 |
Światowe Dni Młodzieży a zagrożenie terrorem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-01-2016 13:51 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Światowe Dni Młodzieży a zagrożenie terrorem
3 na 3 | W dniach 26-31 lipca br. odbędą się w Krakowie Światowe Dni Młodzieży. W 2013 roku w Rio de Janeiro w kulminacyjnym momencie zgromadziło się 3,7 mln pielgrzymów. W przypadku Krakowa spodziewać się można podobnej liczby (w 1991 r. w Częstochowie było to 1,6 mln).
Czy w obecnych realiach, gdy w Paryżu wybuchają bomby, w Niemczech napadane są kobiety, a w Turcji celem ataku stali się właśnie zagraniczni turyści rozsądne jest przeprowadzanie imprezy na tak gigantyczną skalę? Kto weźmie odpowiedzialność za setki tysięcy (może nawet ponad milion) osób, które przybędą z zagranicy do Polski? Z jednej strony rząd PiS prezentuje twarde poglądy w kwestii imigrantów, a z drugiej godzi się na to, że w zaledwie kilka dni do Krakowa przybędzie kilka milionów osób, w tym być może nawet milion z zagranicy. Kto ich wszystkich sprawdzi? Kto da gwarancję, że nie dojdzie do tragedii?
Wiele osób trzęsie się na myśl o tym, że do Polski ma przybyć kilka tysięcy imigrantów w ramach tzw. "kwot", ale jakoś nie dostrzegam u nich strachu w perspektywie tego, że w ostatnim tygodniu lipca setki tysięcy osób przekroczą granicę RP podając się za pielgrzymów. Pytanie ilu świrów wmiesza się w ten tłum? Ilu nielegalnych imigrantów skorzysta wówczas z okazji do przekroczenia granicy nie potrzebując do tego żadnych "kwot"? No i czy nie będzie tam jakiegoś wysłannika ISIS, który dokona krwawej rzezi?
Przecież ten milionowy tłum zgromadzony w jednym miejscu, to okazja jak żadna inna do przeprowadzenia krwawego zamachu. Polska nie angażuje się w wydarzenia w Syrii, ale to nie znaczy, że ISIS nie skorzysta z okazji, żeby na naszym terytorium zaatakować np. pielgrzymów z Francji, Niemiec czy USA. Wspólna modlitwa z papieżem bezpieczeństwa nikomu nie zapewni. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Recepcjonista (424 punktów) (zablokowany) | Każdego dnia do Polski przybywają cudzoziemcy, więc co, mamy zamknąć nasze granice?
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | >Każdego dnia do Polski przybywają cudzoziemcy, więc co, mamy zamknąć nasze granice? Nie sugerował zamknięcia granic. Miejmy nadzieję, że nasze służby poradzą sobie, jednak i tak pomodlić się nie zaszkodzi, tym bardziej, że Polskę ma odwiedzić może i z milion najbiedniejszej młodzieży z całego świata.
|
|
3 na 3 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Taki atak jest wysoce prawdopodobny. Służby mają tutaj pole do popisu, lub raczej pisu... Ja tam się nie boję, bo i tak mnie tam nie będzie xD
|
|
3 na 3 | VonM (709 punktów) | Też myślałem na ten temat i również się obawiam takiego scenariusza. Myślę, że służby specjalne nie są w stanie zbyt wiele zdziałać, bowiem hipotetyczny zamach w konkretnym miejscu już jest przewidywany, a środki bezpieczeństwa ograniczają się jedynie do sprawdzania ludzi. Nie wiem ile osób może tam się pojawić, podczas wizyty Jana Pawła II było cirka 2 miliony. Biorac pod uwagę, że Błonia Krakowskie mają powierzchnię 48 ha (za wikipedią) czyli niemal 500 000 metrów kwadratowych powierzchni, przy mocnym ścisku może się tam zmieścić nawet koło 3 milionów ludzi. Będzie to miało miejsce latem, a więc teoretycznie łatwiej rozpoznać terrorystę, ten bowiem ma słabsze możliwości ukrycia sprzętu.
Bardziej jednak obawiałbym się ogólnego zwiększenia zainteresowania terrorystów Polską ...
|
|
2 na 2 | dzentelmen (2000 punktów) | >Czy w obecnych realiach, gdy w Paryżu wybuchają bomby, w Niemczech napadane są kobiety, a w Turcji celem ataku stali się właśnie zagraniczni turyści rozsądne jest przeprowadzanie imprezy na tak gigantyczną skalę?
Polska nie ma powodu by obawiać się ISIS (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście nie oznacza to, że zagrożenia nie ma. Różnej maści (w ostatnich niespokojnych latach) "wykolejeńców" przeprowadziło atak. Poza oczywiście Breivikiem, jednym z głośniejszych w ostatnich latach był ten dokonany przez braci Carnajewów, podczas maratonu w Bostonie (choć nie obyło się bez kontrowersji). Są to przykłady zamachów, które nie były bezpośrednio powiązane z tzw. "polityką terroru". Dlatego nawet mimo braku przesłanek, co do zagrożenia ze strony organizacji terrorystycznych, polskie służby powinny przy tego rodzaju "masówkach", zastosować odpowiednie środki bezpieczeństwa. Tzw. "wolnych strzelców" najtrudniej wyłapać.
Pozdrawiam.
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
 | 1 na 1 | Belfer00 (720 punktów) | >>Czy w obecnych realiach, gdy w Paryżu wybuchają bomby, w Niemczech napadane są kobiety, a w Turcji celem ataku stali się właśnie zagraniczni turyści rozsądne jest przeprowadzanie imprezy na tak gigantyczną skalę? >Polska nie ma powodu by obawiać się ISIS (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście nie oznacza to, że zagrożenia nie ma. Nie idzie tu o zamach "na Polskę" (na jej władze, policję, wojsko, obywateli). Może rzeczywiście nie "podpadliśmy" aż tak islamistom, choć nasz udział w wojnach w Afganistanie i Iraku mógł imho umieścić nas "na celowniku". Idzie o zamach "w Polsce" na uczestników Dni. Ewentualna wrogość wobec Polski nie ma tu znaczenia, liczy się znakomita okazja do wstrząśnięcia światową opinią publiczną. Najbardziej chyba skuteczna byłaby broń biologiczna. Umiejętne rozpylenie w takim tłumie bakterii wąglika czy dżumy dałoby makabryczny efekt (co najmniej tysiące ofiar). O ile wwiezienie czy zdobycie na miejscu broni czy ładunków wybuchowych byłoby trudne, o tyle przemycenie bakterii o wiele łatwiejsze.
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | dzentelmen (2000 punktów) | >>Polska nie ma powodu by obawiać się ISIS (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście nie oznacza to, że zagrożenia nie ma. >Nie idzie tu o zamach "na Polskę" (na jej władze, policję, wojsko, obywateli)... Idzie o zamach "w Polsce" na uczestników Dni.
Dla mnie to jest to samo. Jeśli miałby miejsce w Polsce, to cios w polskie służby, kto jest za służby odpowiedzialny? Zamach przeprowadzony na terytorium Polski, byłby jednoznaczny z zamachem na bezpieczeństwo w państwie, de facto to zamach na Polskę. Załóżmy, że w zamachu w Paryżu zginęło 50 Amerykanów i 50 Rosjan to co, jakie konsekwencje wobec takiego zestawu ofiar musiałby wyciągnąć Francuski rząd? Uznałby, że zamach przeprowadzony na terytorium Francji, w którym nie zginął ani jeden Farncuz był zamachem na Francję, Rosję czy USA?
>Ewentualna wrogość wobec Polski nie ma tu znaczenia....
Dla terrorystów pewnie znaczenia nie ma gdzie sieją mord, grunt by "działać dla sprawy", granice państwowe chyba nie mają w ich przypadku w ogóle znaczenia. Jednak każde państwo, bez względu na to czy jest na celowniku czy też nie, czy jest przez organizacje terrorystyczne uważane za wrogie bądź nie, powinno traktować atak na swoim terytorium, jak atak na "siebie".
>Pozdrawiam. Pozdrawiam.
Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
1 na 1 | Dyshia (307 punktów) | > Kto weźmie odpowiedzialność za setki tysięcy (może nawet ponad milion) osób,> które przybędą z zagranicy do Polski? Z jednej strony rząd PiS prezentuje twarde poglądy w kwestii> imigrantów, a z drugiej godzi się na to, że w zaledwie kilka dni do Krakowa przybędzie kilka> milionów osób, w tym być może nawet milion z zagranicy. Kto ich wszystkich sprawdzi? Kto da> gwarancję, że nie dojdzie do tragedii?Pomimo długiej listy uprzedzeń, pretensji, zarzutów i zwyczajnej antypatii do obecnego rządu, nie widzę powodu, by stawiać tę ekipę pod ścianą i przesłuchiwać, dlaczego imigrantom mówią nie, a o organizowanej imprezie złego słowa nie powiedzą. ŚDM (o ile taki skrót funkcjonuje...) w Krakowie zostały zapowiedziane w 2013 roku, czyli czas na wątpliwości i ewentualną rezygnację już dawno minął, tym bardziej, że zagrożenie terrorystyczne to problem, z którym zmagamy się niestety jednak nieco dłużej i organizacja każdego masowego eventu jest wyzwaniem dla wszystkich służb, mających zapewnić bezpieczeństwo. Taka ilość ludzi skoncentrowana w jednym miejscu potrafi pobudzać wyobraźnię i to moim zdaniem już sprawa indywidualnej oceny każdego uczestnika, czy nie obawia się wzięcia udziału w takim czy innym wydarzeniu. Wspomniane przez Ciebie zeszłoroczne zamachy pokazały, że ISIS ma przede wszystkim na celu wzbudzenie ogólnego poczucia zagrożenia wśród ludzi przesiadujących po prostu w kawiarni lub wypoczywających na plaży, czyli de facto w dowolnym miejscu i czasie. Odwołując w całej Europie mecze, koncerty itp. (w moim mieście btw od piątku trwa ESK, zagranicznych turystów jest sporo i wątpię, żeby ktoś ich szczegółowo sprawdzał, nie tędy droga...) tylko dalibyśmy terrorystom dowód na to, że ich działania mają sens, bo daliśmy się skutecznie zastraszyć. Jednocześnie zakaz organizowania wszelkich większych imprez po części kojarzy mi się z taką jakby łagodną wersją stanu wojennego... Natomiast problem związany z uchodźcami i imigrantami to mimo wszystko osobny temat, również owiany atmosferą strachu, tego (co ostatnio wyraźnie widać) uzasadnionego i tego podsycanego przez grupki zainteresowane przekuciem ludzkich obaw na słupki poparcia w swoich państewkach, gminkach, landach itd. Wszystkie zeszłoroczne kłótnie o "kwoty", granice, solidarność lub jej brak w tym całym kryzysie ukazują nam moim zdaniem, że jako unia tylu różnych państw nie mamy tak naprawdę pojęcia, jakie problemy stawia przed nami fakt bycia w tego typu wspólnocie i jak sobie z nimi sprawnie, zgodnie, a przede wszystkim w miarę szybko radzić. Po tylu latach dopiero widząc wysiadających na brzegu z pontonów uchodźców uświadomiliśmy sobie, że gdzieś obok może wybuchnąć wojna i tłumy ludzi będą w naszym względnie bogatym i spokojnym regionie szukać schronienia i nowego domu. Tygodnie rozmów "na szczytach" to niekończący się paraliż decyzyjny i próba przekazania kłopotów w ręce sąsiadów. Strach pomyśleć, jakich potencjalnych problemów jeszcze tysiące stron podpisanych umów i porozumień nie uwzględniają. W rok w granicach UE znalazło się ponad 1 mln "uchodźco-imigrantów" (czyli z grubsza populacja Warszawy), wsród nich prześlizgnęła się garstka albo tysiące terrorystów, a debatowanie, co z tym fantem zrobić, trwa. Putin pewnie ma z tego od dawna niezły ubaw, zwłaszcza że krótko przedtem niemal z dnia na dzień przyłączył sobie do państwa Krym. Centralizacja kontra decentralizacja władzy to chyba temat, nad którym nigdy w przyszłości nie zamierza się zastanawiać. 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|