera robią bez stolarza łódź czy łóżko. Musi zatem być pierwszy poruszający, który jest najwyższy ze wszystkich; a nazywamy Go Bogiem.
Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec |
#11 8 na 8 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | > nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznejW książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną. Tego abonenta nazywamy Bogiem. Taki abonent oczywiście istnieje i możemy go znaleźć sortując w Excelu numery telefonów. A zatem Bóg istnieje, co należało udowodnić. |
#12 5 na 5 | TyDraniu (6569 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | > W książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną.Tak tak; to Liczba Pierwsza podzielna przez Trzy.
 |
#13 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | > > nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznej> W książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną.> Tego abonenta nazywamy Bogiem.> Taki abonent oczywiście istnieje i możemy go znaleźć sortując w Excelu numery telefonów.> A zatem Bóg istnieje, co należało udowodnić. Przypomina mi to Dawkinsa, który tym właśnie sposobem 'udowadnia' istnienie 'najbardziej śmierdzącego śmierdziela'. Faktycznie: za tymi 'dowodami' swąd się ciągnie jakowyś... Siarkowy swąd scholastyki-ekwilibrystyki nie z tego świata. Drobner, dziad ateusz |
#14 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | Trójca? znaczy się?  A nr telefonu pewnie 666... Drobner, kalkulator |
#15 4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) | Odp: Suma przeciwko poganom | Suchar. Stary i spleśniały. |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|