Carl Sagan to mój ulubiony pisarz z zakresu nauk twardych (i nie tylko). Astronom i astrobiolog ( życie poza ziemią we wszechświecie), związany z renomowanym Uniwersytetem Cornell w Ithace ( region Finger Lakes, stan Nowy Jork, US), Sagan był – przede wszystkim – wyśmienitym popularyzatorem nauki oraz, uwaga, racjonalnego i naukowego myślenia. Jego prace charakteryzują się primo wielką komunikatywnością, co oznacza, iż są także atrakcyjne dla zaimpregnowanych humanistów, secundo, cechują się tolerancją oraz taktem – mimo, iż często głoszą tezy sensu stricte naukowe, racjonalne, wolnomyślicielskie i ateistyczne – idące na przekór wielu utartym poglądom i zwyczajom. Sagan był ateistą ale jego ateizm był – co jest właśnie znamienne – zasadniczo różny od wojujących, agresywnych jego odmian, w wydaniu takich ateistycznych buldogów jak chociażby Christopher Hitchens. Dla amatorów tropów żydowskich mam nie lada gratkę. Rodzice Sagana byli Żydami, którzy wyemigrowali z Europy do USA. Ojciec Sagana przybył do ziemi obiecanej z Kamieńca Podolskiego – był więc w jakimś sensie Żydem z Polski, a już na pewno z Ukrainy. Spośród jego prac, największe wrażenie na mnie zrobiła książka zatytułowana „Świat nawiedzany przez demony. Nauka jako światło w mroku”. Jest to swoista instrukcja obsługi określonej metody, której celem jest weryfikacja rzeczywistości, oddzielenia ziarna od plew, nauki od pseudonauki, subiektywnych podszytych emocjami wrażeń od twardej, suchej, zimnej i obiektywnej rzeczywistości. W swojej książce Sagan wprowadza pojęcie „baloney detection kit” - zestaw podstawowych instrumentów do wykrywania banialuków. W celu wykrywania tychże Sagan zaleca uciekanie się do - między innymi - takich narzędzi jak: niezależne potwierdzanie faktów, poddawanie ich obróbce polemicznej ( także metodzie pytań krzyżowych ), konstruowanie alternatywnych tez, stosowanie brzytwy Ockhama. Przedstawiwszy swój arsenał do weryfikacji prawdy Sagan wyrusza do boju i poddaje naukowej analizie cały szereg zjawisk z zakresu przesądów, pseudonauki, ufo, wierzeń religijnych, tak zwanych alternatywnych metod leczenia. Jeden ze schematów krytycznego, racjonalnego myślenia – mój ulubiony – został nazwany „smok w garażu ziejący ogniem”. W przykładzie tym Sagan zaprasza racjonalnie myślącego gościa do swojego garażu, w którym ma mieszkać smok ziejący ogniem. Przybysz stwierdza – po wejściu do pomieszczenia – iż nie ma w nim smoka. Sagan zauważa, iż zapomniał dodać, że jest to smok niewidzialny. Przybysz stwierdza, iż należy rozsypać mąkę na podłodze garażu aby zauważyć trop smoka. Sagan odpowiada, iż jest to dobry pomysł ale problem w tym, iż smok potrafi unosić się w powietrzu. Przybysz proponuje zainstalowanie kamer na podczerwień aby dokonać detekcji płomienia dobywającego się z paszczy smoka. Sagan replikuje, iż smoczy płomień nie generuje żadnej temperatury. I tak dalej i tak dalej. Każda propozycja przybysza przeprowadzenia określonego testu weryfikacyjnego, jest kontrowana przez Sagana konstatacją, iż taki test z powodów obiektywnych nie zaskoczy. Na końcu Sagan podsumowuje i konkluduje stawiając pytanie: „jaka jest różnica między niewidocznym niecielesnym, unoszącym się w powietrzu (i tak dalej, i tak dalej da capo ad finem) smokiem, który zieje „zimnym ogniem”, a smokiem, który w ogóle nie istnieje? Pozostawiam to pytanie otwartym, zachęcając do próby odpowiedzi na nie.
Tymczasem podrzucam link do filmu „Contact” z 1997 r. - z Judie Foster w roli głównej – którego scenariusz oparto na opowiadaniu science fiction, pióra Carla Sagana. Okazuje się wiec, iż był on także wcale wziętym pisarzem. Kto filmu jeszcze nie widział - warto obejrzeć. Chciażby ze względu na rolę J. Foster oraz plenery z obserwatorium w Arecibo.
lubimyczyt(*)ony-nauka-jako-swiatlo-w-mrokuwww.cda.pl/video/22490820