„W ostatnim numerze „Polityki” pan Wiśniewicz opowiedział, jak żyje 200 – tysięczna masa chałupnicza. Żyje poniżej tego wszystkiego co w pojęciu naszych czytelników jest w ogóle życiem. A jednak losu chałupnikom zazdroszczą bezrobotni, których jest zarejestrowanych pół miliona. A kto chce wiedzieć jak żyje 8 milionów bezrobotnych zupełnych lub częściowych na wsi – niech przeczyta pamiętniki młodych chłopów, ogłoszone przez dr Chałasińskiego. Faktów powyższych nie podajemy aby wzruszyć serca czytelników. Dziś chcemy poruszyć element mózgu i woli, bo nędza, o której piszemy, nie wypływa z braku serca i serce nic a nic na nią nie pomoże. Nędza nasza wypływa z braku mózgu i braku odwagi. Może nawet z braku odwagi jak z braku mózgu. Klęska gospodarcza u nas jest faktem. Część społeczeństwa przeczy temu faktowi. Mówi, że nie jest tak źle, że jednak coś się robi, ze warunki u nas nie są gorsze jak gdzie indziej. Pan Wańkowicz wydał luksusową książkę „Sztafeta”, w której każe nam się cieszyć z dobrej sytuacji gospodarczej Polski. Oświadczamy, że tendencja książki jakoby sytuacja gospodarcza Polski była pomyślna lub choćby możliwa nie odpowiada rzeczywistości. Część społeczeństwa widzi tu fałsz, widzi tu nędzę i pragnie walczyć z nią antysemityzmem, spółdzielczością czy tez upowszechnieniem własności. Każda z tych reform jest doniosła ale wszystkie razem są bezsilne wobec faktu katastrofalnego braku warsztatów pracy, które można reformować. Dlatego wszystko powinno być podporządkowane mnożeniu tych warsztatów pracy za wszelką cenę. Bez tego żadne reformy nie uwolnią nas od klęski bezrobocia małej produkcji i wegetacyjnego poziomu życia nawet dla zatrudnionych. Druga część społeczeństwa, ta najpotężniejsza, widzi klęskę ale mówi nie ma rady, nie ma cudów, że musimy mieć nędzę. To nieprawda. Jeżeli Hitler a raczej Schacht znalazł środki na likwidację bezrobocia w Niemczech, które miały mniej złota, a więcej bezrobotnych niż Polska, dlaczegóż my nie moglibyśmy dokonać tego cudu. Żądamy hitleryzmu! Nie tego, który zabija wolność myśli i słowa, walczy z kościołem, nie zadowolił się zupełnym odsunięciem Żydów od wszelkich wpływów politycznych, gospodarczych i kulturalnych, lecz stosuje wobec nich bezcelowy, brutalny ucisk; szerzy wokół siebie hasła skrajnego egoizmu narodowego, gotowego do tępienia wszystkiego, co by mu stanęło na drodze. Jest to część polityczna, która nie ma nic wspólnego z prostym, jasnym planem likwidacji bezrobocia, który Schacht obmyślił, a Hitler przeprowadził. O jego polską odmianę dostosowaną do warunków polskich walczymy. Żądamy przerzucenia części nędzy na wszystkie klasy. Żądamy tępienia konsumentów luksusu, na który będziemy mogli sobie pozwolić wówczas, gdy nie będzie ani jednego bezrobotnego. Żądamy zaprzestania zbrodniczej w naszych warunkach walki z inicjatywą przedsiębiorcy i jego prawem do zysku. Źródło naszej nędzy tkwi właśnie w braku zysków oraz w nieodpowiednim zużyciu tej nikłej części zysków, jaką się jeszcze cieszyć możemy. Domagamy się natomiast reinwestycji maksymalnej części zysków tak aby służyły one nie celom luksusowej konsumpcji ale stwarzały wciąż nowe źródło zatrudnienia i wzrost naszego aparatu produkcyjnego”.
Są to obszerne fragmenty artykułu "Żądamy polskiego hitleryzmu", opublikowanego w periodyku „Polityka”, wydanego w dniu 25 lutego 1939r. Periodyk ów był od 1937 r. kontynuacją „Buntu Młodych” – założonego i prowadzonego od 1931 r. przez Jerzego Giedroycia. Giedroyć skupił wokół sobie grono bardzo zdolnych publicystów ( bracia Pruszyńscy, bracia Bocheńscy, Dunin – Borkowski), którzy uczynili z ww. periodyków jedne z najbardziej interesujących pism II RP. Byli oni piłsudczykami ale uważali się za wewnątrzpartyjną opozycję i nie raz zdarzało się, iż teksty były cięte przez cenzurę, a raz o mało co redaktor naczelny nie wylądował w Berezie Kartuskiej (za artykuł w którym postawiono tezę, iż zamach na ministra Pierackiego w 1934 r. był reakcją za prześladowania Ukraińców ze strony państwa). Byli oni państwowcami, uprawiającymi ideologię mocarstwową, przy czym przez mocarstwowość rozumieli raczej nie podbój i nabytki terytorialne ale bardzo silne i bardzo sprawnie funkcjonujące państwo. Mieli też oryginale, odstające od dominującego nurtu poglądy na kwestię mniejszości ukraińskiej w Polsce – rozwinięte później twórczo na łamach paryskiej „Kultury”. Jak wspomniałem, często pozwalali sobie na ostrą krytykę sanacyjnej rzeczywistości ale uprawiali kult marszałka Piłsudskiego. On był poza wszelką krytyką. Marszałek Piłsudski jest także ulubioną postacią Jarosława Kaczyńskiego, Marszałek Piłsudski i piłsudczycy. |