 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-01-2016 20:44 | Arminius (25555 punktów) | W służbie Chronosa
2 na 2 | Nazwisko Henlein kojarzy się jednoznacznie z imieniem Konrad- przywołując na myśl przywódcę Niemców Sudeckich w przedwojennej Czechosłowacji - autora programu karlsbadzkiego. Jednakże jest też inny Henlein, mniej chyba znany, o imieniu Peter i z Norymbergii - którego spuścizna jest daleko większa od tej "konradowskiej". Peter Henlein żył na przełomie 15 i 16 wieku w Norymberdze. Był ślusarzem i zegarmistrzem, w tej ostatniej profesji sięgnął mistrzostwa konstruując w 1504 r. pierwszy zegarek, noszony w kieszeniu lub na łańcuszku. Z biegiem czasu Henlein wypracował swój własny styl, produkując na zamowienie bardzo precyzyjne zegarki w wyszukanej oprawie - długości 8 cm. - ze względu na której kształt, zwane one były jajkami norymberskimi. Henlein znany był również z konstruowania mechanizmów znacznie większych - zegarów na wieże kościelne czy ratuszowe - jak również z wyrobu precyzyjnych instrumentów naukowych. P. Henlein przez długi czasu był zupełnie zapomniany. Dopiero w 19 wieku przywrócił mu należną pamięć Karl Spindler, autor książki "Sofokles z Norymbergii" - poświęconej jego postaci. W 1939 r. zrobiono o nim film, w 1942 r. wyemitowano znaczek z jego podobizną. Obecnie na jednym z placów Norymbergii stoi pomnik jemu dedykowany. Warto dodać, iż henleinowska koncepcja zegarka ostała się w niezmienionej - w zasadzie - formie aż do końca 19 w. Wtedy to dopiero, na zamówienie niemieckiej armii, pojawiły się pierwsze zegarki naręczne (na pasku), jako następne stadium rozwojowe zegarka osobistego. Wojskowi dostrzegli bowiem wielkie zalety zegarka naręcznego w warunkach pola walki, kiedy to błyskawiczne orientowanie się w czasie ma istotne znaczenie- a czemu zdecydowanie lepiej służy zegarek na przegubie, niż przechowywany w kieszeni lub na łańcuszku. W czasie I wojny zegarki naręczne uległy za sprawą wojskowych ogromnemu rozpowszechnieniu- i z armii szybko, trafiły do cywila. Innym wielkim wyzwaniem i - po jego podjęciu i sprostaniu mu- przełomem, było skonstruowanie dokładnego chronometru, który pozwalał obliczać z dużą precyzją pozycję statku na morzu, poprzez uściślenie parametru długości geograficznej. Z wyznaczaniem szerokości geograficznej nie było większego problemu. Wystarczał dobry przyrząd ( astrolabium, sekstant) za pomocą którego mierzono wysokość ciał niebieskich (słońce, gwiazdy) nad horyzontem oraz kąty między obiektami widocznymi na Ziemi. Rzecz się miała całkiem inaczej z długością geograficzną Obliczano ją metodą skomplikowanych pomiarów astronomicznych, poprzez porównywanie względnych pozycji Księżyca i Marsa z ich prognozowanymi pozycjami. Procedura powyższa była nużąca i skomplikowana. Wymagała zaistnienia określonych zjawisk astronomicznych oraz porównywania poczynionych obserwacji ze specjalnymi tabelami lunarnymi jak również stabilnego pokładu do obserwacji- o co często było niezwykle trudno na statku miotanym przez wzburzone fale. Uzyskiwane tą metodą dane dot. długości geograficznej bywały bardzo niedokładne - co skutkowało licznymi katastrofami morskimi i stratami w sprzęcie i ludziach. W 1707 r. doszło do jednej z największych tragedii w historii Royal Navy. U wysepek Scilly (Kornwalia) zatonęło 4 okręty jego królewskiej mości (Scilly naval disaster)- a przyczyną katastrofy był błąd w obliczeniach długości geograficznej. W konsekwencji, kilka lat później parlament brytyjski uchwalił Longtitude Act, w którym- między innymi- ustanowił nagrodę 20 tysięcy funtów za skuteczne rozwiązanie problemu pomiaru długości geograficznej na morzu. Temu ogromnemu wyzwaniu podołał John Harrison- genialny angielski stolarz i zegarmistrz. Było bowiem wiadomo,iż obliczenie dokładnej długości geograficznej jest możliwe poprzez porównanie czasu lokalnego, z czasem obowiązującym w umownym miejscu stanowiącym punkt odniesienia - na przykład południkiem zerowych Greenwich. Obliczanie metodami astronomicznymi czasu w miejscu odniesienia nie wchodziło w grę - gdyż margines błędu był bardzo duży. Pozostawało więc konstruowanie bardzo dokładnego zegara- chronometru, który nastawiony w punkcie odniesienia (południk 0), mierzyłby czas tego południka - którego porównanie z czasem lokalnym dawałoby tak bardzo pożądaną dokładną wartość. I właśnie taką opcję wybrał Harrison. Do konkursu przystąpił w 1728 r. Czyniąc to był już uznawany z jednego z najlepszych zegarmistrzów brytyjskich. Opracował wiele nowatorskich, rewolucyjnych metod i rozwiazań, takich- między innymi- jak:koszyczkowe łożyska kulkowe, użycie bimetalu, czy- przed wszystkim- wykorzystywanie należycie oszlifowanych kamieni szlachetnych i półszlachetnych jako łożysk dla kół zębatych, o minimalnych wskaźnikach tarcia. Prace nad chronometrem nawigacyjnym trwały 31 lat. Harrison skonstruował kilka modeli chronometru- każdy coraz dokładniejszy i coraz mniejszy. Końcowy prototyp oznaczony symbolem H-4 miał 13 cm. długości i ważył 1.5 kg- a więc swoimi gabarytami był już porównywalny z jajkami norymberskimi. Chronometr ów, w 1761 r., na pokładzie okrętu Royal Navy wyruszył w testowy rejs z Portsmouth do Kingstown na Jamajce. Największy błąd mechanizmu podczas owej wyprawy nie przekroczył 1 minuty i 15 sekund, przy dopuszczalnym błędzie zdefiniowanym w Longtitude Act na poziomie 2 minut- co w przeliczeniu na długość geograficzną odpowiadało połowie stopnia, czyli 30 minutom. Był to triumf Harrisona, chronometru i Royal Navy. Długość geograficzna został pokonana i leżała rozciągnieta u stóp genialnego zegarmistrza. Niestety - jak to często bywa w takich historiach - Harrison maił trudności z uzyskaniem przynależnej mu nagrody. Dano mu tylko połowę należnej kwoty i dopiero po kilku latach starań i bojów z komisją nadzorującą ww. eksperyment- po osobistej interwencji króla Jerzego III- otrzymał resztę. Nasz bohater przeszedł do annałów historii jako John "Longtitude" Harrison. Na to najcenniejsze - nie pochodzące z formalnej nobilitacji - szlachectwo zasłużył niechybnie swoim geniuszem, pracowitością i cierpliwością. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Kolejny dowód na to, jak zacofaną cywilizacyjnie krainą były Niemcy jeszcze 200 lat po tym, jak geniusze z Italii konstruowali takie cacka: lartdesmet(*)itieme-merveille-du-monde.htmlNie dziwmy się więc, że jakiś tam niemiecki Peter z zabitej dechami Norymbergi został tak szybko zapomniany. Odkurzono jego postać dopiero w czasach nazizmu, zapewne w celach czysto propagandowych, choć doskonale wiadomo, że w czasach Henleina nie brakowało innych zegarmistrzów w Niemczech, którzy wykonywali podobne mechanizmy. > Peter Henlein żył na przełomie 15 i 16 wieku w Norymberdze. Był ślusarzem i zegarmistrzem, w tej ostatniej profesji sięgnął mistrzostwa konstruując w 1504 r. pierwszy zegarek, noszony w kieszeni lub na łańcuszku.O czym wiadomo tylko z jednego, oczywiście - niemieckiego, źródła: de.wikipedia.org/wiki/Johannes_CochläusNatomiast z wielu źródeł wiemy, że pod koniec XV w. miniaturowe zegarki pojawiły się w kilku miejscach Europy równocześnie. Warto też zwrócić uwagę, że w czasach Henleina z zegarmistrzostwa słynęły też - obok niemieckich Augsburga i Norymbergi - francuskie miasta, takie jak Paryż, Lyon, Rouen i Blois. Tu warto przypomnieć, że król Franciszek I Walezjusz ok. 1518 roku zakupił dwa zegarki, które były już na tyle małe, że mogły być wbudowane w rękojeść sztyletu! Wiemy o tym, bo wydał na nie prawdziwą fortunę. Zaś pierwszym zegarmistrzem w Genewie też był Francuz - Thomas Bayard. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Trochę więcej zegarmistrzowskiej precyzji | "Kolejny dowód na to, jak zacofaną cywilizacyjnie krainą były Niemcy jeszcze 200 lat po tym, jak geniusze z Italii konstruowali takie cacka: > lartdesmet(*)itieme-merveille-du-monde.html"Ależ ja nie napisałem, iż Henlein skonstruował pierwszy zegar!!! On jest powszechnie uważany za wynalazcę zegarka kieszonkowego. I ja tak go właśnie przedstawiłem. Mój francuski jest dosyć kiepski - ale ze zdjęć zamieszczonych w podlinkowanym materiale wynika, iż przedstawiają one duże mechanizmy, znacznie większe niż norymberskie jaja i nie nadające się do noszenia w kieszeni. "Tu warto przypomnieć, że król Franciszek I Walezjusz ok. 1518 roku zakupił dwa zegarki, które były już na tyle małe, że mogły być wbudowane w rękojeść sztyletu!" Henlein zaś skonstruował pierwsze norymberskie jajo jakieś 12-14 lat wcześniej. Przy czym raz jeszcz ezwracam uwagę na aspekt kieszonkowy wynalazku Henleina. Zresztą Henlein podobnie, konstruował małe mechanizmy, które były wbudowywane w jubilerskie szkatułki.
|
|
|  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Trochę więcej zegarmistrzowskiej precyzji |
> Ależ ja nie napisałem, iż Henlein skonstruował pierwszy zegar!!! On jest powszechnie uważany za wynalazcę zegarka kieszonkowego.To zupełna nieprawda, że Henle jest powszechnie uważany za wynalazcę zegarka kieszonkowego. Wiadomo tylko tyle, że pod koniec XV w. podobne mechanizmy pojawiły się w kilku miejscach Europy równocześnie. Również w Niemczech Henle był tylko jednym z zegarmistrzów, którzy w okresie jego życia wykonywali tego typu zegarki. W dodatku, doskonale wiadomo, że wpływ Henlego na innych zegarmistrzów w Europie, którzy wykonywali zegarki "kieszonkowe" (co jest nieco mylącą nazwą), był żaden. Norymberga być może i nie była wtedy tak do końca zabita dechami, ale izolacja niemieckich ośrodków była jednak spora, choćby ze względu na barierę językową i ograniczone kontakty handlowe. Naprawdę, ciężko sobie wyobrazić, w jaki sposób Henle miałby oddziałać na zegarmistrzów włoskich czy francuskich, wykonujących już wtedy zupełnie podobne cacka. Żadne źródło spoza Niemiec nie wymienia Henlego jako wynalazcy czegokolwiek nowego w zegarmistrzostwie. Przypisywane mu niekiedy wynalazki, takie jak mechanizm sprężynowy, były znane zanim jeszcze przyszedł na świat! en.wikipedia.org/wiki/Peter_Henleinde.wikipedia.org/wiki/Peter_HenleinPewną popularność postać Henlego zawdzięcza w głównej mierze literaturze, między innymi poczytnej powieści Der Nürnberger Sophokles Karla Spindlera, oraz nazistowskiej pangermańskiej propagandzie, sławiącej tzw. "niemiecki geniusz" z pomocą takich środków, jak kinematografia. en.wikipedia.org/wiki/The_Immortal_Heart> Ależ ja nie napisałem, iż Henlein skonstruował pierwszy zegar!!!Ale zegary i - jak byśmy dziś powiedzieli - "instrumenty naukowe" też konstruował. Warto było pokazać, że inni na tym polu mieli o wiele wcześniej wspaniałe osiągnięcia. O Henlem i jego zegarkach można sobie poczytać i pooglądać tutaj: www.peterhenlein.com/
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | Britannica | "Ale zegary i - jak byśmy dziś powiedzieli - "instrumenty naukowe" też konstruował. Warto było pokazać, że inni na tym polu mieli o wiele wcześniej wspaniałe osiągnięcia". Oczywiście, że tak. Ale jego znaczenie polega przede wszystkim na konstrukcji zegarka kieszonkowego - i jest to podkreślone w moim wątku. Nie czynię z Henleina wynalazcy zegara czy idei mierzenia czasu - byłby to absurd. Wskazuję tylko na to, iż dokonał on swoistego przełomu wprowadzając do obrotu zegarek kieszonkowy, która to forma ostała się przez następne kilkaset lat. Znaczenie Henleina nie jest sztuczne i rozdęte nazistowską propagandą. Przeklejam Panu fragment tekstu z Encyklopedii Britannica, traktujący o zegarmistrzu z Norymbergii. "The first watches appeared shortly after 1500, early examples being made by Peter Henlein, a locksmith in Nürnberg, Ger. The escapement used in the early watches was the same as that used in the early clocks, the verge. Early watches were made notably in Germany and at Blois in France, among other countries, and were generally carried in the hand or worn on a chain around the neck". www.britannica.com/biography/Peter-Henlein
|
|
| | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Britannica | > "Ale zegary i - jak byśmy dziś powiedzieli - "instrumenty naukowe" też konstruował. Warto było pokazać, że inni na tym polu mieli o wiele wcześniej wspaniałe osiągnięcia".> Oczywiście, że tak. Ale jego znaczenie polega przede wszystkim na konstrukcji zegarka kieszonkowego - i jest to podkreślone w moim wątku.Te zegarki były kieszonkowe tylko z nazwy. Po pierwsze dlatego, że nie nadawały się do noszenia w żadnej kieszeni, a pod drugie - kieszenie to wcale nie jest taki dawny wynalazek, jakby się wydawało.  > Nie czynię z Henleina wynalazcy zegara czy idei mierzenia czasu - byłby to absurd. Wskazuję tylko na to, iż dokonał on swoistego przełomu wprowadzając do obrotu zegarek kieszonkowy, która to forma ostała się przez następne kilkaset lat.Takie ujmowanie sprawy jest bardzo podejrzane. Pamiętajmy, że mówimy o epoce, która dość swobodnie podchodziła do kwestii własności intelektualnej i pewne pomysły rozprzestrzeniały się samoistnie, podobnie jak pewne rozwiązania pojawiały się w różnych miejscach jednocześnie, bez żadnego związku między sobą. Henle jest wynalazcą miniaturowego zegarka w takim sensie, jak Galileusz - wynalazcą lunety, a Kopernik - pomysłodawcą teorii heliocentrycznej. > "The first watches appeared shortly after 1500, early examples being made by Peter Henlein, a locksmith in Nürnberg, Ger.Encyklopedia to nie słowo objawione.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | w czym rzecz? | "Te zegarki były kieszonkowe tylko z nazwy. Po pierwsze dlatego, że nie nadawały się do noszenia w żadnej kieszeni, a pod drugie - kieszenie to wcale nie jest taki dawny wynalazek, jakby się wydawało".
Rzecz nie w nazwie - rzecz w miniaturyzacji oraz - w związku z tym - możliwości posiadania takiego czasomierza przy sobie, czego wcześniej nie było.
"Henlein jest wynalazcą miniaturowego zegarka w takim sensie, jak Galileusz - wynalazcą lunety, a Kopernik - pomysłodawcą teorii heliocentrycznej".
No to w czym problem. Po cóz ta cała wymiana zdań
"Encyklopedia to nie słowo objawione".
W nszych dyskusjach nie jesteśmy zazwyczaj w stanie dokonywać kwerendy materiału źródłowego. I wtedy źródło info ma duże, wręcz pierwszorzędne znaczenie. Przecież encyklopedii Brytannica nie można porównać z blogiem jakiegoś germanofilskiego miłośnika zaegarków?
|
|
| | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: w czym rzecz? |
> Rzecz nie w nazwie - rzecz w miniaturyzacji oraz - w związku z tym - możliwości posiadania takiego czasomierza przy sobie, czego wcześniej nie było.O zegarkach kieszonkowych sensu stricto nie można mówić wcześniej niż przed drugą połową XVII wieku, gdy wynaleziono i z sukcesem zastosowano w mechanizmie zegarowym spiralę koła balansu. en.wikipedia.org/wiki/Balance_springCo ciekawe, na pomysł tego wynalazku wpadli zupełnie niezależnie od siebie Anglik - Robert Hook, i Holender - Christian Huygens. Wynalazek został z sukcesem na szerszą skalę rozpowszechniony przez słynnego angielskiego zegarmistrza Thomasa Tompiona: en.wikipedia.org/wiki/Thomas_TompionZegarki, które produkował taki Henle były bardzo niedokładne i mogły się późnić lub spieszyć nawet kilka godzin na dobę, zegarki Tompiona - średnio 10 minut. > "Henlein jest wynalazcą miniaturowego zegarka w takim sensie, jak Galileusz - wynalazcą lunety, a Kopernik - pomysłodawcą teorii heliocentrycznej".> No to w czym problem. Po cóz ta cała wymiana zdańBo ani Galileusz nie wynalazł lunety, ani Kopernik - nie był pierwszym pomysłodawcą teorii heliocentrycznej.  > "Encyklopedia to nie słowo objawione".> W naszych dyskusjach nie jesteśmy zazwyczaj w stanie dokonywać kwerendy materiału źródłowego. I wtedy źródło info ma duże, wręcz pierwszorzędne znaczenie. Przecież encyklopedii Brytannica nie można porównać z blogiem jakiegoś germanofilskiego miłośnika zaegarków?Radzę zachować sceptyczność wobec wydawnictw encyklopedycznych, które traktują o wszystkim, a więc nieuchronnie również o niczym. Henle jeśli już, to był zegarmistrzem o lokalnej renomie i sławie. Jak już wspomniałem, o jego wpływie na rozwój zegarmistrzostwa w Europie nie wiemy nic. Nikt nie odmawia mu talentu, podobnie jak nikt nie neguje, że w ewolucji wynalazków zdarzają się i ślepe uliczki, i wymarłe formy życia. A przytoczony przez Pana pogląd, że pomysły Henlego przetrwały w niezmienionej postaci aż do XIX w., wywierając - jakoby - tak przemożny wpływ na światowe zegarmistrzostwo przez bez mała 400 lat, jest po prostu bzdurny, i to do kwadratu. Nie owijając w bawełnę - to są jakieś brednie! 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|