Racjonalista - Strona głównaDo treści
Germańskość versus niemieckość - Walhalla ratyzbońska.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-01-2016 23:24Arminius (25555 punktów)Germańskość versus niemieckość - Walhalla ratyzbońska.
Ocena 4 na 4
Ludwik II Bawarski miał opinię króla szalonego, którego bardziej zajmowała sztuka, architektura czy muzyka, niż sterowanie nawą państwową. Zresztą, pod koniec swojego panowania, rzeczywiście wykazywał symptomy zachowań psychotycznych - co stało się bezpośrednim powodem odsunięcia go od władzy oraz - być może - przyczyną jego nie wyjaśnionej do dzisiaj śmierci w wodach bawarskiego jeziora Starnberg. Jednakże jego wielkie projekty, takie jak zamek Neuschwanstein, Linderhof czy Herrenchiemsee - z powodu budowy których doszło do poważnego drenażu państwowej kasy - dzisiaj są wielką atrakcją turystyczną Bawarii, przynosząc wcale pokaźne dochody. Tak więc - ostatecznie - nawet biorąc pod uwagę aspekt sensu stricto ekonomiczny, postać króla - dziwaka, została we współczesnej Bawarii/Niemczech całkowicie zrehabilitowana. Peregrynując po Bawarii warto niewątpliwie podążać tropem Ludwika Bawarskiego. Ale - niejako przy okazji - warto zaglądnąć do bardzo ciekawego obiektu, którego erygowanie wiąże się z osobą jego dziadka - króla Bawarii Ludwika I. Bowiem to właśnie on - wielki admirator filhellenizmu ( za którego to przyczyną w dzisiejszym niemieckim słowo "Bayern" pisze się przez "y", a nie przez "i" ) był fundatorem Walhalli - panteonu wybitnych postaci z kręgu kultury germańskiej. Obiekt ów, wzniesiony w stylu neoklasycznym przez znanego niemieckiego architekta Leo Von Klenze, ma postać greckiej świątyni, wznoszącej się nad brzegiem Dunaju, kilkanaście kilometrów od Ratyzbony. Idea jego powstania zrodziła się w 1807 r., roku wcale krytycznym w historii Niemieców, tak ze względu na koniec Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego jak i klęski zadane im prze zwycięskiego Napoleona. Ludwik I - wówczas jeszcze następca tronu - wystepując ze swoim pomysłem, miał przede wszystkim na myśli ideę unifikacji Niemiec, której powstający obiekt byłby wyśmienitą propagandą i wizytówką. Walhallę ukończono w roku 1842, już za rządów monarchy. W momencie jej inauguracji w świątyni znajdowało się 96 popiersi oraz 64 tablice memorialne. Od tamtego czasu do chwili obecnej dodano 31 popiersi. Dwanaście owych tablic i biustów poświęconych jest kobietom. Obejrzenie Walhalli warte jest przede wszystkim z jednego powodu. Otóż należy pamiętać, iż w roku 1842 nadal nie było zjednoczonych Niemiec, w związku z czym twórcy panteonu operowali pojęciem "germańskości", gdyż pojęcie "niemieckości" w znaczeniu takim jak obecnie w zasadzie jeszcze nie istniało, dopiero zaczynało sie wykuwać. Kryterium klasyfikowania do mauzoleum Walhalli opierało się primo: na wybitności danej postaci na polu polityki, nauki, sztuki etc. oraz secundo: przynależeniu do kręgu kultury germańskiej, wyrażającym się poprzez posługiwanie się j. germańskim. Stąd wśród postaci uhonorowanych w Walhalli są osoby o zapleczu etnicznym gotyckim, longobardzkim, anglo - saksońskim, holenderskim, austriackim, szwajcarskoniemieckim, z następujących obecnych państw: Szwecja, Austria, Czechy, Wielka Brytania, Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Szwajcaria, Rosja, Belgia, Holandia. Analiza tychże postaci pozwala na klarowniejsze uświadomienie sobie różnicy miedzy niemieckością a germańskością oraz na znaczeniu wkładu cywilizacji germańskiej w oblicze kulturowe Europy. Poniżej zamieszczam szereg przykładów postaci z Walhalli, które - biorąc pod uwagę dzisiejszy kontekst kulturowy - nie kojarzą się z niemieckością, a nawet mogą - na pierwszy powierzchowny rzut oka - wydawać się być w tym zakresie wcale kontrowersyjne:
1.Beda Venerabilis - mnich anglosaski, autor prac z zakresu historii kościoła, opracował tablic paschalne, an podstawi których wyznaczano dzień wielkiej nocy
2.Chlodwig - król Franków, przyjął chrześcijaństwo ( katolicyzm) w 496 r.
3.Alfred Wielki - król Wessexu
4.Elżbieta Węgierska, córka króla Węgier Andrzeja II - znana w Średniowieczu węgierska święta
5.Gejzeryk - wódz Wandalów
6.Karol Młot - pokonał Arabów w bitwie pod Poitiers
7.Karol Wielki - wiadomo kto to był
8.Bioracy udział w Przysiędze na łące Rutli - początek Konfederacji Szwajcarskiej - w niektórych wersjach jednym z nich jest Wilhelm Tell
9.Arnold Winkielried - bohater narodowy Szwajcarów - przypominam hasło "Polska Winkielriedem narodów".
10.August II Mocny - król Saksonii i Polski
11.Herman Boerhaave - holenderski lekarz, ojciec fizjologii
12.Iwan Dubicz - feldmarszałek Rosji, zwalczający Powstanie Listopadowe
13.Antoni Van Dyck - malarz flamandzki
14.Erazm z Rotterdamu - wiadomo kto
15.Karol X Gustaw - król Szwecji
16.Katarzyna II - caryca "z piekła rodem", tak naprawdę ze Szczecina
17.Mikołaj Kopernik - absolutnie wiadomo kto
18.Hans Memling - malarz flamandzki, autor "Sądu ostatecznego znajdującego się w Gdańsku
19.Burkchard Munnich - feldmarszałek w Rosji
20.Peter Rubens - flamandzki malarz
21.Michiel de Ruyter - holenderski admirał
22.Maarten Tromp - holenderski admirał
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

1/ Straszny kicz i bezguście. Dobrze, że stoi w lesie.

2/Gejzeryk - fajne imię; to coś dokładnie w klimatach Ludwika II. U Viscontego (tego reżysera) jest na ten temat w "Ludwiku II" epicka scena karczemnej popojki (z męską golizną i lekkimi podtekstami). Wystarczy sobie na Youtube wyszukać: "ludvig visconti", a resztę trzeba już sobie samemu znaleźć (w wersji niemiekojęzycznej scena rozgrywa się od około 2h 52min).


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Arminius (25555 punktów)W lesie
"1/ Straszny kicz i bezguście. Dobrze, że stoi w lesie".

Tak całkiem w lesie to nie stoi. W każdym razie ze scieżki rowerowej naddunajskiej widać ją wcale dobrze
25-01-2016 19:19 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: W lesie
>"1/ Straszny kicz i bezguście. Dobrze, że stoi w lesie".
>Tak całkiem w lesie to nie stoi. W każdym razie ze scieżki rowerowej naddunajskiej widać ją wcale dobrze

Ad 2. Ludvig II jako król pederasta rządzący arcykatolicką Bawarią, to zaiste przykład szczególnej ironii losu. Można domniemywać, że wszystkie te gotujące się w nim, a przez lata tłumione chucie, musiały w końcu wystrzelić - przepoczwarzone alchemicznie wewnątrz duchowego aparatu - w jakieś gejzeryczne orgie wyobraźni, w których mogły się spalać i oszałamiać.
A do tego przecież wszędzie otaczali go atrakcyjni mężczyźni - na dworze, w kancelarii, a nade wszystko w armii. Cóż to musiały być za męczarnie dla człowieka tak wrażliwego na platońskie idee - ciągle trzymać wszystkie fibry swojego ciała na wodzy, mimo że rozkosz niewypowiedziana była ciągle jakby na wyciągnięcie ręki!!!
W takich okolicznościach niezaspokojona żądza musiała w nim pulsować jak wieczyste źródło energii - tworzącej, ale i niszczącej. Stąd zapewne ten niepohamowany pociąg do monumentalizmu, rozmachu, pompatyczności, nadmiaru i przesady we wszystkim - w życiu, uczuciach, wydatkach, architekturze, muzyce i - ogólnie - sztuce. Szły za tym i wielkie marnotrawstwo, i szalony zbytek.



A to wszystko tylko dlatego, że Bozia katolicka zrobiła człowieczkowi małego psikusa, i umieściła w monarszej łepetynie Ludviga mózg, który czuł większy pociąg do ptaszków niż do dziupelek.

Tragiczne...



Visconti świetnie uchwycił ten tragizm, do czego przysłużył się jego ulubiony aktor - Helmut Berger. Bergerowi w kreacji postaci Ludviga dopomogły zapewne jego własne zmagania z seksualnością. Zresztą - sam Visconti nie skrywał swoich skłonności biseksualnych, podobnie jak wcześniej jego ojciec. Nie da się ukryć, że "Ludvig" (film) ma otwarcie gejowski charakter, podobnie jak kilka innych filmów Viscontiego, z kultowym "Zmierzchem bogów" na czele.

Jak widać, u Viscontiego niemieckość (czy germańskość) nieuchronnie kojarzy się z dewiacją, perwersją, obłędem i pewnym rozpasaniem. Ta podejrzliwość w stosunku do kondycji niemieckiej mentalności to bardzo ciekawy trop w szeroko pojętej kulturze.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Germańskość versus niemieckość - Walhalla ratyzbońska.

>1.Beda Venerabilis - mnich anglosaski, autor prac z zakresu historii kościoła, opracował tablic
>paschalne, an podstawi których wyznaczano dzień wielkiej nocy
>2.Chlodwig - król Franków, przyjął chrześcijaństwo ( katolicyzm) w 496 r.
>3.Alfred Wielki - król Wessexu
>4.Elżbieta Węgierska, córka króla Węgier Andrzeja II - znana w Średniowieczu węgierska święta
>5.Gejzeryk - wódz Wandalów
>6.Karol Młot - pokonał Arabów w bitwie pod Poitiers
>7.Karol Wielki - wiadomo kto to był
>8.Bioracy udział w Przysiędze na łące Rutli - początek Konfederacji Szwajcarskiej - w niektórych
>wersjach jednym z nich jest Wilhelm Tell
>9.Arnold Winkielried - bohater narodowy Szwajcarów - przypominam hasło "Polska Winkielriedem
>narodów".
>10.August II Mocny - król Saksonii i Polski
>11.Herman Boerhaave - holenderski lekarz, ojciec fizjologii
>12.Iwan Dubicz - feldmarszałek Rosji, zwalczający Powstanie Listopadowe
>13.Antoni Van Dyck - malarz flamandzki
>14.Erazm z Rotterdamu - wiadomo kto
>15.Karol X Gustaw - król Szwecji
>16.Katarzyna II - caryca "z piekła rodem", tak naprawdę ze Szczecina
>17.Mikołaj Kopernik - absolutnie wiadomo kto
>18.Hans Memling - malarz flamandzki, autor "Sądu ostatecznego znajdującego się w Gdańsku
>19.Burkchard Munnich - feldmarszałek w Rosji
>20.Peter Rubens - flamandzki malarz
>21.Michiel de Ruyter - holenderski admirał
>22.Maarten Tromp - holenderski admirał

Całkiem osobliwa trzódka xD Teraz już wiem dlaczego Naziści uroili sobie, że Kopernik był Niemcem. Przecież Polak nie mógłby być tak wybitną osobistością
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Całkiem osobliwa trzódka xD Teraz już wiem dlaczego Naziści uroili sobie, że Kopernik był Niemcem. Przecież Polak nie mógłby być tak wybitną osobistością

To się chyba fachowo nazywa pangermanizm.
en.wikipedia.org/wiki/Pan-Germanism
en.wikipedia.org/wiki/Pan-nationalism


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
26-01-2016 13:55 
 Ocena 6 na 6
Arminius (25555 punktów)Gente germanus
"Teraz już wiem dlaczego Naziści uroili sobie, że Kopernik był Niemcem. Przecież Polak nie mógłby być tak wybitną osobistością".

Przypominam, iż rozmawiamy o osobach przynależnych do kręgu kultury germańskiej, a nie Niemcach w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Pojęcie naród i nacjonalizm - rozumiane jak dzisiaj - pojawiło się dopiero po rewolucji francuskiej. Z Kopernikiem jest ten problem (jeżeli jest to wogóle problem) że nie tylko naziści klasyfikowali go w kręgu kultury germańskiej. Jeżeli Pan się przyjrzy obiektywnie, bez sine ira et studio, pochodzeniu Kopernika, jego rodzinie, miejscu zamieszkania, jego językowi - to musi Pan dojść do wniosku, że element germański jest w tym wszystkim bardzo istotny jeżeli nie dominujący. Problem, w tym, iż Polacy nie mając zbyt dużo geniuszów na skalę światową - strzegą polskiej tożsamości Kopernika fanatycznie i z dużą dozą irracjonalizmu. Jeżeli człowiek zna lepiej niemiecki niż polski, jeżeli urodził się i wychował wkręgu kultury germańskiej, jeżeli studiuje jako żak germański - to co najmniej należy go klasyfikować jako postać z pogranicza kultur. To, że politycznie popierał czynnik polski - o niczym nie przesądza, bo przecież debatujemy o przynależności do kręgu kulturowego. Na Kresach przeciwległych, to jest ukrainnych wykształciło się pojęcie gente Ruthenus - natione Polonus. Z Kopernikiem jest w moim odczuciu podobnie, jest on gente Germanus - natione Polonus. Obydwie nacje mają prawo do niego się przyznawać.
Charakterystyczne, iż Polacy mają zwyczaj wskazywania na polskie korzenie różnych wielkich postaci. Na przykład jak się mówi o znanym rosyjskim kompozytorze Strawińskim, to ów wątek od razu się tam pojawia. Ale jak to ma działać w drugą stronę - zaczynają się często zarzuty o próby "zawłaszczania naszego".

"Copernicus is postulated to have spoken Latin and German with equal fluency. He also spoke Polish, Greek and Italian. The vast majority of Copernicus' surviving works are in Latin, which in his lifetime was the language of academia in Europe. Latin was also the official language of the Roman Catholic Church and of Poland's royal court, and thus all of Copernicus' correspondence with the Church and with Polish leaders was in Latin.There survive a few documents written by Copernicus in German. The German philosophy professor Martin Carrier mentions this as a reason to consider Copernicus' native language to have been German. Other arguments for German being Copernicus' native tongue are that he was born in a predominantly German-speaking city and that, while studying canon law at Bologna in 1496, he signed into the German natio (Natio Germanorum)-a student organization which, according to its 1497 by-laws, was open to students of all kingdoms and states whose mother-tongue was German. However, according to French philosopher Alexandre Koyré, Copernicus' registration with the Natio Germanorum does not in itself imply that Copernicus considered himself German, since students from Prussia and Silesia were routinely so categorized, which carried certain privileges that made it a natural choice for German-speaking students, regardless of their ethnicity or self-identification."

en.wikipedia.org/wiki/Nicolaus_Copernicus
26-01-2016 19:36 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gente germanus

Dotyka Pan ciekawej kwestii, która mimo pozornego intelektualnego wyrafinowania, sprowadza się do przekonania w swojej istocie bardzo prostego, jeśli nie prostackiego, a dzielonego przez wszelkich niemal bez wyjątku wyznawców pangermanizmu - "to wszystko, co na świecie dobre, rozumne, piękne czy wzniosłe musi zawierać pierwiastek germański; za resztę zwalmy winę na Polaków".
Proszę sobie wyobrazić, że jakiś czas temu pewna niemiecka wytwórnia fonograficzna wydała nagrania dzieł polskich kompozytorów XIX w. w serii "Niemieckie dziedzictwo na Wschodzie". Wydawców nie obchodziło to, że przez całe życie ci twórcy utożsamiali się z polską kulturą, że byli Polakami, a w swojej twórczości sięgali do rodzimych inspiracji. Wystarczyło, że przyszli na świat lub działali na ziemiach, które znajdowały się swego czasu pod zaborem pruskim, albo przez jakiś okres studiowali lub przebywali na terenie Niemiec.
Nie można się temu dziwić, skoro w wyobraźni niektórych pangermanistów Ostdeutchland sięgają po Warszawę i Kraków...
de.wikipedia.org/wiki/Ostdeutschland
Ale nie dziwmy się też Polakom, że nie chcą Kopernika mieć za Niemca, skoro ten urodził się i żył w Koronie, a nie w Prusach.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
26-01-2016 20:37 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)Winy i zasługi germańskiej fonografii
Dotyka Pan ciekawej kwestii, która mimo pozornego intelektualnego wyrafinowania, sprowadza się do przekonania w swojej istocie bardzo prostego, jeśli nie prostackiego, a dzielonego przez wszelkich niemal bez wyjątku wyznawców pangermanizmu - "to wszystko, co na świecie dobre, rozumne, piękne czy wzniosłe musi zawierać pierwiastek germański; za resztę zwalmy winę na Polaków".

Może nie wszystko, ale na pewno wiele tego dobrego, rozumnego, pięknego i wzniosłego zawiera w sobie w jakim sensie pierwiastek germański. Bo przecież takie "wielkie" nacje jak Anglicy ( i częściowo wogóle Brytyjczycy), Francuzi ( tak, tak) czy konsekwnetnie Amerykanie ( nie chodzi tylko o to, że jest to była kolonia angielska, rzecz także w tym, iż w USA największy procent obywateli tego kraju ma korzenie niemieckie) mają w sobie dużą dozępierwiastka germańskiego. Nie wpsominają cjuz o innych nacjach pomniejszych, których wkład do kultury był/jest wcale istotny. Za resztę natomiast - nie ponosimy winy wiekszym stopniu niż inne nacje z naszego podzbioru. Taki pogląd to chyba przejaw swoistej frustracji spowodowanej faktem, iż w naszej historii zbyt często - zwłaszcza na tych obszarach gdzie dobro, rozum i piękno to wartości kardynalne - świeciliśmy odbitym światłem, często, bardzo często od germańskiego (chciałoby się rzec gdańskiego) lustra.

"Proszę sobie wyobrazić, że jakiś czas temu pewna niemiecka wytwórnia fonograficzna wydała nagrania dzieł polskich kompozytorów XIX w. w serii "Niemieckie dziedzictwo na Wschodzie". Wydawców nie obchodziło to, że przez całe życie ci twórcy utożsamiali się z polską kulturą, że byli Polakami, a w swojej twórczości sięgali do rodzimych inspiracji. Wystarczyło, że przyszli na świat lub działali na ziemiach, które znajdowały się swego czasu pod zaborem pruskim, albo przez jakiś okres studiowali lub przebywali na terenie Niemiec".

To niewątpliwie nadużycie. Niemcy - mimo swojej wielkości - nie są idealni, nie wszyscy, jak widać. Potrafią się też zachowywać śmiesznie i niegodziwie. Jakaż to wytwórnia tak postąpiła, kiedy i jakich polskich kompozytorów tak potraktowano? Jest wielce prawdopodobne, iż wśród owych kompozytorów znalazł się Feliks Nowowiejski, może też Ludomir Różycki? Bez wzgledu na to, jak bardzo skompromitowała się wspomniana przez pana wytwórnia - inna niemieckie wydawnictwo fonograficzne - Deutsche Gramofon - ma ogromne zasługi w propagowaniu na bardzo wysokim poziomie myzyki, w tym muzyki polskiej, w tym twórczości - na przykład - Chopina.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Winy i zasługi germańskiej fonografii

Gdy mowa o wkładzie poszczególnych nacji w dorobek kulturalny Europy, to w pierwszym rzędzie nie wolno zapominać o Włochach i Hiszpanach. Niemiec jeszcze w XVII wieku nie zaliczano przecież do krajów prawdziwie kulturalnych. Nie można się więc dziwić, że w tym czasie (i później) Polacy światła szukali przede wszystkim na południu, a nie na zachodzie. Odbicia tego światła znajdziemy i na Wawelu, i w Wilanowie, i w Łazienkach.
Wpływy niemieckie też są widoczne, ale to nie one były najbardziej podziwiane.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Mano (1060 punktów)
>Gdy mowa o wkładzie poszczególnych nacji w dorobek kulturalny Europy, to w pierwszym rzędzie nie wolno zapominać o Włochach i Hiszpanach. Niemiec jeszcze w XVII wieku nie zaliczano przecież do krajów prawdziwie kulturalnych. Nie można się więc dziwić, że w tym czasie (i później) Polacy światła szukali przede wszystkim na południu, a nie na zachodzie. Odbicia tego światła znajdziemy i na Wawelu, i w Wilanowie, i w Łazienkach.
>Wpływy niemieckie też są widoczne, ale to nie one były najbardziej podziwiane.

>"Proszę sobie wyobrazić, że jakiś czas temu pewna niemiecka wytwórnia fonograficzna wydała nagrania dzieł polskich kompozytorów XIX w. w serii "Niemieckie dziedzictwo na Wschodzie". Wydawców nie obchodziło to, że przez całe życie ci twórcy utożsamiali się z polską kulturą, że byli Polakami, a w swojej twórczości sięgali do rodzimych inspiracji. Wystarczyło, że przyszli na świat lub działali na ziemiach, które znajdowały się swego czasu pod zaborem pruskim, albo przez jakiś okres studiowali lub przebywali na terenie Niemiec".

>>To niewątpliwie nadużycie. Niemcy - mimo swojej wielkości - nie są idealni, nie wszyscy, jak widać. Potrafią się też zachowywać śmiesznie i niegodziwie. Jakaż to wytwórnia tak postąpiła, kiedy i jakich polskich kompozytorów tak potraktowano?

Przyłączam się do pytania pana Arminiusa, gdyż szczegółowa odpowiedź na nie mnie również bardzo ciekawi.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Przyłączam się do pytania pana Arminiusa, gdyż szczegółowa odpowiedź na nie mnie również bardzo ciekawi.

muzyka.one(*)muzyka-fortepianowa-cz-i/lg3ww

Errata:

Ponieważ pisałem z pamięci, trochę mi się pokićkało (bo widzisz, to już było kilkanaście lat temu!), i zamiast "Niemieckie dziedzictwo na Wschodzie" we wcześniejszym wpisie jako tytuł serii winno być "Antologia niemieckiej muzyki na Wschodzie".

A tu rekord wydawnictwa płytowego w Niemieckiej Bibliotece Narodowej:
portal.dnb(*)ode=true&query=idn=357139836


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
27-01-2016 02:53 
 Ocena 4 na 4
Mano (1060 punktów)

>A tu rekord wydawnictwa płytowego w Niemieckiej Bibliotece Narodowej:
>portal.dnb(*)ode=true&query=idn=357139836

A tu dane Niemieckiej Biblioteki Narodowej, która określa Feliksa Nowowiejskiego jako polskiego kompozytora, dyrygenta, organistę i nauczyciela muzyki:

portal.dnb(*)36&any&query=idn=117069671

27-01-2016 16:35 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Jak ktoś tak napisał, to pewnie tak myślał.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
27-01-2016 16:38 
 Ocena 2 na 2
Mano (1060 punktów)

>Jak ktoś tak napisał, to pewnie tak myślał.

Wielu znamy tu pisarzy, którzy wpierw piszą, a po wczasie myślą.


Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pewnie dlatego Nowowiejskiemu, jako polskiemu kompozytorowi muzyki niemieckiej na Wschodzie, przypisano w tym katalogu dwie ojczyzny - Niemcy i Polskę.
Wawrzyniec Pruski, jako dziedzic Pruski - polski dziedzic! - byłby zapewne zupełnie podobnego zdania.
Tak jest!



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
27-01-2016 12:02 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Nowowiejski?
Ale czy aby na pewno podlinkowany materiał jrest dowodem na niemieckie matactwo?

Znalazłem w nim taki wpis dot. Nowowiejskiego"

"Weitere Angaben Poln. Komponist; Dirigent; Organist; Musiklehrer "

Mój niemiecki jest absolutnie szczątkowy. Czy jednakże to "Poln" nie oznacza "Polnische"?
27-01-2016 12:39 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)Odp: Nowowiejski?
>Ale czy aby na pewno podlinkowany materiał jrest dowodem na niemieckie matactwo?

Wprost przeciwnie.

>Znalazłem w nim taki wpis dot. Nowowiejskiego"

>"Weitere Angaben Poln. Komponist; Dirigent; Organist; Musiklehrer "

>Mój niemiecki jest absolutnie szczątkowy. Czy jednakże to "Poln" nie oznacza "Polnische"?

Poln. jest skrótem od polnischer, co oznacza, że Nowowiejski jest tam przedstawiony jako polski kompozytor, dyrygent, organista i nauczyciel muzyki.


Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Poln. jest skrótem od polnischer...

Kompozytor polski muzyki niemieckiej.
To jest słuszna koncepcja!



Nie patrzcie tylko na katalog Niemieckiej Bibliteki Narodowej, ale zwróćcie również uwagę na tytuł serii wydawnicznej, w jakiej ukazały się nagrania.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
27-01-2016 15:02 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)Nie tylko muzyka do Roty
"Kompozytor polski muzyki niemieckiej".

Fragment z wikipediowskiej biografii Nowowiejskiego:

"Początkowo uczęszczał do szkoły muzycznej w Świętej Lipce (1887-1893), gdzie kształcił się w zakresie przedmiotów muzycznych. Od 1893 przebywał w Olsztynie i podjął tam pracę w pruskiej orkiestrze pułku grenadierów, komponował utwory dla orkiestry wojskowej i zespołów amatorskich".

Wniosek z tego jest chyba jeden. Może nie był z niego taki maestro jak frankfurcki Piefke ( marsz wojskowy "Gloria Prus") ale był to właśnie Polak komponujący dla Niemców muzykę niemiecką, co więcej, pruską. Swoją drogę chętnie posłuchałbym owych marszów.
27-01-2016 15:24 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nie tylko muzyka do Roty

Dlatego też osobiście nigdy nie posunąłbym się do tego, by zarzucać jakieś "matactwo" lub inne niecne cele niemieckiej wytwórni, która zrobiła kawał dobrej roboty dla popularyzacji muzyki Nowowiejskiego w czasie, gdy o polskich nagraniach tych kompozycji można było tylko pomarzyć.
Chciałem tylko zwrócić uwagę, że walka ideologiczna o splendory po wartościowej spuściźnie kulturowej trwa w najlepsze, i nie mam wcale przekonania, że u naszych sąsiadów zza Odry przyjmuje bardziej wyrafinowane lub głębiej umotywowane formy, niż na naszym własnym podwórku. Nie widzę więc przeszkód, by Polacy byli dumni z Kopernika, skoro Niemcy mogą być dumni choćby z takiego z Nowowiejskiego - przedstawianego jako twórca "muzyki niemieckiej na Wschodzie". (Nawet mimo tego, że to Nowowiejski napisał muzykę do słów "Roty" Konopnickiej, utworu - jak wiadomo - o wybitnie antyniemieckim charakterze).
Nie da się jednak ukryć, że w Niemczech pozostają aktywne pewne środowiska, które wykazują duże zaintresowane tym, by dokumentować szeroko pojęte "niemieckie dziedzictwo kulturowe" (w tym muzyczne) we Wschodniej i Południowej Europie - po Rosję i Bałkany. Jest to samo w sobie bardzo ciekawe zagadnienie.



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
26-01-2016 21:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Nie zapominajmy o Longobardach i Wizygotach
"Gdy mowa o wkładzie poszczególnych nacji w dorobek kulturalny Europy, to w pierwszym rzędzie nie wolno zapominać o Włochach i Hiszpanach".

Z całą pewnością. Germanie nie mają w dyskutowanym względzie monopolu. Tym niemniej jednak na marginesie warto zauważyć, iż północne Włochy wchłonęły Longobardów (widział Pan longobardzkie diademy - insygnia koronacyjne władców Włoch i symbole zjednoczenia tego kraju, przechowywane w skarbcu katedry Monza pod Mediolanem?), a o znaczeniu Wizygotów w dziejach Płw. Iberyjskiego ( i Hiszpanii) można tomy napisać.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365