Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sytuacja w kraju

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
26-01-2016 00:17Ignorancja (4718 punktów)Sytuacja w kraju
Ocena 7 na 7
Zakładam ten wątek, prosząc o merytoryczne odpowiedzi.

Jeżeli ktoś będzie próbował rozmydlać dyskusję na tory nieistotne zwrócę się do właściciela tego forum o interwencję i mam nadzieję, że Pan Mariusz Agnosiewicz zareaguje na petycje starego użytkownika tego forum jak należy.

Na początek dyskusji przytaczam art. 130 Konstytucji RP:

Prezydent Rzeczypospolitej obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego następującej przysięgi:
„Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że DOCHOWAM WIERNOŚCI POSTANOWIENIOM KONSTYTUCJI, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”.
Przysięga może być złożona z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg”.


I art. 190:

"1. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne."


„Wyrok Trybunału Konstytucyjnego K 34/15 z 3 grudnia 2015:
[...]
8) art. 137 powyższej ustawy:
[...]
b) w zakresie, w jakim dotyczy sędziów Trybunału, których kadencja upływa 6 listopada 2015 r., jest zgodny z art. 194 ust. 1 konstytucji,
[...].

Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie dochowałem wierności postanowieniom Konstytucji łamiąc art. 190 tejże, gdy odrzuciłem wykonanie orzeczenia TK z dnia 3. grudnia 2015. (tak winno brzmieć oświadczenie prasowe PRP)

Po tym ten pan winien się zrzec swego stanowiska, gdyby miał odrobinę honoru.

Gdyby miał tegoż honoru więcej, wiedziałby, że naruszył swym bezprecedensowym zachowaniem (przez pryzmat zachowań Prezydentów RP, po wprowadzeniu Konstytucji RP)przysięgę także w tej frazie:
"będę strzegł niezłomnie godności Narodu".

Prezydent Duda łamiąc postanowienia Konstytucji RP, złamał swą przysięgę i złamał tym godność Narodu.

Proszę o dopisywanie w tym wątku przykładów łamania prawa przez dzierżących władzę.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Abdullah (1241 punktów)

>Jeżeli ktoś będzie próbował rozmydlać dyskusję na tory nieistotne zwrócę się do właściciela tego
>forum o interwencję i mam nadzieję, że Pan Mariusz Agnosiewicz zareaguje na petycje starego
>użytkownika tego forum jak należy.
Czyli co, cenzura prewencyjna? Wszystko co zostanie uznane przez ciebie za Rozmydlanie do usunięcia?
Świetną linię prezentujesz nie ma co, pełną poszanowania dla pluralizmu demokratycznego.

>Proszę o dopisywanie w tym wątku przykładów łamania prawa przez dzierżących władzę.

Uważaj, żebyś się na tym nie przejechał, każdej władzy można udowodnić łamanie prawa, szczególnie przed "ludem" który ma małą wiedzę i jest pełen sztucznie napompowanego oburzenia. To tylko kwestia dobrych umiejętności spin-doktorów i retoryki. Za chwile możesz dostać porcje wpisów od zwolenników PiS na temat PO/PSL/SLD - świeci nie byli, używali za to jedwabnych rękawiczek które na rękę Antka Maciarewicza niestety nie pasują.

Nawoływanie o Trybunał Stanu dla A.Dudy przyniesie taki sam efekt jak nawoływanie o wolny Tybet przed ambasada ChRL w Montewideo. Przy obecnym rozdaniu miejsc w zgromadzeniu narodowym jest to strata czasu.
Dużo bardziej wartościowe będzie zrobienie uczciwego "rachunku sumienia" dlaczego wyszło tak źle skoro było tak dobrze. Aby gorąca głowa nie przeszkadzała w racjonalnym myśleniu proponuje przyjrzeć się przegranej Kuomintangu w ostatnich wyborach w Republice Chińskiej (znanej także jako Taiwan). Przegrali z tych samych powodów co PO, na ich szczęście Tsai-ing Wen to nie Jarosław Kaczyński.
31-01-2016 23:32 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>>Jeżeli ktoś będzie próbował rozmydlać dyskusję na tory nieistotne zwrócę się do właściciela tego
>>forum o interwencję i mam nadzieję, że Pan Mariusz Agnosiewicz zareaguje na petycje starego
>>użytkownika tego forum jak należy.
>Czyli co, cenzura prewencyjna? Wszystko co zostanie uznane przez ciebie za Rozmydlanie do usunięcia?

Usunęłam cokolwiek? Może i źle zabrzmiała moja wypowiedź, ale obserwuję z niepokojem, że na tym forum grasują osoby, które za wszelką cenę próbują sprowadzić temat rozmowy na inne tory.
>Świetną linię prezentujesz nie ma co, pełną poszanowania dla pluralizmu demokratycznego.
Czy pluralizmem jest np. w wątku o ateizmie pisanie o superpozycji cząstek?
>>Proszę o dopisywanie w tym wątku przykładów łamania prawa przez dzierżących władzę.
>Uważaj, żebyś się na tym nie przejechał, każdej władzy można udowodnić łamanie prawa, szczególnie przed "ludem" który ma małą wiedzę i jest pełen sztucznie napompowanego oburzenia. To tylko kwestia dobrych umiejętności spin-doktorów i retoryki. Za chwile możesz dostać porcje wpisów od zwolenników PiS na temat PO/PSL/SLD - świeci nie byli, używali za to jedwabnych rękawiczek które na rękę Antka Maciarewicza niestety nie pasują.

Racja. Źle watek zatytułowałam. Winien brzmieć: obecna sytuacja w kraju.
>Nawoływanie o Trybunał Stanu dla A.Dudy przyniesie taki sam efekt jak nawoływanie o wolny Tybet przed ambasada ChRL w Montewideo. Przy obecnym rozdaniu miejsc w zgromadzeniu narodowym jest to strata czasu.

Bo też nie chodzi o czas teraźniejszy. Raczej przypominanie, co zrobić w przyszłości.
>Dużo bardziej wartościowe będzie zrobienie uczciwego "rachunku sumienia" dlaczego wyszło tak źle skoro było tak dobrze.

Zrób. Chętnie poczytam.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Po tym ten pan winien się zrzec swego stanowiska, gdyby miał odrobinę honoru.

Mamy bardzo złe doświadczenia z odwoływaniem się do honoru w polskiej polityce. Pamiętamy mowy Becka o honorze, które daleko nas nie zaprowadziły. Z drugiej strony mamy Konstytucję 3 Maja, czyli akt polityczny i prawny dokonany w drodze swoistego zamachu stanu i rabanu o tłumieniu wolności.
Generalnie trudno nie zgodzić się z tymi, którzy podnoszą, że w ostatnich latach złamano taką masę wszelkich reguł "demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej", że wyczerpała się nam dotychczasowa formuła praworządności konstytucyjnej.
Każdy kto poznał nieco aktualny system od podszewki zdaje sobie doskonale sprawę, że jego istotą nie jest praworządność, lecz siła. Na ogół jest to siła ekonomiczna i towarzyska. Aktualnie do kompletu doszła siła polityczna, czyli pierwsza od 25 lat większość jednopartyjna. Jako miłośnik subtelnej argumentacji prawnej nie kupuję forsowania do tego sporu retoryki prawnej. Jest to spór polityczny i rozwiązany może być tylko politycznie.
31-01-2016 23:46 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>>Po tym ten pan winien się zrzec swego stanowiska, gdyby miał odrobinę honoru.
>Mamy bardzo złe doświadczenia z odwoływaniem się do honoru w polskiej polityce.

Użyłam słowa "gdyby". Nie liczę, że Duda tym honorem się wykaże, bo to jakby prosić o honorowe zachowanie polujące stado hien.

Natomiast przypominam sobie aferę Olina. Oleksy odszedł, mimo, że sporo przemawia za tym, iż go zwyczajnie ubabrano.
Można?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
GrzeTor (1279 punktów)
> odrzuciłem wykonanie orzeczenia TK

Trubunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do wydawania rozkazów Prezydentowi. Prezydent nie jest "wykonawcą orzeczeń" TK. Argumentujesz tak jakby TK był jakimś dyktatorem wydającym rozkazy do wykonania całemu krajowi, w tym Prezydentowi.

Domyślny tryb stosowania Konstytucji to stosowanie jej bezpośrednio - czyli także bez pośrednictwa Trybunału.

Trybunał Konstytucyjny i jego orzeczenia nie są także źródłem prawa: "Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.". Nie może więc ustanawiać przepisów do wykonania. Jego orzeczenia ws. ustaw nie są czymś do wykonywania. To raczej taka klasyfikacja ustaw na zgodne i niezgodne, a nie coś podobnego do wyroku zwykłego sądu - to wyroki sądów mówią co należy zrobić.

Nie widzę też jakiś podstaw do dzielenia ustawy na "zakresy dotyczenia".

W Konstytucji nie ma przepisów o udziale Prezydenta w wyłanianiu sędziów TK.
26-01-2016 10:37 
 Ocena 8 na 8
piotr35 (1843 punktów)
>Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do wydawania rozkazów Prezydentowi

Prezydent nie stoi ponad prawem. Decyzje TK są "ostateczne" i "obowiązujące". Prezydent także musi przestrzegać prawa, a jeśli go nie przestrzega, to ląduje przed Trybunałem Stanu, który go za łamanie prawa ukarze. Prędzej, albo tym razem raczej później.

>W Konstytucji nie ma przepisów o udziale Prezydenta w wyłanianiu sędziów TK.

Nie ma nic o wyłanianiu. Przyjecie ślubowania to tylko niezwłoczny urzędniczy obowiązek prezydenta. W tym przypadku prezydent nie ma myśleć, tylko działać, bo TK rozstrzygnął jednoznacznie, obowiązująco i ostatecznie, ze przyjecie ślubowania od 3 sędziów wybranych w poprzedniej kadencji sejmu jest zgodne z Konstytucją RP.
GrzeTor (1279 punktów)Prezydent - ofiarą działań Sejmu, TK nie jest decydentem
Prezydent nie jest urzędnikiem, więc nie ma "obowiązku urzędniczego".

TK nie jest organem decyzyjnym, lecz orzekającym; w przypadku ustawa stwierdza czy stwierdzenie "ustawa/artykuł ustawy jest zgodny z Konstytucją" jest prawdziwe, czy nie. To nie jest kwestia "decyzji", lecz zaaplikowania zasad logiki do treści ustawy i treści Konstytucji; w szczególności więc przy poprawnie działającym TK i jednoznacznie napisanych ustawie i Konstytucji TK nie ma żadnej mocy decyzyjnej - wynik jego działania powinien być z góry do przewidzenia. Jest duża różnica między decydentem a sędzią - decydent może dowolnie wybierać z dostępnych opcji, np. jak ma 2 opcje to sobie rzuca monetą i decyzja wynika z tego, czy wyszedł orzeł, czy reszka. Sędzia natomiast nie ma swobody decyzji, jego wyroki, orzeczenia wynikają z:faktów, przepisów, metodologii.
To że teraz TK zachowuje się jakby był decydentem jest patologią. Wynika ona z:
1) Braku jakiejkolwiek kontroli jakości produktów TK. Czyli może wyprodukować dowolnego gniota.
2) Braku mechanizmów dyscyplinowania sędziów TK, którzy zamiast jak sędziowie zachowują się jak decydenci, politycy itp. - niestety mają bardzo silne immunitety.
3) Wadliwych, wieloznacznych przepisów Konstytucji, co pozwala TK zmanipulować, że niby jedna z dozwolonych przez wieloznaczność opcji jest tą jedyną, właściwą, a inne wynikające z wieloznacznego przepisu wcale z niego nie wynikają.

Prezydent w całej tej sprawie jest ofiarą: najpierw niepotrzebnie wplątano go w temat powoływania sędziów TK, mimo że Konstytucja tego nie wymaga. Potem poprzedni Sejm przysłał mu wadliwą, nieprawidłową listę, a po przesłaniu wadliwej listy - zwinął się, tak że Prezydent nie miał nawet do kogo zwrócić się z reklamacją tej wadliwej listy. Potem nowy Sejm przekazał Prezydentowi listy zmieniające to co zrobił stary Sejm, co do których prasa miała jakieś wątpliwości. W dodatku równocześnie TK zaczął zachowywać się jakby Prezydent był jego służącym i wydawał mu coś w rodzaju rozkazów.

Tak nie powinno się traktować Prezydenta! Prezydentowi Sejm powinien dostarczać tylko coś co jest 100% poprawne. A TK w ogóle nie ma uprawnień do rządzenia Prezydentem.
27-01-2016 09:17 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)Prezydent jest funkcjonariuszem publicznym
>Prezydent nie jest urzędnikiem, więc nie ma "obowiązku urzędniczego".

Według definicji legalnej zakresowej z art. 115 § 13 polskiego Kodeksu karnego Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest funkcjonariuszem publicznym i ponosi szczególną odpowiedzialność karną np. z powodu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego.

Pojęcia funkcjonariusza publicznego i urzędnika są nie tylko powiązane, ale wręcz utożsamiane, co wynika bezpośrednio kodeksu z 1932 roku, w którym takiego rozróżnienia nawet nie było. Istniało tylko pojecie urzędnika.

Przestępstwo popełnione przez funkcjonariusza publicznego wykazuje wyższy poziom bezprawia, niż przestępstwo urzędnicze, co uruchamia reżim wzmożonej odpowiedzialności karnej przewidzianej w ustawie.

Prezydent RP jest takim samym funkcjonariuszem publicznym, jak np. sędzia TK. Ma zarówno prawa, jak i obowiązki.
GrzeTor (1279 punktów)Nie może być wymagania, aby Prezydent był ekspertem-prawnikiem.
No to coś ci się pokręciło: "Pojęcia funkcjonariusza publicznego i urzędnika są nie tylko powiązane, ale wręcz utożsamiane" w połączeniu z "Przestępstwo popełnione przez funkcjonariusza publicznego wykazuje wyższy poziom bezprawia, niż przestępstwo urzędnicze"
Osobiście uważam też, że podany przez ciebie paragraf, gdzie w Kodeksie Karnym próbuje się sklasyfikować kim jest Prezydent, poseł itp. jest nieodpowiednią lokalizacją dla takich klasyfikacji. Do definicji i klasyfikacji takich podstawowych organów władzy służy właśnie Konstytucja.

To teraz przejdźmy bardziej do istoty, sensu tematu. Otóż kto może zostać Prezydentem? Prezydentem może zostać normalny, nie będący prawnikiem człwiek. Mieliśmy już historyka, elektryka. I innych krajach byli np. aktor (Ronald Reagan), biznesmeni, oficerowie, ekonomiści. Ty natomiast proponujesz penalizować Prezydenta za niewykazanie się umiejętnościami prawniczymi w zetknięciu się z wadliwymi, niejdnoznacznymi, , wymagającymi wieloetapowej interpretacji, które nie są przewidywalne na podstawie treści przepisu, a wymagają decyzji jakiś zewnętrznych trybunałów (bublami prawnymi). A to już byłoby poważne naruszenie demokracji, bo odbierałoby wyborcom możliwość wyboru osoby, która nie jest biegła w prawie. Jeżeli stanowisko Prezydenta wymagałoby umiejętności idealnej interpretacji prawa, bo jak nie to Kodeks Karny, to prezydentem mógły być tylko wysokiej klasy prawnik. Wyborcy i powinni mieć i mają prawo posiadania innych priorytetów, np. wyboru osoby uczciwej, moralnej lecz słabszej w dziedzinie prawa, albo osoby gospodarnej, dobrze zorganizowanej, dającej dobre perspektywy ekonomiczne ale słabo zorientowanej w prawie. Takim osobom lisy prawne typu TK albo Sejm mogłyby łatwo podstawić jakąś bombę prawną z jakimiś przepami-pułapkami, co prowadziłoby do ich skazywania. I demokratyczny, celowy wybór osoby słabszej w umiejętnościach prawnych zostałby podważony przez instytucje sądowe.

Wniosek może być tylko jeden: prawo dotyczące prezydenta musi być proste, jasne, jednoznaczne, idiotodoporne. A tworzenie takich przepisów jest przecież możliwe, tylko trzeba się postarać.
27-01-2016 23:22 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)Odp: Nie może być wymagania, aby Prezydent był ekspertem-prawnikiem.
>Nie może być wymagania, aby Prezydent był ekspertem-prawnikiem.
A powinno być wymaganie, ze prezydent nie powinien być idiotą na usługach jednego faceta.
28-01-2016 00:08 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>Osobiście uważam też, że podany przez ciebie paragraf, gdzie w Kodeksie Karnym próbuje się sklasyfikować kim jest Prezydent, poseł itp. jest nieodpowiednią lokalizacją dla takich klasyfikacji. Do definicji i klasyfikacji takich podstawowych organów władzy służy właśnie Konstytucja.

Co nie zmienia faktu, ze KK zawiera katalog wymieniający kto jest funkcjonariuszem. I stoi tam jak wół m.in. prezydent.
Przyznam szczerze, że przeraża mnie Twa nieznajomość podstawowych kwestii.

>To teraz przejdźmy bardziej do istoty, sensu tematu. Otóż kto może zostać Prezydentem? Prezydentem może zostać normalny, nie będący prawnikiem człwiek. Mieliśmy już historyka, elektryka. I innych krajach byli np. aktor (Ronald Reagan), biznesmeni, oficerowie, ekonomiści. Ty natomiast proponujesz penalizować Prezydenta za niewykazanie się umiejętnościami prawniczymi w zetknięciu się z wadliwymi, niejdnoznacznymi, , wymagającymi wieloetapowej interpretacji, które nie są przewidywalne na podstawie treści przepisu, a wymagają decyzji jakiś zewnętrznych trybunałów (bublami prawnymi).

Po pierwsze prezydent ma sztab doradców, za który słono płacimy.
Po drugie prerogatywy prezydenckie uprawniają do zwrócenia się np. do TK o wykładnię.
Tyle, że ten prezydent z premedytacją realizuje zadania aparatczyka pisowskiego dlatego tego nie zrobił, choć mógł i miał na to wystarczająco czasu. Ale przecież nie chodziło o rozwiązanie problemu, tylko o wykorzystanie pretekstu, by zrobić skok na TK.

To jak bardzo plączesz uprawnienia poszczególnych organów państwa widać również w tym zdaniu:

>Wyborcy i powinni mieć i mają prawo posiadania innych priorytetów, np. wyboru osoby uczciwej, moralnej lecz słabszej w dziedzinie prawa, albo osoby gospodarnej, dobrze zorganizowanej, dającej dobre perspektywy ekonomiczne ale słabo zorientowanej w prawie.

Człowieku, od gospodarności i dobrych perspektyw ekonomicznych jest rząd (ten pisowski to porażka, o czym jego akolici na tym forum za jakiś czas boleśnie się przekonają na własnych tyłkach), a nie prezydent.
I tak właśnie dochodzi do bajzlu w tym kraju. Nie dziwi mnie, że piszesz w ten sposób, skoro niejednokrotnie politycy PiS-u udowadniali, że nie mają pojęcia, ewentualnie nie chcą przyjmować do wiadomości rozgraniczeń kompetencyjnych.
Najlepiej popisał się Duda uniewinniając niewinnego póki co, bo nie skazanego wyrokiem, który się uprawomocnił Kamińskiego. A najcudowniejszy przy tym był bełkot, jakoby wybawił tym wymiar sprawiedliwości od kłopotu, czym jaskrawo wpieprzył się w kompetencje wymiaru sprawiedliwości.
Sama nie mogę się zdecydować, czy było takie tłumaczenie bardziej bezczelne, czy głupie.

Przypomnę ci podstawową kwestię. Władza najwyższa dzieli się na:
a) ustawodawczą - to parlament, czyli sejm i senat
b) wykonawczą - to prezydent i rząd
c) sądowniczą - to sądy i trybunały.
Na marginesie. Trybunały są jak najbardziej sądami, więc twoje wcześniejsze wywody o TK to jeden wielki blamaż. Odróżnia trybunały od innych sądów to, że ich wyroki są ostateczne. TK odróżnia również, że sędziowie podlegają tylko Konstytucji (art. 195), a nie jak inni sędziowie Konstytucji i ustawom (porównaj np. art. 199 ust. 3).
To bardzo szczególny i doniosły zapis, który ma chronić sędziów TK przed ograniczeniem ich niezawisłości np. urągającą standardom demokratycznych państw ustawą, by się ich pozbyć i móc robić, co się chce.

Władza wykonawcza w swych działaniach porusza się w ramach aktów prawnych, np. ustaw oraz wykonuje m.in. werdykty TK (ustawodawcza zresztą też).
Dlatego prezydenci nie raz zwracali się przed podpisaniem jakiś ustaw do TK.
To prezydenckie uprawnienie ma w założeniu jasno ochronę przed legislatywą niezgodną z konstytucją.

Choć naturalnie był ten przywilej wykorzystywany. I tak np. Lech Kaczyński swego czasu (co było jak najbardziej politycznym posunięciem, mającym chronić przed nadzorem KNF wątpliwe działania Biereckiego,a przynajmniej odsunąć to w czasie) skierował w całości ustawę o poddaniu SKOK-ów pod ów nadzór do TK.

Dziś babcie trzymające w SKOKACH swoje zaskórniaki powinny wielbić TK i PO, że w końcu SKOKI zostały tym nadzorem objęte, inaczej po upadłościach wszystko by im przepadło. A tak są wypłacane środki z BFG, na który my wszyscy korzystający od lat z usług normalnych banków musimy się składać. SKOKI płacą do BFG składki dopiero od trzech lat, a i to na preferencyjnych zasadach. Ale ich klienci w razie bankructwa dostaną kasę, jak klienci każdego innego banku. Dzięki TK i PO.

Jeśli chodzi o Dudę to jego zachowanie jest o wiele bardziej karygodne, gdyż to nie elektryk, ani aktor, tylko prawnik i to z tytułem doktora.
Zatem łamie prawo świadomie i z premedytacją.
No ale specjalnością pisowców jest w najlepszym wypadku obchodzenie prawa (np. pomysł z nowym podziałem administracyjnym, by unieważnić niewygodne dla pizdzielców wyniki wyborów samorządowych), a niejednokrotnie to właśnie brutalne jego łamanie.
I stawianie wszystkiego na głowie.

Swoją drogą to znamienne. PiS żąda uszanowania wyników wyborów, ale sam wyników innych, również jak najbardziej demokratycznych, wyborów nie respektuje. I już to nawet niezbyt biegłym w zawiłościach prawnych, czy życia politycznego winno zapalić czerwoną ostrzegawczą lampkę, że coś z tymi indywiduami nie tak. Gdyby ktoś zapomniał jak się takie zachowanie nazywa to podpowiadam: stosowanie podwójnych standardów.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
GrzeTor (1279 punktów)
pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia

Ja: "Prezydent nie jest urzędnikiem, więc nie ma "obowiązku urzędniczego"."
piort35: "Prezydent jest funkcjonariuszem publicznym".

To są 2 różne wpisy w encyklopedii, w dodatku wywiedzione z zupełnie różnych przepisów:

pl.wikipedia.org/wiki/Urzędnik
pl.wikipedia.org/wiki/Funkcjonariusz_publiczny

Do pierwszego Prezydent się nie zalicza. Drugie ma wiekszy zakres.

> Przypomnę ci podstawową kwestię. Władza najwyższa dzieli się na:
> a) ustawodawczą - to parlament, czyli sejm i senat
> b) wykonawczą - to prezydent i rząd
> c) sądowniczą - to sądy i trybunały.

To co napisałeś jest niezgodne z Konstytucją. W Konstytucji jest w sposób jasny napisane, że władzą zwierzchnią (czyli najwyższą) jest Naród, a sprawuje on władzę poprzez swoich przedstawicieli - jako przedstawiciele są wymienieni posłowie i senatorowie. Sądy i trybunały nie są w Konstytucji zdefiniowane jako władza najwyższa.

U ciebie jest zupełnie odwrotnie: "Władza wykonawcza w swych działaniach porusza się w ramach aktów prawnych, np. ustaw oraz wykonuje m.in. werdykty TK (ustawodawcza zresztą też).", czyli u ciebie najwyższą władzą jest TK, a Sejm, Senat są od wykonywania jego "werdyktów".

> Człowieku, od gospodarności i dobrych perspektyw ekonomicznych jest rząd
> a nie prezydent

Prezydent podpisuje, lub wetuje ustawy, w skład których wchodzą także ustawy o znaczeniu gospodarczym. Ma także inicjatywę ustawodawczą, czyli może zgłaszać własne propozycje ustaw dotyczących spraw gospodarczych. Czyli ma swój udział w gospodarce, ekonomii. Oczywiście, że mniejszy niż rząd, ale zdecydowanie niezerowy.

Poza tym zauważ, że to wyborcy decydują, czy chcą Prezydenta zainteresowanego sprawami gospodarczymi i aktywnego w tej dziedzinie, a nie twoje definicje i klasyfikacje.

Poza tym znowu powtarzasz ten sam błąd myślenia:
pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia

To co napisałem porównywało TK do "zwykłego sądu". TK nie jest "zwykłym sądem". Mechanizm działania po wydaniu orzeczenia/wyroku jest zdecydowanie inny: zwykły sąd może nakazać działania operacyjne niektórym szczególnym instytucjom np. Policji, komornikowi. W zakresie ustaw TK jedynie stwierdza o ich zgodności z Konstytucją, natomiast wynik działania TK trafia do publikacji, a sam TK nie wydaje bezpośrednich nakazów do podjęcia jakiegoś konkretnego działania konkretnej instytucji w konkretnej sprawie. Jego działanie jest pośrednie - wpływa na treść ustawy, "wykasowując" niektóe przepisy. Czyli jeszcze raz - urzędnicy lub funkcjonariusze nie wykonują orzeczeń TK, lecz cały czas działają według ustawy, tylko efektywna treść tej ustawy może się zmienić.

> To bardzo szczególny i doniosły zapis, który ma chronić sędziów TK przed
> ograniczeniem ich niezawisłości

No i właśnie w tej chwili są niezawiśli od jakiejkolwiek kontroli jakości tego co produkują, a to jest już poważny problem.

28-01-2016 21:19 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
Po 1. Daruj sobie do mnie te jazdy o sofistyce. W twojej głowie co prawda może się kluje takie podejrzenie, ale to dlatego, że dosyć pusta.
Uwaga na wstępie. Nie będę cytować sporych fraz z twego grafomaństwa, bo każdy może sobie sięgnąć do źródła. Ograniczę je do niezbędnego minimum.

>Ja: "Prezydent nie jest urzędnikiem, więc nie ma "obowiązku urzędniczego"."
>piort35: "Prezydent jest funkcjonariuszem publicznym".

Piotr35 zwrócił ci słusznie uwagę na to, że prezydent jest funkcjonariuszem publicznym. Czegoś nie rozumiesz? O ile w języku potocznym można używać pojęcia "urzędnik", jako kogoś kto jest wykonującym działania przypisane jego funkcji to należy zdawać sobie sprawę, iż doprecyzowanie, że chodzi o funkcjonariusza publicznego niesie za sobą poważne następstwa. Przestępstwo popełniane przez funkcjonariusza ma silniejszy poziom bezprawia. Dlatego przestępstwo popełnione przez policjanta jest mocniej piętnowane, aniżeli popełnione przez pracownika straży miejskiej.
Dzieje się tak, gdyż stanowisko funkcjonariusza jest powiązane z mandatem zaufania publicznego.
Z tego wynika, że dla prezydenta RP bycie wysokim funkcjonariuszem w państwie w momencie, gdy dopuszcza się łamania prawa nie jest okolicznością łagodzącą, tylko zaostrzająca odpowiedzialność. Stąd m.in. groźba Trybunału Stanu, od którego wyroku nie ma odwołania.
Zatem fakt, że Duda jest funkcjonariuszem publicznym to tym gorzej dla niego.

>> Przypomnę ci podstawową kwestię. Władza najwyższa dzieli się na[...](ja)
>To co napisał jest niezgodne z Konstytucją. W Konstytucji jest w sposób jasny napisane, że władzą zwierzchnią (czyli najwyższą) jest Naród, a sprawuje on władzę poprzez swoich przedstawicieli - jako przedstawiciele są wymienieni posłowie i senatorowie.(ty)

Po 1. Jestem kobietą. Kolejny pokaz twego nierozgarnięcia.
Dokonałam skrótu. Dzięki temu miałeś się o co doczepić. Winno brzmieć "najwyższe organy władzy publicznej i sądowniczej"

>Sądy i trybunały nie są w Konstytucji zdefiniowane jako władza najwyższa.

Pozostańmy przy tym narodzie, jako najwyższej władzy.
Natomiast to, że dany organ jest wybierany bezpośrednio przez naród nie wpływa w żaden sposób w trójpodziale władzy na jego wyższość.

Jest jeszcze gorzej. W konstytucji ani w dziale IV, ani V, ani VI nie znajdziesz choćbyś się skichał takiego zapisu, jaki znajduje się na początku działu VII. Cyt.:

Art. 173. Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

I tym samym czy ci się to podoba, czy nie mimo podziału i równowagi (art. 10), co znaczy tyle, że każdy organ ma swe różne kompetencje tylko władza sądownicza jest niezależna od innych. A to jest jasnym wskazaniem, że wbrew temu, co starasz się zakwestionować:
>czyli u ciebie najwyższą władzą jest TK, a Sejm, Senat są od wykonywania jego "werdyktów".

zarówno posłowie, jak i prezydent w swej władzy są zależni od wyroków TK.

>To co napisałem porównywało TK do "zwykłego sądu". TK nie jest "zwykłym sądem".

Napisałeś na tym forum sporo bzdur na temat TK. Uzbierałoby się na cały artykulik do "Wsieci", choć odnoszę wrażenie, że te elukubracje stamtąd tu przenosisz.

>Mechanizm działania po wydaniu orzeczenia/wyroku jest zdecydowanie inny: zwykły sąd może nakazać działania operacyjne niektórym szczególnym instytucjom np. Policji, komornikowi. W zakresie ustaw TK jedynie stwierdza o ich zgodności z Konstytucją, natomiast wynik działania TK trafia do publikacji, a sam TK nie wydaje bezpośrednich nakazów do podjęcia jakiegoś konkretnego działania konkretnej instytucji w konkretnej sprawie. Jego działanie jest pośrednie - wpływa na treść ustawy, "wykasowując" niektóe przepisy. Czyli jeszcze raz - urzędnicy lub funkcjonariusze nie wykonują orzeczeń TK, lecz cały czas działają według ustawy, tylko efektywna treść tej ustawy może się zmienić.

Nie wiem skąd ty bierzesz te karkołomne tezy.
Art. 190 ust.4:
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją, umową międzynarodową lub z ustawą aktu normatywnego, na podstawie którego zostało wydane prawomocne orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania.

Teraz kombinuj.
Poza tym Parlament to posłowie i senatorowie, którzy tak się składa też są funkcjonariuszami publicznymi. I to na nich spoczywa obowiązek wykonania orzecznictwa TK. To wykonanie orzecznictwa to zmiana aktów prawnych.

>> To bardzo szczególny i doniosły zapis, który ma chronić sędziów TK przed
>> ograniczeniem ich niezawisłości(ja)
>No i właśnie w tej chwili są niezawiśli od jakiejkolwiek kontroli jakości tego co produkują, a to jest już poważny problem.(ty)

Cały czas powtarzasz bełkot pisowskiej propagandy. Bez cienia refleksji. Widać to w tym wątku. Widać też w wątku: "Mój pomysł na Trybunał Konstytucyjny".
Obswołoczasz go równo. Że Kaczyński chce się pozbyć TK to zrozumiałe. Jedynie TK jest w stanie zastopować jego zapędy na Naczelnika RP. Ale ty? Wypada ci życzyć byś znalazł się kiedyś w sytuacji, gdy będziesz musiał skorzystać z instytucji "skargi konstytucyjnej".

Jeszcze to:
>> Człowieku, od gospodarności i dobrych perspektyw ekonomicznych jest rząd
>> a nie prezydent(ja)
>Prezydent podpisuje, lub wetuje ustawy, w skład których wchodzą także ustawy o znaczeniu gospodarczym. Ma także inicjatywę ustawodawczą, czyli może zgłaszać własne propozycje ustaw dotyczących spraw gospodarczych. Czyli ma swój udział w gospodarce, ekonomii. Oczywiście, że mniejszy niż rząd, ale zdecydowanie niezerowy.(ty)

Idąc tym tokiem myślenia. Prezydent podpisuje lub wetuje też ustawy: o systemie edukacji - zatem kandydat może winien być Najwyższym Edukatorem, ustawy o służbie zdrowia - to zrobić nim Lekarza Roku, ustawy o specsłużbach - powołać na prezydenta Super Agenta.
29-01-2016 21:04 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)
> O ile w języku potocznym można używać pojęcia "urzędnik", jako kogoś kto jest
> wykonującym działania przypisane jego funkcji

Ha, ha, ha! Żeby udowodnić karkołomną tezę, że Prezydent jest urzędnikiem musiałeś wymyślić swoją własną definicję słowa "urzędnik", która obejmuje praktycznie każdego kto zajmuje jakiekolwiek stanowisko No to teraz będziemy mieli urzędników giełdowych, biznesowych, medycznych, charytatywnych, sportowych, rozrywkowych, kulinarnych, a nawet seksualnych

> doprecyzowanie, że chodzi o funkcjonariusza publicznego

Pojęcie funkcjonariusza publicznego określa zbiór większy niż pojęcie urzędnika, więc nie może być jego doprecyzowaniem.

> Art. 173. Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

I to jest jedna z przyczyn dla których Trybunał Konstytucyjny nie może wydawać rozkazów Prezydentowi - bo nie jest nad nim, ale niezależnie od niego z boku. Sejm i Senat także nie są pod Trybunałem Konsytucyjnym, ale niezaleznie od niego, z boku - w dodatku WYŻEJ.

> Poza tym Parlament to posłowie i senatorowie, którzy tak się składa też są
> funkcjonariuszami publicznymi. I to na nich spoczywa obowiązek wykonania orzecznictwa TK.
>To wykonanie orzecznictwa to zmiana aktów prawnych.

Znowu się plączesz. Posłowie i senatorowie nie są władzą wykonawczą, więc nie wykonują żadnych orzeczeń, wyroków itp. Poza tym orzeczenie TK to nie jest coś co się wykonuje, tylko coś co wpływa na inne rzeczy, które się wykonują. Typowo: jest prowadzona sprawa w sądzie, jakieś zagadnienie z niej idzie do TK i wpływa na wyrok. Ale tym co się wykonuje nie jest orzeczenie TK, tym co się wykonuje jest wyrok. W dodatku wykonawcą wyroku nie jest Prezydent, ale policja, komornicy itp.

O tym właśnie mówi to co przytoczyłaś: "orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania". Rzeczą do wykonania są: orzeczenie sądowe, decyzja administracyjna itp. Rzeczą do wykonania nie jest orzeczenie TK! Orzeczenie TK tylko wpływa na treść tej decyzji do wykonania, ale samo w sobie nie jest podstawą do podjęcia przez Policję itp. działań.

> Idąc tym tokiem myślenia. Prezydent podpisuje lub wetuje też ustawy: o systemie edukacji -
>zatem kandydat może winien być Najwyższym Edukatorem, ustawy o służbie zdrowia - to zrobić
>nim Lekarza Roku, ustawy o specsłużbach - powołać na prezydenta Super Agenta.

To jeszcze raz przeczytaj co napisałem i się zastanów. Dla ułatwienia:
1) Jeżeli wyborcy zechcą wybrać na Prezydenta osobę, która jest świetmu, specjalistą od edukacji, a nie jest specjalistą od prawa - to mają pełne prawo wybrać taką osobę. System sądowniczy nie powinien mieć prawa penalizowania takiego prezydenta, za to, że jest specjalistą od edukacji, a nie od trudnych sytuacji prawnych, bo byłoby to narudzeniem demokracji, tzn. wyboru wyborców, że chcą Prezydenta od edukacji.
2) Jw. jeżeli wyborcy uznają, że chcą mieć Prezydenta, który będzie priorytetyzował ulepszanie zdrowia publicznego - to podważanie tego wybranego przez wyborców priorytetu jakimiś próami penalizowania go za to, że Prezydent nie obsłużył dziwacznej i nietypowej sytuacji z jakimś dziwnym trybunałem w taki sposób, jak wyobrażali to zawodowi prawnicy także byłoby podważaniem demokracji.

Może nawet takie podejście byłoby lepsze niż wybieranie uniwersalnego, który trochę zna się na wszystkim, ale nie jest dobry w niczym? Na jedną kadencję wybrać osobę, która naprawi zdrowie publiczne, na kolejną kadencję osobę, która ulepszy edukację, na kolejną osobę kogoś kto zadba o bezpieczeństwo itd.
30-01-2016 00:03 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
Przestała mnie interesować dyskusja z durniem. W dodatku zarzucającym komuś (w tym wypadku mnie) sofistykę, podczas, gdy sam dopuszcza się ordynarnych manipulacji (np. cytowanie częściowe i to w taki sposób, że zmienia całkowicie wymowę treści - wyrywaniem z kontekstu się to zwie i jest jednym z najbardziej siermiężnych chwytów nieuczciwej dyskusji)
Dlatego w telegraficznym skrócie.

>> Art. 173. Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.
>I to jest jedna z przyczyn dla których Trybunał Konstytucyjny nie może wydawać rozkazów Prezydentowi - bo nie jest nad nim, ale niezależnie od niego z boku. Sejm i Senat także nie są pod Trybunałem Konsytucyjnym, ale niezaleznie od niego, z boku - w dodatku WYŻEJ.

Przypomnę sedno.W Konstytucji tylko w odniesieniu do sądów i trybunałów podkreśla się ich niezależność od innych władz, w cyt. art. 173. Nie ma takiego zapisu do żadnej z pozostałych władz - ustawodawczych i wykonawczych. I być nie może, bo one są zależne od tej trzeciej władzy.
Można wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację, gdy parlament przez aklamację uchwala, że jego kadencja jest nieograniczona w czasie - wieczna, a swych następców wybierają sami parlamentarzyści.
Kto wtedy spuści taki akt do kibla? Nie będą parlamentarzyści zależni od wyroku TK?
No mogą go nie wykonać. Jasne.
Tyle, że wtedy będziemy republiką bananową.

>> Poza tym Parlament to posłowie i senatorowie, którzy tak się składa też są
>> funkcjonariuszami publicznymi. I to na nich spoczywa obowiązek wykonania orzecznictwa TK. To wykonanie orzecznictwa to zmiana aktów prawnych.

Odpowiada mi na to "omnibus":

>Znowu się plączesz. Posłowie i senatorowie nie są władzą wykonawczą, więc nie wykonują żadnych orzeczeń, wyroków itp.

Jak przyjmuje się w doktrynie, obowiązek wykonywania wyroków TK wynika m.in. z zasady demokratycznego państwa prawnego oraz z zasady konstytucjonalizmu i legalizmu. Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Zatem obowiązkiem organów władzy publicznej jest ich wykonywanie. Trybunał w swoim orzecznictwie wskazuje, iż przez wykonywanie wyroku należy rozumieć "wszelkie działania, jakie w świetle wyroku są konieczne dla przywrócenia stanu konstytucyjności". W literaturze przedmiotu podkreśla się, iż obowiązek wykonywania orzeczeń TK można rozpatrywać w dwóch aspektach: pozytywnym oraz negatywnym. Istotą pierwszego z nich jest konieczność podjęcia przez prawodawcę działań zmierzających do wykonania orzeczenia, a poprzez to budowanie spójnego i zupełnego systemu prawa. Z kolei w aspekcie negatywnym prawodawca jest zobligowany do tego, by nie ustanawiał norm uprzednio uznanych przez Trybunał za niekonstytucyjne (co niejako świadczyłoby o nieznajomości orzecznictwa sądu prawa).

www.obserw(*)kow-trybunalu-konstytucyjnego/

I to by było na tyle. Nie będę się odnosić do reszty tego rozwolnienia, jakie przeświadczony o swej błyskotliwości GrzeTor tu zamieszcza, bo mój poziom wrażliwości na kretynizmy, analogicznie jak poziom wrażliwości na ból, nie jest nieskończenie niski.

Natomiast jeśli ktoś ma niedosyt to niech sam sobie oceni, co wyszło "omnibusowi" po przycięciu treści ust. 4 art. 190 Konstytucji RP. Ano np., że ostateczna decyzja administracyjna stanowi podstawę do uchylenia decyzji, itd. Tymczasem to orzeczenie TK stanowi podstawę do np. tego uchylenia ostatecznej (do momentu wyroku TK) decyzji admin..


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
GrzeTor (1279 punktów)
No więc powiedziałaś że istnieje jakiś tajemniczy Się, i "przyjmuje Się w doktrynie, że": i tutaj jest opis jakiegoś dziwnego systemu politycznego, w którym TK przyjmuje rolę dyktatora, wydającego orzeczenia, a pozostali są zobowiązani je wykonywać. Włącznie z Sejmem czy Senatem, które nie są nawet władzą wykonawczą!

Co więcej, demokracja wg tego Się ma polegać na tym, że Sejm i Senat głosują tak jak im TK każe. I pracują nad tym, nad czym im TK każe. Nie ma wolności głosowania.

Takie pojęcie TK jest chyba najbliższe funkcji jakie spełniały komitety centralne partii komunistycznych w krajach komunistycznych, gdzie niby były jakieś parlamenty, niby były w nich jakieś głsowania, ale i tak musiały głosować wg tego co powiedział ich komitet centralny partii.

Takie podejście jest nie tylko niezgodne z demokracją w ujęciu ogólnym, lecz zwłaszcza z modelem zawartym w polskiej Konstytucji, która wyraźnie przekazuje władzę zwierzchnią parlamentarzystom. Włącznie z możliwością zmian w samej Konstytucji.

Bardzo istotnym fałszywym założeniem w twoim myśleniu jest też przyjęcie, że orzeczenia TK są prawidłowe, tzn. jeżeli ustawa jest zgodna z Konstytucją, to orzeczenie mówi, że jest zgodna z Konstytucją, a jeżeli ustawa jest niezgodna z Konstytucją, to orzeczenie mówi że jest niezgodna. Tymczasem TK zarówno składa się z ludzi, czyli jest obarczony ludzkimi przywarami, jak i nie ma żadnej kontroli jakości jego produktów, jak i ze względu a immunitety jego sędziowie mogą bezkarnie kłamać i popełniać błędy.

Myśląc o TK należy więc założyć, że jakiś procent jego orzeczeń będzie wadliwa; ze względu na kłamstwo (np. motywowane politycznie), albo ze względu na po prostu błąd. Co więcej, dla pewnego procenta takich wadliwych orzeczeń będzie wręcz widoczne, że są one wadliwe, albo w sposób oczywisty, widoczny dla każdego, albo np. przez przeprowadzenie kilku niezależnych analizy konstytucyjności z niezależnymi zespołami ekspertów zdolniejszych i bardziej doświadczonych od sędziów TK.

Ogólnie - w przypadku wadliwego orzeczenia TK wprowadzenie go w życie prowadzi wprost do sytuacji postępowania sprzecznego z zapisami Konstytucji, a może nawet odwrotnego do jej treści. Konstutucja jest tutaj niemądra, bo nie przewiduje takiej sytuacji i sposobu postępowania w niej.

Dodatkowo domyślnym sposobem stosowania Konstytucji jest stosowanie jej bezpośrednio, a nie za pośrednictwem TK, co oznacza powstawanie kolejnych sprzeczności jeżeli TK będzie próbował wejść z butami na obszar, w którym Konsytucję powinno się stosować bezpośrednio.

Z tego wynika m.in. konieczność doprowadzenia do sytuacji, w której Konstytucja zmądrzeje, przez wzbogacenie przepisami obsługującymi sytuacje wyjątkowe. W tym zabezpieczenia przed próbą przejęcia nadmiernej władzy przez TK, przed stworzeniem przez niego orzeczeń sprzecznych z konstytucją itp.

Przykładowo w podanym przez ciebie przykładzie próby przedłużenia kadencji Sejmu - co będzie, jeżeli Sejm będzie próbował przedłużyć sobie kadencję, ta sprawa trafi do TK, a TK skłamie, że Sejm może przedłużyć sobie kadencję? TK w postaci takiej jak teraz - bez kar, konsekwencji za wadliwe orzeczenia jak najbardziej może tak stwierdzić.
31-01-2016 23:06 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)Odp: Sytuacja w kraju

Piękna rozprawka.
Patrzcie Państwo.
Jak nie dało się wykazać, że prezydent i parlament nie są niezależni od wyroków TK i nie wolno im ich deptać, a nawet mają obowiązek je wykonać to teraz usiłuje GrzeTor stworzyć wrażenie, że TK to zgraja ludzi z przypadku o moralności insekta w dodatku z zapędami dyktatorskimi.
Ale w jednym przyznam rację. Jeśli pis obsadzi sędziowskimi miernotami stanowiska w TK to w istocie może dojść do sytuacji, gdy pisowski TK przyklaśnie bezprawiu parlamentarnej większości, nawet, gdy ta zechce swoją kadencję przedłużyć w nieskończoność.

Jeszcze jedno. Nie życzę sobie ordynarnej manipulacji i wciskania kitu mi oraz czytającym słów i zachowań, które z mojej strony nie padły:

>Bardzo istotnym fałszywym założeniem w twoim myśleniu jest też przyjęcie, że orzeczenia TK są prawidłowe, tzn. jeżeli ustawa jest zgodna z Konstytucją, to orzeczenie mówi, że jest zgodna z Konstytucją, a jeżeli ustawa jest niezgodna z Konstytucją, to orzeczenie mówi że jest niezgodna.

Niczego takiego nigdzie nie przyjęłam. Przestań tych prostackich krętactw. Nie masz przed sobą przedszkolaka.
I nawet mogłabym podać kilka orzeczeń, które mi się nie podobają.
Jednak od mojego niezadowolenia z tego, czy innego werdyktu daleka droga do całkowitego podważania sensu tej instytucji i wciskania, że TK to stado zdegenerowanych matołów.

Natomiast ty wystrzeliłeś sobie z tyłka tezę i uparcie przy niej trwasz, że parlament, skoro nie jest władzą wykonawczą to go nie obowiązują, albo nie powinny obowiązywać orzeczenia. To jest mega idiotyzm i świadczy o tobie jednoznacznie. Nie będę ci więcej tłumaczyć, dlaczego właśnie głównie na prawodawcy, czyli władzy ustawodawczej spoczywa ciężar wykonywania orzeczeń tzw. sądu prawa.
Rozbawiła mnie z kolei niewymownie stosowana przez ciebie frazeologia, cyt.:
"doprowadzenia do sytuacji, w której Konstytucja zmądrzeje".
Mam tez jeden postulat. Doprowadzenie do sytuacji, w której "Janko Muzykant" zbaranieje.

Tak samo wystrzeliłeś sobie znikąd pomysły, że stawiając nad TK organ kontrolny rozwiąże się bolączki. O zaślinieniu się z radości na pomysł użytkownika ZaKotem (rzucony ci dla zgrywy na wątku: Mój pomysł na TK) kontroli sprawowanej przez komputer już się przez litość nie będę rozwijać. Fachowość sędziów można zintensyfikować poprzez wymóg poparcia gremiów prawniczych, w tym SN. Większe odpolitycznienie zagwarantuje konieczność uzyskania akceptacji dla desygnowanego także ze strony opozycji, choć to może rodzić spory kłopot, jeśli politykom będzie przyświecała głównie zasada Pawlaka: "Jak Kargul trzy razy tak to ja trzy razy nie".

Na dzień dzisiejszy to nie TK jest główną instytucją łamiącą zasady demokratycznego państwa prawa tylko parlament PiS-u i prezydent.
Łamią te zasady nie tylko swoimi ordynarnymi posunięciami odnośnie organu, który może ich szopki spuścić w kanał. A raczej mógł dopóki szeregiem quasi-prawnych pociągnięć nie sparaliżowano jego pracy.
Ustawa medialna, nowelizacja ustaw o policji, ABW, CBA, etc., nowelizacja ustawy o prokuraturze, ustawa o służbach cywilnych.

Ciebie najbardziej oburza TK?
Mnie szara eminencja Kaczyński, min. sprawiedliwości obsadzone przez faceta, którego można było postawić przed TS z zastępcą, który z mównicy sejmowej pomawia posła o prowadzenie agencji towarzyskiej, a potem przeprasza, ale wmawiając, że go źle zrozumiano. Mnie oburza ułaskawienie bezprawne Kamińskiego oraz postawienie tego prowokatora skazanego przez sąd (wprawdzie nieprawomocnie) na stanowisko szefa służb specjalnych, jak też jego vice, o uroczej ksywce "gumowe ucho". Oburza mnie mianowanie na szefa MON człowieka, którego zachowanie może wskazywać na niestabilność psychiczną.
Zebrało się zacne grono... nie ma co.

Oburza mnie próba finansowania szczujni Rydzykowej z naszych podatków, wkurwia organicznie reasumpcja głosowań, czy wręcz wrzask na posłów RP komuszego prokuratora. A właśnie to też mnie degustuje wysoce, że Piotrowicz jest twarzą polskiego Parlamentu. Parodia lustracji w wykonaniu PiS.
Próba obejścia wyników demokratycznych wyborów samorządowych, itd., itp.

Ale ty możesz sobie dalej poszukiwać zła największego w TK.
Pisz sobie dalej. Ja kończę dyskusję z tobą definitywnie.

A wszystkim dedykuję wierszyk znaleziony w sieci:

• Pewien karakan, wstrętny gość,
Uparcie lazł po władzę.
Lecz naród, konsekwentnie dość
W ryj dawał tej łamadze.

Więc się karakan w norze skrył
Słysząc narodu gwizdy
I zamiast siebie (sprytny był)
Wziął dwie, posłuszne glizdy.

Lecz gdy oślizgła para glizd
Wygrała już wybory,
Gdy ucichł już narodu gwizd,
Karakan wypełzł z nory!

I rządzić zaczął niby car
A glizdy wielbiąc pana,
Dziękując mu za władzy dar
Wspierały karakana.

Tak więc narodzie biedny mój
Robale twoim panem!!
Dwie glizdy cię zrobiły w ch*j!
Do spółki z karakanem. )




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
GrzeTor (1279 punktów)
Ot choćby jeden przykład świadczący o fałszywym założeniu, że TK nie kłamie, że mówi prawdę. Celowo wybrany, bo był grubą czcionką:

"W literaturze przedmiotu podkreśla się, iż obowiązek wykonywania orzeczeń TK można rozpatrywać w dwóch aspektach: pozytywnym oraz negatywnym. Istotą pierwszego z nich jest konieczność podjęcia przez prawodawcę działań zmierzających do wykonania orzeczenia, a poprzez to budowanie spójnego i zupełnego systemu prawa."

Posiadanie takiego poglądu przez tajemniczego Się jest możliwe tylko przy założeniu, że TK nie kłamie i nie popełnia błędów. Tylko w tym bowiem przypadku uwzględnienie jego orzeczenia prowadzi do spójnego systemu prawa. Jeżeli TK kiedykolwiek skłamie, albo popełni błąd w sensie wydania orzeczenia fałszywego przez pomyłkę to uwzględnienie takich nieprawdziwych orzeczeń do niespójnego prawa. W przypadku polskim taka niespójność jest dużo większa niż w wielu innych systemach, bo u nas domyślnym systemem stosowania Konstytucji jest stosowanie jej bezpośrednio.

Zupełnie hipotetyczny przykład, wymyślony ze względu na prostotę i oczywistość: Konstytucja zabrania kar cielesnych. Konstytucję stosuje się bezpośrednio. Sejm uchwala ustawę nakazującą kary cielesne. Trafia to do TK, który kłamie, że ustawa jest zgodna z Konstytucją. I w tym momencie mamy niespójny system prawa:
1) Konstytucja stosowana bezpośrednio mówi, że nie wolno stosować kar cielesnych.
2) Konstytucja mówi, że orzeczenia TK są ostateczne i obowiązujące, czyli należy wykonywać kary cielesne zgodnie z ustawą.

I nie ma przewidzianego żadnego sposobu aby taki problem usunąć! W związku z tym mam prawo uznać Konstytucję za niemądrą i życzyć jej zmądrzenia. W szczególności przez nabycie mechanizmów pozbywania się wadliwych orzeczeń TK.

Co do komputerów, to (przy założeniu oprogramowania z otwartym kodem) jest to chyba jedyny znany sposób zapewnienia, że przetwarzanie będzie się odbywało zgodnie z regułami. Wprowadzenie człowieka od razu wprowadza do procesu albo korupcję, albo ideologię, albo politykę, albo jakieś osobiste preferencje i fobie itd.

Jeżeli chodzi o inteligencję, to już teraz komputery są zdolniejsze od ludzi w dziedzinach powszechnie uznawanych za intelektualne. Zaczęło się od gry w szachy. Potem komputery wygrywały z lekarzami w diagnozach medycznych, a nawet się szybciej od nich ucząc:

www.wired.(*)2/11/ibm-watson-medical-doctor
www.scienc(*)gnose-cancers-in-just-two-days

"The new computer program has achieved an 85 percent success rate so far, and the team behind it hopes to produce even quicker diagnosis results in the future. The set of algorithms, dubbed TumorTracer, is based on DNA analysis of cancers found in other patients. It's a self-learning system - by comparing thousands of samples, the software is able to come up with a number of possible primary localisations of the cancer."

Zresztą popatrzmy na podstawy: pojedynczy rdzeń procesora w nowoczesnym telefonie komórkowym czy też komputerze jest w stanie wykonać miliardy operacji arytmetycznych na sekundę - więcej niż zdolność obliczeniowa całej ludzkości. Co więcej jako spójny system komputery są dużo bardziej skalowane. Np. takie Google jest w stanie zindeksować WWW i zapewnić wyszukiwanie po treści, bo używa do tego dwóch milionów serwerów. I to przy kilkudziesięciu tysiącach pracowników - czyli de facto jest to firma oparta na pracy komputerów.

Zresztą teraz nawet eksperymenty naukowe wykorzystują więcej inteligencji komputerowej niż ludzkiej. I nie może być inaczej, bo ilość danych jest tak duża, że ludzie nie są w ogóle w stanie do niej podejść. Czyli odkrywcami są komputery...

www.cio.co(*)-behind-large-hadron-collider/

"High tech digital cameras capture this as it's taking place, taking 40 million photographs per second.[...] Using neural network algorithms, the data centres process and identify photographs that are good candidates to filter through to the computer centres for analysis.[...]When the LHC is not running an experiment, the data centres are not sitting idle. Instead, they are used to create simulated data in order to compare with the actual data to ensure it meets quality" (czyli mają kontrolę jakości!).

W porównaniu z ilością treści w Internecie, czy ilością i stopniem skomplikowania danych w eksperymentach naukowych całe to prawo to drobna pestka. Jedyny problem to to, że ktoś musi zacząć, ktoś musi być pierwszy zamapować prawo na format do strawienia przez komputery - ktoś jako pierwszy musi ponieść tego niemałe koszty, prowadzić skomplikowany projekt przez kilka-kilkanaście lat, zabawić się w pionierstwo i być odważnym - odważyć się coś takiego zaproponować, co aktualne środowisko prawne przyjmie jako herezję i będzie to wyśmiewać. Natomiast jak już taki elektroniczny system sądzenia zadziała, to będzie nieporównywalnie lepszy od czegokolwiek opartego na człowieku.

Popatrz na same liczby: w przypadku orzekania przy pomocy komputera można wygenerować tysiące lub miliony przypadków testowych, które pozwolą zasymulować jak orzeczenie wpłynie na tysiące/miliony przypadków, podczas gdy sędzia-człowiek wydaje orzeczenie tak naprawdę patrząc na jeden przypadek, mimo że takie orzeczenie wpływa na wiele innych spraw - które nigdy nie były przez tego człowieka przeanalizowane!
romaro (25211 punktów)
>Jeżeli ktoś będzie próbował rozmydlać dyskusję na tory nieistotne zwrócę się do właściciela tego forum o interwencję i mam nadzieję, że Pan Mariusz Agnosiewicz zareaguje na petycje starego użytkownika tego forum jak należy.
>Na początek dyskusji przytaczam art. 130 Konstytucji RP:
Specyficzny to ma być rodzaj dyskusji:
>Proszę o dopisywanie w tym wątku przykładów łamania prawa przez dzierżących władzę.
Ale
"RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. Razem chcemy tworzyć Portal Wiedzy i Myśli."
Myślę, że to nie miejsce na prowadzenie agitacji politycznych.
>Gdyby miał tegoż honoru więcej, wiedziałby, że naruszył swym bezprecedensowym zachowaniem (przez pryzmat zachowań Prezydentów RP, po wprowadzeniu Konstytucji RP)przysięgę także w tej frazie:
>"będę strzegł niezłomnie godności Narodu".
Jeżeli o zachowaniach różnych prezydentów mowa, to pamiętam prezydenta Jelcyna nawalonego w trzy d**y. Śmiałem się do rozpuku, ale gdy światowe serwisy pokazały równie nawalonego prezydenta mojego kraju, Kwaśniewskiego, do śmiechu mi już nie było.
>Prezydent Duda łamiąc postanowienia Konstytucji RP, złamał swą przysięgę i złamał tym godność Narodu.
Godność moją w żaden sposób nie naruszył.
Sam nie głosowałem w ogóle, ale są tutaj osoby, które na Dudę głosowały i są częścią, której nie bierzesz pod uwagę, albo zgoła wykluczasz, formułując takie twierdzenia.
Jeszcze odniosę się do tytułu - "Sytuacja w kraju" - wygląda ona mniej więcej tak:

natemat.pl(*)-nie-ma-miejsca-dla-szkodnikow
Tak polityka podzieliła małą społeczność.
Burnham (1149 punktów)
>Proszę o dopisywanie w tym wątku przykładów łamania prawa przez dzierżących władzę.

To są już jakieś jaja chyba. Rozumiem, że przypadki łamania prawa przez poprzednią ekipę i wynikające z tego narażenie interesów kraju na wpływy państw zagranicznych akurat KODowców nie interesują i jeżeli takowe były to ocenzurować ?

tinyurl.com/h8xkwfp

www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

Za rządów PO za pośrednictwem dowodzonych przez nich ministerstw naruszono art.146, punkt 4 w podpunktach 4,7,8 Konstytucji III RP. W wyniku tych działań, dzisiaj jesteśmy w sytuacji, że Polska pomimo posiadania złóż gazu i ropy naftowej w łupkach nie ma wymaganej infrastruktury by ten surowiec wydobywać co cały czas uzależnia nas energetycznie od Rosji.

Z raportu NIK z roku 2013 wynika, że rządy PO opracowały błędną z punktu widzenia interesów Polski strategię wydawania koncesji, która zniechęciła zagraniczny kapitał do inwestycji bowiem obejmowały one zbyt duży obszar działania co przy wysokich kosztach wydobycia wydłużyło proces poszukiwania.

"Przyjęty przez Ministra Środowiska sposób udzielania koncesji każdemu z przedsiębiorców według wnioskowanego zakresu, obejmującego łącznie nawet 10 tys. km2, umożliwił wprawdzie rozdysponowanie całego obszaru koncesyjnego, jednak zablokował na okres co najmniej kilku lat dostęp innym przedsiębiorcom zainteresowanym poszukiwaniem gazu z łupków. Stosując taką strategię koncesyjną nie wzięto pod uwagę ograniczonych możliwości techniczno-ekonomicznych przedsiębiorców. Wykonanie jednego otworu poszukiwawczego wiązało się z koniecznością wydatkowania ok. 15 mln USD, a możliwości techniczne koncesjonariuszy pozwalały średnio na wykonanie jednego otworu w ciągu roku. W tej sytuacji rozwiązaniem korzystniejszym mogłoby być udzielenie koncesji większej liczbie przedsiębiorców na mniejszą powierzchnię terenu."

Obliczono, że przy optymalnej liczbie 200 odwiertów posiedlibyśmy wiedzę o strategicznym znaczeniu jednakże w wyniku opóźnień wynikających z działania poprzedniej ekipy "osiągnięcie tej liczby odwiertów przy zachowaniu dotychczasowego tempa wierceń zajęło by jeszcze ok. 12 lat". Sam proces wydawania pozwoleń na prowadzenie operacji wynosił średnio 132 dni (a najdłuższy przypadek wydania pozwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych wynosił ponad 900 dni!). W raporcie NIK takie działanie sprecyzowano dosyć dosłownie: "Występujące nieprawidłowości przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie i/lub rozpoznawanie złóż gazu łupkowego polegające na dowolności postępowania i nierównym traktowaniu wnioskodawców świadczą o wysokim poziomie ryzyka korupcji"

To co zrobiono za rządów PO było strategicznym sabotażem energetycznym kraju. Przy obecnych cenach ropy naftowej wznowienie poszukiwania gazu z łupków w Polsce jest procesem na tyle kosztownym, że z zagranicznego kapitału pozostała tylko jedna firma z małym kapitałem, która dopiero w styczniu tego roku dokończyła odwiert rozpoczęty w zeszłym roku. Co najmniej na kilkanaście lat możemy zapomnieć o większym wykorzystaniu naszych własnych złóż energetycznych. Przedstawiciele Rosneft i Gazpromu zacierają ręce, a KODowcy twierdzą, że to polityka PiS osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej.

Raport NIK dostępny jest tutaj:
www.nik.gov.pl/plik/id,5757,vp,7453.pdf
26-01-2016 17:13 
 Ocena 6 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)
O łamaniu prawa przez przedstawicieli rządu PO porozmawiamy w wątku, który bez przeszkód możesz założyć, ten jest na inny temat.
26-01-2016 18:32 
 Ocena 2 na 2
Burnham (1149 punktów)
>O łamaniu prawa przez przedstawicieli rządu PO porozmawiamy w wątku, który bez przeszkód możesz założyć, ten jest na inny temat.

A to ten wątek jest na inny temat ? Aha no tak bo tutaj przecież nie rzecz w naruszaniu prawa w Polsce, ale w tym kto te prawo narusza. To forum jest z założenia racjonalistyczne, jednakże pewne kółko adoracji wmawia tutejszym użytkownikom, że ci urodzili się dopiero wczoraj i prawo wobec tego łamie obecna władza, a ci poprzedni byli święci i zostawili po sobie porządek.

Zresztą bądźmy poważni bo ani ty, ani twoi koledzy zwyczajnie nie macie bladego pojęcia o sytuacji energetycznej w kraju czy innych istotnych sprawach i chcecie rozmowy sprowadzać w kierunku w którym wam wygodniej - czyli walić w PiS i udawać, że macie coś do powiedzenia na temat Polski i że was to interesuje. Takie kity to na forum Gazety Wyborczej.
27-01-2016 21:08 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
>ani ty, ani twoi koledzy zwyczajnie nie macie bladego pojęcia o sytuacji energetycznej w kraju czy innych istotnych sprawach
Ty za to nie masz bladego pojęcia, o czym ja i moi koledzy mamy pojęcie, tylko sobie fantazjujesz na mój i innych osób temat.
EOT
26-01-2016 19:10 
 Ocena 2 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
>Za rządów PO za pośrednictwem dowodzonych przez nich ministerstw naruszono art.146, punkt 4 w podpunktach 4,7,8 Konstytucji III RP. W wyniku tych działań, dzisiaj jesteśmy w sytuacji, że Polska pomimo posiadania złóż gazu i ropy naftowej w łupkach nie ma wymaganej infrastruktury by ten surowiec wydobywać

Zobaczmy:
4. W zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach Rada Ministrów w szczególności:
4. chroni interesy Skarbu Państwa,
7. zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz porządek publiczny,
8. zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa,


Hmm, mocno naciągane.

>Z raportu NIK z roku 2013 wynika, że rządy PO opracowały błędną z punktu widzenia interesów Polski strategię wydawania koncesji, która zniechęciła zagraniczny kapitał do inwestycji bowiem obejmowały one zbyt duży obszar działania co przy wysokich kosztach wydobycia wydłużyło proces poszukiwania.

W końcu ktoś musi być winien tego, że w Polsce nie ma gazu łupkowego.
wiadomosci(*)olskiego-gazu-lupkowego/z23ygq
Burnham (1149 punktów)
>W końcu ktoś musi być winien tego, że w Polsce nie ma gazu łupkowego.
>wiadomosci(*)olskiego-gazu-lupkowego/z23ygq

Jak to w Polsce nie ma gazu łupkowego ??? Przecież w tym tekście jest jedynie informacja, że to ConocoPhillips nie znalazło komercyjnego źródła, a nie że takie źródła w ogóle nie istnieją. Czytać należy ze zrozumieniem. Istnieją odwierty z których już od kilku lat można pozyskiwać gaz, a byłoby ich więcej, gdyby nie partactwo PO czy wręcz sabotaż energetyczny (bo w to, że ktoś może być aż tak głupi na tak poważnym stanowisku to ja nie wierzę).

To jest nieprawda, że ConocoPhillips jest ostatnią firmą zagraniczną, która się wycofała z Polski - pewna firma zagraniczna nadal posiada 15 koncesji i skończony odwiert na początku tego roku (poszukaj sobie w internecie informacji co to za firma i kto ją finansuje). Po drugie, udało się stworzyć odwierty dające nadzieję na komercyjne wydobycie, ale szczelinowanie jest metodą drogą i zbyt kosztowną w sytuacji, gdy ceny ropy oscylują wokół 30$. Ceny ropy obecnie wynoszą 30$ za baryłkę, a w takiej sytuacji nikt nie będzie inwestował w droższe wydobycie przy spadającym popycie na energię (nawet w USA obecnie ogranicza się wydobycie gazu i ropy z łupków bo jest ono droższe od konwencjonalnych metod). Tę inwestycję trzeba było robić w czasach, gdy ropa była po 150$ za baryłkę, ale wówczas w Polsce czekano na koncesje średnio 130 dni, a Komisja Europejska groziła Polsce karami, gdy jakaś firma dowierciłaby się zbyt głęboko. Energia z łupków miała być alternatywą dla drogiej ropy, a nie dla taniej. Resztę masz w raporcie NIK.

Istotny w naszej sytuacji jest fakt, że w ogóle posiadamy możliwość alternatywnego pozyskania gazu w razie próby szantażowania nas odcięciem dostaw i to jest wiedza o znaczeniu strategicznym bo nawet jeżeli są to odwierty niekomercyjne to w przypadku wojny czy konfliktu Polska miałaby wówczas jakieś zabezpieczenie. Komercyjny odwiert oznacza wydobycie ropy i gazu po konkurencyjnych cenach, a nie że tych surowców w ogóle nie ma. Karygodne działania PO polegały na tym, że przez ich politykę przydzielania koncesji spowolniono poszukiwania gazu i ropy w efekcie czego my dzisiaj nie wiemy w którym miejscu wiercić by ten surowiec z łupków wydobyć (a że w łupkach on zalega to my wiemy, szkopuł polega na tym by wiedzieć, gdzie się wbić). Gdyby koncesje obejmowały mniejszy teren działań, a nie tak duży jak zaplanowało PO to wówczas więcej firm miałoby szansę na pozyskanie tych koncesji wtedy, gdy jeszcze było zainteresowanie polskimi łupkami. To nawet nie rzecz w tym żeby zagraniczny kapitał u nas wydobywał surowce z łupków, ale by w ogóle nam to znalazł. Bo jeżeli oni nam to znajdą to my będziemy mieli większe możliwości dywersyfikacji energii nawet wtedy, gdy ConocoPhillips zwinie interes.

Odsyłam do UWAŻNEJ lektury raportu NIK.
26-01-2016 22:32 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
>Czytać należy ze zrozumieniem. Istnieją odwierty z których już od kilku lat można pozyskiwać gaz

Istnieją istnieją, tyle że się nie opłaca.
Wstępne szacunki były niestety nazbyt optymistyczne.

> Po drugie, udało się stworzyć odwierty dające nadzieję na komercyjne wydobycie, ale szczelinowanie jest metodą drogą i zbyt kosztowną

Otóż to.

> nawet jeżeli są to odwierty niekomercyjne to w przypadku wojny czy konfliktu Polska miałaby wówczas jakieś zabezpieczenie. [...] To nawet nie rzecz w tym żeby zagraniczny kapitał u nas wydobywał surowce z łupków, ale by w ogóle nam to znalazł.

Pomyśl chwilę. Jeżeli odwierty są niekomercyjne, to jak można oczekiwać że robotę odwalą za nas koncerny, które kierują się zyskiem?

Koncerny wdupiły tu setki milionów USD każdy, wycofały się przecież nie dlatego, że znalazły gazowe Eldorado.
Teraz przyjamniej wiadomo, że szkoda zachodu. Na wypadek konfliktu taniej i skuteczniej jest utrzymywać rezerwy.
Burnham (1149 punktów)
>> Po drugie, udało się stworzyć odwierty dające nadzieję na komercyjne wydobycie, ale szczelinowanie jest metodą drogą i zbyt kosztowną
>Otóż to. Pomyśl chwilę. Jeżeli odwierty są niekomercyjne, to jak można oczekiwać że robotę odwalą za nas koncerny, które kierują się zyskiem? Teraz przyjamniej wiadomo, że szkoda zachodu.

Kwestia polegała na tym by wiercić kilka lat temu kiedy to było opłacalne i był na to popyt. Obecnie nawet USA zaczynają ograniczać pracę nad łupkami bo to nie ma sensu. A nie ma sensu bo ropa jest tania, a nie dlatego, że się nie da.

>Koncerny wycofały się przecież nie dlatego, że znalazły gazowe Eldorado.

Słyszałeś o ostatnim newsie, że ropa jest tania czy cię ominęło ? Wiesz w ogóle co to są te łupki bo wcześniej pisałeś, że coś takiego w Polsce nie występuje ?
27-01-2016 21:09 
 Ocena 4 na 4
Marian Forewa (906 punktów)
>Słyszałeś o ostatnim newsie, że ropa jest tania czy cię ominęło ? Wiesz w ogóle co to są te łupki bo wcześniej pisałeś, że coś takiego w Polsce nie występuje ?

Być może cię zaskoczę, ale nie dość że wiem, co to są łupki, to jeszcze odróżniam je od gazu!

Oczywiście że w Polsce występuje gaz, ropa, złoto i diamenty, natomiast nie występują złoża tych surowców umożliwiające opłacalną eksploatację.

Wybacz, jeżeli mój skrót myślowy okazał się za krótki.
Burnham (1149 punktów)
>Oczywiście że w Polsce występuje gaz, ropa, złoto natomiast nie występują złoża tych surowców umożliwiające opłacalną eksploatację.

www.pgnig.pl/podwoilismy-wydobycie-ropy-naftowej
tvn24bis.p(*)zal-wydobycie-ropy,583343.html
www.lotos.(*)wa_lotos_petrobaltic/b8_baltic
biznes.pl/(*)pa-trafila-do-rafinerii/vm4w46
infolupki.(*)ze-zloza-b8-jeszcze-w-tym-roku

www.bp.com(*)ld-energy-2015-full-report.pdf

Przy rocznej polskiej konsumpcji gazu w roku 2014 wynoszącej 16,3 mld metrów sześciennych z własnych złóż wydobyliśmy 4,2 mld, co też stanowi nasz stały poziom rocznego wydobycia - czyli w 25% jesteśmy w stanie sami się wyżywić. To tyle jeżeli chodzi o twoje pierdoły o tym, że w Polsce nie opłaca się wydobywać gazu. Słyszałeś o istnieniu Lotos, PGNiG, Orlenu albo KGHM i z czego te firmy się utrzymują czy też wierzysz w to, że to podatnik ich utrzymuje ? Wiesz w ogóle czym się zajmują te firmy, że pieprzysz sobie głupoty o tym, że złóż u nas się nie opłaca eksploatować ? Wiesz w ogóle cokolwiek o surowcach czy metalach szlachetnych w Polsce czy przyszedłeś tutaj ze swoimi kolegami trollować i hejtować PiS bo taka moda w Gazecie Wyborczej ?
Marian Forewa (906 punktów)
> Przy rocznej polskiej konsumpcji gazu w roku 2014 wynoszącej 16,3 mld metrów sześciennych z własnych złóż wydobyliśmy 4,2 mld, co też stanowi nasz stały poziom rocznego wydobycia - czyli w 25% jesteśmy w stanie sami się wyżywić. To tyle jeżeli chodzi o twoje pierdoły o tym, że w Polsce nie opłaca się wydobywać gazu.

Tak, polskie koncerny mają dostęp do złóż na Bałtyku, a nawet na Morzu Północnym, co nie zmienia faktu.

Na terenie Polski nie znaleziono opłacalnych złóż gazu łupkowego, a gadanie o tym w kontekście postawienia kogokolwiek przed Trybunałem to przejaw iście bolszewickiej gorliwości.

PiS już spowodował straty dla Skarbu, i mało prawdopodobne że na tym się skończy. Myślisz że ktoś zostanie za to oskarżony na podstawie art. 146.?
Burnham (1149 punktów)
Nie potrafię rozmawiać z człowiekiem, którego wiedza jest na etapie poznawania informacji, że Polska wydobywa gaz ziemny czerpiąc z tego korzyści i dowiaduje się tego ode mnie, ale ciągle uważa, że jest partnerem w dyskusji. Po prostu się nie da. O ile się nie mylę to tego uczą na lekcjach geografii, a w każdym bądź razie ja pamiętam, że na lekcjach informowano nas o złożach surowców. Do szkoły marsz.

Cytat:
W Polsce nie ma gazu łupkowego. W Polsce występuje gaz, ropa, złoto i diamenty, natomiast nie występują złoża tych surowców umożliwiające opłacalną eksploatację.
29-01-2016 22:28 
 Ocena 2 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
>Nie potrafię rozmawiać z człowiekiem, którego wiedza jest na etapie poznawania informacji

W ogóle nie potrafisz. Odbiegasz od tematu i na siłę próbujesz na czymś złapać rozmówcę.

Jak już wspominałem, gaz łupkowy jest wszędzie, natomiast jak się okazuje, w Polsce jest go tyle że szkoda gadać.

Napisałem "nie ma gazu łupkowego" dlatego, bo było do rymu z "ktoś musi być winien tego",
jak się nie podoba, możesz mnie pozwać.

Swoją drogą, jak znam życie, gdyby te koncerny znalazły bogate złoża gazu, to z kolei oszołomstwo domagałoby się Trybunału za to, że dopuszczono do tego że wraży obcy kapitał łupi polskie łupki.
GrzeTor (1279 punktów)

>4. chroni interesy Skarbu Państwa,

Oczywisty przypadek - nadmierne zadłużenie powstałe podczas rządów PO.

>7. zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz porządek publiczny,

Tajemnicze pseudosamobójstwa - przywódcy partii opozycyjnej Andrzeja Leppera, byłego generała itd.

> 8. zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa,

Katastrofa Smoleńska. Można określić minimalny udział rządu w winie, w nim byłyby nie zadbanie o to, aby na wyposażeniu były nowoczesne, niezawodne zachodnie samoloty, a nie jakieś sowieckie złomy, pozwolenie na upakowanie nadmiernej liczby ważnych osób w jednym samolocie itp.
26-01-2016 23:17 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
>>4. chroni interesy Skarbu Państwa,
>Oczywisty przypadek - nadmierne zadłużenie powstałe podczas rządów PO.

Zadłużenie powoduje niekoniecznie ten, za czyjej kadencji przyrasta dług, ale ten, kto zwiększa wydatki/obniża przychody.

PO próbowało zmniejszyć tempo zadłużenia (podwyższenie wieku emerytalnego, ograniczenie OFE), i oto efekt. Rządy idiotów, którzy otwarcie zapowiadają podniesienie wydatków i zadłużenie Skarbu po pachy.

Głównym sprawcą zadłużenia jest nierozgarnięty wyborca przy urnie.

>>7. zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz porządek publiczny,
>Tajemnicze pseudosamobójstwa - przywódcy partii opozycyjnej Andrzeja Leppera, byłego generała itd.

Teorie spiskowe. Doskonały powód by postawić kogoś przed Trybunałem.
Nowa władza je uwielbia.

>> 8. zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa,
>Katastrofa Smoleńska. Można określić minimalny udział rządu w winie, w nim byłyby nie zadbanie o to, aby na wyposażeniu były nowoczesne, niezawodne zachodnie samoloty

Przyczyny katastrofy są znane (pomijając niedorzeczne teorie spiskowe).

Mam lepszy typ na ten paragraf: obsadzenie stanowiska szefa MON osobnikiem niezrównoważonym psychicznie.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365