 |
Czasoprzestrzeń w praktyce. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-12-2015 00:35 | wsx666 (1067 punktów) | Czasoprzestrzeń w praktyce.
3 na 3 | Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na odległość. Nie występuje wymiana cząstek jak fotony czy gluony, ciała posiadające masę zakrzywiają czasoprzestrzeń. To zakrzywienie jest odpowiedzialne za ruch obiektów we wszechświecie, za grawitację która tworzy znane nam widzialne struktury jak planety, gwiazdy czy galaktyki. Ciekawostką jednak pozostaje sam fakt, nie sprecyzowania istoty czasoprzestrzeni jako takiej, samej w sobie. Z czego ona się składa, czym jest, mówiąc wprost...co zakrzywia obiekt posiadający masę ? Natura czasoprzestrzeni jest kluczem do zrozumienia istoty kosmosu. Tak więc moje pytanie brzmi, jeżeli doświadczalnie potwierdzono zakrzywienie czasoprzestrzeni, czym ona jest, CO W PRAKTYCE ZAKRZYWIAMY ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Abdullah (1241 punktów) | > CO W PRAKTYCE ZAKRZYWIAMY ? W zasadzie to nic nie zakrzywiamy. Percepcja gatunku Homo Sapiens jest dostosowane do przeżycia na powierzchni planety a nie w przestrzeni miedzygwieznej, w związku z tym wielu rzeczy nie dostrzegamy i nasze mózgi nie są w stanie zbudować odpowiedniego modelu. Na mniejszej skali - ultrafiolet i podczerwnień - ludzie tego nie widzą ale inne zwierzęta - jak najbardziej. Tyle tylko że my dostrzegamy kolory wiec pojęcie ultrafiletu i podczerwini jest łatwiejsze do zdroworozsądkowego wyobrażenia sobie.
Słowo "Zakrzywienie" czasoprzestrzeni jest po prostu mizerną próbą opisania rzeczywistości dostosowaną do naszej zasadniczo 3 wymiarowej percepcji.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> CO W PRAKTYCE ZAKRZYWIAMY ? >W zasadzie to nic nie zakrzywiamy. Percepcja gatunku Homo Sapiens jest dostosowane do przeżycia na powierzchni planety a nie w przestrzeni miedzygwieznej, w związku z tym wielu rzeczy nie dostrzegamy i nasze mózgi nie są w stanie zbudować odpowiedniego modelu. >Na mniejszej skali - ultrafiolet i podczerwnień - ludzie tego nie widzą ale inne zwierzęta - jak najbardziej. Tyle tylko że my dostrzegamy kolory wiec pojęcie ultrafiletu i podczerwini jest łatwiejsze do zdroworozsądkowego wyobrażenia sobie. >Słowo "Zakrzywienie" czasoprzestrzeni jest po prostu mizerną próbą opisania rzeczywistości dostosowaną do naszej zasadniczo 3 wymiarowej percepcji.
Aby jeszcze bardziej "udziwnić" spostrzeżenia o naturze oddziaływania mas na przestrzeń wczepiono do pojęcia "zakrzywienia" przestrzeni również czas. Stąd używane określenie czasoprzestrzeni. Czyli jak by czwarty wymiar przestrzeni, co tworzyć musi nierozerwalne zależności z masą. Duże, w pojęciu kosmologicznym masy, mają wpływ na czas w zależności od hipotetycznego miejsca jakie zajmujemy w danej chwili w przestrzeni. Tu oprę się na oddziaływania istniejących, odkrywanych ciągle "czarnych dziurach" mających taką masę, że potrafią "zamknąć" przestrzeń wokół siebie. Paradoksy czasowe w pobliżu tych tworów kosmicznych bardzo dowcipnie ale sensownie opisał nasz największy pisarz fantasta, nie żyjący już S. Lem. W każdym bądź razie próby wyjaśniania W.W. tłumaczą, że przestrzeni przed wybuchem nie było, nie było więc i czasu. Człowiekowi od zarania dziejów jego istnienia dany jest przymiot widzenia stereoskopowego, czyli trójwymiarowego. Pod tym kątem też rozwijał się ludzki mózg, potrafiący "widzieć" trójwymiarowo, co w procesie jego rozwoju wystarczało. Dlatego tak trudno przychodzi kojarzenie jeszcze czwartego wymiaru. Temat intrygujący i bardzo ciekawy. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
| Prazeodym (125 punktów) | > Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na> odległość.Tylko, że w OTW wbrew pozorom, nie ma kompletnie nic o mechaniźmie działania grawitacji > Nie występuje wymiana cząstek jak fotony czy gluony, ciała posiadające masę zakrzywiają> czasoprzestrzeń.Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki  jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi. > Z czego ona się składa, czym jest, mówiąc wprost...co zakrzywia obiekt posiadający masę ?Nic nie zakrzywia. Wpływa na trajektorię fali elektromagnetycznej, tak samo jak i na trajektorię każdego innego poruszającego się w pobliżu obiektu. > Natura czasoprzestrzeni jest kluczem do zrozumienia istoty kosmosu. Tak więc moje pytanie brzmi,> jeżeli doświadczalnie potwierdzono zakrzywienie czasoprzestrzeni, czym ona jest, CO W PRAKTYCE> ZAKRZYWIAMY ?OTW jest skazana na porażkę. Nie da jej się połączyć z fizyką kwantową, a więc jest " z lekka" oderwana od rzeczywistości. Teoria falowej struktury materii tłumaczy efekty relatywistyczne w realnej przestrzeni euklidesowej, a nie jak OTW w jakichś wyimaginowanych hipotetycznych nieeulidesowych czasoprzestrzeniach...
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na> >odległość.> Tylko, że w OTW wbrew pozorom, nie ma kompletnie nic o mechaniźmie działania grawitacjiSkutki działania grawitacji znamy, ale tak naprawdę to nie znamy jej natury. Jak na razie nie ma możliwości technicznych by np. stwierdzić, że może mieć naturę falową/może być falą. Wtedy wraca jak bumerang hipotetyczny grawitron, którego też nie można uzasadnić i wykryć. > > Nie występuje wymiana cząstek jak fotony czy gluony, ciała posiadające masę zakrzywiają> >czasoprzestrzeń.Einstein tłumacząc "zagięcie przestrzeni" opierał się na dużych masach w przestrzeni jednorodnej. > Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi.Właśnie przestrzeń "zagięta" jest nieeuklidesową dla hipotetycznego obserwatora z zewnątrz układu odniesienia. Tak, tyle że takiego układu nie możemy stworzyć będąc w tej samej przestrzeni, co "uginana" przestrzeń. A kuleczki (masa) w zobrazowaniu pojęcia uginania się przestrzeni (kuleczki na naciągniętym płótnie wyciskają swoim ciężarem dołki) to tylko najprostsze pokazanie istoty sprawy obrazując zagadnienie. To doświadczenie może również doprowadzić do wniosku, że powstać może w skutek dużego ciężaru kulki (masy) "studnia" grawitacyjna i w szczególnym przypadku kulka może płachtę (przestrzeń ) tak ugiąć, że zamknie ją wokół siebie (czarna dziura). > > Z czego ona się składa, czym jest, mówiąc wprost...co zakrzywia obiekt posiadający masę ?> Nic nie zakrzywia. Wpływa na trajektorię fali elektromagnetycznej, tak samo jak i na trajektorię każdego innego poruszającego się w pobliżu obiektu.No nie zupełnie. Z uginania się przestrzeni korzysta współczesna astronomia w obserwacjach bardzo dalekich obiektów wykorzystując "soczewkowanie grawitacyjne". Jeśli lokalne zakłócenie jest powodem powstania fali, to w środowisku jednorodnym zakłócenie rozprzestrzenia się po liniach prostych we wszystkich kierunkach, z tą samą prędkością. Jeśli grawitacja wpływa na trajektorię fali e.m. to jest tylko dowodem na "uginanie" przestrzeni. Fala rozchodzi się po linii prostej, lecz w ugiętej przestrzeni. Grawitacja więc jest nierozerwalnie związana z masą i również atrybutem przestrzeni. Samo, zresztą pojęcie "uginania" jest trochę nieszczęśliwe, a stosowane tylko po to by łatwiej było sobie przyswoić, dostosować, czy oswoić się, z przestrzenią "niesztywną". > >Natura czasoprzestrzeni jest kluczem do zrozumienia istoty kosmosu. Tak więc moje pytanie brzmi,> >jeżeli doświadczalnie potwierdzono zakrzywienie czasoprzestrzeni, czym ona jest, CO W PRAKTYCE> >ZAKRZYWIAMY ?Napisałem wyżej. > OTW jest skazana na porażkę.Niezupełnie. OTW sprawdza się jak dotąd znakomicie dla zjawisk występujących w makrokosmosie. Dla obiektów dużych. > Nie da jej się połączyć z fizyką kwantową, a więc jest " z lekka" oderwana od rzeczywistości.Oczywiście, bo w mikrokosmosie nie ma zastosowania zarówno mechanika klasyczna (Newton) jak i fizyka relatywistyczna (Einstein), co miażdżąco dobił Schroedinger. Próby szukania spójności, ujęcia w spójnym algorytmie/wzorze będą więc palić na panewce, co nie oznacza wcale oderwania od rzeczywistości. Fizyka kwantowa jest tak zaskakująco dziwna, że niektórzy fizycy jej nie rozumieją, nie mówiąc o mnie. > Teoria falowej struktury materii tłumaczy efekty relatywistyczne w realnej przestrzeni euklidesowej, a nie jak OTW w jakichś wyimaginowanych hipotetycznych nieeulidesowych czasoprzestrzeniach...> Cały czas mówimy o przestrzeniach ogromnych, dużych masach i dużych prędkościach oraz dużych energiach potrafiących masę doprowadzić do stanu osobliwego (czarne dziury), co chciałbym zwrócić na to Twoją uwagę. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
|  | -1 na 1 | Prazeodym (125 punktów) | > >>Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na> >>odległość.> >Tylko, że w OTW wbrew pozorom, nie ma kompletnie nic o mechaniźmie działania grawitacji> Skutki działania grawitacji znamy, ale tak naprawdę to nie znamy jej natury. Jak na razie nie ma możliwości technicznych by np. stwierdzić, że może mieć naturę falową/może być falą.Przecież wg OTW grawitacja to efekt zakrzywienia czasoprzestrzeni, zatem oddziaływanie nie może mieć natury falowej. Musisz się zdecydować, albo jedno albo drugie. > Wtedy wraca jak bumerang hipotetyczny grawitron, którego też nie można uzasadnić i wykryć.Przed chwila pisałeś o grawitacji jako zakrzywieniu czasoprzestrzeni, póżniej o falowej naturze grawitacji, teraz piszesz o cząsteczce... Trzy rożne pojęcia. Wypadałoby się na cos zdecydować...  . Paplanie dla paplania nie ma sensu. > >Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi.> Właśnie przestrzeń "zagięta" jest nieeuklidesową dla hipotetycznego obserwatora z zewnątrz układu odniesienia. Tak, tyle że takiego układu nie możemy stworzyć będąc w tej samej przestrzeni, co "uginana" przestrzeń. A kuleczki (masa) w zobrazowaniu pojęcia uginania się przestrzeni (kuleczki na naciągniętym płótnie wyciskają swoim ciężarem dołki) to tylko najprostsze pokazanie istoty sprawy obrazując zagadnienie.Nie piszę, o żadnych kuleczkach wyciskających dółki w płachcie przestrzeni (swoją drogą niezły idiotyzm) tylko o tym jak fizycy nieudolnie tłumacza oddziaływania, np. międy dwoma elektronami. > >Nic nie zakrzywia. Wpływa na trajektorię fali elektromagnetycznej, tak samo jak i na trajektorię każdego innego poruszającego się w pobliżu obiektu.> No nie zupełnie. Z uginania się przestrzeni korzysta współczesna astronomia w obserwacjach bardzo dalekich obiektów wykorzystując "soczewkowanie grawitacyjne".Ale czemu zakładasz, że ugina się przestrzeń, a nie fala elektromagnetyczna? Uginanie się fali elektromagnetycznej, to naturalne zjawisko, choćby w przytoczonej wyżej soczewce. > >Nie da jej się połączyć z fizyką kwantową, a więc jest " z lekka" oderwana od rzeczywistości.> Oczywiście, bo w mikrokosmosie nie ma zastosowania zarówno mechanika klasyczna (Newton) jak i fizyka relatywistyczna (Einstein), co miażdżąco dobił Schroedinger. Próby szukania spójności, ujęcia w spójnym algorytmie/wzorze będą więc palić na panewce, co nie oznacza wcale oderwania od rzeczywistości. Fizyka kwantowa jest tak zaskakująco dziwna, że niektórzy fizycy jej nie rozumieją, nie mówiąc o mnie.Fizyka kwantowa, przynajmniej ta tworzona pierwotnie przez Schodingera była zrozumiała. ( a co z nią zrobili fizycy, którzy jej nie rozumieli to inna sprawa). Schrodinger założył, że atom (chmura elektronowa) ma charakter falowy, a kształt tej fali i jej zmiany opisał w swoim równaniu falowym. Oczywiście to równaniu falowe jest na pierwszy rzut oka ciężkie do zinterpretowania, bo zawiera w sobie jednostkę urojoną i być może przez to fizyka poszła na manowce. Natomiast koncepcja Einstaina jest zupełnie inna i niekompatybilna z falami, bo fale muszą mieć stabilny ośrodek w którym się rozchodzą, a nie jakiś wygibusy czasoprzestrzenne, jak w OTW. Lorenz był o krok od stworzenia spójnej i kompletnej teorii relatywistycznej, szkoda tylko, że w tamtym czasie nikt nie wpadł na pomysł, że wszelka materia ma chatakter falowy, tak jak światło. Wtedy relatywistyka Lorenza, mogłaby być naturalnie zaakceptowana na bazie klasycznej mechaniki, a teoria Einsteina zostałaby tylko niepotrzebnym do opisu świata trickiem matematycznym.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>>Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na> >>>odległość.> >>Tylko, że w OTW wbrew pozorom, nie ma kompletnie nic o mechaniźmie działania grawitacjiUczony kolego! W OTW mówi się o masach/materii. To masa jest przyczyną ugięcia przestrzeni, co z kolei implikuje zjawisko nazwane grawitacją. > >Skutki działania grawitacji znamy, ale tak naprawdę to nie znamy jej natury. Jak na razie nie ma możliwości technicznych by np. stwierdzić, że może mieć naturę falową/może być falą.Jest to jedna z hipotez nie sprawdzona. Czy dobrze przeczytałeś? A może ja niezrozumiale piszę? > Przecież wg OTW grawitacja to efekt zakrzywienia czasoprzestrzeni, zatem oddziaływanie nie może mieć natury falowej. Musisz się zdecydować, albo jedno albo drugie.Wróć do wyjaśnienia powyżej. A ja niczego nie stwierdzam, a tylko wspomniałem o hipotezie. Nie będę wiec ulegał Twojej sugestii by się na coś decydować. > >Wtedy wraca jak bumerang hipotetyczny grawitron, którego też nie można uzasadnić i wykryć.> Przed chwila pisałeś o grawitacji jako zakrzywieniu czasoprzestrzeni, póżniej o falowej naturze grawitacji, teraz piszesz o cząsteczce... Trzy rożne pojęcia. Wypadałoby się na cos zdecydować... . Paplanie dla paplania nie ma sensu.Kolego uczony! Widzę że ostatnio brak Tobie adrenaliny w organizmie. Czytaj ze skupieniem, polecam. Co mianowicie twierdzę? Piszę o rożnych możliwościach jakie podstawiane są celem wyjaśnienia natury grawitacji i to nie są moje wymysły. A o paplaniu raczej nie mów a zwróć uwagę począwszy od siebie. Cyt. "Nie da jej się połączyć z fizyką kwantową, a więc jest " z lekka" oderwana od rzeczywistości." Cyt. "Natomiast koncepcja Einstaina jest zupełnie inna i niekompatybilna z falami, bo fale muszą mieć stabilny ośrodek w którym się rozchodzą, a nie jakiś wygibusy czasoprzestrzenne, jak w OTW." Wyróżnienie moje. Cyt. " Nic nie zakrzywia. Wpływa na trajektorię fali elektromagnetycznej, tak samo jak i na trajektorię każdego innego poruszającego się w pobliżu obiektu." Wyróżnienie moje. Nie będę orzekał, że przewidujesz śmierć OTW, z tej racji że jest do niczego nie pasującą. Masz jakieś inne pomysły w jej miejsce? > >>Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi.> >Właśnie przestrzeń "zagięta" jest nieeuklidesową dla hipotetycznego obserwatora z zewnątrz układu odniesienia. Tak, tyle że takiego układu nie możemy stworzyć będąc w tej samej przestrzeni, co "uginana" przestrzeń. A kuleczki (masa) w zobrazowaniu pojęcia uginania się przestrzeni (kuleczki na naciągniętym płótnie wyciskają swoim ciężarem dołki) to tylko najprostsze pokazanie istoty sprawy obrazując zagadnienie.> Nie piszę, o żadnych kuleczkach wyciskających dółki w płachcie przestrzeni (swoją drogą niezły idiotyzm) tylko o tym jak fizycy nieudolnie tłumacza oddziaływania, np. międy dwoma elektronami.Gratuluję. Widzę, że siedzisz w tej fizyce kwantowej tak, że już masz prawo oceniać głupotę fizyków. Czy Ty masz zdolność wstawić tu, na tym forum, inne wytłumaczenia niż tych głupich fizyków? > >>Nic nie zakrzywia. Wpływa na trajektorię fali elektromagnetycznej, tak samo jak i na trajektorię każdego innego poruszającego się w pobliżu obiektu.> >No nie zupełnie. Z uginania się przestrzeni korzysta współczesna astronomia w obserwacjach bardzo dalekich obiektów wykorzystując "soczewkowanie grawitacyjne".> Ale czemu zakładasz, że ugina się przestrzeń, a nie fala elektromagnetyczna? Uginanie się fali elektromagnetycznej, to naturalne zjawisko, choćby w przytoczonej wyżej soczewce.> >>Nie da jej się połączyć z fizyką kwantową, a więc jest " z lekka" oderwana od rzeczywistości.> >Oczywiście, bo w mikrokosmosie nie ma zastosowania zarówno mechanika klasyczna (Newton) jak i fizyka relatywistyczna (Einstein), co miażdżąco dobił Schroedinger. Próby szukania spójności, ujęcia w spójnym algorytmie/wzorze będą więc palić na panewce, co nie oznacza wcale oderwania od rzeczywistości. Fizyka kwantowa jest tak zaskakująco dziwna, że niektórzy fizycy jej nie rozumieją, nie mówiąc o mnie.> Fizyka kwantowa, przynajmniej ta tworzona pierwotnie przez Schodingera była zrozumiała. (a co z nią zrobili fizycy, którzy jej nie rozumieli to inna sprawa). Schrodinger założył, że atom (chmura elektronowa) ma charakter falowy, a kształt tej fali i jej zmiany opisał w swoim równaniu falowym. Oczywiście to równaniu falowe jest na pierwszy rzut oka ciężkie do zinterpretowania, bo zawiera w sobie jednostkę urojoną i być może przez to fizyka poszła na manowce.Widzę, że siejesz niepodważalną wiedzą. Wyjaśnij więc co Schroedinger określał w swoim słynnym równaniu opisującym prawdopodobieństwo istnienia cząsteczki w danym obszarze? Co konkretnie z niego wynika? Przecież to takie proste i zrozumiałe dla Ciebie. Czyż sam nie stwierdzasz, że fizyka kwantów to nie taka prosta bajka, skoro są w niej wielkości urojone/raczej funkcje? > Natomiast koncepcja Einstaina jest zupełnie inna i niekompatybilna z falami, bo fale muszą mieć stabilny ośrodek w którym się rozchodzą, a nie jakiś wygibusy czasoprzestrzenne, jak w OTW.> Lorenz był o krok od stworzenia spójnej i kompletnej teorii relatywistycznej, szkoda tylko, że w tamtym czasie nikt nie wpadł na pomysł, że wszelka materia ma chatakter falowy, tak jak światło. Wtedy relatywistyka Lorenza, mogłaby być naturalnie zaakceptowana na bazie klasycznej mechaniki, a teoria Einsteina zostałaby tylko niepotrzebnym do opisu świata trickiem matematycznym.> Więc dlaczego tego genialnego pomysłu nikt nie podjął nawet do dziś? Dlaczego Lorenc nie mógł dokończyć swego pomysłu? Zastanów się o ile Ciebie jeszcze na to stać i odpowiedz sobie sam. Bo więcej uwag na ten temat, z mojej strony, nie będzie. Pozdrawiam.
Jednak
|
|
| | |  | -2 na 2 | Prazeodym (125 punktów) | >Nie będę orzekał, że przewidujesz śmierć OTW, z tej racji że jest do niczego nie pasującą. Masz jakieś inne pomysły w jej miejsce? Pewnie. Teoria falowej struktury materii. Daje takie same wyniki jak OTW, ale przy pomocy klasycznej mechaniki w euklidesowej przestrzeni.
>Oczywiście, bo w mikrokosmosie nie ma zastosowania zarówno mechanika klasyczna (Newton) jak i fizyka relatywistyczna (Einstein), co miażdżąco dobił Schroedinger. Próby szukania spójności, ujęcia w spójnym algorytmie/wzorze będą więc palić na panewce, co nie oznacza wcale oderwania od rzeczywistości. Skoro takie próby palą na panewce, to znaczy, że któraś z nich jest błędna.
>Widzę, że siejesz niepodważalną wiedzą. Wyjaśnij więc co Schroedinger określał w swoim słynnym równaniu opisującym prawdopodobieństwo istnienia cząsteczki w danym obszarze? Równanie Schroedingera wcale nie opisuje, żadnego prawdopodobieństwa a tym bardziej nie mówi nic o punktowych cząstkach, bo to równanie falowe. Te idiotyzmy probabilistyczne, wymyślono później i Schroedinger nie miał z nimi nic wspólnego.
>>Lorenz był o krok od stworzenia spójnej i kompletnej teorii relatywistycznej, szkoda tylko, że w tamtym czasie nikt nie wpadł na pomysł, że wszelka materia ma chatakter falowy, tak jak światło. Wtedy relatywistyka Lorenza, mogłaby być naturalnie zaakceptowana na bazie klasycznej mechaniki, a teoria Einsteina zostałaby tylko niepotrzebnym do opisu świata trickiem matematycznym. >> >Więc dlaczego tego genialnego pomysłu nikt nie podjął nawet do dziś? Dlaczego Lorenc nie mógł dokończyć swego pomysłu?
Bo niestety Lorenz, nie wpadł wtedy, skąd się bierze skrócenie materii - (skrócenie Lorenza), a więc i skrócenie ramion interferometru.
Dlatego konieczne było absurdalne założenie stałej prędkości światła we wszystkich układach odniesienia. Najzabawniejsze jest to, że w OTW też pojawia się skrócenie, ale już nikt nie docieka skąd ono się bierze.
|
|
 | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki  A kto je tak tłumaczy?  (uwaga: pytanie podchwytliwe) > jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi.Nazywanie czegoś idiotyzmem tylko dlatego, że nie jest się w stanie tego zrozumieć, niezbyt dobrze świadczy o autorze wypowiedzi. Tym smutniejsze, że to obecnie coraz powszechniejsze podejście do wielu dziedzin, nie tylko fizyki...
|
|
|  | -1 na 3 | Prazeodym (125 punktów) | > >Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki  > A kto je tak tłumaczy? (uwaga: pytanie podchwytliwe)Jak to kto? Cała fizyka cząstek elementarnych na tym się opiera. Jak to jest możliwe, że np. jedna cząstka może pochłonąć albo wyemitować inną cząstkę, czy ktoś się w ogóle nad zastanawiał? To są podstawowe sprawy do wyjaśnienia. Cząsteczki nie pasują do fizyki kwantowej - co innego fale. > >jak i zakrzywianie nieeuklidesowej czasoprzestrzeni to największe idiotyzmy, w których fizyka niestety cały czas tkwi.> Nazywanie czegoś idiotyzmem tylko dlatego, że nie jest się w stanie tego zrozumieć, niezbyt dobrze świadczy o autorze wypowiedzi. Tym smutniejsze, że to obecnie coraz powszechniejsze podejście do wielu dziedzin, nie tylko fizyki...Tylko dlaczego zakładasz, że ja nie rozumiem Teorii Względności Einsteina? Sam powiedz jak to możliwe, że TA SAMA CZĄSTECZKA - foton , czy nawet fala (nie ma znaczenia) w jednym układzie odniesienia porusza się z prędkością C, a w drugim układzie odniesienia, który porusza się względem pierwszego, również porusza się z tą samą prędkością C.TO JEST NIEMOŻLIWE. . ZŁAMANIE PODSTAWOWYCH ZASAD LOGIKI. Już lepsze było zostawienie wyników propagacji fal E-M np. w eksperymencie Michelsona bez wyjaśnienia, niż przyjmowanie idiotycznej teorii.
|
|
| |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > >>Tłumaczenie oddziaływań, przez tworzenie i wymianę kuleczek przez inne kuleczki  > >A kto je tak tłumaczy? (uwaga: pytanie podchwytliwe)> Jak to kto? Cała fizyka cząstek elementarnych na tym się opiera.> Jak to jest możliwe, że np. jedna cząstka może pochłonąć albo wyemitować inną cząstkę, czy ktoś się w ogóle nad zastanawiał? To są podstawowe sprawy do wyjaśnienia. Cząsteczki nie pasują do fizyki kwantowej - co innego fale.No i się złapałeś na haczyk  Nie, fizyka cząstek elementarnych tak tego nie tłumaczy. Interpretowanie cząstek jako "kuleczek" jest bardzo naiwne i prowadzi do takich właśnie wątpliwości. Fizyka kwantowa jest na tyle egzotyczna, że jakiekolwiek próby ujmowania jej w pojęcia znane z codziennego życia są skazane na prowadzenie do nieporozumień. Na nieuniknione pytanie "jak nie kulki, to co?" odpowiem: elementarne wzbudzenia pól materii. A co to znaczy? Nie będę nawet próbował odpowiadać - patrz wyżej czemu. > Tylko dlaczego zakładasz, że ja nie rozumiem Teorii Względności Einsteina?Tak wywnioskowałem z Twoich wypowiedzi. Wszelkie wątpliwości, które mogły pozostać, rozwiał mi akapit niżej: > Sam powiedz jak to możliwe, że TA SAMA CZĄSTECZKA - foton , czy nawet fala (nie ma znaczenia) w jednym układzie odniesienia porusza się z prędkością c, a w drugim układzie odniesienia, który porusza się względem pierwszego, również porusza się z prędkością c. TO JEST NIEMOŻLIWE. PO PROSTU. ZŁAMANIE PODSTAWOWYCH ZASAD LOGIKI.Możliwe bez problemu. Niepełną analogią byłoby coś takiego: Jak to możliwe, że TEN SAM SAMOCHÓD względem jednego samochodu porusza się pod kątem 45 stopni, a względem drugiego, jadącego w innym kierunku niż pierwszy, również porusza się pod kątem 45 stopni. TO JEST NIEMOŻLIWE. PO PROSTU. ZŁAMANIE PODSTAWOWYCH ZASAD LOGIKI. Dla ilustracji polecam dwa gify: 1. upload.wik(*)tz_transform_of_world_line.gifTen gif pokazuje czasoprzestrzeń transformowaną lorentzowsko w trakcie ruchu jakiegoś obserwatora. Linia pośrodku, wzdłuż której się poruszamy, to linia świata obserwatora. To, że ma ona zakręty, znaczy tyle, że obserwator przyspiesza raz w jedną, raz w drugą stronę. Przy każdym przyspieszeniu cała czasoprzestrzeń jest transformowana tak, żeby oś czasu obserwatora (czyli kierunek styczny do linii świata) była w pionie. Linie skośne reprezentują stożek świetlny - ich transformacja nie rusza, co jest konsekwencją faktu, że prędkość światła jest niezmiennicza. Nawiasem mówiąc, gdyby czasoprzestrzeń była euklidesowa, przy każdym "zakręcie" linii świata obrazek po prostu by się obracał. 2. dl.dropbox(*)9/bufor/stw/ziemia-rakieta.gifTego gifa sam przygotowałem swego czasu. Pokazuje on płynne przechodzenie od układu Ziemi do układu jakiejś szybko poruszającej się rakiety. To, na co warto zwrócić uwagę, to że linie pod kątem 45 stopni do pionu pozostają takimi przez cały czas. Ponieważ 45 stopni od pionu reprezentuje tu prędkość światła, to znowu pokazuje, w jaki sposób może ona być niezmiennicza między układami odniesienia.
|
|
| | |  | -1 na 3 | Prazeodym (125 punktów) | > No i się złapałeś na haczyk >Nie, fizyka cząstek elementarnych tak tego nie tłumaczy. Interpretowanie cząstek jako "kuleczek" jest bardzo naiwne i prowadzi do takich właśnie wątpliwości. Fizyka kwantowa jest na tyle egzotyczna, że jakiekolwiek próby ujmowania jej w pojęcia znane z codziennego życia są skazane na prowadzenie do nieporozumień.> Na nieuniknione pytanie "jak nie kulki, to co?" odpowiem: elementarne wzbudzenia pól materii. A co to znaczy? Nie będę nawet próbował odpowiadać - patrz wyżej czemu.Najlepiej jakby współcześni fizycy teoretycznie w ogóle sobie dali siana, i nic nie próbowali wyjaśniać. Trzeba by cofnąć się do 1900 roku i budować wszystko od nowa. Zaczynając od prawidłowego wyjaśnienia eksperymentu Michelsona. Bo od tego momentu fizyka poszła na manowce. > >Tylko dlaczego zakładasz, że ja nie rozumiem Teorii Względności Einsteina?> Tak wywnioskowałem z Twoich wypowiedzi. Wszelkie wątpliwości, które mogły pozostać, rozwiał mi akapit niżej:> >Sam powiedz jak to możliwe, że TA SAMA CZĄSTECZKA - foton , czy nawet fala (nie ma znaczenia) w jednym układzie odniesienia porusza się z prędkością c, a w drugim układzie odniesienia, który porusza się względem pierwszego, również porusza się z prędkością c. TO JEST NIEMOŻLIWE. PO PROSTU. ZŁAMANIE PODSTAWOWYCH ZASAD LOGIKI.> Możliwe bez problemu.Chyba w twoim prywatnym świecie. W tym w którm żyjemy, to jest niemożliwe. > Niepełną analogią byłoby coś takiego:> Jak to możliwe, że TEN SAM SAMOCHÓD względem jednego samochodu porusza się pod kątem 45 stopni, a względem drugiego, jadącego w innym kierunku niż pierwszy, również porusza się pod kątem 45 stopni. TO JEST NIEMOŻLIWE. PO PROSTU. ZŁAMANIE PODSTAWOWYCH ZASAD LOGIKI.To nie jest niepełna analogia, tylko żadna. Nie odróżniasz pojęcia kąta od prędkości?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Najlepiej jakby współcześni fizycy teoretycznie w ogóle sobie dali siana, i nic nie próbowali wyjaśniać. Trzeba by cofnąć się do 1900 roku i budować wszystko od nowa.> Zaczynając od prawidłowego wyjaśnienia eksperymentu Michelsona. Bo od tego momentu fizyka poszła na manowce.To tylko Twoje zdanie. Niepoparte faktami, niestety. > Chyba w twoim prywatnym świecie. W tym w którm żyjemy, to jest niemożliwe.I znów fakty nie bardzo chcą Cię poprzeć. > To nie jest niepełna analogia, tylko żadna. Nie odróżniasz pojęcia kąta od prędkości?Zabawne, że o to pytasz. Jako ktoś, kto rzekomo rozumie teorię względności, powinieneś chyba wiedzieć, w czym prędkość jest w tej teorii podobna do kąta  A związek jest taki: tak, jak kąt między wektorami można obliczyć, korzystając z iloczynu skalarnego, tak w teorii względności można obliczyć względną prędkość obserwatorów korzystając z iloczynu skalarnego ich czteroprędkości. Prędkość okazuje się być w ten sposób czymś analogicznym do kąta między wektorami czteroprędkości (a ściślej rzecz biorąc, do tangensa tegoż kąta).
|
|
| | | | |  | | Prazeodym (125 punktów) | > >Najlepiej jakby współcześni fizycy teoretycznie w ogóle sobie dali siana, i nic nie próbowali wyjaśniać. Trzeba by cofnąć się do 1900 roku i budować wszystko od nowa.> >Zaczynając od prawidłowego wyjaśnienia eksperymentu Michelsona. Bo od tego momentu fizyka poszła na manowce.> To tylko Twoje zdanie. Niepoparte faktami, niestety.Fakt, jest jeden, i jest on ignorowany. Negatywny wynik eksperymentu Michelsona, wcale nie przekreśla istnienia eteru. Lorenz miał rację, gdyż jedyny fakt jaki wynika z tego eksperymentu to, że materia ulega skróceniu w kierunku ruchu zgodnie z czynnikiem Lorenza g=(1-(v/c)^2)^(1/2) . A skrócenie to wynika z efektu Dopplera. > Zabawne, że o to pytasz. Jako ktoś, kto rzekomo rozumie teorię względności, powinieneś chyba wiedzieć, w czym prędkość jest w tej teorii podobna do kąta  > A związek jest taki: tak, jak kąt między wektorami można obliczyć, korzystając z iloczynu skalarnego, tak w teorii względności można obliczyć względną prędkość obserwatorów korzystając z iloczynu skalarnego ich czteroprędkości. Prędkość okazuje się być w ten sposób czymś analogicznym do kąta między wektorami czteroprędkości (a ściślej rzecz biorąc, do tangensa tegoż kąta).Słuchaj, ja nie podważam matematycznej poprawności STW I OTW. Te teorie są matematycznie poprawne, cos jak epickle Ptolemeusza, ale to nie znaczy, że są prawdziwe. Byłoby dokładnie tak jak piszesz, gdybyśmy żyli w czasoprzestrzeni Minkowskiego. Nasz świat to przestrzeń w której obowiązują reguły dotyczące fal, zgodne z transformacją Galileusza.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Fakt, jest jeden, i jest on ignorowany. Negatywny wynik eksperymentu Michelsona, wcale nie przekreśla istnienia eteru.Oczywiście, że nie. Bardzo ciężko jest przekreślić istnienie czegokolwiek. Nawet flogiston dałoby się pewnie z powrotem wprowadzić, jakby zapostulować, że ma ujemną masę  Tyle tylko, że mamy teorie doskonale tłumaczące fakty w nieskomplikowany i spójny sposób bez potrzeby wprowadzania eteru, więc ścina go brzytwa Ockhama. > Lorenz miał rację, gdyż jedyny fakt jaki wynika z tego eksperymentu to, że materia ulega skróceniu w kierunku ruchu zgodnie z czynnikiem Lorenza g=(1-(v/c)^2)^(1/2) . A skrócenie to wynika z efektu Dopplera.Po pierwsze, Lorentz. Po drugie, z tego eksperymentu w odosobnieniu może i tak, ale teoria względności tłumaczy o wiele więcej, niż tylko ten jeden wynik. Doświadczeń od tamtej pory przeprowadzono mnóstwo i ani jeden jak dotychczas nie dał wyników niezgodnych z teorią względności. > Słuchaj, ja nie podważam matematycznej poprawności STW I OTW. Te teorie są matematycznie poprawne, cos jak epickle Ptolemeusza, ale to nie znaczy, że są prawdziwe.A czym jest prawdziwość teorii, jeśli nie poprawnością matematyczną i zgodnością z rzeczywistością? Epicykle Ptolemeusza odeszły w zapomnienie nie dlatego, że była to teoria w jakiś sposób "fałszywa", tylko dlatego, że znaleziono prostszy opis wszystkich znanych faktów. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by nadal rozkładać ruch ciał niebieskich względem Ziemi w szeregi Fouriera i otrzymywać w ten sposób ptolemeuszowskie epicykle. > Byłoby dokładnie tak jak piszesz, gdybyśmy żyli w czasoprzestrzeni Minkowskiego.> Nasz świat to przestrzeń w której obowiązują reguły dotyczące fal, zgodne z transformacją Galileusza.Szczerze powiedziawszy, nieco bawi mnie to, jak zaciekle ludzie usiłują bronić transformacji Galileusza, podczas gdy to jedynie kolejny szczególny przypadek ogólnej liniowej transformacji, całkowicie analogiczny do transformacji Lorentza. Transformacja Galileusza to nic innego, jak transformacja Lorentza z c = nieskończoność! Skąd zatem to niezachwiane przekonanie o jej wyższości, zwłaszcza że wiemy ile wynosi c i że nie jest to wartość nieskończona?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Prazeodym (125 punktów) | > >Fakt, jest jeden, i jest on ignorowany. Negatywny wynik eksperymentu Michelsona, wcale nie przekreśla istnienia eteru.> Bardzo ciężko jest przekreślić istnienie czegokolwiek. Nawet flogiston dałoby się pewnie z powrotem wprowadzić, jakby zapostulować, że ma ujemną masę Tyle tylko, że mamy teorie doskonale tłumaczące fakty w nieskomplikowany i spójny sposób bez potrzeby wprowadzania eteru, więc ścina go brzytwa Ockhama.Bez potrzeby wprowadzania eteru? Dobry żart. Akurat ośrodek dla rozchodzenia się fal jest czymś zupełnie naturalnym. To właśnie wykreślenie eteru z teorii jest nienaturalne i nielogiczne. Z jednej strony mamy teorię, która tłumaczy wszystkie zjawiska przy pomocy klasycznej mechaniki, rozchodzących sie w euklidesowej przestrzeni fal i da się przeskalować do fizyki mikroświata. Z drugie strony mamy teorię opartą na czasoprzestrzeni Minkowskiego, mechanice relatywistycznej, nienaturalnym brak eteru dla rozchoszących się fal, niekompatybilną z kwantowką. Sam pomyśl co zetnie brzytwa Ockhama i to szybciej niż Ci się wydaje. > >Lorenz miał rację, gdyż jedyny fakt jaki wynika z tego eksperymentu to, że materia ulega skróceniu w kierunku ruchu zgodnie z czynnikiem Lorenza g=(1-(v/c)^2)^(1/2) . A skrócenie to wynika z efektu Dopplera.> Po pierwsze, Lorentz. Po drugie, z tego eksperymentu w odosobnieniu może i tak, ale teoria względności tłumaczy o wiele więcej, niż tylko ten jeden wynik.Ta teoria pasuje i sprawdza się także w innych eksperymentach, nie tylko w M-M, bo prowadzi do tych samych wyników co STW.
|
|
| | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Bez potrzeby wprowadzania eteru? Dobry żart. Akurat ośrodek dla rozchodzenia się fal jest czymś zupełnie naturalnym. To właśnie wykreślenie eteru z teorii jest nienaturalne i nielogiczne. Czyżby? Dziś wiemy, że światło różni się od materii w zasadzie tylko brakiem masy, a jakoś nikt nie postuluje, że materia potrzebuje ośrodka, w którym mogłaby istnieć.
>Z drugie strony mamy teorię opartą na czasoprzestrzeni Minkowskiego, mechanice relatywistycznej, nienaturalnym brak eteru dla rozchoszących się fal, niekompatybilną z kwantowką. Strzał w stopę. Kwantowa teoria pola jest oparta na czasoprzestrzeni Minkowskiego i niezmienniczości lorentzowskiej. Niektórych faktów (jak tego, że fotony mają spin 1, ale rzut spinu na wybraną oś może przyjmować tylko wartości 1 i -1, co przekłada się na istnienie 2 niezależnych polaryzacji światła) nie dałoby się wręcz wyjaśnić bez fundamentu STW. To z OTW są problemy, które jednak nie mają nic wspólnego z lorentzowską naturą czasoprzestrzeni.
>Ta teoria pasuje i sprawdza się także w innych eksperymentach, nie tylko w M-M, bo prowadzi do tych samych wyników co STW. Świetnie. Tylko teraz pozostaje zbudować na niej teorie grawitacji i cząstek elementarnych, bo to wszystko póki co mamy wyjaśnione właśnie na fundamencie STW.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Prazeodym (125 punktów) | >Szczerze powiedziawszy, nieco bawi mnie to, jak zaciekle ludzie usiłują bronić transformacji Galileusza, podczas gdy to jedynie kolejny szczególny przypadek ogólnej liniowej transformacji, całkowicie analogiczny do transformacji Lorentza. Transformacja Galileusza to nic innego, jak transformacja Lorentza z c = nieskończoność!
Wykręcasz kota ogonem. C to podstawowa własność przestrzeni i nie może być nieskończonością. Transformacja Galileusza to szczególny przypadek transformacji Lorenza kiedy v/c=0, czyli kiedy układ odniesienia jest związany z eterem. Każdy inny układ odniesienia powoduje to, że pojawia się czynnik Lorenza, który jest naturalną konsekwencją tego, że fale ulegają efektowi Dopplera.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Transformacja Galileusza to szczególny przypadek transformacji Lorenza kiedy v/c=0...czyli kiedy albo v=0, albo c jest nieskończone. Nieskończone c odrzuciłeś sam, więc wniosek, że v=0. Wtedy dostajemy taką oto "transformację Galileusza": x' = x t' = t Czyli wywnioskowaliśmy, że nic się nie zmienia, gdy v=0. Nowa fizyka się szykuje
|
|
2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | > CO W PRAKTYCE ZAKRZYWIAMY ?Niestety jesteśmy skazani na naiwne modelowanie sobie czasoprzestrzeni, ale zamiast mówić o zakrzywianiu lepiej byłoby formułować to w języku metryki czasoprzestrzeni i zdać się na formalizm matematyczny. W każdym razie należy zdać sobie sprawę iż przestrzeń to obiekt fizyczny a nie pustka, gdyż jest siedliskiem różnych pól jak np. pola Higgs'a. Prawdziwa natura przestrzeni wymyka się ciągle fizykom a kwantowa grawitacja, mająca odpowiedzieć na wiele nas intrygujących pytań, czeka na nowego Einsteina. Nie jest też jeszcze rozstrzygnięta kwestia czy istnieją dodatkowe wymiary przestrzeni (jakby tego chciała teoria strun), co mogło by się przejawić np. w produkcji mikro czarnych dziur w zderzaczu hadronów LHC. en.wikipedia.org/wiki/False_vacuum
|
|
1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Zacząć należało by od tematu grawitacji i tego jak Einstein wytłumaczył jej oddziaływanie na> odległość. Nie występuje wymiana cząstek jak fotony czy gluony, ciała posiadające masę zakrzywiają> czasoprzestrzeń. To zakrzywienie jest odpowiedzialne za ruch obiektów we wszechświecie, za> grawitację która tworzy znane nam widzialne struktury jak planety, gwiazdy czy galaktyki.> Ciekawostką jednak pozostaje sam fakt, nie sprecyzowania istoty czasoprzestrzeni jako takiej, samej> w sobie. Z czego ona się składa, czym jest, mówiąc wprost...co zakrzywia obiekt posiadający masę ?> Natura czasoprzestrzeni jest kluczem do zrozumienia istoty kosmosu. Tak więc moje pytanie brzmi,> jeżeli doświadczalnie potwierdzono zakrzywienie czasoprzestrzeni, czym ona jest, CO W PRAKTYCE> ZAKRZYWIAMY ?Był już niemal identyczny wątek i w nim odpowiadałem www.racjonalista.pl/forum.php/s,517368#w524265W skrócie - na tak postawione pytanie fizyka nie potrafi udzielić odpowiedzi. Fizyka daje narzędzia do przewidywania wyników eksperymentów: potrafi powiedzieć, że jak w ten sposób zmierzysz czas, to dostaniesz to, a jak zmierzysz odległość tak, to dostaniesz tamto. Wyniki zgodne z doświadczeniem dostaje się wtedy, kiedy zamodeluje się czasoprzestrzeń jako nieeuklidesową i zakrzywioną (co znaczy tyle, że odległości między punktami podlegają trochę innym zależnościom, niż w przestrzeniach euklidesowych). Czy wobec tego czasoprzestrzeń jest czymś "materialnym", to już pytanie trochę spoza dziedziny. Nie ma póki co w każdym razie powodów, by tak sądzić.
|
|
 | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
> Był już niemal identyczny wątek i w nim odpowiadałem  > W skrócie - na tak postawione pytanie fizyka nie potrafi udzielić odpowiedzi.Tak, zgadza się. To był mój wątek. Jak sam trafnie zauważyłeś, fizyka nie potrafi udzielić odpowiedzi. To źle, bardzo źle, że nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie fundamentalne w samej istocie fizyki związanej z KOSMOLOGIĄ. Historia a może tylko 'miejska' legenda głosi, że Einstein po zapoznaniu się z pracami Newtona zafascynował się grawitacją. Z zapartym tchem nie mógł doczekać się zakończenia dzieła wielkiego naukowca, po czym z rozczarowaniem dowiedział się, że Newton na końcu swojej pracy poinformował, iż pomimo odkrycia mechanizmów pracy ciał niebieskich, nie uzyskał odpowiedzi, jak owe siły działają na odległość, lub mówiąc prosto, skąd jedno ciało niebieskie wie, gdzie znajduje się inne. To zainspirowało Einsteina do zaprzęgnięcia swojego umysłu, do wytłumaczenia tego fenomenu i sposobu działania tej niezaprzeczalnie 'działającej' siły. Po sformułowaniu swoich postulatów, okazało się, że grawitacja, to nie tyle oddziaływanie na odległość za sprawą wymiany bezpośredniej informacji, pomiędzy ciałami a oddziaływanie niejako pośrednie, poprzez lokalne zakrzywienie czasoprzestrzeni, doprowadzające do zmuszenia innych ciał w układzie do poruszania się po trajektoriach w zakrzywionej czasoprzestrzeni. Fakt uznano, sprawdzono zarazem obliczeniowo jak i bezpośrednio poprzez eksperymenty obserwacyjne. Jest to niezaprzeczalne, obserwowalne zjawisko, masa zakrzywia czasoprzestrzeń. Obecnie jednak należało by po stu latach pójść o jeden krok dalej i podobnie jak Einstein zastanawiał się nad tym jak 'przenosi' się grawitacja dochodząc do wniosku, że poprzez zakrzywienia czasoprzestrzeni, nie dał nam odpowiedzi czym owa czasoprzestrzeń jest i co w zasadzie zakrzywiamy. Głównie chodzi mi o to, że w fizyce czasoprzestrzeń, to w zasadzie nie 'coś' fizycznie istniejącego jak w idei eteru. Lecz jedynie zbiór zjawisk w niej zachodzących. Czasoprzestrzeń w fizyce ma swoje właściwości jedynie wtedy, kiedy znajdują się w niej obiekty, które ją zakrzywiają, obiekty które tworzą lokalne zbiory elementów w danym czasie, i na podstawie obliczeń interakcji TYLKO względem tych elementów możemy mówić o ruchu i czasie, ale jedynie względem tych lokalnych punktów, nigdy względem samej czasoprzestrzeni. Tak wiec mówienie o prędkości, miejscu i czasie w samej czasoprzestrzeni, bez odniesienia do innych elementów w niej znajdujących się traci jakikolwiek sens. Wynika z tego relatywność względem innych obserwatorów, innych ciał znajdujących się lokalnie w czasoprzestrzeni ale tylko względem nas samych. Czasoprzestrzeń bez obiektów w niej znajdujących się traci sens, znika. Nie ma co obliczać, w zasadzie czasoprzestrzeń nie istnieje sama w sobie a jest jedynie OBLICZENIAMI, relacji obiektów w niej znajdujących się ale tylko względem tych obiektów nawzajem, nigdy względem samej czasoprzestrzeni. Czasoprzestrzeń pozbawiona elementów w niej znajdujących się jest w fizyce nieskończona, płaska i nie lokalna, bez wyróżnionych punktów. W pewnym sensie jest zerem, nie istnieje. Trudno jest się pogodzić z faktem, że TŁO wszelkich wydarzeń tak naprawdę pozbawione jest jakichkolwiek parametrów i można się go pozbyć nie wkomponowując w nią 'materialnych' obiektów. Skłania to coraz bardziej, ku idei świata holograficznego, a nas samych jako manifestacji serii matematycznych obliczeń, niczego więcej. Problem i paradoks w jednym to to, w czym to wszystko się OBLICZA. Pozdrawiam. P.S. Konsekwencją kroków podjętych przez Newtona, który określił siły grawitacyjne, Einsteina tłumaczącego jak te siły się przenoszą, jest wytłumaczenie czym jest samo medium, (czasoprzestrzeń) przenoszące te siły.
|
|
|  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Jak sam trafnie zauważyłeś, fizyka nie potrafi udzielić odpowiedzi. To źle, bardzo źle, że nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie fundamentalne w samej istocie fizyki związanej z KOSMOLOGIĄ.Bo ja wiem, czy tak źle? Fundamentalne pytanie bez oczywistej odpowiedzi jest w tej chwili takie, czy w ogóle jest nad czym debatować  Może się okazać, że pytanie "z czego składa się czasoprzestrzeń?" jest równie zasadne jak "jakiego koloru jest elektron?" (niezorientowanym wyjaśniam, że pytanie o kolor elektronu jest pozbawione sensu, gdyż samo pojęcie koloru wiąże się ze "składem" odbijanego światła, a pojedynczy elektron jest za mały, by odbijać światło tak, jak obiekty makroskopowe i wobec tego mieć jakikolwiek kolor).
|
|
| |  | | wsx666 (1067 punktów) |
> "jakiego koloru jest elektron?"
No właśnie nie ! Jakkolwiek, pytanie o kolor elektronu jest bez sensu, ponieważ kolory to pojęcie w odniesieniu do elektronu abstrakcja. Tak ogólnie o istotę elektronu można i zadaje się wiele pytań, uzyskując znaczące w fizyce odpowiedzi. O tyle brak konkretnych pytań o naturę czasoprzestrzeni, która przecież będąc zakrzywiana poprzez masę, oraz rozszerzana poprzez ciemną energię również jakieś właściwości, które można sklasyfikować, posiadać powinna.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Tak ogólnie o istotę elektronu można i zadaje się wiele pytań, uzyskując znaczące w fizyce odpowiedzi. Tu się raczej nie zgodzę. Fizyka (i nauka ogólnie) niezbyt jest w stanie odpowiadać na pytania o istotę rzeczy, bo jest to coś nie do zbadania eksperymentalnie. To, co nauka jest w stanie robić, to dawać pewne informacje o własnościach obiektów. Jeśli zestaw własności danego obiektu jest wystarczająco unikalny (a tak jest w przypadku naszych przykładowych elektronów), może to sprawiać wrażenie, jakbyśmy dowiedzieli się czegoś o jakiejś głębokiej "istocie", ale w rzeczywistości ta wiedza nie różni się niczym od naszej wiedzy o własnościach czasoprzestrzeni. Pozory różnicy pojawiają się przez to, że w przypadku czasoprzestrzeni da się wyróżnić o wiele mniej własności (może być zakrzywiana vs. ma ładunek, ma masę, ma własności korpuskularno-falowe, spin 1/2 itp. w przypadku elektronu), ale też i mamy tu do czynienia z czymś o wiele mniej namacalnym.
|
|
| | | |  | | wsx666 (1067 punktów) |
>Tu się raczej nie zgodzę.
Ja właśnie tutaj się z tobą z kolei zgodzę. Masz rację, że nauka nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o istotę rzeczy, ponieważ sama istota rzeczy może być, lub nawet wydaje mi się, że jest w ogóle nie uchwytna, tym bardziej w kontekście wszechświata powstałego całkowicie przypadkowo i chaotycznie, bez celu. W takim przypadku już przyjmując takie założenie, pozbywamy się natury wszystkich rzeczy, po prostu istnieją i tyle. Nie zmienia to jednak faktu, że w naszej rzeczywistości możemy, jak sam trafnie zauważyłeś, nie tyle poznawać istotę rzeczy, co zbierać, poznawać informację, właściwości poszczególnych, interesujących nas składników wszechświata. Jednym ze składników wszechświata, jest czasoprzestrzeń, moim zdaniem posiadająca szereg różnych parametrów, podobnie jak elektron, opisujących jej właściwości. Idąc dalej tym tropem, uważam, że przyglądając się bliżej samym jej właściwością, można dojść w fizyce, kosmologii do wielu ciekawych wniosków, tudzież odkryć ?
|
|
| | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Jednym ze składników wszechświata, jest czasoprzestrzeń, moim zdaniem posiadająca szereg różnych parametrów, podobnie jak elektron, opisujących jej właściwości. Idąc dalej tym tropem, uważam, że przyglądając się bliżej samym jej właściwością, można dojść w fizyce, kosmologii do wielu ciekawych wniosków, tudzież odkryć ?Jeśli znajdą się jeszcze jakieś własności, to niewątpliwie byłoby to szerokie pole do badań, tylko niestety właśnie najpierw muszą się znaleźć
|
|
| | | | | |  | | wsx666 (1067 punktów) |
> Jeśli znajdą się jeszcze jakieś własności, to niewątpliwie byłoby to szerokie pole do badań, tylko niestety właśnie najpierw muszą się znaleźć  > Piszesz, że o ile jeszcze jakieś się znajdą, to będzie to pole do badań. Jakie właściwości czasoprzestrzeni już znamy? To właśnie zrozumienie właściwości i parametrów czasoprzestrzeni są drogą do odkrycia świętego Grala fizyki i kosmologii, czyli unifikacji grawitacji 'Einsteinowskiej' z kwantową. Nikt nie rozumie kwantów, nikt nie rozumie czasoprzestrzeni, każdy chciał by to połączyć w całość. Pozdrawiam.
|
|
 | | Prazeodym (125 punktów) | >Wyniki zgodne z doświadczeniem dostaje się wtedy, kiedy zamodeluje się czasoprzestrzeń jako nieeuklidesową i zakrzywioną.
A mógłbyś podać przykład takiego doświadczenia?
|
|
|  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Wyniki zgodne z doświadczeniem dostaje się wtedy, kiedy zamodeluje się czasoprzestrzeń jako nieeuklidesową i zakrzywioną. >A mógłbyś podać przykład takiego doświadczenia? - Pomiar odchylenia promieni świetlnych w polu grawitacyjnym (samo zjawisko da się również otrzymać w ramach grawitacji newtonowskiej, ale przewidywania ilościowe się nie zgadzają) - Pomiar zmiany długości fali światła wysyłanego i odbieranego na różnych wysokościach (przeprowadzono takie pomiary z dużą dokładnością, wyniki zgadzają się z przewidywaniami OTW - a bez grawitacyjnej dylatacji czasu trochę ciężko wyjaśnić, jak grawitacja może zmieniać częstotliwość / długość fali światła bez jednoczesnego zmieniania jego prędkości) - Pomiary efektu geodezyjnego / wleczenia układów inercjalnych (zmierzone przez Gravity Probe B - wyniki zgodne z OTW, a same efekty są związane bezpośrednio z nieeuklidesowością czasoprzestrzeni, w euklidesowej w ogóle nie mają prawa się pojawić) - Na koniec, często przywoływany GPS, który nie miałby szans działać bez uwzględnienia poprawek wynikających z STW i OTW
|
|
| |  | | Prazeodym (125 punktów) | Wszystkie te zjawiska można wytłumaczyć, bez zakładania jednakowej prędkości światła we wszystkich inercjalnych układach odniesienia - bo jest to niemożliwe.
Lorenz zakładał, że materia skraca się jeżeli porusza się względem eteru. I właśnie z tego faktu wynikają wszystkie zjawiska relatywistyczne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Wszystkie te zjawiska można wytłumaczyć, bez zakładania jednakowej prędkości światła we wszystkich inercjalnych układach odniesienia - bo jest to niemożliwe.> Lorenz zakładał, że materia skraca się jeżeli porusza się względem eteru. I właśnie z tego faktu wynikają wszystkie zjawiska relatywistyczne.Bardzo chętnie zobaczę alternatywne wytłumaczenia tych zjawisk. Fajnie by było, gdyby były okraszone matematyką, tak żeby można było wszystko przeliczyć i sprawdzić, czy faktycznie wyniki są dobrze odtwarzane  Szczególnie jestem ciekaw, jak eter pozwala na odtworzenie efektu geodezyjnego, wleczenia układów czy utraty energii przez światło w polu grawitacyjnym. EDIT: A, i jeszcze jedno, bo przegapiłem wcześniej - STW nie zakłada jednakowej prędkości światła we wszystkich układach odniesienia. Albo inaczej - niektórzy robią to założenie, ale można dojść do STW bez niego.
|
|
1 na 1 | Xitami (133 punktów) | ja jestem staromodny, bardzo pięknym bo eleganckim dla mnie jest wyginanie, ale w takim razie po co nam Higs?
|
|
 | 1 na 1 | Xitami (133 punktów) | Galileusz, intuicje Keplera,matematyka Njutona, Ajnsztajn, chwyt Planka, równanie Szredingera czegoś nie wiemy, a ja mam to szczęście, że żyję w tych czasach kiedyś cieszyli się, że nie runęła katedra szkoda, że gdy runie mnie już nie będzie, ale będą dzieci, często i jednak czasem wbrew "widziałem dalej i bo ...
są i dziwaczenia wg. Wiki: Strunowce (Chordata, od gr. i łac. chorda - struna) - zwierzęta dwubocznie symetryczne, wtórouste, ...
|
|
-2 na 4 | Klopton (519 punktów) | Zakrzywianie czasoprzestrzeni to tylko metafora ułatwiająca wyobrażenie. Czasoprzestrzeni NIE MA, podobnie jak nie ma grawitacji, ewolucji, ruchu itd. itd. To są tylko nazwy pomagające zrozumieć zjawisko, ale nie posiadają same w sobie żadnej natury, mają tylko funkcje. Jeśli mowa jest o zdarzeniu, jakimkolwiek to mówimy o zdarzeniu w czasie. Skoro w czasie to istnieje kolejność zdarzeń i pierwsze jest przyczyną a drugie skutkiem. Taka jest nasza mowa. Najpierw mamy zdarzenie które potem określamy mianem np mechanizmu ewolucji, lub działaniem siły grawitacji ale nie odwrotnie. Grawitacja czy też ewolucja to nie są byty/zjawiska/siły które istnieją przed zdarzeniem, jakoś same w sobie i inicjują całą obserwowalną resztę. Podobnie czasoprzestrzeń nie jest "czymś" co istnieje jako podłoże zdarzeń fizycznych i zmian. To samo dotyczy wszystkich rzeczowników, one istnieją tylko jako nazwa, bytów nie ma, wszystko jest w nieustannym procesie. Istnieniem, mianem Bycia można określać tylko czasowniki ale nie rzeczowniki. Albo jeszcze inaczej - jeżeli pytamy się o naturę rzeczownika, to odpowiedź można uzyskać tylko za pomocą czasownika.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|