Racjonalista - Strona głównaDo treści
Adolf wiecznie żywy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
02-01-2016 10:28Hodża (11172 punktów)Adolf wiecznie żywy
Ocena 2 na 2
   W ostatnich dniach osoby śledzące wydarzenia w Turcji są świadkami żenującego spektaklu, który rozpoczęło nieprzemyślane bąknięcie prezydenta tego strategicznie położonego kraju na temat hitlerowskich Niemiec jako wzoru realizacji skutecznej polityki.

www.telegr(*)-is-same-powers-as-Hitler.html

(Temat nie jest zbyt obszernie relacjonowany w polskich mediach internetowych, jakaś wzmianka, którą zauważyłem już chyba spadła z głównej strony).

   Jak to zwykle w tego rodzaju manifestacjach niepohamowanej szczerości bywa, urzędnicy z otoczenia sprawcy całego zamieszania dwoją się i troją, aby złagodzić wrażenie, że najważniejsza osoba w państwie w ferworze politycznych aktywności najwyraźniej zgubiła piątą klepkę. Można tylko sobie wyobrazić błogi uśmiech na obliczu Władimira Władimirowicza, którego słowa o boskiej karze spadającej na tureckiego przywódcę (kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera) okazały się jakże prorocze.

   Na drugim krańcu niegdysiejszej magistrali Berlin - Bagdad (wprawdzie Bagdad nie należy jeszcze do osmańskiego imperium, ale czasy mamy znowu dość burzliwe) uczeni krygują się i skręcają w niebywałych tłumaczeniach, dlaczego to zdecydowali się na wydanie krytycznego opracowania "Mein Kampf" najsłynniejszego chyba autora czasów nowożytnych. Towarzyszą temu solenne zapewnienia, że zarówno niski nakład (4 tys.), wysoka cena (59 E) oraz opasłość (2000 stron) nadziana imponującą liczbą ponad 3700 odnośników i komentarzy wyklucza sytuację, w której ten wypierd germańskiego ducha (cytuję J. Tuwima, żeby nie było) stanie się czymś w rodzaju "białego kruka" i na nowo podnieci miłośników tego skażonego paranoją niespełnionego artysty.

www.thegua(*)adolf-hitler-copyright-expires

   Obawiam się, że będzie wprost przeciwnie. Zamiast potraktować temat racjonalnie i włączyć go do opracowania analizującego psychikę autora zrealizowanego przez specjalistów z dziedziny psychologii, psychiatrii czy socjologii, tak jak to miało miejsce w analogicznych (z punktu widzenia zaistnienia aktu twórczego) miazmatach w rodzaju "Manifestu" Teda Kaczynskiego cały czas czyni się z tej tekstowej maligny produkt tak czy inaczej intelektualny, wart pogłębionej analizy wyłącznie z uwagi na zawarte w nim treści. Uważam, że jest to podejście zbyt ograniczone i wykazywaniu błędów i fałszów zawartych w tekście powinna towarzyszyć refleksja natury szerszej i jednak odnosząca się do osobowości autora.

   Jest to ten przypadek, w którym nie powinno się pozwolić, aby owo "dzieło" dalej funkcjonowało na tej samej zasadzie, co inne publikacje poświęcone sprawom polityki czy ekonomii. Może warto byłoby raczej się zastanowić nad tym, na ile w pewnych historycznych uwarunkowaniach psychoza może być zaraźliwa.

   Adolf nie pozwala nam o sobie zapomnieć. Stał się wiecznie żywym memem i jak upiór powraca, aby dokończyć to, co kiedyś zaczął a jego szansą, tak jak wtedy, jest głupota tłumów i strachliwość elit.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)Mit Hitlera
"Jest to ten przypadek, w którym nie powinno się pozwolić, aby owo "dzieło" dalej funkcjonowało na tej samej zasadzie, co inne publikacje poświęcone sprawom polityki czy ekonomii. Może warto byłoby raczej się zastanowić nad tym, na ile w pewnych historycznych uwarunkowaniach psychoza może być zaraźliwa".

A kto miałby "nie pozwalać" żeby owe "dzieło"... i tak dalej? Jakież to policje myśli jedno i dwupłciowe? Pomijając wielce wątpliwy etyczny aspekt owych cenzorskich zapędów - są one kompletnie irarcjonalne w dobie internetu. Main Kampf było jest i będzie dostępne dla tych którzy chcą go przeczytać. Hitler zaś jest popularny nie z powody tej książki - tylko ze względu na to, iz stworzył nazizm i III Rzeszę - ze wszystkimi skutkami tego faktu.

"Stał się wiecznie żywym memem i jak upiór powraca, aby dokończyć to, co kiedyś zaczął a jego szansą, tak jak wtedy, jest głupota tłumów i strachliwość elit".

Troche więcej merytorycznej wiedzy przydalooby się: bo końcówka owego passusu winn abrzmieć: " rozgoryczenie tłumów( słuszne) i sprzedajność oraz zepsucie do cna ( na modłę weimarską) elit".
02-01-2016 22:25 
 Ocena 2 na 2
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Mit Hitlera
Czytałem "Mein Kampf" i nie sądzę, że jest niebezpieczna. Co więcej, każdy powinien ją przeczytać, dla przestrogi. Jest historią zagubionego młodego człowieka, w którym wytworzyły się chore poglądy. Wystarczy, że poziom życia Niemców znacząco się obniży, a mogą się przebudzić demony nazizmu. Wtedy znajdzie się jakiś Hitler i katastrofa murowana.
02-01-2016 22:50 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Murowana katastrofa
"Wystarczy, że poziom życia Niemców znacząco się obniży, a mogą się przebudzić demony nazizmu. Wtedy znajdzie się jakiś Hitler i katastrofa murowana".

Proszę pamiętać, iż Niemcy doby schyłkowej Republiki Weimarskiej były właśnie taką "murowana katastrofą". I Hitler znalazł na nią szybkie remedium
Hodża (11172 punktów)Odp: Mit Hitlera
>Czytałem "Mein Kampf" i nie sądzę, że jest niebezpieczna. Co więcej, każdy powinien ją przeczytać, dla przestrogi.

Nie szedłbym aż tak daleko. Moim zdaniem cała dyskusja nad tym naukowym opracowaniem (które ukaże się 8 stycznia) jest zupełnie niepotrzebna, stanowi właśnie czynnik napędzający niezdrowe emocje. Sądzę nadto, że tego rodzaju praca powinna się ukazać już dużo wcześniej i to, że Niemcy z przyczyn legalistycznych i dziwnej doprawdy polityki rządu Bawarii zwlekali z rozliczeniem tego historycznego dokumentu tak ważnego dla ich historii tak długo jest skandalem.

Chyba że ludzie nadzorujący prawa autorskie byli przekonani, że Niemcy są narodem debili, którzy ruszą do księgarni i zaczną się organizować w narodowosocjaistyczne bojówki, bo książka została napisana językiem, który posiada dużą moc przekonywania.

Nie mogę się wypowiedzieć na temat oryginału, bo go nie znam, ale dość dobre jak się wydaje polskie tłumaczenie dostępne w sieci pokazuje, że zaczytywać się w tym mogą tylko naprawdę bardzo płaskie umysły, niezdolne do krytycznego odbioru tekstu pisanego.

Ale może rzeczywiście na tym właśnie polega problem, że Niemcy posiadają dużo większe pokłady kretynizmu, niż by tego można po tych ich wszystkich historycznych doświadczeniach oczekiwać.

>Jest historią zagubionego młodego człowieka

Nie zagubionego, ale głęboko zaburzonego, niezdolnego składnie skonstruować wywodu i traktującego pisanie jako upust swojej nienawiści. Współczuć by mu można było, gdyby była to literatura z półki korespondencji frontowej. Rzecz w tym, że wypowiedział w tym frustracje milionów innych prymitywów posiadających podobną intelektualną głębię przemyśleń, którym wystarcza powtarzające się odwoływanie do stereotypów i najbardziej pierwotnych, zwierzęcych w gruncie rzeczy emocji: pragnienia dominacji, odwetu, zaboru.

Dixi et salvavi animam meam
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Nie mogę się wypowiedzieć na temat oryginału, bo go nie znam, ale dość dobre jak się wydaje polskie tłumaczenie dostępne w sieci pokazuje, że zaczytywać się w tym mogą tylko naprawdę bardzo płaskie umysły, niezdolne do krytycznego odbioru tekstu pisanego.

Również nie będę się wypowiadać na temat oryginału. Znam polskie tłumaczenie. Treść jest ciężka do czytania. Jego polityczne wywody są niespójne i nacechowane fanatyzmem. W czasie lektury bywało, że przeskakiwałem po dziesięć stron do przodu. Jak słusznie napisałeś, "zaczytywać się w tym mogą tylko naprawdę bardzo płaskie umysły".
Hodża (11172 punktów)
>Treść jest ciężka do czytania. Jego polityczne wywody są niespójne i nacechowane fanatyzmem. W czasie lektury bywało, że przeskakiwałem po dziesięć stron do przodu. Jak słusznie napisałeś, "zaczytywać się w tym mogą tylko naprawdę bardzo płaskie umysły".

Z drugiej strony - biorąc przykład z badaczy - ciekawe może być zapoznanie się z niektórymi akapitami, pięknymi, klinicznymi przykładami słowotoku szaleńca.

Cytat:
Psychika szerokich mas nie jest wrażliwa na półśrodki i słabości. Podobnie jak
kobieta, na której delikatność uczuć mniejszy wpływ ma abstrakcyjna mądrość niż bliżej
nieokreślona tęsknota poddania się uczuciom, łatwiej ulegnie mocnemu mężczyźnie niż
słabemu, tak i ludzie bardziej kochają mocnego władcę niż słabego i czują większą
satysfakcję z doktryny, która nie toleruje rywali, niż z takiej, która uznaje liberalną wolność - naród na ogół nie wie, jak się nią posługiwać i wnet czuje się opuszczony.


Cytat:
Te umysły nie rozumieją, że za pracę społeczną nie wolno domagać się
wdzięczności, ponieważ nie rozdzielają jałmużny, ale przywracają w ten sposób prawo.
Już wtedy uświadomiłem sobie, że tylko podwójna metoda może przyczynić się do polepszenia warunków bytu, mianowicie: głębokie poczucie socjalnej odpowiedzialności, w celu stworzenia lepszych podstaw naszego rozwoju, połączone z bezlitosną determinacją zniszczenia narośli, którym nie można zaradzić.


Cytat:
Tak jak natura nie koncentruje się na utrzymaniu tego, co jest, lecz aby podtrzymać gatunek doskonali go poprzez rozwój, tak i w życiu nie można ulepszać istniejącego zła, które posiadając naturę człowieka w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto nie da się zmienić. Należy więc zapewnić lepsze metody rozwoju od samego początku.


I jeszcze jeden kwiatek:

Cytat:
Dla każdego, kto patrzy na świat okiem nacjonalisty, każda wyrwa w istnieniu
cywilizacji ludzkiej, powodowana przez zniszczenie rasy, która ją podtrzymuje, będzie się wydawać w tym świetle przeklętą zbrodnią. Ktokolwiek śmie kłaść swoją rękę na
najszlachetniejszą podobiznę Boga, grzeszy przeciwko łaskawemu Stwórcy tego cudu i
zasługuje na wypędzenie z raju.

Mamy wszyscy świadomość, że w dalekiej przyszłości rodzaj ludzki będzie miał do
czynienia z problemami, którym będzie musiał stawić czoła i uczyni to najszlachetniejsza rasa wysunięta na przywódcę świata i popierana przez siły całego globu.


(tł. Irena Puchalska i Piotr Marszałek)

Nawiasem mówiąc w tym ostatnim wyraźnie pobrzmiewa echo historiozofii Hegla. Możliwe, że autor w trakcie studiów więziennych przygotowując się do napisania swojego opus magnum zapoznał się z jakimś opracowaniem dotyczącym historii niemieckiej filozofii.


Dixi et salvavi animam meam
03-01-2016 02:30 
 Ocena 5 na 5
Mano (1060 punktów)Odp: Mit Hitlera - Mitu niet!
...
>Ale może rzeczywiście na tym właśnie polega problem, że Niemcy posiadają dużo większe pokłady kretynizmu, niż by tego można po tych ich wszystkich historycznych doświadczeniach oczekiwać.

Nie! Niemcy posiadają dużo większe pokłady zdrowego rozsądku, które bazują właśnie na ich historycznych doświadczeniach. Dowodzą tego codziennie!

>>Jest historią zagubionego młodego człowieka
>Nie zagubionego, ale głęboko zaburzonego, niezdolnego składnie skonstruować wywodu i traktującego pisanie jako upust swojej nienawiści.

Może? Ale to nie gra dziś najmniejszej roli. Nastały inne czasy, a ten "zaburzony" znalazł się na śmietniku historii. Tam jest jego miejsce.

A co dzieje się dziś w Polsce? W kraju, który był sławny z tolerancji, która dziś znalazła się na śmietniku historii?


Hodża (11172 punktów)
>Nastały inne czasy, a ten "zaburzony" znalazł się na śmietniku historii. Tam jest jego miejsce.

Wydaje mi się, że określenie "śmietnik historii" w odniesieniu do osób jest nieadekwatne i używa się go raczej jako określenie idei, które się przeżyły bądź które okazały się błędne, nieefektywne itd. W tym sensie można by mówić o nazizmie.

Ale sam Hitler zdecydowanie na tym śmietniku nie wylądował, o czym świadczy jego nieustająca popularność w sieci, gdzie takich wątków i dyskusji jak ta jest bez liku, zresztą na temat tego wznowienia "MK" już kiedyś tu założyłem wątek, w którym temat został rozwałkowany doszczętnie.

Hitler-mem posiada zadziwiającą żywotność i ponieważ to może już doprawdy nużyć, gdyż nawracające hitlerowskie ciekawostki w najpoważniejszych światowych mediach (jak np. w Telegraphie, gdzie znowu podjęto temat patologii przyrodzenia Fuhrera) są jak natrętna mucha, która co jakiś czas siada na ekranie i nie pozwala się zabić, ciekaw jedynie jestem kiedy ten wirus umysłu nareszcie zdechnie. Fascynacja złem w przypadku tej osoby ujawnia pewną mroczną stronę mediów i ich odbiorców i może być groźna, czego sygnałem jest ów nieszczęsny lapsus Erdogana świadczący o tym, że prawdopodobnie "Mein Kampf" dla tego polityka jest jakąś inspiracją.

>A co dzieje się dziś w Polsce? W kraju, który był sławny z tolerancji, która dziś znalazła się na śmietniku historii?

Na śmietniku historii na pewno nie i oby nigdy. Natomiast co do inspiracji niektórych polityków wypowiedziałem się w poprzednim akapicie i z pewnością może to niestety dotyczyć również i niektórych z naszego podwórka.

Dixi et salvavi animam meam
03-01-2016 18:35 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Mit jak cholera!
"Ale sam Hitler zdecydowanie na tym śmietniku nie wylądował, o czym świadczy jego nieustająca popularność w sieci, gdzie takich wątków i dyskusji jak ta jest bez liku, zresztą na temat tego wznowienia "MK" już kiedyś tu założyłem wątek, w którym temat został rozwałkowany doszczętnie".

Nie wylądował, bo bez względu na to jak oceniamy go, jego dojście do władzy w Niemczach w Niemczach nosi rysy genialnej strategii, której do tej pory nikt tak do końca nie wyjaśnił. W 1918 r. Hitle rbył wrakiem człowieka, psychicznym i fizycznym. W 1933 roku miał wszystko. W ciągu 15 lat stworzył nowy ruch i doszedł na jego czele do władzy. jeżlei jeszcz edoda się do tego fakt, i zspora częśc z tych 15 lat nie moż ebyć uwzględnianna bo Hitler siedział w więzieniu albo miał zakaz prowadzenia działalności politycznej - to uwaga o owej genioalnosci nabiera jeszcz eżywszych kolorów. A po dojsciu do władzy przy pomocy Schachta szybko wyprowadził Niemcy z dnia kryzysu na piękna prostą. Ktoś taki nie moż ewylądować na smietniku historii. Bez względu na to, ile zła się stało z powodu wojen, w których Hitler brał udział. Niewytłumaczalność socjologiczno - polityczna dojścia w tak szybkim tempie do władzy kogoś takiego jak Hitler fascynował acałe rzesze polityków i naukowców. Ben Novak na ten temat napisał świetyne artykuły. Proszę je swobie przyswoić - a wtedy nie będzie Pan powielał w swoich wypowiedziach propagandowych bzdur o Hitlerze wykrewoanych przez zwycięski obóz aliantów, no chyba, że pański antygermanizm uniemozliwia Panu trzeźwe spojrzenia na problem.

file:///C:/Documents%20and%20Settings/Administrator/Moje%20dokumenty/Downloads/Dialnet-TheStatusOfHitlerToday-2479561.pdf

file:///C:/Documents%20and%20Settings/Administrator/Moje%20dokumenty/Downloads/v1i9c12.pdf
03-01-2016 18:44 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Mit jak cholera - II
"Ale sam Hitler zdecydowanie na tym śmietniku nie wylądował, o czym świadczy jego nieustająca popularność w sieci, gdzie takich wątków i dyskusji jak ta jest bez liku, zresztą na temat tego wznowienia "MK" już kiedyś tu założyłem wątek, w którym temat został rozwałkowany doszczętnie".

Opinie o Hitlerze ( z artykułów B. Novaka, o których wyżej):

"Nonetheless, we still feel that we do not knowthe man. His life is one of the greatest mysteriesin human history. To his biographers, he isunlike any man who ever lived. His mostrespected biographer, Joachim Fest, calls him an"unperson", and writes that "History knows nophenomenon like him". His most recentscholarly biographer borrows Winston Churchill's phrase about the Soviet Union to
describe him: "He has proved," writes IanKershaw, "a riddle wrapped in a mystery insidean enigma". Ron Rosenbaum, an Americanjournalist who set out to investigate the story ofthe historians' bafflement at the mystery of Hitler, concludes that, despite all the efforts of a multitude of historians over the half century since Hitler's death, "He remains a figure that in some profound ways nobody knows"4. In a way
unlike that of any other historical personage, writes Rosenbaum, "Hitler has somehow
escaped explanation".

"The answer is simple: no one can figure out how he did it? And this how-did-he-do-it? question is quite specific. It refers to five "accomplishments" on his way to power that apparently could not, and certainly should not, have happened-but nevertheless did. Time after time, Hitler frustrated his opponents, amazed neutral observers, and delighted his supporters by pulling off the seemingly "impossible". He never would have made it intopower except by accomplishing these five
"impossibilities"; and it was this, more than anything else, that bound his supporters to him, gave him an aura of exceptionality, and catapulted this otherwise ugly little man into power".

Jest Pan pod wtażeniem? Zrobił sie Panu wytrzeszcz oczu? To zapraszam do artykułu, gdzie to wszystko jest podane w detalach. I będzie jak i Hitchocka - naprzód trzęsnienie ziemi, a potem napięcie tylko bedzie rosło.
.
03-01-2016 20:56 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Mit jak cholera - II
>Jest Pan pod wtażeniem? Zrobił sie Panu wytrzeszcz oczu?

Nie, nie jestem pod wrażeniem i z oczami wszystko w porządku. To żałosne, jak wciąż niektórzy próbują podtrzymywać mit o jakichś nadprzyrodzonych niemal zdolnościach tego moralnego kobolda.

Mnie jego "zadziwiająca" kariera nie dziwi, bo dość oczywistym dla mnie jest, że rozdającymi karty w tej grze od końca wojny aż do powierzenia Hitlerowi urzędu kanclerskiego było koło generałów z pierwszej wojny i ich najbliższe otoczenie, ono też zachowało faktyczny wpływ na bieg wydarzeń, choć w okresie Republiki Weimarskiej istniał istotnie pewien decyzyjny chaos. Stare struktury jednak bardzo szybko przejęły rolę pasa transmisyjnego dla planów, które nie powstały w głowie Hitlera, ale istniały dużo wcześniej, nawet przed rozpętaniem pierwszej wojny (proszę prześledzić koncepcję Mitteleuropy i rolę Ligi Pangermańskiej).

Hitler zwyczajnie wygrał casting na najlepszego krzykacza i to jest cała "tajemnica". W owym czasie podobnych jemu pędzonych niespokojnymi wichrami historii nawiedzonych guru były setki, jeśli nie tysiące. Został wybrany jeszcze zanim jego partia zaczęła zdobywać znaczące poparcie.

Trzeba dokładnie poznać historię lat 1918-1932 aby móc sobie wyrobić pogląd na tę kwestię i zdecydowanie odrzucić tezę, jakoby bez wsparcia wielkiego zaplecza tajnej policji, prowokatorów i szeptanej propagandy ludzi związanych ze strukturami siłowymi ten człowiek miał jakąkolwiek szansę zaistnienia na politycznej scenie, która była kształtowana przez sentymenty olbrzymich mas zwolnionych z armii, które nie miały co z sobą począć a jedyne, czego nauczono je robić było szerzenie śmierci i zniszczenia.

I proszę mi nie przytaczać argumentów w rodzaju niechęci Ludendorffa do Hitlera czy wewnętrznych rozgrywek w armii. Polityka od zawsze była w wielkiej mierze teatrem, a ci, którzy zapalili zielone światło dla hitleryzmu i wyznaczyli mu zadania nie pchali się na mównice i do końca pozostali w cieniu.

Dixi et salvavi animam meam
04-01-2016 11:05 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
>Trzeba dokładnie poznać historię lat 1918-1932 aby móc sobie wyrobić pogląd na tę kwestię i zdecydowanie odrzucić tezę, jakoby bez wsparcia wielkiego zaplecza tajnej policji, prowokatorów i szeptanej propagandy ludzi związanych ze strukturami siłowymi ten człowiek miał jakąkolwiek szansę zaistnienia na politycznej scenie, która była kształtowana przez sentymenty olbrzymich mas zwolnionych z armii, które nie miały co z sobą począć a jedyne, czego nauczono je robić było szerzenie śmierci i zniszczenia.

Oczywistość. Hitler to był wierzchołek góry lodowej.
Wielu ciągnęło te kukłę za sznurki. Choć sam był równie zdeterminowany.

Cytat:
... jakkolwiek sam Haushofer zaprzeczał, aby kiedykolwiek miał bezpośredni wpływ na rząd nazistowskich Niemiec. Nigdy nie był członkiem partii nazistowskiej, jakkolwiek uważany jest za człowieka, który w decydującym stopniu doprowadził do wybuchu II wojny światowej.

pl.m.wikipedia.org/wiki/Karl_Haushofer

Pozdrawiam.

"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae".
dzentelmen (2000 punktów)
Koncepcji było kilka, to jedna z nich.
Cytat:
Przestrzeń życiowa (Lebensraum) - niemieckie pojęcie polityczno-publicystyczne definiujące przeludnienie Niemiec, brak przestrzeni niezbędnej do życia, co jakoby usprawiedliwiać miało terytorialną ekspansję; termin pojawił się w XIX w. (zwł. po 1870 w publicystyce uzasadniającej roszczenia terytorialne); Friedrich Ratzel wprowadził go do geografii politycznej, Karl Haushofer z uczniami nadali mu podstawowe znaczenie w geopolityce.

pl.m.wikipedia.org/wiki/Lebensraum

Pozdrawiam.

"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae".
04-01-2016 20:04 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Koncepcji było kilka, to jedna z nich.
> Cytat:
Przestrzeń życiowa (Lebensraum) (...)


W tym między innymi tkwił dramat Niemiec. Tak, dramat, bowiem - chociaż może zabrzmi to jak nieuprawniona apologia ich okrucieństw - myślenie elit politycznych, które jak to dziś widać z dużą wyrazistością znajdowały się pod przemożnym wpływem ideologii militarystycznej - podążało torami owych teoretycznych presupozycji, z których ta mówiąca, że dla istnienia, przetrwania i zabezpieczenia bezpieczeństwa narodu wielkości Niemiec konieczne jest zdobycie ziem i zasobów (również ludzkich) niezbędnych dla podtrzymania rozwoju gospodarczego zaowocowała całym ciągiem zdarzeń, którego jednym z etapów było sformułowanie i rozpoczęcie realizacji Generalnego Planu Wschodniego. Przypuszczalnie w większości ci niemieccy stratedzy, generałowie czy teoretycy państwa w burzliwych czasach następujących po upadku cesarstwa rzeczywiście nie dostrzegali żadnej innej perspektywy politycznej - zaś czując na sobie ciężar politycznej odpowiedzialności za losy państwa (które, pamiętajmy, w ukształtowanej przez heglizm mentalności stanowi właściwy podmiot historii, dla której człowiek jest zaledwie paliwem) skierowali Niemcy ku przepaści zgodnie z zasadą "wszystko albo nic".

Dramat ten polegał na potwornym umysłowym ograniczeniu, uwiązaniu myśli przez doktryny stwarzające pozór obiektywnej, nie podlegającej wątpliwości prawdy naukowej. I na dobrą sprawę, również na tym, że przypuszczalnie Niemcy faktycznie nie miały dobrej alternatywy w świecie tak czy inaczej określanym przez to, co socjodarwinizm rozumiał pod pojęciem "walki o byt". Rozpoczynając grę w 1914 weszli na drogę bez wielu opcji, z których każda inna niż powstanie nowego globalnego mocarstwa oznaczała wojnę domową lub inną postać wewnętrznego rozkładu.

Można w tym dostrzec istotnie przyprawiający o trwogę fatalny tragizm ich dziejów, na których jakże wielkie piętno odcisnęła bądź co bądź imponująca myśl ich filozofów.

Kończąc wypada jedynie w tym miejscu zacytować S. J. Leca:

Kto śni o potędze, niech nie chrapie głośno.

Dixi et salvavi animam meam
04-01-2016 21:45 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
>Przypuszczalnie w większości ci niemieccy stratedzy, generałowie czy teoretycy państwa w burzliwych czasach następujących po upadku cesarstwa rzeczywiście nie dostrzegali żadnej innej perspektywy politycznej - zaś czując na sobie ciężar politycznej odpowiedzialności za losy państwa (które, pamiętajmy, w ukształtowanej przez heglizm mentalności stanowi właściwy podmiot historii, dla której człowiek jest zaledwie paliwem) skierowali Niemcy ku przepaści zgodnie z zasadą "wszystko albo nic".

Oczywiście, trafna diagnoza. Choć oczywiście aspektów wiele, warstwa na warstwie... ect. Mnie np. bardzo interesują analizy geopolityczne, które również są bardzo różne.
Położenie geopolityczne, z punktu widzenia ekspansji, jak choćby Rosjanie w Azji, czy Brytyjczycy w morze, było i jest dla ambicji Niemieckich, dość "hamujące". Ilu kolonii się Niemcy dorobili? Z czego surowce? Z historycznego punktu widzenia, ich pobudki, można jakoś próbować tłumaczyć właśnie tym fatalnym położeniem. Przychylam się do tych opinii, że niemożliwość ekspansji "poza kontynentalnej", przynajmniej w takiej skali, jak choćby inne mocarstwa, spowodował ekspansję wewnątrz kontynentalną, która skończyła się tak, jak się skończyła. Im dłużej się zagłębiać tym mniej pewnych punktów. Bardzo ciężko o generalną ocenę, ale chyba można się zgodzić, że geografia jest jednym z tych czynników, które determinują wiele procesów historycznych.

>Rozpoczynając grę w 1914 weszli na drogę bez wielu opcji, z których każda inna niż powstanie nowego globalnego mocarstwa oznaczała wojnę domową lub inną postać wewnętrznego rozkładu.

Otóż to. Układ wschód-zachód, który Niemcy (m.in. za pośrednictwem koncepcji geopolitycznych Haushofera) chcieli rozbić, jest chyba niewykonalny. Tzn. chodzi o to, że pakt antykominternowski, zakładał sojusz z Japonią, a następnie Haushofer za aprobatą m.in. Hitlera próbował w układ taki wciągnąć Stalina. I o ile pakt Ribentrop-Mołotow otwierał pierwszy rozdział (rozbiór Polski) to dalej Stalin się nie posunął. Ciężko powiedzieć czy wiedział, że po takim wejściu w umowę, Niemcy "zdominują" totalnie ZSRR, czy też kierował się innymi pobudkami. Historia z geopolitycznego punktu widzenia, nabiera niezwykle interesującego "kształtu".

Pozdrawiam.

"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae".
04-01-2016 12:25 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Z boku, bez amoku
"Nie, nie jestem pod wrażeniem i z oczami wszystko w porządku. To żałosne, jak wciąż niektórzy próbują podtrzymywać mit o jakichś nadprzyrodzonych niemal zdolnościach tego moralnego kobolda".

Ma Pan prawo do swojego subiektywnego poglądu na Hitlera i jego fenomen. Ale jeżeli najlepsi biografowie tej postaci, profesjonalni, uznani, obiektywni historycy ( ich opinie zacytowałem w moich poprzednich komentarzach) - nie wspominając o całej galeri innych wielkuich iz naczących postaci historycznych - podkreślają wyjątkowość , "ahistoryczność" i "niezrozumiałość" procesu dochodzenia do władzy Hitlera - to jednak coś w trawie piszczy i to raczej tym historykom , a nie Panu należy przyznać rację - wskazując właśnie na te przymioty Hitlera jako na te czynniki, ktore zadecydowały o jego - trwającej do dnia dzisiejszego - popularności.
Polacy - ze względu na II wojnę światową i konflikt wielki z Hitlerem jak również z powodu - nakładającej się na ten czynnik - wściekle antyniemieckiej propagandy okresu PRL - u - bardzo często nie są w stanie "umieścić się na boku" zagadnienia i ocenić go bezstronnie i obiektywnie. Pan zdaje się być również dotknięty tą przypadłością.
03-01-2016 18:58 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Mit jak cholera - III
"Ale sam Hitler zdecydowanie na tym śmietniku nie wylądował, o czym świadczy jego nieustająca popularność w sieci, gdzie takich wątków i dyskusji jak ta jest bez liku, zresztą na temat tego wznowienia "MK" już kiedyś tu założyłem wątek, w którym temat został rozwałkowany doszczętnie".

"In order to understand the depths of this
mystery, let us begin with some contemporary
accounts of the surprise and mystery Hitler generated in his time. We shall turn first to his enemies, for it is a fair assumption that when
they express astonishment regarding the accomplishments of Hitler it is sincere. Karl
Radek was among the first to voice his amazement at Hitler's surprising emergence in
the 1930 election. "Nothing is more characteristic than to note that neither the bourgeois literature nor the socialist literature has said anything about this party,
which ranks second in German politics. It is a party without a history, which has suddenly risen up in the political life of Germany, like annisland that emerges in the middle of the oceanthrough the effect of volcanic forces"16.

Radkowi - jak widać - fenomen nazizmu i Hitlera podważył wiarę w prawa marskistowskiej dialektyki. Tylko proszę nie twierdzić, iz Rdek był idiotą - bo oskarże Pan o antysemityzm

"By 1933, Leon Trotsky was suggesting that the secret did not lay in "anonymous" historical forces, but that "The controversy over Hitler's personality becomes the sharper the more the secret of his success is sought in himself"17. For, writes Trotsky, "another political figure would be difficult to find" who had perceived the available forces more clearly than Hitler.Trotsky saw this as the first mystery: how had everybody "missed" the forces that Hitler saw and mobilized? The second, "sharper," mystery, however, was: why was it this one man Hitler, and he alone, who was able not only to perceivethem but to employ them so successfully?"

Jeżeli chodzi o opoinię Trockiego - patrz wyżej na komentarz do ipinii Radka.

"In the following passage, written in 1935, Churchill employs every ounce of his famous eloquence to dramatize the remarkable role of this "one corporal" who first imagined, then inspired, organized and led a seemingly miraculous
revival of German fortunes. "When the terrible German armies, which had held half of Europe in their grip, recoiled on every front, and sought armistice from those
upon whose lands even then they still held as invaders; when the pride and will-power of the Prussian race broke into surrender and revolution behind the fighting lines; when that Imperial Government, which had been for more than fifty fearful months the terror of almost all nations, collapsed ignominiously, leaving its faithful subjects defenceless and disarmed before the wrath of the sorely wounded,
victorious Allies; then it was that one corporal, a former Austrian house-painter,
set to regain all". The entire paragraph, consisting of 106 words, is
designed to emphasize the singular import of last line: "then it was that one corporal...set out to regain all." Hitler's achievement of this goal thus becomes the motif of Churchill's chapter on Hitler, and the reason for his inclusion among
the men Churchill considers Great Contemporaries".

Churchill miał literackie pióro, nieprawdaż? Pieknie to wyraził - nie darmo dostał Nobla w dziedzinie literatury.
02-01-2016 23:05 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)Odp: Mit Hitlera
>A kto miałby "nie pozwalać" żeby owe "dzieło"... i tak dalej? Jakież to policje myśli jedno i dwupłciowe? Pomijając wielce wątpliwy etyczny aspekt owych cenzorskich zapędów - są one kompletnie irarcjonalne w dobie internetu. Main Kampf było jest i będzie dostępne dla tych którzy chcą go przeczytać. Hitler zaś jest popularny nie z powody tej książki - tylko ze względu na to, iz stworzył nazizm i III Rzeszę - ze wszystkimi skutkami tego faktu.

Uff, a już się bałem, że przynęta trochę nieświeża i nie przyciągnie.

"Nie pozwolić" niekoniecznie stanowi postulat zmiany prawa czy ustroju państwa, tu jest to tylko oczekiwanie zdroworozsądkowego podejścia ludzi z racji swoich specjalizacji mających możliwość poddania tej książki gruntownej i rzetelnej recenzji.

Co do przyczyn popularności, oczywiście zgoda, z tym, że promocyjny dla tytułu aspekt działalności tego zbrodniarza stanowi dziś tak naprawdę o jej wyjątkowości, ze względu na samą treść bez tego historycznego tła wartość tego jest zerowa.

>"Stał się wiecznie żywym memem i jak upiór powraca, aby dokończyć to, co kiedyś zaczął a jego szansą, tak jak wtedy, jest głupota tłumów i strachliwość elit".
>Troche więcej merytorycznej wiedzy przydalooby się: bo końcówka owego passusu winn abrzmieć: " rozgoryczenie tłumów( słuszne) i sprzedajność oraz zepsucie do cna ( na modłę weimarską) elit".

Nie wiem, czym Pan mierzy słuszność tego rozgoryczenia, fakt, że Niemcy zafundowały krwawą łaźnię pierwszej wojny sobie i sąsiadom jeszcze moim zdaniem nie stanowi dowodu takiej słuszności.


Dixi et salvavi animam meam
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Odp: Adolf wiecznie żywy
>uczeni krygują się i skręcają w niebywałych tłumaczeniach, dlaczego to zdecydowali się na wydanie krytycznego opracowania "Mein Kampf" najsłynniejszego chyba autora czasów nowożytnych.
Trudno odgadnąć, na czym niby ma polegać niebywałość tłumaczeń zapodawanych przez uczonych. Ich argumentacja w tym wypadku jest zbliżona do standardowo stosowanej przy wydaniach krytycznych źródeł historycznych.

Warto w tym miejscu - dla uniknięcia nieporozumień i niepotrzebnego doszukiwania się sensacji tam, gdzie jej nie ma - wyjaśnić, co to takiego jest owo "krytyczne opracowanie".
Niewtajemniczonym czytelnikom termin ten powinien wyjaśnić autor wątku, nie sprostał jednak temu zadaniu, tak więc go w tym wyręczę.

W ogólności chodzi tu o edytorstwo historyczne. Powszechnie stosowany termin to "wydanie krytyczne" ("edycja krytyczna"). Pojęcie to odnosi się do zespołu naukowo uzasadnionych metod ustalania i udostępniania źródeł historycznych (w celu przygotowania ich do analizy historycznej). Zabiegi te przeprowadza się tak, aby nie ograniczały możliwości analizowania tekstu źródłowego (w tym wypadku "Mein Kampf"), a wręcz je rozszerzyły. We współczesnej historiografii źródło traktuje się nie tylko jako podstawę ustalania faktów, ale również jako sam fakt historyczny.
Ujmując rzecz prościej - edytorstwo krytyczne (naukowe) źródeł służy udostępnieniu badaczom źródeł historycznych w celu ich jak najpełniejszej analizy.
(W powyższym opisie korzystałem z następującej klasycznej publikacji: Józef Szymański, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2008, s. 691-692).

W odniesieniu do zapowiadanej edycji krytycznej "Mein Kampf" warto zapoznać się z wypowiedzią jednego z wydawców, prof. Andreasa Wirschinga z Institut für Zeitgeschichte w Monachium:

Cytat:
"Wirsching: Er braucht das [= Fußnoten] auf jeden Fall, weil Hitler so, wie er propagandistisch mit Halbwahrheiten, auch mit Lügen dieses Buch geschrieben hat, verstanden werden muss. Er muss verstanden werden, aber dafür braucht man eine gewissermaßen kritische Anleitung, weil ja vieles, vieles gar nicht so ohne Weiteres verständlich ist - viele Anspielungen, viele Quellen, aus denen er schöpft. Also diesen Kommentar braucht es schon, um das Buch angemessen zu verstehen."
(Wypowiedź pochodzi z wywiadu przeprowadzonego przez Deutschlandradio Kultur, gdzie można znaleźć pełny tekst rozmowy).

Sugerowałbym Ci też ostrożne używanie określenia "nowożytny" w stosunku do Hitlera. Wprawdzie w rozumieniu potocznym nowożytność trwa do dziś, jednak w profesjonalnej historiografii terminem tym najczęściej określa się okres między końcem średniowiecza a początkiem XIX w. (cezury są tu umowne, ale niezależnie od ich umowności Hitler się w tych ramach zdecydowanie nie mieści).

>Towarzyszą temu solenne zapewnienia, że zarówno niski nakład (4 tys.), wysoka cena (59 E) oraz opasłość (2000 stron) nadziana imponującą liczbą ponad 3700 odnośników i komentarzy wyklucza sytuację, w której ten wypierd germańskiego ducha (cytuję J. Tuwima, żeby nie było) stanie się czymś w rodzaju "białego kruka" i na nowo podnieci miłośników tego skażonego paranoją niespełnionego artysty.
>Obawiam się, że będzie wprost przeciwnie.
Niewiedza rodzi strach, a ten ma wielkie oczy.
Wydanie krytyczne ma to do siebie, że naświetla tekst źródła ze wszystkich możliwych stron, a więc m.in. ukazuje wszystkie nieścisłości i błędy popełnione przez autora. Jest wysoce wątpliwe, czy tak przygotowana publikacja będzie atrakcyjna dla wszelkiej maści miłośników Hitlera.

>Zamiast potraktować temat racjonalnie i włączyć go do opracowania analizującego psychikę autora zrealizowanego przez specjalistów z dziedziny psychologii, psychiatrii czy socjologii, tak jak to miało miejsce w analogicznych (z punktu widzenia zaistnienia aktu twórczego) miazmatach w rodzaju "Manifestu" Teda Kaczynskiego cały czas czyni się z tej tekstowej maligny produkt tak czy inaczej intelektualny, wart pogłębionej analizy wyłącznie z uwagi na zawarte w nim treści.
Absurdalne porównanie! Ted Kaczynski nie wpłynął na historię świata, Hitler - tak.
A poza tym dlaczego racjonalne potraktowanie tematu ma się ograniczać tylko do badań z zakresu psychologii, psychiatrii czy socjologii? Z dzisiejszej perspektywy Hitler i "Mein Kampf" przynależą głównie do historii, a ta powinna być badana przez historyków (co, oczywiście, nie wyklucza badań przez przedstawicieli innych dziedzin). Poddanie tekstu edycji krytycznej nie oznacza, że uznaje się go za intelektualny.
To, że ktoś nie rozumie, do czego służą badania historyczne, na szczęście nie oznacza, że są one nieracjonalne czy niepotrzebne.

>Uważam, że jest to podejście zbyt ograniczone i wykazywaniu błędów i fałszów zawartych w tekście powinna towarzyszyć refleksja natury szerszej i jednak odnosząca się do osobowości autora.
A ja uważam, że przed wydawaniem pochopnych opinii o ograniczoności jakiegoś postępowania wypadałoby się zapoznać z produktem (i jego założeniami), który klasyfikuje się w ten sposób jedynie na podstawie śmiesznego "widzi mi się".
Przed opublikowaniem wpisu, zwłaszcza odnoszącego się do dziedziny, na której się zupełnie nie znasz, warto wzbogacić swoją wiedzę choćby o najbardziej podstawowe informacje.

PS: Jeśli usuniesz mój wpis, zamieszczę go w odrębnym wątku ze stosownym komentarzem.
dzentelmen (2000 punktów)
>W ostatnich dniach osoby śledzące wydarzenia w Turcji są świadkami żenującego spektaklu, który rozpoczęło nieprzemyślane bąknięcie prezydenta tego strategicznie położonego kraju na temat hitlerowskich Niemiec jako wzoru realizacji skutecznej polityki.

Turcja jest geopolitycznie "uwiązana" - układem na linii Waszyngton- Londyn - Paryż, więc chyba niczego złego nie należy się spodziewać. Pewne źródła mówią o przywołaniu tej nieszczęsnej analogii, tylko i wyłącznie w kontekście
"jedynowładztwa". Ile w tym prawdy? Co chodzi Tureckim decydentom po łbach? Kto wie, może jakaś kolejna polityczna amba...

Cytat:
Agencja Reutera opisująca słowa Erdogana pisze, że wzorami dla prezydenta Turcji w modelu organizacyjnym są m.in. współczesne Stany Zjednoczone, Francja i Rosja, gdzie właśnie prezydenci kształtują politykę wewnętrzną i zewnętrzną.

www.tvn24.(*)ladem-dla-erdogana,607415.html

Ja na przykład, jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego. Jeśli prezydent ma kompetencje jak Hollande czy Obama to wiadamo gdzie wąż ma łeb a gdzie ogon. Organizacja Francji czy USA tylko potwierdza praktyczność tego systemu. Chodzi bowiem o decyzyjność na szczeblu międzynarodowym. Dziś np. w Polsce, w tej kwestii (polityka międzynarodowa) zdarza się "rozdwojenie jaźni" (patrz rząd Tuska, a prezydenturę L. Kaczyńskiego) - abstrahując nawet przy tym wszystkim od Smoleńska- tzn. zbyt wiele było rozbieżności, a to w dyplomacji niedopuszczalne, tym bardziej w takim okresie jak teraz, kiedy jest niestabilnie.

Pozdrawiam.

"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae".
04-01-2016 17:55 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Ja na przykład, jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego. Jeśli prezydent ma kompetencje jak Hollande czy Obama to wiadamo gdzie wąż ma łeb a gdzie ogon. Organizacja Francji czy USA tylko potwierdza praktyczność tego systemu. Chodzi bowiem o decyzyjność na szczeblu międzynarodowym.

Generalnie, ryzykując uproszczenie, można powiedzieć, że w trudnych czasach, wymagających stanowczych i w miarę szybkich decyzji bardziej efektywny jest model bardziej scentralizowanego i mniej demokratycznego zarządzania państwem i jego mocami. Z drugiej strony, liberalna demokracja, zwłaszcza ta odwołująca się do głosu szerszych gremiów jak w modelu demokracji referendalnej, który dość dobrze funkcjonuje w Szwajcarii jest możliwa jedynie w czasach pokoju, stabilności ekonomicznej i zasobności dającej obywatelom dość wolnego czasu na to, by mogli część swoich energii poświęcić na choćby pobieżne zapoznanie się z bieżącą problematyką polityczno-ekonomiczną. Co z kolei nie jest przypadkiem krajów ubogich wyczołgujących się z wielowiekowych zapóźnień.

Mówiąc więc w dużym skrócie na czas wojny optymalnym modelem jest genialny wódz-posłaniec niebios, któremu obywatele oddadzą bez reszty swoje dusze i ciała (to jedna z tez "Wojny totalnej" Ludendorffa); z drugiej strony rozdyskutowane i pogrążone w niekończących się debatach parlamenty stanowią luksus, na który stać jest jedynie nieliczne narody w rzadkich okresach trwającej dziesięciolecia politycznej pogody, osadzone pewnie w długotrwałych ramach tradycji i sprawdzonych politycznych schematów, kształtujących mentalność i samą kulturę sporów i wymiany poglądów.

Ale odeszliśmy dość daleko od Erdogana i jego głupiego przykładu, bo Niemcy hitlerowskie tyleż mają wspólnego z systemem prezydenckim w demokracji co krzesło elektryczne z krzesłem w ogóle. Trzeba rzeczywiście mieć mocno zabagnione poglądy aby powoływać się na przykład ustroju, który podeptał demokrację i prawa człowieka w stopniu wykluczającym możliwość jakichkolwiek pozytywnych inspiracji dla jakiegokolwiek posiadającego jeśli nie dar poczciwego zdrowego rozsądku to przynajmniej odrobinę taktycznego instynktu polityka.

Dixi et salvavi animam meam
04-01-2016 18:34 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
>>Ja na przykład, jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego.
>Generalnie, ryzykując uproszczenie, można powiedzieć, że w trudnych czasach, wymagających stanowczych i w miarę szybkich decyzji bardziej efektywny jest model bardziej scentralizowanego i mniej demokratycznego zarządzania państwem i jego mocami.

No właśnie, jakie mamy czasy? Można coś pozytywnego powiedzieć o obecnej sytuacji międzynarodowej?
Wydaje mi się, że to "jedynowładztwo", które miał ponoć Erdogan na myśli, niekoniecznie musi oznaczać "obcięcie" jakiś standardów "demokratycznych". Ja celowo nie wspomniałem o Rosji Putina, ale trudno powiedzieć, że dzisiejsi Rosjanie cierpią. Właśnie to Rosję obok Francji i USA Erdogan umieścił w przykładzie tych systemów, które zdają egzamin w dyplomacji. O co w niej idzie? No chyba o skuteczność. Czy któremuś z tych państw brakuje skuteczności? Chyba nie... Zaryzykuję, ale co byśmy o Putinie nie powiedzieli, to "wsadził" on dość skutecznie Rosję na drogę do odbudowy pozycji, przynajmniej w jakimś stopniu, na arenie międzynarodowej.

>Ale odeszliśmy dość daleko od Erdogana i jego głupiego przykładu, bo Niemcy hitlerowskie tyleż mają wspólnego z systemem prezydenckim w demokracji co krzesło elektryczne z krzesłem w ogóle. Trzeba rzeczywiście mieć mocno zabagnione poglądy aby powoływać się na przykład ustroju, który podeptał demokrację i prawa człowieka w stopniu wykluczającym możliwość jakichkolwiek pozytywnych inspiracji dla jakiegokolwiek posiadającego jeśli nie dar poczciwego zdrowego rozsądku to przynajmniej odrobinę taktycznego instynktu polityka.

Dokładnie, można powiedzieć - "poniosło chłopa"...
A tak zupełnie poważnie to kompromitacja na całego. I jest chyba tak, jak wspomniałeś w poście startowym, że Putin im wykrakał. Warto pamiętać też, że paranoja jest zaraźliwa, tępi zmysły i pustoszy zdrowy rozsądek, a ludzie na tych pozycjach "bawią się dużymi zabawkami", i tu żarty się kończą.

Pozdrawiam.

"Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae".

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365