> Ale donosiciel wcale w ten sposób nie myśli. Nie myśli "moje państwo", tylko jakoś inaczej i chce się ustawić. W tym celu podejmuje działania, które dla niego będą najkorzystniejsze.Zależy o jakim typie konfidentów mówimy. Mnie tu idzie o polityków. Kto jak nie polityk, niezależnie od partii, "powinien" wiedzieć, co znaczy moje państwo? Oczywiście ja tu mówię o dość skrajnym przypadku, w którym to działanie szkodzi interesowi narodowemu, a tu chyba jeszcze historia nie jest aż tak ciężka. Ale każdy taki akt, ze strony polityków jest dla mnie po prostu żałosny. Dziennikarzy nie oceniam, ich poglądy, ich życie, ich praca, do końca też nie wiadomo kto płaci za dany materiał, ale już polityk zobowiązany jest racją stanu, to już inna historia. Czym innym było działanie przeciwko władzy sowieckiej za czasów układu warszawskiego, czym innym jednak jest układ obecny. Fakt bycia członkiem UE i NATO nie powinien mimo wszystko, być czynnikiem zwalniającym polityków od myślenia interesem państwa, niezależnie od rządu, póki ten oczywiście nie staje się zagrożeniem dla obywateli tego państwa. Tu chyba to nie zachodzi? Co byśmy nie myśleli o Kaczyńskim i PiSie, to jeśli ktoś ma go przywoływać do porządku, niech będą to Polacy. Na jaki h.j mieszać do tego np. szwabów?...  Pozdrawiam.
"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae". |