Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rżnięcie na kasie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
16-01-2016 18:42Arminius (25555 punktów)Rżnięcie na kasie
Ocena 9 na 9
Kilka dni temu forumowicz o niku "Stefanowicz" zamieścił wątek (www.racjonalista.pl/forum.php/s,693046) w którym przytaczając przykład technik stosowanych przez legendarnych Rotschyldów celem szybkiego wzbogacenia się - postawił pytanie, czy tego typu mechanizmy nadal funkcjonują we współczesnym świecie. Pogratulować mu wypada wyśmienitej intuicji. Po wczorajszym obniżeniu rankingowym polskiego długu przez jedną z tzw. "agencji ratingowych" złotówka potaniała o ok. 30 groszy - co oznacza, iż każdy z nas oberwał mocno po kieszeni. Agencje ratingowe mają - jak widać i czuć - olbrzymią potencję, olbrzymią władzę wpływania na życie, los, sytuację milionów ludzi. Jednakże w takiej sytuacji pojawia się problem dawno temu zdefiniowany już przez starożytnych: quis custodiet ipsos custodes? Kto będzie pilnował stróża? Jeżeli owe agencje mają tak duży wpływ na ekonomię poszczególnych gospodarek ( i zwykłych ludzi) powinny być one krystalicznie czyste i transparentne jak owa prowerbialna łza dziewicy czy żona Cezara. Powinny być prześwietlone setki razy na wylot przez setki audytów, powinniśmy wiedzieć wszystko o ludziach, którzy tam pracują. Jakiej są nacji (oj, poszukam, poszukam), religii, orientacji seksualnej, kim byli ich rodzice i dziadkowie, ile zarabiają i tak dalej i tak dalej i tak dalej - i wszytkie te info powinny być obwieszczane w jakiejś domenie publicznej i co chwile weryfikowane i potwierdzane. Powinny owe agencje - przede wszystkim - mieć jakieś certyfikaty, w tym wypadku UE - bo cóż to za patologiczny mechanizm że jakaś firma z USA ocenia sobie kraj UE i powoduje taki a nie inny skutek? Ciekwym jak owe agencje oceniają USA ( w pierony różnorakich zapaści i dołków ekonomicznych ) czy Izrael ( jeszcze gorzej, zważywszy na konflikty jakie tam mają miejsce)? Nie twierdzę iż takowych instutucji nie powinno być, nie twierdzę, że bezwględnie Polska nie zasłużyła na taką a nie inną ocenę - ale tryb w jakim się to stało i charakter instytucji, która rości sobie pretensje do takowych werdyktów woła o pomstę do nieba. Wygląda na to, że ktoś nas - że zacytuję starszego kelnera Wilhelmiego z "Zakletych Rewirów" - rżnie paskudnie na kasie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Wbrew temu, co Pan sugeruje, zdarzało się, że również rating kredytowy USA bywał obniżany. Przełomowy był tu rok 2011, gdy w ocenie wielu agencji USA straciły rating AAA. Rating kredytowy USA przez niektóre agencje jest dziś oceniany nawet na A-.

en.wikiped(*)nment_credit-rating_downgrades



Izrael również nie ma wcale tak wysokiego ratingu kredytowego, jakiego można by się spodziewać, gdyby manipulowano jego wartością. Obecnie od kilku lat utrzymuje się on na stabilnym poziomie A/A+, czyli takim jak dla Irlandii czy Słowacji.
www.tradingeconomics.com/israel/rating

Jeśli chodzi o Polskę, to sprawa jest oczywiście kontrowersyjna i emocjonująca, ale wielkość polskiego deficytu budżetowego i wysokość długu publicznego również niektórym spędza już sen z powiek.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
17-01-2016 12:17 
 Ocena 4 na 4
eipi (774 punktów)
>Wbrew temu, co Pan sugeruje, zdarzało się, że również rating kredytowy USA bywał obniżany. Przełomowy był tu rok 2011, gdy w ocenie wielu agencji USA straciły rating AAA. Rating kredytowy USA przez niektóre agencje jest dziś oceniany nawet na A-.
>en.wikiped(*)nment_credit-rating_downgrades
>

Powiedzmy sobie też jednak, że owych "wiele agencji" można określić najdelikatniej jako "niszowe". Dominującą pozycję, jeśli chodzi o udział w rynku i rolę opiniotwórczą ma wielka trójka: S&P, Moodys i Fitch
en.wikiped(*)e_(credit_rating_agencies)

Spośród nich tylko S&P odważył się na obniżkę ratingu USA, co skończyło się dla niego rychło nieprzyjemnościami ze strony państwa:

en.wikiped(*)nces_to_credit_rating_agencies
17-01-2016 12:42 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Powiedzmy sobie też jednak, że owych "wiele agencji" można określić najdelikatniej jako "niszowe". Dominującą pozycję, jeśli chodzi o udział w rynku i rolę opiniotwórczą ma wielka trójka: S&P, Moodys i Fitch
(...)
>Spośród nich tylko S&P odważył się na obniżkę ratingu USA, co skończyło się dla niego rychło nieprzyjemnościami ze strony państwa:
(...)

Największe agencje są jednocześnie najbardziej opiniotwórcze, a więc i znajdują się pod największym ostrzałem. Chętka polityków na ich cenzurowanie też jest oczywiście największa. Jeśli jednak sprawa zostanie upolityczniona, to grozi nam coś jeszcze gorszego - oficjalnie, dzięki zastraszaniu niezależnych agencji przez państwo, USA będą miały najwyższy rating, a nieoficjalnie i tak wszyscy będą wiedzieć swoje. To tak jak z oficjalnymi wskaźnikami inflacji w USA - nikt już na nie patrzy, bo liczą się te nieoficjalne, wyliczone według własnej metodologii danego ośrodka badawczego. To tylko kolejny dowód na totalitaryzację amerykańskiego państwa i jego polityki. Bo taka schizofrenia jest bardzo charakterystyczna dla totalitarnych systemów. To pokazuje, jak fatalna jest sytuacja finansowa USA i jak silna jest determinacja elit politycznych, by pod żadnym pozorem nikt nie odważył się mówić o tym głośno. EU czeka ta sama droga, bo wszystkie chylące się ku upadkowi systemy od wieków podążają chyżo tą samą ścieżką. Gdy upadał Rzym, cesarze też wydawali dekrety, w których ustalali oficjalne ceny dla różnych podstawowych dóbr. Cóż z tego, skoro nieoficjalnie (jak zwykle w takich przypadkach) i tak wszyscy wiedzieli swoje.



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
waldeck77 (4307 punktów)
Powinny być
>prześwietlone setki razy na wylot przez setki audytów, powinniśmy wiedzieć wszystko o ludziach,
>którzy tam pracują. Jakiej są nacji (oj, poszukam, poszukam), religii, orientacji seksualnej, kim
>byli ich rodzice i dziadkowie, ile zarabiają i tak dalej i tak dalej i tak dalej - i wszytkie te

Słuszna racja. Najlepiej niech ich Kurski prześwietli z Ziobrem: jak nic znajdzie się jakiś dziadek w Wehrmachcie, gen zdrady albo inszy Żydek.

>instutucji nie powinno być, nie twierdzę, że bezwględnie Polska nie zasłużyła na taką a nie inną
>ocenę - ale tryb w jakim się to stało i charakter instytucji, która rości sobie pretensje do
>takowych werdyktów woła o pomstę do nieba.

Czyżbyś negował oczywistą oczywistość: Polska jest przeca w ruinie, więc nie dziwi, że ratingi wiarygodności lecą. Dziwne by było, żeby krajowi w ruinie rosło.
16-01-2016 22:25 
 Ocena 4 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Słuszna racja. Najlepiej niech ich Kurski prześwietli z Ziobrem: jak nic znajdzie się jakiś dziadek w Wehrmachcie, gen zdrady albo inszy Żydek.

Niestety, w USA również pojawiła się pokusa, by sprawę rozwiązać za pomocą ręcznego starowania, i wcale nie chodziło o mityczną niewidzialną rękę rynku. Amerykańskimi elitom politycznym bardzo jest nie w smak, że agencje ratingowe nie rajcują się wraz z wszystkimi Amerykanami coroczną gorączką wokół tzw. debt ceiling (limitu długu publicznego), co jest doskonałą okazją do odgrywania wielkiego politycznego kabaretu w Kongresie i w Białym Domu.

youtu.be/TN5Moqo8Omo

To właśnie niektóre agencje ratingowe zwracały uwagę, że istnienie takiego limitu stwarza dużą niepewność na rynku. Bo przecież i tak w USA nikt tego limitu nie bierze na poważnie, i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by nie został on w końcu podniesiony. Ale Kongres lubi czasem pograć na nerwach inwestorom, jeśli tylko można zbić na tym jakiś polityczny kapitał, na przykład poprzez przedstawianie siebie jako odpowiedzialnego polityka, który jest głęboko zatroskany o stan finansów państwa.
Obniżenie ratingu USA nie było więc spowodowane monstrualnym długiem publicznym tego państwa, ale tym, że istniał limit zadłużenia, który - gdyby został potraktowany poważnie - mógłby zakłócić płynne rolowanie i stałe zwiększanie tego długu.



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
>Jakiej są nacji (oj, poszukam, poszukam), religii, orientacji seksualnej, kim byli ich rodzice i dziadkowie
A potem co, proszę księdza? Do gazu z nimi?
17-01-2016 09:00 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A potem co, proszę księdza? Do gazu z nimi?

Potrzeby pożyczkowe polskiego rządu w bieżącym roku to blisko 20 miliardów dolarów. Proponuję Panu Arminiusowi, by rozbił swoją skarbonkę i sprezentował tę sumę polskiemu rządowi zupełnie za free, bez pytania nikogo o żadne ratingi i inne podobnego typu gusła.
Panie Arminius, bądź tak dobry! Prosimy!
youtu.be/GNaAYKV5mIM


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
eipi (774 punktów)
>Jednakże w takiej sytuacji pojawia się problem dawno temu zdefiniowany już
>przez starożytnych: quis custodiet ipsos custodes? Kto będzie pilnował stróża?
(...)
>Powinny owe agencje - przede wszystkim - mieć jakieś certyfikaty, w tym wypadku UE
>- bo cóż to za patologiczny mechanizm że jakaś firma z USA ocenia sobie kraj UE
>i powoduje taki a nie inny skutek?

Może to zaskakujące, ale problem ten zauważyli już nawet eurokraci, mianowicie po doświadczeniach kryzysu finansowego 2008 (tam agencje ratingowe odegrały rolę poniekąd odwrotną, zapewniając wcześniej o nadzwyczajnym bezpieczeństwie - AAA - wielu toksycznych aktywów).

Stąd pomysły powołania niezależnej (w każdym razie od USA), europejskiej agencji ratingowej oraz certyfikacji agencji. Dla zainteresowanych poniżej link do strony Komisji Europejskiej zawierającej historię legislacji w tym zakresie"

ec.europa.eu/finance/rating-agencies/index_en.htm
17-01-2016 12:50 
 Ocena 3 na 5
Abdullah (1241 punktów)
Agencje ratingowamize powołać sobie nawet pan Józek spod kontenera na śmieci.
Tu nie chodzi o to kto powiłuje agencje a kto tej agencji ufa. Jeżeli ludzie z "wolną" gotówka nie zaufają opiniom agencji X i nadal bedą woleli S&P, Fitch czy Moody - to nawet błyszczące zęby Prezesa i anielskie spojrzenie Antka Maciarewicza nie przekonają nikogo aby kupił papiery dłużne.

Te agencje nie są dla szaraków czy tez rządów - one są dla tych którzy maja czasowy nadmiar gotówki i chcieliby aby pieniądze pracowały a nie były pożerane przez inflację.

Jakiś czas temu na tym forum najeżdżani na agencje ratingowe "bo nie ostrzegły w 2008". Teraz gdy zachowują sie dużo ostrożniej i ostrzegają inwestorów wcześnie przed kiepskim zarządem RP III -!ktory może wpaść na pomysł niespłacania długu - te same osoby robią wielki dramat, rzucając takie same wyzwiska jak poprzednio - banksterka, macki finansowych pijawek itp. Zdecydujcie sie panowie co chcecie
17-01-2016 13:00 
 Ocena 4 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

No właśnie! Co rządowi do tego, że agencja ratingowa, która jest prywatną firmą, wykonuje jakieś usługi dla innych podmiotów? No tak, ale w sytuacji, w której cały zachodni świat jest de facto niewypłacalnym bankrutem, a zdolność do obsługi monstrualnych długów jest możliwa do utrzymania już tylko i wyłącznie przy minimalnych (czasami nawet ujemnych) odsetkach, niezależność agencji ratingowych staje się dla elit politycznych solą w oku.

Dodam jeszcze, że w normalnych warunkach okresowe wahania ratingu nie są niczym nadzwyczajnym, podobnie jak wahania w rentowności obligacji państwowych czy innych papierów dłużnych. Ale jeśli wielkość zadłużenia na skutek nieodpowiedzialności polityków osiąga niebotyczne rozmiary, to wtedy trwa walka o każdy punkt procentowy. Jeżeli polski dług publiczny zbliża się do biliona złotych, to spadek ratingu powoduje wzrost kosztów obsługi tego długu o miliardy złotych rocznie. Ale to nie jest wina agencji ratingowych, ale tych, którzy przez lata krok po kroku zaciskali pętlę na szyi finansów publicznych. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w USA. Wielkość amerykańskiego długu publicznego jest po prostu szalona. To samo dotyczy sporej części krajów wysoko rozwiniętych.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
eipi (774 punktów)
> niezależność agencji ratingowych staje się dla elit politycznych solą w oku.

Sądzi Pan, że spowoduje to naciski i jakąś formę uzależnienia agencji? Niestety nie brzmi to całkiem nieprawdopodobnie. Gdyby do tego miało dojść, jedynym skutkiem będzie utrata wiarygodności nie tylko polityków, ale i agencji.

> Ale jeśli wielkość zadłużenia na skutek nieodpowiedzialności polityków osiąga niebotyczne rozmiary, to wtedy trwa walka o każdy punkt procentowy. Jeżeli polski dług publiczny zbliża się do biliona złotych,

Powiedzmy sobie jednak, że dług ten narastał stopniowo i z dnia na dzień nic się pod tym względem nie stało, zatem na decyzji S&P musiały zaważyć jeszcze inne czynniki.

BTW: osłabienie złotego (związane z obniżką ratingu) jeszcze dodatkowo nam tę wartość długu (wyrażoną w PLN) skokowo podniesie.

>to spadek ratingu powoduje wzrost kosztów obsługi tego długu o miliardy złotych rocznie.

Które to koszty niestety zapłacimy my wszyscy.

>Ale to nie jest wina agencji ratingowych, ale tych, którzy przez lata krok po kroku zaciskali pętlę na szyi finansów publicznych.

I to jest kluczowe dla sprawy.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sądzi Pan, że spowoduje to naciski i jakąś formę uzależnienia agencji? Niestety nie brzmi to całkiem nieprawdopodobnie. Gdyby do tego miało dojść, jedynym skutkiem będzie utrata wiarygodności nie tylko polityków, ale i agencji.

W USA wystarczyło wytoczenie niezależnym agencjom kilku bardzo kosztownych procesów i zmuszenie ich do wypłacenia miliardowych odszkodowań. Wszystko odbyło się w białych rękawiczkach i - formalnie - zgodnie z prawem. Bo przecież USA są państwem praworządnym.
Pojawiają się też pomysły na powołanie państwowych (czytaj - upolitycznionych) agencji ratingowych.
Co do kwestii zależności czy też niezależności agencji ratingowych, to każdy myślący trader wie, że w tym czy innym biznesie nie ma czegoś takiego, jak zupełna niezależność. Trzeba mieć to wkalkulowane w ryzyko. Oczekiwanie, że ta czy inna agencja ratingowa będzie miała reputację nieposzlakowaną jak Dziewica Orleańska, to zwykła naiwność. Powołanie agencji ratingowych zależnych od państwa (USA) czy struktur międzynarodowych (EU) sytuacji nie zmieni, bo dla inwestora liczy się tylko zysk lub bezpieczeństwo kapitału, więc ludzie szybko nauczą się "wiedzieć swoje", niezależnie od tego, jaki, kto i komu da oficjalny rating.

>Powiedzmy sobie jednak, że dług ten narastał stopniowo i z dnia na dzień nic się pod tym względem nie stało, zatem na decyzji S&P musiały zaważyć jeszcze inne czynniki.

Dług narastał stopniowo, co nie zmienia faktu, że jego obsługa jest coraz bardziej kosztowna i wymaga stosowania coraz bardziej wyrafinowanych instrumentów, a od czasu do czasu zdarzają się takie górki długów do zrolowania, że aż grzechem byłoby nie wykorzystać okazji do zarobienia, czemu w dodatku sprzyja sytuacja międzynarodowa - wyhamowanie Chin, kryzys w Rosji, załamanie cen surowców...

>BTW: osłabienie złotego (związane z obniżką ratingu) jeszcze dodatkowo nam tę wartość długu (wyrażoną w PLN) skokowo podniesie.

Z drugiej strony można będzie wymienić waluty obce (np. euro ze środków europejskich) po korzystniejszym kursie.

>>to spadek ratingu powoduje wzrost kosztów obsługi tego długu o miliardy złotych rocznie.
>Które to koszty niestety zapłacimy my wszyscy.

Jedni zapłacą mniej, inni - więcej, a niektórzy jeszcze na tym zarobią.

>>Ale to nie jest wina agencji ratingowych, ale tych, którzy przez lata krok po kroku zaciskali pętlę na szyi finansów publicznych.
>I to jest kluczowe dla sprawy.

Sądzę, że nie jest złą rzeczą, że w sprawach gospodarczych i finansowych ktoś patrzy politykom i rządowi na ręce. Nie może też dziwić, że politycy tak nerwowo na to reagują. Do polityki często rwą się osobowości narcystyczne. Są to ludzie, którym wydaje się, że to tylko oni wszystkich ogrywają i kantują (że niby takimi cwanymi bystrzakami są), więc to jest spory szok dla ich wybujałego ego, gdy się okazuje, że inni następstwa ich narcyzmu już dawno mają wkalkulowane w rachunki zysków i strat.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
eipi (774 punktów)
>Agencje ratingowamize powołać sobie nawet pan Józek spod kontenera na śmieci.

Czyli Komisja Europejska?

>Te agencje nie są dla szaraków czy tez rządów - one są dla tych którzy maja czasowy nadmiar gotówki i chcieliby aby pieniądze pracowały a nie były pożerane przez inflację.

W równym stopniu jak dla emitentów i pożyczkobiorców, którzy dzięki dobrej ocenie chcą sobie zapewnić dostęp do i obniżony koszt finansowania.
Także dla regulatorów itd.

>Jakiś czas temu na tym forum najeżdżani na agencje ratingowe "bo nie ostrzegły w 2008". Teraz gdy zachowują sie dużo ostrożniej i ostrzegają inwestorów wcześnie przed kiepskim zarządem RP III -!ktory może wpaść na pomysł niespłacania długu - te same osoby robią wielki dramat, rzucając takie same wyzwiska jak poprzednio - banksterka, macki finansowych pijawek itp. Zdecydujcie sie panowie co chcecie

Czy to aby odpowiedź na mój komentarz???
17-01-2016 15:24 
 Ocena 3 na 3
Abdullah (1241 punktów)
>>Agencje ratingowamize powołać sobie nawet pan Józek spod kontenera na śmieci.
>Czyli Komisja Europejska?
Ktokolwiek, nawet pan Józek spod kontenera na smieci. Czy to komisja europejska czy to pan Józek - to inwestorzy decyduja czy ich opiniom zaufają czy nie. Oni wykłądają pieniądze na stół i są bici po kieszeni jak sprawy przybiorą zły obrót. Agencja ratingowa to nie wyrocznia delfijska - to kilku ludzi, którym udaje się wpływać na opinie inwestorów (Fitch, S&P, Moody) albo kilku pasjonatów, który pisuja mało poczytnego bloga (cała reszta). To od inwestorów zależy jakich doradzców chcą słuchać.
Nie zapominaj że każdy doradca pod jakimkolwiek dokumentem ma 3 strony prawniczego żargonu wyłączających jakąkolwiek odpowiedzialność za jakość porady.

>>Te agencje nie są dla szaraków czy tez rządów - one są dla tych którzy maja czasowy nadmiar gotówki i chcieliby aby pieniądze pracowały a nie były pożerane przez inflację.
>W równym stopniu jak dla emitentów i pożyczkobiorców, którzy dzięki dobrej ocenie chcą sobie zapewnić dostęp do i obniżony koszt finansowania.

Mylisz skutek z przyczyną. To dobra spłacalność kredytów i dobre widoki na spłatę następnych powodują, że jest więcej chętnych aby kasę pożyczyć - w związku z tym - zgodnie z prawami wolnego rynku są skłonni przebić ofertę konkurencji - bo wiedzą, że kredyt zostnie spłacony. A lepiej jest aby wolna gotówka choć troche pracowała niż była pożerana przez inflację.

To że zadłużonym po dzurki w nosie politykom zależy na jak najlepszym ratingu kredytowym jest oczywiste - taniej wezmą na kredyt kiełbasę wyborczą a spłata kapitału spadnie na barki politycznych konkurentów.

>>Jakiś czas temu na tym forum najeżdżani na agencje ratingowe "bo nie ostrzegły w 2008". Teraz gdy zachowują sie dużo ostrożniej i ostrzegają inwestorów wcześnie przed kiepskim zarządem RP III -!ktory może wpaść na pomysł niespłacania długu - te same osoby robią wielki dramat, rzucając takie same wyzwiska jak poprzednio - banksterka, macki finansowych pijawek itp. Zdecydujcie sie panowie co chcecie
>Czy to aby odpowiedź na mój komentarz???

Wiesz nie było to personalnie, nawet twoich wpisów nie zauważyłem. Ale jak to mówią - uderz w stół a nożyce się same odezwą.
17-01-2016 22:01 
 Ocena 1 na 1
eipi (774 punktów)
>>>Agencje ratingowamize powołać sobie nawet pan Józek spod kontenera na śmieci.

> Agencja ratingowa to nie wyrocznia delfijska - to kilku ludzi, którym udaje się wpływać na opinie inwestorów (Fitch, S&P, Moody)

No, w przypadku S&P to nie "kilku". Dodajmy, że agencja ratingowa to także (a może nawety przede wszystkim) wielkie historyczne zbiory danych i całkiem niebanalne modele matematyczne.

>albo kilku pasjonatów, który pisuja mało poczytnego bloga (cała reszta).

Rozumiem teraz tego pana Józka. Jeśli chce Pan nazywać to "agencją ratingową", OK. Ja trzymam się bardziej powszechnie używanego znaczenia tego określenia.

>>>Te agencje nie są dla szaraków czy tez rządów - one są dla tych którzy maja czasowy nadmiar gotówki i chcieliby aby pieniądze pracowały a nie były pożerane przez inflację.
>>W równym stopniu jak dla emitentów i pożyczkobiorców, którzy dzięki dobrej ocenie chcą sobie zapewnić dostęp do i obniżony koszt finansowania.
>Mylisz skutek z przyczyną. To dobra spłacalność kredytów i dobre widoki na spłatę

Nie mylę. Wskazuję tylko, że interesariuszy w tej grze jest więcej.
Dla uzmysłowienia proste pytanie: kto płaci za wydanie ratingu? Inwestorzy? Nie, emitent (i proszę tu nie imputować mi głoszenia teorii spiskowych: nie sugeruję, że tym samym emitent może manipulować ratingiem, a jedynie wskazuję zainteresowanego)

> następnych powodują, że jest więcej chętnych aby kasę pożyczyć - w związku z tym - zgodnie z prawami wolnego rynku są skłonni przebić ofertę konkurencji - bo wiedzą, że kredyt zostnie spłacony.

Naturalnie, jednak nie jest to wszystko tak idealistycznie proste. Są i inne czynniki (zgoda, że poboczne). Np. wiele funduszy nie może nabywać papierów nie ratingowanych lub z ratingiem niższym niż inwestycyjny. Z kolei w przypadku banków, w obowiązującym do niedawna systemie Basel II, w podejściu standardowym poziom ratingu przekładał się bezpośrednio na wysokość wymaganych kapitałów, jakie bank musiał utrzymywać (a kapitał, jak wiadomo, kosztuje).

>>>Jakiś czas temu na tym forum najeżdżani na agencje ratingowe "bo nie ostrzegły w 2008". Teraz gdy zachowują sie dużo ostrożniej i ostrzegają inwestorów wcześnie przed kiepskim zarządem RP III -!ktory może wpaść na pomysł niespłacania długu - te same osoby robią wielki dramat, rzucając takie same wyzwiska jak poprzednio - banksterka, macki finansowych pijawek itp. Zdecydujcie sie panowie co chcecie

>>Czy to aby odpowiedź na mój komentarz???

>Wiesz nie było to personalnie, nawet twoich wpisów nie zauważyłem. Ale jak to mówią - uderz w stół a nożyce się same odezwą.

Tylko uprzejmie zapytałem, ponieważ wyglądało mi na pomyłkę. Teraz jednak nie już wątpliwości, że przypisuje mi Pan jakieś poglądy czy wypowiedzi bezpodstawnie. Gratuluję siły argumentu "z przysłowia".
18-01-2016 00:12 
 Ocena 2 na 2
Abdullah (1241 punktów)
>>>>Agencje ratingowamize powołać sobie nawet pan Józek spod kontenera na śmieci.
>> Agencja ratingowa to nie wyrocznia delfijska - to kilku ludzi, którym udaje się wpływać na opinie inwestorów (Fitch, kredytów i dobre widoki na spłatę
>Nie mylę. Wskazuję tylko, że interesariuszy w tej grze jest więcej.
>Dla uzmysłowienia proste pytanie: kto płaci za wydanie ratingu? Inwestorzy? Nie, emitent (i proszę tu nie imputować mi głoszenia teorii spiskowych: nie sugeruję, że tym samym emitent może manipulować ratingiem, a jedynie wskazuję zainteresowanego)
Co nadal nie zmienia faktu, że informacja jest dla inwestorów. Cała reszta to pochodna . To czy agencja zarabia (niezależnie kto płaci) jest wynikiem zaufania inwestorów do jakości opinii. Agencja stworzona w wyniku niezadowolenia grupy polityków w stosunku do kiepskiej opinii kredytowej wydanej przez obecnych graczy rynkowych - raczej takiego zaufania mieć nie będzie.

Zresztą po raz kolejny uderza mnie pewne rozdwojenie jaźni. Bo skoro agencja ratingowa to wielkie archiwa i skomplikowane , wieloletnim ulepszane modele matematyczne to skąd agencja stworzona przez komisję europejska to zdobędzie w czasie krótszym niż 50 lat?
18-01-2016 01:05 
 Ocena 1 na 1
eipi (774 punktów)
>Co nadal nie zmienia faktu, że informacja jest dla inwestorów. Cała reszta to pochodna . To czy agencja zarabia (niezależnie kto płaci) jest wynikiem zaufania inwestorów do jakości opinii.

Ależ nikt temu nie przeczy. Chodziło mi tylko o zwrócenie uwagi, że w praktyce jest to bardziej skomplikowany system współ-zależności i sprzężeń zwrotnych.

>Agencja stworzona w wyniku niezadowolenia grupy polityków w stosunku do kiepskiej opinii kredytowej wydanej przez obecnych graczy rynkowych - raczej takiego zaufania mieć nie będzie.

Co do zasady, znowu - zgoda. Jednak jeśli jest to aluzja konkretnie do planowanej europejskiej agencji ratingowej, to niekoniecznie. Rzecz w tym, że pretensje do agencji ratingowych po kryzysie nie były całkiem nieuzasadnione. Rzetelny, niezależny podmiot, konkurencyjny do "wielkiej trójki" mógłby okazać się bardzo przydatny i jako taki szybko zdobyć niezbędną renomę (nacisk jest oczywiście na rzetelność i niezależność).

Co do nacisku polityków: agencje wydają nie tylko ani nie przede wszystkim ratingi dla krajów, lecz dla podmiotów komercyjnych (banków, przedsiębiorstw), więc nie demonizujmy.

>Zresztą po raz kolejny uderza mnie pewne rozdwojenie jaźni. Bo skoro agencja ratingowa to wielkie archiwa i skomplikowane , wieloletnim ulepszane modele matematyczne to skąd agencja stworzona przez komisję europejska to zdobędzie w czasie krótszym niż 50 lat?

A to bardzo ciekawe pytanie! Nie wiem, nie ja to wymyśliłem

Modele matematyczne da się stworzyć: ogólne zasady są znane, coś na ten temat też opublikowano. Gorzej z danymi. Być może nowo powstała agencja mogłaby otrzymać dane z urzędów statystycznych poszczególnych Państw EU, które danych takich mają całkiem sporo. Jednak tak sobie tylko gdybam. Jeśli nawet, to problem z kompletnością, oczyszczeniem i przetworzeniem takich danych na pewno będzie.
17-01-2016 17:03 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)W piątek wieczorem
"Owszem i trzeba przyznać, że moment ogłoszenia tej decyzji wręcz prowokuje do snucia różnych hipotez i "spiskowych" teorii.
Po pierwsze, rating obniżono tuż po ogłoszeniu ustawy o podatku bankowym oraz prezydenckiego projektu ustawy o kredytach frankowych - jeszcze bardziej dotkliwej dla banków w przypadku jej przyjęcia. A więc działaniach rządu godzących bezpośrednio w interesy międzynarodowej finansjery, zważywszy iż kontroluje ona większość polskiego sektora bankowego.
Skądinąd, logicznie rzecz biorąc, stanowiłyby one dobry powód do obniżenia ratingu banków (co zapewne za jakiś czas nastąpi), lecz nie państwa polskiego.
Po drugie, obniżkę ratingu ogłoszono w piątek, przed godz. 18, a więc w czasie, gdy polskie banki (s)kończyły pracę i nie mogły na nią zareagować. Co więcej, nikt nie mógł zareagować przez kolejne 2 dni, co spowoduje skumulowaną reakcję na otwarciu rynków w poniedziałek. Gdyby ktoś chciał osiągnąć maksymalny efekt psychologiczny i doprowadzić do panicznej wyprzedaży polskich aktywów, nie mógłby zapewne wybrać lepszego terminu.

Oczywiście nie twierdzę, że taki był czyjkolwiek zamiar, lecz tylko że można snuć takie hipotezy "

Bardzo ciekawe hipotezy - zwłaszcza ta "piątkowa"
17-01-2016 17:24 
 Ocena 5 na 5
Abdullah (1241 punktów)Odp: W piątek wieczorem
O widzę techniki Dr Goebellsa. Przestań snuć hipotezy podszyte antysemityzmem tylko wybierz sie na stronę S&P i przeczytaj dokument "Process For Rating Government Issuers".

Choć nie, nie zrobisz tego. Lepiej jest "snuć teorie" znacząco mrugając okiem i potrząsając puszka cyklonu B - może ktoś uwierzy.

A w USA gdzie siedzibę ma S&P to był piątek rano.
17-01-2016 18:03 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Chciałoby się powiedzieć - spokojnie Armi, są też inne agencje, nie każda obniżyła rating dla Polski, czego można by się spodziewać, jeśli miałoby to być zmasowane, skoordynowane działanie "wiadomych sił". Zresztą, gdyby nie zrobiono wokół tego tyle hałasu, to może nikt by nie zauważył. Polska to nie pępek świata. Nie wszyscy traderzy siedzą utopieni po uszy w polskim długu. Poza czynnikami lokalnymi są też czynniki regionalne i globalne, które mają wpływ na sytuację.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
17-01-2016 21:19 
 Ocena 2 na 2
eipi (774 punktów)
>Chciałoby się powiedzieć - spokojnie Armi, są też inne agencje, nie każda obniżyła rating dla Polski, czego można by się spodziewać, jeśli miałoby to być zmasowane, skoordynowane działanie "wiadomych sił".

Standard & Poors ma opinię najbardziej konserwatywnej i ostrożnej. To tłumaczyłoby, że jako jedyna w Wielkiej Trójki obniżyła nasz rating (podobnie jak niegdyś rating USA). Nie chwaliłbym jednak dnia przed zachodem słońca i nie zakładał automatycznie, że pozostałe agencje za jakiś czas nie pójdą w jej ślady (abstrahując od wszelkich teorii spiskowych)
eipi (774 punktów)
>O widzę techniki Dr Goebellsa. Przestań snuć hipotezy podszyte antysemityzmem tylko wybierz sie na stronę S&P i przeczytaj dokument "Process For Rating Government Issuers".
>Choć nie, nie zrobisz tego. Lepiej jest "snuć teorie" znacząco mrugając okiem i potrząsając puszka cyklonu B - może ktoś uwierzy.

Z całym szacunkiem, ale tym razem p. Arminus nie wspomniał ani słowem o Żydach. Należałoby go więc raczej pochwalić.

Podobnie w odpowiedzi na mojego posta wyżej odnosi się Pan do jakowychś określeń nie mających z moją wypowiedzią nic wspólnego. Może to pomyłka i chciał Pan odnieść się do czegoś innego.

Proponuję: dyskutujmy merytorycznie, bez zacietrzewienia i epitetów.
17-01-2016 23:49 
 Ocena 1 na 1
Abdullah (1241 punktów)
>>O widzę techniki Dr Goebellsa. Przestań snuć hipotezy podszyte antysemityzmem tylko wybierz sie na stronę S&P i przeczytaj dokument "Process For Rating Government Issuers".
>>Choć nie, nie zrobisz tego. Lepiej jest "snuć teorie" znacząco mrugając okiem i potrząsając puszka cyklonu B - może ktoś uwierzy.
>Z całym szacunkiem, ale tym razem p. Arminus nie wspomniał ani słowem o Żydach. Należałoby go więc raczej pochwalić.

Tak węszenie spisku finansjery ze szczególnym znaczeniem piątku wieczorem. To napewno Eskimosi , pewne jak w banku.

>Podobnie w odpowiedzi na mojego posta wyżej odnosi się Pan do jakowychś określeń nie mających z moją wypowiedzią nic wspólnego. Może to pomyłka i chciał Pan odnieść się do czegoś innego.
>Proponuję: dyskutujmy merytorycznie, bez zacietrzewienia i epitetów.
Powiedz to Arminusowi który zamiast przeczytać jak ocenia S&P rzuca teorie spiskowe. Nie widzę potrzeby merytorycznej odpowiedzi osobnikowi, który merytoryczny nie jest i usiłuje manipulować innymi - dużo zdrowsze jest jawne wytkniecie manipulacji.
18-01-2016 00:16 
 Ocena 1 na 1
eipi (774 punktów)
>>Z całym szacunkiem, ale tym razem p. Arminus nie wspomniał ani słowem o Żydach. Należałoby go więc raczej pochwalić.
>Tak węszenie spisku finansjery ze szczególnym znaczeniem piątku wieczorem.

Co do mnie, daleki jestem od wiary w spiski. Jednakże drugą skrajnością i naiwnością byłoby twierdzić, że coś takiego jest absolutnie niemożliwe. Proszę przypomnieć sobie chociażby afery z manipulacją Liborem przez londyńskich traderów z kilku największych banków.

Stąd, parafrazując przytoczoną wypowiedź: gdyby ktoś chciał dać podstawy do snucia teorii spiskowych, nie mógłby zapewne wybrać właściwszego momentu.

>To napewno Eskimosi , pewne jak w banku.

Nie wiem, czy intencją Arminusa było nawiązanie do wiadomej nacji. Znając jego szczególne "uwrażliwienie" na ten temat, to istotnie możliwe.

Mi osobiście nie przyszłoby to do głowy. Nie posiadam żadnych danych na ten temat (i średnio mnie to interesuje), ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach równianie "finansjera = Żydzi" już się mocno zdezaktualizowało. Faktem jest, że nadal jest wielu żydowskich finansistów, jednak kapitał stał się chyba dużo bardziej międzynarodowy.

> Powiedz to Arminusowi który zamiast przeczytać jak ocenia S&P rzuca teorie spiskowe.
Nie widzę potrzeby merytorycznej odpowiedzi osobnikowi, który merytoryczny nie jest i usiłuje manipulować innymi - dużo zdrowsze jest jawne wytkniecie manipulacji.

Tym bardziej warto robić to spokojnie i rzeczowo
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Rżnięcie na kasie
Nie ma żadnych podstaw ekonomicznych do obniżania Polsce ratingu. Ktoś chce odrobić parę groszy... od franków i podatku bankowego. Ktoś w ciągu najbliższych dni kupi sporo złotówek..., która za tydzień większość odrobi...

Śmieszą mnie lemingi.
18-01-2016 06:20 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma żadnych podstaw ekonomicznych do obniżania Polsce ratingu.

Trochę by się tego znalazło, i to bez głębszego szukania.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Arminius (25555 punktów)Trochę się tego znalazło - bez głębszego szukania - I

CRAs such as S&P have been subject to criticism in the wake of large losses beginning in 2007 in the collateralized debt obligation (CDO) market that occurred despite being assigned top ratings by the CRAs.

Credit ratings of AAA (the highest rating available) were given to large portions of even the riskiest pools of loans. Investors trusting the low-risk profile that AAA implies, purchased large amounts of CDOs that later became unsaleable. Those that could be sold often took staggering losses. For instance, losses of $125 million on $340.7 million worth of CDOs issued by Credit Suisse Group, despite being rated AAA by S&P.[20]

Companies pay S&P to rate their debt issues. As a result, some critics have contended that S&P is beholden to these issuers and that its ratings are not as objective as they ought to be and that, in fact, this "pay to play" model makes their ratings meaningless at best and perhaps would more accurately be compared to the role of the "shill" in a game of three card monte.

In April 2009, the company called for "new faces" in the Irish government, which was seen as interfering in the democratic process. In a subsequent statement they said they were "misunderstood".[21]

Some critics have pointed out that the company and other rating agencies were part of the cause of the global financial crisis of 2008-2009, for example when Moody's downgraded Freddie Mac[22] or, to quote Time, when "both agencies granted AAA rating to Collateralized Debt Obligations (CDOs) that were chock-full-of crap mortgages, thereby helping to precipitate the 2008 financial collapse"[23]). Ezra Klein wrote for The Washington Post that "Standard Poor's didn't just miss the bubble. They helped cause it," but he said S&P took the right action to downgrade the U.S.[24] On the other hand, Paul Krugman wrote, "it's hard to think of anyone less qualified to pass judgment on America than the rating agencies," and, "S&P's demands suggest that it's talking nonsense about the US fiscal situation".[25] Perhaps more revealing and supportive of Paul Krugman's comment, David Wyss, who was chief economist at S&P till July 2011 noted to a reporter on August 17, 2011: "The credit agencies don't know any more about government budgets than the guy in the street who is reading the newspaper."[26] Such insider comments lay fresh doubts about the key ratings decisions by S&P. And, in a recent Wall Street Journal article, Mark Adelson, S&P's chief credit officer since June 2008, openly decried the quality of S&P analysis and analysts; yet the majority of them (including Clifford Griep, the former chief credit risk officer) remain employed by S&P. While Mark Adelson reviewed and edited the U.S. downgrade notice, he did not really question the reasoning, nor spot the $2 trillion error in the computations. Furthermore, on August 6, 2011, the CEO Deven Sharma publicly stated that he had no prior knowledge that such a rating change was even in the works for the prior day, but quickly went on to defend the move; in a surprise development, Deven Sharma left S&P in early September amid mounting criticism of the firm's ratings and research.

With the US downgrade some have accused S&P of causing further damage for its own agenda. S&P acknowledged making a US$2 trillion error in its justification for downgrading the US credit rating,[27] but stated that it "had no impact on the rating decision".[28] "A judgment flawed by a $2 trillion error speaks for itself,"[29] said a spokesman for the United States Department of the Treasury. Jonathan Portes, director of NIESR, Britain's longest established independent economic research institute, has observed that "S&P's record . . . is remarkable. The agency downgraded Japan's credit rating in 2002, since when it has had the lowest long-term interest rates in recorded economic history. That did not, however, stop S&P rating numerous sub-prime mortgage-backed securities as AAA, or maintaining its rating on Lehman Brothers until the bitter end."[30]

The SEC is investigating whether the intent to downgrade the U.S. was leaked prior to the public announcement, since the stock market fell sharply for no apparent reason a day earlier, fed by rumors of an impending downgrade. Another issue that has concerned commentators is that an S&P rating - for example, of the US government or any other national government - can have, and has had, a distinct effect on a truly global scale, but the decision on these ratings are made by the company's employees who are not elected by the public, and are not accountable for their decision making process. There is no appeals process against a credit-rating decision.

In August 2011, S&P filed a letter with the SEC in an attempt to water down a proposal requiring credit rating agencies to publicly disclose "significant errors" in how they calculate their ratings. The SEC proposal, issued in May 2011, would require credit raters to disclose more about their methods and strengthen internal controls to protect against conflicts of interest.[31][32]

In late 2013, S&P downgraded France's credit rating, a move viewed by one commentator as based on politics, rather than sound financial analysis.[33]

Moje podejrzenia i konsternacja po lekturze zacytowanego fragmentu z Wikipedii - jest tym większa. Ktoś się ustosunkuje do zarzutów jak wyżej? Wiarygodność i rzetelność tej instytucji leży na grzbiecie, kwiczy i przebiera w powietrzu łapami..

en.wikipedia.org/wiki/Standard_&_Poor's
Arminius (25555 punktów)Trochę się tego znalazło - bez głębszego szukania - II
"Australian Federal Court decision[edit]In November 2012, Jagot J of the Federal Court of Australia found that: "A reasonably competent ratings agency could not have rated the Rembrandt 2006-3 CPDO AAA in these circumstances"; and "S&P's rating of AAA of the Rembrandt 2006-2 and 2006-3 CPDO notes was misleading and deceptive and involved the publication of information or statements false in material particulars and otherwise involved negligent misrepresentations to the class of potential investors in Australia, which included LGFS and the councils, because by the AAA rating there was conveyed a representation that in S&P's opinion the capacity of the notes to meet all financial obligations was "extremely strong" and a representation that S&P had reached this opinion based on reasonable grounds and as the result of an exercise of reasonable care when neither was true and S&P also knew not to be true at the time made." In conclusion Jagot J found S&P to be jointly liable along with ABN Amro and LGFS.[34]

Antitrust review[edit]In November 2009, ten months after launching an investigation, the European Commission (EC) formally charged S&P with abusing its position as the sole provider of international securities identification codes for United States of America securities by requiring European financial firms and data vendors to pay licensing fees for their use. "This behavior amounts to unfair pricing," the EC said in its statement of objections which lays the groundwork for an adverse finding against S&P. "The (numbers) are indispensable for a number of operations that financial institutions carry out - for instance, reporting to authorities or clearing and settlement - and cannot be substituted."[35]

S&P has run the CUSIP Service Bureau, the only International Securities Identification Number (ISIN) issuer in the US, on behalf of the American Bankers Association. In its formal statement of objections, the EC alleged "that S&P is abusing this monopoly position by enforcing the payment of licence fees for the use of US ISINs by (a) banks and other financial services providers in the EEA and (b) information service providers in the EEA." It claims that comparable agencies elsewhere in the world either do not charge fees at all, or do so on the basis of distribution cost, rather than usage.[36]"

Moje podejrzenia i konsternacja po lekturze zacytowanego fragmentu z Wikipedii - jest tym większa. Ktoś się ustosunkuje do zarzutów jak wyżej? Wiarygodność i rzetelność tej instytucji leży na grzbiecie, kwiczy i przebiera w powietrzu łapami..

en.wikipedia.org/wiki/Standard_&_Poor's
18-01-2016 09:52 
 Ocena 1 na 1
dr_an (254 punktów)Odp: Trochę się tego znalazło - bez głębszego szukania - II
Nie ma co bić piany niepotrzebnie, jeśli obniżyła nam rating "badziewna" instytucja to inwestorzy nie są przecież w "ciemię bici" i rzucą się na złotówki i polskie obligacje i będziemy mieli zapewne EURPLN poniżej 4 zł a USDPL poniżej 3 zł.. Tylko kupować przed innymi....()
-Wszak np rodzima spółka JSW po debiucie miała w/g narodowych analityków świetlaną przyszłość, a zdaje się straciła ponad 90 procent..
- Reasumując... rekomendacje i rating to jedno, a decyzje inwestorów to drugie...
18-01-2016 21:47 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Rżnięcie na kasie
>>Nie ma żadnych podstaw ekonomicznych do obniżania Polsce ratingu.
>Trochę by się tego znalazło, i to bez głębszego szukania.
Dawaj...

Śmieszą mnie lemingi.
19-01-2016 06:10 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Dawaj...

Na przykład, można by mieć uzasadnione wątpliwości, czy dywidenda spółek surowcowych z udziałem skarbu państwa na pewno będzie taka sama, jak w ubiegłych latach, a sektor wydobywczy nie będzie potrzebował dodatkowego wsparcia, na przykład w formie zwolnień podatkowych i dotacji, z uwagi na niskie ceny, utrzymujące się na rynku surowców energetycznych. Jeżeli te wątpliwości byłyby uzasadnione, to - jak mi się wydaje - oznaczałoby niższe wpływy do budżetu oraz potencjalnie wyższe wydatki na tzw. pomoc publiczną.
O ile dobrze pamiętam w tłustszych latach krajowy potentat w produkcji miedzi i srebra z dużym udziałem skarbu państwa potrafił wypłacać dywidendę wysokości kilkudziesięciu złotych na akcję, co oznaczało zastrzyk kilku miliardów złotych rocznie dla budżetu państwa, ale w ostatnich latach było to już zaledwie kilka złotych...

Tak było kiedyś:
www.bankie(*)stwa-oskubal-KGHM-2581252.html

Tak jest dzisiaj:
www.bankie(*)moze-budzic-obawy-3463677.html
www.bankie(*)owe-minima-miedzi-7295033.html
www.bankie(*)nowej-formule-MSP-3467952.html

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
20-01-2016 10:13 
 Ocena 1 na 1
dr_an (254 punktów)
>>Dawaj...
cytat z którym się w 100 proc zgadzam
tomide100
17 stycznia o godz. 23:27
Myślę, że jednak ogłoszenie tego ratingu, w takiej formie i w takim zakresie to coś poważniejszego niż tylko opinia - jak twierdzą niektórzy. Świadczą o tym następujące fakty :
- obniżenie ratingu następuje w sytuacji gdy jego perspektywa była pozytywna, czym agencja zdaje się dawać do zrozumienia, że sytuacja jest nadzwyczajna
- zdaniem publicystów zajmujących się ekonomią decyzja jest sensacyjna, bo obok obniżenia ratingu zmieniona zostaje też perspektywa i to aż o 2 stopnie z pozytywnej na negatywną, co nadaje decyzji ton alarmistyczny
- jest też zapowiedź dużego, bo 33 proc. prawdopodobieństwa, że w najbliższych 2 latach rating zostanie ponownie obniżony
- utrata ratingu z grupy A oznacza, że Polska nie może liczyć na najlepszych inwestorów, którzy inwestują wyłącznie w papiery dłużne państw z tej grupy.
- minister Morawiecki wygadał się w RMF FM, że "agencje ratingowe dawały już wcześniej sygnały że ratingi mogą być obniżone" z czego jasno wynika że to nie była tyko jedna agencja, z czego należy wnosić, że pozostałe agencje pójdą w ślad za S&P to tylko kwestia czasu.
- z punktu widzenia inwestorów nie ma żadnego znaczenia z jakiego powodu rating obniżono i co na ten temat uważa rząd, liczy się tylko rating i jego perspektywa, reszta to komentarz.
Trzeba też dodać, że pojawiające się w najróżniejszych miejscach argumenty w rodzaju "agencje reprezentują obce, nieprzyjazne nam interesy, a rating to tyko opinia" to zwykła demagogia. Agencje ratingowe to są instytucje, które mówią tym którzy mają pieniądze gdzie najlepiej te pieniądze lokować. One z zasady nie reprezentują interesów państw, ale interesy inwestorów. I w sumie przedstawiciele rządzącej partii a także inni piewcy "Dobrej zmiany" mogliby w zasadzie mówić na ten temat co chcą gdyby nie jeden szczegół. Mianowicie tegoroczny budżet przewiduje 55 mld deficytu i to są pieniądze, które będziemy musieli pożyczyć od tych, którzy te pieniądze mają. A ci, którzy te pieniądze mają będą nam pożyczać nie na podstawie tego co mówi pani Szydło, pan Duda czy nawet pan Kaczyński, ale na podstawie ratingu agencji.
Ale to jest tyko część problemu. Bo trzeba też pamiętać, że oprócz tych 55 mld Polacy są zadłużeni na jeszcze prawie jeden bilion złotych w postaci tzw. niefinansowego zadłużenia. To są kredyty firm, prywatnych osób, spółek skarbu państwa, samorządów itp. Tu już nie będzie litości - zmiana ratingu oznacza w bliskiej perspektywie zmianę oprocentowania większości tych zobowiązań. To znaczy że wszyscy za to zapłacą albo w formie większych rat kredytu albo w formie wyższych cen produktów wyprodukowanych przez zadłużone firmy.
Oczywiście można lekceważyć opinie agencji ratingowych, tylko najpierw trzeba spłacić zadłużenie państwa (2 bln), uchwalić budżet bez deficytu (55 mld) i stworzyć własny, niezależny bank, który przejmie zadłużenie obywateli i firm (ponad 900 mld). Wtedy to, co o nas tam sobie mówi jakieś S&P nie ma rzeczywiście żadnego znaczenia.
Wydaje się, że PiS dokonywał przez ostatnie 2 miesiące tego blitzkriegu zupełnie nie zdając sobie sprawy, że państwo którym rządzi jest powiązane politycznie różnego rodzaju umowami międzynarodowymi, w tym szczególnie traktatem unijnym i jest powiązane skomplikowanym systemem zależności ekonomicznych i gospodarczych, i to zarówno z UE jak i całym światem. Te powiązania polityczne, ekonomiczne i gospodarcze są w głównej mierze źródłem naszego dotychczasowego sukcesu. Tylko umiejętne wykorzystywanie tych powiązań pozwala państwom i narodom osiągnąć we współczesnym świecie sukces. Źródłem sukcesu nie jest już dziś ani siła militarna, ani liczba obywateli, ani wielkość kraju. Także nawet największa pracowitość i dyscyplina obywateli oraz wszelkie inne pozytywne ich cechy nic nie znaczą jeśli naród nie potrafi obsadzić kluczowych stanowisk w swoim państwie osobami o najwyższych kompetencjach, które potrafią sprawnie poruszać się w międzynarodowych strukturach politycznych, finansowych i gospodarczych.
Uczciwość międzynarodowych stosunków gospodarczych, finansowych i politycznych jest przez obecną władzę kwestionowana. Różnym międzynarodowym instytucjom stawia się najróżniejsze zarzuty, od niedbania o polskie interesy (?!) po spisek przeciwko Polsce. A może to nie żaden spisek obcych elit, to jedynie niekompetencja elit naszych?
Jarosław Kaczyński podobno zapowiedział w Jachrance, że z obranej drogi nie zboczy, nawet jeśli jego wrogowie zewrą szyki. Ostatnio słyszałem też, że Marek Jurek plótł coś w jednej z tv o nowej drodze którą obraliśmy, a której będą się od nas uczyć inne kraje Europy. To znaczy, że przynajmniej część PiSu odleciała na tyle wysoko, że kontakt z ziemią wydaje się już niemożliwy. Niestety spadać będziemy razem z nimi. Trzeba bowiem pamiętać, że tak jak nie jest prawdą że międzynarodowe elity uwzięły się na nas, tak nie jest też prawdą, że te elity uważają, że obecna sytuacja to nie jest winna Polaków, ale PiS. Otóż te międzynarodowe elity dobrze wiedzą, że PiS nie wybrał się sam i że Polacy na niego zagłosowali. Z odpowiedzialności za ten stan rzeczy nikt nas nie zwolni.
passent.bl(*)g-poprzez-ponizanie/#more-3215
20-01-2016 15:44 
 Ocena 2 na 2
dr_an (254 punktów)
>>>Dawaj...
Rośnie ryzyko zwiększenia deficytu sektora finansów publicznych w Polsce, przede wszystkim w 2017 roku - prognozuje bank Morgan Stanley .

Zdaniem ekonomistów z Morgan Stanley ryzyko wyższego deficytu sektora finansów publicznych wynika z trzech przesłanek.

"Po pierwsze, założenia makroekonomiczne (na 2016 r. - PAP) wyglądają optymistycznie, ze wzrostem PKB na poziomie 3,8 proc. oraz inflacją wynoszącą 1,7 proc . Nasze wyliczenia są niższe i wynoszą kolejno 3,2 proc. oraz 0,6 proc. To wskazuje na ryzyko niższego nominalnego PKB oraz niższych przychodów niż zakłada budżet" - napisano w poniedziałkowym raporcie.

Drugą przesłanką są jednorazowe wpływy do budżetu wynikające z aukcji LTE oraz zysku NBP.

"Bez nich deficyt wyraźnie przekroczy 3 proc. PKB" - napisano.

Projekt autopoprawki budżetu na 2016 r. zakłada wpływy z aukcji LTE na poziomie 9,2 mld oraz z zysku NBP na poziomie 3,2 mld zł - poinformował PAP na początku stycznia wiceminister finansów Leszek Skiba.

"Po trzecie, trzeba zaznaczyć, że PiS tworzy przestrzeń dla stymulacji fiskalnej w 2017 r. Spowodowane to jest faktem, że program 500+ będzie miał zastosowanie przez cały rok i będzie kosztować dodatkowe 6 mld zł, szacunkowo 19 mld zł w roku kolejnym" - napisano.

"PiS jest również zdecydowany m.in. obniżyć wiek emerytalny i podwoić kwotę wolną od podatku do 8 tys. zł. Samo tylko podniesienie kwoty wolnej od podatku może kosztować w okolicach 1 proc. PKB. Bez jednorazowych dochodów budżetu, ciężko jest przewidzieć jak będzie to wszystko sfinansowane" - dodano.
www.obserw(*)ficytu-sektora-glownie-w-2017/
20-01-2016 15:54 
 Ocena 2 na 2
dr_an (254 punktów)
>>>>Dawaj...
i dwa słowa o PKO BP i perspektwie.( potwierdziła rating krótkoterminowy na poziomie "A-2" oraz obniżyła rating długoterminowy z poziomu "BBB+" do poziomu "BBB").
Grupa Nordea została kupiona przez PKO BP za 2,81 mld złotych i i nasz polski superbank, który nie miał problemu ze złymi kredytami we frankach nagle kupił sobie udziały w tym problemie. Według agencji PR odnieśliśmy "ogromy sukces", repolonizując wycinek sektora bankowego .

Czym jednak naprawdę był zakup Nordea?

Był de facto zakupem portfela toksycznych aktywów kredytowych i przerzuceniem wszystkich negatywnych skutków tej transakcji na udziałowców i klientów banku w tym na bank kontrolowany przez polski rząd .

Wzrost kursu CHF (franka) wobec PLN (złoty) oznacza, jak to mawiają ekonomiści, realizację ryzyka kredytowego w portfelu PKO BP. PKO BP ma teraz duży portfel kredytów z efektem "negative equity" (kredyt przekracza wartość nieruchomości), co uniemożliwia w praktyce sprzedaż nieruchomości będących zastawem, nawet jak biorący kredyt przestają spłacać. Wzrost kursu CHF/PLN powoduje również problemy ze spłacaniem tych kredytów. Jest jeszcze problem z czego finansować niespłacane kredyty.

Marże kredytowe przejętego portfela kształtują się poniżej rynkowego kosztu płynności w CHF. Kto nie rozumie tego żargonu, to wyjaśniam w krótkich żołnierskich słowach: PKO BP z kredytami pozyskanymi w tej transakcji jest "w d...".

Dlatego obecne wyniki finansowe PKO nie wykazują żadnej dynamiki i nie pozwalają wskazać żadnego sukcesu transakcji zakupu Nordea. Wyniki kwartalne mimo inflacji i papierowego wzrostu poziomu aktywów spadły do poziomu sprzed prawie 10 lat. Wszystkie zmiany prawne związane z uregulowaniem problemu frankowiczów, podatek bankowy będą uderzały w bazę kapitałową PKO oraz wpłyną negatywnie na przyszłą aktywność kredytową banku . Czyli nie będzie mógł pożyczać pieniędzy.
www.mpolsk(*)laczego-uderzyl-standardpoors-
Mariusz B (92 punktów)
>Kilka dni temu forumowicz o niku "Stefanowicz" zamieścił wątek
>(www.racjonalista.pl/forum.php/s,693046) w którym przytaczając przykład technik stosowanych
>przez legendarnych Rotschyldów celem szybkiego wzbogacenia się - postawił pytanie, czy tego typu
>mechanizmy nadal funkcjonują we współczesnym świecie. Pogratulować mu wypada wyśmienitej intuicji.
>Po wczorajszym obniżeniu rankingowym polskiego długu przez jedną z tzw. "agencji ratingowych"
>złotówka potaniała o ok. 30 groszy - co oznacza, iż każdy z nas oberwał mocno po kieszeni.

Dzisiaj rano słuchałem w radio wypowiedzi analityka/ekonomisty (www.rdc.pl(*)omnijmy-o-kredytach-posluchaj/). Co ciekawe: rząd jest informowany o obniżeniu ratingu przed ogłoszeniem tego publicznie i może się od tego odwoływać. To jest chyba forma kontroli, o którą pyta autor wątku?

.
18-01-2016 19:17 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)"As pure as driven snow"????????????????????????????????????
"Standard & Poor's $1.5 billion settlement today will let the world's biggest ratings company move beyond a bruising legal battle over the top grades it gave to subprime-mortgage bonds, though at a more painful price than those paid by big banks that assembled those securities.
S&P, a unit of McGraw Hill Financial Inc., will pay more than a year's profit to settle suits with the U.S. Justice Department, more than a dozen states and the biggest U.S. pension fund, who alleged the company inflated ratings on the subprime-mortgage bonds at the center of the 2008 financial crisis. S&P sealed the deal without admitting wrongdoing. Ending the costly legal battle will help the company close a profit gap with its biggest competitor, Moody's Corp".

"The company's leadership ignored senior analysts who warned that the company had given top ratings to financial products that were failing to perform as advertised," said Attorney General Eric Holder in prepared remarks. "While this strategy may have helped S&P avoid disappointing its clients, it did major harm to the larger economy, contributing to the worst financial crisis since the Great Depression."
S&P admitted in the statement that its ratings decisions were affected by business concerns, a fact it disputed two years ago when the lawsuit was filed. To win business, S&P awarded top grades on bonds built out of risky subprime mortgages that investors thought were as safe as debt from the U.S. government. When housing prices fell, the bonds defaulted, helping freeze credit markets and trigger the worse recession since the 1930s.
Financial Sting
"The credit rating agencies portrayed themselves as if they were as pure as driven snow," Mississippi Attorney General Jim Hood said at a press conference in Washington. "You expected the banks to do some things slippery, but the credit rating agencies were supposed to be the ones we looked to."

Czytam i nie wierzę własnym oczom. Jak to jest możliwe, iż instytucja po zaliczeniu takiej megawpady - nadal działa na rynku, wydaje opinie i ma tak ogromny wpływ na gospodarkę poszczególnych krajów? Cała sytuacja capi na kilometr fetorem nie do zniesienia.

www.bloomb(*)illion-penalty-with-u-s-states

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365