Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak wyprostować myślenie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
13-01-2016 16:34VonM (709 punktów)Jak wyprostować myślenie
Przez pewne, wieloletnie zresztą ciągi wydarzeń, zacząłem jednoznacznie kojarzyć dumę z ignorancją i analogicznie - zależność z nieśmiałością. W niektórych sytuacjach życiowych taka postawa przynosi korzyści, które jednak kończą się wraz z powrotem do pierwotnych odruchów ludzkich. I w ten sposób, chcąc okazać kobiecie, że mi na niej zależy mam wrażenie, że się przed nią upokarzam, a w międzyczasie "dumo-ignorancjonizm" posmakował mi do tego stopnia, że powstaje mur przed okazaniem, taka jakby pseudonieśmiałość.

Zaczęło się od mojej pierwszej dziewczyny - radykalnej katoliczki, która ze wszystkim chciała czekać do ślubu kościelnego, zarzucając mi, że zależy mi tylko na fizyczności, chociaż jestem człowiekiem wybitnie psychicznym jeśli chodzi o te sprawy. Kiedy w końcu się od niej uwolniłem - a jestem typem, który wytrzymuje wiele, ale może obrazić się o błachostkę i tak było w tym przypadku - po zerwaniu z nią poczułem taką dumę, że niemal nie wpadłem w samozachwyt.

Chciałbym jednak zerwać z linią myślenia, jaką przedstawiłem w pierwszej sekcji. Przez dłuższy czas nie wierzyłem w miłość w ogóle, ale jak się obecnie przekonuje wynikało to tylko z faktu, że do żadnej ze swoich partnerek nie czułem nic. Ale jak przestać kojarzyć adorację z upokarzaniem się?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>chcąc okazać kobiecie, że mi na niej zależy mam wrażenie, że się przed nią upokarzam, a w
>międzyczasie "dumo-ignorancjonizm" posmakował mi do tego stopnia, że powstaje mur przed okazaniem,
>taka jakby pseudonieśmiałość.

>Ale jak przestać kojarzyć adorację z upokarzaniem się?

Jak można kojarzyć adorowanie z upokarzaniem się? Chyba musisz uporządkować swoje rozumienie relacji międzyludzkich ogólnie, nie tylko w kwestiach męsko-damskich.
romaro (25211 punktów)
>"dumo-ignorancjonizm"
Jest to paskudna cecha, a nazywa się egoizm.
>Ale jak przestać kojarzyć adorację z upokarzaniem się?
Wystarczy być szczerym i bezinteresownym.
14-01-2016 18:37 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Egoizm to normalna cecha i nie jest tym samym co duma i ignorancja.
Bezinteresowność nie istnieje.
Jeżeli ktoś krytykuje egoizm i mówi o bezinteresowności, to na pewno służy to jego egoistycznemu interesowi Związek to zasada wzajemności, więc jeśli wymagasz bezinteresowności i braku egoizmu, a sam nie jesteś w stanie tego dać (bo nikt nie jest), to Twoja druga połówka musi być przez Ciebie niszczona psychicznie.

Taka byłaby logiczna konsekwencja tego co napisałeś, ale nie oskarżam Cię o to. Raczej podejrzewam, że po prostu powtórzyłeś utarty slogan, którego sam nie przeanalizowałeś.
romaro (25211 punktów)
>Związek to zasada wzajemności, więc jeśli wymagasz bezinteresowności i braku egoizmu, a sam nie jesteś w stanie tego dać (bo nikt nie jest), to Twoja druga połówka musi być przez Ciebie niszczona psychicznie.
Podzielam Pana zdanie. Bardzo ładnie zresztą Pan to ujął. A jeżeli miałbym się odnieść do reszty Pana wypowiedzi, to myślę, że musielibyśmy przywołać własne doświadczenia, a to już by zakrawało na ekshibicjonizm. A Poza tym nie chce mi się rozkładać na czynniki pierwsze słowa egoizm. Dość powiedzieć, że wszyscy tę cechę mamy, Paskudna gdy nie umiemy jej poskromić.
Misiek1984 (43 punktów)

>Ale jak przestać kojarzyć adorację z upokarzaniem się?

Zaciekawił mnie temat. Czy można by było naświetlić sprawę jak wygląda adorowanie wg Pana?
VonM (709 punktów)
>Zaciekawił mnie temat. Czy można by było naświetlić sprawę jak wygląda adorowanie wg Pana?

Okazywanie szacunku i zainteresowania bez nadmiernego pierwiastka seksualnego.
Misiek1984 (43 punktów)
>>Zaciekawił mnie temat. Czy można by było naświetlić sprawę jak wygląda adorowanie wg Pana?
>Okazywanie szacunku i zainteresowania bez nadmiernego pierwiastka seksualnego.
>

Ja okazuje szacunek i zainteresowanie bez pierwiastka seksualnego przyjaciołom/przyjaciółkom i chyba nigdy przy tym nie poczułem upokorzenia.
Jeśli kierujesz swoje uczucia do osoby, która chce Cię upokorzyć to najlepiej zmienić kierunek swoich uczuć.

Wiem ,że łatwiej powiedzieć niż zrobić.
oportunista (1711 punktów)
Jesteś ciekawym przypadkiem, nie wiem na czym polega psychiczne podejście do spraw damsko-męskich, ale odczuwanie dumy i samozachwytu po zerwaniu z laską to dziwny przypadek. Nie wnikam ile masz lat, ja przed ponad 30 laty na dziewczyny patrzyłem głównie z perspektywy buzujących hormonów. Wtedy dzieliłem je na łatwe i chętne, na interesujące, potencjalne partnerki, takie którymi nie warto sobie głowy zaprzątać. Nigdy nie miałem do nich psychicznego podejścia. Były różne bardziej lub mniej rozrywkowe, ale nigdy nie czułem dumy gdy się rozstawaliśmy, zawsze coś w dołku ściskało. Nie wiem czym jest miłość, ale żadna z moich sympatii nie była mi obojętna. Nie mam pojęcia jak można określać kogoś mianem swojej dziewczyny i nic do niej nie czuć, nie rozumiem tego niuansu, Nawet przelotne przygody trafiały mi się z dziewczynami, które lubiłem. Po prostu te, co mi nie pasowały ignorowałem. Widocznie dzisiaj te sprawy się mocno pogmatwały.
Dziewczyn się nie adoruje, to nie święty obrazek, je się bajeruje, kokietuje, zdobywa. Aby zaciągnąć laskę do łóżka, lub znaleźć fajną żonkę, potrzebny jest bajer, jakiś wabik, komplement, musisz pokazać "jaja". Zacząć musisz od podstaw, czyli higieny, tylko nie traktuj mycia sobie nóg jako akt adoracji dziewczyny do której startujesz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
VonM, bo za dużo filozofujesz. Tzn nie mówię Ci żebyś przestał, bo sam tak robię, ale po prostu pewne filozoficzne wnioski nie przystają do realnego życia i faktu, że jesteśmy jednak zwierzętami i tworzyła nas ewolucja, a więc duma to po prostu pewna forma przystosowania, która na najgłębszym poziomie nie ma sensu. Ale czemu miałbyś jej nie odczuwać skoro jest przyjemna i jest prawidłowym mechanizmem społecznym?

Moja rada: nie wiąż się z katoliczkami. Czułeś dumę, bo pokazałeś kto tu rządzi i potęgował to fakt, że nie czułeś bólu po rozstaniu. Widocznie jej nie kochałeś.

A dlaczego adoracja Cię upokarza? Podejrzewam, że ma to związek z dumą. Może myślisz, że prawdziwy samiec nie może nikogo adorować? Myślę, że kluczem tu jest pozbycie się nadmiernych wymagań wobec siebie, które wynikają z kompleksów. Kompleksy mogą przybierać różne formy, np poczucie niższości, ale też poczucie wyższości lub nadmierne wymagania wobec siebie, bo poprzez bycie wg siebie idealnym rekompensujesz jakiś nieuświadomiony deficyt z dzieciństwa kiedy czułeś się niekompletny, np przez karę od rodziców. W sumie każdy z nas podlega pod te mechanizmy i warto je sobie uświadamiać i traktować się jak zwierzę powstałe w ewolucji, a nie jak nieskazitelną duszę Bo traktowanie siebie w specjalny sposób usypia autonegację.
VonM (709 punktów)
Otóż właśnie to był jeden z powodów, dla jakiego się tu zarejestrowałem, bowiem spotykałem się zarówno z radykalną katoliczką, prawosławną i niewierzącą. I tu paradoks, katoliczka zarzucała mi, że chodzi mi tylko o jedno, ta niewierząca z kolei rzuciła mnie przez chłód. (miałem wtedy śmierć w rodzinie i nie flirtowanie mi było w głowie) Było to dla mnie osobliwe, ponieważ miłość zawsze kojarzyłem raczej z religią. (w końcu i jedno i drugie wyłącza myślenie) A z domu, no cóż wyniosłem przekonanie, iż kobiety są bardziej religijne - w końcu moja matka jest wierząca, a ojciec nie.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365